Witam serdecznie,
Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę musiał korzystać z takiej pomocy a jednak. Z żoną znam się od 5 lat a ślub cywilny wzieliśmy po roku. Kościelny dwa lata później od cywilnego.
Na początku jak wiadomo było super pięknie. jednak zaraz po ślubie cywilnym przestał funkcjonować...seks...okazało się że kompletnie nie pasujemy do siebie pod względem temperamentu. Niestety, żona okazało się że za bardzo nie chce się kochać. Na wszystko ma jakąś wymówkę. Na początku jeszcze to rozumiałem, nie miała pracy, znajomych w nowym miejscu zamieszkania, a jak prace miała to zaraz ją straciła, albo pracowała w nie swoim zawodzie...i tak w kółko, zawsze coś...po jakimś czasie z braku seksu zaczęło mi świrować w głowie i rozpoczeły się szukania innego obiektu zainteresowań..co prawda nigdy żony nie zdradziłem ale nakryła mnie na flircie z koleżanką. Oczywiście była awantura, ale jakoś przebrneliśmy...później było wykorzystywanie mojego potknięcia do wymówki aby nie kochać się. Żona też tłumaczyła to że "może" ma problemy ze zdrowiem. To poszła do lekarza, niby coś pomógł ale między nami niewiele się zmieniło. Później było że ona woli mieć już swoje mieszkanie, nie wynajmowane, bo będzie się czuła komfortowo i będzie lepiej. Bach, kupione mieszkanie a zmian nie ma. Później ja zmieniłem pracę którą zawsze chciałem mieć, ale okupione to jest częstymi wyjazdami, no i teraz to było wymówką, że Ciągle mnie nie ma. I znów nastąpiło załamanie u mnie, znów pojawiła się jakaś kobieta i znów nastąpił flirt który wypłyną w identycznych okolicznościach, czyli po imprezie po alkoholu. Z tym że teraz to jest kryzys mega wielki. Ona też miała coś takiego choć nie będę tego opisywał. Nigdy żony nie zdradziłem...ale cholera no już nie mogę wytrzymać. Przed tym związkiem, nie miałem z taką sprawą problemów. A teraz po prostu to prawie nie istnieje, raz na miesiąc to jest dobrze. Są czasami zrywy, a później znow posucha i tłumaczenie, że boli ją wszystko po zrywie...
Do tego oczywiście dochodzi wiele innych rzeczy które wypływają po czasie, jak drobne sprawy typu zmywanie naczyń, lub chodzenie w skarpetach a nie kapciach. często jestem atakowany i czepia się mnie o pierdoły. Jestem załamany bo z jednej storny niby kocham, ale mam dość, męczę się. Dodam że z seksem poprawiło się dopiero gdy staraliśmy się o dziecko...wtedy była chętna..dziecka nie ma gdyż ja podjąłem taką decyzję. Obawiałem się, że jestem tylko narzędziem do realizacji jej marzeń i oczekiwań..no nie wiem co robić, miał ktoś podobny problem?
no cóż, dla mnie to oczywiste
po prostu nie jest, nie była w tobie zakochana, a więc nie pragnie cię jako faceta
kobieta czuje pożądanie do określonego faceta, a nie do jakiegokolwiek
ciebie traktuje jak przyjaciela, ale z czasem i to najczęściej się psuje
Po pierwsze pomyśl co zdrada pomoże - kompletnie nic, a być może później będziesz musiał toczyć wojnę. Więc jeśli naprawdę nie możesz wytrzymać to wpierw zakończ obecny związek. Nie ma wymówek żadnych tak robią egocentrycy. Odpowiedzialnym trzeba być.
Po drugie przed przeprowadzką jak Sobie wyobrażaliście wspólne życie? - zapewne mocno się rozczarowała i niestety ma tzw. "dołek". Generalnie idźcie do jakiegoś psychologa i skorzystajcie z terapii małżeńskiej. Najczęściej czepianie się o wszytko wynika z zaniżonej samooceny i negatywnej oceny własnego życia.
sory, ale mnie pojawiły się w trakcie czytania oto takie pytania- jaki był status majątkowy Twój i Jej na początku?. Coś mi w tyle głowy mówi - ona chce się ustawić, a plany życiowe ma inne ( niż z Tobą)
5 2015-11-04 18:44:34 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-11-04 19:49:02)
sory, ale mnie pojawiły się w trakcie czytania oto takie pytania- jaki był status majątkowy Twój i Jej na początku?. Coś mi w tyle głowy mówi - ona chce się ustawić, a plany życiowe ma inne ( niż z Tobą)
To byłbyajuż rozwód - są po ślubie
. Chyba, że mają intercyzę lub chce się Go pozbyć w inny sposób - doprowadzić do Jego zdrady wówczas rozwód z Jego winy
.
Ale wątpię.
Powiedz jej, że albo się zacznie zachowywać normalnie albo wraca do mamusi. Jak nie przestanie, a to Twoje mieszkanie (dom) wystawiasz bety i po problemie. Nie ma dzieci więc rozwód nie będzie Cię dużo kosztował.
PS "Mocno się rozczarowała" - pyszne! ![]()
Liza2014 napisał/a:sory, ale mnie pojawiły się w trakcie czytania oto takie pytania- jaki był status majątkowy Twój i Jej na początku?. Coś mi w tyle głowy mówi - ona chce się ustawić, a plany życiowe ma inne ( niż z Tobą)
To by brała już rozwód - są po ślubie
. Chyba, że mają intercyzę lub chce się Go pozbyć w inny sposób - doprowadzić do Jego zdrady wówczas rozwód z Jego winy
.
Ale wątpię.
czyżby?? zwróć uwagę, że gdy zaiskrzyła kwestia dziecka- zona znowu stała sie lepsza- aktywniejsza..??!! hmmm obym się myliła, ale jakoś to mi śmierdzi
8 2015-11-04 19:12:19 Ostatnio edytowany przez After (2015-11-04 19:16:49)
Nie wiem nad czym się tutaj zastanawiasz chłopaku.
