Hej. Od pewnego czasu ta myśl nie daje mi żyć. Jesteśmy ze sobą prawie rok czasu, a ja nadal nie mogę zapomnieć o jego byłej. Oni bardzo szybko zamieszkali razem ze względu na to, że to była najlepsza opcja wtedy dla nich z możliwych innych. Natomiast widzę, że co do nas mojemu partnerowi się nie śpieszy. Rozmawialiśmy o tym, powiedział, że niebawem pomyślimy o tym. Jak dla mnie jest to po prostu zbywająca odpowiedź, zero planów tylko takie gdybanie. Przez to wszystko czuje się, że jest ze mną z braku laku. Jestem młoda, ładna, zadbana a i tak czuje się gorsza, czuję, że mamy inne życia. W ciągu dnia żyjemy całkowicie osobno, widujemy się wieczorami na kilka godzin. Dla niego to nie jest problem, twierdzi, że na razie tak musi być. A ja już mam dosyć, jestem zazdrosna o to jakie życie miał z byłą partnerką. Czuję jakbym była nie warta wspólnego życia. Wszystko robimy osobno, nie da się nawet żyć razem mieszkając osobno i mając inne zajęcia. Ponad to, nie wytrzymałam ostatnio i nasza rozmowa przerodziła się w moje marudzenie, opowiadaniem jak się czuję i czego oczekuję w tonie marudnym
Chciałabym uniknąć takich sytuacji, bo to bardziej go ode mnie odpycha, ale nie byłam w stanie się powstrzymać. Czuje, że się oddalam od niego. To jest na tyle silny problem, że myślę o rozstaniu. Jak to widzicie ze swojej strony?
1 2015-11-07 06:15:27 Ostatnio edytowany przez lolaola (2015-11-07 06:17:49)
To jest na tyle silny problem, że myślę o rozstaniu.
Dobrze myślisz, trzeba działać. Życia szkoda. ![]()
Prawie rok to nie jest dlugi staż związku.
Tysiace par jest w związkach mieszkając osobno, napisałas tak, jakby każda para zamieszkiwała ze sobą po tygodniu znajomości.
Kobietko, cierpliwości
przyjdzie na wszystko czas, ja po 5 latach związku zamieszkalam po zaręczynach z mezem, jeszcze wtedy z narzeczonym.
Daj mu czas, cieszcie się wspólnie spędzanymi chwilami, a na sprzątanie, gotowanie i codziennosc przyjdzie czas.
Moze tez po tym jak szybko zamieszkał razem z wcześniejsza partnerka ma do tego dystans.
Jak wszystko oddzielnie a nic razem to po co sie męczyć. Ty będziesz dniami/tygodniami "marudzic" a on dalej bedzie odpowiadać, ze "tak narazie musi być" ... Moze nie od razu rozstać sie. Spróbuj narazie o tym nie mowić. Zrób krok do tylu i nie nalegaj na wszystko. Faceci tego nie lubią. Myślą bardzo płytko...
cieszcie się wspólnie spędzanymi chwilami, a na sprzątanie, gotowanie i codziennosc przyjdzie czas.
Moze tez po tym jak szybko zamieszkał razem z wcześniejsza partnerka ma do tego dystans.
Racja, ale... może rozwinę trochę.
Mam 1.5 rocznego synka. Mieszkamy z dziadkami, którzy są dobrymi ludźmi, ale mają zupełnie inne podejście do wychowania syna. Często przez to ja odpuszczam, aby nie było kłótni przy synu, ale wychowywanie się razem z nimi nie ma na niego dobrego wpływu. Mają inne podejście do życia, rozrywek, alkoholu i konsekwencji używanych słów. Za dwa miesiące (jeszcze nie na 100%, dlatego nie dzielę się jeszcze tą informacją) będę w stanie zamieszkać sama z synkiem. Ale chciałam podjąć tą decyzję z partnerem. Ze względu na sprawy rodzinny śpieszy mi się. Tym bardziej, że pare miesięcy temu on sam zaczynał temat mieszkania razem,a teraz jakby tego nie było...mam nie nalegac, bo wszystko się ułoży. Wiem, że gdybym zamieszkała sama to jemu byłoby to na rękę, mielibyśmy gdzie spotykać się na neutralnym gruncie. Kocham go, ale nie chcę żyć z kimś kto rzuca słowa na wiatr albo nie umie przyznać, że nie jest pewny albo się boi. Może przesadzam, nie wiem... Na pewno jest to trudna decyzja, ale jak dla mnie czas najwyższy się zdecydować.
