Witajcie drogie kobietki ![]()
Jestem studentką (trzeci rok). W październiku na uczelni zauważyłam, że obserwuje mnie starszy mężczyzna i nie wiedziałam kim on jest, ale jedno wiedziałam od razu, że jest przystojny i bardzo mi się podoba. Potem okazało się, że on jest wykładowcą z przedmiotu, który mam tylko przez rok i on nie będzie mi nic sprawdzał, bo on jest od teorii, a nie od ćwiczeń. Na pierwszym wykładzie zaiskrzyło, patrzył się na mnie i obserwował. Postanowiłam pójść do niego i zapytać, czy mogłabym przyjść do niego na konsultacje. On bardzo się z tego ucieszył i tak zaczęłam do niego chodzić. Żeby mu zaimponować, przerobiłam cały materiał z przedmiotu sama w domu i chodziłam na konsultacje do niego, udając, że nie umiem tylko po to, aby z nim spędzić choć troszkę czasu (może dziecinne, ale jakąś taktykę trzeba ustalić
). Na początku nasze obrady trwały półgodziny, potem przedłużyły się do dwóch godzin. Dobrze się dogadujemy, śmiejemy, rozmawiamy na różne temat. Widać, że mu się też podobam, że mnie bardzo lubi nawet zaproponował mi pomoc z innego przedmiotu, którego on obecnie w tym roku nie uczy.On bardzo się interesuje moimi sprawami, cały czas pyta jak tam kolokwia, nauka, inne przedmioty itd.. Przed świętami na ostatnich konsultacjach stanął bardzo blisko mnie i złapał mnie pod ramię przy innym wykładowcy i zaczął mi składać życzenia, ale tamten mu przerwał i chyba się tym speszył i puścił mi rękę. Nie ukrywam, że chciałabym z nim pójść na kawę, poznać go prywatnie, ale sama nic takiego nie zaproponuje (bo i tak dużo robię w kierunku, aby go poznać, przynajmniej tak mi się wydaje....
). Jak myślicie, czy on potrzebuje czasu? Może chce sprawdzić moje intencje? Ta "znajomość " trwa od października. Ja nie chcę go uwieść, wykorzystać, zdobyć lepszych ocen, po prostu zależy mi na jego osobie. Co radzicie?Dodam jeszcze, że on z nikim na roku ze studentów tak nie rozmawia, nawet z innymi studentkami ![]()
Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku ![]()