krótka piłka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 202 ]

1

Temat: krótka piłka

Cześć,

Jestem tym złym.

21 lat małżeństwa, szkolna miłość. Bez skoków w bok. Żadnych. Jeśli nie liczyć absolutnie platonicznej miłości parę lat temu. W domu stabilnie, bez wzlotów i większych upadków. Zaufanie, przyjaźń. Wielkiej miłości nigdy nie było - powiedzieliśmy sobie to dawno temu. Materialnie bardzo bardzo OK.

We wrześniu poznałem kobietę - ona na wczasach, ja w podróży służbowej. W tym samym wieku co ja. Ona po ostrych przejściach, zdrowotnych i rodzinnych. Rozwódka.

Spędziliśmy wspólnie kilkadziesiąt godzin, potem maile, telefony, kilka karkołomnych spotkań. Staram się do tematu podchodzić racjonalnie - od samego początku ona wiedziała, że mam żonę i dziecko. I że nie wejdę w żadne grube tematy. Ona mieszka bardzo, bardzo daleko ode mnie więc zakłądałem, ze temat sam przyschnie.

Nie przysechł. Z czasem stało się dla mnie jasne, że to może być kobieta której szukałem całe życie. I z którą - sam nie wierzę że to piszę - chciałbym spędzić resztę życia. Choć na razie ta relacja, w związku z tym, że ja się bronię przed myślą, że mógłbym zostawić rodiznę jest dla mnie miażdząca.

Poukładane, choć nudne życie domowe przestaje powoli istnieć. Być może ona przyspieszyła tylko rozpad, który był nieunikniony. Na pewno jestem skurwsnem, choć delikatnie podejrzewam, że ona na moim miejscu - spotkawszy kogoś absolutnie wyjątkowego - być może zrobiła by to samo. Jak mówię, nigdy nie było między nami wielkiego uczucia, raczej małżeństwo z rozsądku, wierności i pryzjaźni. Przez wiele wiele lat byłem z nią bardzo uczciwy. Ona ze mną też.

I cholernie chciałbym się w swojej Żonie na nowo zakochać a o tamtej zapomnieć. Próbowałem. Dałbym prawie wszystko, żeby tak było. Na razie nic z tego. To nie takie proste. Choć ona też się stara momentami.

Czy można rozstać się w zgodzie - mam na myśli rozstanie z żoną. Żona od pewnego czasu przebąkuje, że moje towarzystwo ją męczy, że nie chce tego ciągnąć. Ja jej powiedziałem, że nic do niej nie czuję, ona w zasadzie powiedziała mi to samo. Chciałbym żebyśmy zostali przyjaciółmi. Wiem, że oszukiwałem, wiem to wszystko, nie ma usprawiedliwienia. Ale tak się po prostu stało.

Pytanie brzmi - czy taka Big Love przejdzie? Ktoś miał doświadczenia, że związek z kochankiem/ą może minąć po roku, dwóch. I moje fajne życie, które miałem wróci do normy?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-12-01 22:46:19)

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

Pytanie brzmi - czy taka Big Love przejdzie? Ktoś miał doświadczenia, że związek z kochankiem/ą może minąć po roku, dwóch. I moje fajne życie, które miałem wróci do normy?

Pytasz o to, czy zauroczenie drugą osobą przejdzie?
Pewnie, że tak.
ZAWSZE mija.
Taka jest biologia.
Po kilkunastu, kkudziesięciu miesiącach drogi dopaminowe stają się mniej wrażliwe na bodźce i kończy się samonapędzający się mechanizm. Wtedy przychodzi codzienność i trzeba umiejętności, aby stworzyć bliską relację z drugą osobą.

Z tego, co piszesz wynika, że jesteś pozbawiony tej umiejętności, więc za jakiś czas znajdziesz się dokładnie w tym samym miejscu, w którym jesteś teraz. Tylko z inna osobą przy boku. Może nawet się okazać, że to stare było lepsze.
Ale nie martw się, wtedy zawsze możesz znaleźć kolejny obiekt, który napędzi twoje hormony i na nowo poczujesz, że żyjesz big_smile

3

Odp: krótka piłka

To jest właśnie tak, jak tworzy się związki bez miłości,"małżeństwa z rozsądku",21 lat i co? Nie pomyślałeś nigdy,że może się coś takiego stać? Że spotkasz kogoś "wyjątkowego"? Nie żal Ci straconych lat? Bo są stracone,mimo dzieci,domu,kasy itd. To jest takie życie "obok".Teraz dopiero czujesz,że żyjesz,po co oszukiwałeś samego siebie i,przede wszystkim,innych? Skoro i tak się teraz wszystko wali w drobny mak? Niektórzy piszą,że lepiej być samemu,niż być w związku "bylejakim".I to jest prawda.

4

Odp: krótka piłka

a ta nowa to big love? bo piszesz trochę tak, jakbyś jeździł dobrym volvo, ale zamarzył o zmianie na land rovera - budżet trochę nadszarpnie, ale w sumie land roverem byłeś na jeździe próbnej i było spoko.. nie, chociaż nie.. przy samochodach emocji jednak jest więcej.
tak z kobiecej ciekawości - czym Cię ta nowa tak urzekła? skąd wiesz, że to big love?

5 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-12-01 23:01:47)

Odp: krótka piłka
bartass72 napisał/a:

To jest właśnie tak, jak tworzy się związki bez miłości,"małżeństwa z rozsądku",21 lat i co? Nie pomyślałeś nigdy,że może się coś takiego stać? Że spotkasz kogoś "wyjątkowego"? Nie żal Ci straconych lat? Bo są stracone,mimo dzieci,domu,kasy itd. To jest takie życie "obok".Teraz dopiero czujesz,że żyjesz,po co oszukiwałeś samego siebie i,przede wszystkim,innych? Skoro i tak się teraz wszystko wali w drobny mak? Niektórzy piszą,że lepiej być samemu,niż być w związku "bylejakim".I to jest prawda.

No tak smile
Ale skoro już się stało to, co się stało, to niech Autor zakończy swój dotychczasowy związek tak, jak przebiegał dotychczas, czyli PO PRZYJACIELSKU, w spokojnej rozmowie.
Przynajmniej na forum nie przybędzie kolejnej cierpiącej, zranionej dogłębnie kobiety.

6

Odp: krótka piłka

Jestem za młoda żeby mówić o doświadczeniu ale to o czym piszesz wypisz wymaluj przypomina małżeństwo mojej ciotki i wujka. Czysty rozsądek. Została tylko przyjaźń i zależność jednego od drugiego. Zero miłości. Warto coś takiego ciągnąć siłą rozpędu?

7

Odp: krótka piłka

Dzieki za odpowiedzi.
To nie byl zwiazek byle jaki. Uchodzilismy za wzorowe odpowiedzialne malzenstwo. Te same charaktery zaintetesoeania muzyka. I nie, nigdy bym nie pomyslal ze spotkam kogos takiego jak ona. I ze oktos taki mnie pokocha miloscia doskonala.

To petarda, polaczenie sharon stone z pippi langstrumpf. Wrazliwa, po przejsciach ale bardzo pogodna. Raczej ford torino niz land rover smile

Ona byla "ugotowana" po minucie rozmowy. Ja nast. dnia.
Kazdy facet ma czule punkty systemu obronnego. Ona zna je wszystkie. Ja rozwalilem ja a ona mnie.

I nie, nie czuje ze zyje. Bo swiadomosc ze mam rodzine blokuje mnie. I poki co nie jestem gotow by zone definitywnie zostawic. Choc ona juz nie nosi obraczki.

8 Ostatnio edytowany przez snipes (2015-12-02 00:06:09)

Odp: krótka piłka

I to nie tak ze miedzy mna a Zona nigdy nie bylo uczucia. Na poczatku bylo potem zwiazek na odleglos ktory nas scementowal. Zona pewnie jakos tam mnie kocha bo nie poddaje sie zupelnie. Ja tez walczylem ale teraz nie mam motywacji.
Mam do niej mnostwo szacunku. Podziwiam ja ale milosci juz nie czuje.
Jak mowie proboje ten ogien big love przeczekac ale jest coraz trudniej.

We wrzesniu powiedzialem nowej partnetce ze porzucenie rodzinynie wchodzi w gre. Ale terazjuz bym tak nie powiedzial.

9

Odp: krótka piłka

Pewnie po kilku latach minie...
A jak już przeczekasz, to co wtedy?

10

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

...Żona od pewnego czasu przebąkuje, że moje towarzystwo ją męczy, że nie chce tego ciągnąć.

Żona zdjęła obrączkę, może domyśla się, że pojawił się ktoś w Twoim życiu.
Kobiety często to wyczuwają

snipes napisał/a:

Ja jej powiedziałem, że nic do niej nie czuję, ona w zasadzie powiedziała mi to samo.

