Penelopa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 315 z 315 ]

261

Odp: Penelopa

Ano fakt...troche Cie chcialam wpuscic w maliny big_smile Chcialam Cie wymordowac tym analizowaniem!się nie dalas cwaniaro!

wyczyścić sumienie...gumki nie mam tongue mózg resetuje systematycznie,bo gdyby tak nie bylo to juz dawno bym do niego zadzwonila!
co do tertio sie nie zgadzam,bo ja mysle że Zz naprawde kocha B,no może co do wzięcia odpowiedzialności za jakby nie bylo kilka osob,a to b.ważne...

Niekochana przestawiam się juz na inne tory...chwile slabości juz mijają...
Pozdrawiam i zmien wreszcie ten nick bo nie moge go czytac!Każdy jest kochany!Moze na...Ukochana!

Zobacz podobne tematy :

262

Odp: Penelopa

List do Ciebie M....


Po długiej walce...walce ze sobą,z wlasnym sumieniem z konwenansami poddalam się ....

Zawsze pragnęłam żebyśmy to życie przeżyli wspolnie...na dobre i na zle...Los jednak chcial inaczej.!Dziękuje Bogu w swej dobroci że pozwolil nam wspolnie spędzic jakiś kawałek drogi.Niczego nie żałuję!Dziś odchodzę...bezpowrotnie...bo naszedl czas...
Wiem ze juz więcej nie zapukasz do moich drzwi,wiem ze nie dostaniemy juz kolejnej szansy.Może w innym zyciu,bo tego mi juz chyba nie starczy...Wiem że sytuacja jest trudna i tak naprawde beznadziejna.Nie mamy szans a świat nie zrozumie!
Pragnę żebyś byl szczęśliwy...Zal tylko że to nie ja będe Twoją towarzyszką,ale mam nadzieje że i tak niczego ci nie zabraknie.Zycze Ci takiej milości od Twojej żony jaką ja cię darzę!
Może za jakiś czas ja kogoś poznam(czy liśc może kochac?)może zatrą się wspomnienia...ale Ciebie zachowam w sercu jak największy skarb.Calą tajemnice zabiore ze sobą...
Byleś największa milością mojego życia!
Zegnaj M!


bez odbioru....

263

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

...Zastanawiam sie Zz nad Twoja sytuacja.Czy Twoja żona niczego nie zauważa w Twoim zachowaniu?.Czy nie widzi Twojej "nieobecności" na co dzień?Jesli tak,jest czy nie ma ochoty zwrocic ci wolności?Przyznam że ja nie zniosłabym takiej sytuacji na jej miejscu.Kazałabym ci odejść!...

Jestem przekonany, że widzi. Chociaż nie torturuję jej tym widokiem - nie zawsze jestem taki "nieobecny" - staram się
być "obecny" i czuły, zachowując w głębi siebie to co wciąż czuję do B. Jednak są na pewno chwile gdy widać na zewnątrz,
to co staram się ukryć, bo już nie wytrzymuję... Wtedy z pewnością widzi. I najczęściej nic nie mówi ani nic nie robi.
Czasem mam wrażenie jakby pogodziła się z myślą, że ja podjąłem już decyzję i tylko kwestią czasu jest odejście. Innym razem
wygląda to tak, jakby nic się nie stało. Często jej zachowanie wygląda tak, jakby czekała aż mi "przejdzie". Co myśli naprawdę
i co chciałaby zrobić lub żebym ja zrobił nie wiem. - Od pewnego czasu nie rozmawiamy "na temat", unikając rozdrapywania
ran i zadawania sobie bólu. Pewnie to błąd, ale trwamy w nim oboje, zupełnie jakbyśmy mieli jakieś tajne porozumienie.

264 Ostatnio edytowany przez zz2 (2011-07-06 20:25:35)

Odp: Penelopa

Kasandro !

Może nie powinienem komentować korespondencji nie do siebie skierowanej, ale jestem pod wrażeniem tego krótkiego pożegnania z M.

Jesteś niezwykłą kobietą i życzę Ci z całego serca powodzenia i szczęścia. Jestem przekonany, że jeszcze znajdzie się ten ktoś,
i że to nie będzie musiał być "liść". Jeśli rację mają ci, co twierdzą, że świat jest piękny i życie na nim też, to nie może być inaczej.
Brak na świecie osoby, która pokochałaby Ciebie i która mogłaby być przez Ciebie pokochana byłby dla mnie całkowicie niezrozumiały.

A wspomnienia niech będą twoją siłą - nie balastem.

Piosenka jakby specjalnie na takie sytuacje (tekst pasuje jak ulał) - http://youtu.be/A1Rwv4iAqIQ

265

Odp: Penelopa
zz2 napisał/a:
kasandra1234 napisał/a:

...Zastanawiam sie Zz nad Twoja sytuacja.Czy Twoja żona niczego nie zauważa w Twoim zachowaniu?.Czy nie widzi Twojej "nieobecności" na co dzień?Jesli tak,jest czy nie ma ochoty zwrocic ci wolności?Przyznam że ja nie zniosłabym takiej sytuacji na jej miejscu.Kazałabym ci odejść!...

Jestem przekonany, że widzi. Chociaż nie torturuję jej tym widokiem - nie zawsze jestem taki "nieobecny" - staram się
być "obecny" i czuły, zachowując w głębi siebie to co wciąż czuję do B. Jednak są na pewno chwile gdy widać na zewnątrz,
to co staram się ukryć, bo już nie wytrzymuję... Wtedy z pewnością widzi. I najczęściej nic nie mówi ani nic nie robi.
Czasem mam wrażenie jakby pogodziła się z myślą, że ja podjąłem już decyzję i tylko kwestią czasu jest odejście. Innym razem
wygląda to tak, jakby nic się nie stało. Często jej zachowanie wygląda tak, jakby czekała aż mi "przejdzie". Co myśli naprawdę
i co chciałaby zrobić lub żebym ja zrobił nie wiem. - Od pewnego czasu nie rozmawiamy "na temat", unikając rozdrapywania
ran i zadawania sobie bólu. Pewnie to błąd, ale trwamy w nim oboje, zupełnie jakbyśmy mieli jakieś tajne porozumienie.

Mam dziś kiepski dzień, więc lepiej nie będę tego komentować szerzej.
DNO.

266

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Byleś największa milością mojego życia!

Bardzo mi się podobał list, kasandro. Ale z powyższym pozwolę się nie zgodzić - po prostu tego nie wiesz big_smile Może Ten Jedyny dopiero przed Tobą? Z całego serca Ci tego życzę!

