Witam. Chciałbym poradzić się w temacie mojego małżeństwa. Przeszukiwałem sieć, aby znaleźć podobny problem, niestety nie znalazłem nic nawet podobnego.
Tak właściwie, to nawet nie jestem w stanie wskazać początku problemu, bo kiedy się dla mnie rozpoczął, to po analizie wychodzi na termin znacznie wcześniejszy.
Postaram się jednak od czegoś zacząć, więc zacznę od tego mojego początku.
W sierpniu zeszłego roku po powrocie żony z dyskoteki, pokłóciliśmy się, to była pierwsza poważna kłótnia od początku naszej znajomości, czyli od 2008 roku, wcześniej jakoś nie było takich problemów. Prawda jest taka, że nie rozmawialiśmy nigdy o naszych problemach, stad może słowo "nie było takich problemów". Kłótnia dotyczyła tego, że żona wybrała się na imprezę, be zemnie, ze szwagierką, tak robiła wcześniej, jednak wybierała taki czas, w którym nie mogłem z nią chodzić, bo byłem na noc w pracy. Tego dnia jednak mogliśmy iść razem, ale żona nie chciała. Rano o 5:20 nie było jej jeszcze w domu, napisałem do niej sms, gdzie jest. Odpisała natychmiast zaraz wracam.
Zjawiła się w domu, poszła spać. Jak się obudziła szczęśliwa koło 10: 00 pokłóciliśmy się. Jej wygarnąłem, że sama chodzi na imprezy, mnie zostawia z dzieckiem w domu, ma na mnie wylane. Do tego od dawna unika zbliżeń. Po tym kilka dni się do siebie nie odzywaliśmy. Następnie po około tygodniu, na bilingach wyszło, że całe dnie od rana do nocy z kimś pisze. Po około tygodniu postanowiłem zapytać, co to za numer. Wcześniej dzwoniłem, nikt nigdy nie odbierał. Mówiła, że to koleżanka, wskazała nawet jedną. To jej powiedziałem, że zapytam tej koleżanki czyj to numer. Po zaczęła kręcić, że to kolega ze szkoły i takie tam. Powiedziałem, że ma mi pokazać te sms, to się nie zgodziła. Ale pisanie z tym numerem się skończyło.
Wtedy żona zaczęła mówić, że u nas jest poważny kryzys, że nie wie czy chce być ze mną i takie tam…
Zaczęła spać w innym pokoju. Ja zacząłem ją kontrolować. Trwało to jakiś tydzień, potem doszliśmy do porozumienia, było pogodzenie i sex. Jednak dalej ją sprawdzałem i znalazłem tematy, które czytała, czyli „jestem mężatką, zakochałam się w innym”, „jestem mężatką spotykam się z kolegą”.
Zacząłem ją o to pytać, powiedziałem, że wiem, kim jest ten kolega, z którym pisała i dostanie …
Wtedy żona się bardzo wkurzyła i przeniosła się na stałe do innego pokoju. Tak to trwało jakiś miesiąc, w tym miesiącu, pierwszy tydzień, żona stwierdziła, że musi odpocząć od nas i wyjechać na weekend do spa. Pojechała, nie wiedziałem gdzie. Następnie w kolejnym tygodniu w piątek zapytała czy może jechać do koleżanki do innego miasta, zgodziłem się wyjechała przed 16. O północy zacząłem się martwić. Dzwoniłem pisałem, nie odpisywała, dopiero po 2 godzinach, że jest na imprezie, wszystko jest w porządku i nie mam się martwić. Wróciła o 4:00. I miała do mnie pretensje, że ją kontroluje i takie tam. I, że ma na mnie i nasze małżeństwo wyjebane. Wtedy postanowiłem zamontować w jej aucie GPS. Po 2 tygodniach mówiła do mnie, że jedzie do Poznania na warsztaty psychologiczne. Z GPS wynikało inne miasto i hotel w nim. Po przyjeździe po 3 dniach sprawdziłem jej rzeczy osobiste i znalazłem 2 karty sim, na jednej były zapisane wiadomości, bardzo mała część, ale jeden z sms zawierał treść: ” jesteś dobra w łóżku i we wszystkim”. Żona do końca nie chała się przyznać, ale w końcu przyznała, że ma romans. Z poznanym gościem na dyskotece, wtedy, co się pokłóciliśmy. Jak się później okazało w ten weekend, co niby była w spa, była u niego. A w ten piątek, co była u koleżanki, jechała 6h w jedną stronę do niego i była z nim 2 godziny.
Potem płacz i nerwy, pisała jeszcze z nim, ale w końcu się urwało. Mówiła, że będzie ze mną tylko dla dziecka, nie będzie moją żoną tzn. nie będziemy się kochać. Nie chciała iść na terapię małżeńską. Zaczęły się jej wyjścia co tydzień, na imprezy beze mnie. W grudniu przyszła do domu koło 6 rano z dyskoteki. Sprawdziłem jej rzeczy osobiste, miała kawałek słomki 10 cm na ściankach amfetaminę. Znalazłem też, zapisany odręcznie przez nią numer. Jak się okazało innego kolegi. Na imprezę szła z koleżankami, jednak jak sprawdziłem na monitoringu z dyskoteki wychodziła 3:40, w towarzystwie tego co numer znalazłem. Nie byłem jednak pewien, na 100%, bo nie było dobrze widać twarzy. Na pytanie co robiła 2:20h nim wróciła do domu, wcisnęła mi jakieś kity… Wtedy postanowiłem, że się z nią rozstanę i rozwiodę. Rozmawiałem o tym, żona najpierw byłą na tak. Potem za kilka dni, jak wróciłem z synem z obiadu od rodziców w niedzielę. Żona przyszła oddała mi telefon, obrączkę i kluczyki od swojego auta i powiedziała, że odchodzi i żeby jej nie szukał. I tak się stało, minęła godz. Wróciła do domu, chciała ze mną porozmawiać. W rozmowie przeprosiła i chciała pozostać ze mną, nie rozwodzić się. Był sex i wszystko wydawało się być na dobrej drodze. Ja jednak trochę zacząłem szperać, sprawdziłem jej konta i bilingi, miała wszystko wykasowane, ale zostały poszlaki. W lipcu czytała już temat „jestem mężatką zakochała się w innym”, od czerwca 6 korzystała cały czas z Internetu w telefonie, małe ilości danych typowo na pisanie z kimś, to trwało od rana do nocy. Zaczęła też oglądać od 10 czerwca pornole. Było kilka innych poszlak, które zaczęły wskazywać, że przed romansem, o którym wiedziałem, miała taki, o którym nie wiedziałem. Na ten temat z nią oczywiście zaprzecza. Od lutego zaczęliśmy terapię, ona już chciała, bo wcześniej nie. Skasowała wszystkie konta, łącznie z fb, przestał chodzić na imprezy, itd. Niby wszystko ok ale.. cały czas pozostawał problem z sexem. I o tym zacząłem z nią dużo rozmawiać, okazało się, że była przez 8 lat już, jako 8 letnie dziecko molestowana, sam opis tego, co jej ten ktoś robił, wywarł na mnie duże wrażenie, gwałt, szantaż, stracenie dziewictwa w wielu 10 lat, poronienie w wieku 14. Rodzina o tym nic nie wiedziała, bo się z tym kryła. Tego nie mogła wymyśleć, zresztą zgadza się to z opisem innych molestowanych osób. I oświadczyła, że czasem jak się ze mną kocha to ma skojarzenia z tym, co ją molestował. Podczas terapii dowiedziałem się, że miała od września 4 próby samobójcze. Wiem też, że leczy się na depresję, tzn. bierze leki.
To tak wszystko bardzo po krótce.
I teraz moje pytanie dylemat. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić nas razem po tym wszystkim. Sex od początku małżeństwa był nijaki, słaby. Teraz wiem, że chodziło o to molestowanie w dzieciństwie. Jest u nas w miarę stabilnie, żona się poprawiła i się stara, ale sex cały czas kuleje na max’a. Ja ją kocham, żona ciężko powiedzieć, co do mnie czuje, czy nie jest ze mną z konieczności (dziecko, ja zarabiam, dom na kredyt, stabilizacja). Jak będę chciał odejść, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że sobie coś zrobi.
Ja się w małżeństwie męczę, nie mam nikogo na boku i nigdy nie miałem, ale czasem myślę, że jak byśmy się rozstali, to każde z nas jakoś na nowo by mogło sobie życie ułożyć. Co tu zrobić?
Byłam mężatką 23 lata.Mogę Panu poradzić z mojego doświadczenia najlepiej przerwać chory związek.Ja ciągle sobie coś wmawiałam że będzie lepiej że dla dziecka itd Problem zdrady był prawie od początku małżeństwa po stronie mojego byłego męża oszukiwał kłamał a ja chciałam wierzyć.Lata biegły w końcu dziecko konkretnie syn dorósł a zmądrzałam.Teraz leczę rany i chciałabym żeby wszyscy którzy są w podobnej sytuacji uniknęli mojego losu.Decyzja należy do Pana Powodzenia.
Jasieznam Ty się nie znasz.
Żona doprawia Ci rogi non stop.
A tak a propo czy poserzyłeś drzwi w mieszkaniu abyś mógł wejś do domu.
Żona Ciebie okłamuje na każdym kroku.
A prawda jest taka, że ciało puszczone raz w ruch puszczać się będzie dalej.
Ja bèdąc na Twoim miejscu zbierałbym dowody i następnie złożył pozew o rozwod.
Ale to jest Twoje życie i sam musisz podjąć decyzję.
Na zakończenie nie tłmacz jej, że była molestowana bo z innymi lubi sie bzykać a z Tobą nie.
Panie Jasieznam, opis przerażający. Ja bym wiał i to daleko. Ćpanie, imprezy, zdrady (jak Lexpar zauważył, z innym molestowanie jej nie przeszkadzało?), kłamstwa, zwalanie winy...
Straszna historia.
Jej doświadczenia na pewno miały na nią wpływ (molestowane dzieci bardzo często potem widzą bezuczuciowy seks jako priorytet), ale przecież też ma swój rozum, prawda? Mogła z Tobą o wszystkim pogadać czy iść na terapię, nie wiem.
Żal mi Ciebie. ![]()
Nie wiem co doradzić.
Nie słuchaj bajek o molestowaniu, bo historia, jaka opowiedziała ci ta latawica mogłaby posłuzyć, jako motyw do trzymającego w napięciu filmu grozy- bzdura totalna i najlepsze w tym wszystkim jest to, że nikt z jej rodziny o niczym nie wie, a dużo się w jej dzieciństwie działo, bo i cnotę utraciła w wieku 10-lat i poroniła w wieku 14- tu lat, już nie mówiąc o gwałcie i regularnym molestowaniu- ma wyobraźnie ta damesa- koń by się uśmiał.
Dziwne, że z boczniakami urazy z dzieciństwa jakos jej nie przeszkadzają.
Zrobisz, co zechcesz, bo to twoje zycie, ale jak Lexpar napisał "ciało raz wpuszczone w ruch dalej będzie się puszczać" i oczywiście Lexpar ma świętą rację. Tak więc albo zostaniesz z tą latawicą, albo odejdziesz od niej z miłą chęcią oddając ją innemu, żeby ten nastepny też troszkę się pomęczył.
Jesteś za dobry dla niej, za bardzo ciapowaty i dlatego ona weszła ci na głowę. Rozwydrzyłes babsko. Idź i daj jej kolejną kasę na spa, żeby kobita sobie odpoczęła i nabrała sił na kolejnego ogiera.
Sprawdź czy ona nie rządzi na któryms ze zbiorników- wiesz co to są zbiorniki, prawda?
Toż logiczne jest to, że powinieneś rozwieść się z tą koobietą.
"Jesteś dobra w łóżku i we wszystkim"... u lala
To zapewne doświadczenia wyniesione z dzieciństwa?
Bzdury na resorach i nic więcej.Na dodatek,teraz się o nich dowiadujesz?Równolegle z tym,że masz poroże,a Twoja żonka regularnie się puka.Jak nie z jednym to z drugim.
Ty naprawdę taki naiwny jesteś,czy tylko dla dramaturgii forumowej... udajesz?
Oboje jesteście siebie warci. Brak rozmów, totalna inwigilacja, zdrady, dziwna historia z molestowaniem i gwałtem w tle (ja bym nie wierzyła). Lepiej napisz jak wyglądało wasze życie przed tym wszystkim, kochaliście się, było ok? Myślę, że ona po propstu przestała cię kochać lub nigdy nie kochała. Macie dzieci i w jakim wieku jesteście?
9 2016-03-22 11:43:13 Ostatnio edytowany przez Jasieznam (2016-03-22 11:46:29)
Dziękuje wszystkim, również za te mocne słowa.