"w zasadzie"? może usłyszałeś to, co chciałeś usłyszeć?

snipes napisał/a:

Zona pewnie jakos tam mnie kocha bo nie poddaje sie zupelnie. Ja tez walczylem ale teraz nie mam motywacji.
Mam do niej mnostwo szacunku. Podziwiam ja ale milosci juz nie czuje.

Chyba zaprzeczasz sam sobie, chciałbyś, żeby żona Cię już nie kochała, ale jednak nie możesz powiedzieć, że tak jest.
Jesteś pewien, że Wasze rozstanie będzie jej obojętne, zwłaszcza, gdy dowie się, że natychmiast wszedłeś w nowy związek?
Właściwie nie różnisz się niczym od większości bohaterów nieszczęśliwych historii opisanych na tym forum.
Mężczyzna w średnim wieku, znudzony rutyną i spokojnym życiem rodzinnym i...klasyczna zdrada, wielka miłość, oraz klasyczna kolejność zdarzeń, czyli od d..y strony.
Ale tak ładnie to wszystko opisałeś, sypiąc głowę popiołem, że aż zyskałeś sympatię i współczucie większości osób czytających Twój wątek.
Piszesz, że chciałeś się znowu zakochać w żonie, rozumiem, że zanim spotkałeś swoje "polaczenie sharon stone z pippi langstrumpf", ale nie piszesz, co zrobiłeś w tym kierunku.
Moim zdaniem, Twojej żonie nie będzie obojętne Twoje odejście, podejrzewam, że wypalenie uczuć dotyczy przede wszystkim Ciebie.

snipes napisał/a:

Uchodzilismy za wzorowe odpowiedzialne malzenstwo. Te same charaktery zaintetesoeania muzyka. I nie, nigdy bym nie pomyslal ze spotkam kogos takiego jak ona. I ze oktos taki mnie pokocha miloscia doskonala.

Klasyka - przykre

snipes napisał/a:

To nie byl zwiazek byle jaki.

...więc chyba już zdecydowałeś

11

Odp: krótka piłka

Ja znam przypadek, gdzie małżeństwo się rozstało właśnie z takiej przyczyny - po prostu coś wygasło. Zaproponował to ON (spotkał inną kobietę), żona bez oporów się zgodziła (ponoć również kogoś miała na oku), rozwód przebiegał bez szarpanin, prania brudów i rwania szat. Pan bardzo szybko wziął ślub z tą drugą - i na razie są razem, a było to kilka lat temu już.


Wierzę, że może być tak, że uczucie obumiera  i wierzę, że można zakochać się w kimś innym. Ale zanim zaczniesz bawić się w romans i rozwalisz życie żonie i innej kobiecie porozmawiać z żoną o Waszej przyszłości i zapytaj jak ona to widzi. Być może ma podobne dylematy do Ciebie, ale może byc też tak, że ona jest przekonana, że w Waszym związku jest super.

12

Odp: krótka piłka

Jeśli jest tak, jak piszesz, to miłość między Wami wygasła.

Warto więc rozstać się w zgodzie, by każde z Was mogło zacząć od nowa z czystym kontem.
Porozmawiaj z żoną, jeśli macie tak dobry kontakt, jak opisujesz.

13

Odp: krótka piłka

Autorze, wszystko co piszesz na temat żony, to czysta ideologia, zwykła demagogia, a tak naprawdę chodzi o to, że spodobała ci się inna i ciągnie cię do niej. Może jest ona znacznie młodsza od twojej zony? może działa na ciebie na zasadzie świeżynki? Może lepiej ci szkli i kadzi?(baby sa sprytne, gdy zaginają palec na faceta- ta zagięła palec na żonatego i dzieciatego- juz samo to dla mądrego faceta byłoby powodem do skreślenia takiej kobiety, ale niech tam- wiem, że ty myslisz innymi kategoriami, więc ja sobie odpuszczę takie komentarze), a może faktycznie zakochała się w tobie? A może ty masz kasę i ona uznała, że trafiła jej się niezła gratka? Nie wiadomo jak jest- snuję tylko domysły, bo za mało mam danych.
Na ten moment widać wyraźnie, że ty jesteś na nie do swojego małżeństwa- no coż. Z niewolnika nie ma dobrego pracownika. Nic na siłę w takich sprawach. skor twoja żona już ci nie odpowiada, to faktycznie rozwal swoje małżeństwo- po cholerę masz się męczyć i komuś innemu zatruwać życie. Rozstań się z zoną i zachowaj się jak mężczyzna, a nie jak gnojek, czyli zrób wszystko, co w twojej mocy, by twoja rodzina nie została na lodzie. Twoja żona jakos powolutku wróci do równowagi. Może nawet za jakis czas spotka faceta, który pokocha ją i ona jego- któż to wie? a może pozostanie sama do końca zycia?- też tego nie wiemy.
Skoro nie możesz kochać żony, a jedynie szanujesz ją i poważasz, to faktycznie odejdź od niej.
Co do tej kobiety- pytasz czy to mozliwe, że bedziesz z nią szczęśliwy. Boisz się, że wpadniesz z deszczu pod rynnę, i że kiedyś bedziesz żałował, że rozwaliłes swoje poukładane i bezpieczne życie dla jakiejś baby, o której w zasadzie nic nie wiesz, ale wiesz tylko, że ona podoba ci się, jako kobieta i fajnie ci sie z nia gada.
Zaraz napiszę dalej- teraz muszę przerwać. na razie

14

Odp: krótka piłka

Niech mi ktoś powie jak to robili nasi dziadkowie i pradziadkowie, że obchodzą lub obchodzili 50 rocznicę ślubu i dalej są razem? Że słowa wymawiane przed ołtarzem "i że Cię nie opuszczę, aż do śmierci" były prawdziwe i wiążące? Mam 26 lat, a czuję jak bardzo nie pasuję do dzisiejszych realiów, jak bardzo takie wątki uświadamiają mi, że postęp technologiczny i przełamywanie przez ludzi coraz większej ilości barier prowadzi do odczłowieczenia, egoizmu i realizacji własnych celów. Przykre to wszystko.

Zostaw żonę wmawiając wszystkim, że i tak chciałeś to zrobić, ale nowa tylko Cię w tym utwierdziła. Wiesz co zrobić więc po co pytasz? Szukasz rozgrzeszenia bo gdzieś tam czujesz, że to jest niewłaściwe? Ale jak odpowiednio ze swojej perspektywy to przedstawisz to społeczeństwo Cię poprze i w sumie tylko tego potrzebujesz?

15

Odp: krótka piłka

Ludzie dlaczego wszystkie te zdrady są takie schematyczne?!
Żona nie kocha, nuda w związku, kryzys wieku średniego.  Prawdziwa miłość na horyzoncie. I tylko odwagi brak by pójść w stronę zachodzącego słońca.
snipes odejdź od żony. Ma jeszcze szanse kobieta znieść sobie kogoś, kto może ją pokochać. Daj szansę żonie. I sobie, skoro się tak męczysz.  Przestań dorabiać jakieś historie, że przez 21 lat nic was  nie łączyło i byliście ze sobą na zasadzie dobrze prosperującego zakładu. Próbujesz takimi bzdurami przekonać nas czy siebie, że dobrze robisz? Gdyby nie świeżynka na horyzoncie nawet byś się nie zająknął o odchodzeniu. I pewnie próba ratowania małżeństwa by się powiodła, ale teraz mając nowa doopę przed oczyma to się nie opłaca trudzić.

