Problem chyba siedzi w mojej glowie -tak twierdzi on, sami ocencie. Jestem z nim moim szczesciem i bratnia dusza, wczesniej bylismy tylko przyjaciolmi (do samego konca traktowalam go czysto kolezensko), znamy sie od malego, jest jedynakiem. Mamusia, bo tak ja nazywam zapomniala chyba odciac pepowine. Wyprowadzilismy sie do innego kraju (on nigdy, ja z reszta tez, nie mielismy takiej wizji przyszlosci), 'zabralam' go jej od razu po skonczeniu szkoly sredniej. Telefony od niej i babci mojego ukochanego to byla codziennosc. Najpierw rzucalam lekko kasliwe komentarze, ale pozniej przestalo mi to odpowiadac w ogole. Rozmawiajac z nimi wychodzil, rozmawial na sluchawkach (tlumaczac sie lepszym dzwiekiem, gdzie rozmawiac z moimi rodzicami na tym samym urzadzeniu nie bylo problemu), pewnego razu sie poklocilismy - powiedzialam mu ze uwazam ze jest kontrolowany przez obydwie, ale ze tego nie widzi bo to trwa od malego. Oczywiscie zaprzeczyl, bilam sie sama z soba, plakalam po cichu bo nie moglam zniesc tego ze nie pozwalaja mu sie usamodzielnic, a w glowie mialam wizje jak za X lat wtykaja sie w nasze sprawy. Sprawa ucichla, pozniej ku mojemu zdziwieniu powiedzial ze zadzwonil i oznajmil im ze go kontoluja i ze sobie tego nie zyczy. Niewiele to jednak zmienilo. Mamusia nie mogac sie dodzwonic do syneczka (ktory byl wtedy w pracy), wydzwaniala lub wypisywala do mnie - nadal to robi. Kolejna potezna klotnia, miala miejsce na wyjezdzie, wyrzucilam z siebie wszystko (bylismy poza domem, wiec na neutralnym gruncie), ale powiedzial ze nie zyczy sobie takiego mowienia o jego rodzinie. Nie wyzywalam ich, nigdy tego nie zrobilam bo szanuje kazdego czlowieka, tylko wytknelam mu sytuacje ktore mnie zirytowaly badz zabolaly. Jedna z najbardziej szokujacych jak do tej pory jest to, gdy przyjechal do mamusi po raz pierwszy doslownie go oblepila. W mojej obcenosci, zaszla go od tylu- on siedzial na taborecie, przytulila i zaczela miziac po klatce piersiowej pod koszulka, drapac po tzw dywaniku. Doslownie jakby mi ktos cegla w leb przywalil. Gdy mu powiedzialm o tym wieczorem, gdy sie spotkalismy (bo sytuacja miala miejsce w domu gdzie sie wychowal) stwierdzil ze przesadzam
Jednak gdy spytalam co by zrobil, gdyby moj tato zaczal smyrac mnie po talii albo pieszczotliwie bawic sie moimi wlosami to jakby zareagowal? Zaczal mowic, ze sie stesknila i ze co ona juz go nie moze dotkac nawet. Nie zrobilo to na nim wrazenia, ze poczulam sie baaardzo niezrecznie. Ale powiedzialam wprost, ze nie zycze sobie takich sytuacji w moim towarzystwie. Pozniej bylismy na malej wycieczce we 3, usiedlismy i poprosilam go cichutko o buziaka - dostalam w policzek, po czym zaraz i mamusia upomniala sie o swoje. Gdy wychodzilismy gdzies razem i nie mogla dodzwonic sie do niego automatycznie wybierala moj numer, do bolu. Nauczylam sie juz nie odbierac, tylko od razu daje mu telefon. Aktualnie staram sie traktowac ja jak powietrze, zero uczuc, tylko czuje jej niechec. On mowi, ze wymyslam no ale czuje to, mowa ciala, slysze co mowi i jak sie zachowuje. Za kazdym razem tlumaczy to jej nadgorliwoscia i ogromna miloscia do niego, on akceptuje to ze jest jej jedynym synkiem, tylko ze ona dzwoni z kazda pierdola. Czasami uslysze cos, choc staram sie byc wtedy w innym pokoju. Co do telefonow o ktore nigdys sie czepialam (moi rodzice nie wydzwaniali tak czesto), to mowi ze to nie kontrola bo ona tylko chce wiedziec czy on zyje i czy wszystko dobrze i ponoc dzwoni na minute. Blagam, codziennie sie pyta czy zyje? No ludzie, przeciez gdyby cos mu sie stalo to oczywiscie ze bym do niej zadzwonila. Moj problem i czemu odbieram ja zle? Poprzednie mamy moich chlopakow, traktowaly mnie zupelnie inaczej - nigdy nie mialam takiego problemu jak z nia. Mamy moich ex dzwoniac zawsze spytaly o mnie czy chociaz przekazaly pozdrowienia. Oczywiscie nie jest to wyznacznik, ale obecna mamusia tego w ogole nie robi. Od czasu do czasu z grzecznosci powiem by ja pozdrowil, ale tylko z wpojonej grzecznosci. Nie musi mnie uwielbiac, ale kurcze dzwoniac na moj numer (chcac sie skontaktowac z synkiem) no chociaz wypadaloby o mnie wspomniec? Czy sie myle? Moze to ja wyolbrzymiam. Albo zmienil nr, dal babci zeby przekazala mamusi, 5min po skonczeniu rozmowy dzwoni mamusia 'przetestowac nowy nr'
