I co robić??? Walczyć czy odpuścić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Jestem mężatką z 1,5 letnim stażem i dwójką dzieci. Mamy dwie wspaniałe córki: 3latka i 8mies. Pierwsza córka urodziła się przed ślubem i nie była dziełem przypadku. Chcieliśmy mieć dziecko. Na drugie zdecydowaliśmy się ostatniego dnia miesiąca miodowego (a tak z miłości). I wszystko było by pięknie gdyby nie hobby mojego męża. A może to ze mną coś jest nie tak... Mąż pracuje a ja póki co siedzę w domu i zajmuję się dziećmi. Mąż wraca z pracy ok godz 19-20. mało czasu zostaje dla dzieci, dla mnie. A do tego , jak on to mówi jego odwieczne hobby, a w zasadzie dwa albo trzy: piłka nożna, wędkarstwo i koledzy. Dwa razy w tygodniu piłeczka na hali sportowej. Wszystko było by ok gdyby wychodził na 2 czy 3 godz i wracał d domu. Ale tu jest inaczej. Jak chodzi na piłkę to nie nocuje w domu. Do tego jednym z tych dni jest niedziela. Wychodzi z domu o godz 17 i już go nie widzimy do poniedziałku do godz.20. Oczywiście rybki też wzywają i trzedba z razalbo dwa razy w tygodniu pojechać nad wodę, a czasem na cały weekend. Z tego wszystkiego z rodziną w domu jest kilka godzin tygodniowo. Niestety ja tego nie wytrzymuje. Proszę go by zrezygnował z części wypadów. Pobył z nami. Jak to mówi moja teściowa mam chorobę okienną. Ciągle go wypatruje. Jak tylko zaczynam dyskutować na ten temat zaczyna się jazda. To dla niego tylko wymówka by wyjść i nie wrócić. "Nie zamierzam słuchać wywodów" i znowu nie wraca. Jeśli nie zgadzam się na jego wyjazd z kolegami bedzie tak długo krążył wokół tematu aż się zdenerwuję i powiem, spadaj. A wtedy to już mam go z głowy na min dwa dni. A ja co... Jak zwykle siedzę w domu z dziećmi. Kocham je nad życie i macieżyństwo to to czego pragnęłam zawsze. Ale nie samotne... A takie prawie jest.
Dodam że mąż nie pomaga mi przy dzieciach. Dopiero od niedawna zabierze raz na dwa tygodnie starsza córkę na spacer albo położy ją spać.
Do tego dochodzą kłamstwa i wieczne niedotrzymywanie słowa. Wczoraj (sobota) pozwoliłam mu jechać na ryby (mimo że był już dwa razy w tym tygodniu) bo obiecał że będzie o 14 w domu i spędzimy razem jakoś resztę dnia. I niestety było jak zwykle. O 14 to dzwonił że jeszcze nie ruszył z miejsca bo fajnie jest z kolegami łapać rybki na lodzie. Ale zaraz będą wracać. Minęły dwie godziny do kolejnego telefonu... I kolejnego... Nie wytrzymałam i krzyknęłam że tak być nie może itd. Co usłyszałam? To co zwykle: Jeśli masz mi gadać to nie wracam wcale. I nie wrócił do dziś. Zadzwoniłam rano i powiedział ze nie będzie żył z osobą która go ogranicza i nie pozwala realizować jego hobby. Usłyszałam: Chcę rozwodu... Nie po raz pierwszy.

Dodam że gdy go nie ma w domu jest u swoich rodziców (przeważnie).

Co ja mam robić. Czy uda mi się wywalczyć trochę czasu i zainteresowania dla mnie i dzieci. Jestem młodą osobą. Mam 28lat. Czy tkwić w tym oknie i wiecznie czekać aż mężowi znudzą się koledzy, wypady po pracy, ryby, piłka i nie wiem co jeszcze...