16

Odp: krótka piłka

Skończę z tobą, bo stracę wątek i pogubię się w tym, co chciałam ci napisać.
Tak więc nie wiadomo, jak ułozy ci się z kochanką, bo to dopiero zycie tobie pokaże. Ono zawsze wszystko idealnie weryfikuje- z toba też tak bedzie. Może nowa okaże się wspaniałą kobieta i bedziecie zyli razem w szczęściu oraz w zdrowiu, póki smierć was nie rozlączy? A może szybko przekonasz się, że stało się zadość powiedzeniu, że zamienił stryj siekierkę na kijek?
Nic nie wiesz na temat tej kobiety. Bazujesz tylko na tym, co ona ci nagadała i na swoich pobożnych życzeniach. Balansujesz więc na cienkiej linie. Ja powiem ci tak, chociaż jakby z góry wiem, że to akurat co do ciebie napiszę do ciebie na pewno nie trafi, ale co mi tam. Ale powiem tak- gdybym ja była mężatką, obojętne czy znudzoną, czy nieznudzoną małżeństwem i oto któregoś dnia spotkałabym jakiegos faceta, który jako tako spodobałby mi się jako facet i on zakręciłby się koło mnie pod kątem wyciągnięcia mnie z mojego związku, to sorry, ale dla mnie taki gościu już na dzień dobry byłby skreślony, żeby nie wiem jak mądrze on gadał i nie wiem jak spinał przy mnie dupę, ja takiego bym sobie nie wzięła. Dlaczego? Otóż dlatego, że wiedziałabym, iż ten facet wie, że ja mam rodzinę i mimo to on bez oporów chętnie wlazłby w drogę mojemu mężowi, który żadnej mu krzywdy w zyciu nie zrobił i że chciałby on mnie, kobietę, która okłamuje, zdradza swojego męża. Ja miałabym takiego faceta po pierwsze za idiotę (juz na samym starcie, bo przeciez tylko idiota zainteresuje się kobietą, która kogoś zdradza, prędzej czy póxniej mogłabym zdradzić też i jego, prawda? czy ie jest to możliwe?), a po drugie miałabym go za szuję, która włazi innemu facetowi wzycie i jest zwykłym złodziejem. Ja takiego faceta na pewno bym sobie nie wzięła, nawet gdybym przy swoim mężu ziewała z nudów. Bałabym się związać z kimś takim i kierowałabym się czystym egoizmem, bo jesli zmieniac sobie życie, to ja owszem, ale jak trzeba to zrobić, by sobie polepszyć, a nie pogorszyć. To jest moje zdanie, ale wiem, że takie moje argumenty do ciebie zapewne nie trafią, bo ty zainteresowałeś się babą, która wlazła w twoje małżeństwo.
Jak skończysz? Na dwoje babka wróżyła.
Moja rada, tak ajuz bardziej konkretna. Rozstań się z zoną, a potem zamieszkaj sobie z nową. nie śpiesz się od razu do ożenku. Poczekaj troszkę, a ja zapewniam cię, że za jakis czas bedziesz wiedział czy nowa jest odpowednim materiałem na zonę, czy nie. Może na kochankę jest ona dobrym materiałem, może fajnie ci się z nia gada, ale skąd wiesz czy ona sprawdzi się, jako twoja zona? A może ona kogos zdradzała? A może lubuje się w włażeniu z cudze rodziny? Skąd możesz takie rzeczy o niej wiedzieć? Nie wiesz jak prowadzi się ta kobieta. Na ten moment wiesz tylko to, że ona daje dupu zonatemu facetowi, a to raczej dobrze o niej nie świadczy i nic tego nie tłumaczy.
Ale to moje zdanie, może rodem z prehistorycznej epoki? A może niektóre prawdy są uniwersalne i nie poddaja sie czasowi?

17

Odp: krótka piłka

Ciekawe jest, że gdyby żona pisała że od dawna z mężem nie ma miłości, ale poznała kogoś z kim chce spędzić życie, pisalibyście jej "go, girl! życie jest tylko jedno! bierz rozwód i ciesz się drugą młodością!" (były takie wątki). Ale gdy pisze to facet, większość z Was obwinia go i wróży niepowodzenie nowego związku, choć nic o nim i o niej nie wiecie.

18

Odp: krótka piłka

Tak więc gorąco utwierdzałabym ciebie w decyzji pozostawienia swojej żony, bo faktycznie  w imię czego miałbyś dalej marnowac sobie życie i męczyć się z kobieta, której nie kochasz? Żonie dasz tym samym szansę na godne życie, bo wprowadzając dupę do rodziny brukasz tym samym kobietę, z którą przeżyłeś kawał swojego życia. Nie bądź więc świnia i odejdź.
Kochanicę sprawdź sobie dobrze pod kątem tego, jak ona do tej pory się prowadziła. Jeśli wyniuchasz coś, co ci zacapi, to potraktuj ja uzytkowo i nie czyń z niej swojej żony.
doświadczone lowelasy nigdy nie wiążą się ze swoimi bocznymi dupami, bo oni doskonale wiedzą, że byliby idiotami robiąc takie rzeczy. Tylko idioci, fantaści albo niedoświadczeni faceci poważnie traktuja boczne dupy. Od tej reguły sa oczywiście wyjątki- może akurat tobie się zafarciło i jesteś tym wyjątkiem? Nie jestem twardogłową, żebym nie brała pod uwagę także i takiej opcji. Tak czy siak nie śpiesz się do ożenku- odsapnij sobie najpierw chłopie, a potem zobaczysz.
Może byc przecież i tak, że zwiążesz się z całkowicie inną kobietą? Chociaz powiem ci szczerze, że gdyby na mnie cos takiego trafiło, to ja świadomie i z własnego wyboru nie wzięłabym sobie chłopa, który wcześniej kogos zdradzał, tyle tylko, że ja mam naprawdę bardzo specyficzne poglądy, zważywszy na czasy, w jakich zyjemy. Ja jestem po prostu przypadkiem skrajnym- ty nie musisz taki być. Możesz być bardziej wyluzowany- śmieje sie teraz oczywiście.
Włącz myslenie głową, a dobrze skończysz, a i inni mniej sie przez ciebie nacierpią.

19

Odp: krótka piłka

madojo, jeśli chodzi o mnie, to akurat ja w takich sprawach zawsze jestem bardzo obiektywna, bo dla mnie t bez róznicy jakiej płci jest ktos, kto zdradza. Tak więc nie uogólniaj, bo ja sie nie poczuwam.

20

Odp: krótka piłka

Ogólnie kobiecie napisałabym identycznie. Tam, gdzie z obu stron nie ma miłości ani chęci bycia razem - tam nie ma sensu bawić się w dom i kontynuować małżeństwo.

21

Odp: krótka piłka

I po raz kolejny kobieta vs mężczyzna. Co wy robicie z siebie takich bidulków nierozumianych przez ogół? Płeć tu nie ma nic do rzeczy, ktoś chyba źle forum czyta i nie rozumie poszczególnych wątków bo w większości zdrada niezależnie czy to kobieta czy mężczyzna jest odbierana tak samo- czyli negatywnie. A jak już ktoś się decyduje to niech jawnie przed światem przyzna "mam dość mojego życia, znudziło mi się, nie kocham żony, patrze na siebie i swoje szczęście, układa mi się z kochanką i chcę spróbować" koniec. Po co w takim momencie w ogóle temat zakładać? Skoro zdania nie zmieni, krytyki nie przyjmie, to czego szuka? Zrozumienia, ludzi w podobnej sytuacji, akceptacji, poklepania po ramieniu i słów otuchy? Usłyszy je od kochanki, która jest dla niego taka ważna, chyba że autor ma wyrzuty sumienia.... a to wiele zmienia bo sam wie, że źle robi.

22

Odp: krótka piłka

oczywiście, że Autor wątku wie, ze robi źle. Do tej pory w żadnej istotniejszej sprawie nie okłamałem, żony . A teraz robię coś takiego o co nigdy bym się nie posądził.

Ta nowa pani jest ode mnie lekko starsza, po zakrętach życiowych. Przypuszczam, ze dochody ma wyższe ale majątek mniejszy. Pieniadze nie mają tu nic do rzeczy.

Pytałem przed chwilą żony - bo sporo rozmawiamy o dalszych scenariuszach. Jednak jakoś mnie kocha. Chce dla mnie jak najlepiej. Niedawno mówiła, że rozgląda się po ulicy za kobietami i rozkminia czy z którąś z nich byłoby mi dobrze, skoro z nią nie jestem w pełni szczęśliwy.
Żona przyznała, że wie, że od zawsze czegoś mi w niej brakowało. Jednak ona, choć obrączki nie nosi, nadal coś do mnie czuje. Ona też nie jest mi obojętna, chciałbym dla niej jak najlepiej. To wspaniała, dobra, mądra, ambitna i atrakcyjna kobieta. Świetny seks itd.

Co robiłem, żeby się w niej zakochać? Zaproponowałem kilka tygodni temu wyzerowanie związku, pozbycie się stereotypów na swój temat. I spróbowanie od zera. Powiedziałem jej, ze gdybym spotkał ją w knajpie i ona uśmiechnęła się do mnie tym swoim pięknym uśmiechem to na pewno nie wyszedłbym bez jej numeru telefonu. Więc potencjał do tego, żeby coś jeszcze w domu zbudować jest. I dałbym prawie wszystko, żeby się w Żonie zakochać bez pamięci, robić jej niespodzianki bla bla bla. A o kochance zapomnieć. Tak byłoby najlepiej. Wiem to.

Ale na razie to nie wychodzi zupełnie.

