Witam Was bardzo serdecznie. Mam 20 lat i będę się cieszyć na każdą odpowiedź i zaangażowanie w te sprawę, przede wszystkim osób ode mnie starszych.
Mam za sobą 6- letni, burzliwy związek, który skończył się ostatecznie, ponieważ mój ówczesny chłopak przespał się z moją najlepszą przyjaciółką i ciotką, którą traktowałam jak matkę. Na tym zakończę, chociaż jeśli macie pytania lub potrzeba więcej by mi pomóc, chętnie odpowiem.
Łatwiej było mi się pogodzić z rzeczywistością, bo się szybko zakochałam w kimś innym.
Ma 32 lata, pracę, hobby, które dzieli ze znajomymi, zainteresowania, z wyglądu mój typ, z dystansem do siebie i jak to się mówi z głową na karku. + typ łobuza, z bujną przeszłością , co jak wiadomo, też kobiety kręci. I tu potrzebuję waszej rady.
Trwa to już 6 miesięcy. Początek- CUD, MIÓD! jak wszędzie.
Dwa pierwsze miesiące chodziłam naprawdę w skowronkach, mimo, że nie liczyłam na jakąś big love.
Aż nagle zdystansował się, nie wiedzieć czemu. To było na zasadzie: krok w przód, dwa do tyłu. Powiedział, że nie rozumie więcej świata, i że on nie wie. Nie wie czego on ode mnie chce i czy to wszystko ze mną idzie w dobrym kierunku. Najpierw próbowałam rozumieć, też z tego względu, że umarła mu babcia nie chciałam się narzucać jeszcze z ... No właśnie sama nie wiedziałam z czym. Przeżywałam , że o mój Boże!! nieprzespanie noce, zapłakana, z to dzień przesypiałam, zero kontaktu z kimkolwiek, później znowu odwrotnie wir obowiązków i pracy, zaczęła się znowu szkoła i doszłam do wniosku, że halo? jestem młoda, nie brzydka, nie głupia, i nic nie poradzę na to, że on nie chce, czy nie wie. Serce bolało , ale dałam sobie spokój.
Po jakimś czasie wrócił, twierdząc, że zna swoje błędy, przemyślał, i żebym w pierwszą lepszą taxówkę wsiadła i do niego natychmiast przyjechała! Miałam wątpliwości i byłam szczęśliwa, że go znowu mam. Jak okazało się po kilku tygodniach on się zmienił, dalej miałam klucze od mieszkania i codziennie u niego jestem, ale nie jest już taki otwarty jak na początku. Nawet gdy ja mówiłam, że go kocham, on milczał. Co prawda jest lepiej, ale dalej nie ma tych 100% które dawał na początku.
Od jego przyjaciół, którzy mnie z resztą bardzo polubili wiem, że on odda serce na talerzu jeśli mu na kimś zależy, i cieszą się, że znowu kogoś ma i uważają, że ja jestem dla niego ważna. Wiem też, że półtora roku był sam, tzn miał różne kobiety w wiadomo w jakim celu, ale po kilku tygodniach dziękował i miał inną. Ze mną planuje np. Sylwestra czy urlop na następny rok z jego znajomymi, ale ten jego dystans i brak chęci do rozmowy na temat uczuć czy wątpliwości mnie po prostu gubi. Czy słusznie? Mi tylko powiedział, że on nie jest mnie pewny, bo jestem bardzo młoda, że mam jeszcze wszystko przed sobą i on nie wie cz on nie jest mi potrzebny tylko na chwilę. Raz spytał czy wrócę do ex tak jak Lucy? I to wszystko. Nie chcę go stracić, więc jak do niego trafić? i jak wy to widzicie? On się boi zaangażować czy po prostu dla mnie to wszystko więcej znaczy niż dla niego? i czy w ogóle jest szansa na związek z mężczyzną o 12 lat starszym ode mnie?
Dziękuję z góry za wszystkie odpowiedzi !