Ostatnio były święta - niby taki czas na wybaczenie, na pogodzenie się. Chodzi mi o aspekt psychologiczny - czy umiecie wybaczać, czy rzeczywiście potem jest już temat zamknięty i można zacząć nowy-lepszy etap?
Generalnie duszenie w sobie jakiś pretensji, żali nie jest dobre i najlepiej byłoby wybaczyć i zapomnieć, ale przecież nie zawsze jest to takie proste, zwłaszcza gdy dotyczy to bliskich osób, sytuacji, które często się powtarzają, czy są bardzo emocjonalne.
Ostatnio przyglądałam się kilku sytuacją - np. dyskusja o zdradzie, dziewczyna napisała, że teraz jej związek (po zdradzie) jest nawet lepszy, ona silniejsza. Trochę mnie to zaskoczyło, bo ja raczej nie dałabym szansy... ale mam takich znajomych, też są szczęśliwi, (chociaż ona jak się wkurzy na niego to przypomina mu, że jak się nie podoba, to może zabierać się do kochanki). Pewnie każdy ma jakieś stare-prawie zapomniane żale do rodziny, czy znajomych - nawet jeśli nie jest to coś wielkiego, to jednak był taki czas gdy bolało, a nawet po latach jakieś słowo, czy wydarzenie a przypomina się historia.
Umiecie wybaczać? Czy macie takie sprawy, których nie przebaczylibyście? Przynosi wam ulgę wybaczenie i naprawienie relacji z drugą osobą, czy jednak ta relacja jest trochę sztuczna?
2 2015-12-29 00:57:10 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2015-12-29 00:58:26)
Bardzo fajny temacik
Często rzucamy słowa ,,wybaczam/-nie wybaczam mu/jej". Ja sam uważam, że w każdym wybaczeniu jest trochę nie wybaczenia i w każdym nie wybaczeniu jest trochę wybaczenia ![]()
Chodzi mi o aspekt psychologiczny - czy umiecie wybaczać, czy rzeczywiście potem jest już temat zamknięty i można zacząć nowy-lepszy etap?
Zależy też o jakie wybaczanie Ci chodzi. Masz na myśli tylko i wyłącznie, że ktoś kogoś zdradził czy w zamyśle tego tematu były też wszystkie inne pozostałe opcje zdrad/wybaczania?
Pewna osoba w moim życiu wyrządziła mi wiele krzywdy, były takie sytuacje, które przebijały większość produkcji hollywood'u. Mimo to, wybaczyłem.
Wszystko zależy od człowieka, jeden wybacza co chwila i niczym się nie przejmuje a drugi będzie pamiętał zaszyłości sprzed 20 lat ![]()
U mnie to jest tak - możesz mi narobić niezłego bigosu ale jeżeli przestaniesz całkowicie to wybaczę, innej opcji nie ma, chociaż nie wyobrażam sobie być z kobietą, którą bym nakrył w łóżku z innym facetem. Niby można jej wybaczyć ale zawsze przy większej kłótni na pewno byłoby to wypominane i tutaj jest świetnie pokazane, że chyba nigdy się nie wybacza na 100%.
Staram się wybaczać największe krzywdy ale nie na święta, na pokaz tylko szczerze a to nie zależy od pory roku i świąt. wybaczyć nie zawsze równa się dać kolejna szanse
Zależy też o jakie wybaczanie Ci chodzi. Masz na myśli tylko i wyłącznie, że ktoś kogoś zdradził czy w zamyśle tego tematu były też wszystkie inne pozostałe opcje zdrad/wybaczania?
Ogólnie, nie chodzi mi o to, by zrobić listę żali, ale spojrzeć się na sprawę nawet trochę z takiego egoistycznego punktu... po co kisić w sobie taką złość
Z drugiej strony to wcale nie jest takie proste, często sytuację wykraczają poza sam czyn, a dotykają wartości moralnych czy finansowych (mam znajomych, którzy wychowywali się bez ojca, a na starość ten sobie przypominał, że przecież ma dzieci, które powinny się nim zaopiekować), czasem dotykają osób trzecich (rodzice się kłócą, a skutki ponoszą dzieci).
To zależy jakich spraw dotyczy wybaczanie. Każdy ma inne kategorie priorytetów w życiu. Dla jednego nie do wybaczenia będzie, to, ze ktos zapomniał o urodzinach, dla drugiego nie do wybaczenia będzie przemoc.