Do tej nowej nie mógłbym się wyprowadzić, ani ona do mnie. Każde z nas ma swój świat, jeden od drugiego oddalony o 1,5 tys. km. I ani ja ani ona swojego wszechświata nie rzuci. To oczywiste i dla mnie i dla niej. To istotnie wpływa na postrzeganie całej sprawy. Dlatego też na początku wydawało mi się, że ogarnę tych kilka spotkań w ciągu roku, czyniąc swojej rodzinie kontrolowaną krzywdę i nic więcej z tego nie wyniknie. W najlepszym razie moglibyśmy spędzać ze sobą 3 - 4 dni w tygodniu.

Więc zastanawiam się - bo z Żoną wiemy, że stoimy przez zakrętem i musimy na nowo zbudować nasz świat tak czy inaczej - czy mógłbym wykroić w nowej rzeczywistości miejsce dla obydwu pań. Ale na "legalu". Okłamywanie Żony nie wchodzi w grę.

Tu jest jeszcze jedna kwestia - nierównowagi ryzyka. Ta nowa Pani w zasadzie nic nie ryzykuje, weszła w związek  ryzykując wyłącznie złamane serce. Ja ryzykuję wszystkim co budowałem przez pół życia. I wcale nie jestem pewny czy ona na moim miejscu zdobyła się na takie decyzje, ba, nawet dywagacje... Tak mam, obawy, że gramy do jednej, mojej, bramki i zostałem rozkochany i tez trochę zmanipulowany troche przez kobietę, która nie ma nic do stracenia i zrobi wszystko, żeby mnie przy sobie mieć.

I tak - jak mówił mi wczoraj mój przyjaciel - żeby się nie okazało, ze jestem taki do przodu a z tyłu mi zabraknie. Ja za rok, dwa strace wszystko a moja pani kochanka, po prostu wróci do swojego poukładanego, ale samotnego życia z bilansem w okolicy zera.

23

Odp: krótka piłka

No i od razu inaczej się to czyta jak piszesz prawdę bez zakrywania się tekstami "nasze małżeństwo to fikcja". Nie pochwalam zdrad, podwójnego życia itd., ale Twoja szczerość do mnie przemawia. Twoja żona jednak jest na straconej pozycji bo w głowie masz kochankę. Nie ważne jak by żona się teraz nie starała raczej ma marne szanse z tą nową. Może czasami wystarczy zrobić bilans strat i zysków i sam zrozumiesz co jest dla Ciebie ważniejsze. Poryw serca to wspaniałe uczucie, ale może się okazać tak, że nie było warte 21lat i ogromnego zranienia drugiego człowieka.

24

Odp: krótka piłka

Nie no szczerze, to obie powinny cię olać.

25

Odp: krótka piłka

Pytałem przed chwilą żony - bo sporo rozmawiamy o dalszych scenariuszach. Jednak jakoś mnie kocha. Chce dla mnie jak najlepiej. Niedawno mówiła, że rozgląda się po ulicy za kobietami i rozkminia czy z którąś z nich byłoby mi dobrze, skoro z nią nie jestem w pełni szczęśliwy.
Żona przyznała, że wie, że od zawsze czegoś mi w niej brakowało. Jednak ona, choć obrączki nie nosi, nadal coś do mnie czuje. Ona też nie jest mi obojętna, chciałbym dla niej jak najlepiej. To wspaniała, dobra, mądra, ambitna i atrakcyjna kobieta. Świetny seks itd.

No tak, wiele teraz o sobie powiedziałeś. Wyszedłeś na bardzo nieciekawego typola, ale to dobrze, bo przynajmniej lepiej można ci bedzie teraz poradzić, bardziej pod ciebie, a nie klepać pierdoły trzy po trzy.
Nic dziwnego, że żona rozgląda się za innymi kobietami, ktore mija na ulicy zastanawiając się, ktora z nich najlepiej pasowałaby do ciebie. Ta kobieta kocha cię zapewne, ale nie ma o tobie zbyt dobrego zdania. Ciekawe dlaczego?
Myślę, że faktycznie spokojnie i bez większych oporów powinieneś ja zostawić, bo wygląda na to, że ona dosć szybko przetłumaczy sobie, że lepiej dla niej, iż sobie poszedłeś. Strach się ciebie bać- chyba jesteś specjalistą w zrażaniu kobiet do siebie. Podejrzewam, że nawet nie wiesz dlaczego tak o tobie myslę.
Dobrze o tobie świadczy, że nie chcesz ciągnąć dale na dwa fronty- kochanka pewnie przystałaby na coś takiego, bo wiadomo, ale skoro ty, jak sam napisałeś, szanujesz swoją żonę, to logiczne jest, że nie cchesz dalej obrzucać jej gofnem.
Ja też nie sądzę, by twoja żona zgodziła się na to, byś miał boczną na legalu. Niby dlaczego miałaby godzić się ta kobieta na taki układ? Życie człowiek ma jedno. Jaki to sens poświęcac własne zycie dla faceta, który jest jako nie wiadomo kto właściwie.
Z tego, co napisałeś wynika, że z kochanką raczej nie ułozysz sobie życia, a nawet jesli, to od samego początku wejdziesz i to całkiem świadomie w związek bardzo mocno podwyższonego ryzyka. Może sprawdzić się przepowiednia twojego kolegi.
Jest więc od ciebie starsza? Nic nie szkodzi- nie jest jakąś regulą, że zawsze zostawia się żonę dla młodszej. Ty widocznie nie lubisz być standardowy. Jest coś więcej w twojej kochance, niż jędrna pupa, co na ciebie az tak podziałało. Zastanowiło mnie to, że napisałeś, iż kochanka nieźle cię w sobie rozkochała i zmanipulowała- w takim razie to musi być stara cwaniara, ktora wie, jak się obrócić, by otumanić jakiegos chłopa. Pewnie z niejednego pieca chleb jadła. Wygląda na to, że nieźle się na niej przejedziesz, ale eksperymentuj, skoro za mało masz w życiu problemów.
Zostaw żonę i przez jakiś czas odetchnij sobie od bab.

26

Odp: krótka piłka
lilianna90 napisał/a:

Może czasami wystarczy zrobić bilans strat i zysków i sam zrozumiesz co jest dla Ciebie ważniejsze. Poryw serca to wspaniałe uczucie, ale może się okazać tak, że nie było warte 21lat i ogromnego zranienia drugiego człowieka.

Autor, prawdopodobnie, od pewnego już czasu robi bilans zysków i strat, jednak, jak mi się wydaje, nie pod kątem, co ważniejsze, tylko raczej co lepsze i ewentualnie wygodniejsze dla niego. Zresztą ma już pewne doświadczenie. Na początku swojego pierwszego postu wspomniał:

"Bez skoków w bok. Żadnych. Jeśli nie liczyć absolutnie platonicznej miłości parę lat temu."

Domyślam się, że to nie żona zakochała się platonicznie.
snipes, decyzję już raczej podjął, sądząc po tytule wątku - "krótka piłka", pisze też o swoim małżeństwie w czasie przeszłym.
Współczuję żonie, ciekawe, jak ona przedstawiłaby historię ich małżeństwa.
No tak, ale to w końcu wątek męża.
Zgadzam się z większością, a przede wszystkim z Oliwią - "Z niewolnika nie ma dobrego pracownika".
Powinien rozstać się z zżną i zasmakować tego miodu ze swoją big love.

27

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

oczywiście, że Autor wątku wie, ze robi źle. Do tej pory w żadnej istotniejszej sprawie nie okłamałem, żony . A teraz robię coś takiego o co nigdy bym się nie posądził.

Ta nowa pani jest ode mnie lekko starsza, po zakrętach życiowych. Przypuszczam, ze dochody ma wyższe ale majątek mniejszy. Pieniadze nie mają tu nic do rzeczy.

Pytałem przed chwilą żony - bo sporo rozmawiamy o dalszych scenariuszach. Jednak jakoś mnie kocha. Chce dla mnie jak najlepiej. Niedawno mówiła, że rozgląda się po ulicy za kobietami i rozkminia czy z którąś z nich byłoby mi dobrze, skoro z nią nie jestem w pełni szczęśliwy.
Żona przyznała, że wie, że od zawsze czegoś mi w niej brakowało. Jednak ona, choć obrączki nie nosi, nadal coś do mnie czuje. Ona też nie jest mi obojętna, chciałbym dla niej jak najlepiej. To wspaniała, dobra, mądra, ambitna i atrakcyjna kobieta. Świetny seks itd.

Co robiłem, żeby się w niej zakochać? Zaproponowałem kilka tygodni temu wyzerowanie związku, pozbycie się stereotypów na swój temat. I spróbowanie od zera. Powiedziałem jej, ze gdybym spotkał ją w knajpie i ona uśmiechnęła się do mnie tym swoim pięknym uśmiechem to na pewno nie wyszedłbym bez jej numeru telefonu. Więc potencjał do tego, żeby coś jeszcze w domu zbudować jest. I dałbym prawie wszystko, żeby się w Żonie zakochać bez pamięci, robić jej niespodzianki bla bla bla. A o kochance zapomnieć. Tak byłoby najlepiej. Wiem to.