Garance_30
Brak rozmów przyszła długo i stopniowo, ja pracuje zawodowo, założyłem dodatkowo firmę, a jak kupiliśmy dom, zaczęło się wykańczanie i to dosłownie naszego małżeństwa, ja nie miałem czasu nawet na sen. Żona miała go nad to i dużo pieniędzy. Spięcia między nami były w tym czasie bardzo nasilone.
Mamy 1 dziecko, syna 5 lat.
Z sexem u nas było różnie ale zawsze coś było na rzeczy i wiem, że to prze to molestowanie.
To że przestała mnie kochać to jasne, jak było w trakcie tego romansu, o którym wiedziałem/podejrzewałem to mi mówiła, że mnie nie kocha, nie pociągam jej. Mówiła o separacji, więc do końca nie byłą przekonana, chciała "poszaleć".
Co do inwigilacji to fakt była totalna, mam uzdolnienia w tym kierunku, przygotowanie zawodowe, wiedzę, pieniądze i sprzęt. Gdyby nie inwigilacja, do dziś bym nic nie wiedział. Wcześniej tzn. przed sierpniem, nigdy jej nie sprawdzałem.
majkaszpilka
Molestowanie było, tego się nie da wymyślić, zresztą przed romansem, tym co wiedziałem, czytała o tym tzn. molestowanie a późniejsze małżeństwo. Tego nie robił nikt z rodziny, to kolega jej brata. Najpierw to była zabawa, pokazywanie gazetek, ocieranie się i taka tajemnica nie mów rodzicom. Po 2 latach doszło do gwałtu, potem były szantaże, że zrobił zdjęcia pokaże rodzinie, umieści w necie. Poczytałem o portrecie psychologicznym pedofila i o temacie. Ja tego gościa też znam, znałem go na długo wcześniej niż poznałem żonę i jego rodzinę.
To jej prawił takie komplementy, tym ją kupował, prostymi prymitywnymi ślicznotko, to nie musiała być prawda. On za to jej się bardzo podobał, coś jak "pożądanie od pierwszego wejrzenia". Jest też coś takiego o tym też czytałem.
madoja
Powiedziała na razie tylko mi, terapię rozpoczęła.
WaltonSimons
Tak to wszystko było, ale teraz stara się to naprawić. Ze mną wcześniejsze molestowanie też na początku jej nie przeszkadzała, później stopniowo się na mnie negatywnie nakręcała, chciałem sex'u i o tym z nią rozmawiałem, a to miało odwrotny skutek. Odczuwała to jako przymuszanie i trauma gotowa. Żebym wiedział wcześniej to bym inaczej postępował.
Lexpar
Ja się znam na sobie
nick jak nick prawda?
Żona doprawiała mi rogi nie non stop tylko od czerwca/lipca do września. Teraz mam pewność, że tego nie robi.
Zbierać dowody? Po co? Rozwód z orzekaniem o winie nic nie daje poza satysfakcją, to w USA ma coś do podziału majątku u nas tylko ma wpływ na alimenty ew. dla małżonki - stać mnie
"Na zakończenie nie tłmacz jej, że była molestowana bo z innymi lubi sie bzykać a z Tobą nie." Była nim zakochana/zauroczona, ze mną się nie bzykła, a ze swoim facetem tak, ja tak to widzę.
10 2016-03-22 12:37:08 Ostatnio edytowany przez Garance_30 (2016-03-22 12:39:04)
Kochasz ją jeszcze? Jesteś w stanie poczekać, aż stanie na nogi, przejdzie terapię i zaczną być tego jakieś efekty, opiekować się nią, bo moim zdaniem ona się teraz w ogóle nie nadaje do życia. Teraz na pewno nie odbudujecie małżeństwa, chodzi raczej o stabilizację emocjonalna każdego z was osobno. W sumie, myślę, że tak musiało się stać, bo tych emocji było w niej za dużo. Kiedyś pewnie zaświeci słońce. Jeśli to wszystko jest prawdą (ten gwałt itp.) to nie skreślaj jej.
11 2016-03-22 12:54:06 Ostatnio edytowany przez After (2016-03-22 13:13:13)
W grudniu przyszła do domu koło 6 rano z dyskoteki. Sprawdziłem jej rzeczy osobiste, miała kawałek słomki 10 cm na ściankach amfetaminę. Znalazłem też, zapisany odręcznie przez nią numer. Jak się okazało innego kolegi. Na imprezę szła z koleżankami, jednak jak sprawdziłem na monitoringu z dyskoteki wychodziła 3:40, w towarzystwie tego co numer znalazłem. Nie byłem jednak pewien, na 100%, bo nie było dobrze widać twarzy. Na pytanie co robiła 2:20h nim wróciła do domu,
Kłótnia dotyczyła tego, że żona wybrała się na imprezę, be zemnie, ze szwagierką, tak robiła wcześniej, jednak wybierała taki czas, w którym nie mogłem z nią chodzić, bo byłem na noc w pracy.
To jak było kolego?
Dalej twierdzisz,że od czerwca do września?
Ta historia brzmi jak scenariusz brazylijskiej tragikomedii. Przychylam sie do opinii wiekszosci - szkoda zycia na tę damesę.
W grudniu to jest wersja, że jak była zdrada to z tym kolesiem co miała pierwszy romans. I potem próbowała popełnić samobójstwo, przynajmniej o tym mówiła na terapii. To znaczy nie mówiła o kolesiu ale o samobójstwie. Mogła też z nim się spotkać, żeby sobie coś wyjaśnić. Mogła też z nim iść po amfetamine, w sumie możliwości jest sporo. Jest też opcja że ja widziałem że z kimś wychodzi, a nie koniecznie tak było, nie wyglądało to na takie oczywiste. Zresztą to było przed tym jak zaszła w niej zmiana, która nastąpiła pod koniec grudnia. Tak faktycznie czy mnie zdradzał przez 3 miesiące czy przez 6 to ma znaczenie? Chyba tylko techniczne.
Dla kogoś może to i brzmieć jak brazylijski serial ale niestety jest to moje życie. Tak wiem rozstać się to najprostsze rozwiązanie. Ale to mogę zrobić w każdej chwili, próbować ratować małżeństwo i dać druga szansę mogę tylko teraz.
Co do mojego stanu emocjonalnego jest raczej stabilny. Mam dobrego terapeutę.
Mi się wydaje, że jak żona będzie z kimś innym to tylko przez chwilę będzie szczęśliwa, więc dla niej nasze rozstanie niewiele zmieni. Jak popracuje nad sobą i związkiem to jest opcja ze będziemy szczęśliwi. Jak się rozstaniemy teraz to syn zostanie z żoną, a nie chciał bym żeby widział jak sobie coś robi albo jemu bo raczej będzie nieobliczalna.
Jesteś z kobietą osiem lat i dopiero,jak na jaw wychodzą jej zdrady,to ona mówi Co o molestowaniu i gwałcie?
Nie wydaje mi się,aby miała jakikolwiek problem z seksem, jeżeli chodzi o kochanków.
Ona ma problem z seksem z TOBĄ...bo Ciebie nie kocha.
Postanowiła zatem, trochę się wybielić,usprawiedliwić.
Na marginesie,nie wierzę ani w jej szczerą terapię,ani w rzekomego "samobója".
Zresztą,dobry terapeuta od razu zwietrzy kłamstwo,no chyba,że trafi na równie dobrego manipulanta.
Życzę powodzenia w każdym razie.
Żony i tak już nie masz,dziwię się,że odpuszczasz walkę o siebie i dzieciaka.
Ona nikomu innemu o tym nie mówiła, gwałty nie gwalcie. To że takie coś miało miejsce wierzę na 100%. I co do kochanków. To z jednym pisała 1,5 miesiąca a spotkała się z nim 4 razy. On jej się bardzo podobał, pisali co dzień to nie dziwne że miała ochotę na sex.
Ze mną też ma czasem ochotę na sex, raz na 2,3 tygodnie, dla mnie to zdecydowanie za mało ale nie nalegam. Wystarczy, że poruszalem temat związany ze zdrada albo cokolwiek, to już wiem że 3 dni chodzi jak struta. Ciężko żeby jej się w tym czasie chciało.
Na terapię szczerze chodzi, jak wcześniej nie chciała to o tym mówiła. Teraz widzi jak i ja to widzę że jej pomaga. Do samobójstwa trzeba mieć odwagę. To że miały miejsce też jestem pewien. Pamiętam np. Jak kilka dni przed ostatnim pytała "czy wy sobie poradzicie jak by mnie nie było" chodziło o mnie i syna, wątpię żeby chciała wyjechać gdzieś bez dziecka.
Wierzysz w skuteczność tej pierwszej terapii?
Co wiesz o rodzinie żony? Wszystko tam było normalne?
Ale wcześniej do "SPA" jakoś bez dziecka pojechała,tak?
Czyli to zależy od sytuacji,jak chce się z jakimś kolesiem spotkać,to jedzie na dwie godzinki przez pół Polski i wtedy dziecka nie zostawia?Jak baluje na imprezach to też nie?
Noooo... a jak już amfetaminkę pociągnie,to "wogle".
Ale tłumacz sobie jej wyskoki czym chcesz.
Może niech ona też deko pokloryzuje?
Dla seksu stulecia,polecam pisanie maili,sms...może wtedy dorównasz kochankowi w tych klockach i dostrzeżesz jaka jest dobra w łóżku.I we wszystkim.
Najlżejsze określenie Ciebie to naiwniak.
Ale to Twój live.
18 2016-03-22 17:37:52 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-03-22 17:40:48)
autorze, gdyby Twoja malżonka miała próby samobójcze to byś o tym wiedział. Tego się nie da ukryć będąc małżeństwem, mieszkając razem i mając dziecko... No chyba, że to były takie próby, że połknęla 2 aspiryny na raz.
Takich to ja miałam bez liku i tez nikt o nich nie wie ![]()
Sorry, ale ja nie wierzę w to. Dramatyzuje kobieta próbując wywrzeć na Tobie określone wrażenie. Udaje ofiarę a Ty tak ją postrzegasz. Jako biedną ofiarę.
19 2016-03-22 18:16:04 Ostatnio edytowany przez After (2016-03-22 18:20:18)
Wtedy postanowiłem, że się z nią rozstanę i rozwiodę. Rozmawiałem o tym, żona najpierw byłą na tak. Potem za kilka dni, jak wróciłem z synem z obiadu od rodziców w niedzielę. Żona przyszła oddała mi telefon, obrączkę i kluczyki od swojego auta i powiedziała, że odchodzi i żeby jej nie szukał. I tak się stało, minęła godz. Wróciła do domu, chciała ze mną porozmawiać. W rozmowie przeprosiła i chciała pozostać ze mną, nie rozwodzić się
Chyba się domyślasz, dlaczego wtedy po wyjściu wróciła z diametralnie zmienionym stanowiskiem?
Jeśli nie to Cię uswiadomię..
Była wtedy godzinna rozmowa z jej posuwaczem, że zdecydowała, że kocha jego nad życie i od Ciebie odchodzi.
Jak myślisz, jaką odpowiedź dostała od tamtego?
Te próby samobójcze na pewno nie z Twojego powodu kolego..
O ile w ogóle były. Raczej to bajka, aby grając na Twoim uczuciu, uratować swoją dupę
Zauważ..
Była zabujana po same uszy do tego stopnia, że była gotowa na wszystko.
Ciebie od wyra odseparowała, bo nie chciała go Tobą zdradzać..
Stałeś się po prostu przeszkodą na drodze do jej szczęśliwego nowego życia
Sorki, ale nadal jesteś złem koniecznym..
Z coś trzeba przecież żyć i mieć dach nad głową..
A i nagły brak samochodu, gdy się do tej pory miało w dodatku pełny bak to musiało ją mocno zaboleć
Był sex i wszystko wydawało się być na dobrej drodze...
No patrz, tak nagle i seks był?
Swoją drogą, to niezły kamikaze jesteś, skoro się na to zdecydowałeś..
Bez pełnego pakietu badań nie dałbym się jej nawet dotknąć. Nie wspominając o kontakcie z dzieckiem..
W rozmowie przeprosiła i chciała pozostać ze mną, nie rozwodzić się
A powiedziałeś, że przepraszam to za mało za to co zrobiła nie tylko Tobie, ale własnemu dziecku?
To że już nie chciała się rozwodzić, jakoś mnie nie dziwi..
Nikt dobrowolnie nie zrezygnuje z pełnego dostępu do bankomatu no limits i wygodnego życia, gdy kochanek mówiąc brutalnie, kopnął ją w dupę..
Zwłaszcza, że mąż zapatrzony jak w święty obrazek.. .
Była zbrodnia, a jaka była dla niej kara?
Gdzie zadośćuczynienie za to co zrobiła ?
Widzę, że robisz podstawowe błędy.
