ania121 napisał/a:nie napisalas, czy ma dziewczyne. A moze napisalas a nie doczytalam. Duzo w jego zachowaniu tez zalezy od tego szczegolu. Choc ogolnie mowiac, jedyne co powinnas zrobic to skoro on sie nie odzywa to tez nie posz do niego by nie wyjsc na nachalna, ale jesli masz taka mozliwosc to staraj sie byc blisko by ciagle mial Cie na mysli. To, ze sie oddalil to pewnie dlatego, ze wasza relacja zaczela sie rozwijac i teraz robi krok w tyl bo musi przemyslec, I teraz w jego glowie sie walkuje I mysli wszystko za I przeciw. Dobrze sie dogadujecie, macie wspolne tematy a to duzo, jak napisalas miedzy wa mi nie bylo sutuacji romantycznych, to w sumie troche blad, bo jak sie nie chce pozostac czyjas kolezanka tylko do kinca zycia to trzeba troche robic aluzje seksulane, delikatnie by niby mowisz normalnie a facet moze to zrozumiec inaczej, inaczej mowiac myc seksualne napiecie miedzy wami. Tak czy siak, teraz nie pisz do niego pierwsza, jak juz napisze czy sie widzicie badz mila dziewczyna. Skoro spedzal z toba duzo czasu to znaczy, ze mu sie podobalas, zwykle dziewczyny w takich momentach sie obrazaja na faceta albo stawiaja wymagania- nie rob tego! Rozegraj to madrze 
dopiero teraz przeczytałam Twojego posta...
cóż... napisałam wtedy czyli 5 dni temu. Nie odezwał się do dziś. Myślę, że to o czymś świadczy - po prostu nie chce ze mną rozmawiać. Może kogoś poznał (nie ma dziewczyny z tego co wiem), a może jest tak jak pisałaś, że pewne kwestie musi przemyśleć.
Przeczytałam dziś kilka naszych rozmów, to o czym i jak rozmawialiśmy jeszcze 2 tygodnie temu. Naprawdę się dogadywaliśmy, rozmawialiśmy o różnych rzeczach, pomagaliśmy sobie nawzajem w pracy. Nie wiem co się stało, że tak nagle to się skończyło
Nie napisałam nic złego i nic złego też nie zrobiłam. Nie stawiałam mu żadnych warunków, nie oczekiwałam, że ta znajomość przerodzi się w coś więcej (tzn. nie powiedziałam mu nic takiego). A mimo to w ciągu kilku dni widziałam jak ogranicza nasz kontakt do minimum, żeby teraz całkowicie przestać się odzywać.
Komunikujemy się tylko przez internet, mieszkamy w różnych miastach, więc nie mam możliwości bycia "miłą dziewczyną" gdy się spotkamy, mog by miła jedynie wirtualnie
Nie mam zamiaru też robić mu wyrzutów czy oczekiwać wyjaśnień w razie gdyby jednak jakimś cudem się odezwał - ja po prostu taka nie jestem.
Szczerze mówiąc jest mi trochę przykro, bo mam bardzo poważne problemy w pracy, powinnam jak najszybciej znaleźć nową, żeby nie wpaść w depresję, albo jakąś nerwicę i chciałam z nim pogadać. Niekoniecznie na ten temat, wystarczyłoby mi żebyśmy pogadali o jakimś filmie, jego pracy czy o muzyce - mogłabym się oderwać wtedy od tego bagna. Niestety, w związku z tym, że się nie odzywa, a ja nie mam zamiaru się narzucać to pogadać z nim nie mogę i tego mi najbardziej brakuje.
A no i on jest ode mnie młodszy, może to w sumie też sporo wyjaśnia.
Nie bardzo rozumiem też jak w takiej sytuacji miałabym być blisko "żeby miał mnie na myśli"