poczucie beznadziei, które towarzyszy mi od zawsze - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » poczucie beznadziei, które towarzyszy mi od zawsze

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez arc-en-ciel (2015-11-05 23:41:03)

Temat: poczucie beznadziei, które towarzyszy mi od zawsze

Witam

w zasadzie ten post jest próbą wyrzucenia z siebie moich demonów i zdystansowaniem się do swoich emocji.

Mam 30 lat i czuję, że już nigdy nic dobrego mnie nie spotka. Odkąd pamiętam czuję raz silniejszą raz mniejszą pustkę. Mam skłonności autodestrukcyjne i niskie poczucie własnej wartości. Nigdy nie byłam w szczęśliwym związku, moje relacje, bo związkami tego nie nazwę to pasmo pomyłek, które dawały mi emocjonalną pustkę, chłód i odrzucenie. Mam też za sobą przygody na jedną noc. Wiem, że wina leży po mojej stronie i usilnie szukam tego co już znam z mojego dzieciństwa - emocjonalnie niedostępny i stale porównujący mnie o innych ojciec i stosująca fizyczną i psychiczną przemoc matka. Czuję się totalnie bezwartościowa i głupia i jednocześnie mam pretensje do siebie, że taka stara baba zasłania się dzieciństwem i nie umie się ogarnąć.

Kiedy było naprawdę źle trafiłam do psychiatry i jakiś czas brałam leki. Prawie 3 lata uczęszczałam też na terapię w nurcie psychodynamicznym, ale przerwałam ją, bo nie umiałam mówić swojej terapeutce o wszystkim i przez ten czas sabotowałam cały proces. Terapeutkę odbierałam jako wyniosłą, bardzo inteligentną, elegancką i bardzo ładną kobietę, przy której czułam się gorsza, brzydsza i głupsza. Zdaję sobie sprawę, że to moja silna projekcja, której nie potrafiłam omówić z terapeutką, która w rzeczywistości była bardzo dobrą specjalistką w swojej dziedzinie. Miałam kiedyś silną wiarę w to, że mogę dużo zmienić w swoim życiu, czytałam masę książek o rozwoju, byłam aktywna, uczestniczyłam w wolontariatach i wierzyłam, że pozytywnym myśleniem mogę wiele zdziałać.

Teraz chyba się poddałam, bo nie wierzę, że mogę być szczęśliwa, codziennie trapią mnie myśli samobójcze, zasypiam z myślą, że lepiej by było gdybym się nie obudziła, a kiedy słyszę, że ktoś choruje na jakąś ciężką chorobę to myślę, że to powinno przydarzyć się mnie a nie tej osobie, ciągle katuję się czarnymi myślami i kiedy inni wokół mnie zakładają rodziny, poznają swoje drugie połówki czy żyją pełnią życia ja tylko wegetuję. Nie mogę patrzeć na siebie i nie widzę w sobie nic dobrego - miałka osobowość, brzydka powierzchowność i niezbyt lotny intelekt.

Jestem uznawana za pomocną, przyjazną i dość optymistyczną osobę i nie chcąc burzyć tego obrazu zdecydowałam, że nie będę rozmawiać o tym co naprawdę czuję. Kreuję płytkie relacje z premedytacją, jednocześnie mając świadomość, że nikt nie zechce wchodzić z takim kimś w głębsze relacje z kimś takim.

Może paradoksalnie to narcyzm, tak skupiać się na sobie.. Czuję, że nie potrafię wydobyć się ze swojego stanu i napisanie tego tematu to próba zrzucenia z siebie choć części smutku i poczucia beznadziei, które towarzyszy mi od dawna.

Dziękuję tym, którym udało się dobrnąć do końca.

Serdecznie pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: poczucie beznadziei, które towarzyszy mi od zawsze

Hej,

Pochodzę z domu, gdzie moje relacje z Rodzicami były takie jak opisałaś. Dodałabym tylko do tej "sielanki" przemoc fiz. i psych. ze strony Ojca.

Dziś mam z nimi o wiele lepsze relacje. Dlatego, że dziś paradoksalnie niczego od nich nie oczekuję, akceptuję takimi jakimi są. Pewnie dlatego oni nie odczuwają ode mnie podświadomie żadnej presji i nie czują się zobligowani by mieć wyrzuty sumienia w związku z tym co było. Nie chcę żeby mieli.