Idziesz na miękkie wybaczenie.. Zaczynasz jej współczuć i ją tłumaczyć.. Już się obarczasz winą,mimo, że ciężko pracowałeś aby wam niczego nie brakowało..
A może by tak zacząć od rozdzielczości majątkowej, podział majątku na Twoją korzyść
A może wprowadzić całkowicie ograniczony dostęp do kasy i limit na wydatki..
Zamiast samochodu, rowerek. W trosce o jej zdrowie oczywiście
Ale z siodełkiem...
Przyjemności to już miała z kochankiem ![]()
Wyekspediować ją do pracy, którą się do tej pory nie zhańbiła?
Bo brak zajęcia powoduje jej swędzenie wiesz przecież czego,
A może, skoro tak Ci na niej jeszcze zależy, separacja na początek..
Apologises postawił Ci bardzo trafne pytanie,jeśli chodzi o jej dom rodzinny
Ja się w małżeństwie męczę,
Zycie Jasie nie polega na tkwieniu z kimś, z kim się męczę..
To może i romantyczne ale kompletnie pozbawione sensu..
Staniesz się w końcu zforzkniałym, sfrustrowanym facetem, który sam na własne życzenie spierdolił sobie życie..
Zmień terapeutę a raczej terapeutkę (pewnie to kobieta, co?) , bo gdybyś stał mocno na nogach, to by Ciebie tutaj nie było..
20 2016-03-22 18:51:19 Ostatnio edytowany przez Szpileczka (2016-03-22 18:52:27)
To jej prawił takie komplementy, tym ją kupował, prostymi prymitywnymi ślicznotko, to nie musiała być prawda. On za to jej się bardzo podobał, coś jak "pożądanie od pierwszego wejrzenia".
.
Przepraszam to był gwałt i molestowanie? Czy ty masz pojęcie, co to jest naprawdę molestowanie i gwałt? Nie masz zielonego pojęcia. Jak ktoś mi mówi "ślicznotko" a ja mam chęć na niego to jest gwałt? No to ja gwałcona jestem prawie codziennie i o tym nie wiedziałam.
Wypowiedziałam się tylko na temat tych dwóch zdań, bo cała reszta to no comment. Straszne, straszne i jeszcze raz straszne jak autor, który może i zna siebie i może i zna żonę dobrze, ale ma problemy z rozumowaniem, z myśleniem. Przerażające jest zachowanie autora.
Kurcze, aż prawie dałam się wkręcić
.
Kurcze, aż prawie dałam się wkręcić
.
No...mało brakowało ![]()
No to już zależy kto wkręca. Post 9. Molestowanie i gwałt w dzieciństwie. Zdrady teraz.
Jak ktoś mi mówi "ślicznotko" a ja mam chęć na niego to jest gwałt?
Jeżeli nazywasz się Assange i sytuacja ma miejsce w Szwecji, to zdecydowanie tak. ![]()
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title, … ;_ticrsn=3
>>>>Co do inwigilacji to fakt była totalna, mam uzdolnienia w tym kierunku, przygotowanie zawodowe, wiedzę, pieniądze i sprzęt.<<<<
Ja myślę, że z powyższego wynika, że presja jest zbyt duża, stąd też możliwe tego kalibru opowiastki. Najprawdopodobniej stawka jest zbyt wysoka (straci pieniądze i dobra), dlatego posunęła się do tego typu kłamstw.
PS. A to tajne służby czy pod komercyjne biznesy przygotowanie zawodowe, autorze?
.
Tutaj z After się zgodzę mi podobnie doradzał i ma dużo racji w tym co pisze.
Ja aż w takiej tragicznej sytuacji jak autor nie byłem.
Rozwód ,kop w tyłek i nic więcej sory ale jak to prawda to baba przegieła.
Nie obraż się ale ciapa jesteś znajdz taką która na Ciebie zasługuje pozbaw praw zabieraj dziecko i bądź szczęśliwy...
Jakby Mnie coś jeszcze wywineła w ten sam dzień by mnie nie było.
Wierzysz w skuteczność tej pierwszej terapii?
Co wiesz o rodzinie żony? Wszystko tam było normalne?
Normalna rodzina, nie do końca. Ojciec, czyli jej tata, był dla trójki dzieci bardzo surowy. Jej matka nie pracowała, zajmowała się domem, a ojciec jej pieniędzy nie dawał, tylko kupował sobie gadżety. Ona nie ma kontaktu z ojcem praktycznie żadnego, z matką tak. Matka swego czasu narobiła długi i miała próbę samobójczą leczy się psychiatrycznie.
Wtedy postanowiłem, że się z nią rozstanę i rozwiodę. Rozmawiałem o tym, żona najpierw byłą na tak. Potem za kilka dni, jak wróciłem z synem z obiadu od rodziców w niedzielę. Żona przyszła oddała mi telefon, obrączkę i kluczyki od swojego auta i powiedziała, że odchodzi i żeby jej nie szukał. I tak się stało, minęła godz. Wróciła do domu, chciała ze mną porozmawiać. W rozmowie przeprosiła i chciała pozostać ze mną, nie rozwodzić się
Chyba się domyślasz, dlaczego wtedy po wyjściu wróciła z diametralnie zmienionym stanowiskiem?
Jeśli nie to Cię uswiadomię..
Była wtedy godzinna rozmowa z jej posuwaczem, że zdecydowała, że kocha jego nad życie i od Ciebie odchodzi.
Jak myślisz, jaką odpowiedź dostała od tamtego?
Te próby samobójcze na pewno nie z Twojego powodu kolego..
O ile w ogóle były. Raczej to bajka, aby grając na Twoim uczuciu, uratować swoją dupę
Zauważ..
Była zabujana po same uszy do tego stopnia, że była gotowa na wszystko.
Ciebie od wyra odseparowała, bo nie chciała go Tobą zdradzać..
Stałeś się po prostu przeszkodą na drodze do jej szczęśliwego nowego życia
Sorki, ale nadal jesteś złem koniecznym..
Z coś trzeba przecież żyć i mieć dach nad głową..
A i nagły brak samochodu, gdy się do tej pory miało w dodatku pełny bak to musiało ją mocno zaboleć![]()
Był sex i wszystko wydawało się być na dobrej drodze...
No patrz, tak nagle i seks był?
Swoją drogą, to niezły kamikaze jesteś, skoro się na to zdecydowałeś..
Bez pełnego pakietu badań nie dałbym się jej nawet dotknąć. Nie wspominając o kontakcie z dzieckiem..W rozmowie przeprosiła i chciała pozostać ze mną, nie rozwodzić się
A powiedziałeś, że przepraszam to za mało za to co zrobiła nie tylko Tobie, ale własnemu dziecku?
To że już nie chciała się rozwodzić, jakoś mnie nie dziwi..
Nikt dobrowolnie nie zrezygnuje z pełnego dostępu do bankomatu no limits i wygodnego życia, gdy kochanek mówiąc brutalnie, kopnął ją w dupę..
Zwłaszcza, że mąż zapatrzony jak w święty obrazek.. .Była zbrodnia, a jaka była dla niej kara?
Gdzie zadośćuczynienie za to co zrobiła ?
Widzę, że robisz podstawowe błędy.
Idziesz na miękkie wybaczenie.. Zaczynasz jej współczuć i ją tłumaczyć.. Już się obarczasz winą,mimo, że ciężko pracowałeś aby wam niczego nie brakowało..
A może by tak zacząć od rozdzielczości majątkowej, podział majątku na Twoją korzyść
A może wprowadzić całkowicie ograniczony dostęp do kasy i limit na wydatki..
Zamiast samochodu, rowerek. W trosce o jej zdrowie oczywiścieAle z siodełkiem...
Przyjemności to już miała z kochankiem
Wyekspediować ją do pracy, którą się do tej pory nie zhańbiła?
Bo brak zajęcia powoduje jej swędzenie wiesz przecież czego,
A może, skoro tak Ci na niej jeszcze zależy, separacja na początek..Apologises postawił Ci bardzo trafne pytanie,jeśli chodzi o jej dom rodzinny
Ja się w małżeństwie męczę,
Zycie Jasie nie polega na tkwieniu z kimś, z kim się męczę..
To może i romantyczne ale kompletnie pozbawione sensu..
Staniesz się w końcu zforzkniałym, sfrustrowanym facetem, który sam na własne życzenie spierdolił sobie życie..
Zmień terapeutę a raczej terapeutkę (pewnie to kobieta, co?) , bo gdybyś stał mocno na nogach, to by Ciebie tutaj nie było..
Wtedy nie mogła z nim rozmawiać mieszka i pracuje setki kilometrów od nas, telefonu nie miała żadnego. Poszła na tory, pociąg długo nie jechał, to próbowała w lesie na pasku się powiesić, był ślad. Ale jakoś nie miała odwagi.
Co do pracy żona wcześniej pracowała, dużo też pracuje w domu i przy domu. Potrafi cekolować lepiej ode mnie, maluje pokoje jak trzeba - fakt wyrzyguje mi potem, że jej każe to robić. Nigdy nie kazałem, mówiłem że jak ma czas, a ja nie to może się czymś takim zająć.
Co do kary i zadośćuczynienia. Dla mnie kara powinna być jedna, kula w łeb, nic innego nie zrównoważy tego co zrobiła
Nie da się zadośćuczynić w takiej sytuacji. Ale potwierdzam dałem ciała w sierpniu bo jak od początku obstawał bym przy rozwodzie, to by do niego doszło. Wtedy jednak nie miałem pewności co do zdrady i nie wiedziałem na 100% że chodzi o tego trzeciego.
Jasieznam napisał/a:
To jej prawił takie komplementy, tym ją kupował, prostymi prymitywnymi ślicznotko, to nie musiała być prawda. On za to jej się bardzo podobał, coś jak "pożądanie od pierwszego wejrzenia".
.
Przepraszam to był gwałt i molestowanie? Czy ty masz pojęcie, co to jest naprawdę molestowanie i gwałt? Nie masz zielonego pojęcia. Jak ktoś mi mówi "ślicznotko" a ja mam chęć na niego to jest gwałt? No to ja gwałcona jestem prawie codziennie i o tym nie wiedziałam.
Wypowiedziałam się tylko na temat tych dwóch zdań, bo cała reszta to no comment. Straszne, straszne i jeszcze raz straszne jak autor, który może i zna siebie i może i zna żonę dobrze, ale ma problemy z rozumowaniem, z myśleniem. Przerażające jest zachowanie autora.
To może tak odczytałaś w moim poście, bo nie robiłem cytatów tylko odpowiadałem na wypowiedzi i wyszło takie coś nie zrozumiałe.
Co do ślicznotko, jesteś dobra w łóżku, cieszę się że jesteś przy mnie to sms, które zapisały się na karcie sim. Jak zobaczyłem ten język i że to robotnik budowlany, bo też to wynikało z sms, to jakoś jego czar jako kochanka znikną. Bardzo się zdziwiłem, że leciała na takie tanie txt. Nawet jej powiedziałem, że się zawiodłem, myślałem, że to będzie coś romantycznego i że zaniżył nasz poziom. Tak w złości wygarnąłem swego czasu.
Co do molestowania było to dawno. Tak jak pisałem kolega brata. On miał 15 lat ona 8. Zaczęło się od pokazywania pornografii, ocierania się, pokazywania. I to było w formie takiej zabawy. Potem przyszedł gwałt w wieku 10 lat i szantaż (że ma zdjęcia, wystawi w sieci z jej nr telefonu, albo że pokaże je rodzicom co ona robi) ona się bardzo bała ojca, proszę pamiętać, że mówimy tu o dziecku, nie o dorosłym. Mówił jej też, że jej nikt nie uwierzy. Jak miała okres to korzystał z innej dziurki. Dziewczyna mu nie dała przychodził do niej. Jak miała pierwszego chłopaka, to ją straszył że mu wyśle zdjęcia, co ona robi. Jak było dobrze dawał prezenty. W wieku 14 lat poroniła, bo najadła się tabletek co były w domu, on jej powiedział jakich. I dużo jeszcze innych szczegółów mi powiedziała, teraz na ten temat nie rozmawiamy. Kiedyś przed laty, mówiła mi też że ją ktoś skrzywdził ale jak pytałem to się z tego wycofywała. I mówcie co chcecie ale ja wiem że to prawda, nie widzicie jak wygląda jak o tym mówi. Teraz ciężko by jej było mnie oszukać, bo widzę kiedy kłamie.
30 2016-03-23 11:56:05 Ostatnio edytowany przez Jasieznam (2016-03-23 11:57:35)
>>>>Co do inwigilacji to fakt była totalna, mam uzdolnienia w tym kierunku, przygotowanie zawodowe, wiedzę, pieniądze i sprzęt.<<<<
Ja myślę, że z powyższego wynika, że presja jest zbyt duża, stąd też możliwe tego kalibru opowiastki. Najprawdopodobniej stawka jest zbyt wysoka (straci pieniądze i dobra), dlatego posunęła się do tego typu kłamstw.