Uważam, że powinnaś zająć się swoimi sprawami, jak np. pracą, czy organizowaniem sobie i dziecku nowego mieszkania, a nie łapaniem na siłę faceta.
Zgadzam się z wypowiedziami powyżej; Wasz związek nie jest znowu taki długi, żeby mieszkać już razem, a tym bardziej planować wspólną przyszłość.
Jesteś w gorącej wodzie kąpana i chyba nie wyciągasz wniosków.
Mimo młodego (jak piszesz) wieku, jesteś samotną matką, więc prawdopodobnie przynajmniej raz już się pomyliłaś, lub pospieszyłaś.
Spotykacie się codziennie, więc nie powinnaś narzekać, w weekendy macie zapewne jeszcze więcej czasu dla siebie.
Jeżeli Twój chłopak daje Ci do zrozumienia, że nie chce jeszcze wspólnego mieszkania, to jak zamierzasz go do tego zmusić? Przecież to bez sensu.
Nie rozumiem też Twojej zazdrości o byłą dziewczynę, co ona ma z tym wspólnego?
Ich związek to już przeszłość, a to że szybko zamieszkali? inny czas, inna osoba i sytuacja i jak widać nie wyszło im na dobre skoro się rozstali.
Będąc matką, powinnaś szczególnie uważnie wybierać partnerów, chociażby ze względu na dziecko.
W pracy idzie mi całkiem nieźle, a popołudniami i w weekendy mam czas dla synka. Nie "łapię na siłę" faceta. Chciałam pominąć fakt, że mam dziecko bo nie tego wątek dotyczy, właśnie po to, żeby uniknąć takich odpowiedzi. Oczekuję jakiejś decyzji skoro sam wpadł na taki pomysł i o nim opowiadał. Tym bardziej, że nie jest mi dobrze w domu w którym mieszkam tak jak jemu. I nie spotykamy się codziennie, bo musiałabym codziennie zostawiać synka pod opieką kogoś z rodziny, a tego nie chcę. Nie łapię faceta, kocham go i chciałabym z nim żyć, nie przeszkadzałoby mi takie życie gdyby nie moja sytuacja która staje się dosyć napięta już.
Zrobię krok do tyłu, nie będę naciskać, jednocześnie przygotowywać się do wyprowadzki, być może poruszę ten temat raz czy dwa, aby nie stawiać go przed faktem dokonanym i zobaczę wtedy jego stanowisko.
Fakt posiadania dziecka, z innym facetem wiąże się z tym wątkiem. Koles ma zacząć wychowywać nie swojego dzircko, ma być tatą, będzie potrzebować duzo wiecej czasu niz rok, zeby być pewnym tej decyzji. Moim zdaniem lepiej jak dziecko jest z dziadkami, niż Twój facet ma szybko podjąć decyzję, a potem jeszcze szybciej będziecie się wyprowadzać. Nie wiem ile macie lat, ale musisz być cierpliwa, zamieszkanie z kobietą z dzieckiem nie jest łatwa decyzją i wcale sie mu nie dziwie.
A ja już mam dosyć, jestem zazdrosna o to jakie życie miał z byłą partnerką. Czuję jakbym była nie warta wspólnego życia. Wszystko robimy osobno, nie da się nawet żyć razem mieszkając osobno i mając inne zajęcia. Ponad to, nie wytrzymałam ostatnio i nasza rozmowa przerodziła się w moje marudzenie, opowiadaniem jak się czuję i czego oczekuję w tonie marudnym
Chciałabym uniknąć takich sytuacji, bo to bardziej go ode mnie odpycha, ale nie byłam w stanie się powstrzymać. Czuje, że się oddalam od niego. To jest na tyle silny problem, że myślę o rozstaniu. Jak to widzicie ze swojej strony?
Zupełnie nie potrzebnie czujesz się gorsza . Jak będziesz tak o sobie myślała, to w końcu w to uwierzysz.
Może wtedy z byłą dla niego to było za szybko. może wydarzyło się coś złego czego nie chce powtórzyć z Tobą mam na myśli ,że tamta decyzja była zbyt pochopna , może on wyciągnął wnioski z szybkiego , wspólnego zamieszkania.
Z drugiej strony może boi się odpowiedzialności za Twoje dziecko.
Z całą pewnością rozmowa z tonie marudnym nie sprawi, że szybciej z Tobą zamieszka , może to przynieść efekt odwrotny od zamierzonego.