Kiedy sie sprzeczamy, to on mowi ze nie prawi uwag nt mojej rodziny a moglby, na co odpowiadam zeby to smialo robil. Moja rodzina nie jest idealna, sa problemy i nieporozumienia w niej, ale wiedza ze jestem juz dorosla, ze tworzymy swoje zycie. Boli mnie rowniez to jak on sie wypowiada, czesto slysze o nim i jego rodzinie, a mamusia to, a tamto, a costam. Planujemy wspolne zycie, ale jeszcze nie uslyszalam nasz dom (jako moj i jego) tylko nasz dom ze jego i mamy (ktora aktualnie sie buduje), ze jego piesek (chociaz pieska dostali grubo po naszym wyjezdzie). Nie wiem jak sie zachowac, zaraz swieta, bedziemy na krotko i raczej obejdzie mnie przyjemnosc widzenia sie z nimi, tylko pozniej jest jeszce cale zycie. Chce je tworzyc z nim,a nie nim i jego mama. Mowilam to nie raz, podobnie z kwestia pierscionka - boje sie ze ona go wybierze dla mnie. Juz sie pytala co lubie, pokazywala swoja kolekcje 2 razy. Gdy ogladalismy ostatnio bizuterie -on zegarki, spytalam podchwytliwie jak chce wybrac dla mnie pierscionek jak nawet nie zwraca uwagi na to co ogladam, tylko przejrzy swoje i kaze isc dalej. Na co sie obruszyl po czym wywiazala sie sprzeczka. Smieszy mnie to troche, ale powoli przestaje, bo czuje ze to coraz bardziej wplywa na sytuacje miedzy nami. Jak sobie z tym poradzic? Byla u nas na wolnym, ale nie wykazala jakiegos super zainteresowania moja osoba, juz barsziej sie spodziewalam ze to moja mama tak oleje mojego partnera, ale okazalo sie zupelnie inaczej. Mamusia przyjechala do syneczka, a moja do nas w odwiedziny. Chcialabym juz nie wracac do Polski, bo moja wyobraznia wariuje na mysl co moze nas tam czekac. Przepraszam za nielad, ale mysli same sie napietrzaja. Ktos z Was mial podobnie? Jak rozwiazliscie swoje problemy z przyszlymi mamusiami waszych maminsynkow? Co radzicie? Mam nadzieje, ze ktokolwiek dotrwal do konca, i tak staralam sie skracac
Dziekuje :*
Nie bylam w takiej sytuacji ,ale ja bym postawila sprawę jasno. Albo odetnie pepowine albo niech wraca do mamusi. Takie 'maminsynki' to najgorszy material na męża. Jeszcze zacznie życie wam ukladac, mówić ile macie miec dzieci i gdzie mieszkać. Ja bym sobie na takie cos nie pozwoliła.
Makemehappy, ile masz lat i ile lat jestes juz w zwiazku?
Nie polecam stawiania sprawy na ostrzu noza. Kazanie facetowi wybierac miedzy matka a toba tez nie przyniesie oczekiwanych rezultatow.
Zastanow sie nad tym, jak bardzo chcesz byc z tym facetem. Wyobraz sobie wasze zycie za X lat. Wiesz jakie bedzie? Bardzo podobne do tego dzisiaj.
Jesli chcesz zainwestować w ten zwiazek, to bedzie cie to kosztowalo duzo, bardzo duzo cierpliwosci i konsekwencji. Klotnie nic nie dadza, tylko oddala was od siebie. Mowienie zle o jego matce to najgorsze, co mozesz zrobic. On musi sam dojrzec do tego, ze w tych relacjach cos jest nie tak. Bo jest, jesli ty masz cos z glowa, to ja tez, bo miejscami twoje opowiadanie to wypisz wymaluj fragmenty mojego zwiazku. Moj maz nie jest jedynakiem, ale swoje przeszlam i nadal przechodze. Jestesmy 10lat w zwiazku, jest lepiej. Ale tak jak bym chciala nigdy nie bedzie. Trzeba sie z tym pogodzic albo zmienic partnera na lepszy model. Generalizuje, ale mezczyzni ogolnie bardzo powoli sie zmieniaja. Jesli jego matka z babcia wywieraly na niego wplyw przez 20 lat, to pomysl ile czasu potrzebowalabys, zeby go spod tego wplywu wyrwac. I nie mowie tylko o wplywie bezposrednim, ale o tym, co siedzi u niego w glowie. Napisalas, ze to facet twierdzi, ze to siedzi w tobie. To znaczy, ze on nie widzi jak dysfunkcyjny jest jego zwiazek z matka. Moze sie okazac, ze on nigdy tego nie zrozumie i nigdy nie bedzie lepiej.
Dlatego naprawde przemysl, czy nie lepiej zmienic faceta. Po swiecie chodzi mnostwo fajnych, wartosciowych chlopakow.
Wiem, co pisze, ja sie nadal czasem zastanawiam, jak wygladaloby moje zycie z kolesiem bez bagazu w postaci mamusi.
Jesli decydujesz sie walczyc, to tylko samodyscyplina, spokoj, rozwaga, logika i wytrwalosc moga ci pomoc. Odpalaj wujka google i szukaj, jak z mamisynka zrobic mezczyzne. To moze potrwac bardzo dlugo, od ciebie zalezy, czy warto.
Przeczytaj sobie historie dziewczyny jedynaczki z tego dzialu, watek ma w tytule cos z nieodciata pepowina. Przepraszam za tak malo konkretow. Pomoze ci popatrzec na wszystko z punktu widzenia twojego chlopaka.
