Witam, mam 18 lat i jestem z rok młodszą dziewczyną w związku od 5 miesięcy. Do teraz chodziliśmy do tego samego liceum. Na początku było cudownie, było czuć że nam obojgu zależy. Potem była tak jakby stagnacja, ledwo buzi, przestała prosić o spotkania całkowicie, wcześniej to chociaż parę razy się zapytała o spotkanie, potem już nic a nic. Pewnego dnia marca poprosiłem ją o rozmowę i powiedziałem, że nie czuje jej zaangażowania, że jej zależy. Po tej rozmowie poprawiło się. To był najlepszy miesiąc w naszym związku. w połowie kwietnia dostała okresu i ogólnie jakoś mnie rozmawialiśmy i widzieliśmy się, bo była zajęta. Spotkaliśmy się tydzień temu to powiedziała że przykro jej że nie może nawet dla swojego chłopaka znaleźć czasu. Teraz mam matury i praktycznie wcale się nie kontaktujemy, bo ona też zaczęła kurs na prawo jazdy i pracuje w oriflame. Wczoraj z nią pisałem i napisałem że tęsknię, ona odpowiedziała że co może poradzić skoro czasu nie ma..
Co Wy o tym sądzicie?
Coś jeszcze wyjaśnić?