WITAM WSZYSTKICH UŻYTKOWNIKÓW;)CZUJĘ SIĘ BARDZO SAMOTNA I OPISZĘ POKRÓTCE HISTORIĘ SWOJEGO ZWIĄZKU.WYSZŁAM ZA MĄŻ BARDZO MŁODO I ZARAZ NA ŚWIECIE POJAWIŁA SIĘ DWÓJKA DZIECI.BARDZO KOCHAŁAM MOJEGO MĘŻA I PRZYMYKAŁAM OCZY NA WIELE RZECZY, WYBACZAŁAM AWANTURY ,RĘKOCZYNY KTÓRYCH SIĘ DOPUSZCZAŁ,BA WYBACZYŁAM NAWET ZDRADĘ ,KTÓREJ SIĘ DOPUŚCIŁ BO DLA MNIE MAŁŻEŃSTWO TO BYŁO COŚ ŚWIĘTEGO I ROBIŁAM TO DLA DOBRA DZIECI.MOJE BURZLIWE MAŁŻEŃSTWO PRZETRWAŁO 35 LAT .MOJE DZIECI SIĘ USAMODZIELNIŁY,POZAKŁADAŁY RODZINY I WYDAWAŁO MI SIĘ,ŻE TERAZ POWINNO BYĆ TYLKO LEPIEJ I CZEKA MNIE TERAZ LEPSZE ŻYCIE
PEWNIE DALEJ BYM BRNĘŁA W TYM CHORYM ZWIĄZKU GDYBY NIE WYJAZD MOJEGO MĘŻA NA KURACJĘ DO KRYNICY.MĄŻ RANO CHODZIŁ NA ZABIEGI A WIECZOREM SZALAŁ NA DANCINGACH,PRZESZKADZAŁY MU MOJE TELEFONY I CHODŻ ZABRAŁ DUŻO PIENIĘDZY PROSIŁ,ŻEBY MU DOSŁAĆ BO WSZYSTKO JEST DROGIE!!!!!POSTANOWIŁAM ODWIEDZIĆ GO W OSTATNIM TYGODNIU JEGO POBYTU.TERAZ WIEM, ŻE NIEPOTRZEBNIE POWIEDZIAŁAM ,ZE PRZYJEŻDŻAM I KIEDY.ZADZWONIŁAM DO NIEGO,ZE BĘDĘ W NIEDZIELĘ I MIAŁ MI POSZUKAĆ KWATERY .BYŁAM W SZOKU JAK STWIERDZIŁ,ŻE WSZYSTKO POZAJMOWANE I SUGEROWAŁ,ŻEBY PRZYJECHAĆ W CZWARTEK!!ZNALAZŁ TĄ KWATERĘ PO MOIM OŚWIADCZENIU,ŻE SAMA COŚ ZNAJDĘ PRZEZ INTERNET.PO MOIM PRZYJEŻDZIE ZAUWAŻYŁAM INNE ZACHOWANIE MOJEGO MĘŻA,PRZESTAŁ NAGLE MIEĆ ALERGIĘ NA WODY KOLOŃSKIE,NIE ZAPOZNAŁ MNIE Z ANI JEDNĄ OSOBĄ Z KTÓRYMI SIĘ POZNAŁ.CHODZILIŚMY TYLKO WE DWÓJKĘ I BARDZO DALEKO OD SANATORIUM.NIE CHCIAŁ SIĘ PROWADZIĆ ZA RĘKĘ ANI POD RĘKĘ I NAGLE ZACZĘŁAM GO ,,SZARPAĆ,, W TAŃCU-TAK TO OKREŚLIŁ.PO POWROCIE DO DOMU NAWET NIE ZWRÓCIŁ UWAGI NA WYŁOŻONE PŁYTKAMI SCHODY(TO MIAŁA BYĆ MIŁA NIESPODZIANKA),BYŁ NIEOBECNY MYŚLAMI I ZACZĄŁ NOSIĆ PRZY SOBIE TELEFON CO NIGDY NIE MIAŁO WCZEŚNIEJ MIEJSCA.BYŁY UKRADKOWE ROZMOWY CIĄGŁE SMS I PEWNEGO RAZU MĄŻ STWIERDZIŁ,ŻE JEDZIE W SPRAWIE OGŁOSZENIA I BĘDZIE MU POTRZEBNY SAMOCHÓD.PROPONOWAŁAM,ŻE SIĘ CHĘTNIE Z NIM WYBIORĘ PO PRACY ALE STWIERDZIŁ,ŻE POŻNIEJ BĘDĄ KORKI.NIE BYŁO GO 6 GODZIN .TO BYŁO 11 DNI PO POWROCIE Z KURACJI.PO NASTĘPNYCH 11 DNIACH ZNÓW WYJAZD-TYM RAZEM A BYŁY TO MOJE 52 URODZINY POŻYCZYŁ SAMOCHÓD OD SYNA BO GŁUPIO MU BYŁO KOMBINOWAĆ I JA POJECHAŁAM DO PRACY .TYM RAZEM POJECHAŁ NA ZABIEGI 5 KM OD DOMU I ZNÓW GO NIE BYŁO 6 GODZ.SYN STWIERDZIŁ,ŻE SKASOWAŁ LICZNIK,KUPIŁ PALIWO , POPRZESUWAŁ SIEDZENIA I WYSPRZĄTAŁ W