Wiesz najgorsze jest to, ze gdy mu mowie ze to juz czas odciac sie od mamusi i babci, to on mowi ze one sa zbyt wrazliwe, ze jak on nie zadzwoni to one nie moga spac i ze jak kiedys cos sie stanie i bedzie za pozno, to on bedzie plul sobie w twarz ze nawet nie zadzwonil na chwile
no wydaje mi sie, ze jest troche omotany, bo bez przesady, kazdy moglby tak powiedziec. Co do mieszkania faktycznie lekko sie niepokoje, moj luby chce wprowadzic sie do domu rodzinnego, wiec nie wiem czy dzienne wizyty mamusi nie stana sie rzeczywistoscia - oby nie.
ksiezniczkaola 22, jestesmy niespelna 2 lata, ale przed tym bylismy najlepszymi przyjaciolmi i spedzilismy cale liceum razem - mieszkalismy z 30m od siebie - do konca traktowalam go jak przyjaciela, gdy nagle mnie oswiecilo a on to potwierdzil
wiec zalezy mi na nim jak na nikim innym bo zna mnie najlepiej i ja go tez, nie ma blizszej mi osoby. Tak klotnie juz byly i racja efekt taki ze my rozdraznieni, a w rzeczywistosci nie wiem jak jest bo mowie wole unikac jakiekokolwiek kontaktu narazie. Oczywiscie, zle o niej nie mowilam, pokazywalam mu sytuacje ktore wg mnie nie powinny miec miejsca, zwracalam uwage porownujac zachowanie moich rodzicow i jej. To chyba ostatni facet dla ktorego chce sie poswiecic, czuje ze to moja bratnia dusza, naprawde z nikim tak dobrze sie nie dogadywalam jak z nim, nawet z najlepsza przyjaciolka. Musze sobie obmyslic jakis plan, np w sytuacji gdy jechalam do lekarza i nagle obydwie chcialy sie zabrac na zakupy, gdzie normalnie maja na codzien polaczenie z tym miejscem, to akurat gdy jechalam musialy cos kupic - gdy komentowaly cos z tylu pograzylam sie w mysli ze w sumie nie ma co sie wkurzac, bo to przeciez ja spedze z tym facetem wiekszosc zycia
tylko wlasnie pytanie jak. dzieki za odpowiedz, zaraz sprawdze ![]()
ksiezniczkaola a Ty jak sobie radzisz z tesciowa? tzn pytam o takie kontakty gdy np jedziecie tam z mezem lub jakies swieta? jak to wyglada u Ciebie po latach? moze i Ty masz jakis sposob radzenia sobie? Mi od poczatku zwiazku siedziala w glowie, ale po kilku miesiacach uporalam sie z tym i zeszlam na ziemie, ze tak naprawde w ciagu roku widze ja tylko kilkanascie dni - mimo to potrafila wywrzec na mnie takie cisnienie ![]()
6 2015-11-26 20:10:38 Ostatnio edytowany przez ksiezniczkaola (2015-11-26 20:12:42)
Jesli milym ci jest zdrowie psychiczne, pod zadnym pozorem nie godz sie na wspolne mieszkanie z tesciowa.
On jest bardzo przywiazany do matki i babci, pewnie manipuluja nim cale jego zycie, tak rach ciach, jak ty mu powiesz z jest nie tak, to do niego nie dotrze. A potem opowie wszystko mamusi. A mamusia sie rozlpacze, ze jej nie lubisz. I kto bedzie ofiara, a kto zly wilk? Myslisz, ze on sam wymyslil, ze to u ciebie w glowi tylko siedzi? Pokazuje ci tylko mechanizm dzialania.
Przygotuj sie na to, ze mozliwe, ze nigdy nie bedzie tak, ze tu mu cos powiesz, a on to przyjmie. Przygotuj sie na manipulacje. Bedziesz musiala przegonic mistrza. Pozytyw jest taki, ze on jest do tego przyzwyczajony, wiec znajdz slabe punkty i je wykorzystuj, powinno isc latwo. Nie skupiaj sie na niej. Zamiast mowic, ze on za duzo z nia rozmawia, znajdz wam jakies zajecie. On wogole zdaje sobie sprawe z tego, ze miedzy wami jest cos nie tak? Mow o twoich uczuciach i o was, ze jest ci przykro. Rozplacz sie, nie tylko jego matka umie ronic lzy. Wylacz dzwonki, nie odbieraj od niej telefonu. Jak odbierzesz, porozmowie powiedz mu, ze ci przykro, ze ona cie tak bardzo nie lubi, ze nawet sie z toba nie przywita. I tak za kazdym razem, zeby pamietal. On uwaza, ze one potrzebuja jego uwagi bardziej niz ty, bo jestes samodzielna i sobie radzisz. Pokaz mu, ze potrzebujesz go bardziej, nie boj sie zrobic z siebie od czasu do czasu sieroty dla dobra sprawy. Nie wracaj z zagranicy. I pamietaj, on powtarza im wszystko, o czy rozmawiacie. Gwarantuje.
Pomysl, jak bardzo musi byc rozdarty twoj facet. Tyle kobiet i jakby sie nie staral, nie moze wszystkich zadowolic. To prowadzi do niezlej frustracji.
