Dziewczyny! wczoraj po wielu latach "abstynencji flirtowej" w koncu stalo sie ![]()
Poszlam na sylwestra ze znajomymi, ale bez partnera. Z nimi przyszedl on... niesmialy, zabojczo przystojny i o podobnym kierunku ksztalcenia
Przetanczylam z nim cala noc... tak strasznie mi brakowalo, takiego lapania za raczke, przytulania w tancu, bez zadnego wsadzania reki za gacie czy sprawdzaniem jezykiem stan mojego gardla...no poezja:)
O niczym wiecej nie mysle, bo dzieli nas 10h drogi, wiec niezdrowo byloby sie napalac.
Ale tak strasznie mnie podbudowal ten sylwester...ze az musialam o tym napisac;)
Helenka