Ciężki temat.
Staram się wybaczać największe krzywdy ale nie na święta, na pokaz tylko szczerze a to nie zależy od pory roku i świąt. wybaczyć nie zawsze równa się dać kolejna szanse
dlatego właśnie nie umiałem korzystać z magii świąt
szczerość to podstawa,
a nie maski miłosierdzia, miłości, cudowności świąt
bo jak może być między ludźmi, których łączy więź rodziny, nazwiska, i jedno dwa spotkania w roku
chodź mówią podobno że szybciej wybaczysz, zapomnisz obcemu niż bliskiemu ![]()
może to dobry moment jak już relacja jak z obcym ![]()
Cóż to może należę do typu osób "zapomnieć - nie zapomnę, wybaczyć - nie wybaczę"
Jeszcze wszystko zależy od kontekstu, bo owej zasady trzymam się w przypadku naprawdę ważnych wydarzeń
Wybaczyć należy, bo tak robią wielcy ludzie.
Ale nie musimy się z tą osobą kolegować.
Przykład. Mam dziewczynę, ona mnie zdradza. Po pewnym czasie jej wybaczam, ale razem żyć już nie będziemy.
Wybaczyć należy, bo tak robią wielcy ludzie.
Każdy ma swój rozum i zgodnie z nim postępować powinien.
Czasami pewnych rzeczy wybaczyć się nie da, po prostu.
10 2015-12-29 12:34:06 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2015-12-29 12:36:44)
Wybaczyć należy, bo tak robią wielcy ludzie.
Osobiście powiedziałbym, że tak czynią ludzie słabi, którzy po prostu wolą mieć wewnętrzny spokój zamiast walczyć o swoje mimo krzywd jakie pewne osoby wyrządziły.
Osobiście powiedziałbym, że tak czynią ludzie słabi, którzy po prostu wolą mieć wewnętrzny spokój zamiast walczyć o swoje mimo krzywd jakie pewne osoby wyrządziły.
Nie zgodzę się. Moim zdaniem umiejętność wybaczania świadczy właśnie o naszej sile, nie słabości, bo zamiast taplać się w przeszłości, rozpamiętywać, chować żale i urazy stajemy ponad tym, co miało miejsce. Przy czym to właśnie dzięki wybaczeniu możemy pójść do przodu bez balastu, za to bogatsi o nowe doświadczenia.
chodź mówią podobno że szybciej wybaczysz, zapomnisz obcemu niż bliskiemu
może to dobry moment jak już relacja jak z obcym
obca osoba ma inne spojrzenie na nas, bardziej obiektywne i dlatego się lepiej wybacza, tak mysle poza tym chyba na bliskich nam bardziej zależy i więcej wymagamy dlatego znowu trudniej wybaczyć ![]()
Wybaczam.
Wybaczam nie dlatego, że jestem silna czy słaba, tylko dlatego, by nie zatruwać się niektórymi uczuciami: złości, żalu, nienawiści, rozgoryczenia, it.p.. Robię to, bym dalej miała 'miękki brzuszek', by moje serce nie było zamrożone, bym była dobrym człowiekiem.
Nie zapominam.
Na szczęście nie przytrafiła mi się żadna choroba, której efektem jest amnezja.
Umiem przebaczać, a miałam co. Podobnie jak Olinka nie widzę sensu w taplaniu się w przeszłości, ale zauważyłam, że niektórym ludziom dają to pewną, chorą satysfakcję, spełnienie.
Chowanie urazy szkodzi przede wszystkim nam samym, nie tej drugiej osobie. To nasze wnętrze ubożeje przez koncentrowanie się na negatywnych emocjach, które nie mają w sobie nic budującego.
Umiem przebaczać, a miałam co.
szacun
Ludzie często nie uświadamiają sobie, że taka wewn. złość, ciągle noszona w sobie najbardziej demoluje zdrowie.
Lucyfer666 napisał/a:Osobiście powiedziałbym, że tak czynią ludzie słabi, którzy po prostu wolą mieć wewnętrzny spokój zamiast walczyć o swoje mimo krzywd jakie pewne osoby wyrządziły.