Musisz nauczyc sie spokojnie podchodzic do sytuacji. pierwszy krok, to zeby facet sam doszedl do wniosku, ze takie telefony sa meczace. Nie przeszkadzaj mu samemu dojrzewac, jak bedziesz mu pokazywac niedoskonalosci jego matki, ktora sie przeciez tak poswiecila, zeby go wychowac, efekt bedzie odwrotny. Bedzie czul, ze ja atakujesz i automarycznie stawal w obronie. Nawet niewinne z pozoru uwagi moze tak odbierać. Skup sie na sobie, mow: MI jest przykro, JA czuje, MI brakuje czasu z toba. Ta kobieta nie jest zla, ona jest po prostu bardzo zagubiona w zyciu, nie potrafi pogodzic sie z faktem, ze jej syn stal sie dorosly. Naucz sie jej wspolczuc. Pomysl, jaka musi byc nieszczesliwa.
Naucz sie jezyka, ktorym posluguje sie matka, mow tak, jak ona mowi, wtedy masz wieksze szanse, ze twoj przekaz dotrze. Potem zacznij uczyc faceta twojego jezyka. Musisz sie uwstecznic, zebyscie mogli razem isc do przodu.
I jeszcze raz, cierpliwosc, dystans i zaciskanie zebow. Rob swoje, ale sie nie awanturuj z facetem. Pomysl sobie, ze szkoda nerwow, zeby sie przez taka babe stresowac. Zaklnij albo wymysl kasliwa uwage, ale nie mow nic glosno.
Czeka cie cos w rodzaju orki na ugorze. Jest szansa, ze cos wyrosnie, ale nikt nie da ci gwarancji jakiej jakosci i czy wogole. Dobrze, ze wyjechaliscie. To daje nadzieje, ze za 10-15 lat, zobaczysz efekty.
Znajdz sobie kolezanke albo kogos, komu bedziesz mogla wylac te wszystkie żale. Uwazaj, zeby sie dodatkowo sama nie nakrecac, ale trzymanie takiej goryczy w sobie tez nie jest zdrowe. Mozesz tez pisac na forum w formie terapii. Posmiejemy sie razem z dziwactw naszych "mamusiek".
Jestes mloda i mimo wszystko polecilabym rozejrzenie sie za lepszym modelem. Ryzyko jest takie, ze trzeba miec szczescie, bo w zasadzie kazdy czlowiek ma jakies dziwadlo; sztuka jest, zeby nie przeszkadzalo w byciu razem.
Na koniec anegdota, w wakacje tego roku pojechalismy do tesciowej, a ta, zanim wygramolilismy sie z auta, z utęsknieniem zawolala z okna, ze tak sie stesknila, ze bedzie dzis spac z moim mezem (oczywiscie do tego nie doszlo). Ja zupelnie na spokojnie zapytalam ja sobie w duchu, czy jeszcze go od cycusia nie odstawila. Od razu zrobilo mi sie lepiej i przywitalam ja jak najbardziej autentycznym usmiechem:)
7 2015-11-27 15:09:39 Ostatnio edytowany przez qwertypolka (2015-11-27 15:20:35)
Jedna z najbardziej szokujacych jak do tej pory jest to, gdy przyjechal do mamusi po raz pierwszy doslownie go oblepila. W mojej obcenosci, zaszla go od tylu- on siedzial na taborecie, przytulila i zaczela miziac po klatce piersiowej pod koszulka, drapac po tzw dywaniku. Doslownie jakby mi ktos cegla w leb przywalil. Gdy mu powiedzialm o tym wieczorem, gdy sie spotkalismy (bo sytuacja miala miejsce w domu gdzie sie wychowal) stwierdzil ze przesadzam
Jednak gdy spytalam co by zrobil, gdyby moj tato zaczal smyrac mnie po talii albo pieszczotliwie bawic sie moimi wlosami to jakby zareagowal? Zaczal mowic, ze sie stesknila i ze co ona juz go nie moze dotkac nawet. Nie zrobilo to na nim wrazenia, ze poczulam sie baaardzo niezrecznie.*
ja pierdziele... aż włos na głowie się jeży... moja przyszła teścióweczka też odwaliła niezłą manianę już na pierwszym naszym poznawczym spotkaniu - uwiesiła sie kokieteryjnie na mojego Maćka - ku**a!! nie ja matka, tylko jak normalnie baba, dziewczyna, kobieta na mężczyznę!!! - i pocałowała go ostentacyjnie w usta... teraz bardzo żałuję, że nie zareagowałam od razu już wtedy, ale chyba idzie mnie zrozumieć, że po prostu osłupiałam, zatkało mnie !!
Dopiero po tym co zaczęła odwalać (przeczytaj sobie moją historię, mój wątek, bo naprawdę długa historia i wiele akcji przez nią odwalonych, przez które wątpiłam, czy wytrzymam to !!! ..zobacz, że nie tylko Ty masz do czynienia z wiedźmą, może poprawi Ci to humor !
) zapytałam mojego Maćka, co by zrobił i jak by się czuł, jakby takie coś zrobił wobec mnie mój tata (osobiście, uważam, ze przytulenie, jakiś buziak w policzek, czoło może być ze strony rodzica do dziecka w takim wieku, jednak takie coś co zrobiła ona i Twoja teścióweczka za dychę uważam za (powiedziałabym nawet) patologiczne.... Mój Maciek np powiedział, że bardzo by się wkurzył, jakby takie coś odwalił mój tata.... obrzydliwość !! ;//// miałam wrażenie, że ona jakby mogła to by z nim spała !!!!!!!!!!!!!
Poczytaj sobie mój wątek, może wpadniesz na jakieś rozwiązanie, albo jeszcze jakoś będziemy mogły pomóc sobie nawzajem....
