Witam!
Wychodzę za mąż we wrześniu, właściwie parę dni temu ustaliliśmy ten termin. Po uroczystości w Kościele zapraszamy ok 20 osób na obiad, później tort,kawa i tyle. Najbliższa rodzina, malutkie grono. Żadne wesele, tylko taki poczęstunek. Wydawało mi się, że przy okazji organizowania takiego małego, skromnego ślubu wyjdzie Nas to finansowo mało.
A tu niespodzianka...Jestem w szoku i nie spodziewałam się, że ludzie sobie życzą takich zapłat za ich usługi!
Fotograf...chciałabym aby wykonał zdjęcia w kościele i parę zdjęć na obiedzie ( grupowe i indywidualne) eh...ceny "niższe" za taką usługę to 600 zł do 1000 zł i to jest chłam. Okropne zdjęcia. Takie zdjęcia "w miarę" (nic mojego wymarzonego, tylko poprawne foty, bez żadnej większej głębi artystycznej) chodzą już za 2000zł i 2500 zł. Foty znacznie lepsze to już są tylko droższe, nie ma górnej granicy. Załamka. Mam zapłacić więcej za zdjęcia niż za obiad dla rodziny ? Dalej...
Makijaż ślubny kolejny koszmar...Pani, która daje PROMOCYJNĄ cenę czyli 350 zł. Ja chce tylko delikatnie podkreślić urodę, nic wymyślnego, nie chce nawet tego makijażu próbnego. Przecież zwykły makijaż kosztuje ile...30, 60 zł ? Wariactwo.
Pomijając, że na każdym etapie formalnym także trzeba płacić - w urzędzie ponad 80 zł, na jednych naukach przedślubnych 80 zł za "materiały", na kolejnych spotkaniach katolickich w poradni rodzinnej także za "materiały" 30 zł. No kuźwa...Nie ma nawet pytania czy ja to chce zakupić. Dają mi i oznajmią ile się należy.
Mam wrażenie, że wszystko do czego doczepi się słowo "ŚLUBNE, ŚLUBY" kosztuje cztery razy więcej niż normalnie.
Nie wiem jakim trzeba być bogaczem aby wyprawić wesele skoro ja mam problem finansowy na tym etapie. Chce tylko wziąć ślub przed Bogiem czy to naprawdę musi być okupowane takim nakładem finansowym ? Okropnie smutne.