Nie zgodzę się. Moim zdaniem umiejętność wybaczania świadczy właśnie o naszej sile, nie słabości, bo zamiast taplać się w przeszłości, rozpamiętywać, chować żale i urazy stajemy ponad tym, co miało miejsce. Przy czym to właśnie dzięki wybaczeniu możemy pójść do przodu bez balastu, za to bogatsi o nowe doświadczenia.
Tutaj zgodzę się z Olinką. Zbyt dużo osób stawia znak równości między walką o swoje, a zwykłą mściwością. Walczyć o swoje można wówczas, gdy np. ktoś nam bezprawnie zabierze coś materialnego, ale do większości życiowych sytuacji to się jednak nie stosuje. Ludzie słabi właśnie nie umieją wybaczać, bo dużo prościej jest się mścić niż mieć jaja i wybaczyć.
tenniedobry2 napisał/a:chodź mówią podobno że szybciej wybaczysz, zapomnisz obcemu niż bliskiemu
może to dobry moment jak już relacja jak z obcymobca osoba ma inne spojrzenie na nas, bardziej obiektywne i dlatego się lepiej wybacza, tak mysle poza tym chyba na bliskich nam bardziej zależy i więcej wymagamy dlatego znowu trudniej wybaczyć
Ja dziś traktuje to jedynie tak że nie wiem jakie ma spojrzenie inna osoba
Z natury swej wiem że obcemu łatwiej bylo cos powiedzieć, mniej mnie to bolalo, wymagalo mniej energii
Robie to i rownie dobrze widze go ostatni raz w zyciu
Jesli nie ma szczerosci sam sie mecze, wlasnie tym co piszesz
"Spojrzeniem" ![]()
Myślę, że problem wybaczenia najbardziej dotyczy bliskich. Znajomemu, z którym możemy zerwać czy ograniczyć kontakty łatwiej jest wybaczyć, ale np. z matka, która zostawiła dziecko na wychowanie babci, a potem na starość się pojawia... chyba nie łatwo jest przyjąć taką osobę jak bliskiego członka rodziny, albo partnera alkoholika, który po raz kolejny obiecuje że rzuci nałóg, bo w sumie wie, że zawsze bliscy mu wybaczą
19 2015-12-29 17:40:30 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2015-12-29 17:42:02)
Oj wszystko zależy od doświadczeń i poglądów.
Jak napisałem - wszystko zależy od kontekstu, ale są pewne sprawy, których nigdy nie powinno się wybaczać.
Owszem może jak napisałyście użytkowniczki to jest postawa z czasem niszcząca, ale z drugiej strony dlaczego osoba, która pozwalała sobie na zbyt dużo ma się czuć zwolniona z winy "bo się wybaczyło".
Takie jest moje zdanie i nie chcę tutaj nikogo przekonywać czy mam rację czy nie - skoro to może tak bardzo niszczyć to mówi się trudno - kiedyś to odczuje w każdym razie i będę sam sobie winien.
Osobiście to właśnie w owych negatywnych emocjach znalazłem siłę, żeby dążyć do jakichkolwiek zmian i zrobić coś ze sobą i moim najbliższym otoczeniem
PS. Jak napisał Averyl - swoją wypowiedź kieruję w kierunku wybaczania rodzinie.
Ja ogólnie nie lubię rzucać słów na wiatr i wyrażać za ich pomocą swoich uczuć, bo słowa to tylko słowa. Swoje uczucia względem drugiej osoby wyrażam uczynkowo i tak samo jest z wybaczeniem. Myślę, że prawdziwe wybaczenie jest możliwe, ale wybaczenie nie równa się zapomnienie. Do wybaczenia potrzeba czasu i rzeczywistych działań drugie osoby, które pokażą, że naprawdę żałuje tego co zrobiła i chce się zmienić, chce w jakiś sposób zadośćuczynić za wyrządzone krzywdy.
Wybaczyć należy, bo tak robią wielcy ludzie.
Ale nie musimy się z tą osobą kolegować.
Przykład. Mam dziewczynę, ona mnie zdradza. Po pewnym czasie jej wybaczam, ale razem żyć już nie będziemy.
To miło, ale w takim przypadku nie rozmawiamy o wybaczeniu, ale czymś zupełnie innym, nic nie mającym wspólnego z wybaczeniem.
Wybaczanie to proces a nie przeżycie świąteczne.
Nie prawdą jest że nie ma sprawy której nie można wybaczyć.