Ja wiem już teraz dziś - po ty wszystkim co mi zrobiła, co "zafundowała", ile łez przez nią wylałam, ile nerwów mi napsuła - szczerze jej nienawidzę - tak, bardzo przykro mi to mówić/pisać, jednak to się już chyba nie zmieni.... Tym bardziej, że ona uważa, że nie zrobiła nic złego, otwarcie ogłasza, że jest o mojego faceta (a swojego syna ZAZDROSNA !!!!!!!! JAK JAK JAK ?!?!?!?!?
|| - ma nowego faceta - zostawiła ojca Maćka po 20 latach małżeństwa dla kolesia-koksa poznanego w necie...., ma to co chciała, tak jej było źle, powinna zająć się swoim nowym życiem a nie jeszcze próbuję manipulować swoim dorosłym dzieckiem!!!!) powinna się cieszyć, że syn w końcu trafił na swoja drugą połówkę, a nie próbuje go dalej od siebie uzależniać i nie pozwala mu wyfrunąć z gniazda !! ;((( Żałosne to jest ;(((((
Przepraszam za (może i ostre dla niektórych słowa), ale niestety, to jedyna osoba, o której nawet wspomnienie przywołuje we mnie takie emocje....
To chyba ostatni facet dla ktorego chce sie poswiecic, czuje ze to moja bratnia dusza, naprawde z nikim tak dobrze sie nie dogadywalam jak z nim, nawet z najlepsza przyjaciolka. )
mam dokładnie to samo.... po serii nieudanych związków z co jednym to gorszym, w końcu trafiłam na kogoś normalnego, wyjątkowego, porządnego, an dodatek tak do mnie pasującego...
A tu kurna zawsze coś nie tak !!! nie może być przecież aż tak dobrze !
Jak chłopak teraz dobry to nienormalna matka wpier*****ąca się we wszystko !!! porażka !!!!!!! znowu nerwa dostałam ;//
ksiezniczkaola nie nie, zle opisalam sytuacje, tesciowa sie buduje i plan jest wprowadzenia sie do jej owczesnego mieszkania, a gdy babcia z dziadkiem odejda na inny swiat wtedy przeprowadzka do domu w ktorym mieszkali (wszyscy razem we 4 przez te kilkanascie lat). W zyciu bym z nia nie zamieszkala, co to to nie
Hmm no widzisz, o tym nie pomyslalam ze tak to dziala. Wczoraj przeprowadzilismy szczera rozmowe i jakos ulzylo, i mi i chyba jemu. Wyjasnilam co czuje i dlaczego, na spokojnie choc bez silnych emocji sie nie obylo, on tez powiedzial swoje i teraz bede probowac faktycznie bardziej skupiac sie na nim, w sumie jestesmy tu sami wiec to jedyna osoba ktra mam. I chyba masz racje, ze powtarza wszystko, bo wczoraj wspomnialam ze nawet mamusia nie raczy mnie pozdrowic, to sie zaczelo ze niby ciagle sie pyta w rozmowach o mnie tylko ze nie dyskutuja o mnie tylko chwile pogadaja, ze np kupila mi rekawiczki na marznace dlonie, ze witaminy przeciez nam dala, ze przywiozla likier z wycieczki, ze prezent dostalam na urodziny itp. No niby racja, z tym ze nie wiem czy jest to zainteresowanie ze wzgledu na moja osobe czy pod katem mojego chlopaka
Tak, juz jak bylismy w Polsce to faktycznie sam zauwazyl, ze mecza go te ciagle telefony, mowi ze sie cieszy jak wracamy, wiec to chyba male kroczki w dobra strone
Hm no problem, ze on twierdzi ze rozmawiajac ze mna widzi czasami swoja matke
Nawet wolalac do mnie po imieniu, tzn chcac to zrobic, zawola najpierw 'mamus' a potem dopiero sie poprawia - nie jest to nagminne ale zdarza sie
Hahaha no to mamy podobnie
Od razu biegnie do syneczka, ehh bylam na tyle wkrecona w to, ze przed jej przyjazdem zastrzeglam ze w naszej sypialni spimy tylko my - autentycznie balam sie ze jak np pojde do pracy to wcisnie sie z nim do naszego lozka - tego bym juz nie przezyla. Np jak siedzielismy u niego, lezelismy wieczorem, to schodzila i oczywiscie bez pukania wlot do pokoju i tak pol siedzaco/pol lezaco siedziala przy jego drugim boku pytajac o totalna pierdole, ktora moglaby zalatwic np po moim wyjsciu albo nastepnego dnia. Dla mnie dziwne, ze bez pukania ale tak nauczona. Przyleciala do nas i tez, otworzyla drzwi od sypialni i kiedy synus wstaje, juz chcialam wypalic ze te drzwi maja funkcje pukania, ale zacisnelam zeby i tylko zasmialam sie w duchu. Smiech przez lzy, kuzwa zeby w obcym domu nawet nie zastukac? Ale przeciez to nie problem dla mojego mezczyzny
No jaki problem ze chciala nas obudzic? Heh nas, z tym ze uzyla tylko jego imienia
Podobnie gdy wstawalismy, moja mama np pytala czy chcemy my cos do jedzenia, a jego mamusia pytala czy syneczek chce cos na sniadanko. Powiedzialam, mu o tym ze nie ma nas, tylko jest on i ja dla jego mamy, to wyskoczyl ze kiedystam przeciez powiedziala ze cos tam jest nasze