267

Odp: Penelopa

Dziekuję NIEKOCHANA za slowa otuchy,ale wiesz ja nic nie ugralam,a wręcz przeciwnie mam wrażenie że przegralam swoje życie...
Pozdrawiam


Zz bardzo dziękuję za piekną piosenke...i Twoje slowa ktore trafiaja prosto w serce...

Zycze Ci żebyś odnalazł spokój i nakarmil swoje głodne Serce!

a to dla Ciebie Zz smile

http://www.youtube.com/watch?v=5lYpokhq_-w&feature=related

268

Odp: Penelopa

kasandra1234 i wysłałaś do niego ten list? Przeczytałam nie mal jednym tchem Twoją historię.W niektórych miejscach udusiła bym Cię gołymi rękami w innych współczułam a w kolejnych podziwiam.Przypominasz mi moją koleżankę.Ona od dłuższego czasu tkwi w romansie.Kochają się oboje niesamowicie.Chcieli by być razem ale to ona nie pozwoli mu odejść od żony ale też sama nie odejdzie od niego.Pragnie z nim być ale nie poradziła by sobie ze świadomością,że jakaś kobieta cierpi,że dzieci tracą ojca.Jednego dnia budzi się z płaczem,że dłużej tego nie zniesie,że musi być z nim ale ani nie stać jej na to żeby powiedzieć mu "odejdź od żony,bądź ze mną"ani go zostawić.A jemu tak wygodnie.Wyrozumiała kochanka,która nic wiele od niego nie chce i żonka która nie ma zielonego pojęcia co się dzieje.Ona uważa się za osobę wyrozumiałą z resztkami sumienia które to nie pozwala jej na rozbijanie rodziny.  Pogmatwana historia.Kobieta sama sobie komplikuje życie a ja już nie mam pomysłów jak do niej dotrzeć.Był czas,że kładłam jej morały do głowy ale zorientowałam się,że to nie ma sensu więc teraz tylko wysłuchuję od czasu do czasu jak kwitnie ich miłość.

269

Odp: Penelopa

Nie GAGA,nie wyslalam tego listu...Pożegnalam sie z nim w sercu...i na tym forum....
Tak to wlasnie jest jak w przypadku Twojej koleżanki.Z jednej strony odpowiedzialnośc,wyrzuty sumienia a z drugiej milość...Jak widac cięzko to pogodzic.Caly czas bylam na krawędzi...bo chcialam z nim być ,ale tez nie chcialam tak naprawde pozwolić na to żeby zostawil rodzinę.Czegóż więc chcialam?Tego i tego naraz ale tak się nie da!
Trzeba więc zrezygnować,pewnie kosztem swoim ale zyskać przynajmniej spokój i czyste sumienie...Twoja koleżanka tez nie da rady! Sama zapewne jeszcze o tym nie wie,ale tak będzie...to jest naprawde bardzo skomplikowana sytuacja...
Pozdrawiam

270

Odp: Penelopa

Skoro nie wysłałaś tego listu i on nie wie co dokładnie dzieje się w Twoim sercu to może próbować kontaktu a skoro spróbuje to Ty możesz zmięknąć.Ponoć facet jeśli w ciągu roku nie zdecyduje się na odejście od żony to już potem ani tyle.Patrząc na ludzi których znam to może tak faktycznie być.Ci którzy wdali się w romans i w szybkim tempie zakończyli swoje małżeństwo są z nową wybranką a Ci którzy ciągli to dłuższy czas to albo żona się dowiedziała i pogoniła drania albo nic nie wiedziała(albo udawała,że nie wie) i żyją sobie szczęśliwie.W każdym razie to jest ciężki temat a mam z nim ostatnio dużo do czynienia bo chyba jakieś fatum spadło na moich znajomych i zdradzają się na potęgę nawet tacy po których nigdy bym się nie spodziewała.

271

Odp: Penelopa

Dokładnie GAGa!Ja też NIGDY nie sądzilam że wplącze się w romas.Zawsze takie rzeczy oglądalam w telewizji,bo nawet osobiście nie znalam romansujących par...A teraz na co mi przyszło....
to jest problem praktycznie nie do rozwiązania!bo jak można pogodzic swoje pragnienie i nie zranić innych!to jest niemożliwe.I dla tego trzeba sie wycofac!
Czy bylas Gaga kiedys w takiej sytuacji,że czegoś bardzo pragnęłaś...chcialas i nie chcialaś?To zabawne ale idealnym rozwiązanie bylby legalny trojkąt!to jakaś paranoja!Najlepiej gdyby jego zona zgodzila się na męża romans!Ja chrzanie ale numer! big_smile
Jednak czy wtedy bylabym szczęśliwa?Pewnie nie,bo nikt nie lubi dzielić się ukochna osobą!Prawda? Jak widzisz wyjścia nie ma i Twoja koleżanka jest w tej chwili w niebezpiecznej pulapce.Maszyna poszla w ruch...pozwolila na to sobie,tak jak ja...

Listu do niego nie wysle bo tak naprawde rozstaliśmy sie w sposob bardzo dramatyczny.Bardzo się postaralam żeby mnie znienawidzil,bo uważalam że to najlepszy sposób żeby juz nigdy sie ze soba nie kontaktować.W sumie nie sądzilam że kiedykolwiek sie do mnie odezwie,a jednak...
A temat faktycznie bardzo cięzki...

Pozdrawiam

272

Odp: Penelopa

Wielu rzeczy pragnę i nie pragnę.Pragnę wolności,świętego spokoju a boję się po to sięgnąć.Nigdy nie byłam w sytuacji "romansowej".Nie mam pojęcia co to znaczy zauroczyć się innym face,żonatym.Nie wiem co kieruje kobietami,że pchają się w takie sytuacje ale nie mam też prawa ani krytykować ani osądzać.Koleżanka twierdzi,że się nie wycofa.Będzie to ciągła ile się da.Mam nadzieję,że kiedyś przyjdzie po rozum do głowy i zmieni zdanie.