PS. A to tajne służby czy pod komercyjne biznesy przygotowanie zawodowe, autorze?
![]()
.
służby, tyle że prywatnie w dzisiejszych czasach nic tam nie uzyskasz, zarzuty gotowe, ale pozostała wiedza i własny interes. tego gościa odnalazłem po 6 miesiącach poszukiwań, miałem numer telefonu nie rejestrowany, imię i rocznik, jest takich 21000 w Polsce, potem doszedł region (powiat) i 3 miejscowości, po włamaniu na konto i sprawdzeniu lokalizacji. myślę, że sukces ogromny, chciałem nawet wynając detektywów ale każdy mi mówił, że z tym co mam nie ma możliwości. gościu i tak miał dużo szczęścia, pracuje w delegacji, w domu nie bywa, po sprawdzeniu na miejscu zostawała fv na firmę, w której był na czarno zatrudniony. Na początku, zona oczywiście kłamała, że nikogo nie ma, potem, że pisała z kolegą z klasy co mieszka za granicą, do dziś nie chce mi podac nazwiska, mówi że nie pamięta. Ja to nazwisko znam i czekam, aż go zdradzi ![]()
Twój problem tkwi nie w braku Twojego wsparcia dla żony, jej pojedynczego ogłupienia przez człowieka związanego z jej molestowaniem , czy skutecznością jej aktualnej terapii.
Najogólniej rzecz biorąc każdy z nas bez względu na wyuczone poglądy, status społeczny przenosi do dorosłego życia wzorce z domu rodzinnego. Ty jesteś dla żony tym samym czym jej ojciec był dla jej matki. Dostarczycielem kasy i celem dla wywalania emocji, zwłaszcza tych złych. Co złe to Ty, źródło problemów to Ty, o ratunek do Ciebie. I w tym sensie zawsze będzie zależna właśnie od Ciebie. Nieustanne rozstania i powroty. Nie jest takie postępowanie w pełni świadome.
Zachowania żony są przejęte wprost od jej matki. Wydawanie kasy, szukanie tzw emocji na zewnątrz, brak zainteresowania pracą. Przyjrzyj się teściowej, będziesz widział swoją żonę.
Dość dobrze idziesz w kierunku syndromu prześladowcy w molestowaniu. Dodaj jeszcze nabycie wypaczonych schematów seksualności. To nie seks jest źródłem przyjemności dla żony. To tylko droga do osiągnięcia bliskości i akceptacji.
Będąc u swojego terapeuty pytaj o Ddd i zaburzenie osobowości z pogranicza (borderline). Jest tego dużo w temacie"tragedia" . Powinieneś zapytać, psycholog sam tego Ci nie powie.
Terapia żony na tę chwilę jest ucieczką od kłopotów, nie szukaniem przez żonę pomocy i zmian na lepsze. Jeśli coś Ci to pomoże-to nieszczęśliwa kobieta, sama idzie na zatracenie sądząc, że dobrze robi. Jest absolutnie nieświadoma swojego zaburzenia.
32 2016-03-23 13:07:05 Ostatnio edytowany przez After (2016-03-23 13:10:38)
Ona ma świadomość tego co zrobiła?
Masz wsparcie, czy jest skoncentrowana na sobie?
Jaka to ona biedna i nieszczęśliwa..
A skąd to wiesz, że się jednak wtedy nie skontaktowała? To, że telefon został o niczym nie świadczy.
Przecież znalazłeś dwie lewe karty sim, prawda?
A ta niby próba samobójstwa- typowa gra na Twoje współczucie.. Choć jeśli jest z zaburzeniami border..
Ale raczej to jest bardziej szantaż emocjonalny, często stosowany w takich sytuacjach..
Łzy...
W mężczyźnie od razu uruchamia się mechanizm współczucia,..
Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak wielu zdradzonych facetów nabiera się na taką akcję.
Miej świadomość, że zdrajca to tchórz i nigdy tego nie zrobi..
Ja po takiej akcji od razu zawiózłbym ją do psychiatry..
Jasie,
To co odkryłeś to może być wierzchołek góry lodowej, jak to często bywa..
Jak jest prawda o niej - sama nic ponadto, co wiesz nigdy Ci nie powie..
Najgorsze jest w tym wszystkim to, że pewne rzeczy mogą wypłynąć w najmniej spodziewanym momencie
A wiesz czego Ty chcesz?
Bowiem tego co było już nie ma, a przyszłość nie za bardzo pewna
A to, czego chce ona się po takiej akcji już nie liczy.
Ja nie za bardzo jestem za pozostaniem w związku po zdradzie, bo to jest w zasadzie koniec.
Egzekucja małżeństwa została bowiem wykonana..
Ale..
Jeśli sądzisz, że chcesz po takiej sytuacji nadal z nią być
Najważniejsze - współczuj nie jej a sobie. A litowanie się nad nią po czymś takim to jakby ponownie uzbroić bombę. Żadnej wiary na słowo. Czyny a nie słowa..
Jej zapewnienia o jej miłości póki co odłoż na półkę z bajkami..
To tak na początek
Kara i konsekwencje muszą być..
Nie ma dwóch zdań..
Ma się zgodzić bez dyskusji na wszystkie Twoje warunki. Lapiesz ją na jakimś kłamstwie - wylatuje
Jakiś podejrzany kontakt - wylatuje.
Nie ma sensu robić za FBI czy też CIA..
Po prostu jedna wtopa i wylatuje..
Twardo i bez litości
Podział majątku na Twoją korzyść, rodzielczosc majątkową,
Separacja z jej winy to minimum..
To dla niej taki czas próby
Pokazanie, że nie żartujesz
Nie Ty nasrałeś na środku pokoju, nie Ty masz ten syf sprzątać
Trzeba jej wyraźnie pokazać, że ona ma Cię przekonać, że danie jej tej jedynej szansy to nie Twoja pomyłka.
Jedno jest pewne,
Jeśli nie dostanie teraz zdrowo po dupie,nie poczuje że za moment może jej się grunt spod nóg osunąć, to masz dużą szansę, że będzie powtórka..
Choć już teraz niczego nie możesz być pewien..
Masz naprawdę komfort..
Bo po tym co zrobiła nic nie musisz..
Co najwyżej możesz..
Daj jej walczyć o odzyskanie Ciebie, ale nie skladaj żadnych wiążących deklaracji..
To tyle..
Twoje życie - twoja decyzja
Resztę ujął Apologises
Taki off top..
Widać, nawet na tym forum, że świat produkuje coraz więcej osób z zaburzeniami.
Efekt cywilizacji bez wartości?
Co do tego jaka matka, taka córka zaraz kobiety Ciebie Apologises zlinczuja ![]()
33 2016-03-23 13:36:52 Ostatnio edytowany przez apologises (2016-03-23 13:42:01)
Lincz? Czy ja mogę się jeszcze czegoś bać?
A propos, na Śląsku jest powiedzenie "matka z cerą równo żerą". Jest dużo prawdy w ludowych powiedzeniach.
Czy to jest straszenie samobójstwem, pokazówka, rodzaj samokarania nie ma wielkiego znaczenia. Co trzeci border kończy skutecznie w ten sposób, można się bać. Przerobiłem przez pół roku dwie próby samobójcze, wiem jak to działa na bliskich.
Lincz? Czy ja mogę się jeszcze czegoś bać?
A propos, na Śląsku jest powiedzenie "matka z cerą równo żerą". Jest dużo prawdy w ludowych powiedzeniach.
Czy to jest straszenie samobójstwem, pokazówka, rodzaj samokarania nie ma wielkiego znaczenia. Co trzeci border kończy skutecznie w ten sposób, można się bać. Przerobiłem przez pół roku dwie próby samobójcze, wiem jak to działa na bliskich.
Żartowałem,
Fakt, ludowe powiedzenia zawierają wiele życiowych mądrości..
Dlatego napisałem, jeśli to border...
Dobrze by było, aby ją zdiagnozował naprawdę dobry terapeuta..
Raczej psycholog bez doświadczenia tutaj nie za wiele pomoże, a może wręcz narobić szkód...
Jeśli te przypuszczenia znajdą potwierdzenie, to raczej jednak wskazana ewakuacja..
To przecież sam doskonale wiesz..
Choć poczekajmy, co Jasie napisze
35 2016-03-23 14:00:06 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-03-23 14:03:50)
Jasieznam,
Obawiam się, że będziesz teraz bawił się w takiego "adwokata żony" i starał się nasze komentarze "temperować".
Obawiam się również, że jest to reakcja obronna Twojego mózgu. Łatwiej Ci przełknąć, że osoba, która zrobiła Ci tak potworne świństwa jest "częściowo niepoczytalna" z powodu przeszłości, traumy, depresji. Poddajesz się podsuniętej wizji wydarzeń, bo tak jest Ci wygodniej, bo mniej to boli.
Nie uciekaj od bólu, a na pewno nie poprzez oszukiwanie (głównie samego siebie).
Piszesz o ratowaniu małżeństwa... a jest właściwie co ratować? a przede wszystkim - po co?
Jasieznam,
Obawiam się, że będziesz teraz bawił się w takiego "adwokata żony" i starał się nasze komentarze "temperować".
Obawiam się również, że jest to reakcja obronna Twojego mózgu. Łatwiej Ci przełknąć, że osoba, która zrobiła Ci tak potworne świństwa jest "częściowo niepoczytalna" z powodu przeszłości, traumy, depresji. Poddajesz się podsuniętej wizji wydarzeń, bo tak jest Ci wygodniej, bo mniej to boli.Nie uciekaj od bólu, a na pewno nie poprzez oszukiwanie (głównie samego siebie).
Piszesz o ratowaniu małżeństwa... a jest właściwie co ratować? a przede wszystkim - po co?
Masz dużo racji, tylko tego bólu jakoś nie czuje, a czułem. Jest to wynikiem terapii. Czy jest co ratować, tak. Po co, dla syna, żony i dla mnie.
zdrada wynikała z czegoś, w czym też uczestniczyłem. Postaram świata też w odpowiedzi od innych bardziej rozwinąć moja myśl.
Ona ma świadomość tego co zrobiła?
Masz wsparcie, czy jest skoncentrowana na sobie?
Jaka to ona biedna i nieszczęśliwa..
A skąd to wiesz, że się jednak wtedy nie skontaktowała? To, że telefon został o niczym nie świadczy.
Przecież znalazłeś dwie lewe karty sim, prawda?
A ta niby próba samobójstwa- typowa gra na Twoje współczucie.. Choć jeśli jest z zaburzeniami border..
Ale raczej to jest bardziej szantaż emocjonalny, często stosowany w takich sytuacjach..
Łzy...
W mężczyźnie od razu uruchamia się mechanizm współczucia,..
Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak wielu zdradzonych facetów nabiera się na taką akcję.
Miej świadomość, że zdrajca to tchórz i nigdy tego nie zrobi..
Ja po takiej akcji od razu zawiózłbym ją do psychiatry..Jasie,
To co odkryłeś to może być wierzchołek góry lodowej, jak to często bywa..
Jak jest prawda o niej - sama nic ponadto, co wiesz nigdy Ci nie powie..
Najgorsze jest w tym wszystkim to, że pewne rzeczy mogą wypłynąć w najmniej spodziewanym momencieA wiesz czego Ty chcesz?
Bowiem tego co było już nie ma, a przyszłość nie za bardzo pewna
A to, czego chce ona się po takiej akcji już nie liczy.
Ja nie za bardzo jestem za pozostaniem w związku po zdradzie, bo to jest w zasadzie koniec.
Egzekucja małżeństwa została bowiem wykonana..
Ale..
Jeśli sądzisz, że chcesz po takiej sytuacji nadal z nią być
Najważniejsze - współczuj nie jej a sobie. A litowanie się nad nią po czymś takim to jakby ponownie uzbroić bombę. Żadnej wiary na słowo. Czyny a nie słowa..
Jej zapewnienia o jej miłości póki co odłoż na półkę z bajkami..
To tak na początek
Kara i konsekwencje muszą być..
Nie ma dwóch zdań..
Ma się zgodzić bez dyskusji na wszystkie Twoje warunki. Lapiesz ją na jakimś kłamstwie - wylatuje
Jakiś podejrzany kontakt - wylatuje.
Nie ma sensu robić za FBI czy też CIA..
Po prostu jedna wtopa i wylatuje..
Twardo i bez litości
Podział majątku na Twoją korzyść, rodzielczosc majątkową,
Separacja z jej winy to minimum..
