Piszę tu ponieważ mam problem , z którym nie mogę (nie umiem) sobie sama poradzić.
Mam 26 lat i jestem w związku małżeńskim od lat 3 (przed ślubem byłam z moim obecnym mężem 6 lat).
Mój mąż wychował się w rodzinie gdzie nie było miłości, a priorytetem był alkohol. Ojciec mojego męża (mój teść) znęcał się nad swoją żoną (moją teściową). W tamtej rodzinie każdy troszczył się tylko o siebie. Oczywiście po 30 latach małżeństwo się rozpadło. Mój mąż dopiero u mnie w rodzinnym domu zobaczył co to jest rodzina. Po raz pierwszy zobaczył co to są rodzinne święta itp.
Przed ślubem zawsze powtarzał mi że nie chce takiej rodziny w jakiej on sam się wychował. Obiecywał że zrobi wszystko by nie być taki jak jego ojciec.
Na początku naprawdę wszystko było tak jak powinno, ale od ponad 2 lat dzieje się coraz gorzej:
1) Mąż nie ma potrzeby zbliżeń seksualnych ze mną. W ciągu 3 lat małżeństwa spaliśmy ze sobą zaledwie kilka razy (a i to i tak zazwyczaj z mojej inicjatywy). Kiedyś jak już taka sytuacja zaczęła mnie bardzo niepokoić przeprowadziłam z mężem rozmowę po której udał się do lekarza seksuologa. Niestety nic to nie pomogło. Mąż powiedział mi że nie ma potrzeby zbliżeń. Po jakimś czasie doszło do tego że mąż nic chciał doprowadzać do sytuacji abyśmy razem byli w łóżku (kładł się jak jak już spałam lub on kładł się pierwszy i zasypiał zanim ja sie położyłam. Jakiś miesiąc temu znowu ponowiłam rozmowę dotycząca tego problemu. Zakończyło się to kłótnią. Mąż uważa że wszystko jest tak jak powinno, powiedział: ?nie masz prawa mówić że nie chce z Toba sypiać bo współżyliśmy w wakacje? (dodam że od tamtego czasu minęło 6 miesięcy). Na moje słowa że nie jestem z nim szczęśliwa powiedział ? to trzeba było sie lepiej zastanowić, a przed ołtarzem miałaś jeszcze możliwość zmienić decyzję co do ślubu? W tej chwili w domu mam istne piekło. On manifestuje że to wszystko moja wina i robi wszystko aby mnie psychicznie zniszczyć.
2) Kolejna sprawa jest taka że on zachowuje się jak Pan i Władca. W domu mi nie pomaga wcale. Nic go nie interesuje . Jak wróci wcześniej z pracy to czeka az ja wróce z pracy i mu podam. Jeśli cos leży na środku pokoju to choćby miał sie potykać o to to nie podniesie. Potrafi wyjeść wszystko z lodówki i nie zastanowi się czy ja tego dnia coś jadłam. Swoje skarpetki rozwala po całym mieszkaniu bo to ja przecież jestem od sprzątania. Generalnie to taki facet który sądzi że on w domu jest panem a kobieta ma mu usługiwać.
Ja już nie wiem co robić. Rozmowy, prośby nie pomagają. Mąż zachowuje się tak jakbym była jego służącą. Myśli tylko o sobie.
Moim zdaniem nie jest tez normalne że mężczyzna w jego wieku nie ma potrzeb seksualnych. Nie ukrywam że jestem atrakcyjna kobietą, mężczyźni zwracają na mnie uwagę ? i doskonale widzi to mój mąż. Na pewno nie jest wiec powodem to że jestem nieatrakcyjna.
W takiej sytuacji ja nie chce nawet myśleć o dziecku.
Jest coraz gorzej.
Zastanawiam sie bardzo poważnie nad wyprowadzką do osobnego mieszkania oraz rozwodem (+ unieważnienie ślubu kościelnego). Kocham mojego męża ale nie jestem z nim szczęśliwa.
Jestem wierzącą osobą dla tego nie mogę sobie wyobrazić rozwodu (przecież ślubowałam miłość, wierność i to że do śmierci nie opuszczę mężą), a le z 2 strony boję się że zmarnuje swoją młodość, swoje życie i potem będę tego żałować.
Czy w takiej sytuacji mam szanse na unieważnienie małżeństwa?
Co Waszym zdaniem powinnam zrobić w tej sytuacji ? ja naprawdę już sobie z tym problemem nie radzę ![]()