Zakochałam się w mężczyźnie, znamy się od 4 lat. On jest inicjatorem wszelkich kontaktów, codziennie dzwoni, proponuje spotkania, jeździmy tez razem na wakacje. Ja jestem w tym bardzo bierna, pierwsza się do niego odezwałam jak rzeczywiście miałam jakąś sprawę. A on tak do mnie wydzwania właściwie odkąd się poznaliśmy. Na jego miejscu już dawno bym pomyślała, że jestem jakaś nachalna albo że ta osoba mnie nie lubi, etc.
A ja go kocham, ale też panicznie boję się okazać swoje uczucia. Nie wiem czemu on nadal utrzymuje ze mną kontakt bo zachowuję się tak, że chyba każdy inny już dawno kopnął by mnie w tyłek.
Tak bardzo chciałabym się zmienić, wiem, że moje problemy wynikają z niskiego poczucia własnej wartości, ale nie wiem jak mogłabym to zmienić.
Zakochałam się w mężczyźnie, znamy się od 4 lat. On jest inicjatorem wszelkich kontaktów, codziennie dzwoni, proponuje spotkania, jeździmy tez razem na wakacje. Ja jestem w tym bardzo bierna, pierwsza się do niego odezwałam jak rzeczywiście miałam jakąś sprawę. A on tak do mnie wydzwania właściwie odkąd się poznaliśmy. Na jego miejscu już dawno bym pomyślała, że jestem jakaś nachalna albo że ta osoba mnie nie lubi, etc.
A ja go kocham, ale też panicznie boję się okazać swoje uczucia. Nie wiem czemu on nadal utrzymuje ze mną kontakt bo zachowuję się tak, że chyba każdy inny już dawno kopnął by mnie w tyłek.
Tak bardzo chciałabym się zmienić, wiem, że moje problemy wynikają z niskiego poczucia własnej wartości, ale nie wiem jak mogłabym to zmienić.
To chyba Ty powinnaś pomyśleć, że On jest nachalny, bo to On przecież non stop do Ciebie dzwoni itp.
No dobra, a jak wyglądają Wasze relacje ?
Czy jesteście w FwB?
Nasze relacje są czysto koleżeńskie.
Wiem, że dla niektórych to może być dziwne, jeżdżenie z kolegą na wakacje, no ale jeździmy i nic kompletnie się nie dzieje.
No dobra, a On Ci nie daje jakiś sygnałów, że jest Tobą zainteresowany?
Może jesteś dla niego po prostu przyjaciółką?
Niewiem czy jest mną zainteresowany czy nie. Ale nie w tym rzecz. Ja nie umiem wychodzić z inicjatywą. Chciałabym w końcu wziąć los w swoje ręce i coś z tym zrobić. Nie czekać wiecznie jak on coś zaproponuje, zadzwoni. Nie zastanawiać się przed wykonaniem telefonu czy oby na pewno nie będę przeszkadzać, nie zastanawiać się czy będzie miał czas na spotkanie, nie bać się odmowy. Zawsze wychodzę z założenia, że nie będzie miał dla mnie czasu, że nie będzie chciał się spotkać. I nie mogę zrozumieć dlaczego on w ogóle jeszcze utrzymuje ze mną kontakt.
Autorko a może spróbuj pogadać o tym z jakąś dobra przyjaciółką i niech ona to z niego wyciągnie czy on coś zamierza wobec Ciebie
Wiem ze może to jest trochę nie na miejscu ale przynajmniej dowiesz się na czym stoisz ![]()
Niewiem czy jest mną zainteresowany czy nie. Ale nie w tym rzecz. Ja nie umiem wychodzić z inicjatywą. Chciałabym w końcu wziąć los w swoje ręce i coś z tym zrobić. Nie czekać wiecznie jak on coś zaproponuje, zadzwoni. Nie zastanawiać się przed wykonaniem telefonu czy oby na pewno nie będę przeszkadzać, nie zastanawiać się czy będzie miał czas na spotkanie, nie bać się odmowy. Zawsze wychodzę z założenia, że nie będzie miał dla mnie czasu, że nie będzie chciał się spotkać. I nie mogę zrozumieć dlaczego on w ogóle jeszcze utrzymuje ze mną kontakt.
