Hej. Jak w temacie.
Dodam, że sytuacja miala miejsce miesiąc temu. Od tamtej pory nie pisaliśmy często, może z dwa razy, ale tak luźno. Wczesniej sie spotykalismy, ale wyszło jak wyszło. Teraz znów zaczęlismy ze soba pisać (mieszkamy daleko od siebie wiec ciezko się spotkać). uzgodniliśmy ze się spotkamy i pojdziemy na jakies winko/piwko. Jak się zachowywać? Przyjść z kwiatkiem czy byc sztywnym, nie zwracać zbytniej uwagi i czekać na jej sygnały? Prosze was o konkretne rady bo nie mam pomysłów, nie chce spiepszyć tej relacji drugi raz. ![]()
Wiesz, ona może myśleć, że skoro raz Ci dała kosza, zrozumiałeś a wasze pisanie teraz i ewentualne spotkanie ma wymiar koleżeński. Ja bym raczej na luzie podeszła do spotkania. Możesz delikatnie, niby żartem wypróbować podczas niego, czy jest dla was szansa. Na pewno nie napieraj, nie traktuj spotkania jako randki, bo to ją pewnie zirytuje. A tak... Na luzie... Może doceni i zechce ci dać szansę.
Jak konkretnie wyglądał ten kosz?
Spotykałem się z moją obecną dziewczyną przez kilka miesięcy, była strasznie oziębła i wycofana aż w końcu dała mi kosza bo powiedziała, że nie da rady się otworzyć przede mną. Po paru miesiącach tak jakoś napisałem, kontakt się odnowił i jesteśmy teraz bardzo szczęśliwi. Więc różnie bywa. Nie kupuj żadnego kwiatka, ani nic. Ale musi zobaczyć że nie jesteś kolegą. Staraj się do niej jakoś zbliżyć, żeby przyzwyczaiła się do Twojego dotyku. Tylko z wyczuciem, naturalnie. No ale jeżeli pytasz tutaj jak się zachować tzn że nie wiesz jak to ma wyglądać, więc nie wyjdzie naturalnie i tak..
Na 90% i tak spieprzysz, bo się za bardzo spinasz. Żadnego kwiatka, żadnego grania sztywnego. Przede wszystkim WYLUZUJ, nie jest to jedna kobieta na świecie.
Bądź sobą, masz się jej spodobać taki jaki jesteś.
Witcher napisał to, co dokładnie też chciałem napisać. Spieprzysz to facet, bo się spinasz. Spieprzysz na bank. Kwiaty? Zapomnij. NIE DAJESZ JEJ ABSOLUTNIE NIC POZA SWOIM TOWARZYSTWEM. Powiem więcej -- masz się zachowywać jak kumpel, zajebisty kumpel, ale tylko kumpel. Nie pomyl tego z byciem przyjacielem -- z przyjacielem się nie sypia, a Ty chcesz z nią sypiać.
Idź na piwo, zachowuj się jak człowiek, gadaj do niej naturalnie, jak do kumpla, nie skupiaj się absolutnie na niczym (a zwłaszcza na tym, jak wypadasz), przy okazji eskaluj dotyk; a to popraw jej włosy, a to strzepnij pyłek z bluzki (nawet gdy go nie ma) etc. Rób to naturalnie, bez większej spiny i żadnego romantyzmu, masz ją oswoić ze swoim dotykiem, zwykłym dotykiem, bez kontekstu erotycznego. Ten wprowadzisz później, gdy będziesz widział, że reaguje pozytywnie na rzeczy naturalne. Na razie doprowadź do pierwszego spotkania, bądź sobą, bądź wyluzowany, a będzie dobrze.
A w najgorszym (hehe) przypadku zostaniecie dobrymi kumplami. Posiadanie fajnej kumpeli daje bardzo dużo pozytywów, ale to temat na inny wątek.
Moim zdaniem, ów "kosz" nie był ostatecznym "daj sobie spokój, frajerze".
Gdyby tak było, dziewczę nie zgodziłoby się na spotkanie z "byłym" absztyfikantem zaledwie miesiąc po podaniu czarnej polewki.
Chyba, że wierzy w przyjaźń damsko-męską, po wcześniejszym urwaniu klejnotów przyszłemu "przyjacielowi", by ten posłużył za podnóżek.
Kosz był taki, że spotykaliśmy się rzadko, ale za to z rozmachem (pocałunki, wspólne spanie- bez seksu, ogólnie było fajnie) i po jakimś czasie powiedziala ze nie iskrzy. Nie chciało mi się w to wierzyć, bo nie zapraszalaby mnie do siebie do domu "tak o", ale z kobietami róznie bywa. Własnie chce byc dla niej poki co jak kumpel, pozniej moze cos wyjdzie, ale nie chce sie zbytnio nastawiać. Dzięki za pomoc ![]()
Przygotuj się na to że ona zerwie z tobą ponownie. Żebyś nie był zaskoczony.