tak jak w temacie na dzień dzisiejszy zostaje sama z dwójką dzieci, rozwód przede mną.
Miałam kochanka. Sprawa jest jeszcze nie zamknięta, pracujemy razem.
Opiszę po krótce. Małżeństwo z 13 letnim stażem, mąż opiekuńczy, zaradny, nie pił, nie palił, spokojny, przewidywalny, czułam się bezpiecznie, ale nie czyłam się kobietą. Brakowało namiętności, seksu.....czułości. Sugerowałam mężowi o swoich większych potrzebach, podobno przed 40 to najlepszy czas na seks, niestety nie dobraliśmy się pod tym względem, chociaż tego nie czułam przez lata, ale ostatnio brak zaangażowania męża w tym temacie i ciągłe podchody z mojej strony, powodowały kłótnie i frustracje.
Zauważyłam , że mąż się oddala.
I pojawil się on, ten , na którego nie zwracałam uwagi, a przecież pracowaliśmy razem już 2 lata, widzieliśmy się codzień, rozmawialiśmy i nic. Do pewnego momentu, a potem lawina ruszyła, sms, spotkania, pocałunki i w końcu seks, zajebisty, namiętność, czułość, jakiej nie miałam przez 13 lat z mężem.
Wiem chore, ale naprawdę poczułam się kobietą. Wiedziałam od początku , że ma żonę i dziecko, mówił że sie mieędzy nimi nie układa, wymykał się z domu zeby byż ze mną. Ja zostawiałam dzieci, męża żeby tylko się zobaczyc, spedzić parę godzin razem.
Minęły 2 lata. Przez ten czas zdążyłam odsunąć się od męża na taką odległość, która doprowadziła do decyzji męża o rozwodzie/ może coś podejrzewał, nie wiem tego. Pozew już złożony.
Kochanek też się rozwodzi, chociaż bardzo tego nie chce , ale w amoku wysłałam sms jedgo zonie, żeby wiedziała z kim ma doczynienia.
Finał dwa rozwody i co na Kochanka nie mogę dziś patrzeć i kocham być blisko niego. Widzimy się codziennie w pracy. Ciężko strasznie. Narazie się odsunęłam od niego nie piszę on się też nic nie odztwa, chyba odpuścił, znajdzie sobie następną, mieszka już sam, a ja naiwna dałam dupy, nie ma mojej rodziny, z kochankiem byc nie chcę bo skoro zdradzał żonę ze mną 2 lata, to i mnie może zdradzić, ten typ tak ma.... Załamana jestem......