ŚRODKU.KIEDY SOBIE ZAŻARTOWAŁ-TATO A TY TO CHYBA BYŁEŚ NA JAKIEJŚ RANDCE-ŚMIERTELNIE SIĘ POGNIEWAŁ .PODOBNO NAJLEPSZĄ OBRONĄ JEST ATAK).NIE MIAŁ TAKŻE PODPISANEJ KARTY ZABIEGOWEJ I POZA ŻYCZENIAMI,KTÓRE MI SZEPNĄŁ RANO DO UCHA NIE DOSTAŁAM KWIATKA O KTÓRYM ZAWSZE PAMIĘTAŁ.PRÓBOWAŁAM NADSKAKIWAĆ,BYĆ BARDZO MIŁĄ I LICZYŁAM NA TO,ŻE TO SIĘ SKOŃCZY I PRZEJRZY NA OCZY.PRZEPROWADZIŁAM Z NIM ROZMOWĘ,PYTAŁAM CO TA KOBIETA W SOBIE MA CZEGO JA NIE MAM??????????STWIERDZIŁ,ŻE JESTEM CHORA,MAM UROJENIA I MAM SIĘ LECZYĆ!!!!!!!!PRZEGLĄDAŁAM TELEFON ALE WSZYSTKO KASOWAŁ AŻ PEWNEGO RANKA ZNALAZŁAM SMS WYSŁANEGO PO 23 DO FIRMY OPONIARSKIEJ O TREŚCI -PROSZĘ ZADZWOŃ!!!!ZADZWONIŁAM NA TEN NR I KOBIETA,KTÓRA ODEBRAŁA STWIERDZIŁA ,ZE TO NUMER PRYWATNY.WYTRZYMAŁAM PONAD TYDZIEŃ PŁACZĄC I POŁYKAJĄC TABLETKI NA USPOKOJENIE AŻ PEWNEJ NOCY WZIĘŁAM TELEFON MĘŻA I WYSŁAŁAM SMS O TREŚCI ,,TY STARA K.....O ZRUJNOWAŁAŚ MOJE MAŁŻEŃSTWO-NIENAWIDZĘ CIĘ,,MYŚLAŁAM,ŻE TO BYŁO WŁAŚCIWYM POSUNIĘCIEM BO JEŻELI MĄŻ JEST MI WIERNY TO BĘDZIE AWANTURA CO JA WYPRAWIAM??ALE NIE ,NIC Z TYCH RZECZY.MĄŻ MIOTAŁ SIĘ PO DOMU PIŁ NERVOSOL I POŁYKAŁ RELANIUM!!!!!PRZECIEŻ JUŻ CHYBA WTEDY DO NIEGO DOTARŁO,ŻE WIEM BO NIKT INNY NIE MIAŁ DOSTĘPU DO JEGO TELEFONU??????A JA NADAL LICZYŁAM NA CUD!!!!!JAK PRZYSZEDŁ RACHUNEK ZA TELEFON ZROBIŁAM KSERO BILINGU I POŁOŻYŁAM W GARAŻU.BYŁAM ZDZIWIONA GDY RANO LEŻAŁA SAMA WPŁATA A BILINGU I KOPERTY NIE BYŁO NAWET W KOSZU!!!!!WTEDY POWIEDZIAŁAM DOŚĆ I POSZŁAM SIĘ PAKOWAĆ.MĄŻ NIE PRÓBOWAŁ MNIE NAWET ZATRZYMYWAĆ I GDY MU POWIEDZIAŁAM,ZE DAJĘ MU OSTATNIĄ SZANSĘ I JAK ZADZWONI DO TEJ KOBIETY I ZERWIE TĄ ZNAJOMOŚĆ TO JA SIĘ ROZPAKUJĘ DALEJ TWIERDZIŁ,ŻE MAM SIĘ LECZYĆ BO JESTEM CHORA.WYCHODZIŁAM Z NASZEGO MIESZKANIA Z PŁACZEM,CZUJĄC SIĘ PONIŻONA OSZUKANA I NIEPOTRZEBNA.ZABRAŁAM TYLKO SWOJE RZECZY I DŁUGI,KTÓRE ZACIĄGNĘŁAM NA REMONT.Z TĄ KOBIETĄ SKOŃCZYŁO TYDZIEŃ PO MOIM WYJŚCIU!!!!!!!NA CO ON LICZYŁ???OKAZAŁO SIĘ,ŻE TEŻ BYŁA MĘŻATKĄ BARDZO ,,ROZRYWKOWĄ,,BO TAK JA OKREŚLIŁ JEJ MĄŻ DO KTÓREGO DOTARŁAM I ROZMAWIAŁAM.CHOCIAŻ OD NASZEGO ROZSTANIA MINĘŁO JUŻ PÓŁTORA ROKU NADAL NIE MOGĘ PRZESTAĆ O TYM MYŚLEĆ I CIĄGLE BOLI.MYŚLĘ,ŻE PRÓBOWAŁAM RATOWAĆ SWÓJ ZWIĄZEK???????????
1 2010-02-01 13:09:51 Ostatnio edytowany przez Jolanta123 (2010-02-01 13:14:19)
Witaj ,Jolu. Bardzo ci współczuję. Twoją historię przeczytałam na jednym oddechu. A czy wy razem mieszkacie?
