zanim napisze o swoim obecnym zwiazku,pare slow o trzech poprzednich
1.malzenstwo-pomylka,smierc meza
2.11 lat konkubinatu z czlowiekiem o zlotym sercu,niestety alkoholikiem.no i smierc andrzeja.drugi raz zostaje wdowa
3.zwiazek-kompletny niewypal
no i obecny zwiazek.
jestesmy razem od trzech lat.nareszcie znalazlam normalnego faceta.niepijacego bo jacek jest suchym alkoholikiem ponad 5 lat. jest ok,wiem i czuje ze on mnie kocha.i wiem ze ja kocham jego.planujemy slub.jednak jest kilka "ale".
dzis napisze o jednym z tych ale.
jacek zrobil sie ostatnio bardzo nerwowy co u niego jest dziwnym zjawiskiem bo ja zawsze uwazalam ze on nerwow nie ma wcale. napewno pewien wplyw ma na to jego praca.napewno ma tez wplyw moja depresja.ale - mam o to duzy zal do niego - on nie interesuje sie moja choroba w tym sensie ze nie chce porozmawiac o tym z moim lekarzem,ze nie chce przeczytac artykulow dotyczacych depresji,nawet moich postow.i teraz gdy chce z nim porozmawiac to on nie potrafi dobrac odpowiednich argumentow zeby potwierdzic swoje zdanie.
i jeszcze jedna rzecz ktora mnie boli.z tym ze zrobil sie ostatnio nerwowy wiaze sie tez to ze zrobil sie wulgarny i ze czasem z byle powodu podnosi na mnie glos.tak jakby na mnie sie wyzywal za cos co mu nie wyszlo.fakt ze to krotko trwa ale jednak trwa.no i nie ma pozniej - przepraszam tylko jest - pogniewalas sie mocno?to daj dzioba
Witaj, wiesz mezczyzni z reguly nie lubia sluchac o chorobach,moze ty za czesto o tym mowisz, zapytaj go o co chodzi ,moze ma problemy, a nie chce ci dokladac,relacje miedzy wami sa dobre wiec, zaden problem troche mu sie nazbieralo i tyle ,zreszta do konca nikt niewie, co w czlowieku siedzi.moja rada ,szczera rozmowa czas pokaze .Zycze szczescia
Ja dużo choruje i powiem ci co powiedział mój mąż gdy zapytałam dlaczego nie chodzi ze mną do lekarzy i specjalistów i wszędzie sama. Powiedział że nie może chodzić ze mną, bo nie chce przyjąć do wiadomości że jestem chora, bo jestem dla niego tak cenna że nie może dopuścić do głowy że mógłby mnie nie mieć. Woli zatem wyprzeć moje choroby bo wtedy idac do pracy nie czuje lęku że coś mi się stanie, może mnie bez obaw zostawić a gdy myśli że ja tam w domu coś mi się stało to to mu nie pozwala funkcjonować. Dziwiłam się ale tak jak i u ciebie jak narzekałam że coś mnie boli to reagował nerwami jak to się przeciągało, bo on widział mnie zdrowa tylko może że mi się nie chce a nie że nie mogę czegoś zrobić. Wiem że napisałam trudno i zawile ale mam nadzieję że zrozumiesz.
te napady jego sa dziwne. Poobserwuj go zanim powiesz "tak".
Witam - te napady nie są dziwne on porostu jest w nawrocie "suchym" narzazie - ale jak tego nie opanuje to zacznie pić i dopiero jazda się zacznie
5 lat abstynencji hmmm dla niektórych dożo ale wierz mi to niewiele
straciłam połowę życia z powodu picia mojego męża, trzy lata wspólnej terapii potem 5 lat fajnego życia - na to oczywiście składała się jego abstynencja pięcioletnia czysta + trzy lata leczenia tez trzeba utrzymywać abstynencje i co??? zaczął pić ukradkiem i powoli stawał się taki sam jak przed podjęciem leczenia odeszłam - szkoda tylko było mojego czasu i wysiłku o latach nie wspomnę
przyjrzyj się temu bliżej i spróbuj go namówić na kontakt z jakimś ośrodkiem albo aa - inaczej moze sobie nie poradzić
pozdrawiam