Podpowiedzcie co robić. A może ja przesadzam?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

na pewno nie przesadzasz !!!!!!!!!!!! to Twój nie dojrzały mąż przesadza. jak dla mnie to wieczny Piotruś Pan !!!!!!!!! macie rodzinę już 2 dzieci !!! to on musi no sorry MUSI zachowywać się jak mężczyzna który ma rodzinę a nie jak 20 letni kawaler !!!!!! jeśli nic z tym nie zrobisz to będziesz tak miała całe życie no niestety taka prawda.
wydaje mi się że z nim nic innego nie można zrobić jak tylko terapia szokowa, czyli ..... pierw przy takim zdarzeniu kiedy on nie wraca na noc do domu rano kiedy np zabierasz dzieci na spacer ubierając się mówisz  "wiesz co kochanie oboje jesteśmy dorośli a ja w Tobie nie mam za grosz wsparcia, jest mi z tym źle i czuje ogromny żal do ciebie. Nie rozumiem jak możesz w ogóle mówić mi że ja ci robię WYWODY  !!!! to że ci zwracam uwagę bo mi zależy na tym aby dzieci miały tatusia to nie są wywody tylko pieprzony matczyny instynkt, a skoro ty tego nie rozumiesz idź sobie na rybki czy do kolegów. Tylko pamiętaj że niedługo obudzisz się tu sam. zabiorę dzieci i więcej nas nie zobaczysz . Dzieciom nie zrobi to różnicy, przecież i tak masz nas gdzieś. wychodzę, miłego dnia......" i wyjdź ..... od tak.
nie wiem czy znajdziesz w sobie tyle odwagi aby coś takiego powiedzieć no ale wybacz jeśli on nic z tym nie zrobi to znaczy że ma naprawdę was głęboko w ....... a co takiego ojca dla dzieci chcesz ?? ja bym nie chciała. kiedy on dalej nic z tym nie zrobi lub po takim monologu nie wróci na nos, zabierz dzieci i wyjedź do rodziców albo do koleżanki nie wiem gdzieś.
jego rodzice też są chyba ślepi skoro pozwalają synalkowi na takie coś zamiast nim potrząsnąć i uświadomić mu że ma rodzinę !! ehh no cóż ja tyle tylko wymyśliłam bo rozmowy na 100% nic tu nie zdziałają

3

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Właśnie o to chodzi. Próbowałam rozmawiać milion razy, ale kończy się to jednym: "Nie będę słuchał wywodów, bo ja taki jestem i już. Wiedziałaś kogo bierzesz". Fakt. Tylko że kiedyś to wracał z piłeczki w pięć minut i jak tylko wychodził z domu to dzwonił bo już tęsknił. A teraz... Jak wspominam o dzieciach i że kiedyś będą miały żal to stwierdza że zrozumieją.
Jego rodzice nie mają nic do powiedzenia. Tak go nauczyła mamusia. Ucina ich wywody tak samo jak moje. Jedno głośne słowo i mamusia mówi że wystarczy, bo jest dorosły...

4 Ostatnio edytowany przez amama (2010-02-01 12:13:27)

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Niedawno złapałam go na kłamstwie. Zadzwonił że musi zostać trochę dłużej w pracy bo koledze popsuł się samochód i coś kombinują. Za jakiś czas, gdy miał już być w domu zadzwoniłam czy wraca i oczywiście dowiedziałam się że jest gdzieś tam i nie może rozmawiać . Musi szybko kończyćitd. Razmowa jak z gangsterem na akcji porachunkowej. "Kończę bo mam warzne spotkanie...Nie mogę powiedzieć... Waga życia lub śmierci... Nie dzwoń... Odezwe się... Nie wiem kiedy..." Myślałam że oszaleje. Za jakiś czas napisał że nie wróci na noc, będzie nocował u rodziców. Było już późno. Nie darowałam sobie. Dzwoniłam i dzwoniłam i nie odbierał. Aż przypadkowo odebrał telefon i usłyszałam jak rozmawia ze swoim najlepszym kumplem. Wyciągał go gdzieś na miasto. Kumpel nie chciał i kazał mu wracać do domu. Mówił że pójdzie wszędzie aby nie do domu. Potem omówili wersję dla mnie. "Byliśmy razem, wypiliśmy flaszkę i tyle". Wsiadł w taksówke i pojechał do rodziców. Co było wcześniej, przed krótkim spotkaniem z kumplem nie wiem do dziś. Oczywiście po tej akcji chciałam porozmawiać. Powiedziałam że wiem że był na chwile pod domem kumpla i umawiali się. Znałam dokładną godzinę gdy wrócił do domu. Był w lekkim szoku i nie wiedział czy mówię prawdę czy tylko przypadkowo trafiłam. Nie miał pojęcia jak się dowiedziałam. Podejrzewał chyba jakiegoś detektywa wink. I znowu jak mogę go śledzić. Jestem chora itd. Oczywiście chyba dwie noce nocował u rodziców. I tak jest ciągle. JAk coś mu nie pasuje (nawet jakieś uwagi moich rodziców) to jedzie do swoich.
Dodam że mieszkamy narazie u oich rodziców w domku jednorodzinnym. Lada dzień mamy przeprowadzać się do własnego mieszkania. Czekamy tylko na meble. Ale czy się przeprowadzać nie wiem sama... Odciąga nam się to już któryś miesiąc.
Co tu jest grane? Wciąż mówi że mnie kocha a zachowaniem mi tego nie udowadnia.