wyłącz caps locka,krzyczysz....to co opisujesz jest cholernie przykrę,nie wiem skąd się biora tacy faceci,ktorzy nie potrafia docenic ciepla i stabilizacji..,tylko czas leczy rany,mam nadzieję,że mozesz liczyc na wsparcie przyjaciół bo oni powinni być teraz przy tobie i od czasu do czasu pomóc ci znaleźć rozrywkę;) siedzenie w domu nie pomoże, zapewne za sużo w Nim wspomnień....na co on liczył chcial mieć i jeśc ciastko,zapewne nnie po jego myśi było wyjście na jaw tej sprawy:(
witam! możesz być pewna że będzie lepiej!a wiem to z własnego doświadczenia bo moja historia jest podobna mam tylko troche mniej lat mniejsze dzieci i mniejszy staż .zrobiłam wszystko by ratować małżeństwo kosztem czasami własnej godności udało się dużo by mówić dzisiaj jednego jestem pewna ,z każdej sytuacji jest wyjście czasami trzeba czasu ,czasami innej perspektywy;mnie pomogła praca bo musiałam do niej iść ,dzieci bo musiałam się nimi zająć i uświadomienie sobie że mąż to nie pępek świata
Oczywiście ze probowałaś ratować swoje małżeństwo ale twoj mąż poprostu chyba nie przywiązuje dużej wagi to małżeństwa. Ja tak samo jak ty cenie sobie bardzo swoja rodzine ( czynarazie męża, bo dzieci jeszcze nie mam
) i nie wyobrazam sobie bym mogła doprowadzić swoje zycie do ruiny tak jak twoj mąż. Nie potrafiłabym zniszczyć miłości która nas połączyła
Dla mnie małżenstwo i mąż czy (w przypadku mężczyzny) żona to świętość i nie liczy sie dla mnie nic innego niż rodzina jaką tworzysz wychodząc za mąż tudzież żeniąc sie. Trzymam za ciebie kciuki i mam nadzieje ze wyjdziesz na prosto, że twój mąż przyjdzie do ciebie na kolanach z wielkim bukietem kwiatów i z płaczem bedzie prosił o wybaczenie. Trzymaj sie
dziękuję serdecznie Szamance,Tygrysiakowi i Cytrynce za zainteresowanie moimi ,,wypocinami,,.Powiem,że zrobiło mi się dużo lżej na sercu i myślę,że to fajna sprawa -to forum dla kobiet:)Całe szczęście w tym nieszczęściu,że mam wielu przyjaciół ,którzy odrywają mnie od rzeczywistości i dzieci,które mnie bardzo wspierają (zwłaszcza córka).Mam też pracę gdzie także mogę liczyć na wsparcie,miłe słowo i pomoc:)Pozdrawiam cieplutko wszystkich użytkowników forum:)