273

Odp: Penelopa

Czytam to i wtrącę swoje trzy grosze.
Kochanka to nikt. Ktoś taki nie istnieje. O niej mężczyzna nie mówi nikomu bliskiemu. Kochanka jest nieważna. Nieważna w święta, niedziele, wakacje. Nieważne, że choruje i martwi się. Nieważne są jej sprawy przyziemne, zepsuta pralka, zepsuty samochód, brak pieniędzy, chore dziecko, chory pies. Kochanka ma czekać (!!!)  na telefon od pana znudzonegożonkosia, Broń Boże sama nie ma dzwonić (bo żona albo dziecko obok stoi i może coś usłyszeć). Ma czekać na jakiś cudowny/szybki (?) seks i na ochłapy uczuć, albo na słowa, które chce usłyszeć (pan znudzonyzonkoś poszasta słowami - przecież to nic nie kosztuje, a seks potem lepszy, i tańszy niż w agencji ...). Kochanka ma być, bo panu znudzonemużonkosiowi rodzina/żona się cokolwiek znudziła, ale on rodziny nie opuści, bo po co mu zaczynać wszystko od nowa ? Nowy dom ? Nowe dziecko? Nowe zycie ? Nowe kredyty? Nie, on to wszystko ma , jest za wygodny zeby zaczynać od zera .Zresztą dzieci rosną, a z kim , jak nie z zoną , można by cieszyć się sukcesami dzieci, wnukami, itp .? On ma pozycje. Co powiedzą znajomi, przyjaciele, gdyby chciał zacząć nowe życie? Powiedzą "stary, zwariowałeś, masz potrzebę to idź, pociumciaj i wracaj do domu". Nikt nie pochwaliłby jego nowych planów, więc on zostanie przy tym co ma. Dzieci mu przecież nie wybaczą - będzie już dla nich tylko maszynką do wyciągania pieniędzy, o ile w ogóle będą chciały się z nim kontaktować. A rodzice? Na pewno starsi. Lubią synową. O nie, ich nie będzie denerwował. To niech już lepie zostanie tak jak jest. Żona to żona - ostoja spokoju, bezpieczeństwa i pewności . Znudzonyżonkoś wie co ma . Kochanka - to niewiadoma, więc nie warto ryzykować. Ale seks chociaż tani i bardziej ekscytujący niż z żoną ( bo po kilkunastu latach mniej namiętności). Wystarczy parę słów, czułych spojrzeń, obiecanki cacanki i trele morele. Można się pochwalić kumplowi (nie wymieniając kochanki z imienia i nazwiska, absolutnie nie), że się przerżnie coś od czasu na  boku (tak właśnie faceci rozmawiają!) i owo zadowolone stworzenie kwiczy  z rozkoszy . Trzeba tylko nie dac po sobie nic poznać w domu, trzeba pilnować telefonu, dobrze zabezpieczać laptop (hasła!!!), trzeba żonę zabrać na dobre wakacje, kupić coś ładnego , powiedzieć, że super gotuje.
Kochanka - chwilowa odskocznia od prozy zycia.
Kochanka - nikt i nic znaczącego.
Kochanka - osoba dorabiająca filozofię (miłość) do zwykłego seksu, z facetem mającym ją za NIC.

274

Odp: Penelopa

Nie wiem z jakiej pozycji piszesz Marina marina.Zdradzonej zony czy kochanki...chociaz mam wrażenie że tej drugiej...W sumie jakie to ma znaczenie...
Jednak masz problem...powazny problem,bo Twoje podejście do tematu jest plytkie,...jesli realcje kochanków sprowadzasz tylko do seksu.Nie wspomne juz o tym że Ludz zawsze będzie Ktosiem a nie Nikim...bo to już odnosi się do tej istoty Wyzszej w moim mniemaniu przynajmniej...

Wracając do tego co napisalaś...Dużo jest w tym wszystkim prawdy i nieprawdy.Odniose sie w telegraficznym skrocie,bo ten temat juz byl walkowany wielokrotnie.
Rodzina zawsze będzie najważniejsza!W sumie po to ją ludzie zakladają.Przysięga do czegoś zobowiązuje.To kim jest kochanka/ek dla drugiej osoby może powiedzieć tylko osoba zaangazowana w taki uklad.Nie możesz tego oceniac z boku nie znając doglębnie relacji i generalizować.
Ja osobiście moglam narzekać tylko na brak mojego kochanka w życiu na co dzień.Zawsze mogliśmy o wszystkim porozmawiać.W wielu sprawach mi doradzal i nie każde spotkanie kończylo się seksem.Zawsze powtarzal,że "najważniejsze że jestes"...Swięta oczywiście osobno,niedziele niekoniecznie,seks bez pośpiechu.Dzwonilam kiedy mialam ochote go uslyszec,oczywiście zachwowując jakieś granice rozsądku(odbieral nawet przy zonie)I wiem że byla między nami ogromna więź!Gdy bylo poważne zagrożenie mojego zdrowia...byl przy mnie i wiem że nawet na dzien dzisiejszy gdybym byla w potrzebnie,pomimo tej calej sytuacji nie zostawilby mnie samej...
Jęsli uważasz że dorabiam filozofie(milośc) do zwyklego seksu to ... wybacz ale jesteś uboga....Dla mnie seks łączy się ścisle z milością.Nie wyobrażam sobie też żeby każdemu facetowi bylo obojetne z kim go uprawia.
To byloby tylko tyle i aż tyle...
Pozdrawiam

275

Odp: Penelopa

Każdy z nas szuka miłości. Sama dobrze wiem, jak z wiekiem coraz trudniej nam się zakochać. Nie wystarcza posiadanie u potencjalnego kandydata wymaganych przez nas cech - musi być chemia, to coś, co sprawia, że wybieramy właśnie tę osobę. Szukamy więc i czasami dostajemy szansę spotkania na naszej drodze właśnie takiego kogoś, kto budzi w nas wszystko to, co było uśpione, a częściej zabrane przez kogoś innego. I co robić, skoro on już kiedyś, dawno temu wybrał inną kobietę, z którą wiąże go najważniejsza przysięga?...

276

Odp: Penelopa

Czemu opisuję się tylko beznadziejną pozycję kochanki,czemu tylko ona jest nikim?Ilu jest takich zakochanych kochanków którzy marzą o niej,namawiają na bycie razem a one wolą wrócić bezpiecznie do męża.Ilu pragnie częstego kontaktu ale one nie pozwalają na to bo mąż,bo rodzina.Nie tylko kobieta ma przewalona,facet też.
Marinamarina ma sporo racji ale są też kochankowie którzy są niemal najważniejsi dla siebie ale jakieś resztki przyzwoitości,może strachu przed nowym nie pozwalają im na bycie razem.

277 Ostatnio edytowany przez marinamarina (2011-07-09 23:26:46)

Odp: Penelopa

1."Twoje podejście do tematu jest plytkie,...jesli realcje kochanków sprowadzasz tylko do seksu"

Płytkie? A co tak naprawdę łączy kochanków? Bo przecież nie wspólne plany czy wspólne wspomnienia . Jest tu i teraz . Jutro jest abstrakcją.

2."Przysięga do czegoś zobowiązuje"
Fakt ...

3.".Dzwonilam kiedy mialam ochote go uslyszec,oczywiście zachwowując jakieś granice rozsądku(odbieral nawet przy zonie)I wiem że byla między nami ogromna więź!Gdy bylo poważne zagrożenie mojego zdrowia...byl przy mnie i wiem że nawet na dzien dzisiejszy gdybym byla w potrzebnie,pomimo tej calej sytuacji nie zostawilby mnie samej."