To dla niej taki czas próby
Pokazanie, że nie żartujesz
Nie Ty nasrałeś na środku pokoju, nie Ty masz ten syf sprzątać
Trzeba jej wyraźnie pokazać, że ona ma Cię przekonać, że danie jej tej jedynej szansy to nie Twoja pomyłka.
Jedno jest pewne,
Jeśli nie dostanie teraz zdrowo po dupie,nie poczuje że za moment może jej się grunt spod nóg osunąć, to masz dużą szansę, że będzie powtórka..
Choć już teraz niczego nie możesz być pewien..
Masz naprawdę komfort..
Bo po tym co zrobiła nic nie musisz..
Co najwyżej możesz..
Daj jej walczyć o odzyskanie Ciebie, ale nie skladaj żadnych wiążących deklaracji..
To tyle..
Twoje życie - twoja decyzja
Resztę ujął ApologisesTaki off top..
Widać, nawet na tym forum, że świat produkuje coraz więcej osób z zaburzeniami.
Efekt cywilizacji bez wartości?
Co do tego jaka matka, taka córka zaraz kobiety Ciebie Apologises zlinczuja
Ma świadomość, mówi o tym i wie że mnie skrzywdzila. Mam wsparcie, może nie co dzień. Dziś przy śniadaniu mnie pocałowała i przytuliła.
Wtedy się nie skontaktowała, nie miała nigdy drugiego telefonu, zawsze przekladala karty. No 100% pewności oczywiście nie mam. Mogła też z nim rozmawiać dnia wcześniejszego.
Co do szantażu to się zgodzę, jest taka opcja.
Czego chce kocham ją i syna i mówię o miłości do niej nie o innych uczuciach jak pożądanie. Jak jest szansa na ratowanie i dwie strony tego chcą to jest szansa.
Co do odejścia po zdradzie to się zgodzę, też tak zrobiłem wcześniej. Bo to moje drugie małżeństwo, tam nie było dziecka i wspólnych zobowiązań i łatwiej było podjąć decyzję. Myślę że żona też ma świadomość, że mogę się roswiesc z nią i tego się obawia.
Ona nie mówi, że mnie kocha. Ale od października do dziś w stosunku do mnie zaszła ogromna zmiana. Na początku nie było mowy o dotyku, traktowała mnie bardzo ponizajaco. Zacząłem stosować metodę 180 stopni po 2 tygodniach przyniosła rezultaty. Zmiana nastepowala powoli. Dziś jak śpimy razem to się do niej przytulam. Całujemy się. Są dni lepsze i gorsze. Separacja mnie nie interesuje. Jak poważnie mówiłem z nią o rozwodzie w grudniu. To właśnie powstały warunki. Skasowała wszystkie konta nawet na fb. Komunikatory, przestała jeździć do koleżanek, na treningi. Zajmuje się domem. Nic nie kombinuje, jak mówi boi się nawet w telefonie coś cześć, żebym się nie przyczepił. Ma świadomość, że drugiej szansy nie będzie, zna moje plany na rozwód i wiem że się ich boi.
Zła kolejność
Jeśli już to przed wszystkim dla siebie. Ona jest teraz daleko na końcu..
Nie bierz na siebie odpowiedzialności za to co zrobiła. Bo widzę, że nadal to robisz..
To był wyłącznie jej wybór i jej decyzja..
Brneła w to bez oglądania się i na dziecko, i na Ciebie
Nadal ją bronisz, choć to Ty zostałeś skrzywdzony.
Wbij sobie do głowy, że to najgorsze, co możesz robić..
Jak jest zbrodnia - musi być kara.
apologises napisał/a:Lincz? Czy ja mogę się jeszcze czegoś bać?
A propos, na Śląsku jest powiedzenie "matka z cerą równo żerą". Jest dużo prawdy w ludowych powiedzeniach.
Czy to jest straszenie samobójstwem, pokazówka, rodzaj samokarania nie ma wielkiego znaczenia. Co trzeci border kończy skutecznie w ten sposób, można się bać. Przerobiłem przez pół roku dwie próby samobójcze, wiem jak to działa na bliskich.Żartowałem,
Fakt, ludowe powiedzenia zawierają wiele życiowych mądrości..
Dlatego napisałem, jeśli to border...
Dobrze by było, aby ją zdiagnozował naprawdę dobry terapeuta..
Raczej psycholog bez doświadczenia tutaj nie za wiele pomoże, a może wręcz narobić szkód...
Jeśli te przypuszczenia znajdą potwierdzenie, to raczej jednak wskazana ewakuacja..
To przecież sam doskonale wiesz..
Choć poczekajmy, co Jasie napisze
Wiesz ja bardziej stawialem na chorobę dwobiegunowa. Żona jednak ma świadomość że ma z głową i o tym mówi. Zaczęła się leczyć. Terapeuta jest doświadczony i Dobry, a kilku przerobiłem.
Jeszcze tylko napisze, co do tego że ją bronie. Zapewne tak ale żeby do zdrady mogło dojść musiało wcześniej to z czegoś wynikać. Ja też nie jestem idealnym człowiekiem, w moim domu rodzinnym nie było co prawda patologii ale nie przypominam sobie żeby ojciec przytulal lub całował mamę. Był dla nas surowy, sam pracował i to myślę taki wzorzec z domu wyniosłem. Żona mnie nauczyła jak podchodzić z uczuciem do syna i to myślę się udało. Czasem sobie myślę że go za bardzo rozpieszczam. Nie jestem człowiekiem zbytnio wylewnym, dystans u nas tworzył się stopniowo. I myślałem że to żonie pasuje. Nigdy się nie klocilismy ale też nigdy nie rozmawialiśmy o swoich uczuciach. W tej kwestii też musiałem i muszę dużo nadrobić. Ja wcześnie byłem już żonaty, zdradziła mnie i doszło do rozwodu. Powód w jaki doszło tam do zdrady był inny. Myślę że i ja i moja pierwsza żona nie byliśmy zbyt dojrzali do małżeństwa. Ja poświęciłem czas na hobby, które było wtedy moim nałogiem. Pierwsza żona z domu też nie wyniosła dobrego wzorca. Ojciec znęcał się nad rodzina, nawet za to siedział. Ale z perspektywy czasu łatwiej by było naprawić tamto małżeństwo niż to.
To że teraz mam dylemat i się męczę, wynika bardziej z bezsilności i braku łatwego rozwiązania. Czyli tego czego faceta mózg oczekuje.
Z perspektywy czasu mogę się teraz tylko uśmiechnąć. Znalazłem jedną jedyną różnicę między Twoim, a moim małżeństwem. U mnie nie brała żadnych prochów.
Okres zaraz po punkcie zero identyczny. Okazywanie uczuć, chęć terapii, podejrzenie dwubiegunówki.
Życie z kimś tak nawiedzonym to kwestia wyboru. Świadomego wyboru. Jest pełno ludzi żyjących i kochających mimo wszystko. Mam wrażenie, że ciągle kręcisz się tam i z powrotem szukając . Psycholodzy pomagają. Oczywiście, mi również wiele pomogli, a mam dotąd szczęście do dobrych fachowców z ikrą. Byłoby o wiele lepiej lata temu, gdybym ujrzał notatki psychiatry z pierwszej wizyty mojej żony. Zobaczyłem je dużo po fakcie. Stało jak byk z czym przyszło mi się zmierzyć. Niezależnie od psychologów postaraj się o zdiagnozowanie żony. Tylko wtedy możesz uczciwie podjąć decyzję co chcesz ratować. Rozumiem Twoją motywację, powtórzę jeszcze raz- możesz z nią żyć o wiele lepiej jak do tej pory, ale musisz się tego nauczyć. Dowiedzieć jak sobie radzić, jak reagować, wyprzedzać pewne zdarzenia dosłownie na czuja. Dobre chęci w tym wypadku to jeszcze nie wszystko. Jest książka "borderline-jak żyć z osobą o skrajnych emocjach" ,jest bardzo przydatna. Poszukaj też "uratuj mnie" i podaruj żonie. Sam zobaczysz jak mocno się zidentyfikuje z bohaterką. Życzę siły, wytrwałości i dystansu do swoich możliwości.
41 2016-03-23 17:27:18 Ostatnio edytowany przez After (2016-03-23 17:37:24)
Ja wiem w jakiej sytuacji zostałeś postawiony..
Tym bardziej, że to druga zdrada, jakiej doawiadczyłeś.. Raczej to nie miłość do żony Ciebie przy niej trzyma lecz najzwyczajniej strach,..
Sam napisałeś zresztą, że najbardziej boisz się, że będziesz weendowym tatą.. To raz,
Dwa razy już się sparzyłeś - nie chcesz trzeciego razu zaliczyć. Co jest najzupełniej normalne.
Sam zaraz po taktak miałem..
Jednak męczyć się z kimś tylko z tych dwóch powodów - to moim zdaniem jest całkowicie pozbawione sensu..
Widzisz, ona może zniszczyć nie tylko Ciebie..
Również może zniszczyć syna..
To jest właśnie najgorsze u borderów..
Będziesz stąpać po bardzo kruchym lodzie..
Jak ja to zawsze piszę, to jak wejście na nieoznakowane pole minowe..
Naprawdę najgorsze co możesz zrobić to ją wciąż tłumaczyć i usprawiedliwiać..
To takie świadome bardziej lub mniej oddziaływanie na swoją podświadomość.
Wiesz o co mi chodzi?
Dlatego pisałem abyś sam sobie nie robił krzywdy
Oczywiście życzę Ci, aby się udał ten swoisty eksperyment..
Jednak to od niej wszystko zależy..
Tak czy siak, tak jak napisał Apologises, najpierw musi być porządnie zdiagnozowana..
Nie skladaj teraz jednoznacznych deklaracji
Zła kolejność
Jeśli już to przed wszystkim dla siebie. Ona jest teraz daleko na końcu..
Nie bierz na siebie odpowiedzialności za to co zrobiła. Bo widzę, że nadal to robisz..
To był wyłącznie jej wybór i jej decyzja..
Brneła w to bez oglądania się i na dziecko, i na Ciebie
Nadal ją bronisz, choć to Ty zostałeś skrzywdzony.
Wbij sobie do głowy, że to najgorsze, co możesz robić..
Jak jest zbrodnia - musi być kara.
Kara? Przejście przez coś takiego, również dla niej to niezła kara. Psyche ma porytą na max. Jej ulubiony cytat, który sobie kiedyś wytatuowała "co cię nie zabije to cie wzmocni", obecnie i dla niej stał się fałszywy bo taka historia nikogo nie wzmocni,a żyjemy.
Co do wypowiedzi, że moja motywacja jest strach, myślę że to nie najlepsza motywacja.
Kiedy ją ostatnio pytałem, po co to ciągnęła skoro praktycznie od początku coś podejrzewam. Powiedziała, że myślała że jej tego nie wybaczę. I faktycznie przez długi okres mnie poniżała, mówiła do mnie takie rzeczy, których nie da się zapomnieć i których nigdy od nikogo nie usłyszałem. Nienawidziła mnie szczerze, kłamała w żywe oczy, planowała i wszystko robiła z premedytacją. Do czasu, aż mi przeszło, pękło coś we mnie. I sobie tak myślę, że jakby tak długo nie czekała i do tego etapu nie doszło, dziś bym dylematu nie miał.
Błędem była chęć naprawy od początku. Uległość z mojej strony, i nawet jak by się małżeństwo rozsypało, to byłbym przekonany w słuszności decyzji. Teraz niestety nie jestem. Z drugiej strony wiedzą, którą nabyłem i doświadczyłem, jest bezcenna.