Można każdą, ale jednak im większy kaliber, tym trudniej i bardziej boleśnie. Walczyć o drugą osobę zawsze warto. ALE, osoba która doznaje wybaczenia musi mieć świadomość dlaczego ktoę jej wybacza. Musi mieć świadomość swojego błędu. Najczęściej jest odwrotnie. Ktoś kto kocha, wybacza, Tak z serca a winny przeprasza, ale nic to nie zmienia. Nie zmienia podejścia do błędu. Podobne to do leczenia alkoholika. Jeżeli sam nie padnie przed sobą, na nic starania otoczenia.
Ja mam w swoim życiu sprawy których nie potrafię wybaczyć.
Mam też i takie dużego kalibru, które są w procesie wybaczania.
Są też takie za które prosiłem o wybaczenie, są takie o których mam świadomość że powinienem poprosić, ale tego nie robię.
Tak, to jest proces, czasami trwający przez całe życie.
EasyRider88 napisał/a:Wybaczyć należy, bo tak robią wielcy ludzie.
Ale nie musimy się z tą osobą kolegować.
Przykład. Mam dziewczynę, ona mnie zdradza. Po pewnym czasie jej wybaczam, ale razem żyć już nie będziemy.To miło, ale w takim przypadku nie rozmawiamy o wybaczeniu, ale czymś zupełnie innym, nic nie mającym wspólnego z wybaczeniem.
No i tu chyba nie wszyscy mamy takie same definicje wybaczania, bo dla mnie wybaczenie, a chęć życia i przebywania z kimś to dwie zupełnie różne kwestie. Gdyby mąż mnie zdradził, to na tym etapie życia pożegnałabym się z nim bez większych refleksji (nie ma dzieci itp.). Natomiast wybaczyłabym mu dla samej siebie, a to wybaczenie objawiałoby się m.in. brakiem hodowania urazy, pogodzeniem się z tym, co się stało, nie obwinianiem go, nie przelewaniem tego na innych facetów itp. Wybaczenie nie oznacza, że muszę takiego faceta przyjąć ponownie. Tak samo jak przyjęcie ponownie i kontynuowanie związku nie oznacza, że się komuś wybaczyło, bo z zewnątrz może być ok, a wewnątrz nadal można czuć niechęć, urazę, wypominać to przy okazji większych kłótni itp. To nie jest wybaczenie.
dla mnie wybaczenie, a chęć życia i przebywania z kimś to dwie zupełnie różne kwestie. Gdyby mąż mnie zdradził, to na tym etapie życia pożegnałabym się z nim bez większych refleksji (nie ma dzieci itp.). Natomiast wybaczyłabym mu dla samej siebie, a to wybaczenie objawiałoby się m.in. brakiem hodowania urazy, pogodzeniem się z tym, co się stało, nie obwinianiem go, nie przelewaniem tego na innych facetów itp. Wybaczenie nie oznacza, że muszę takiego faceta przyjąć ponownie. Tak samo jak przyjęcie ponownie i kontynuowanie związku nie oznacza, że się komuś wybaczyło, bo z zewnątrz może być ok, a wewnątrz nadal można czuć niechęć, urazę, wypominać to przy okazji większych kłótni itp. To nie jest wybaczenie.
dokładnie tak. przecież można nie żywić urazy dla kogoś ale życie ułożyć sobie bez niego.
facetJAKwielu napisał/a:EasyRider88 napisał/a:Wybaczyć należy, bo tak robią wielcy ludzie.
Ale nie musimy się z tą osobą kolegować.
Przykład. Mam dziewczynę, ona mnie zdradza. Po pewnym czasie jej wybaczam, ale razem żyć już nie będziemy.To miło, ale w takim przypadku nie rozmawiamy o wybaczeniu, ale czymś zupełnie innym, nic nie mającym wspólnego z wybaczeniem.
No i tu chyba nie wszyscy mamy takie same definicje wybaczania, bo dla mnie wybaczenie, a chęć życia i przebywania z kimś to dwie zupełnie różne kwestie. Gdyby mąż mnie zdradził, to na tym etapie życia pożegnałabym się z nim bez większych refleksji (nie ma dzieci itp.). Natomiast wybaczyłabym mu dla samej siebie, a to wybaczenie objawiałoby się m.in. brakiem hodowania urazy, pogodzeniem się z tym, co się stało, nie obwinianiem go, nie przelewaniem tego na innych facetów itp. Wybaczenie nie oznacza, że muszę takiego faceta przyjąć ponownie. Tak samo jak przyjęcie ponownie i kontynuowanie związku nie oznacza, że się komuś wybaczyło, bo z zewnątrz może być ok, a wewnątrz nadal można czuć niechęć, urazę, wypominać to przy okazji większych kłótni itp. To nie jest wybaczenie.