5 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-02-01 15:09:37)

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Ja mysle,że cały problem tkwi w tym ,że Twoj swiat sprowadza się do rodziny, dzieci i czekania w oknie. Do tego jestes w pewnym może materialnym sensie uzalezniona od męża, mieszkanie z rodzicami równiez nie sprzyja sytuacji.Najwyrażniej mąż czuje się nie u siebie.
Dalczego tak jest?
Nie masz własnych  zainteresowań, kolezanek z którymi tez bys mogła wyjsć?
Widzisz świat młodej mamy nie musi sie sprowadzać tylko do dzieci, czterech scian i stania w oknie, obowiazkami z wychowaniem dzieci powinniscie sie dzielić a skoro on wychodzi to nastepnego dnia wychodzisz Ty!
Nie nie wymadrzam sie też mam roczne bliżnieta, pracuję( choć przyznam zarabiam tylko na nianię) mam własne zainteresowania, nawet wyjazdy z koleżanami, mój mąż ma równiez wiele własnych zainteresowań i z nich nie rezygnuje ale obowiazkami i opieką nad dziećmi dzielimy sie po połowie!
Ja wychodzę on zostaje z dziećmi, on wychodzi ja zostaję.
Absolutnie nie neguję spełniania sie w roli mamy, bo nie kazdy znajduje właściwa opiekę nad dziećmi a to jest bardzo ważne, ale rezygnacja z własnych wyjsć, koleżanek, zainteresowań jest duzym błędem. Mysle że u Was tak było od początku, teraz po prostu sytuacja sie zaostrzyła.

Niepokojące u Twojego męża  są te  ucieczki z domu, bo jego postepowanie to po prostu ucieczka, ucieka przed zrzędzeniem zony, kaszkami, kupkami, tym całym rozgardiaszem. Bo co go czeka po powrocie?? Pretensje, pretensje. On nie zrezygnował ze swoich pasji szkoda, że ty zrezygnowałaś.
Z pewnoscią ceni cię za to,że jestes dobra matką ale nie za to Cie pokochał? Przypomnij sobie jak byłaś? Do takiej żony bedzie chciał wracać jak na skrzydłach!
Inna sprawa,że nie każdy ojciec potrafi nawiązać kontakt z małym dzieckiem, zmienia sie to jak dzieci podrastają, nie oznacza to,że jest gorszym ojcem, poprostu to taki typ, dzieci na tym etapie zabieraja im miłą żone, czują się zepchnieci na drugi plan,  czują sie nie zauważani, uciekają a po powrocie mają jazdę więc znowu uciekają, to takie błędne koło.
Teraz mąż robi najwyrażniej  wszystko by jak najmniej przebywać w domu, nie czuje sie z nim dobrze, coraz bardziej sie oddala aż niestety całkiem sie oddali.
Dalczego tak jest, co se z wami stało? Przeciez nie wyszłabys za człowieka, który nie poswięca Tobie nic uwagi, on tu najwyrażniej zaczyna " przed czymś " uciekać, myślę, że atmosferą w domu.