Co do kolejnej zdrady przez osobę którą kochałem, a były to dwie różne kobiety, to myślę że drugi raz zdradę przechodzi się to łagodniej. Mniej emocji, więcej spokoju. Dziwne jest np. Że obraz siebie u mnie się nie zmienił, czuję się tak samo atrakcyjny, znam swoją wartość, nie czuje się gorszy jak to było po rozwodzie z pierwszą żoną, gdzie musiałem sobie udowadniać męskość. Też kolegom mówiłem, że ta druga żona ma gorzej ze mną, co było prawdą. Pierwsza żona była moja jedyna partnerką, młodziencza miłość. Między żonami człowiek się wyszalał. Nie uważam też, że moja żona jest jakaś super laską, jak na swój wiek dobrze się trzyma ale jest mnóstwo innych kobiet, z którymi życie na nowo bym sobie ułożył. Tym samym opcja rozstania sama w sobie mnie nie przeraża. Materialnie też jakoś wielce bym nie stracił, obecnego mojego dużego domu nawet nie lubię. Kupiliśmy go planując więcej dzieci, na dzień dzisiejszy opcja raczej nie do przyjęcia z wiadomych powodów. Mam jednak gdzie mieszkać, mam mieszkanie kupione przed małżeństwem i jest tylko moje, więc obaw o moje życie po rozstaniu nie mam. Jedyna obawa to syn. Zresztą moje jedyne dziecko, do tego naprawdę niezwykle, nie pisze tak że to mój syn ale np. W obecnym czasie to on nad potrafi rozsmieszyć albo wymyśla zadania, które nas zbliżają. Z drugiej strony, jak byś się nam miało udać, wytrwam, szkoda by byłoby się okazało, że czasy spędzony na ratowanie małżeństwa został tracony na marne. No i jest przysięga małżeńska, a u mnie słowo droższe od pieniędzy. Dla większości ludzi może to nic nie znaczy, dla mnie zdecydowanie tak. I jak któryś z kolegów proponował mi skok w bok, tak dla odreagowania, to odpowiadałem, że nie bo przynajmniej będę maił czyste sumienie, to czy ona ma nie ma znaczenia. I jeszcze na koniec dodam, że gdy u nas dłużej trwało, takie oddalenie, zawieszenie w związku, to skąd pewność że to ja bym jej nie zdradził, gdybym spotkał w odpowiednim czasie kogoś, kto zrobił by na mnie duże wrażenie? Mówić mogę, że nic bym nie zrobił ale nie było takiej możliwości, jak by była faktycznie? Też mówię sobie że o zdradzie bym jej powiedział, czy jak by doszło to faktycznie bym powiedział. Tego nie wiem bo w takiej sytuacji nie byłem. Mam kręgosłup moralny ale czy wytrzymał by mocną próbę to nie wiem bo takiej nie było.
43 2016-03-23 19:17:36 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-03-23 19:18:23)
Jej ulubiony cytat, który sobie kiedyś wytatuowała "co cię nie zabije to cie wzmocni", obecnie i dla niej stał się fałszywy bo taka historia nikogo nie wzmocni,a żyjemy.
Dla mnie jedyna wartościowa wersja tego tekstu to "co cię nie zabije to cię zeszmaci". Być może taki tatuaż lepiej by jej pasował? Bez urazy.
Jedyna obawa to syn. Zresztą moje jedyne dziecko, do tego naprawdę niezwykle, nie pisze tak że to mój syn ale np. W obecnym czasie to on nad potrafi rozsmieszyć albo wymyśla zadania, które nas zbliżają. Z drugiej strony, jak byś się nam miało udać, wytrwam, szkoda by byłoby się okazało, że czasy spędzony na ratowanie małżeństwa został tracony na marne.
I uważasz, że Twój syn zasługuje na dorastanie w dysfunkcyjnej rodzinie, z dwojgiem całkowicie obojętnych sobie ludzi? Z czasem ta obojętność może zamienić się nawet w jawną wrogość. Czasem tak bywa.
No i jest przysięga małżeńska, a u mnie słowo droższe od pieniędzy. Dla większości ludzi może to nic nie znaczy, dla mnie zdecydowanie tak.
Skoro to Twoja druga żona, to i przysięgę małżeńską już musiałeś raz darować.
I jeszcze na koniec odam, że gdy u nas dłużej trwało, takie oddalenie, zawieszenie w związku, to skąd pewność że to ja bym jej nie zdradził, gdybym spotkał w odpowiednim czasie kogoś, kto zrobił by na mnie duże wrażenie? Mówić mogę, że nic bym nie zrobił ale nie było takiej możliwości, jak by była faktycznie? Też mówię sobie że o zdradzie bym jej powiedział, czy jak by doszło to faktycznie bym powiedział. Tego nie wiem bo w takiej sytuacji nie byłem. Mam kręgosłup moralny ale czy wytrzymał by mocną próbę to nie wiem bo takiej nie było.
Mam wrażenie że piszesz to tylko i wyłącznie po to, by ułożyć w mózgu ścieżkę do usprawiedliwienia żony.
Nie rób tego.
Nie buduj w mózgu abstrakcyjnych konstrukcji wydarzeń, które kończą się Twoją zdradą.
Nie dość, że to gdybanie na zasadzie "gdyby ciocia miała wąsy", to jeszcze na dodatek wmówisz w końcu sobie, że żona miała faktycznie tylko "chwilę słabości" i w jej sytuacji zrobiłbyś "to samo". Nazywaj to zawsze po imieniu - zdradą i świństwem.
Masz całkowitą rację. Przestanę ją usprawiedliwiać. To ona zrobiła świństwo, nie ja.
Co do pierwszej żony, nie potrafiła zerwać kontaktu z kochankiem, to był warunek, który postawiłem. Mówiła, że zerwała, ale pisała z nim sms, sporadycznie, więc doszło do momentu w którym wszystko inne przestało być ważne. Do dziś maja ze sobą jakiś kontakt ale nie są razem.
I jak obecnia małżonka wywinie w okresie próby, w jakim jest teraz numer choćby z sms do kolegi, znajdę kartę sim, pójdzie na imprezę bezemnie, okłamie, a się dowiem, to również i to małżeństwo zakończę i wszystko inne przestanie być ważne. I nie zrobię tego jak za pierwszym razem w złości, tylko z uśmiechem. To że jestem do tego zdolny to wiem tylko musi nastąpić taki moment.
Wiesz, zdrada dziewczyny mnie wiele nauczyła. Wyciągnąłem z tej lekcji właściwe wnioski.
A jednym z pierwszych było to, że jedyną osobą, na którą mam wpływ i mogę od niej wymagać jestem ja sam.
Drugi - nie wolno uzależnić swojego poczucia szczęścia od kogokolwiek. Po prostu najpierw trzeba być szczęśliwym sam ze sobą..
Trzeci - trzeba się szanować, wtedy inni będą Ciebie też szanowali
Czwarty - o miłość się nie błaga, a jeśli się kogoś kocha to mądrze. Czyli tak, że nie pozwala się na wszystko tym, których kochamy,
Piąty- zdrada to egzekucja. Danie szansy to jakby mordercy podać następny magazynek. A okazanie litości wcale nie jest oznaką siły
Wręcz odwrotnie..
Trzeba więc ratować się wszystkimi sposobami, bez oglądania się za siebie..
Szósty - jestem wartością samą w sobie i nikt nie musi mnie w tym utwierdzać ani nie muszę szukać potwierdzenia,
Siodmy -wiem że mogę zdradzić i właśnie dlatego nie zdradziłem i nie zdradzę mimo tego, co mi zostało zrobione
Ósmy - zdrada to szansa od losu aby sobie układać życie na nowo ale już z zupełnie kimś innym..
Dziewiąty - nigdy nie pozwolę nikomu grać moimi uczuciami. I tego się konsekwentnie trzyma
Dziesiąty - życie jest zbyt piekne i zbyt krótkie, aby go marnować dla kogoś, kto wiedząc, że za niego dałbym się pokroić wycina taki numer pod tytułem kochanek..
Przestała kochać, niech odejdzie a nie strzela w plecy
Jedenaste - zdrowy egoizm nikomu nie zaszkodzi
Zdrada to brak szacunku, tchorzostwo i największe sqrwysynstwo jakie można zrobić osobie, która nigdy w życiu czegoś takiego akurat z tej strony się nie spodziewała
To dlatego moja eks wife dostała bilet w jedną stronę..
Za brak szacunku między innymi..
Jest takie mądre porównanie..
Małżeństwo to spółka. Im więcej wniosłem, tym więcej mam do stracenia..
Wielu tego nie rozumie, a to jest przez zdrajców bezwzględnie wykorzystywane.
Dlatego pisałem, abyś nigdy nie pozwolił na wykorzystanie Twojego uczucia.. I nigdy nie szukał wytłumaczenia powodu do zdrady po swojej stronie..
Miała przecież uczciwy wybór..
Skoro nie kochała - MOGŁA ODEJŚĆ, To jest właśnie ta jedna, jedyna szansa..
Jak do siebie wrócimy, byliśmy sobie prznaczeni,
Jeśli nie, to wiadomo co to znaczy..
Teraz...
Aby ona od Ciebie usłyszała słowo Kocham Cię, najpierw musi na to zasłużyć i udowodnić, że na Twoją miłość zasługuje.. Nigdy wcześniej..
Wbij sobie młotkiem do głowy, że za zdradę wyłączną winę ponosi ten, kto zdradza..
A moment zdrady to jest zawsze szansa. Nie dla niej..
Dla Ciebie
Jak ją wykorzystasz, nie wiem. Bo to jest wyłącznie Twoje życie Jasie..
To tyle....
Jasieznam,
nawet KK odróznia miłosierdzie od naiwności,
a pojednanie tylko dla tych którzy na to zasługują.
A to czy zasługują zalezy od ich zachowania
Czasem nie chodzi o tzw zasady czy naiwność. Jest tutaj trochę strachu, by kiedyś nie powiedzieć o swoim życiu jak o przegranej i nie zarzucić sobie, że się nie spróbowało naprawić. Realność tych napraw, wybaczania wydaje się trochę podrzędna.
Wiesz Apologises, po zdradzie wszystko opiera się w zasadzie na strachu..
I żeby było śmieszniej, boi się zarówno strona zdradzona, jak i ta która zdradziła..
A co jeszcze bardziej śmieszne, w oboje boją się tak naprawdę tego samego...
A im więcej któreś z tej pary ma do stracenia tym ten strach jest większy...
Dlatego jeśli już się daje szansę, to trzeba pokazać, że jestem gotowy na życie bez zdrajcy u boku i w pewnym momencie mogę powiedzieć dość..
Witam. Chciałbym poradzić się w temacie mojego małżeństwa. Przeszukiwałem sieć, aby znaleźć podobny problem, niestety nie znalazłem nic nawet podobnego.
Tak właściwie, to nawet nie jestem w stanie wskazać początku problemu, bo kiedy się dla mnie rozpoczął, to po analizie wychodzi na termin znacznie wcześniejszy.
Postaram się jednak od czegoś zacząć, więc zacznę od tego mojego początku.
W sierpniu zeszłego roku po powrocie żony z dyskoteki, pokłóciliśmy się, to była pierwsza poważna kłótnia od początku naszej znajomości, czyli od 2008 roku, wcześniej jakoś nie było takich problemów. Prawda jest taka, że nie rozmawialiśmy nigdy o naszych problemach, stad może słowo "nie było takich problemów". Kłótnia dotyczyła tego, że żona wybrała się na imprezę, be zemnie, ze szwagierką, tak robiła wcześniej, jednak wybierała taki czas, w którym nie mogłem z nią chodzić, bo byłem na noc w pracy. Tego dnia jednak mogliśmy iść razem, ale żona nie chciała. Rano o 5:20 nie było jej jeszcze w domu, napisałem do niej sms, gdzie jest. Odpisała natychmiast zaraz wracam.
Zjawiła się w domu, poszła spać. Jak się obudziła szczęśliwa koło 10: 00 pokłóciliśmy się. Jej wygarnąłem, że sama chodzi na imprezy, mnie zostawia z dzieckiem w domu, ma na mnie wylane. Do tego od dawna unika zbliżeń. Po tym kilka dni się do siebie nie odzywaliśmy. Następnie po około tygodniu, na bilingach wyszło, że całe dnie od rana do nocy z kimś pisze. Po około tygodniu postanowiłem zapytać, co to za numer. Wcześniej dzwoniłem, nikt nigdy nie odbierał. Mówiła, że to koleżanka, wskazała nawet jedną. To jej powiedziałem, że zapytam tej koleżanki czyj to numer. Po zaczęła kręcić, że to kolega ze szkoły i takie tam. Powiedziałem, że ma mi pokazać te sms, to się nie zgodziła. Ale pisanie z tym numerem się skończyło.
Wtedy żona zaczęła mówić, że u nas jest poważny kryzys, że nie wie czy chce być ze mną i takie tam…
Zaczęła spać w innym pokoju. Ja zacząłem ją kontrolować. Trwało to jakiś tydzień, potem doszliśmy do porozumienia, było pogodzenie i sex. Jednak dalej ją sprawdzałem i znalazłem tematy, które czytała, czyli „jestem mężatką, zakochałam się w innym”, „jestem mężatką spotykam się z kolegą”.