Analizowałem kiedyś różnych filozofów ( od starożytnych po nam współczesnych ) w tym temacie i nie mogę się z Tobą zgodzić. Wybaczenie ma miejsce wtedy, kiedy nie zrywa się relacji ale wybaczenie jest pewnym stanem. Zerwanie relacji jest przerwaniem tego procesu.
I w sumie zaczynam podzielać ich zdanie. Bo co to za wybaczenie. Wybaczam ale spadaj. Niczym. Wybaczanie w swoim finale, właśnie cementuje a nie oddala.
Dlatego jest nazywane procesem.
Rację masz, że do czasu kiedy odczuwa się w sercu zadrę trudno mówić o tym że się wybaczyło. I jak widzisz, skoro zrywasz z kimś kontakt aby na wszelki wypadek takich emocji negatywnych nie było, to znaczy że nie ma wybaczenia.
Wybaczenie to ulga i brak chęci odwetu, gniewu, złości.
cslady napisał/a:dla mnie wybaczenie, a chęć życia i przebywania z kimś to dwie zupełnie różne kwestie. Gdyby mąż mnie zdradził, to na tym etapie życia pożegnałabym się z nim bez większych refleksji (nie ma dzieci itp.). Natomiast wybaczyłabym mu dla samej siebie, a to wybaczenie objawiałoby się m.in. brakiem hodowania urazy, pogodzeniem się z tym, co się stało, nie obwinianiem go, nie przelewaniem tego na innych facetów itp. Wybaczenie nie oznacza, że muszę takiego faceta przyjąć ponownie. Tak samo jak przyjęcie ponownie i kontynuowanie związku nie oznacza, że się komuś wybaczyło, bo z zewnątrz może być ok, a wewnątrz nadal można czuć niechęć, urazę, wypominać to przy okazji większych kłótni itp. To nie jest wybaczenie.
dokładnie tak. przecież można nie żywić urazy dla kogoś ale życie ułożyć sobie bez niego.
Napisałem powyżej, wtedy nie ma mowy o wybaczeniu. Jest izolacja aby na wszelki wypadek nie zabolało.
Więc nie ma wybaczenia.
Ależ ja wybaczyłam zdradę partnerowi i nie jesteśmy wrogami dzisiaj, potrafiliśmy normalnie romawiac ale wiem, że razem nigdy nie będziemy. Więc wybaczenie w tym wypadku jak najbardziej pasuje do mojej definicji.
Ależ ja wybaczyłam zdradę partnerowi i nie jesteśmy wrogami dzisiaj, potrafiliśmy normalnie romawiac ale wiem, że razem nigdy nie będziemy. Więc wybaczenie w tym wypadku jak najbardziej pasuje do mojej definicji.
A co stanęło na przeszkodzie że nie możesz być razem? Powód do wybaczenia? Jeżeli nie chcesz nie odpisuj, bo przecież to nie konfesjonał a ja nie "ksiondz".
A co stanęło na przeszkodzie że nie możesz być razem? Powód do wybaczenia? Jeżeli nie chcesz nie odpisuj, bo przecież to nie konfesjonał a ja nie "ksiondz".
to, że mnie zdradził a skoro ja uważam, że jeśli się kogoś kocha to się nie zdradza i dobrze wiedział, że toleruję tylko jedną osobę w związku, to nie byłabym w stanie z nim być wiedząc, że może zrobić to ponownie i nie jestem na tyle ważna, aby mnie szanować i nie zdradzać. wybaczyć, wybaczyłam i nie jestem zła, rozmawialiśmy i utrzymywaliśmy kontakt jakiś czas. to było z resztą dawno temu.
Rację mają dziewczyny, że wybaczanie odbywa się w naszej głowie. Wcale nie trzeba iść do obiektu, któremu wybaczamy i deklarować mu swoich odczuć. Nie trzeba go o tym informować. Tym bardziej niekoniecznie trzeba go usprawiedliwiać, rozumieć czy rozgrzeszać. A można wybaczyć. Dla siebie.