Ale na razie to nie wychodzi zupełnie.

Do tej nowej nie mógłbym się wyprowadzić, ani ona do mnie. Każde z nas ma swój świat, jeden od drugiego oddalony o 1,5 tys. km. I ani ja ani ona swojego wszechświata nie rzuci. To oczywiste i dla mnie i dla niej. To istotnie wpływa na postrzeganie całej sprawy. Dlatego też na początku wydawało mi się, że ogarnę tych kilka spotkań w ciągu roku, czyniąc swojej rodzinie kontrolowaną krzywdę i nic więcej z tego nie wyniknie. W najlepszym razie moglibyśmy spędzać ze sobą 3 - 4 dni w tygodniu.

Więc zastanawiam się - bo z Żoną wiemy, że stoimy przez zakrętem i musimy na nowo zbudować nasz świat tak czy inaczej - czy mógłbym wykroić w nowej rzeczywistości miejsce dla obydwu pań. Ale na "legalu". Okłamywanie Żony nie wchodzi w grę.

Tu jest jeszcze jedna kwestia - nierównowagi ryzyka. Ta nowa Pani w zasadzie nic nie ryzykuje, weszła w związek  ryzykując wyłącznie złamane serce. Ja ryzykuję wszystkim co budowałem przez pół życia. I wcale nie jestem pewny czy ona na moim miejscu zdobyła się na takie decyzje, ba, nawet dywagacje... Tak mam, obawy, że gramy do jednej, mojej, bramki i zostałem rozkochany i tez trochę zmanipulowany troche przez kobietę, która nie ma nic do stracenia i zrobi wszystko, żeby mnie przy sobie mieć.

I tak - jak mówił mi wczoraj mój przyjaciel - żeby się nie okazało, ze jestem taki do przodu a z tyłu mi zabraknie. Ja za rok, dwa strace wszystko a moja pani kochanka, po prostu wróci do swojego poukładanego, ale samotnego życia z bilansem w okolicy zera.

Snipes - dobrze myślisz - są kobiety, są syreny - i to może być ten egzemplarz. Jak się ma naście lat to do każdego się podchodzi z ufnością bo nie mamy wiedzy jaki produkt otrzymamy finalnie za ileś lat -jak się ma dzieści lat - patrzy się na potencjalnego partnera jak na akcje z dużym ryzykiem, małym lub bezpieczne.
Za mało wiedzy na temat potencjalnej, jej źródła, gruntu z którego wyrosła, wychowała się i otoczenia za duże ryzyko.

Jak żona jest choć w połowie taka jak opisujesz to skieruj tą energię na ożywienie małżeństwa - masz dla kogo - a przyjaźń w małżeństwie jest cholernie ważna i zakochać się na nowo tez można ;-)

28

Odp: krótka piłka

Napiszę Ci trochę inaczej  . Jesteś pewien że nie kochasz żony , odejdź nie oszukuj.
Jeżeli nie jesteś pewien miłości do drugiej kobiety też daj jej spokój . A chyba nie jesteś bo za dużo kalkulujesz ... a w miłości kalkulacji nie ma ....
Piszesz , że tamta kobieta ma do stracenia jedynie złamane serce ...
Zastanów się to bardzo wiele to złamane serce ... i długo się goi .

Odp: krótka piłka

Chyba sam sobie odpowiedziałeś.
Jeśli Twoja żona jest taka jak opisałeś, jeśli łączy Was to co opisałeś... Chłopie? Chcesz poświęcić związek budowany przez 20 lat na wzajemnym rozumieniu, przyjaźni na rzecz jakieś kobiety, która jak sam zauważyłeś nie ma nic do stracenia, której nie znasz, nie do końca znasz jej przeszłość, otoczenie, ani tego jak jej doświadczenia wpłynęły na nią, nie wiesz jaką jest osobą poza tym o co Ci mówi, a mówić można wiele.
Smutne, że facet tyle lat starał się być ok, a teraz o jakiś kontrolowanych przygodach mówi.
A więc skreślasz też swoje priorytety na rzecz niewiadomo kogo.
Nie jestem za tym by ludzie męczyli się ze sobą do grobowej deski jeśli się nie kochają i nie mają żadnych fundamentów, na których by ten związek budować ew. odbudować mogli, ale jak dla mnie to kolejny facet znudzony dobrą żoną, dobrym życiem szuka czegoś co by mogło być lepsze, a szkoda, bo jak to bywa to fajny facet, który w życiu wiele osiągnął. I pewnie mądry facet , który wie, że po paru latach uczucie osłabnie i zabraknie tych fundamentów, z których chcesz teraz zrezygnować. I niekoniecznie z nową będzie taka zgoda i zrozumienie jak z obecną, bo nowa może stwierdzić, że się wypaliło, że się nie rozumiecie i zamiast przełożyć to na dalsze życie w harmonii i zgodzie zakocha się w następnym z nadzieją, że to jest to.

Podziwiam za to co osiągnęłaś z żoną, bo wielu gdy znajdują się w tym punkcie gdzie uczucie gra najmniejszą rolę po prostu od siebie odchodzi. I za nic w świecie nie zrozumiem dokąd teraz zmierzasz.

Ale to Ty wiesz co dla Ciebie dobre, a więc szczęścia życzę.

30 Ostatnio edytowany przez batszeba (2015-12-02 14:46:25)

Odp: krótka piłka

Na początku przez chwilę Ci współczułam, może patrząc przez pryzmat przytoczonej historii o rozwodzie i powtórnym małżeństwie.

ALE

po tym, co dodałeś, a w szczególności po tym:

snipes napisał/a:

Tu jest jeszcze jedna kwestia - nierównowagi ryzyka. Ta nowa Pani w zasadzie nic nie ryzykuje, weszła w związek  ryzykując wyłącznie złamane serce.

snipes napisał/a:

Ja za rok, dwa strace wszystko a moja pani kochanka, po prostu wróci do swojego poukładanego, ale samotnego życia z bilansem w okolicy zera.

uważam Cię za gnoja. Obyś dostał od życia w dupę - nie dlatego, że chcesz się rozwodzić, bo nie wszyscy muszą żyć razem do grobowej deski, ale za to ohydne kalkulowanie, oraz za tekst o "wyłącznie złamanym sercu". Gnój z Ciebie, jeśli śmiesz twierdzić, że złamane serce to "tylko złamane serce".

Mam nadzieję, że "ta druga" szybko wyleczy się z zauroczenia w Tobie, a żona pozna kogoś wartego rozwodu.

31

Odp: krótka piłka

Krocia w męskim wydaniu.Żonka mądra,fajna, piękna i seks nieziemski...
Sorrki...frajer jesteś i tyle.

32

Odp: krótka piłka

Do bólu typowe.
Robią audyt i wychodzi, że najlepiej obie.
Minimalizacja własnych strat.

33

Odp: krótka piłka

o złamanym sercu powiedziała mi ona, nowa pani.

Wspominała, że zanim weszła w temat - jak zaprosiłem ją na pierwszy wyjazd konsultowała się z przyjaciółką, która jej doradziła: jedź, jedyne co masz do stracenia to złamane serce. I to jest prawda.

Ja jej od początku mówiłem, że nie wchodzę w grube tematy, choć jest świetna itd. ale do niej to nie docierało zupełnie. Stąd mój wpis o manipulowaniu mną, zna moje słabe punkty po prostu. Ma wszystko to czego mi w życiu brakowało- energię, optymizm, obserwowanie jak radzi sobie z życiem jest wspaniałe.

Na początku czułem się trochę postawiony pod ścianą, z czasem zaczęły pękać kolejne bariery.

Ok, przyznaję, dużo się ostatnio o sobie dowiedziałem, niekoniecznie dobrych rzeczy ale lepiej sobie to uświadomić późno niż wcale.

Staram się kalkulować, w tym nie ma nic złego, chyba najważniejszą decyzję w życiu lepiej podjąć w oparciu o zimną kalkulację niż serce które mówi jedź do niej teraz. Choćby na rolkach.  Nie chcę niszczyć swojej Żony, do której mam wiele szacunku i która nic złego  mi nie zrobiła.  Ani krzywdzić tej drugiej.

Nawiasem mówiąc trochę ją już znam, byłem u niej kilka dni, poznałem jej rodzinę i znajomych. Trochę inny świat niż mój,. Ale jak mówię ta znajomosć nie ma papierów na małżeństwo.

34

Odp: krótka piłka

moze i  jestem frajerem. Ale byłem bardzo fair przez tyle lat, nikt ni nic za darmo nie dał.