Przepraszam, ale albo jesteś ślepy albo bardzo naiwny.
Albo nie powiem co, bo się na mnie jeszcze obrazisz
Widać jak na dłoni, że Pani wybrała Ciebie nie z miłości ale jako dobrą partię do ustawienia się finansowo i zabezpieczenia swojego bytu..
Tak po kolei jej wymagania będą rosły ale jak sam widzisz w zamian nawet marchewki nie ma
Jak dla mnie to hiena w najczystszej postaci
Nautilius, gdy jest miłość, jest namiętność. Oba te składniki się łączą, a z seksem nie ma problemu.
Dobra rada
Zacznij już dyskretnie szykować się do ewakuacji..
Powoli pieniądze i oszczędności transferuj w bezpieczne miejsce, aby nie miała do nich dostępu..
Nagle pogarsza się Ci sytuacja finansowa bo przecież masz problemy, co w końcu jest prawdą
Jeśli jest możliwość, to wynagrodzenie nie na konto tylko do ręki.
Zacznij chodzić na terapię, no bo chcesz przecież ratować małżeństwo, prawda?
Wszystkie wydatki na utrzymanie dokumentuj. Dobrze by było zrobić rozdzielczość majątkową ale wtedy ona się może połapać..
Teraz Nautilius masz być swietszy od Papieża
Żadnych skoków w bok!
Dlaczego tak a nie inaczej? Bo masz wyjść z tego bałaganu cały i przez nią nie oskubany..
Gdy już będziesz na to gotowy, a twoje finanse będziesz miał zabezpieczone, wiej...
Ależ trafiłeś na kobietę .. Jak za przeproszeniem ślepy na karaoke..
Szczerze Ci współczuję facet, bo ile można wytrzymać?
A może to lesbijka? Co oczywiście nic nie zmienia ale masz wtedy mocny argument aby uzyskać i kościelne unieważnienie małżeństwa
After
zwróć uwage na to co napisał Zwykły.... " nie ma dzieci......rozwód będzie mniej kosztował........... A JAK DZIECI BĘDĄ?? -kogo będzie finalnie bardziej kosztował?
Seks jest elementem wiezi miedzy kobieta, a mezczyzna. A u was z tego co piszesz zadnej wiezi nie ma... Twoja zona zmusza sie do seksu, traktuje to jako kare za przewinienie, ktorego sie dopuscila. Przestales sie starac o dziecko, bardzo dobra decyzja, nie wiadomo jak dlugo bedziecie jeszcze razem, wiec tu Cie popieram. Mysle, ze kolezanka Liza2014 trafne pytanie zadala o status majatkowy.
11 2015-11-04 19:28:52 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-11-04 19:30:05)
Zastanów się czy chciałbyś jednak zakończyć to małżeństwo, jeżeli tak to przygotuj się do tego, zabezpiecz sprawy majątkowe, żadnych romansów. Gdy powiesz żonie o rozwodzie to kto wie, może nawet i nabierze chęci, znowu ładnie Cię omami i na 100% będzie dziecko...Nie traktuj rozwodu, czy terapii małżeńskiej jako straszaka na nią, co mówisz to rób, bądź konsekwentny, niech wie, że żarty z Misiem się skończyły. Zauważ, że problemy pojawiły się już po ślubie cywilnym, bo ona miała Cię w garści. Pokaż więc jej, że dalej jesteś facetem z jajami a nie jej podnóżkiem i bankomatem. Jesteś nieszczęśliwy a nie o to w małżeństwie chodzi.
I jeszcze jedno Nautilius
Odstaw alkohol. Bo co wypijesz, to od razu wtopa
Już dwie wpadki po alkoholu zaliczyłeś,
Nie podawaj jej się teraz sam na talerzu. Bo nie łudź się..
Ona tego nie zawaha się użyć przeciwko Tobie
13 2015-11-04 19:35:35 Ostatnio edytowany przez Liza2014 (2015-11-04 19:36:13)
AUTORZE - my tu sobie możemy dywagować, jednak jeśli sprawa jest prawdziwa - z Twego życia wzięta - to poczytaj nasze wpisy i poważnie przeanalizuj swoje relacje z żoną - sory, ale są one naprawdę zastanawiające w kontekście intencji Twojej żony
O matko, dziękuje za wypowiedzi...kurcze, aż wsytd przyznać przed sobą ale większość z Was może mieć rację a ja tego nie widziałem... trochę otworzyliście mi umysł na wydarzenia jakie działy się w naszym życiu.
Teoretycznie mówi, że kocha ale zaraz stosuje odwróconą psychologie i mówi "że to ja jej nie kocham".
Status majątkowy nasz był "zero" na początku. z tym że ja startowałem z lepszego pułapu zawodowego jednak częściej jej rodzice pomagali finansowo, choć mają mniej niz moi.
Najbardziej denerwuje mnie fakt, że proponowałem terapię, proponowałem seksuologa, to dostawałem odpowiedź, że to ja może chce za dużo i że nie samym seksem człowiek żyje i nie doceniam co mam... no ok nie samym seksem człowiek żyje, ale ja przed nią miałem bujne życie seksualne, nawet jak byłem w dłuższych związkach.
Najgorsze jest to, że mam myśli aby się rozwieść bo nie mam już sił. Ciągle walczę, chcę dobrze a tu nic z Tego i jeszcze jestem wpędzany w poczucie winy. W zasadzie to zawsze ja wychodziłem z inicjatywą seksu, ona na palcach jednej ręki mogę policzyć...
A teraz kiedy tak myślę aby to skończyć, nagle się układa, ona otwiera się na znajomości z innymi koleżankami (dodam że mieszkamy w obcym dla nas mieście). Bo tak to wcześniej kasowała wszelkie znajome, zawszę coś nie pasowało... miała i ma duże wymagania co do tego.