Powinnas zawalczyć o to małżeństwo, ale nie da sie zmienic drugiego człowieka, musisz Ty sama sie zmienić.
Koniec z pretensjami, jazdami z Twojej strony, w domu miła żona ,zaskocz go zachowaniem a potem wyjdz...zastawiając go z dziećmi, do koleżanki , na kurs jogi, na zakupy niekoniecznie spozywcze, zacznij szukać własnego swiata poza rodziną, on wróci z pracy ty wychodzisz!! Dzielicie sie obowiazkami!! Tak powinno być od początku to tak samo jego dzieci.
Oczywiście Ty  teraz nie pracujesz, ale jakoś mąż  nie zapewnił alternatywnej opieki nad dziećmi więc Ty się nimi opiekujesz, ale i to sie z czasem zmieni, dzieci podrosną poślij je do przedzkola, przedszkola przyjmuja dzieci juz w wieku 2, 5 roku.

Widzisz nawet jak konkretną rozmową " zmusisz" go do pozostania w domu, problem nie zniknie, będzie się dusił w ziazku i znowu bedzie uciekał.Zacznij od zmiany swojego zachowania, zaskocz go!!
Dobrze by wam zrobił wekend we dwójke, tylko Ty i On bez dzieci, my często mamy takie wypady...skorzystaj z tego dopóki mieszkacie u rodziców i masz pomoc przy dzieciach, mysle, że warto ratować ten zwiazek bo jestescie młoda rodzina, ja wiem, że on postępuje okropnie, ale niestety często właśnie my kobiety musimy byc madrzejsze.
amama skoro pretenscje powoduja zwmożenie jego ucieczek i do tego dochodzą  kłamstwa poszukaj innych sposobów...rozwiesć się zawsze zdążysz.

6

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Wiem że to w dużym stopniu moja wina bo pozwoliłam na to by moi znajomi, moje życie zeszło na drugi tor a z czasem niemal zniknęło.
Chciałam wychodzić nie raz i zostawić go z dziećmi. Ale szlak mnie trafiał jak córka nie była pod opieką tatusia tylko dziadków. To wspólne mieszkanie... Całkiem niedawno mówiłam mu że wszystko się zmieni jak przeprowadzimy się na swoje.
Nie zabraniam mu wychodzić gdziekolwiek. Poprostu chcę by trochęto ograniczył i odciążył mnie i dał przy okazji odrobinę wsparcia.
Podam przykład. Byłam zaraz po porodzie 2 dziecka. Usypiałam mała w wózeczku i zrobiło mi się słabo, nogi mi się ugięły i poczułam że mdleję. Poprosiłam by chwilę pobujał aż uśnie. A on na to że mogę to robić na siedzący i nawet nie ruszył tyłka z sofy.
Było tak nie raz że prosiłam by na chwilę zajął się dzieckiem i usłyszałam że mu się teraz nie chce... On twierdzi że jak go zmuszam to się stawia. Robi to na co ma w danej chwili ochotę. Więc gdy mu się zachce pobawić z dziećmi to to zrobi. Nie jestem w stanie przejść obok takich stwierdzeń obojętnie. Ja w życiu na początku robię to co trzeba a potem to na co mam ochotę.
Starsza córa pójdzie do przedszkola od września.
Niewiem, niewiem, nic już nie wiem. Mam nadzieję że jednak przeprowadzimy się na swoje. Będę miała więcej możliwości. Jakieś warunki muszę postawić. Tylko jak to zrobić by wszyscy byli zadowoleni. Mąż nie znosi jakichkolwiek zakazów. Nie tylko ja działam na niego w ten sposób. Gdy ktoś obcy zwróci mu uwagę że zachowuje się nie tak jak należy (było tak np. z kolegą, siostrą cioteczną) automatycznie odwraca się na pięcie i nie słucha. Kolega przestaje być kolegą, a siostra staje się tą złą (mimo że zawsze byli sobie bliscy).
Czy terapia szokowa? czy może obojętność? co pomoże na upartego osła?