MOja żóna ma wszystko, tylko nie ma tego czegoś.

Mam wszystko w życiu. Tylko nie mam miłości.

MIłosć. Dużo to, czy mało?

Dziękuję za wszystkie wpisy , także te mocno krytyczne.

35

Odp: krótka piłka

Miłość to bardzo wiele . Jak dla mnie , powinno się nią walczyć do upadłego .

I na początku Twoich wpisów byłam w 100 % za Tobą , ale tym " tylko złamanym sercem " - zawiodłeś mnie .

Nie skrzywdź tych kobiet .... cokolwiek zrobisz ..... nie zasługują na to .

Odp: krótka piłka

Ktoś wyżej napisał, że autor wątku robi bilans zysków i strat patrząc tylko na swoją wygodę- i miał rację!

Co Ci poradzić?  Zostaw tą żonę i nie zgrywaj kochanego, wrażliwego męża, który za jej plecami wali ją po rogach. Leć nawet w tenisówkach po tę swoją miłość.
Jeśli skrzywdzisz tamtą- wiedziała na co się pisze, ale nie przeciągaj i nie zadawaj więcej bólu swojej żonie zgrywaniem ciepłego faceta, który zdążył już oblecieć znajomych i rodzinę kochanki. Obrzydliwe!

Odp: krótka piłka

Dobrze, że zauważyłeś jedną rzecz. Byłeś fair. Bo może na horyzoncie nie było nic lepszego, co było warte ryzyka. Teraz jest to hulaj dusza. A kij Ci w oko z tym Twoim byłem uczciwy.

Ale zrób to spełniaj się, bądź szczęśliwy. Walcz o miłość, której całe życie nie dostałes od żony i z tego co wywnioskowalam świadomie się na to zgodziłes.

Kryzys wieku średniego, wrażeń zabrakło. Klasyk.....

38

Odp: krótka piłka

Dokładnie tak. Zostaw żonę i leć.
Jeśli żona jest taka, jak ją opisujesz, niedługo zastąpi Cię ktoś kto jej da szczere uczucie... a nie namiastki rzucane w czasie wzdychania do wyimaginowanej Big Love..(wtf?)
Tamtej zupełnie mi nie szkoda bez skrupułów ładuje się w czyjeś życie... rzeczywiście cudo.

O dzieciach jakoś nie wspominasz... rozumiem że nimi się nie martwisz? Nice.

39

Odp: krótka piłka

Wiesz co, jestem właśnie po sytuacji z takim jednym panem który zwodził mnie przez wiele miesięcy tak jak Ty zwodzisz tę swoją naiwną kochankę. I ośmielę się powtórzyć za Batszebą: Gnój z Ciebie, jeśli śmiesz twierdzić, że złamane serce to "tylko złamane serce".

Manipulowała Tobą? A w jaki sposób? To że się zakochała i łykała jak pelikan wszystkie bzdury którymi ją karmiłeś przez cały ten czas? A jak się wciągnęła w Twoją gierkę to Ty nagle zacząłeś się czuć niepewnie, bo oczywiście chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko. Pytasz na początku czy można się rozstać w zgodzie? Odpowiem Ci - powiedz żonie o kochance i wtedy się przekonasz. Albo wiesz co? Nie musisz, sama się prędzej czy później dowie. I wtedy zapewniam Cię, nagle zapałasz cudowną miłością do nieszczęsnej żony i okaże się że ona nawet to "coś" ma. Bo tak to jest z wami tchórzami jak wam się majty zapalą a uciekać nie ma gdzie.

40

Odp: krótka piłka

ta znajomość nie ma papierów na małżeństwo - to co to za miłość?
niewiele warta

Odp: krótka piłka

Jedno mi w ogóle nie współgra.
Próbowałeś zakochać się w żonie  na nowo , a w między czasie organizowałeś spotkania z kochanką, czy wtedy się od kochanki ilozowales a o małżeństwo walczyles a w między czasie wzdychales do kochanki?
Myślałeś że przyschnie, a angażowałes się dalej w znajomość, pogłębiałes kontakt i relacje z kochanką?
Potraktuj żonę jak należy i skończ jej robić wodę z mózgu. I Walcz o miłość.
Really? Stary a ...... 
Ta wyjątkowa, abstrakcyjna, romantyczna otoczka kiedyś pryśnie i bedziesz mógł liczyć na to co Ci przez 21 lat dawała Twoja żona. A jeśli dalej będzie to takie schematyczne- najprawdopodobniej tego nie doataniesz albo będziesz miał taki dylemat jak teraz.
Co to w ogóle za tłumaczenie? Że energia optymizm, radzenie sobie z życiem? Można podziwiać, owszem ale wystarczy jako człowieka a nie się od razu zakochiwac i swoją żonę w rogi walić i jeszcze za ścianą uczciwości się zakrywac. Nie wierzę w romantyczne bzdury i w dwie połówki jabłka które muszą się odnaleźć i żyć długo i szczęśliwie. Każdy jest kowalem swojego losu. Ta nową pani już wybrała i się bez skrupułów wpieprzyla w wasze życie więc i wybrała życie w zakłamaniu. Ty też coraz mniej masz wspólnego z uczciwością. Jedynie szkoda żony. Oszczędz jej.

42

Odp: krótka piłka
ivy71 napisał/a:

Wiesz co, jestem właśnie po sytuacji z takim jednym panem który zwodził mnie przez wiele miesięcy tak jak Ty zwodzisz tę swoją naiwną kochankę. I ośmielę się powtórzyć za Batszebą: Gnój z Ciebie, jeśli śmiesz twierdzić, że złamane serce to "tylko złamane serce".

Manipulowała Tobą? A w jaki sposób? To że się zakochała i łykała jak pelikan wszystkie bzdury którymi ją karmiłeś przez cały ten czas? A jak się wciągnęła w Twoją gierkę to Ty nagle zacząłeś się czuć niepewnie, bo oczywiście chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko. Pytasz na początku czy można się rozstać w zgodzie? Odpowiem Ci - powiedz żonie o kochance i wtedy się przekonasz. Albo wiesz co? Nie musisz, sama się prędzej czy później dowie. I wtedy zapewniam Cię, nagle zapałasz cudowną miłością do nieszczęsnej żony i okaże się że ona nawet to "coś" ma. Bo tak to jest z wami tchórzami jak wam się majty zapalą a uciekać nie ma gdzie.

ivy71 rozumiem Twoje rozgoryczenie, jednak pozwolę sobie zauważyć, że ta historia jest zupełnie odmienna od Twojej.
Autor od początku nie ukrywał, że ma rodzinę, której nie zamierza porzucać (przynajmniej wtedy tak uważał). Ta pani doskonale wiedziała w co wchodzi i z całą premedytacją postanowiła wyrwać jednak kochanka dla siebie.
Zakochała się? no cóż podjęła ryzyko na własne życzenie.

43 Ostatnio edytowany przez edziak (2015-12-02 16:22:51)

Odp: krótka piłka
ivy71 napisał/a:

Wiesz co, jestem właśnie po sytuacji z takim jednym panem który zwodził mnie przez wiele miesięcy tak jak Ty zwodzisz tę swoją naiwną kochankę. I ośmielę się powtórzyć za Batszebą: Gnój z Ciebie, jeśli śmiesz twierdzić, że złamane serce to "tylko złamane serce".

Manipulowała Tobą? A w jaki sposób? To że się zakochała i łykała jak pelikan wszystkie bzdury którymi ją karmiłeś przez cały ten czas? A jak się wciągnęła w Twoją gierkę to Ty nagle zacząłeś się czuć niepewnie, bo oczywiście chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko. Pytasz na początku czy można się rozstać w zgodzie? Odpowiem Ci - powiedz żonie o kochance i wtedy się przekonasz. Albo wiesz co? Nie musisz, sama się prędzej czy później dowie. I wtedy zapewniam Cię, nagle zapałasz cudowną miłością do nieszczęsnej żony i okaże się że ona nawet to "coś" ma. Bo tak to jest z wami tchórzami jak wam się majty zapalą a uciekać nie ma gdzie.