Po prostu przełam się i zaproponuj mu zwykłe spotkanie. Zrób to chociażby jutro. Skoro chłopak tak się stara, to wydaje mi się, że coś jest na rzeczy
Skoro on ciągle gdzieś Cię zaprasza, to na pewno się ucieszy z tego, że teraz Ty dasz coś od siebie. Wiec nie zwlekaj i jutro umów się na spacer. Trzymam kciuki ![]()
@michalina: albo się kopniesz w tyłek i weźmiesz za swoją osobę i tchórzostwo uczuciowe, albo chłopak w końcu się wypali i pójdzie do dziewczyny, która nie będzie symulowała obojętności, tylko się zaangażuje w relację całym sercem; ty zaś zostaniesz starą panną, bo z takim podejściem nikt nie wytrzyma
Chciałabym się jakoś ogarnąć, ale jakoś mi to nie wychodzi. Brakuje mi pewności siebie, nie potrafię być spontaniczna i zachowuję się tak, aby nikt niczego sobie nie pomyślał. Sytuacja z ostatnich dni, spotkałam na dworcu kolegę z czasów studenckich. Do pociągu było sporo czasu miło sobie pogawędziliśmy, na koniec on chciał się wymienić numerami, spotkać się jeszcze kiedyś. A ja oczywiście się wykręciłam bo bałam się, że on sobie pomyśli, że mi się podoba.
Chciałabym móc się tym nie przejmować, bo nawet jakby sobie pomyślał, to przecież świat by się nie zawalił. A ja się przejmuję takimi głupotami i zamykam się we własnej skorupie.
Napisz na kartce przemyślenia najlepiej z przyjaciółką czy kimś z rodziny naucz się na pamięć nie myśl i powiedz mu to po prostu.
Napisz na kartce przemyślenia najlepiej z przyjaciółką czy kimś z rodziny naucz się na pamięć nie myśl i powiedz mu to po prostu.
Nie mam z kim o tym pogadać.
Trudno nauczyć się gotowego tekstu na każdą sytuację. Chciałabym nie tylko się otworzyć w stosunku do tego faceta, w którym się zakochałam ale do innych ludzi też. Zacząć po prostu mówić to co myślę i czuję.
13 2016-05-26 18:03:54 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-26 18:05:06)
Problem jest trochę bardziej złożony niż:
- napisz mu na kartce co czujesz; czy
- zacznij być otwarta
<-- zwłaszcza ta "rada" jest mało praktyczna dla kogoś, kto nie wie jak to zrobić
Co z tego, że autorka napisze temu facetowi co do niego czuje, jeśli na co dzień dalej będzie taka sama ?
To tak jak z bardzo nieśmiałymi facetami, którzy myślą, że wystarczy o tym powiedzieć i już każda dziewczyna jest chętna i gotowa na związek z kimś takim.
Niestety, to tak nie działa - z taką zamkniętą w sobie osobą wiąże się szereg 'niedogodności' typu: na jednej z osób ciąży praktycznie cała inicjatywa i 'moderowanie' związku, tego co się w nim dzieje, poprzez inicjowanie seksu, na rozmowach, a w zasadzie - na monologach kończąc.
Ja osobiście, jako osoba bez skłonności do wychowywania i opiekowania się partnerem jak dzieckiem, nie miałabym na tyle cierpliwości. Pomijając fakt że gdyby to był facet, to byłby dla mnie kompletnie aseksualny. Z kobietami niby trochę inaczej i w teorii niby łatwiej, bo są amatorzy "cichych myszek", ale to się zmienia.. Na pewno ci najbardziej atrakcyjni faceci takich kobiet nie poszukują, nawet nie dlatego, że mają awersję, co po prostu zbyt wiele jest tych chętnych i OTWARTYCH(nie mylić z 'dziw..", bo zaraz się tu ujawni wiadoma grupa panów
), że zwyczajnie nie muszą tego robić i "dobijać się" do kogoś, kto siedzi w skorupie.
Zadam Ci pytanie. Odpowiedz bardzo szczerze. Jak sfałszujesz to nie będziemy rozmawiać.
Dlaczego bałaś się że on pomyśli że ci się on podoba? Co jest w tym złego? Chłopak nie może się podobać dziewczynie, więc nie powinna tego ujawniać?
Zadam Ci pytanie. Odpowiedz bardzo szczerze. Jak sfałszujesz to nie będziemy rozmawiać.
Dlaczego bałaś się że on pomyśli że ci się on podoba? Co jest w tym złego? Chłopak nie może się podobać dziewczynie, więc nie powinna tego ujawniać?