ehh dluga droga przede mna, moje zycie bedzie sprawdzianem cierpliwosci, ale to dobrze trzeba sie ulepszac kazdego dnia
zobaczymy za kilka lat, oczywiscie nic na sile, gdy stwierdze ze cos zaszlo za daleko to po prostu trzeba bedzie.... Ale narazie bede dobrej mysli, dziekuje za dostarczenie mi innego punktu widzenia :*
qwertypolka coooooooo?! nie no to takiej akcji jescze nie widzialam
no pewnie, skoro mnie zamurowalo to co dopiero ciebie w takiej sytuacji. haha zaraz wlacze i siadam do lektury
no dokladnie, co innego taki gest ze strony rodzica, gdzie widac czulosc taka czysto rodzicielska a co innego taki buziak czy oblepianie, no co jak co ale mysle ze potrafimy to rozroznic. pierwsze co wpadlo mi do glowy jak napisalas, ze bedziemy mogly sobie pomoc to forum albo maile gdzie wylejemy caly swoj jad i posmiejemy sie - bo tylko tyle mozna na rozladowanie tej zlej energiii
hm kurcze a moze cos w tym jest, bo ta mamusia tez ma nowego meza, calkiem niedlugo. ale ze tak otwarcie mowi ze zazdrosna? ja swojemu powiedzialam przy pewnej ogromnej awatnurze, ze wlasnie mam wrazanie ze gdyby mogla to by z nim spala codziennie i sie troszczyla ciagle jak o male dziecko, a przeciez jest juz dorosly, ma budowac swoje zycie i swoja rodzine. Hahaha mamy ten sam problem, wczesniej cos nie gralo z chlopakiem a rodzice byli w porzadku, teraz chlopak jak najbardziej dla nas a tesciowki ch*jowe
ale dokladnie, nie mozna miec wszystkiego. Pocieszam sie jedynie, ze to ja spedze z nim reszte zycia. teraz bede pracowac, zeby to zycie bylo piekne a nie macone mamusia. Nie stresuj sie tak, widze ze faktycznie ma na ciebie wielki wplyw, ja az tak jeszcze nie reaguje i oby to nie byla kwestia czasu kiedy zaczne
okej teraz siadam do twojego watku ![]()
wspolczuje, moj wczoraj powiedzial ze za mleko jeszcze nie oddal czy cos takiego
Wiec wyobraz sobie, pod jakim wplywem mamusi musi byc
Mowi, ze mamusia wszystko mu dala i jest jej wdzieczny. Kazdy powinien byc wdzieczny swej mamie bo dala nam najwiekszy skarb - zycie. Telefony sie u niego ukrocily, na poczatku byly codzinnoscia a teraz prawie ich nie slysze, choc wczoraj wspomnial ze meczy go to ze nawet w domu nie moze porozmawiac z mama przy mnie, bo zaraz zaczne gadac ze go kontroluje a przeciez ona dzwoni tylko na chwile spytac czy zyje
To znow mowie ze gdy mu sie cos stanie, zlamanie, wypadek, tfu tfu smierc to przeciez nie bede tego trzymac dla siebie tylko od razu do nich zadzwonie, powiedzial ze im to przekazal ale mimo to one sie martwia. I tak w kolko macieja
Chyba musimy uzbroic sie w to co pisala kiezniczkaola, cierpliwosc, dystans i usmiech. Mocne nerwy tez sie przydadza
pozdrawiam :*
11 2015-11-30 20:05:44 Ostatnio edytowany przez ksiezniczkaola (2015-11-30 20:12:59)
Hej makemehappy, ja wiem, ze jak tak pisze, ze trzeba sie nie stresowac i wziac na luz, i wogole, to mozesz sobie pomyslec, ze to slabe rady, bo w tobie sie az gotuje, ale naprawde, ja przerobilam okres buntu i to naprawde nic ale to nic pozytywnego nie wnioslo do spraw. Ciezko jest tak sie przemoc i zachowac zimna krew, gdy sie w człowieku az gotuje, ale trening czyni mistrza. Naprawde zazdroszcze dziewczynom, ktore maja facetow po swojej stronie. Wtedy mozna jakos wspolny front wypracowac, wspolne zasieki i wspolnie sie bronic, a tak ma sie z jednej strony potworna bestie, gotowa pozrec, a z drugiej ignorujacego sytuacje faceta. Normalnie zeswirowac mozna. Wiem, ze to co pisze, moze sie wydawac kontrowersyjne, ale pozbylam sie nawet wyrzutow sumienia. To moja tesciowa zrobila ze mnie jedze i manipulatorke na miare siebie. Kiedys bylam mila, dobrze ulozona i nie kombinowalam. Marzylam o otwartym, szczerym zwiazku. Nawet dlugo myslalam, ze moj taki bedzie. Tesciowa pokazala swoje oblicze w wieczor, gdy moj sie oswiadczyl. A potem to juz byla jazda bez trzymanki z kulminacyjnym punktem - slubem, na ktory sie spoznila i oczywiscie wszyscy musielismy na nia czekac.
Myslisz o slubie? Mam dobra rade, znajdz kogos, kto bedzie ci tesciowa "ogarnial", zebys nie musiala psuc sobie tego pieknego dnia mysleniem o niej. Niech da jej w pysk albo spelnia wszystkie zachcianki, wszystko jedno, bylebys nie musiala sie nia przejmowac nawet przez sekunde! Gwarantuje ci, ze bedzie z nia problem.