W końcu też otwiera swój interes, bo ma wolny zawód, i niby może jej to pomóc się rozwijać bo pracy ma dość, ale w każdej pracy coś jej nie pasowało..
Do tego wszystkiego muszę uważać co mówię bo może to obrócić się przeciwko mnie.. a jak ona mi się "zwierza" a ja np przytoczę jej wypowiedź z przeszłości bo np w nagłej kłótni zaprzecza sama sobie to nazywa to "wypominaniem i wykorzystywaniem słów przeciwko mnie i nie może mi ufać"
Ostatni też usłyszałem że w zasadzie od pierwszego mojego wyskoku po alkoholu (przypomnę że do niczego nie doszło) nie ufa mi i tyle.
Ja za to potrafię zapomnieć o czymś złym dla mnie i ugryźć się w język ona nie, w najmniej oczekiwanym momencie wypomni, i zdarzyło się że w towarzystwie kilka razy mnie poniżyła.
najbardziej mi jest wstyd wobec rodziny, wobec gości weselnych, znajomych...jej rodziców bo to dobrzy ludzie. to mnie psychicznie męczy.
Wydaje mi się że decyzja we mnie dojrzewa, jednak na 100% pewny nie jestem...
Mnie raczej zastanawia co znaczy : dziecka nie ma, bo podjąłem taka decyzję. Czy takich decyzji - najważniejszych- nie podejmuje się razem? Po długich dyskusjach? Trochę jednostronny obraz sytuacji. Nautilius dobry i bez skazy tylko ta żona jakaś nieudaczna. Jakieś tam flirciki po alkoholu, kto by na to patrzył. Na udana noc pracuje się w dzień, miłym słowem, wsparciem, adoracją. Zapracowałeś uczciwie Nautilius ?
16 2015-11-04 20:03:34 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-11-04 20:05:17)
Nektarynka53 napisał/a:Liza2014 napisał/a:sory, ale mnie pojawiły się w trakcie czytania oto takie pytania- jaki był status majątkowy Twój i Jej na początku?. Coś mi w tyle głowy mówi - ona chce się ustawić, a plany życiowe ma inne ( niż z Tobą)
To by brała już rozwód - są po ślubie
. Chyba, że mają intercyzę lub chce się Go pozbyć w inny sposób - doprowadzić do Jego zdrady wówczas rozwód z Jego winy
.
Ale wątpię.czyżby?? zwróć uwagę, że gdy zaiskrzyła kwestia dziecka- zona znowu stała sie lepsza- aktywniejsza..??!! hmmm obym się myliła, ale jakoś to mi śmierdzi
No cóż dość dziwnym faktem też jest Jego zdanie "dziecka nie ma, bo podjąłem taką decyzję"
. Być może Ona bardzo go chce i dlatego ma taki stosunek do Niego. Nie wykluczam też tego, że chce Go wykorzystać. Ale tak naprawdę po tym co napisał co można dostrzec? Powyrywał z życia sytuacje, które Go męczyły. Nic nie napisał o tym dlaczego zdecydowali się być razem. Czy od początku był na nie w kwestii dziecka czy co dopiero, gdy "poczuł się" niepewny co do Jej zamiarów. Czy decyzja o datach ślubu była jednomyślna?
AUTORZE - my tu sobie możemy dywagować, jednak jeśli sprawa jest prawdziwa - z Twego życia wzięta - to poczytaj nasze wpisy i poważnie przeanalizuj swoje relacje z żoną - sory, ale są one naprawdę zastanawiające w kontekście intencji Twojej żony
Generalnie jest tyle niedomówień, że można WSZYSTKO wywnioskować
. Nie wprowadzałabym paniki zanim nie napisze czegoś więcej - najbardziej dlaczego sądzi, że był (!) wykorzystywany przez tyle czasu? Jeśli czujemy się wykorzystani to coś z tym robimy? Tutaj On jest z Nią (jak pisze z miłości), ale robi ruchy, aby w razie czego nie dać się wykiwać. Rozumiem, że nie chce odejść z powodu miłości, ale co z powiedzeniem prawdy żonie
?
Trzeba poczekać co odpisze nautilius
.
Dobra rada
Zacznij już dyskretnie szykować się do ewakuacji..
Powoli pieniądze i oszczędności transferuj w bezpieczne miejsce, aby nie miała do nich dostępu..
Nagle pogarsza się Ci sytuacja finansowa bo przecież masz problemy, co w końcu jest prawdąJeśli jest możliwość, to wynagrodzenie nie na konto tylko do ręki.
Zacznij chodzić na terapię, no bo chcesz przecież ratować małżeństwo, prawda?
Wszystkie wydatki na utrzymanie dokumentuj. Dobrze by było zrobić rozdzielczość majątkową ale wtedy ona się może połapać..
Teraz Nautilius masz być swietszy od Papieża
Żadnych skoków w bok!
Dlaczego tak a nie inaczej? Bo masz wyjść z tego bałaganu cały i przez nią nie oskubany..
Gdy już będziesz na to gotowy, a twoje finanse będziesz miał zabezpieczone, wiej...
AleAfter
Boże! Jak cię czytam to się zastanawiam czy aby nie ty dawales rady " dobre" mojemu mężowi!
Nautilus jak ci zależy na małżeństwie to szczera rozmowa z żoną i konkretne postanowienia.
A jak chcesz ją upodlic i zachować się jak ostatni ch...to rób jak ci kolega polecił.
18 2015-11-04 20:09:13 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-11-04 20:10:25)
After napisał/a:Dobra rada
Zacznij już dyskretnie szykować się do ewakuacji..
Powoli pieniądze i oszczędności transferuj w bezpieczne miejsce, aby nie miała do nich dostępu..
Nagle pogarsza się Ci sytuacja finansowa bo przecież masz problemy, co w końcu jest prawdąJeśli jest możliwość, to wynagrodzenie nie na konto tylko do ręki.
Zacznij chodzić na terapię, no bo chcesz przecież ratować małżeństwo, prawda?