Ale dla mnie wybaczenie to też jeszcze coś więcej.
Chciałabym tak pokierować swoim życiem, swoimi odczuciami, żeby wszystko to co jest było "na miejscu". Żebym poczuła się "uleczona". Żebym poczuła się dobrze z tą sytuacją, w jakiej aktualnie jestem.
Wtedy następuje tzw. samo-wybaczenie... bo tak naprawdę nie ma już czego, ani komu, wybaczać.
Nie ma winy, nie ma winnego, nie ma żalu, nie ma obwiniania, nie ma złości, oskarżania.
Coś tam się wydarzyło - ale skoro to nie ma na mnie wpływu - to co mam wybaczać?
Zostawił mnie mąż. Stwierdzam fakt. Ale nie dodaję do tego swojej interpretacji, pt. to cham, jak on mógł, zachował się okrutnie, źle, strasznie... zranił mnie.. itd.
Dopiero wtedy gdy tak zacznę podchodzić do własnego życia, gdy wezmę za nie w 100% odpowiedzialność - wybaczę... a w zasadzie nawet nie muszę, bo nic do wybaczenia nie będzie.
Tak dziewczyny, wszystko dzieje się w głowie. ALE jednak nie można wybaczyć jednostronnie.
Wtedy to ma inną definicję, przebaczenie a nie wybaczenie. Wbrew pozorom to nie to samo.
Wy przebaczyłyście. A Przebaczenie ma miejsce własnie bez udziału wszystkich stron zainteresowanych.
Przebaczały ofiary katom w obozach...
Wybaczenie to nie tylko przebaczenie ale odbudowa relacji do takiego stanu, jaka miała miejsce z przed wydarzenia które miało miejsce, aby wybaczyć.
PRzebaczyć jest o wiele łatwiej niż wybaczyć.
Myślę że teraz jest to bardziej czytelne.
Zresztą o ile mnie pamięć nie myli, pisał o tym Tischner, pisał o tym św. Tomasz.
O procesach które zachodzą w sercu człowieka.
Nie mam zamiaru was pouczać czy się z wami różnić, bo a nóż mi tylko przebaczycie a nie wybaczycie.
Przebaczenie niczego nie wymaga więcej. ktoś coś zrobił i dla swojego spokoju, przebaczamy ale nie chcemy tej osoby obok siebie.
Wybaczenie jest głębsze. To przyjęcie osoby która zawiniła.
Ogólnie, nie chodzi mi o to, by zrobić listę żali, ale spojrzeć się na sprawę nawet trochę z takiego egoistycznego punktu... po co kisić w sobie taką złość
![]()
Z drugiej strony to wcale nie jest takie proste, często sytuację wykraczają poza sam czyn, a dotykają wartości moralnych czy finansowych (mam znajomych, którzy wychowywali się bez ojca, a na starość ten sobie przypominał, że przecież ma dzieci, które powinny się nim zaopiekować), czasem dotykają osób trzecich (rodzice się kłócą, a skutki ponoszą dzieci).
Także uważam, że wszystko tak naprawdę zależy tylko i wyłącznie od człowieka (wybaczającego i wybaczanemu).
Ile ludzi tyle przypadków, jeden ma ciągoty do morderstwa a drugi do robienia doktoratu.
Jest mnóstwo scenariuszy:
1) osoba, która zawsze wybacza bo ma taki charakter;
2) osoba, która nigdy nie wybacza i pamięta sytuacje sprzed 30 lat + wypominanie co tydzień (np. w notorycznych kłótniach);
3) osoba, która nigdy nie wybacza i pamięta sytuacje sprzed 30 lat ale nigdy nie wypomina tego;
4) osoba, która wybaczy tylko i wyłącznie jak dany delikwent zaprzestanie czynić swoje złe maniery + nie będzie kontynuowana znajomość;
5) osoba, która wybaczy tylko i wyłącznie jak dany delikwent zaprzestanie czynić swoje złe maniery + znajomość nie ulegnie przerwaniu;
6) osoba, która wybaczy ze względu na wszystko + zerwanie znajomości;
7) osoba, która wybaczy ze względu na wszystko + kontynuowanie znajomości;
8) osoba, która nie wybaczy ale dalej będzie kontynuowała znajomość
Można tak wymieniać w nieskończoność, ja się zaliczam do 5 ,,grupy" ![]()