Zacząłem ją o to pytać, powiedziałem, że wiem, kim jest ten kolega, z którym pisała i dostanie …
Wtedy żona się bardzo wkurzyła i przeniosła się na stałe do innego pokoju. Tak to trwało jakiś miesiąc, w tym miesiącu, pierwszy tydzień, żona stwierdziła, że musi odpocząć od nas i wyjechać na weekend do spa. Pojechała, nie wiedziałem gdzie. Następnie w kolejnym tygodniu w piątek zapytała czy może jechać do koleżanki do innego miasta, zgodziłem się wyjechała przed 16. O północy zacząłem się martwić. Dzwoniłem pisałem, nie odpisywała, dopiero po 2 godzinach, że jest na imprezie, wszystko jest w porządku i nie mam się martwić. Wróciła o 4:00. I miała do mnie pretensje, że ją kontroluje i takie tam. I, że ma na mnie i nasze małżeństwo wyjebane. Wtedy postanowiłem zamontować w jej aucie GPS. Po 2 tygodniach mówiła do mnie, że jedzie do Poznania na warsztaty psychologiczne. Z GPS wynikało inne miasto i hotel w nim. Po przyjeździe po 3 dniach sprawdziłem jej rzeczy osobiste i znalazłem 2 karty sim, na jednej były zapisane wiadomości, bardzo mała część, ale jeden z sms zawierał treść: ” jesteś dobra w łóżku i we wszystkim”. Żona do końca nie chała się przyznać, ale w końcu przyznała, że ma romans. Z poznanym gościem na dyskotece, wtedy, co się pokłóciliśmy. Jak się później okazało w ten weekend, co niby była w spa, była u niego. A w ten piątek, co była u koleżanki, jechała 6h w jedną stronę do niego i była z nim 2 godziny.
Potem płacz i nerwy, pisała jeszcze z nim, ale w końcu się urwało. Mówiła, że będzie ze mną tylko dla dziecka, nie będzie moją żoną tzn. nie będziemy się kochać. Nie chciała iść na terapię małżeńską. Zaczęły się jej wyjścia co tydzień, na imprezy beze mnie. W grudniu przyszła do domu koło 6 rano z dyskoteki. Sprawdziłem jej rzeczy osobiste, miała kawałek słomki 10 cm na ściankach amfetaminę. Znalazłem też, zapisany odręcznie przez nią numer. Jak się okazało innego kolegi. Na imprezę szła z koleżankami, jednak jak sprawdziłem na monitoringu z dyskoteki wychodziła 3:40, w towarzystwie tego co numer znalazłem. Nie byłem jednak pewien, na 100%, bo nie było dobrze widać twarzy. Na pytanie co robiła 2:20h nim wróciła do domu, wcisnęła mi jakieś kity… Wtedy postanowiłem, że się z nią rozstanę i rozwiodę. Rozmawiałem o tym, żona najpierw byłą na tak. Potem za kilka dni, jak wróciłem z synem z obiadu od rodziców w niedzielę. Żona przyszła oddała mi telefon, obrączkę i kluczyki od swojego auta i powiedziała, że odchodzi i żeby jej nie szukał. I tak się stało, minęła godz. Wróciła do domu, chciała ze mną porozmawiać. W rozmowie przeprosiła i chciała pozostać ze mną, nie rozwodzić się. Był sex i wszystko wydawało się być na dobrej drodze. Ja jednak trochę zacząłem szperać, sprawdziłem jej konta i bilingi, miała wszystko wykasowane, ale zostały poszlaki. W lipcu czytała już temat „jestem mężatką zakochała się w innym”, od czerwca 6 korzystała cały czas z Internetu w telefonie, małe ilości danych typowo na pisanie z kimś, to trwało od rana do nocy. Zaczęła też oglądać od 10 czerwca pornole. Było kilka innych poszlak, które zaczęły wskazywać, że przed romansem, o którym wiedziałem, miała taki, o którym nie wiedziałem. Na ten temat z nią oczywiście zaprzecza. Od lutego zaczęliśmy terapię, ona już chciała, bo wcześniej nie. Skasowała wszystkie konta, łącznie z fb, przestał chodzić na imprezy, itd. Niby wszystko ok ale.. cały czas pozostawał problem z sexem. I o tym zacząłem z nią dużo rozmawiać, okazało się, że była przez 8 lat już, jako 8 letnie dziecko molestowana, sam opis tego, co jej ten ktoś robił, wywarł na mnie duże wrażenie, gwałt, szantaż, stracenie dziewictwa w wielu 10 lat, poronienie w wieku 14. Rodzina o tym nic nie wiedziała, bo się z tym kryła. Tego nie mogła wymyśleć, zresztą zgadza się to z opisem innych molestowanych osób. I oświadczyła, że czasem jak się ze mną kocha to ma skojarzenia z tym, co ją molestował. Podczas terapii dowiedziałem się, że miała od września 4 próby samobójcze. Wiem też, że leczy się na depresję, tzn. bierze leki.
To tak wszystko bardzo po krótce.
I teraz moje pytanie dylemat. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić nas razem po tym wszystkim. Sex od początku małżeństwa był nijaki, słaby. Teraz wiem, że chodziło o to molestowanie w dzieciństwie. Jest u nas w miarę stabilnie, żona się poprawiła i się stara, ale sex cały czas kuleje na max’a. Ja ją kocham, żona ciężko powiedzieć, co do mnie czuje, czy nie jest ze mną z konieczności (dziecko, ja zarabiam, dom na kredyt, stabilizacja). Jak będę chciał odejść, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że sobie coś zrobi.
Ja się w małżeństwie męczę, nie mam nikogo na boku i nigdy nie miałem, ale czasem myślę, że jak byśmy się rozstali, to każde z nas jakoś na nowo by mogło sobie życie ułożyć. Co tu zrobić?
Piszesz,że jako 8-letnia dziewczynka była molestowana,co jak widać nie przeszkadza jej zdradzać Ciebie z innymi. Ona nie nadaje się ani na żonę, ani tym bardziej na matkę,sam chyba widzisz jaki ona daje przykład Waszemu dziecku? czy chłopak musi na to wszystko patrzeć ? Zdradza Cię od dawna,a Ty jeszcze się pytasz...co tu robić?.... składaj pozew o rozwód i ogranicz jej prawa rodzicielskie,bo matką jest żadną, skoro woli balować niż zajmować się domem i dzieckiem, to nie ma nawet o czym dyskutować. A może Ty lubisz kiedy robi Cię cały czas w bambuko???? Zastanów się i podejmij decyzję,jeśli nie ze względu na siebie samego to ze względu dla dobra dziecka, ponieważ przyjdzie czas,że będziesz żałować,a wtedy może być już za późno.
Koszmar.
Ale podziwiam, ze masz sile I chcesz sprobowac. Warto, jesli druga osoba tez chce, chodzic na terapie. Ja juz jestem bez zdrajcy I klamcy, ale trudno mi wybaczyc sobie, ze kazalam mu sie wyprowadzic (gdy zaczalam sie orientowac w jego nalogach I klamstwach). Myslalam, ze sie otrzasnie, zmadrzeje, zobaczy jak mu zalezy na mnie I dzieciach... Okazalo sie, ze mu zalezy na nowych towarzystwie, paniankach, kolezankach, imprezkach... A dla mnie udawal przez 8 lat kogos innego.
Prawda jest, jesli chcesz cos naprawiac I masz cien nadziei, to trzeba isc na terapie, chocby po to, zeby sie przekonac, ze sie nie da I nie zalowac, ze sie tego nie sprobowalo.
Powodzenia.
P.S.
A na tym forum to nawet madre glowy n.p. After! Wow! Zeby facet tak sie znal!??
Koszmar.
Ale podziwiam, ze masz sile I chcesz sprobowac. Warto, jesli druga osoba tez chce, chodzic na terapie. Ja juz jestem bez zdrajcy I klamcy, ale trudno mi wybaczyc sobie, ze kazalam mu sie wyprowadzic (gdy zaczalam sie orientowac w jego nalogach I klamstwach). Myslalam, ze sie otrzasnie, zmadrzeje, zobaczy jak mu zalezy na mnie I dzieciach... Okazalo sie, ze mu zalezy na nowych towarzystwie, paniankach, kolezankach, imprezkach... A dla mnie udawal przez 8 lat kogos innego.
Prawda jest, jesli chcesz cos naprawiac I masz cien nadziei, to trzeba isc na terapie, chocby po to, zeby sie przekonac, ze sie nie da I nie zalowac, ze sie tego nie sprobowalo.
Powodzenia.
P.S.
A na tym forum to nawet madre glowy n.p. After! Wow! Zeby facet tak sie znal!??
52 2016-03-27 21:47:50 Ostatnio edytowany przez Jasieznam (2016-03-27 21:50:28)
Witam. Po przerwie. Po powrocie z ostatniej wizyty u terapeuty, jechaliśmy z żoną godzinę. Do tego wkurzyła mnie jej jednak koleżanka sms, co nie miało znaczenia w tym temacie ale nastawiło mnie bojowo. No i zacząłem dość agresywnie mówić do żony co mnie boli. Najpierw powiedziała, że nie chce o tym teraz rozmawiać. To jej wygarnałem, że jak zwykle wszystko pod dywan i cisza. I dalej zacząłem cisnąć temat. To powiedziała, że chce wysiąść i wróci pieszo do domu. W końcu jednak nie wysiadła, wysłuchala mnie do końca. Powiedziałem jej, że zdrada to jest tylko jej wina i ze nie czuje się winny i ze to ona mi świństwo zrobiła, a nie ja jej. Jak wyszliśmy z samochodu myślałem że się wkurzy jak zwykle. Ona przyznala mi rację, przeprosiła i przytuliła. Następnego dnia rozmawialiśmy już spokojnie, powiedziała że chce dalej ze mną być. Że to cel jej życia, a jak zakończy leczenie depresji i przestanie brać leki to chciałabym, żebyśmy mieli jeszcze dzieci. Te kilka dni było naprawdę fajnych, zaczęliśmy się dogadywać w 100%. Razem działać, okazywać uczucia. Jej postawa wydała mi się dojrzała i pozbawiona egoizmu. Tak więc na dzień dzisiejszy moja niepewność i poczucie zmęczenia ustąpiły. Oczywiście trzymam rękę na pulsie i nie zasypiam w zachwycie. Dziękuję wszystkim za dotychczasową pomoc, w razie zmian się odezwę
Wesołych Świąt
Dodam jeszcze kilka kwestii. Ostatnim czasem wszystkiego lub prawie wszystkiego się dowiedziałem. Gościu z grudnia, ten co wychodziła z nim z dyskoteki, to romans na przestrzeni listopad- grudzień. Kiedy to żona ćpała z koleżanką na morgi. Wcześniej, czyli czerwiec-lipiec miała pisać tylko z jeszcze innym.
Założyłem konto na fb, dopieściłem je - foto, mnóstwo znajomych, konto z daleka i „kolega” żony z dyskoteki sam się wysypał i właściwie wszystko mi powiedział, łącznie z tym, że nie byłem pewien czy to z nim wychodziła z dyskoteki. Powiedział jednak w tych wyzwaniach coś ciekawego, że mówiła mu, że jest ze mną w separacji i że chce się rozwieść. Żonie o tym powiedziałem, podałem szczegóły, np. jak to go poderwała na dyskotece, wcześniej mówiła, że go znała od lat i odpowiednią historię do tego wymyśliła. I dodałem, że szkoda że sama mi tego nie powiedziała, to mogło by wzmocnić moje zaufania a tak .. i wtedy już wypadało jej tylko się przyznać i opowiedziała i o nim i o tym z sierpień-wrzesień.
Napisałem najpierw do tego pierwszego, z którym tylko pisała. Że to nie ładnie zajmować się cudzymi żonami. Pytał najpierw czy to o niego chodzi. Ustaliliśmy, że tak. Potem powiedział, że jak by wiedział, że jest mężatką to by nie zagadywał i przeprosił. Nie miałem mu tego za złe, bo i o co ?
Ten drugi okazało się, że był 4 lata młodszy od żony. Nie miał konta na fb, ale miała jego dziewczyna. Więc ją powiadomiłem o tym, co wiedziałem. Ogólnie zrobiłem mu trzodę wśród znajomych i rodziny. Wyłączył nawet swój telefon. Tego gościa jeszcze pognębię, bo od początku mu mówiłem, żeby nie pakował się w moje małżeństwo, był pewny, anonimowy i myślał nie tą głową co trzeba, więc jeszcze będzie cierpiał kilka lat hehe. Dla mnie to nie problem i zero stresu, w końcu dam mu po ryju i spokój. Dla zasady.
W najgorszej sytuacji jest gość nr 3. Mieszkamy w tym samym mieście, a on twierdzi, że przecież nic złego nie zrobił. Mówi, że mogłem przyjść do niego i porozmawiać i tym mnie właśnie wkurzył. Nie lubię ludzi, którzy nie znają/mają norm moralnych, a jak ktoś nie wie jakie one powinny być powinien przeczytać dekalog. Ma problem, nie wie jeszcze jak duży. Pracuje u brata, więc rykoszetem firma brata ucierpi. Sam on będzie się zmagał z problemami prawnymi i siłą mięśni, których nie będzie rozumiał, bo jeszcze chwilę odczekam z zemstą.