Ivy, on jej nie zwodzi. Ona dobrowolnie w to weszła. Żadna z niej naiwna, a wręcz przeciwnie. Stara cwaniara.
Wie, że ma rodzinę.
Podobnie Ty, mogłaś się wycofać z tej relacji kiedy był czas a nie wykorzystywać nieobecność żony i próbować sobie to co robisz racjonalizować.
A tu gość, obrotny i wydolny, podobnie jak u Ciebie najchętniej chciałby mieć dwie.
Tulipan:)

44

Odp: krótka piłka
bohseonkelz32.1917 napisał/a:

Jedno mi w ogóle nie współgra.
Próbowałeś zakochać się w żonie  na nowo , a w między czasie organizowałeś spotkania z kochanką, czy wtedy się od kochanki ilozowales a o małżeństwo walczyles a w między czasie wzdychales do kochanki?
Myślałeś że przyschnie, a angażowałes się dalej w znajomość, pogłębiałes kontakt i relacje z kochanką?
Potraktuj żonę jak należy i skończ jej robić wodę z mózgu. I Walcz o miłość.
Really? Stary a ...... 
Ta wyjątkowa, abstrakcyjna, romantyczna otoczka kiedyś pryśnie i bedziesz mógł liczyć na to co Ci przez 21 lat dawała Twoja żona. A jeśli dalej będzie to takie schematyczne- najprawdopodobniej tego nie doataniesz albo będziesz miał taki dylemat jak teraz.
Co to w ogóle za tłumaczenie? Że energia optymizm, radzenie sobie z życiem? Można podziwiać, owszem ale wystarczy jako człowieka a nie się od razu zakochiwac i swoją żonę w rogi walić i jeszcze za ścianą uczciwości się zakrywac. Nie wierzę w romantyczne bzdury i w dwie połówki jabłka które muszą się odnaleźć i żyć długo i szczęśliwie. Każdy jest kowalem swojego losu. Ta nową pani już wybrała i się bez skrupułów wpieprzyla w wasze życie więc i wybrała życie w zakłamaniu. Ty też coraz mniej masz wspólnego z uczciwością. Jedynie szkoda żony. Oszczędz jej.

Bohseonkel
dokładnie tak, żadnego trudu w małżeństwo nie włożył.
Przecież to trwa od września.. 1500 km od siebie, ile ze sobą spędzili łącznie ze 2-3 tygodnie pewnie max. Ale pokochała go miłością doskonałą! Żona, nie wiedząc o niczym, nie ma nawet możliwości manewru a on tu ją wycenia jak samochód.
Taki jest szlachetny i uczciwy.
Klasyczny przypadek, życie spokojne, stabilizacja finansowa, żona jak widać zbyt grzeczna...
Autorze poczytaj sobie trochę forum. Takich "doskonałych miłości" tu pełno. Niestety.

45

Odp: krótka piłka

Historia odmienna od mojej ale tylko na początku i przez założenie romansu przez obie strony. Nie wierzę jednak w to że samotna kobieta po przejściach nie liczyła na coś więcej ze strony kochasia. My kobiety niestety się szybko zakochujemy, nawet jeśli nie zakładamy że tak się stanie. A panowie to wykorzystują, wtłaczając nam różne słówka do głowy, które w rzeczywistości wcale nie znaczą tego co my słyszymy. My chcemy być kochane i słyszymy że jesteśmy. My chcemy być podziwiane i widzimy że się nas podziwia. A w rzeczywistości facetowi ślina z pyska cieknie bo zaraz sobie pobzyka no i on nas "kocha" przecież... w tym momencie.
Pani, owszem, podjęła ryzyko i się przewiozła, w związku z tym co napisałam. A autor, no cóż. Zauważył że pani się zakochała i się już rakiem wycofuje, bo boi się że wyjdzie szydło z worka i żona zrobi mu jesień średniowiecza. Tłumacząc to tym że przecież nie zostawi rodziny. Żona jest oczywiście winna bo nie nosi obrączki. Z jakiegoś powodu ją jednak zdjęła, prawda? Autor miał, jak mówi, "platoniczny układ" na sumieniu. Aha... Jest tu taki wątek Kasi którą mąż zdradził emocjonalnie. Zupełnie platonicznie. No niestety prawda jest taka że dla kobiety zdrada emocjonalna to jeszcze większe świństwo niż fizyczna. Zdjęła obrączkę jak się dowiedziała, prawda autorze? Lub przynajmniej domyślała.

46

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

o złamanym sercu powiedziała mi ona, nowa pani.

Wspominała, że zanim weszła w temat - jak zaprosiłem ją na pierwszy wyjazd konsultowała się z przyjaciółką, która jej doradziła: jedź, jedyne co masz do stracenia to złamane serce. I to jest prawda.

Ja jej od początku mówiłem, że nie wchodzę w grube tematy, choć jest świetna itd. ale do niej to nie docierało zupełnie. Stąd mój wpis o manipulowaniu mną, zna moje słabe punkty po prostu. Ma wszystko to czego mi w życiu brakowało- energię, optymizm, obserwowanie jak radzi sobie z życiem jest wspaniałe.

Na początku czułem się trochę postawiony pod ścianą, z czasem zaczęły pękać kolejne bariery.

Ok, przyznaję, dużo się ostatnio o sobie dowiedziałem, niekoniecznie dobrych rzeczy ale lepiej sobie to uświadomić późno niż wcale.

Staram się kalkulować, w tym nie ma nic złego, chyba najważniejszą decyzję w życiu lepiej podjąć w oparciu o zimną kalkulację niż serce które mówi jedź do niej teraz. Choćby na rolkach.  Nie chcę niszczyć swojej Żony, do której mam wiele szacunku i która nic złego  mi nie zrobiła.  Ani krzywdzić tej drugiej.

Nawiasem mówiąc trochę ją już znam, byłem u niej kilka dni, poznałem jej rodzinę i znajomych. Trochę inny świat niż mój,. Ale jak mówię ta znajomosć nie ma papierów na małżeństwo.

BŁAGAM, PRZESTAĆ PIEPRZYĆ!!!!

Tacy jak Ty powinni mieć na czole napisane, żeby się od nich z daleka trzymac.

Odp: krótka piłka

No tyle km od kogoś to ja mogę kochać więcej jak miłością doskonałą i być wręcz aniołem dla kogoś. A i drugim Mickiewiczem mogę zostać.

Kobieta ma swobodę i możliwość pokazać się tak jak chce być postrzegana. I to robi. Mam nadzieję że autor z bolesnym skutkiem tego doświadczy.

Ivy71
Dla mnie to znaczącą różnica wpakowac się komuś w życie wiedząc, że ta osoba ma kogoś i się godzić ( nawet jeśli się ona zakocha) na karmienie kłamstwami. Dlatego w ogóle mi tej kobiety nie szkoda. Widziała co ryzykuje, a jak chciała grać nieczysto to jak dla mnie na złamane serce zasłużyla.
Chociaż mi to wygląda na starą cwaniare a nie na niewinną zakochaną nieszczęśliwie kobietę.

Ty z tego co wywnioskowałam nie miałas o niczym pojęcia, dlatego też inaczej się to postrzega.

48

Odp: krótka piłka

bredzisz Ivy.

Panna po 5 minutach powiedziała, że 20 lat temu zostałbym jej mężem.

Przy pierwszym rozstaniu WYRAŻnie powiedziałem, że podwójne życie nie jest dla mnie i że spotkamy się za rok w tym samym miejscu jako przyjaciele.

Ona tym nie była zainteresowana, rozstaliśmy się NAGLE, jej szlochy itd. Więc zaproponowałem wyjazd i wyjaśnienie, że przyjaźń tak, miłość nie.

Tak samo jak sformułowanie - tylko złamane serce - które to ona mi sprzedałą, i z którym się asbolutnie zgadzam w kontekście tego, że ona ryzykuje złamane serce i tylko tyle, a ja złamane serce, rozbitą rodzinę i utracony dom. Każdy ogarnięty człowiek widzi zasadniczą różnicę.

Ona gdzieś tam teraz siedzi i tęskni. A ja tu i teraz tęsnię tak samo i bujam się z rozwalonym na własne życzenie życiem. 

Bla

49

Odp: krótka piłka

Panna??? Jeśli Ty o kobiecie którą rzekomo kochasz wyrażasz się z taka pogardą (bo to nie jedyne określenie które tego dowodzi) to jak to świadczy o Tobie???

To co napisałeś to tylko dowód na to że nie bredzę, natomiast Ty po prostu nie masz nic na swoje usprawiedliwienie. Miałeś już jeden romans "platoniczny", którego znaczenie bardzo zbagatelizowałeś, teraz kolejny, już nie bardzo platoniczny i pewnie będziesz miał ich więcej jak znam życie jak nie odejdziesz od żony. Albo zbierz jaja do wora i odejdź od żony której tak "nie kochasz" albo zabierz się za naprawianie małżeństwa i módl żeby się żona nie dowiedziała.

Odp: krótka piłka

Yyy? Chcesz mi powiedzieć że się z nią spotkales po to wyjaśnić że miłość nie, a przyjaźń tak? Z kobietą która od początku wiedziała że Cię chce? Tak chciałes pomoc jej nabrać dystansu? JAJA SOBIE ROBISZ?