Tuptusiu-wątpię w to ,że mój mąż będzie prosił o powrót i przyjdzie do mnie z bukietem kwiatów!!!!!!!!Może gdyby zaraz po rozstaniu to uczynił wróciła bym do niego:)Ale teraz mam coraz więcej wątpliwości bo czym jest życie w ciągłym stresie i niepewności,że to się może powtórzyć?????????
Alez Jolu nie koniecznie musisz do niego wracać i ja bym na twoim miejscu tego nie robiła ale wiesz mąż cie upadlał, zniszczył wasza milość(bo napewno juz nie ma takiej jak na początku) i małżeństwo. Mógłby dac cos z siebie i chociaz cie przeprosić. Nie nawidze jezeli dwoje ludzi cz y tez jedno z nich sie kocha a nie ma do siebie zadnego szacunku. No i dobrze masz dla kogo zyc masz dzieci , chodx dorosłe ale je masz, znajomych prace wiec nie ma sensu marnowac czasu na takiego drania jak twój mąż. Życze co duzo duzo szczescia ![]()
Znów mój spokój został zburzony gdyż odezwał się do mnie mąż.Nadal nie przyznaje się do zdrady!!!!!!!!!!Ja już nie wiem co o tym myśleć???????Bo w jakim innym celu spotykał się z tą kobietą ciągle mnie okłamując???????Jak można być tak zaślepionym,żeby nie widzieć cierpienia partnera?napisał mi sms o treści-,,lepszej od ciebie nie ma,,Ja proszę o radę bo sama nie wiem co mam o tym myśleć??
10 2010-02-08 18:51:47 Ostatnio edytowany przez mała1101 (2010-02-08 19:52:17)
Droga Jolu,daj sobie spokój z takim mężem!Teraz dopiero powinnaś zacząć ubarwiać swoje życie.Zadbać o siebie,spotykać się z przyjaciółmi,poznać nowych.Masz dorosłe dzieci,nic Cię nie trzyma a życie mamy tylko jedno...nie zmarnuj go sobie do końca.
W moim związku to ja jestem ta zła i ta która się pogubiła....życie pisze nam czasami takie scenariusze o jakich nam się nawet nie śniło...wierz mi.Dlatego korzystaj z życia ile tylko możesz,mamy go tylko jedno.Pozdrawiam Cię gorąco i życzę wszystkiego dobrego ![]()
Jolu, jeśli już zrobiłaś ten odważny krok i męża zostawiłaś to nie wracaj do tego bagna kłamstw i Twojego cierpienia. Pomyśl teraz o sobie. Ten człowiek Cię oszukał, ignorował Twoje cierpienie, nie okazał i nadal nie okazuje skruchy... Ty przez te półtora roku próbowałaś dojść do siebie i nie marnuj teraz tego czasu, bo zbyt duże jest prawdopodobieństwo, że będziesz to przeżywać ponownie.
12 2010-02-09 01:02:24 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-02-11 09:37:33)
dzisiaj jest już bardzo póżno a mam wiele do opowiedzenia , bo kłamstwa i zdrady mojego męża ciągną się od 1995r. Mam 53 lata,małżeństwem jesteśmy 27 lat.