7 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-02-01 16:20:41)

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Wiesz moja bratowa miała podobny problem, brata za nic nie dało się wciagnąc do opieki nad małym dzieckiem a teraz chodzi dumny jak się swietnie dogaduje ze swoim osmiolatkiem.
Na siłę go nie zmusisz, może to taki typ jak mój brat, dzieci muszą podrosnąć.
Z pewnoscią kiedy razem zamieszkacie będziesz miec więcej mozliwosci na własne zycie, postawiony przed faktem dokonanym bedzie musiał zostać dziećmi bo Ciebie nie bedzie i tyle,ale i teraz równiez mżesz zacząć wychodzić, odnowić kontakty, poszukać jakiegos fajnego klubu: kurs tańca, aerobic, joga i.t.p. Też masz prawo odpocząć, przeciez wykonujesz na co dzień te same czynności a wychowanie dwójki dzieci to ciezka praca ( mąż przekona się o tym niebawem)
Jest uparty i nie znosi zrzędzenia, zawsze taki był? A może ty byłas inna? Przeciez nie zawsze koledzy byli na pierwszym miejscu.
Najpierw zacznij pokojowo od zmiany siebie , dosyć zrzędliwej żony, ale też dosć żony poświęcającej sie ,ty też masz swoje zycie!!  Masz prawo do odpoczynku.Zaskocz go!! Najlepiej jak wrócisz do domu kilka razy  po nim, niech będzie troche zaniepokojony!
Co do obojetności, hm to całkiem niezły pomysł, miła, kulturalna ale obojetna co nie oznacza lodowata i odpychająca, tu potrzeba uśmiech i kobiecych sztuczek.
Na pewno skończ z jazdami i pretensjami, faceci tego nie znoszą!!! Boja sie tego. Jego to tylko bardziej nakręca i wtedy wieje!
Jeżeli to nie pomoże masz różne terapie szokowe, ale jeżeli chodzi o rozwód to już  ostateczność , myslę, że macie kryzys ale nie na tyle żeby sie rozwodzić.
Warto o to powalczyć ale raczej obojetnoscią i własnym alternatywnym bujnym zyciem, zacznij wychodzić!! Zacznij się usmiechać!! Czasem wróć do domu póżno w dobrym humorze  i z kwiatami ( sama je sobie kup)
Idealny byłby Twój wekendowy wyjazd , z koleżanką na ryby! A co tam!! ( nawet jakbys miala być sama w pensjonacie).
Może ktos ci cos jeszcze poradzi, może jakis facet?
Myślę, że powolutku dasz radę...warto walczyć jesteście młodym małżeństwem a mąż nie wyrósł z  chłopca  do tego masz upartego  osła.....eh  ci faceci.

8

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

W tej sytuacji nie wiem czy przeprowadzka będzie lekarstwem na Wasz związek, ale mieszkanie z rodzicami Twoimi albo Twojego męża to tez nic dobrego. Musisz jednak spróbowac zmienic mieszkanie, pomieszkać troche, poobserwowac jak zachwouje się Twój mąż. Jeżeli nic się nie zmieni wróc do rodzicow. Tam zawsze będziesz miała jakąś pomoc, wsparcie.  Męża podaj o alimenty.
Jeszcze jedno, Twoi rodzice nie powinni się mieszać w Wasze życie. Jego zresztą też. Poza tym jego rodzice robią straszny błąd przyjmując go pod swój dach kiedy synusiowi się zamarzy. Kiedy do nich przychodzi powinien dostac zakaz wstępu, kopniaka przy drzwiach i rozkaz powrotu do  domu, do dzieci i żony. Gdyby wiedzial, że nie ma nigdzie noclegu wracał by do Was.
W głowie mi się nie mieści jakimi faceci potrafią być podłymi samcami. Zrobic dziecko to sama przyjemność, ale jak się urodzi uciekają od odpowiedzialności.
Jak zmienicie mieszkanie, zostaw go na moze 2 albo 3 godziny z dziećmi. Nie bedzie miał mozliwosci oddania zadnego z nich do babci tylko zostanie sam sobie. Jak zadzwoni mów to co on Tobie. Ciekawe jak sobie poradzi. Bedzie błagał żebyś wróciła. Jestem przekonana. Ty nie wracaj na jego życzenie. Niech wie jak jest Ci ciężko jak jego nie ma.
Napisz jeszcze jak się sprawy mają

9 Ostatnio edytowany przez Vera (2011-01-05 14:34:17)

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

ssssssssssss

10

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Właśnie wrócił po trzech dniach nieobecności. I niestety nie ma o czym rozmawiać. Powiedziałam że chce by dwa weekendy w miesiącu był z nami na 100%. Niestety nie przyjmuje żadnych ograniczeń. Nikt nie będzie mu układał życia po swojemu...