Nie "łapię na siłę" faceta. Chciałam pominąć fakt, że mam dziecko bo nie tego wątek dotyczy, właśnie po to, żeby uniknąć takich odpowiedzi. Oczekuję jakiejś decyzji skoro sam wpadł na taki pomysł i o nim opowiadał. Tym bardziej, że nie jest mi dobrze w domu w którym mieszkam tak jak jemu. I nie spotykamy się codziennie, bo musiałabym codziennie zostawiać synka pod opieką kogoś z rodziny, a tego nie chcę.
Dobrze, że nie pominęłaś bo to daje inne spojrzenie za sytuacje.
Fakt posiadania dziecka, z innym facetem wiąże się z tym wątkiem. Koles ma zacząć wychowywać nie swojego dzircko, ma być tatą, będzie potrzebować duzo wiecej czasu niz rok, zeby być pewnym tej decyzji. Moim zdaniem lepiej jak dziecko jest z dziadkami, niż Twój facet ma szybko podjąć decyzję, a potem jeszcze szybciej będziecie się wyprowadzać. Nie wiem ile macie lat, ale musisz być cierpliwa, zamieszkanie z kobietą z dzieckiem nie jest łatwa decyzją i wcale sie mu nie dziwie.
Zgadzam si z Lady Siggy.
Gość może mieć niemiłe doświadczenia ze zbyt wczesnym wspólnym zamieszkaniem z byłą dziewczyną, więc teraz dmucha na zimne.
Dziecko również ma znaczenie w tej kwestii, pominąć tego nie sposób.
I nie chodzi mi o to ewentualne obawy chłopaka, że nie zdoła związać się emocjonalnie z dzieckiem Autorki, by traktować je, jak swoje.
Bardziej o to, że nie poradzi sobie z nowymi problemami, gdy dziecko wyjdzie spod opieki dziadków i zamieszkają we trójkę, gdy on sam nie jest jeszcze gotowy na prowadzenie wspólnego gospodarstwa z Autorką.
Znam ten "ból", więc doradzam cierpliwość, Lolaolu.
.
11 2015-11-09 12:13:35 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-11-09 12:14:12)
Warto sie zastanowic nad stosunkiem faceta do Twojego dziecka. Nie jest to latwe zaakceptowac komus taka sytuacje, ktora jest dla Ciebie oczywista ale zupelnie inna jak sie patrzy z boku. To ogromna odpowiedzialnosc, ktorej przeciez w przeszlosci zabraklo. Oczywiscie, jesli intuicja Ci cos tam podpowiada to czemu nie naciskac? Ale moze lepiej otwarcie porozmawiac? Moze to sa wlasnie jakies konkretne obawy? Nie rozumiem tez takiego bezkrytycznego stosunku do siebie. Ty masz dziecko a boli Cie ze facet mieszkal z dziewczyna? A jego nie "boli" ze masz dziecko z innym? Facet moze byc zupelnie normalny ale niekoniecznie moze mu pasowac dziecko innego. Moze nawet w glebi nie bedzie chcial z Toba powaznego zwiazku co wiaze sie z zalozeniem rodziny i wychowaniem dziecka. Ale jak to zweryfikowac? A czy ty myslisz powaznie? Chcesz zamieszkac z facetem a sprawa dziecka jakby wogole nie jest z nim poruszana? Chcesz to jakos "przemycic" metoda faktu dokonanego?
Reasumując, rok to za mało, żeby podjąć decyzję o wspólnym zamieszaniu z kobietą z dzieckiem.
Reasumując, rok to za mało, żeby podjąć decyzję o wspólnym zamieszaniu z kobietą z dzieckiem.
Jako kobieta z dzievkiem- zgadzam sie....
Pomysl tak- autorko...Z poprzednia partnerka, ten pan mogl zamieszkac od razu, pobyc sobie, a jak im nie wyjdzie , to nara....i po bolu....
Jesli zamieszka z toba, i np. po roku sie rozstaniecie, to co powiesz dziecku, ktore sie do niego przywiazalo?
Wujkowi sie znudzilo?
Mamusia nie lubi wujka, bo skarpetki rozrzuca?
Dziecko jest za male, zeby to ogarnac, dlatego w twoim przypadku partner musi miec pewnosc, ze chce z toba i dzieckiem stanowic rodzine,..A na to rok, to nie wiele...( nawet ciaza trwa niewiele krocej)