Wszystkie wydatki na utrzymanie dokumentuj. Dobrze by było zrobić rozdzielczość majątkową ale wtedy ona się może połapać..
Teraz Nautilius masz być swietszy od Papieża
Żadnych skoków w bok!
Dlaczego tak a nie inaczej? Bo masz wyjść z tego bałaganu cały i przez nią nie oskubany..
Gdy już będziesz na to gotowy, a twoje finanse będziesz miał zabezpieczone, wiej...
AleAfter
Boże! Jak cię czytam to się zastanawiam czy aby nie ty dawales rady " dobre" mojemu mężowi!
Nautilus jak ci zależy na małżeństwie to szczera rozmowa z żoną i konkretne postanowienia.
A jak chcesz ją upodlic i zachować się jak ostatni ch...to rób jak ci kolega polecił.
Aftera nie znasz
? Generalnie zależy kto jakim jest człowiekiem i do czego będzie w stanie się posunąć. Bycie zawistnym nigdy nie wychodzi na dobre na dłuższą metę. Człowiek staje się istotą niezdolną do uczuć, podejrzliwą o każdą pierdołę - więc nie ma co się dziwić, że po tego typu doświadczeniach i własnych wyborach stoją w miejscu. Tylko pretensje do byłej żony/męża nie do siebie - norma. Myślą, że jak komuś dokopią to uchronią "honor". Nic bardziej mylnego.
Faktycznie jest dużo niedomówień.
Dlaczego nie chce dziecka. Chciałem naprawdę szczerze chciałem ale coś mi przestało pasować. Jak ja chciałem to usłyszałem że ona musi najpierw skończyć studia, bo inaczej nie da rady. Dodam, że najpierw też chciała to mieszkanie aby było gdzie dziecie wychowywać a nie na wynajmie. Mieszkanie jest, studia skończyła i nagle bardzo chce dziecka, i nagle kocha się częściej. Po czym zaraz wprowadza dezinformację, że ona nie czuje się spełniona zawodowo, że nie wie co robić.
Dyskutowałem z nią i mówiłem, że albo chce się spełnić zawodowo albo dziecko, że tym bardziej ciężko teraz jej będzie (może źle powiedziałem nie wiem)
Do tego dodam że od początku jak pojawił się problem seksu, rozmawiam o tym, pytam dlaczego, co mam zmienić, czego pragnie.
Stosowałem różne techniki, nawet te o których pisaliście, że zaczyna się to od rana od pocałunku, od przytulenia.
Kiedys usłyszalem ze chce świeczki wieczorem, bo tak lubi, były swieczki to tekst" nic dziś nie będzie jetem zmęczona"
Nie jestem święty. NIKT NIE JEST. każdy ma wady które wychodzą po czasie. Nie jestem bez skazy!!! jednak dla mnie to jest duży problem , i dyskutuje nad nim, szukam czytam, i po półtora roku zdecydowałem napisać na forum. BO JUŻ NIE WIEM NAWET JAK Z NIĄ ROZMAWIAC, spełza to na niczym...
Nautilius,
Masz do czynienia z kobietą, która traktuje Ciebie jak swoją własność..
Jesteś jej potrzebny wyłącznie jako zabezpieczenie finansowe..
Jak stanie na własne nogi, to nie zdziw się jak sobie znajdzie Twojego zastępcę
A wtedy zostaniesz bezlitośnie przez nią wykopany...
Dzyn, dzyń Nautilius...
Nagle są koleżanki, choć wcześniej nie dopuszczala nikogo do siebie... ...
Za moment pojawią się koledzy...
Wiesz kolego, kocham to łatwo powiedzieć...
Ale gdy za słowami nie idą czyny.....
Niestety swoimi wyskokami ustawiłeś się w pozycji nie ciekawej...
I jak sam widzisz, ona nie omieszka tego wykorzystać aby Ciebie mieć pod kontrolą...
I jak widzę, robi to skutecznie...
Masz dwa wyjścia...
Albo tkwisz w tym chorym związku, albo się ewakuacja.
To drugie daje Ci szansę na ułożenie sobie życia na nowo ale z normalną dziewczyną
To pierwsze to tak jakbyś czekał na swoją egzekucję w celi śmierci,licząc na ulaskawienie...
Bo tego, że egzekucja zostanie wykonana to pewne. Pytanie tylko kiedy..
21 2015-11-04 20:35:31 Ostatnio edytowany przez After (2015-11-04 21:08:34)
Spokojnie drogie panie...
Zahir, uspokoję Ciebie. Nie doradzalem Twojemu mężowi..
Dokładnie to samo bym radził każdemu robione u w bambuko.. Tobie również..
Nektaryna,
Nikogo nie nienawidzę, tym bardziej swojej eks, bo po mi prostu szkoda na to czasu.. Mam kim się zajmować i z kim budować swoje szczęście :)
Skoro rozmowy nie pomagaja, nie chce terapii to macie inny pomysł?
Wy macie do dyspozycji w razie "W" szereg gadżetów i kobiecą wyobraźnię , Nautiliusowi pozostaje albo dmuchana lala, albo własna ręką, albo najuczciwsze kobiety świata. Bo je nigdy glowa nie boli ;) ..
A chyba nie tak ma wyglądać to małżeństwo...
I nie na tym polega..
Nautilius
To co napisałeś w swoim ostatnim poście pokazuje jak Tobą manipuluje.
Kręci Tobą niczym wiatr śmigłami wiatraka...
I muszę przyznać,
W tym co robi jest dobra. Bo jesteś zakręcony niczym domek ślimaka..
Czasem na studiach nie miała jakichś zajęć z technik manipulacyjnych :)?
To widać jak na dłoni, że chce mieć Ciebie i sytuację pod kontrolą..
To dlatego wciąż dostajesz z jej strony sprzeczne sygnały..
Trzyma Cię w rezerwie dopóki nie trafi na lepszy obiekt...