Myślę, że to nie wszyscy koledzy żony, ale powiedzmy tyle prawdy mi wystarczy. Co do zemsty, wiem, najbardziej winna jest moja żona. Na moje pokutę miała dostateczną. I nie twierdzę, że zemsta na kolegach żony jest fair. Może i nie jest ale … znaleźli się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie z nieodpowiednim człowiekiem, ja natomiast zrobię to nie z satysfakcją, a w imię zasad, moich zasad.
Obecnie żona jest mi bardzo oddana, co do zemsty na kolegach mówi, rób jak uważasz. Stara się o nas i trzyma tylko moją stronę. Leczy się dalej na depresję. O sobie w tamtym czasie mówi, że jakby diabeł w nią wstąpił. Koleżanki od ćpania unika, a byłbym zapomniał. Koleżankę też prześwietliłem i jak nadarzyła się okazja, to poinformowałem męża o kłamstwach. Dziś są w separacji i rozwód się szykuje. Czy to była zemsta z mojej strony? Jeżeli obawiać należy się prawdy i prawda się mści to tak była to zemsta. W moim małżeństwie dość napsuła, wiedziała o żony ostatnim romansie i go wspierała, dawała pisać od siebie do kochanka sms, kupowała narkotyki. I udawała przez ten cały czas, że jest po mojej stronie.
54 2016-05-11 18:07:28 Ostatnio edytowany przez bywalec (2016-05-11 18:11:00)
(...) I nie twierdzę, że zemsta na kolegach żony jest fair. Może i nie jest ale …(..) zrobię to nie z satysfakcją, a w imię zasad, moich zasad.
Obecnie żona jest mi bardzo oddana (...) Stara się o nas i trzyma tylko moją stronę. Leczy się dalej na depresję. O sobie w tamtym czasie mówi, że jakby diabeł w nią wstąpił. Koleżanki od ćpania unika, a byłbym zapomniał. Koleżankę też prześwietliłem i jak nadarzyła się okazja, to poinformowałem męża o kłamstwach. Dziś są w separacji i rozwód się szykuje. Czy to była zemsta z mojej strony? Jeżeli obawiać należy się prawdy i prawda się mści to tak była to zemsta. W moim małżeństwie dość napsuła, wiedziała o żony ostatnim romansie i go wspierała, dawała pisać od siebie do kochanka sms, kupowała narkotyki. I udawała przez ten cały czas, że jest po mojej stronie.
Powiem Ci tak: cała sytuacja dość dziwnie się potoczyła i zakreśla ogromne kręgi ...zniszczenia. W sumie - patrząc obiektywnie i jako ktoś, kto coś podobnego przeżył - działasz prawidłowo, nie odpuszczasz i bierzesz odwet na wszystkich winnych.
Ale...
Ale najbardziej winnej osobie odpuściłeś.
Troche rozumiem tą swoistą wybiórczość - wszak emocje itd... Ale masz świadomość, że małżonka jest teraz taka ...potulna i zgodna bo się boi?
Nie chcę być złym prorokiem, ale za jakiś czas (parę miesięcy, dwa lata - nie wiem...), gdy emocje opadną i nastąpi ułuda normalności w Waszym związku ...ona zacznie to samo. To samo, ale ostrzej i w sposób perfidny - będzie wiedziała jak się kamuflować.
Jednak to Twoja taktyka. Moim zdaniem w pierwszej kolejności to zona powinna ponieść "niedogodności" i konsekwencje. Radykalnie i bez odwrotu. A reszta tałatajstwa już ...na spokojnie i powoli - wszak zemsta smakuje.
Można się mścić, niszczyć winnych i ich życie, otoczenie. Można w odwecie niszczyć inne związki, można obić ryje oparu glusiom - mozna. To troszke pomaga, na chwilę...
Aczkolwiek przestrzegam: kiedyś poczujesz niesmak. Do siebie...
Odpędzasz potencjalnych amantów wymierzając sprawiedliwość wszem i wobec? To akurat rola niewiernej. Jeśli ona sama nie potrafiła zakończyć spraw do końca Twoja szarpanina niewiele da. Robisz tak w imię zasad? Bardziej z powodu Twoich lęków i roli rycerza. Odbębniasz robotę do Ciebie nienależącą.
Rzeczywiście, rycerstwo Ci się udzieliło, a prawdziwa winowajczyni bezkarna i wyszła na tym najlepiej - zabawiła się z chłoptasiami, a mąż i tak wybaczył, a nawet złość przeciw chłoptasiom obrócił.
Poza tym, dopuszczasz myśl, że któryś chłoptaś będzie większy/sprawniejszy od Ciebie i w buzię dostaniesz Ty, a nie on?
Co do zemsty na żonie. Na moje zapłaciła tyle ile mogła. Przegrała w oczach tych "kolegów", przegrała w oczach swojej i mojej rodziny. Nie ma sensu jej juz teraz męczyć. Sprawa postawiona jasno, drugiej szansy nie bedzie. Mówcie będzie sprytniejsza nastepnym razem, o ile będzie następny raz to bede lepiej przygotowany. Uczę sie co dzień, lepiej ją znam. O ile nie "zasne" a tego nie przewiduje, to będę wiedział, że coś kombinuje. Zresztą ją kocham, więc nie muszę sie na niej mscic. Dlaczego miałbym odpuszczać kolegom, ich nie kocham
nie ma powodu bym odpuścił.
Co do kolegów, oczywiście mogą być więksi i sprawniejsci. Bardziej cwani, wątpię. Mam doświadczenie, układy. I nie zamierzam oficjalnie robić akcji odwetowych. Będzie to bardziej wyglądało, jak by los im nie sprzyjał, nie wiadomo z jakiego powodu. W ryj po powrocie z dyskoteki w nocy tez mozna bez powodu dostać. Zresztą są takie sposoby, o których pisać nie można nawet anonimowo.
Dodam tylko, że zupełnie nie wiem co żona w nich widziała. Pierwszy grubas. Drugi po sms prymityw, najpierw mówiła, ze dlatego, ze jej sie bardzo podobał. Myślałem przystojniak, widzę zdjęcie przeciętny gość, z zakolami. Trzeci niski, chudu, o miłym wyrazie twarzy ale z mocno odstajacymi uszami. No i po tym jak ich w końcu zobaczyłem, kompleksów nie mam żadnych. Jak zobaczyłem ich styl wypowiedzi, kompleksów nie mam żadnych. Do teraz nie wiem właściwie o co chodziło. Chyba ze zastosowanie miało to męskie przysłowie "o tyle lepsza co inna".
58 2016-05-16 08:26:09 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2016-05-16 08:30:31)
Co do zemsty na żonie. Na moje zapłaciła tyle ile mogła. Przegrała w oczach tych "kolegów", przegrała w oczach swojej i mojej rodziny. Nie ma sensu jej juz teraz męczyć. Sprawa postawiona jasno, drugiej szansy nie bedzie. Mówcie będzie sprytniejsza nastepnym razem, o ile będzie następny raz to bede lepiej przygotowany. Uczę sie co dzień, lepiej ją znam. O ile nie "zasne" a tego nie przewiduje, to będę wiedział, że coś kombinuje. Zresztą ją kocham, więc nie muszę sie na niej mscic. Dlaczego miałbym odpuszczać kolegom, ich nie kocham
nie ma powodu bym odpuścił.
Co do kolegów, oczywiście mogą być więksi i sprawniejsci. Bardziej cwani, wątpię. Mam doświadczenie, układy. I nie zamierzam oficjalnie robić akcji odwetowych. Będzie to bardziej wyglądało, jak by los im nie sprzyjał, nie wiadomo z jakiego powodu. W ryj po powrocie z dyskoteki w nocy tez mozna bez powodu dostać. Zresztą są takie sposoby, o których pisać nie można nawet anonimowo.
Dodam tylko, że zupełnie nie wiem co żona w nich widziała. Pierwszy grubas. Drugi po sms prymityw, najpierw mówiła, ze dlatego, ze jej sie bardzo podobał. Myślałem przystojniak, widzę zdjęcie przeciętny gość, z zakolami. Trzeci niski, chudu, o miłym wyrazie twarzy ale z mocno odstajacymi uszami. No i po tym jak ich w końcu zobaczyłem, kompleksów nie mam żadnych. Jak zobaczyłem ich styl wypowiedzi, kompleksów nie mam żadnych. Do teraz nie wiem właściwie o co chodziło. Chyba ze zastosowanie miało to męskie przysłowie "o tyle lepsza co inna".
Jasieznam a co Twoja żona zapłaciła
.
Według mnie nic nie zapłaciła.
Ty się chcesz mścić na jej kochankach za to, że bzykała się z nimi zapominając, że ma męża i dziecko.
A czy to oni ją zaciągneli do wyra aby sobie pobzykać?
Nie, oni jej nie zaciągneli to ona ich zaciągnęła?
Nie wierzysz?
To odpowiedz na moje pytanie.
Dlaczego Ty nie jeździsz na dyskoteki, do SPA etc.
Podpowiem Ci.
Bo nie szukasz wrażeń tak jak ona.
Ponadto, czy ona powiedziała Ci przed ślubem, że była molestowana, że była w ciąży, że poroniła etc.
Z tego co wiem to Ci o tym nie powiedziała i dlatego już przed ślubem była wobec Ciebie nie szczera, była fałszywa.
A czy takiej kobiecie można zaufać?
Odpowiedz sobie sam.
Natomiast " danie jej kochankom po ryju" jest poniżające i bardzo ryzykowne.
Są odpowiednie paragrafy w kodeksie karnym gdzie za pobicie grozi odsiadka.
Dlatego więc, jeżeli chcesz rozwiązać problem swojego małżeństwa to ich pobij.
Ty pójdziesz siedzieć a wtedy żonka zaszaleje
.
Im los sprzyjał, że uwolnili się od takiej kobiety.
Twoje życie i Twój wybór.
Tylko jak mantrę mówię, że to nie jest wina kochanków, że żona Twoja puszczała się na lewo i prawo, że Ciebie oszukiwała na każdym kroku.
Ty chcesz ją wybielić, usprawiedliwić a całą winę zwalić na jej kochanków.
Kochankowie byli tacy sobie ( jeden gruby, drugi prostak z budowy etc.).
Byli facetami przeciętnymi i niczy nie wyróżniającymi się.
Natomiast Ty byłeś i jesteś macho.
Tylko dlaczego doprawiła Ci rogi skoro oni nie dorastali Ci do pięt?
Chłopie to nie tak.
Ogarnij się.
Tego Tobie życzę.
Jasieznam dlaczego krzywdzisz ludzi wokół za sprawy miedzy tobą a zona. Oni nie są winni twojego nieudanego małżeństwa. Jak na nich się zemścisz to zona nie zacznie ciebie szanować i kochać.
Jasieznam, wybacz, ale trochę to szkołą podstawową trąci, jakieś dawanie w ryj (za co właściwie? że Twoja żona im dała? To niby ich wina ma być?). Chcesz się mścić za wyimaginowane krzywdy, a fakty są takie, że żona chciała innego bolca. Winowajczyni jest jedna i oczywiście upiekło jej się w 100%. Daj spokój obcym ludziom i zajmij się prawdziwym problemem.
Mówisz, że przegrała, bo straciła reputację? hmm.. straciła w oczach kochanków? przecież to bolce do zabawy były. Nie sądzę, że Twoja żonę jakkolwiek interesuje ich opinia o niej, bo to ludzie bez znaczenia. Zresztą... żona straciła OPINIĘ? oh wow. Ależ strata... a co, jeśli żonę serdecznie wali opinia innych, w tym Twoja i waszej rodziny? Co straciła żona wtedy? Wspólne gniazdko i wygodne życie pozostały, przeżycia z kochasiami - były, czyli ma ciastko i je zjadła jednocześnie ![]()
Witam
Skup się na ratowaniu swojego małżeństwa, skup się na pracy nad sobą, nie możesz zmienic nikogo innego jak tylko siebie. Skup się na MIŁOŚCI........ Nie wdawaj się w tak niszczące uczucia jak nienawiść, zemsta.... Czy naprawdę czujesz satysfakcję z niszczenia ludzi??????? Jeżeli chcesz dalej budować swoje małżeństwo, oparte na Miłości, zaufaniu, musisz nauczyć si e kierować tym w swoim życiu.....Ty tez musisz zacząć zmieniać swoje podejście......Widzę, że dużo swojej energii tracisz na negatywne oddziaływania, które niszczą także Ciebie ( ciągła inwigilacja, kontrola, zemsta- to są przeciwieństwa miłości, w ten sposób nie zbudujesz zdrowego, szczęśliwego związku). Możesz mścić się na innych, ale lepiej wykorzystaj ten czas, to zaangażowanie, energię na pracę nad sobą, odnajdź siebie, prawdziwego siebie...., zony nie zmienisz, możesz tylko pracować nad sobą, a wtedy i ona będzie czuła się szczęśliwa, czy naprawdę nie masz nic sobie do zarzucenia?????