Powinnas sie skupic nad zwiazkiem z partnerem, naprawde. Nie pozwol wpedzic sie w jakies bzdurne poczucie winy. Jest osoba religijna? Jest taki piekny teks w Biblii, o tym jak syn porzuca swoj dom rodzinny zeby zwiazac sie z kobieta. Przemyc go jej. Przecinanie pepowiny rob dyskretnie i umiejetnie, tak zeby sie facetowi wydawalo, ze to on sam. Tez masz przeciez uczucia, mow mu o tym, nie mow ze manipuluja, tylko ze jestes zazdrosna o ten czas, bo np oboje pracujecie i ty bys chciala w koncu troche z nim pobyc, a on rozmawia z mama. Badz sprytna, natura wyposażyła kobiety w przebieglosc, nie facetow. Doprowadz do sytuacji, zeby to ona kazala mu wybierac. Ty mow, ze przeciez mozna kochac was obie, a tobie jest przykro, gdy zachowuje sie tak zaborczo, jakbys go jej odebrala. To nie jest przeciez prawda. Ona zawsze bedzie matka, ty nigdy, tak samo ona nigdy nie bedzie dla niego partnerka, tak jak ty jestes. A t codzienne tel.. No coz, tak sobie pomyslalam.. One chyba zle twojemu zycza, ze tak ciagle sprawdzaja, czy zyje, jakby spodziewaly sie, ze cos mu sie stanie. Mozesz np sprobowac powiedziec mu tez, ze martwisz sie o nia, ze jest sama itp, ze moze by do ludzi wyszla, moze jakies kolko czy inne zainteresowanie. Moze na kurs jezyka ja wyslijcie? Bedzie miala do kogo gebe otworzyc, to nie bedzie syneczka tak meczyla no i czasu tez bedzie mniej.
Kurde, to jest tak trudna sytuacja, ze masakra.
Wiesz, ja kiedys nawet przystanelam zeby sie zastanowic, moze moja tesciowa jest ok tylko ze mna jest cos nie tak? Zasiegnelam jezyka i wiesz co? Ona nie ma zadnych kolezanek. A historie o niej chodza po wsi takie, ze ho ho. Ale wiesz jak mi sie lepiej zrobilo, jak sie okazalo, ze to jednak nie ja mam cos z glowa nie tak? O niebo lzej.
No i jak ja odwiedzamy to obserwuje i slucham, i wyciagam wnioski. Nie dam sie na niczym zagiac, a ja moge na kazdej niescislosci.
Zycze ci, zebys przebrnela przez to z godnoscia oraz znalazla osobe, ktorej bedziesz mogla wyrzucic z siebie wszystko to, czym cie stresuje ten babsztyl. Dawaj znac, jak cos fajnego odwali, chetnie posmieje sie razem z toba.
Na koniec anegdota: w kosciele do slubu mielismy isc z mezem do oltarza razem, ale moj tatus w ostatnim momencie sie zglosil, ze chce mnie prowadzic i tesciowa strzelila focha, ze nikt jej nie powiedzial, bo ona tez by wtedy poprowadzila syneczka do oltarza. Jak sie dowiedzialam, to oczywiscie malo szlag mnie trafil, ale po chwili lezalam na podlodze we lzach - ze smiechu - zalujac, ze jednak go nie poprowadzila, mialabym nagranie do poprawiania humoru do konca zycia:) wyobraz sobie taka komiczna scene, mamusia oddaje syna do oltarza do slubu. No blagam, ja ledwie teraz pisac moge, tak mnie to znow rozbawilo.
Humor jest naprawde dobrym lekarstwem na zlo tego swiata:)
Qwerty ty to masz luzik, przynajmniej twoj chlop widzi, co sie dzieje, pomrocznosc jasna moze kazdego czasem dopasc. Zycze ci duzo cierpliwosci i luzu, bo szkoda zdrowia tracic nerwy na takiego babsztyla. Ja zawsze chetnie poslucham jakie akcje odwalaja wasze tesciowe. Jak moja umrze, wydam ksiazke: moje zycie z tesciowa. Maz sie za mna rozwiedzie:p
Hahahahhahahahhaah ksiezniczkaola smieje sie do teraz
Po zaledwie dwoch Twoich anegdotach zaczynam byc ich cicha fanka
hm to od poczatku. Co do nastawienia, mojego do zycia, mimo niewielu lat przezytych w gronie doroslych juz nauczylam sie, tlumaczyc sobie ze to co mowimy to tylko slowa, a slowa przeciez nie moga mnie w zaden sposob dotknac, przeciez powiedziec mozna wszystko. Co do tego jest git, a jeszcze teraz czytajac odpowiedzi naprawde spadaja mi kamienie z serca raz po razie
Jestem szczesliwa ze swojego zycia, to ze mam z tym problem nie wplywa juz na to czy jestem happy
Moj jest za mna murem w naprawde wielu kwestiach swiatopogladowych, jesli chodzi o polityke, o religie, o jakies cele zyciowe. Zanim zostalismy para bylismy najlepszymi przyjaciolmi, serio z nikim nie mam lepszego kontaktu, z zadna kolezanka czy kimkolwiek, o wszystkim mozemy rozmawiac... Tylko tu jest czuly punkt w jego najblizszej rodzinie. Zdecydowanie chyba kazda z nas chce tego samego, normalny zdrowy zwiazek i tez licze ze moj taki bedzie
Droga ksiezniczkaola jestem Ci z gory bardzo serdecznie wdzieczna, dozgonnie, za rade odnosnie dnia slubu.