Wtedy dopiero zobaczysz jak wygląda jej miłość do Ciebie.. :)
Jak chcesz się bawić wg jej zasad, proszę bardzo. Tylko nie bądź zdziwiony, jak w pewnym momencie zostaniesz bez zabawek sam w tej piaskownicy...
Zacznij się kierować tym co widzisz w realu.. Nie ufaj słowom, które nie znajdują pokrycia w czynach..
Bo to tylko słowa, Nic więcej Nautilius
Faktycznie jest dużo niedomówień.
Dlaczego nie chce dziecka. Chciałem naprawdę szczerze chciałem ale coś mi przestało pasować. Jak ja chciałem to usłyszałem że ona musi najpierw skończyć studia, bo inaczej nie da rady. Dodam, że najpierw też chciała to mieszkanie aby było gdzie dziecie wychowywać a nie na wynajmie. Mieszkanie jest, studia skończyła i nagle bardzo chce dziecka, i nagle kocha się częściej. Po czym zaraz wprowadza dezinformację, że ona nie czuje się spełniona zawodowo, że nie wie co robić.
Dyskutowałem z nią i mówiłem, że albo chce się spełnić zawodowo albo dziecko, że tym bardziej ciężko teraz jej będzie (może źle powiedziałem nie wiem)Do tego dodam że od początku jak pojawił się problem seksu, rozmawiam o tym, pytam dlaczego, co mam zmienić, czego pragnie.
Stosowałem różne techniki, nawet te o których pisaliście, że zaczyna się to od rana od pocałunku, od przytulenia.
Kiedys usłyszalem ze chce świeczki wieczorem, bo tak lubi, były swieczki to tekst" nic dziś nie będzie jetem zmęczona"Nie jestem święty. NIKT NIE JEST. każdy ma wady które wychodzą po czasie. Nie jestem bez skazy!!! jednak dla mnie to jest duży problem , i dyskutuje nad nim, szukam czytam, i po półtora roku zdecydowałem napisać na forum. BO JUŻ NIE WIEM NAWET JAK Z NIĄ ROZMAWIAC, spełza to na niczym...
Nie ma nic gorszego jak zbywanie problemu. Jeśli ona nie chce o tym gadać albo ci wmawia że ona problemu nie widzi no to kiepska sprawa!
Albo ma jakiś problem o którym ty nie wiesz albo jest z tych, którym raz w miesiącu wystarcza albo ty ją nie pociagasz- ja to tak widzę.
Jest to bardzo możliwe że ona tego po prostu nie potrzebuje, kiedyś mi powiedziała, że jej ex powiedział tuz przed ich rozstaniem "kiedys byłaś bardziej spontaniczna"
Z jej relacji, podobno on nie był też w tym najlepszy.
Jeżeli chodzi o mnie, to zawsze cieszyłem się dużym powodzeniem, i jak mówiłem nie miałem z tym problemu. I nadal nie mam jeżeli chodzi o powodzenie, nadal kobiety patrzą na mnie z pożądaniem, to się czuje.
No to jak to jest, ze swoimi byłymi dziewczynami z którymi miałeś fajne życie seksualne, to się nie chciałeś z żadną z nich żenić. A z kłodą się ożeniłeś a teraz jęczysz na forum? Trzeba było z którąś z tamtych się ożenić, ale jak szukałeś księżniczki bo ci nie pasowały, to masz za swoje.
ciągle mi coś tu nie pasuje. Różne zapotrzebowanie za sex - ? tak się dzieje/ tak bywa. Wiele można przegadać, nie jedno mozna zrobić - jednak trzeba widzieć cel - wspólny cel, a on powinien przyświecam małżonkom - OBU ( tym bardziej, że w zasadzie jesteście świeżynkami w tej materii). A tu ciągle, w jakiejkolwiek kwestii - ciągle MIJANKI - i to mnie bardzo zastanawia.
26 2015-11-04 22:33:38 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-11-04 22:57:33)
Witam serdecznie,
Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę musiał korzystać z takiej pomocy a jednak. Z żoną znam się od 5 lat a ślub cywilny wzieliśmy po roku. Kościelny dwa lata później od cywilnego.
Na początku jak wiadomo było super pięknie. jednak zaraz po ślubie cywilnym przestał funkcjonować...seks...okazało się że kompletnie nie pasujemy do siebie pod względem temperamentu. Niestety, żona okazało się że za bardzo nie chce się kochać. Na wszystko ma jakąś wymówkę. Na początku jeszcze to rozumiałem, nie miała pracy, znajomych w nowym miejscu zamieszkania, a jak prace miała to zaraz ją straciła, albo pracowała w nie swoim zawodzie...i tak w kółko, zawsze coś...po jakimś czasie z braku seksu zaczęło mi świrować w głowie i rozpoczeły się szukania innego obiektu zainteresowań..co prawda nigdy żony nie zdradziłem ale nakryła mnie na flircie z koleżanką. Oczywiście była awantura, ale jakoś przebrneliśmy...później było wykorzystywanie mojego potknięcia do wymówki aby nie kochać się. Żona też tłumaczyła to że "może" ma problemy ze zdrowiem. To poszła do lekarza, niby coś pomógł ale między nami niewiele się zmieniło. Później było że ona woli mieć już swoje mieszkanie, nie wynajmowane, bo będzie się czuła komfortowo i będzie lepiej. Bach, kupione mieszkanie a zmian nie ma. Później ja zmieniłem pracę którą zawsze chciałem mieć, ale okupione to jest częstymi wyjazdami, no i teraz to było wymówką, że Ciągle mnie nie ma. I znów nastąpiło załamanie u mnie, znów pojawiła się jakaś kobieta i znów nastąpił flirt który wypłyną w identycznych okolicznościach, czyli po imprezie po alkoholu. Z tym że teraz to jest kryzys mega wielki. Ona też miała coś takiego choć nie będę tego opisywał. Nigdy żony nie zdradziłem...ale cholera no już nie mogę wytrzymać. Przed tym związkiem, nie miałem z taką sprawą problemów. A teraz po prostu to prawie nie istnieje, raz na miesiąc to jest dobrze. Są czasami zrywy, a później znow posucha i tłumaczenie, że boli ją wszystko po zrywie...
