Witam, jestem z dziewczyna ponad dwa lata i nie czuje jej wsparcia.
Mamy po 22-27 lat. Dziewczyna pracuje i studiuje, ja juz mam studia za soba. Jestem osoba pomocna, zawsze staralem sie wspierac swoja dziewczyne i pomoc jej sie rozwijac. Niestety u mnie w rodzinie bardzo kiepska sytuacja zdrowotna, bardzo blika mi osoba jest po mocnym udarze. Moge smialo powiedziec ze spokoj w mojej rodzinie minal. Czuje ze to wszystko mnie przerasta. Do tego mam bardzo duzo pracy z ktorej po prostu nie moge zrezygnowac. Taka sytuacje mam juz kilka miesiecy, niestety nie czuje wogole wsparcia od mojej dziewczyny. Probowalem z nia rozmawiac, przestalem tez jej pomagac jak kiedys ze wzgledu na to ze teraz nie mam czasu. Nie rozdwoje sie. Dziewczyna ciagle powtarza mi ze ma duzo pracy, duzo nauki i wogole nie pomagam jej juz w niczym. Pomagalem we wszystkim w czym moglem, a teraz jak ja potrzebuje wsparcia to ona wogole tego nie widzi
dla niej liczy sie kariera i ksztalcenie sie. Niestety pare dni temu napisala mi smsa ze chyba mnie zostawi bo nie czuje juz wsparcia ode mnie. To mnie juz dobilo niestety. Co mam zrobic.... stralem sie jak moglem a gdy sam potrzebuje jakiegos wsparcia to wogole tego nie mam. Czy cos ze mna jest nie tak? zawsze sobie dawalem rade niestety teraz to wszystko strasznie mnie oslabilo. Slysze tylko od niej slowa " ja mam duzo pracy, mam studia,w pracy mam problemy i wszedzie problemy. A ja? Teraz potrzebuje zrozumienia i wsparcia ktorego nie dostaje ![]()
Dziewczyny kobieta tez powinna mnie wspierac w bardzo ciezkich dla mnie sprawach? Czy to jakas oznaka mojej slabosci ze przestalem sobie radzic?
Pozdrawiam i prosze o jakas rade. Nie stane przed takim wyborem jak, rodzina albo dziewczyna.