Bo zona nawet się nie domyślała, że istniejesz.... Gdyby choć trochę się domyslała i powiedziała mu o tym ,sytuacja byłaby zgoła inna....

4."Zawsze powtarzal,że "najważniejsze że jestes"..."
To tylko słowa....

5."Jęsli uważasz że dorabiam filozofie(milośc) do zwyklego seksu to ... wybacz ale jesteś uboga....Dla mnie seks łączy się ścisle z milością.Nie wyobrażam sobie też żeby każdemu facetowi bylo obojetne z kim go uprawia."

Dla  ciebie seks łączy się z miłością, ok. Ale czy on myśli tak samo ?

6."są też kochankowie którzy są niemal najważniejsi dla siebie ale jakieś resztki przyzwoitości,może strachu przed nowym nie pozwalają im na bycie razem."

Romans, zdrada ,  kłamstwa  i przyzwoitość - nie, to razem jakoś nie pasuje... O jakiej przyzwoitości mówimy w kontekście zdrady ????

I tu jest zasadnicza różnica między nami - ja przejrzałam na oczy, przestałam być naiwna. Piszesz , że się wycofałaś, ale chyba niezupełnie Kasandro, bo przecież czekasz.. na lepsze czasy....

Dziś jest mi strasznie wstyd, że kiedyś wdepnęłam w to gówno jakim jest romans z żonatym. Ja też wierzyła w te wszystkie słowa, zapewnienia. Wierzyłam , że jestem piękna i inteligentna. A byłam zabawką. Ot, zabawką ,z którą fajnie się rozmawia, można ponarzekać na żonę (taa, "wcale ze sobą nie śpią"), na źle wychowane dzieci (przez żonę, oczywiście), na życie które kręci się wokół kasy. Czekałam tak jak inne kochanki na telefon, maila, spotkanie. On spotykał się jak chciał, dyktował warunki (bo przecież ma zobowiązania, rodzinę). Ja byłam nikim, bo dziś nie wierzę, że miał dla mnie jakikolwiek szacunek.
Żal mi jego żony. Ja miałam wybór, ona nie, bo nie wie. Nigdy nie spojrzałabym tek kobiecie w oczy, tak mi wstyd, a bardzo chciałabym ją przeprosić...... 
Otrzeźwiałam w jednym momencie - gdy on powiedział , że rodzina to jego najlepsi przyjaciele, zona też. . Boże , broń mnie przed taką przyjaźnią !!!!!!! Przyjaźń oparta na zakłamaniu i oszustwie, bez cienia lojalności ? Przyszło moje opamiętanie. Dziś pozostał wstyd, straszny wstyd. Żal, że zmarnowałam czas dla zwykłego dupka.  Przecież mimo tego gówna usiłuję  być wartościową osobą, być sobą, a nie sterowaną małpką  .

278

Odp: Penelopa

GAGA bardzo dobrze to wszystko ujęłas.Przynajmniej rozumiesz problem.Nigdy nie zgodze sie ze stwierdzeniem,że gdyby kochal to by odszedl/odeszla od rodziny.Taka decyzja decyduje o losie wielu osob.Tu wlasnie zaczyna się nasza odpowiedzialnośc...

Marnamarina przykro mi że trafilaś na takiego faceta.Nie dziwie się ze masz przykre doświadczenie...i masz prawo tak sądzić.Tyle w Tobie zalu i goryczy...Czy jednak jestes pewna ze on byl z Tobą w 100% dla seksu?No i ta jego przyjaźn z żoną.Co to ma byc tragikomedia?Mysle że chcial po prostu już od Ciebie odejśc bo się bal i dla tego ci powiedzial ze jego rodzina jest dla niego przyjaciolmi.Rozumiem dzieci i może inni czlonkowie rodziny ale żona?W tej sytuacji gdy ją zdradzal...no nie moge tego zrozumieć!Przyjaciół się nie zdradza,to chyba jasne!
Ciebie zmanipulowal jak widac,ale to nie znaczy że jestes niewartościowa osoba czy tez sterowaną malpką,jak sama to okreslilaś...
Nie martw sie Marina może Ten na Górze ma dla nas coć jeszcze w zanadrzu...jakieś szczęśliwidelko  smile
Pozdrawiam

279

Odp: Penelopa

"Nie martw sie Marina może Ten na Górze ma dla nas coć jeszcze w zanadrzu...jakieś szczęśliwidełko"......a może piekiełko?Przecież takie postępowanie to ciężki grzech.Sama nie mam takich doświadczeń i mam nadzieję,że mieć nie będę ale dziś patrzą na to oczami mojej koleżanki,którą długo potępiałam ale przestałam gdy zobaczyłam co ten romans z nią zrobił.Z cichej zastraszonej myszki stała się kobietą bardziej pewną siebie.Pozbyła się wielu kompleksów,uwierzyła w swoje możliwości.Dziś potrafi postawić się mężowi a on to widzi i w końcu jest u niej lepiej.Można by powiedzieć,że pod tym względem romans jej pomógł.Popełniła ciężki grzech ale tak na prawdę uratowała siebie i rodziną.Jak dla mnie jest tylko jeden problem.Ona ciągnie to dalej i nie ma zamiaru przerwać.Dziś nikt nic nie wie,nikt z tego powodu nie cierpi, ale jutro może już być inaczej.Dowie się mąż/żona i tragedia gotowa i w jednym momencie diabli wszystko wezmą .Ją mąż z domu wywali albo tak życie uprzykrzy,że sama odejdzie a kochaś zostanie z żoną bo ta mu wybaczy jak się zorientuje co i ile traci więc moja koleżanka zostanie sama jak palec.Chciała bym umieć do niej dotrzeć,przetłumaczyć,ale ona jest głucha.Niby wie,że źle robi ale mimo to brnie w to dalej.Szkoda mi jej bo fajna babka i boję się,że zmarnuje sobie życie.

280

Odp: Penelopa

Wszystko się może zdazyc GAGA!Jest wiele opcji zakończenia romansu(bądź nie)...naprawde trudno przewidzieć w jakim kierunku to pojdzie...Może byc tak jak Ty piszesz a może byc tak ze będą razem.Nikt tego nie wie...
Tak usilnie pragniemy tego szcześcia że brniemy do niego jak ta cma do światla,wiedząć że możemy spłonąć.W sumie dążymy do samozaglady stawiając na piedestale te chwile szczęścia.Ale jak to śpiewa Dżem ' w życiu piekne sa tylko chwile'...

Jak widac Twoja koleżanka zyskala wiele na tym romasie smile Uratowala rodzine(swoja zdradą)...co za pardoks!same plusy...ale przyszlośc pokaze jaki będzie bilans...