Do tego oczywiście dochodzi wiele innych rzeczy które wypływają po czasie, jak drobne sprawy typu zmywanie naczyń, lub chodzenie w skarpetach a nie kapciach. często jestem atakowany i czepia się mnie o pierdoły. Jestem załamany bo z jednej storny niby kocham, ale mam dość, męczę się. Dodam że z seksem poprawiło się dopiero gdy staraliśmy się o dziecko...wtedy była chętna..dziecka nie ma gdyż ja podjąłem taką decyzję. Obawiałem się, że jestem tylko narzędziem do realizacji jej marzeń i oczekiwań..no nie wiem co robić, miał ktoś podobny problem?
Nautilius,
Jeśli Twoja żona nie żyje w ciągłym stresie, nie jesteście skonfliktowani, ona nie żywi do siebie pretensji z nieznanej nam przyczyny, to widzę tylko jeden powód jej zachowania. Pewnikiem Twoja żona jest z Tobą z jakiegoś powodu, ale na pewno nie jest tym powodem miłości. Gdy się kogoś kocha, to pragnie się z nim bliskości, a nie mnoży się wymówki żeby tej bliskości uniknąć.
Powiem więcej, każda z tych wymówek, których żona Tobie nie szczędzi jest zwykłym oszustwem. Ona Ciebie okłamuje, codziennie, bez skrupułów, bo za każdym z powodów, który oficjalnie Tobie podaje kryje się drugie dno.
Poza tym cała ta sytuacja jest zwyczajnie upokarzająca, żeby prosić, błagać o seks z osobą, która ponoć Ciebie kocha.
Masz problem, a problemy się rozwiązuje.
No to jak to jest, ze swoimi byłymi dziewczynami z którymi miałeś fajne życie seksualne, to się nie chciałeś z żadną z nich żenić. A z kłodą się ożeniłeś a teraz jęczysz na forum? Trzeba było z którąś z tamtych się ożenić, ale jak szukałeś księżniczki bo ci nie pasowały, to masz za swoje.
Bardzo dziękuje, za wypowiedź. Konstruktywna i dojrzała. Nie ma to jak cieszyć się z nieszczęścia i jeszcze kopnąć w jaja "A masz za swoje".
Nie chce być nie miła,ale ona albo Cie nie kochała albo to ona ma kogoś na boku .. dziwne jest to ,że młoda kobieta a nie chce uprawiać seksu .. A może ona chce się na tobie wzbogacić? Trzyma Cie w celibacie abyś ja zdradził i wtedy ona przejmuje wszystko.. Zastanów się chłopie w co ty brniesz ,bo Twoja przyszłość z nią nie zapowiada się ciekawie. Ale jeśli Ci na niej jeszcze zależy to porozmawiaj z nią o tym szczerze ,że nie chcesz tak dalej żyć ,że tak nie może być .. Skoro chciała zostać Twoja żoną to wiedziała na co się pisze ,każdy facet musi sobie od czasu do czasu pofiglowac .
Ttrzymaj się i bądź twardy.
Dziękuję Monotonna,
Już nie raz podejmowałem takie rozmowy i nic. Niby miała być poprawa a tu koniec. Na boku nie ma nikogo. Tak jakby po prostu nie lubiła seksu, o czym mi nie mówiła a udawała do pewnego momentu. Najlepiej jak "tłumaczy" mi, że "nie tylko seks się liczy, przecież można się przytulać.." ech...
Uzewnętrzniłem się pseudopublicznie, bo nie wiem co z Tym zrobić
już wyczerpuje mi się cierpliwość i pomysły na ratowanie tego. Bo zależy, bo nie tratuje zobowiązań jak zabawki. Nie kupuje nowej tylko naprawiam, taki mam charakter.
Okaż wspaniałomyślność żonie, zwróć jej wolność.;-) Skoro tylko jedno Tobie w głowie, uwolnij ją od tego jakże przykrego obowiązku... Zejdź jej z oczu, może wtedy będzie zadowolona ( zabierz ze sobą ktylko kartę do bankomatu, nic więcej).;-)))
Może niech bierze jakieś tabletki na podniesienie libido . Nie wiem ,dziwne jest dla mnie takie zachowanie ,bo przecież każdy potrzebuje seksu. Bardzo dobrze ,że próbujesz to naprawić ale zastanów się czy warto jeśli ona jest zawsze na nie a do tego jeszcze winą obarcza Ciebie .
nie naprawisz tej zabawki
żadna rozmowa nie wygeneruje namiętności
ona jest od początku albo jej nie ma
kobieta może pragnąć do bólu jednego faceta i jednocześnie wzdrgać się na myśl o seksie z innym
ty po prostu jesteś tym innym, przykro mi
33 2015-11-05 09:51:08 Ostatnio edytowany przez Grimm (2015-11-05 09:54:54)
Wygląda na to że pani zrobiła sobie z Ciebie prowidera. Dostarczasz jej wszystkiego co potrzebuje nie otrzymując w zasadzie nic w zamian. Nie tak powinno być. Nie słuchaj zdań typu „seks to nie wszystko czy popularne „Ty myślisz tylko o jednym”
. Temat trudny ale chyba nie ma innego rozwiązania jak powoli szykować się do drogi. I jeszcze jedno spróbuj oczywiście nie fizycznie tylko emocjonalnie popchnąć Waszą relację w stronę bólu. Przestań dla niej być dobry, przestań być na każde zawołanie, spraw żeby zaczęła zastanawiać się co jest grane wtedy może ujrzysz jej prawdziwe intencje. A i jeszcze jedno... Nie daj sobie wmówić, że to twoja wina.