Co do sytuacji to wyglada tak ze w domu faktycznie nie rozmawia juz w ogole z mama, tzn czasem zdarza sie ze ona dzwoni ale naprawde na moment, potem raczej rozmawia z babcia, tzw przekierowanie
Generalnie musza zaspokoic swoje zadze kontaktu i mowia, ze musza uslyszec jego glos bo inaczej to nie moga spac
hehehe. Wiesz ona pracuje w miejscu akurat gdzie jest duzo ludzi, ma na codzien stycznosc z mniej wiecej 600 osobami, z niektorymi spotyka sie co pare tygodni wlasnie posiedziec i pogadac, niektorzy sa codziennie u niej zeby cos obgadac. Do swojej mamy jezdzi no co 2-3 dzien, bo jest przyzwyczajona tam przebywac i jeszcze cos sobie probuje dziergac, wiec chyba ma zajecia i jest miedzy ludzmi ciagle.
Widze slubu do konca zycia nie zapomnisz
Historia przerazajaca poniekad, obawiam sie ze moze istniec szansa na to ze u mnie mogloby byc podobnie. Z tym, ze ja chyba nie bede brac koscielnego slubu, mysle o czyms innym i postaram sie to zaplanowac tak, zeby faktycznie uwzglednic w tym czasie zajecie dla mojej przyszlej mamusi do momentu rozpoczecia calego wydarzenia
Bezbledne, naprawde Twoja tesciowa jest mocna.
Hahahahah w takim razie zamawiam egzemplarz. Bestseller jak nic!
13 2016-03-11 11:15:23 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2016-03-11 11:30:55)
Chyba jestesmy bliscy rozstania, kocham go bardzo, ale kurcze mam 22 lata
I kolejny raz po rozmowie kierujacej nas do rozstania (z jakimkolwiek, z tym akurat ponad 2 lata zwiazku i wczesniej 4 przyjazni) facet mowi mi ze dalam mu odczuc ze cokolwiek on nie zrobi to ja i tak bede przy nim i nie musi sie starac heheh i [wulgaryzm] zapomnial sie mnie przez te 2 lata zapytac jak ja sie z nim czuje i czy w ogole jestem szczesliwa
wiec dlaczego teraz ja nie moge pomyslec o sobie na np nastepne 2 lata? ehhh juz byl bliski wyprowadzki ale w ostatnim moemncie nie wiem czemu palnelam ze ma czas do konca marca zeby sie wyprowadzic albo zrobic na mnie takie wow zeby wzniecic we mnie ten ogien milosci na nowo... ale wiecie co czuje taka ulge, jakos tak mi sie lepiej oddycha, latwiej.. hm sama nie wiem.
Co do sytuacji z jego matką - nie, nie jest to normalne. Jeśli masz siłę i ochotę, możesz walczyć o poprawę sytuacji. Celowo użyłam sformułowania "poprawę", ponieważ obawiam się, że nie ma co liczyć na obrót o 180 stopni. Jak dla mnie to jest typ toksycznej, nadopiekuńczej matki - myślę, że co by nie było, i tak nie będzie się w pełni normalnie zachowywać i będzie Ci mniej lub bardziej życie uprzykrzać.
Teraz co do Ciebie - okej, czytając te wcześniejsze posty jestem w stanie zrozumieć, że ta kobieta Ci gra na nerwach. Co by nie było, to jest jego matka. Jednak, po tym ostatnim -dzisiejszym- poście zwątpiłam. Weź Ty go sobie jeszcze raz przeczytaj albo nawet kilka.
ehhh juz byl bliski wyprowadzki ale w ostatnim moemncie nie wiem czemu palnelam ze ma czas do konca marca zeby sie wyprowadzic albo zrobic na mnie takie wow zeby wzniecic we mnie ten ogien milosci na nowo...
Ten tekst jest na poziomie gimnazjalistki. Co Ty, taką księżniczką jesteś, że będziesz warunki stawiać, szantażować? Facet ma zacząć przed Tobą żonglować, to będzie wystarczające wow? Ja rozumiem, że może przyjść takie wypalenie w związku, ale to się inaczej rozwiązuje. Razem, przede wszystkim, a nie tylko oczekując WOW od drugiej osoby.
ale wiecie co czuje taka ulge, jakos tak mi sie lepiej oddycha, latwiej..
A ja nie sądzę. Jeśli tak, to pewnie Ci i tak zaraz przejdzie.
Problem na 100% siedzi wyłącznie w Twojej głowie - on ma racje. Aż tak jesteś zazdrosna o miłość matki do syna i syna do matki ? A co Ci to przeszkadza, że się kochają, martwią o siebie, dzwonią ? Coś Ci zabierają? ubywa Ci czegoś? obrażają Cię? Czy on zdradza jakieś Wasze tajemnice, zwierza się z Waszych spraw, obgaduje Cię? Skąd ta zazdrość, złość i nienawiść? Każda matka ( normalna) martwi się o dziecko, a skoro są telefony to dlaczego ma nie zadzwonić - bo Tobie się to nie podoba ?. Ty mówisz że Twoi rodzice są "normalni" bo rzadko dzwonią - zastanów się czy to normalne żeby nie interesować się swoim dzieckiem.
Autorko, uważam że przesadzasz. Teściową Tobie personalnie żadnej krzywdy nie zrobiła, widać że bardzo kocha syna, ale jesteście w super sytuacji: mieszkanie daleko, więc wszelkie niedogodności będą trwały krótko. Dacie radę ![]()