Tak Gaga takie postępowanie jest ciężkim grzechem,ale cóz moge powiedzieć...chyba tylko to że wyspowiadałam się z tego grzechu i dostalam rozgrzeszenie...
Cieszy mnie że nie krzyczysz tak jak inne osoby na forum że NIGDY nie poszła bys z zonatym facetem.Uwierz mi że ja kiedys tez bym nie poszla.Tylko dla tego jednego...Zycie jest takie przekorne,pełne niespodzianek...

Zapros swoja koleżanke na to forum.Dostanie taką "wecę' że jej się odechce romansow! big_smile
Pozdrawiam

281

Odp: Penelopa

Mówiłam jej o tym forum i o tym co inne kobiety sądzą o takich jak ona.Wysyłałam cytaty na maila w nadziei,że może to coś da.Nie jest głupia i wie to wszystko,przykro jej ale i tak robi swoje twierdząc,że żyje i jest w pełni władzy umysłowej dzięki niemu.Boję się,że tą siłę czerpie z miłości z tego co on jej daje a jak tego braknie to ona psychicznie spadnie na samo dno.Nie krytykuję nikogo i robić tego nie będę gdyż nie wiem co mnie czeka jutro.Nie myślę o romansach ale skąd mam wiedzieć,że za miesiąc nie spotkam "miłości mojego życia" i chociaż dziś jestem sama temu przeciwna to nie zrobię jak moja koleżanka.Krytykuję tylko moją inną koleżankę która świadomie uwiodła męża swojej przyjaciółki i tak go omotała,że zrobili sobie dziecko.Żona się dowiedziała i zamiast wykopać męża walczy o niego i chyba jej się to uda.

282

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Rodzina zawsze będzie najważniejsza!W sumie po to ją ludzie zakladają.Przysięga do czegoś zobowiązuje.To kim jest kochanka/ek dla drugiej osoby może powiedzieć tylko osoba zaangazowana w taki uklad.Nie możesz tego oceniac z boku nie znając doglębnie relacji i generalizować.

Cześć Kochana - widzę że uzdrowilaś się "w realu" a w głowie siedzisz w więzieniu. Musisz koniecznie z tego więzienia wychodzić choć na przepustki bo zwariujesz. Wiesz co ja myślę - nie będę Ci pierdzielić znowu tego samego ale - a propos tego że może powiedzić tylko osoba zaangażowana - Sory Kasanderko ale bzdecisz. Ja nie muszę być zaangażowana w kradzież żeby być przeciw. Nie muszę być zaangażowana w wypadek po pijaku - żeby być za ostrymi karami dla pijanych kierowców. Nie muszę być superekologiem żeby być przeciw paleniu plastikowych kubeczków w kotle do ogrzewania domu. Moglabym tak bez końca.

Z drugiej strony - jak niby mam poznać dogłębnie tę Waszą relację? Też go bzyknąć? Weź przestań. Gdyby było tak jak piszesz ani terapeuta ani psycholog ani nawet ksiądz nie miałby nic do powiedzenia. Przecież on przy Twojej spowiedzi zaangażowany dogłębnie w Wasz związek (wtedy) też nie był.

Pomijając że facet w kiecce bez rodziny absolutnie jako związkowy autorytet mi nie leży.

kasandra1234 napisał/a:

Ja osobiście moglam narzekać tylko na brak mojego kochanka w życiu na co dzień.Zawsze mogliśmy o wszystkim porozmawiać.W wielu sprawach mi doradzal i nie każde spotkanie kończylo się seksem.Zawsze powtarzal,że "najważniejsze że jestes"...Swięta oczywiście osobno,niedziele niekoniecznie,seks bez pośpiechu.Dzwonilam kiedy mialam ochote go uslyszec,oczywiście zachwowując jakieś granice rozsądku(odbieral nawet przy zonie)I wiem że byla między nami ogromna więź!Gdy bylo poważne zagrożenie mojego zdrowia...byl przy mnie i wiem że nawet na dzien dzisiejszy gdybym byla w potrzebnie,pomimo tej calej sytuacji nie zostawilby mnie samej...

Kochanie a jak myślisz dlaczego się w nim zakochałaś i ciągle Ci to wierci dziurę w brzuchu? Jakby powiedział - hej Kasanderko, jutro będę, weź się depilnij tu i ówdzie i pobzykamy na luzie w przerwie na lunch, bo potem nie mam czasu - idę z kolegami na piwo - to przecież by Cię nie skusił, a Ty byś w to nie wlazła.

Dalej się oszukujesz Kochana, teraz sobie pierdyknęłaś w duszy ołtarzyk i niedługo mu aureolę doprawisz - jaki to superfacet jest i był i będzie. Tak się sklada że pielęgnujesz w sobie tylko te pozytywne momenty - inaczej musiałabyś się przyznać że to palant. Palant dla żony, palant dla rodziny, palant dla Ciebie. A Ty na to palnctwo pozwoliłaś. Ot i wszystko.
Dał Ci to czego pragnęłaś w danym momencie. Po prostu się marketingowo wstrzelił. To że teraz do Ciebie dzwoni - tym bardziej świadczy o jego palanctwie. Znowu chce Cię wziąć na smycz, znowu coś mu umknęło.

Bardzo niedobrze że robisz sobie krzywdę ciągłym gmeraniem w przeszłości. Wyjdźże z tego pierdla i zacznij żyć Kobieto!

Przeczytałam tu o pani która za pomocą kochanka dorobiła się pewności siebie, posklejała rodzinę i dalej dmucha na dwa kołki. Żenua. Jeśli jakiejś Kobiecie jest potrzebny facet aby zyskać pewność siebie - to jest masakryczne. Calkowity przykład maksymalnego właśnie braku pewności siebie - jest to dowartościowywanie się czimś kosztem po prostu. A że niektórym coś takiego dodaje skrzydeł - niektórzy mają kuku na móniu. Samej się przed sobą trzeba dowartościowywać - bez pomocy penisów, kasy, antydepresantów, wódy czy dosrywania innym paniom. SAMEJ. Jeśli penis jest kluczem - to marniutki to zamek.

283

Odp: Penelopa

Witaj Kriss!Tylko mi Ciebie tutaj brakowalo do kompletu big_smile ale calkiem powaznie,bylam zaniepokojona ze Cie tutaj nie ma!