I co mam robić?

11

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Witaj amama majka swietnie ci radzi. Jak wrócił to wyskoczyłaś mu z wymuszeniem że dwa weekendy spędzi z wami.
Efekt dziecko sie zbuntowało i powiedziało nie. Zamiast prosić powiedz słuchaj załatw sobie jakos ten czas bo jade do koleżanki na babskie pogaduszki i nie obchodzi mnie co zrobisz z dziećmi.
Jak wruci po pracy , dać mu dobry obiad być wesoła jak skowronek i iść dołazienki ubierz się jak laseczka , umaluj i zaskocz go że sory ale coś ci nagle wypadło i wyjdż.
Wcześniej powiedz spokojnie teściowej że strasz się zmienić wasz związek i prosisz ją żeby nie pomagała , nie brała męża na noc i jak by prosił że przyjedzie z wnuczkami niech powie że wyszli do znajomych niech sobie poradzi sam.
Potem uprzedz mame żeby mu powiedziała że jest chora, i niech sam zajmie się dziecmi .
Wiem że to trudne ale nie odbieraj tel ale napisz sms że spotkanie się opużnia i nie wiesz kiedy sie skończy.
Chocby cie korciło nie wiem jak nie dzwoń, on bedzie musiał sobie poradzić, dać dzieciom jeść przebrać,
wreszcie być dorosłym.
A ty zadzwoń o 22 że wypiłas i nie wrucisz aż rano bo boisz się żeby nic ci się nie stało, posiedż u kumpeli .
Wruć na południe jak bedzie ci truł gdzie byłas powiedz u kumpeli, nic wiecej,
powiedz sory zmeczona jestem i połuż się w wannie na długo.
Nie daj się nerwom niech zauważy że robisz mase rzeczy w domu. Dobra organizacja i uda się zmienic takiego małolata w super tate.

12

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Witaj amamo

  Czytajac Twoj post pierwsze co sobie pomyslalam , to to,ze wielu facetom zaczyna sie przewracac w glowach jak juz maja zone dziecko czyli stabilizacje tylko nijak nie wiedza jak sie w tym swiatku odnalezc no i wlasnie uciekaja od odpowiedzialnosci , robia co im sie podoba ,bo wydaje im sie ,ze skoro jst dziecko to kobieta wszystko zniesie ... ale nie wiedza ,ze to wszystko jest do czasu ,bo wszystko ma swoje granice wytrzymalosci.
  Jak znajdziesz chwile poczytaj moj watek , ja sie wlasnie z takim typem faceta rozstalam jakis tydzien temu z hakiem , poprostu kazalam mu sie spakowac i nie balam sie tego,ze sobie nie poradze . Fakt mam doly kazdego dnia ,ale juz nie mialam sily tkwic nadal w takim zwiazku bez czulosci , milosci , szczerosci, z jego egoizmem , uciekaniem w prace i tym samym braki8em czasu dla nas dla rodziny bo on jak wychodzil z domu byla 9.00 rano jak wracal to okolo 23 ej wiec praktycznie w ogole nie uczestniczyl w zyciu rodzinnym.

Czy terapia szkowa cos da czas pokaze , jak narazie nie wykazuje skruchy , moze sie zachlystuje wolnoscia i tym,ze faktycznie jak wraca do domu to nie slucha zrzedzacej mu baby . Co w jego glowie teraz siedzi nie wiem , mysle ,ze za wczesnie bysmy podjeli jakas konstruktywna rozmowe , nie mam pojecia w tym momencie na czym mu zalezy . Ale dodam , bo to istotne on ma 34 lata , jest po rozwodzie i z tego zwiazku ma 13 letnia corke , pozniej byl z kobieta 3 lata i tez mu sie  zwiazek rozpadl i ja jestem ta trzecia kobieta , z ktora ma dziecko prawie roczne . Ja tez jestem po rozwodzie , i mam corke 7 letnia i bylam sama jakies 4 lata ,by poczuc ,ze jestem gotowa zalozyc znowu rodzine i co ? I znow nie wyszlo ,ale na to pewnie ma wplyw wiele wiele roznych rzeczy .