Ojciec jak zawsze skupiony na sobie, ale wiem skąd to się u niego bierze. Nauczyłam się też patrzeć ich oczami, zwłaszcza wtedy gdy się denerwuję wink Ich też coś ukształtowało. Kiedy wiem co i rozumiem w jaki sposób odreagowywują nie jestem w stanie odczuwać złości.

Ale do tego też trzeba dojrzeć samemu, to jest proces, ale możliwy dla każdego.


Twoje doświadczenia na gruncie damsko-męskim to oczywiście wynik tego, co zakodowała Twoja podświadomość w kontakcie z Rodzicami, ale nie tylko.. dłuższy temat.

Na dziś krótko, chciałam Ci powiedzieć, że pomału będziesz rozumiała coraz więcej z tego co się z Tobą dzieje i wychodziła na prostą. 
I zaufaj mi: WSZYSTKO Z TOBĄ W PORZĄDKU smile to naturalne reakcje osoby, której wychowanie polegało na byciu 'hodowanym' i częstszym używaniu kija, a prawie wcale marchewki.

3 Ostatnio edytowany przez arc-en-ciel (2015-11-06 00:42:41)

Odp: poczucie beznadziei, które towarzyszy mi od zawsze

Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź Elle88.

Przykro mi, że doświadczyłaś podobnych przeżyć, ale jednocześnie gratuluję, że doszłaś do etapu akceptacji i braku oczekiwań w stosunku do Twoich rodziców. To uświadamia mi, że w zasadzie ja oczekuję od rodziców wynagrodzenia mi tego co było w przeszłości. Emocjonalnie jestem na etapie kilkuletniej dziewczynki.. Przerabiałam to na terapii i bardzo źle się czułam kiedy terapeutka mi wytykała, że na pierwszy rzut oka niby jestem niezależna i samodzielna, ale emocjonalnie wciąż jestem od nich uzależniona i kurczowo się trzymam tego co mówi mi mój wewnętrzny surowy rodzic..

Niestety wiedza a faktyczne odczuwanie nie idą z sobą w parze, a zanim zatrybi "wewnątrz" może minąć sporo czasu.. Mam ogromny problem z tematem przebaczenia zarówno sobie jak i im, ale czuję, że to jedyna droga do zaleczenia psychicznych ran.

Dziękuję jeszcze raz za dobre słowo!

4 Ostatnio edytowany przez MrSpock (2015-11-06 06:33:59)

Odp: poczucie beznadziei, które towarzyszy mi od zawsze

Wiem z doświadczenia dziewczyn które przychodzą do mnie po pomoc psychologiczną, że bardzo dobre i szybkie efekty daje zastosowanie autohipnozy. Gdy tylko pojawiają się myśli automatyczne związane z przeżyciami z dzieciństwa, czyli lęki w sytuacjach społecznych, masz sobie powiedzieć że przeżycia z dzieciństwa TO BYŁ SEN, to się nie zdarzyło w tym życiu tylko w poprzednim. Masz to sobie mówić kilkadziesiąt razy dziennie aż w to uwierzysz. Spróbuj tego. Inaczej leczenie nie da skutku, nawet po kilku latach. Leczenie jakie jest stosowane na terapii grupowej głównie polega na ciągłym przypominaniu tych zdarzeń co tylko pogłębia smutek. MASZ O TYM ZAPOMNIEĆ. Psycholodzy często świadomie nie stosują mojej metody bo lepiej dla nich jak pacjenci przychodzą przez długi czas bo więcej na tym zarobią.

Powiedz sobie że URODZIŁAŚ SIĘ WCZORAJ i nie przeżyłaś tego wszystkiego. Jeśli naprawdę w to uwierzysz, to będziesz mogła bez trudu znaleźć odpowiedniego chłopaka, najdalej w ciągu kilku miesięcy od tej chwili.