Masz racje dobrzutki był...to i dobrze go wspominam smile Może nadejdzie taki czas że rusze z miejsca,bo teraz naprawde ni w te ni we w te...Tylko chcialabym zeby nie kręcil sie kolo mojego domu...Mam dziwne odczucia że jeszcze w tym roku spotkamy się face to face...nie wiem co moge Ci wiecej napisać Kriss.Chyba tylko to że nie ma dla mnie nadziei i dużo jest racji w tym co piszesz.Duzo,to nie znaczy że we wszystkim.
A przepustki robie-spoko  smile

Pozdrawiam

284

Odp: Penelopa
marinamarina napisał/a:

Czytam to i wtrącę swoje trzy grosze.
Kochanka to nikt. Ktoś taki nie istnieje. O niej mężczyzna nie mówi nikomu bliskiemu. Kochanka jest nieważna. Nieważna w święta, niedziele, wakacje. Nieważne, że choruje i martwi się. Nieważne są jej sprawy przyziemne, zepsuta pralka, zepsuty samochód, brak pieniędzy, chore dziecko, chory pies. Kochanka ma czekać (!!!)  na telefon od pana znudzonegożonkosia, Broń Boże sama nie ma dzwonić (bo żona albo dziecko obok stoi i może coś usłyszeć). Ma czekać na jakiś cudowny/szybki (?) seks i na ochłapy uczuć, albo na słowa, które chce usłyszeć (pan znudzonyzonkoś poszasta słowami - przecież to nic nie kosztuje, a seks potem lepszy, i tańszy niż w agencji ...). Kochanka ma być, bo panu znudzonemużonkosiowi rodzina/żona się cokolwiek znudziła, ale on rodziny nie opuści, bo po co mu zaczynać wszystko od nowa ? Nowy dom ? Nowe dziecko? Nowe zycie ? Nowe kredyty? Nie, on to wszystko ma , jest za wygodny zeby zaczynać od zera .Zresztą dzieci rosną, a z kim , jak nie z zoną , można by cieszyć się sukcesami dzieci, wnukami, itp .? On ma pozycje. Co powiedzą znajomi, przyjaciele, gdyby chciał zacząć nowe życie? Powiedzą "stary, zwariowałeś, masz potrzebę to idź, pociumciaj i wracaj do domu". Nikt nie pochwaliłby jego nowych planów, więc on zostanie przy tym co ma. Dzieci mu przecież nie wybaczą - będzie już dla nich tylko maszynką do wyciągania pieniędzy, o ile w ogóle będą chciały się z nim kontaktować. A rodzice? Na pewno starsi. Lubią synową. O nie, ich nie będzie denerwował. To niech już lepie zostanie tak jak jest. Żona to żona - ostoja spokoju, bezpieczeństwa i pewności . Znudzonyżonkoś wie co ma . Kochanka - to niewiadoma, więc nie warto ryzykować. Ale seks chociaż tani i bardziej ekscytujący niż z żoną ( bo po kilkunastu latach mniej namiętności). Wystarczy parę słów, czułych spojrzeń, obiecanki cacanki i trele morele. Można się pochwalić kumplowi (nie wymieniając kochanki z imienia i nazwiska, absolutnie nie), że się przerżnie coś od czasu na  boku (tak właśnie faceci rozmawiają!) i owo zadowolone stworzenie kwiczy  z rozkoszy . Trzeba tylko nie dac po sobie nic poznać w domu, trzeba pilnować telefonu, dobrze zabezpieczać laptop (hasła!!!), trzeba żonę zabrać na dobre wakacje, kupić coś ładnego , powiedzieć, że super gotuje.
Kochanka - chwilowa odskocznia od prozy zycia.
Kochanka - nikt i nic znaczącego.
Kochanka - osoba dorabiająca filozofię (miłość) do zwykłego seksu, z facetem mającym ją za NIC.

Każda literka tego posta jest szczerą prawdą.
Gratuluję autorce posta odwagi, samokrytyki i chęci podzielenia się swoimi (jak mniemam) bolesnymi wnioskami.
Życzę Ci wszystkiego, co najlepsze.

285

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

.Dzwonilam kiedy mialam ochote go uslyszec,oczywiście zachwowując jakieś granice rozsądku(odbieral nawet przy zonie)

Oj, kochana - z calym szacunkiem dla Ciebie... Czym tu się chwalić? Bo chyba nie swoim zachowaniem wobec  żony kochanka...

286

Odp: Penelopa

Niekochana nie chodzi o to że ja się chwalę,ale odnioslam się do wypowiedzi Mariny ktora narzekala że miala bardzo ograniczony kontakt ze swoim kochankiem...Pamietaj tez o tym że moja znajomośc z moim bylym kochankiem trwa ponad 20 lat!Nie da się zabic tak dlugiej znajomości.Przekreslic wszystkiego co nas łączyło w dalekiej przeszlości i tej bliższej.Zapewniam cie że jest i byla nadal między nami swego rodzaju więź,cokolwiek sie między nami nie zdarzy...Inaczej się nie da!Musisz przyjąc to do wiadomości!

287

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Niekochana nie chodzi o to że ja się chwalę,ale odnioslam się do wypowiedzi Mariny ktora narzekala że miala bardzo ograniczony kontakt ze swoim kochankiem...Pamietaj tez o tym że moja znajomośc z moim bylym kochankiem trwa ponad 20 lat!Nie da się zabic tak dlugiej znajomości.Przekreslic wszystkiego co nas łączyło w dalekiej przeszlości i tej bliższej.Zapewniam cie że jest i byla nadal między nami swego rodzaju więź,cokolwiek sie między nami nie zdarzy...Inaczej się nie da!Musisz przyjąc to do wiadomości!

Kasandro - ja nic nie muszę. Zwłaszcza w tej sprawie.
A chwalenie się, że miałaś taką więź z kochankiem, że jak miałaś ochotę z nim pogadać to dzwoniłaś do niego i on odbierał "nawet przy żonie" - jak dla mnie NIESMACZNE.

288

Odp: Penelopa

Kasandra "Tylko chcialabym zeby nie kręcil sie kolo mojego domu...Mam dziwne odczucia że jeszcze w tym roku spotkamy się face to face..."
Wystarczy, że powiesz "nie kręć się tu bo powiem twojej żonie" i masz 100% gwarancji, że facet szybko się nie pojawi....

Kasandra "Pamietaj tez o tym że moja znajomośc z moim bylym kochankiem trwa ponad 20 lat!Nie da się zabic tak dlugiej znajomości.Przekreslic wszystkiego co nas łączyło w dalekiej przeszlości i tej bliższej.Zapewniam cie że jest i byla nadal między nami swego rodzaju więź,cokolwiek sie między nami nie zdarzy...Inaczej się nie da"
Facetowi udało się chyba zrobić doktorat z oszustwa i zakłamania. Naprawdę chciałabyś być z takim kimś na co dzień ?

Kasandra:"Marnamarina przykro mi że trafilaś na takiego faceta.
Nie sądzę, że facet z który ty się spotykałaś był o niebo lepszy od innych. Wręcz przeciwnie. Jeśli tyle lat cię zwodził i oszukiwał ciebie, rodzinę, itp........
Kasandra "Zapewniam cie że jest i byla nadal między nami swego rodzaju więź,cokolwiek sie między nami nie zdarzy."