A co robisz? Siedzisz i tęsknisz za kochanką i rozmyslasz nad (bez)sensem małżeństwa. Czyli kochanką dopiela swego! Wniosek? Stara cwaniara a Ty jesteś zwykłym kretynem.

Brak Ci jaj i tyle.

51 Ostatnio edytowany przez snipes (2015-12-02 17:50:06)

Odp: krótka piłka

gdyby dopięła swego nie byłoby tego wątku.

mógłbym napisać, ze Tobie brak mózgu. Sens byłby podobny.

52

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

Więc zastanawiam się - bo z Żoną wiemy, że stoimy przez zakrętem i musimy na nowo zbudować nasz świat tak czy inaczej - czy mógłbym wykroić w nowej rzeczywistości miejsce dla obydwu pań. Ale na "legalu".

Sorry, ale to żałosne i beznadziejne.
Jak chcesz ro zrobić? Sprowadzić kochankę do siebie, niech zamieszka z Tobą i Twoją żoną może?

To jest NIEREALNE. Nie bądź tchórzem, podejmij decyzję.

53 Ostatnio edytowany przez ivy71 (2015-12-02 17:51:50)

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

czy poza grupą sfrustrowanych panienek jest tu ktoś co ma do powiedzenia coś sensownego?

Zdążyłam skopiować zanim wyedytowałeś.

A Ty myślisz że zgodnie z solidarnością plemników zaraz poklepie Cię ktoś po plecach i powie: Super stary, Ty to masz dobrze, fajna żonka łóżeczko grzeje i jeszcze gorącą rozwódkę sobie bzykasz na boku, tak trzymaj chłopie!

Tu są same sensowne wypowiedzi, tylko Ty musisz nauczyć się czytać.

54 Ostatnio edytowany przez bohseonkelz32.1917 (2015-12-02 17:58:40)

Odp: krótka piłka

Było powiedziane. Nie kochasz żony, żona nie ma tego czegoś. Zostaw. Masz przecież kochankę, która daje Ci miłość. Więc w czym masz problem?

EDIT:
Nie dopiela? To jakim cudem jest jednak big love a nie tak jak chciałes przyjaźń, albo chociaż kontrolowane skoki w bok. Czemu mówisz o miłości i czemu rozmyslasz nad sensem małżeństwa? Powiedziała, że Cię chce, były szlochy i inne bzdury a Ty to zaczęłes , rozkreciles to, bo chciałes się spotkać, pokazales że nie jest Ci obojętna. Więc pozwalała sobie na więcej bez skrupułów a Ty się jeszcze głupio zastanawiasz aż co zrobić.

Proste, zdecyduj się wreszcie. Tak żebyś był szczęśliwy i byś skończył biednej żonie sieczkę z mózgu robić.

55

Odp: krótka piłka
bohseonkelz32.1917 napisał/a:

Było powiedziane. Nie kochasz żony, żona nie ma tego czegoś. Zostaw. Masz przecież kochankę, która daje Ci miłość. Więc w czym masz problem?

Ja Ci odpowiem. Bo samą miłością jeszcze się nikt nie najadł. A tu fajnie jest zjeść ciasteczko od czasu do czasu, a przy okazji i dusić ciasteczko w drugiej ręce. Będzie na potem.

56

Odp: krótka piłka
ivy71 napisał/a:
snipes napisał/a:

czy poza grupą sfrustrowanych panienek jest tu ktoś co ma do powiedzenia coś sensownego?

Zdążyłam skopiować zanim wyedytowałeś.

Ivy, Brawo TY:)

Tak jak myślałam, wystarczyło poczekać a i szlachetność Autora jakby zbladła.. i zostało co?
No właśnie niewiele.

PS. Pytanie o zdjęcie obrączki i zdradę emocjonalną omijasz, o dzieci również..
Nie rozumiem więc o co się tak pieklisz, przecież wszyscy doradzają to co chcesz usłyszeć:
UWOLNIJ ŻONĘ OD SIEBIE!

Odp: krótka piłka
ivy71 napisał/a:
bohseonkelz32.1917 napisał/a:

Było powiedziane. Nie kochasz żony, żona nie ma tego czegoś. Zostaw. Masz przecież kochankę, która daje Ci miłość. Więc w czym masz problem?

Ja Ci odpowiem. Bo samą miłością jeszcze się nikt nie najadł. A tu fajnie jest zjeść ciasteczko od czasu do czasu, a przy okazji i dusić ciasteczko w drugiej ręce. Będzie na potem.

Niech tak zrobi jak uważa, ale niech się pożegna z łatką uczciwego mężulka , bo to się w ogóle nie pokrywa z opisaną sytuacją.

58

Odp: krótka piłka

Jestem do tyłu.Gdzie jest Zmierzch?Za co?Nie podoba mi się to,to nie sprawiedliwe.Wywalić mądrą babeczkę?A szmacianki mogą?

59

Odp: krótka piłka

Otóż to,
miłość miłością, ale dom to jednak konkret
proszę jak rozsądnie

60

Odp: krótka piłka
snipes napisał/a:

czy poza grupą sfrustrowanych panienek jest tu ktoś co ma do powiedzenia coś sensownego?

Brawo. Pokazałeś klasę.

61

Odp: krótka piłka
Cynicznahipo napisał/a:
snipes napisał/a:

czy poza grupą sfrustrowanych panienek jest tu ktoś co ma do powiedzenia coś sensownego?

Brawo. Pokazałeś klasę.

Klasę..... "panienki" tongue

62

Odp: krótka piłka

Autor wątku jest, moim zdaniem, aktualnie na takim etapie, że wydaje mu się, iz to on ciągle rozdaje karty. On mysli, że wszystko zalezy od jego decyzji i zasranej łaski albo niełaski. Żonę chwilowo on postawi sobie w kącie narożnym albo trzymać ją bedzie w przedpokoju, a kochankę ustawi tak albo siak- jednym słowem pan i władca. Dwie kobiety pewnie chwyca się zaraz za kudły, by bić się o tego cudownego faceta, a on stanie sobie z boku i bedzie miał satysfakcję oraz poczucie, że świat obróci swoim ogonem.
Autorze, zejdź na ziemię, bo nie jesteś taki mądry, to tedwie kobiety są takie głupie- to tylko tobie tak się wydaje, że ciągle jesteś panem sytuacji.
Twoja zona już rozgląda się za kobietami, które mija na ulicy zastanwiając się, ktora z nich by do ciebie pasowała- nie sądzisz, że jest to bardzo wymowne? Gdybym ja coś takiego usłyszała od swojego faceta, to dałoby mi to do myslenia. Za chwilę twoja żona sama wypowie ci umowe z tobą i nie bedziesz miał nad nią kontroli. Poniesiesz wielką stratę, ale będzie już za póxno.
Kochanka wygląda na starą cwaniarę, która przeleciała niejednego chłopa, więc i ona szybko zorientuje się, że traci na ciebie czas. Też podziekuje ci za ciąg dalszy.
Więcej pokory ja tobie zyczę, bo życie bywa bardzo przewrotne i chociaz dzisiaj tobie wydaje się, że możesz Bóg wie co, to jutro możesz dostać prztyczka w nos, że z rozumem się nie pozbierasz.
Zacznij mysleć głową, a nie jak jakiś cwaniaczek i asekurant, tylko jak dojrzały i dorosły mężczyzna.

63

Odp: krótka piłka

korekta- nie jesteś taki mądry, jak one obie są głupie

64

Odp: krótka piłka

Tak to jest, gdy ktoś wyżej sra niż dupę ma- miał chłop fajną żonę, ale coś mu nie pasiło, bo widocznie za dobrze mu było. Gdyby żona była latawicą, leniem albo babą latającą za nim z tłuczkiem, to pewnie by ją kochał i szanował, a każdy dzień jej dobroci dla niego celebrowałby jako jakies swięto. Żona jednak jest kobietą dobrą, uczciwą i pełną cnót wszelakich, to chociaż zasługuje na na szacunek (objawem tego szacunku jest wprowadzenie wywłoki w rodzinę, w zycie zony), to jednak kochac jej za cholere się nie da. Co innego obca ku...wa- ta to dopiero jest kobietą- gdyby głupota niektórych ludzi mogła fruwać, to unosiłaby się wysoko niczym gołębica.
Za chwilę zostaniesz sam i takim to bedziesz WIELKIM ROZDAJĄCYM.

65

Odp: krótka piłka

najbardziej polskie słowo? Zółć wink

dziękuję za wszystkie konstruktywne rady i rozsądną krytykę:

dla pozostałych Pań: obyście się tą żółcią nie udławiły. Ogarnijcie się, ucieszcie, a potem żyjcie szczęśliwie w swoim uniwersum.

Posty [ 1 do 65 z 202 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024