5 Ostatnio edytowany przez Kaja74 (2015-11-06 08:07:48)

Odp: poczucie beznadziei, które towarzyszy mi od zawsze

Bardzo bliskie jest mi to co napisałaś. Poczucie pustki, brak celu, wieczna melancholia i stan beznadziejności towarzyszy mi prawie zawsze od wielu lat. I mam takie okresy kiedy myślę sobie, że nic mi już nie pomoże, że muszę tak egzystować. A potem przychodzi myśl, że jednak nie, że dopóki żyję to będę walczyć o siebie. I próbuję. Mijają 3lata od kiedy jestem w terapii (też psychodynamicznej)i myślę sobie, że jednak szkoda, że zrezygnowałaś. Masz bardzo dużą samoświadomość, typowe dla osób, które przeszły czy są w trakcie terapii. Ja uciekałam z terapii wiele razy, teraz już wiem, że jeśli jest mega trudno, że moje blokady zatrzymują mnie i stoję w miejscu, to tym bardziej powinnam zostać i przeczekać, poobserwować co się za tym kryje. Nie uciekać !

Bardzo chętnie pogadałabym z Tobą prywatnie, jeśli masz ochotę to zapraszam- @.

6

Odp: poczucie beznadziei, które towarzyszy mi od zawsze

MrSpock.. do Ciebie przychodzą jacyś ludzie po pomoc psychologiczną??? Ojapier...


Dobra, niewazne.
Autorko..

To uświadamia mi, że w zasadzie ja oczekuję od rodziców wynagrodzenia mi tego co było w przeszłości.

I właśnie w tym tkwi źródło Twojego cierpienia i bólu. Masz oczekiwania, które nie mogą zostać spełnione, dlatego, że NIE MASZ wpływu na decyzje i uczucia Twoich rodziców. Tak jak oni nie mają na Twoje- wbrew pozorom.
Tzn. wydaje się, że mają, bo każda akcja wzbudza reakcję, ALE: świadomy człowiek właśnie tym odróżnia się od człowieka nieświadomego = cierpiącego, że nie reaguje automatycznie, w sposób nie przemyślany, tylko reaguje WTEDY i W TAKI SPOSÓB, kiedy to on ma na to ochotę i na jego warunkach.
To oznacza, że jesteś tak naprawdę wolna od przymusu odczuwania złości, żalu i rozczarowania względem rodziców.
Nie tylko nie musisz tych negatywnych uczuć przeżywać, ale wręcz jest to zbędne.

Wydaje Ci się, że musisz tkwić w tym cierpieniu i żalu, bo w innym wypadku to było by równoznaczne z przejściem nad tym co zrobili do porządku dziennego, "upiekłoby im się" - tak rozumuje Twoja podświadomość. Tymczasem to w ogóle nie działa w ten sposób. A Ty nie jesteś od rozliczania i oceniania tego co oni zrobili dobrze, bo każde ich zachowanie miało również źródło w ich Programach, które nabyli w dzieciństwie od swoich rodziców, ale nie mają o tym pojęcia, nie potrafią inaczej, nie znają innego sposobu reagowania i obcowania z Tobą, tak jak Ty nie znasz sposobu na radzenie sobie z negatywnymi emocjami jak mielenie ich i trwanie w cierpieniu.
Rozumiesz, o czym mówię?

To, że musisz i powinnaś cierpieć z powodu tego, co Cię spotkało ze strony rodziców jest iluzją. smile Tak samo jak to, że oni Ciebie krzywdzili świadomie.
Tak naprawdę odreagowywali swoje krzywdy na Tobie, byłaś ich 'lustrem'. Ale to dłuższy temat.

Mam ogromny problem z tematem przebaczenia zarówno sobie jak i im, ale czuję, że to jedyna droga do zaleczenia psychicznych ran.

Nie fiksuj się na przebaczeniu wink To proces, choć czasem przychodzi odrazu pod wpływem zrozumienia. To indywidualna kwestia.
To wszystko i tak przyjdzie w swoim czasie, nie koncentruj się na tym.
Jedyne, na czym powinnaś się skupić to by zrozumieć zależności przyczynowo-skutkowe, o których napisałam częściowo powyżej i tędy jest droga do wyjścia z tego.

7

Odp: poczucie beznadziei, które towarzyszy mi od zawsze

W związku z tym, że w wątku pojawił się off top oraz próby autoreklamy, część postów została usunięta. Jednocześnie przypominam, że wszelkie formy reklamy, która nie została z nami uzgodniona, stanowią naruszenie Regulaminu Forum.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » poczucie beznadziei, które towarzyszy mi od zawsze

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024