Nasuwa mi sie jedna rzecz ,ze na tyle na ile pozwolimy naszemu facetowi tak tez on bedzie myslal ,ze mu wolno i powiem Ci szczerze dla mnie to kosmos ,ze Twoj maz nocuje sobie u swoich rodzicow robiac sobie wypady na rybki , na pilke i nie wraca poprostu do domu na noc ! Pewnie pozwolilas raz , drugi , trzeci i zobaczyl,ze tak moze ,ze nie reagujesz . Dziwi mnie tez niesamowicie postawa jego rodzicow w takiej sytuacji , bo za pierwszym razem jak tylko chcial u nich nocowac powinni go odeslac z kwitkiem do zony i dzieci .

Zacznij walczyc o swoje o normalne zycie rodzinne  i zastosuj sie do tych rad od dziewczyn , ktore Ci napisaly  co masz robic ,bo nie chce sie powtarzac poprostu sie pod nimi podpisuje .

P.S. Jak bedziesz miala ochote odezwij sie
moje GG :  7900683

Pozdrawiam i trzymam kciuki i pisz jak tam u Ciebie smile

13

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Dziękuję dziewczyny za zainteresowanie!!!!!!!!

Nie mogę opanować emocji... Rany jak mnie to męczy... Mówiłam sobie BĄDŹ TWARDA, ale znowu mi nie wyszło.

Tak jak pisałam wcześniej mężuś wrócił do domu po trzech dniach. Chciałam porozmawiać na spokojnie. Wcale nie wyskoczyłam z wyrzutami, chciałam tylko przedstawić mu swoją wizję przyszłości naszego związku. I tyle że sobie pogadałam. Zaczęłam bawić się w jakąś głupią licytacje. Dwa weekedny w miesiącu. NIE. Dobrze, jeden weekend w miesiącu z rodziną. NIE, bo nie, i już. Będę robił to co zawsze i nic nie zmienie. Boże to jakieś chore. Prosić się jak jakaś kretynka o 1 weekend spędzony z mężęm i dziećmi RAZEM od rana do wieczora.
Po dłuższej "rozmowie" usłyszałam że tylko niepotrzebnie przedłużamy naszą wegetacje...

OK. Pomyślałam że czas zacząć pakować manatki męża... i poszłam spać...


A rano...

mąż żegna czule dzieci przed wyjściem do pracy. Podchodzi do mnie i pyta czy dam buziaka.
Buziaka??? Zdziwiłam się. A Ty chcesz buziaka??? Zaraz zaraz, coś się zmieniło????

I usłyszałam takie słowa: Czy Ty myślisz, że ja Cię nie kocham, że miło mi zasypiać bez Ciebie i dzieci? Że sobie pójdę i będę się cieszył wolnością. Jak mam się nią cieszyć bez was?

Zaniemówiłam na chwile. I wtedy przytulił mnie i powiedział że będzie dobrze, musi być.

I co? Zmiękłam.

A teraz siedzę i czekając na jego powrót z pracy myślę "ale to już było". I co dalej... Nic nie ustalone... Może jedynie to że z jego strony nic się nie zmieni. A to chyba już przerabialiśmy...

RANY jaka ja jestem głupia...

14

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

A teraz wróci z pracy z kwiatkami, da ci je, da dwa buziaki.... a potem się położy na kanapie. Lepiej żebyś zrobiła dobrą kolację - może zacznij ją robić już teraz - bo nie daj Boże się chłopiec zdenerwuje i znowu pójdzie pohulać. Ale cóż, będziesz mieć kwiatek i buziaczka...

Zastanów się Amama czego ty tak naprawdę chcesz i odzyskaj swój szacunek do siebie samej. Jeśli ty go nie będziesz miała to uwierz mi, Twój mąż tym bardziej będzie Ciebie wykorzystywał.

15

Odp: I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Jak dziecko widział że opiekunka zła to umiał ją podejść, był milutki i teraz znów czekanie hhh...

Amama ty pooglądaj super nianie napewno na te twoja dzidzie znajdziesz rade smile

Musisz byc jak przy dziecku konsekewntna twarda nieugięta to jedyny sposób.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » I co robić??? Walczyć czy odpuścić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024