Witajcie, nie wiem co o tym myśleć. Napiszę w dużym skrócie. Zerwał ze mną mój chłopak. Znaczy się raz mówił, że potrzebujemy przerwy, a raz że nie chce dalej tego dłużej ciągnąć. Przed rozstaniem dużo się kłóciliśmy, dosłownie o głupoty. Kiedy życzyłam mu powodzenia w życiu, to powiedział, że chce mieć ze mną kontakt. Kiedy zapytałam się go co z sylwestrem, a mieśmy go razem spędzić, to nie potrafił się określić.Wyjechał na drugi koniec Polski do rodziny na święta. Nie odzywa się do tej pory. Zerwał tuż przed świętami. Jedynie złożył mi chwile przed północą życzenia w wigilię (dość oficjalne). Ostatnio jak się widzieliśmy zapewniał mnie, że mnie kocha i był dla mnie czuły. Teraz, nie mam z nim kontaktu. Nie wiem co o tym myśleć. O co mu chodzi? Czy on kłamał mówiąc, że mnie kocha? Czy potrzebuje czasu? Sama nie wiem.
Powinnam sama się odezwać? Czy ewentualnie czekać na jego krok?