Nie wiem, po prostu niektórzy mogą chęć kolejnego spotkania właśnie w taki sposób odebrać: "chce się ze mną spotkać więc mogłem się spodobać". Oczywiście nic w tym złego nie ma. Jednak ja mam opory przed uzewnętrznianiem się.
Robisz sobie jaja... ja pytam, a Ty mówisz "nie wiem".
Jeszcze raz...
Dllaczego Ty się bałaś... dlaczego... Nie pytam o niego. Pytam o Ciebie. Dlaczego Ty się bałaś.
Pytasz jak pokazać mężczyźnie, że Ci na nim zależy? To proste, nic nie musisz robić....zrozumiesz jak zobaczysz go z inną kobietą.
Robisz sobie jaja... ja pytam, a Ty mówisz "nie wiem".
Jeszcze raz...Dllaczego Ty się bałaś... dlaczego... Nie pytam o niego. Pytam o Ciebie. Dlaczego Ty się bałaś.
Ponieważ uważam, że jestem tak beznadziejna, że nie ma prawa mi się nikt podobać, a jeśli już tak jest to lepiej żeby nikt o tym nie wiedział.
Fajnie... Teraz odpowiedziałaś jak należy, chwilę pomyślałaś. PUnkt dla Ciebie. Odpowiedziałaś na pytanie dlaczego się bałaś okazać, że on Ci się podoba.
Na razie zostawmy to że czujesz się beznadziejna, bo rozmawiamy tylko o interakcji z tym chłopakiem.
Czyli bałaś się okazać, że on Ci się podoba, bo TY uważasz, że TOBIE nie ma prawa nikt się podobać?
Dlaczego TOBIE nie ma prawa nikt się podobać? W rzeczywistości ten chłopak Ci się podobał, a Ty uważasz, że nie miał prawa się Tobie podobać. To sprzeczne.
Dlaczego zaprzeczasz sama sobie? Przecież to naturalne, że ktoś może Ci się pdoobać...
Fajnie... Teraz odpowiedziałaś jak należy, chwilę pomyślałaś. PUnkt dla Ciebie. Odpowiedziałaś na pytanie dlaczego się bałaś okazać, że on Ci się podoba.
Na razie zostawmy to że czujesz się beznadziejna, bo rozmawiamy tylko o interakcji z tym chłopakiem.Czyli bałaś się okazać, że on Ci się podoba, bo TY uważasz, że TOBIE nie ma prawa nikt się podobać?
Dlaczego TOBIE nie ma prawa nikt się podobać? W rzeczywistości ten chłopak Ci się podobał, a Ty uważasz, że nie miał prawa się Tobie podobać. To sprzeczne.
Dlaczego zaprzeczasz sama sobie? Przecież to naturalne, że ktoś może Ci się pdoobać...
Wiem. Jednak ja sobie gdzieś tam w głębi takiego prawa odmawiam. Mnie i tak nikt nie zechce więc żeby uniknąć zbędnych rozczarowań lepiej sobie nie pozwalać na okazywanie czegokolwiek.
21 2016-05-26 21:41:34 Ostatnio edytowany przez Gary (2016-05-26 21:42:09)
No to widzę sprawę tak:
-- wbij sobie do głowy, że chłopak by się ucieszył gdybyś w jakikolwiek sposób mu okazała, że się Tobie podoba; to jest absolutnie pozytywne... o ile za tym nie idzie wymaganie, aby Ci się w jakiś sposób oddał (np. że będziesz nalegać na kontakt)
-- a druga sprawa to twoje poczucie własnej wartości... ja tego nie naprawię, ale czeka Cię ciężka praca nad samą sobą;
Przypowieść... Mały chłopiec przyszedł do starego indianina bo mówił, że czasem czuje radość, a czasem złość i nie wiedział jak sobie z tym radzić. Indianin powiedział "Każdy ma w sobie dwa wilki, jeden dobry a drugi zły, które ze sobą walczą." Chłopiec się pyta "I który wygrywa?" a indianin powiedział "ten, którego karmisz".
Ty dziewczyno wykarmiłaś potwora, złego potwora, i ciągle go karmisz -- nie widzisz w sobie nic dobrego, ale same złe rzeczy. Dlatego wiele pracy przed Tobą. Przestań karmić złego, zacznij dobrego.
Albo zapisz się na terapię... poważnie to mówię.
PS. karmienie złego wilka: "... ponieważ uważam, że jestem tak beznadziejna..."