Wygląda na to że pani zrobiła sobie z Ciebie prowidera. Dostarczasz jej wszystkiego co potrzebuje nie otrzymując w zasadzie nic w zamian. Nie tak powinno być. Nie słuchaj zdań typu „seks to nie wszystko czy popularne „Ty myślisz tylko o jednym”
. Temat trudny ale chyba nie ma innego rozwiązania jak powoli szykować się do drogi. I jeszcze jedno spróbuj oczywiście nie fizycznie tylko emocjonalnie popchnąć Waszą relację w stronę bólu. Przestań dla niej być dobry, przestań być na każde zawołanie, spraw żeby zaczęła zastanawiać się co jest grane wtedy może ujrzysz jej prawdziwe intencje. A i jeszcze jedno... Nie daj sobie wmówić, że to twoja wina.
Ojojoj nie tędy droga.
Jak zrobisz się zimnym sku...to nic nie zmieni.
Skoro lubi przytulaski to kolacja, winko i ...witaminki na libido no i jak to ją nie ruszy to...masz przerąbane;) tylko współczuc. A nie macie żadnych problemów, napewno?!
35 2015-11-05 10:24:35 Ostatnio edytowany przez After (2015-11-05 10:25:48)
Nautilius, a czasami przed ołtarzem nie usłyszałeś od niej:
I że Cię nie dopuszczę aż do śmierci lub cosik się bidulce pokręciło i ślub potraktowała jako śluby czystości ![]()
Wiesz, jesteś kolejnym facetem, który myślał, że kobieta się po ślubie nie zmieni..
Oj zmieniają się, zmieniają….
I to jak… Przed ślubem w łóżku miałeś full wypas, po ślubie możesz sobie o tym tylko pomarzyć
Czasem to aż człowiek oczy przeciera ze zdumnienia, czy to aby na pewno ta sama kobita, z którą wstępował w związek małżeński ……
Nautylius, idź do apteki, kup tabletki od bólu głowy i jak Ci powie, że ją głowa boli to wyciągnij je i powiedz: MAM CIĘ! ![]()
A tak na poważnie, to nie ma co liczyć na zmianę…
W zasadzie wszystko zostało powiedziane..
Na moje oko nie ma co tutaj kombinować tylko trza się szykować do bezpiecznej dla Ciebie ewakuacji….
Inaczej się wykończysz albo ona Ciebie załatwi jak zaliczysz kolejną wtopę z jakąś panienką …
Ale to Twoje życie. Musisz wybierać…
Szukać swojego szczęścia z kim innym lub czekać na egzekucję…
Stawiaj sprawę ostro. Albo zacznie się zmieniać jej podejście do Ciebie, albo tak jak napisał facet, pakujesz ją, odstawiasz ją do mamusi i mówisz jej pa,pa…
Przecież biorąc ją za żonę nie zgodziłeś się chyba na białe małżeństwo, co?
Bo skoro wszystko zawiodło, rozmowy z gwiazdą nic nie dają to nie ma nawet nad czym się zastanawiać
Pokaż tej nafochanej gwieździe, że jesteś mężczyzną a nie p***ą..
36 2015-11-05 10:27:42 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-11-05 10:28:41)
Już nie raz podejmowałem takie rozmowy i nic. Niby miała być poprawa a tu koniec. Na boku nie ma nikogo. Tak jakby po prostu nie lubiła seksu, o czym mi nie mówiła a udawała do pewnego momentu. Najlepiej jak "tłumaczy" mi, że "nie tylko seks się liczy, przecież można się przytulać.." ech...
Nautilius,
Zastanawiałeś się, co Ciebie powstrzymuje przed postawieniem sprawy na ostrzu noża i powiedzenie żonie wprost, że jej zakręcenie kurka z seksem w Waszej sypialni jest dla Ciebie bardzo poważnym problemem i albo poszukacie rozwiązania problemu u specjalisty (skoro Wasze rozmowy nie przynoszą rezultatów) albo się rozstajecie?
nautilius napisał/a:Już nie raz podejmowałem takie rozmowy i nic. Niby miała być poprawa a tu koniec. Na boku nie ma nikogo. Tak jakby po prostu nie lubiła seksu, o czym mi nie mówiła a udawała do pewnego momentu. Najlepiej jak "tłumaczy" mi, że "nie tylko seks się liczy, przecież można się przytulać.." ech...
Nautilius,
Zastanawiałeś się, co Ciebie powstrzymuje przed postawieniem sprawy na ostrzu noża i powiedzenie żonie wprost, że jej zakręcenie kurka z seksem w Waszej sypialni jest dla Ciebie bardzo poważnym problemem i albo poszukacie rozwiązania problemu u specjalisty (skoro Wasze rozmowy nie przynoszą rezultatów) albo się rozstajecie?
Dokładnie, tak!
Prosto z mostu i albo coś zmieni albo koniec. Jeżeli będzie bez zmian to nie bądź taką świnią jak ci tu niektórzy radzą ( konta blokujesz itp) tylko odejdz. Masz powód.
Powodzenia!
Przyszłość,oni byli już u specjalisty ....
O tym Nautilius pisał,
Tylko że pomogło na krótko, to znaczy na tyle, że chciała dziecka
Dobrze, że chłopak nie dał się wmanewrować..
Byłby potraktowany jak najzwyklejszy dawca spermy tylko że z alimentami ![]()
U specjalisty nie byliśmy jeszcze, może źle napisałem wcześniej. Po prostu rozmawialiśmy.
Powstrzymuje mnie wstyd przed rodziną, znajomymi, gośćmi. Chyba też uzależnilem się od jej złego nastawienia. Wstyd mi ze zawiodłem siebie i innych.
U specjalisty nie byliśmy jeszcze, może źle napisałem wcześniej. Po prostu rozmawialiśmy.
Powstrzymuje mnie wstyd przed rodziną, znajomymi, gośćmi. Chyba też uzależnilem się od jej złego nastawienia. Wstyd mi ze zawiodłem siebie i innych.
Wstyd ? Z jakiego powodu zawiodłeś siebie i innych ? Człowieku nie daj się wpędzić w poczucie winy.