Drogie Panie z uwagą zaczęłam wczytywać się w wasze ,czasem tragiczne, historię przez życie pisane.Jestem z wami całym moim złamanym ,ale dużym i gorącym sercem. Wierzę, że znajdziecie wsobie tyle siły i wiary w to ,że nadejdzie lepsz jutro, które wniesie w wa sze życie miłość, radość i pogodę ducha.W najblyszym czasie ja również będę chciała się wam wyżalić. Mam nadzieję , żę przeczytacie moją historię i być może udzielicie szczerych rad. Wiem żę jestem bardzo ale to bardzo niszczęśliwa. Pozdrawiam. Teresa.
DROGA TERESO!Z niecierpliwością czekam na Twoją ,,niesamowitą historię,,.Myślę,że niebawem coś napiszesz tylko musi nadejść ta chwila :)Powiem Ci ,że poczułam się zdecydowanie lepiej ze swoimi problemami mając wsparcie u wielu nieznanych ale serdecznych i życzliwych kobiet:)Pozdrawiam cieplutko-Jola
14 2010-02-16 13:45:53 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-02-16 19:11:03)
Witam, współczuję Tobie to naprawdę przykre. Twój mąż nie zasługuje na ciebie. Jesteś zdrowa masz dzieci. Myślę, że musisz zmienić tryb życia na początek zadbaj o siebie idź na masaż zrób makijaż porady znajdziesz na
spam wybierz się do szkoły tańca zapisz się na aerobic, basen zagospodaruj swój czas tak abyś nie musiała myśleć o tym draniu. Pamiętaj również, że czasu nie cofniesz i dlatego warto żyć dla siebie.
15 2010-03-01 01:28:24 Ostatnio edytowany przez teresa (2010-03-01 01:39:36)
Jolu,historia Twojego życia po części przypomina moją, tym bardziej jest mi przykro. Człowiek z którym dzieliłaś większą część życia ijesteś Matką jego dzieci,teraz nie potrafi okazać odrobinę szacunku i przyznać się do swoich kłamstw.Gdybym była dobrą wróżką odmieniła bym nasz los, lecz tak nie jest więc musimy żyć, wzajemnie się wspierać , w naszej trudnej sytuacji.Mam jednak nadzieję, że nadejdzie lepsze jutro i nam zaświeci słoneczko.Głowa do góry i uśmiechajmy się. Droga Jolu, ja nie mogę się zabrać do napisania ,gdyż nie mam w tym wprawy. Stawiam tu dopiero pierwsze kroczki,bo do tej pory nikt mi tego nie pokazał. Myślę,że gdy zacznę pisać to muszę skończyć bo nie będę umiała tego zapisać zatem potrzebuję na to całej nocy.Mój mąż noce spędza u teściów więc sama jestem w domu.Muszę przyznać ,że Twoje słowa skierowane do mnie dodały mi otuchy.Z natury jestem pogodnym i radosnymczłowiekiem, lecz od ponad roku moje życie toczy się przeważnie w czterech ścianach, i codzięń to samo.Przesyłam Ci moje gorące pozdrowienia, trzymam kciuki napewno będzie lepiej .Do usłyszenia..... Teresa.Wybacz mi mój słaby styl.Pozdrowionka dla wszystkich innych Pań które również tu piszą.
Bardzo smutna, aczkolwiek życiowa historia... Uważam, że dobrze zrobiłaś odchodząc od mężą. Pisałaś, że już wcześniej było między Wami niezbyt dobrze, a jednak dla dobra rodziny, dzieci, postanowiłaś zostać. Mogę tylko powiedzieć, że w mojej rodzinie była podobna sytuacja - mój tata zdradził mamę, tamta kobieta zaszła w ciążę, my z siostrą byłyśmy malutkie, jednak wszystko się ułożyło. Moja mama wybaczyła tacie, tamto dziecko sobie po prostu jest, ale tyle ile moja mama łez wylała i co ona przeżyła myślę, że możesz zrozumieć.
To prawie jak ja...tylko wczesniej....juz o tym pisałam....:( ZDRADA , WYBACZENIE...POMOZCIE...
Pani Jolu!
Za żadne skarby niech Pani nie wraca do męża!Nie jest tego wart!