Witam, piszę na tym forum po raz pierwszy, bo potrzebuję się po prostu wypisać z tego co przeżywam. Przepraszam jeśli będzie to wszystko mocno chaotyczne z tego powodu.
Jestem studentem I roku studiów. Do tej pory przez całe życie nie cieszyłem się wielkim powodzeniem u dziewczyn. Co tam wielkim - żadnym. Wiele razy czułem się źle z tego powodu, ale łudziłem się, że zmiana towarzystwa, otoczenia pozwoli nawiązać nowe relacje, poznać przyjaciół, a dziewczyna z czasem się znajdzie. Zainwestowałem mocno w swój ubiór i początki mogły wydawać się wymarzone. Tak jednak nie było. Poznałem wprawdzie jedną dziewczynę, ale bardzo szybko zaszufladkowała mnie jako przyjaciela i widzę wyraźnie, że jedyne co ma mi do zaproponowania to rolę przytulanki na okres przejściowy. Reszta dziewczyn praktycznie mnie ignoruje, kontakt następuje tylko z mojej inicjatywy i jest od razu zerwany, gdy przestanę mówić. I jest to notoryczne - nie wzbudzam chęci do kontynuowania relacji. Powód jest dla mnie oczywisty, jestem nieatrakcyjny, choć przyznaję łudziłem się, że inwestycja w wygląd sprawi, że będzie inaczej. Niestety, ale fakty mówią same za siebie.
Nigdy w swoim życiu nie usłyszałem od drugiej osoby kocham cię. Nie poczułem, by komuś na mnie zależało. Chcę mi się wyć, gdy zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie nigdy nikogo takiego nie spotkam. Mam zaniżoną samoocenę, ale łudziłem się, że to efekt tylko złego towarzystwa, faktu że w swoim rodzinnym mieście w szkole nie byłem szanowany delikatnie rzecz ujmując. Jednak w nowym środowisku odczuwam to samo. Poczucie wyobcowania w najlepszym razie. Czasem sobie myślę, że gdyby mnie zabrakło to nie istnieje ani jedna osoba, która by się tym specjalnie przejęła, która by pomyślała, będzie mi go brakowało.
Pewnie zaraz przeczytam(przed napisaniem tutaj parę tematów już widziałem) bym wyszedł do ludzi. Kiedy problem polega na tym, że nie jestem nieśmiały. Po prostu żadna dziewczyna nie chce zadawać się z brzydalem. Przy czym dla faceta to określenie oznacza też kogoś o niemęskim wyglądzie jak ja. Mam w swoim życiu przeżycie znajomości przez internet, ale też nigdy nie przeszło to do reala. Nadaję się tylko na świetnego chłopaka do pogadania przez telefon.
Chciałem się tylko wygadać, bo sam nie widzę rozwiązania tego problemu. Przecież skoro nie potrafię wzbudzić zainteresowania nie mówiąc o pożądaniu u dziewczyn to co mogę na to poradzić. Jednak będę wdzięczny za każdą oznakę zainteresowania tymi moimi wypocinami, a nawet radę. Dziękuję