Na co komu dziś wczorajsza miłość
Na co komu dziś wczorajszy sen
Po co dalej pić to samo piwo
Kiedy czujesz, że uleciał gaz
Trzeba zawsze żyć biegnącą chwilą
Na co komu dziś wczorajszy dzień?????????????????????????????????????????????????

289 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-11 09:53:34)

Odp: Penelopa

Niekochana, bardzo Cię cenię za Twoje niezłomne zasady, jasność widzenia i podziwiam Twoją wewnętrzną siłę. Gdyby wszyscy tacy byli, bez wątpienia nie byłoby zdrad, kochanków i kochanek. Jednak nie wszyscy tacy są. Ludzie popełniają błędy, błądzą, szukają, ulegają słabościom, czują się tak bardzo samotni i niepotrzebni, nie kochają siebie, a pragną miłości i bliskości, naprawdę zakochuja się i kochają nieodpowiednie osoby, łudzą się, nie wiedzą, szukają wytłumaczenia i usprawiedliwienia.
Zdrada jest zła i to kazdy wie. Bycie kochanką to nie jest wymarzona pozycja kobiety. I co do tego nie ma watpliwości. Niektóre kobiety wiedzą o tym same z siebie i nigdy nie plączą się w taki układ, inne zrobia to raz i uczą  się na własnych błędach, a jeszcze inne będa w tym tkwiły latami lub powtarzały kilkakrotnie ten błąd. Wszystko zależy od świadomości.
Myślę, że dobrze by było, gdyby to forum pomagało uzmysłowić tym ostatnim, ze jako kobiety wchodząc stale w takie układy lub tkwiąc w nich latami godzą się na utratę siebie, własnej godności, a także pozbawiają się szansy na zmianę siebie i swojego życia, że warte są pierwszej pozycji, a nie ciagłego bycia drugą, bycia w gruncie rzeczy ofiarą, zabawką lub odskocznią, zamiast prawdziwą partnerką i jedyną ukochaną, ewentualnie samotną ale szczęśliwą kobietą.

Pomijam tu fakt ranienia innej kobiety - żony swojego kochanka, ale to nie jest w trakcie trwania romansu zbyt silny i przekonywujący argument, więc mozna go sobie darować w rozmowie z kochanką. Pomijam tez winę mężczyzny. W końcu kazdy odpowiada za siebie.

290 Ostatnio edytowany przez karen (2011-07-11 09:52:29)

Odp: Penelopa

.

291 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-11 10:03:30)

Odp: Penelopa
karen napisał/a:

Zdrada jest zła i to kazdy wie. Bycie kochanką to nie jest wymarzona pozycja kobiety. I co do tego nie ma watpliwości. Niektóre kobiety wiedzą o tym same z siebie i nigdy nie plączą się w taki układ, inne zrobia to raz i uczą  się na własnych błędach, a jeszcze inne będa w tym tkwiły latami lub powtarzały kilkakrotnie ten błąd. Wszystko zależy od świadomości.
Myślę, że dobrze by było, gdyby to forum pomagało uzmysłowić tym ostatnim, ze jako kobiety wchodząc stale w takie układy lub tkwiąc w nich latami godzą się na utratę siebie, własnej godności, a także pozbawiają się szansy na zmianę siebie i swojego życia, że warte są pierwszej pozycji, a nie ciagłego bycia drugą, bycia w gruncie rzeczy ofiarą, zabawką lub odskocznią, zamiast prawdziwą partnerką i jedyną ukochaną, ewentualnie samotną ale szczęśliwą kobietą.

Zgadzam się z tym całkowicie - ale tego właśnie nie widzę w postach, na które zareagowałam.
To, co zacytowałam z Twojej wypowiedzi - wielokrotnie pisałam, także  w tym wątku.
Ale część osób wypowiadających się jasno mówi, że w ich mniemaniu zdrada nie jest złem. A odnośnie tego, jak kasandra traktowała żonę swojego kochanka - zdania nie zmienię. Dla mnie to świadome zachowanie - "pokażę, że choć tyle mogę". I zupełnie nie interesuje mnie czy to jest silny i przekonujący argument dla kochanki - taka jest MOJA opinia. Wina męża jest bezdyskusyjna, ale w tym, konkretnym wątku nie zabiera on głosu.

292

Odp: Penelopa

Niekochana ja się nie chwalę...to nie o to chodzilo... tongue i faktycznie nic nie musisz.Cenie sobie Twoje zdanie-spoko

Prawdą jest jak napisała KAREN że gdyby wszyscy mieli takie zasady jak Niekochana i się ich trzymali świat bylby lepszy.Prawda jest tez ze ja tez mialam takie zasady...jednak jedna z nich zlamalam...fakt niezaprzeczalny...moja culpa...

Marinko nie moge mu powidzieć żeby sie nie kręcil bo ja się do niego nie odzywam.A druga sprawa to droga jest przeciez publiczna i trochę głupio by to wyglądało tongue

To tak pokrótce Kobietki.
Ktoras z forumowiczek zwrócila mi uwage że niepotrzebnie kręce się w jednym temacie.Faktycznie to jest kręcenie się w kolko...a tym samym przypominanie o tym co było.może pora trochę zapomniec.Duzo już zostalo powiedziane i teraz myślę że nadszedl czas na urlop.Jeszcze kilka dni i Wolnośc,dłuuuga wolnośc.Trochę w Gorki Swietokrzyskie a reszta sie zobaczy... smile


Pozdrawiam Was Kobietki ***

293

Odp: Penelopa

Witaj kasandr1234.
Twoje zachowanie i myślenie przypomina małą dziewczynkę,która robi coś złego,mama ją karci,tłumaczy,że jest to złe i niebezpieczne,ona niby rozumie ale dalej łapki tam pcha.Kobieto,ile Ty masz lat?Niby pożegnałaś się,niby chcesz zapomnieć a ciągle w koło Macieju drążysz temat.Po co?Tak na prawdę wcale nie chcesz tego zakończysz.Nie odzywasz się do niego bo pożegnaliście się z powodu Twego kłamstwa, ale wiem,że jak by tylko zadzwonił i poprosił o spotkanie to pobiegniesz jak na skrzydłach a tydzień później traficie do łóżka.Nie zaprzeczaj,tak będzie jeśli tylko on się odezwie.Pod warunkiem,że pierwsza tego nie zrobisz.

294

Odp: Penelopa

Pytasz ile mam lat GoGA...wystarczająco dużo żeby odrożnic zauroczenie od miłości.Wystarczająco duzo żeby wiedzieć że takie postępowanie jest złe...
Przezyłam dośc duzo ,pomijając parę "małych" szczegułów...Począwszy od mojego nieudanego malżeństwa,samotnego macierzyństwa,śmierci ukochanej osoby ktora konała patrząć mi w oczy i tego romansu ktory zostawi zapewne trwaly ślad w mojej psychice...
Czy polecialabym za nim?Otóż tak!Polecialabym nawet za Ocean!Tylko wtedy gdyby byl wolnym czlowiekiem!Bo do tego co bylo nie chcę już wracać.nie odezwalam się do niego sama od roku..jak widac wytrzymalam w tym postanowieniu.Zbyt wiele mnie kosztowala praca nad sobą żeby teraz wszystko poszlo na marne.Teraz powinno byc juz z gorki...

nie przeczytalas mojego postu powyżej...bo wlaśnie chce przestac się kręcic już w kółko...Nie chce już drązyc tematu...bo po co?

295

Odp: Penelopa

nie chce drązyc...ale on drązy sie sam...
Czy Ktoś wierzy w przeznaczenie albo w temu podobne duperele!?

Wyszlam tylko z domu do sklepu i co...znowu GO spotkalam...przejechal obok mnie samochodem,ale nie byl sam-nie zatrzmal się....Jechal MOJA drogą!!! /co to ma byc kuźwa,bo ja już nie wiem!Powstrzmajcie mnie bo mnie lapy swedzą żeby do niego zadzwonić!!!
A teraz sobie w oknie postoje i popatrze jak będzie wracał!




















jechal MOJA

296

Odp: Penelopa

cos pochrzanilam...sorka ale ręce mi się trzęsą... "(

297

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

cos pochrzanilam...sorka ale ręce mi się trzęsą... "(

Cholera, odejdź od tego okna!

298

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Powstrzmajcie mnie bo mnie lapy swedzą żeby do niego zadzwonić!!!
A teraz sobie w oknie postoje i popatrze jak będzie wracał!

Nie dzwoń. Pomachaj mu, kiedy na Ciebie spojrzy wink

299

Odp: Penelopa

Niekochana odeszlam bo juz ciemno big_smile nie wracal...jeszcze

Zywia że tez na to nie wpadlam! smile

300

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Zywia że tez na to nie wpadlam! smile

Kopnąć Cię? Hę? Kobieto - przecież wiesz, czym to się skończy...

301

Odp: Penelopa

Nie uwierzyly byście! Dopiero co wsadzilam swoja łepetyne przez okno...słowo daje nie czekalam az będzie przejezdzał...a tu masz babo placek...wlasnie przejechal!!! nie no ja chyba ocipieje!

Niekochana rypnij mnie tak porzadnie!!!

302

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Nie uwierzyly byście! Dopiero co wsadzilam swoja łepetyne przez okno...słowo daje nie czekalam az będzie przejezdzał...a tu masz babo placek...wlasnie przejechal!!! nie no ja chyba ocipieje!

Niekochana rypnij mnie tak porzadnie!!!

Trzeba było mnie posłuchać, teraz się sama rypnij hmm

303

Odp: Penelopa

Niekochana pierdzielnij mnie ale tak porzadnie!!!Napisz coć co mnie ostudzi i  w ogole bo jestem tak otumaniona że moge uwierzyc w tej chwili w rózne rzeczy.Nawet w krasnoludki!!!

304

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Niekochana pierdzielnij mnie ale tak porzadnie!!!Napisz coć co mnie ostudzi i  w ogole bo jestem tak otumaniona że moge uwierzyc w tej chwili w rózne rzeczy.Nawet w krasnoludki!!!

Zasłoń okna, zgaś światło i idź się poddać kuracji wodnej. Wanna albo prysznic - co tam masz. Możesz myśleć o MNIE. Możesz mi odcinać dopływ tlenu, czy co tam wymyślisz, ale przestań myśleć o NIM.

305

Odp: Penelopa

Bosze NIEKOCHANA jestem daleka od tego żeby Cie zamordować!!! big_smile big_smile big_smile Jestes Cudna!

306

Odp: Penelopa

Ktoś mi przeslal piękną piosenkę na wp...dzieki Z *

http://www.youtube.com/watch?v=AfoFSOZ9H3M

307

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

http://www.youtube.com/watch?v=AfoFSOZ9H3M

Szamałam koło niego kiedyś lody wink Jest niższy, niż się wydaje w TV.

P.S. Dobra, dobra - jakoś trudniej mi się oddycha. TLENU!!!!

308

Odp: Penelopa

Dzięku bogu żyjesz Niekochana!Zem malo siły miala w lapach big_smile

Tak naprawde to ja nie chce z nim rozmawiać.Ja sie chyba boję! sad

309

Odp: Penelopa
kasandra1234 napisał/a:

Tak naprawde to ja nie chce z nim rozmawiać.Ja sie chyba boję! sad

I tego się trzymaj. Strach oznacza, ze sobie nie ufasz, kochana wink

310

Odp: Penelopa

Palnąć Cię Kasandra1234 to mało.......................tylko patrzeć jak napiszesz....."nie wytrzymałam i zadzwoniłam".

311

Odp: Penelopa

Nie GOGA...na prawde nie zadzwonie....boje się tylko że to jego "kręcenie się" nie jest bezcelowe...to jakas prowokacja,igranie z ogfniem...sama nie wiem co...Wcoraj z kimś jechal,wydaje mi się że to byl jego syn...dziwne...może sam sie zabezpiecza...czuje to ze jeszcze w tym roku przyjdzie mi zmierzyc się z moimi "demonami"!Nie wiem jak zareaguje...rownie dobrze znając siebie moge uciec...

a palnąc mnie możesz...psze bardzo smile

312

Odp: Penelopa

A może to zwykły przypadek.Może jadąc tą drogą.jedzie bo musi a nie w nadziei,że Cię spotka lub do czegoś sprowokuje.Może sama wymyślasz coś czego nie ma.

313

Odp: Penelopa

GOGA to nie jest przypadek...ja to czuję...ja to wiem!Mam intuicje ktora naprawdę rzadko mnie zawodzi.to jest jakas prowokacja...tylko nie wiem jeszcze o co mu chodzi...Nie iwdzialam go od wielu miesięcy,nie przejeżdzal tedy a tu raptem...dwa miesiące temu...dwa tygodnie temu...wczoraj.Trochę za dużo tych zbiegow okoliczności,nie uważasz?Mowię tu tylko o tych razach co go widzialam...a jesli jeszcze byly takie kiedy go nie widzialam...

314

Odp: Penelopa

Piękna piosenka...dająca do myslenia...

http://www.youtube.com/watch?v=vNP-Yz50NDE

a wykonanie...super!

Posty [ 261 do 315 z 315 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024