A czy Ty kochasz tę swoją żonę? Czym się kierujesz walcząc o ten związek? Nią? Czy tym, co pomyśli Wasza rodzina?
A mówiłeś jej to, o czym piszesz na forum, że już nie masz do tego siły i myślisz o rozstaniu?
Nautilius
nikogo przecież nie zawiodłeś
to twoja żona weszła w małżeństwo bez rzeczywistej miłości do mężczyzny, a teraz nie chce udawać
seks bez pożądania jest po prostu nieprzyjemny
jeśli ktoś z was powinien mieć poczucie winy, to na pewno nie ty
nie ma takiego specjalisty, który sprawi, że ktoś się w kimś zakocha
ona może kocha cię, ale bardziej jak brata, tylko czy o to ci chodzi?
43 2015-11-05 11:10:43 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-11-05 11:14:14)
U specjalisty nie byliśmy jeszcze, może źle napisałem wcześniej. Po prostu rozmawialiśmy.
Powstrzymuje mnie wstyd przed rodziną, znajomymi, gośćmi. Chyba też uzależnilem się od jej złego nastawienia. Wstyd mi ze zawiodłem siebie i innych.
Myślę, że pod wstydem kryją się jeszcze inne emocje, ale to tylko moja sugestia.
Nautilius,
Szkoda marnować życie na "chronienie się" przed oceną innych i spełnianie ocżekiwań innych, nawet najbliższych, osób. Nikt o Ciebie nie zadba, jeśli Ty sam nie zadbasz o siebie i swoje potrzeby. Dlatego powinieneś działać zdecydowanie, jasno przedstawiać swoje oczekiwania i wymagać, aby zostały one uwaględnione.
Seks jest bardzo istotną sfera życia i takim papierkiem lakmusowym na jakość związku.
Ratuj się, nie krzywdząc po drodze innych. Jasne, wyraźne przedstawienie żonie swoich oczekiwań i pokazanie, że obecna sytuacja w razie dalszego jej przedłużania skłania Ciebie do uznania, że dokonałeś niewłaściwego wyboru partnerki na życie, powinna skłonić Twoją żonę do poszukiwania wspólnie z Tobą rozwiązania. Jeśli zależy jej na Tobie.
To naprawdę jest chora sytuacja.
Dobra, skoro nie byliście - to niech pójdzie. Najlepiej z Tobą.. Wtedy być może dowiesz się jak jest z nią naprawdę
Pytanie tylko czy się ona zgodzi..
Tutaj nie masz się czego wstydzić Nautilius... Takie rzeczy się dzieją.. Z Toba wszystko jest przecież ok. Za chłopakami się przecież nie oglądasz, prawda ![]()
A to, że zostałeś perfidnie przez nią nabrany to nie żaden powód do wstydu..
Nie Ty pierwszy i nie jedyny tak trafiłeś...
Tym bardziej, że przed ślubem było ok?
Mówiłem już wszystko, groziło ze odejdę bo zawiodłem się, nie ma tego co niby być miało, a tłumaczenia są typu" tez chce seksu ale nie wiem co się dzieje, co ja mam z tym zrobić, przecież się nie zmusze. " albo "co mam poradzić jak ja mam ochote kiedy akurat Ciebie nie ma a wieczorem jestem zmęczona. " i zawsze kiedy może to podczas rozmowy kiedy jej mowie o moich objawach to słyszę " ale Ty też czasami jesteś zmęczony a może ja mam wtedy ochotę. " to słowo <może> to już mnie drażni.
Jak potraficie, to najlepiej rozstańcie się w przyjaźni, póki to możliwe.
Jeśli nie potraficie, to przynajmniej nie zróbcie dzieci, bo wtedy ewentualne rozstanie zamienia się w dramat.
Najprawdopodobniej ktoś z was prędzej czy później i tak spotka kogoś innego.
47 2015-11-05 12:00:35 Ostatnio edytowany przez After (2015-11-05 12:05:25)
Znasz ten wierszyk
Brzuszek i główka to stara wymówka
Wiesz, ja mogę pisać tylko na podstawie tego co Ty sam napiszesz ale to ostatnie mnie rozwaliło…
No tak, jak Ciebie nie ma to akurat się jej chce, jak tylko się pojawisz nagle jej ochota przechodzi…
Bawi się chłopaku z Tobą i robi z Ciebie durnia, a Ty jej na to jeszcze pozwalasz..
Wiesz co, sprawdź dobrze czy czasami jak Ciebie nie ma, nie buszuje jakiś lis w Twoim kurniku..
Tak na wszelki wielki dyktafonik do jej torebki…
Plus pełna kontrola jej telefonu…
A najlepiej zaangażuj detektywa…
Już słyszę głosy oburzenia , ale to wszystko nie za ciekawie wygląda Nautilus…
Może rzeczywiście to lesbijka lub ktoś się koło niej dobrze zakręcił?
Coś mi tutaj za bardzo ta Twoja małżowina kręci ....
Jakoś dziwnie się składa, że ma ochotę tylko jak Ciebie nie ma..
Nie dziwi i nie zastanawia Ciebie to?
Bo u mnie włączyłoby to już dawno syrenę alarmową...
48 2015-11-05 12:06:38 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-11-05 12:10:37)
Nautilius,
Wydajesz się naprawdę łepskim gościem. To, że wstrzymałeś się z decyzją o powiększeniu rodziny dobrze o Tobie i Twojej intuicji świadczy. Gdyby na świecie pojawiły się dzieci byłoby Tobie o wiele trudniej podjąć zdecydowane kroki, które obecnie są konieczne, aby Twoje małżeństwo przestało być sceną jednego aktora.
Jestem zwolenniczką naprawiania, ale aby naprawić związek, który z definicji jest relacją dwóćh osób, potrzebne jest zaangażowanie obojga. A u Was to jest jednostronne jojczenie z jednej strony i totalne zlewanie potrzeb partnera z drugiej strony. Co gorsze, temu olewaniu Twoich potrzeb i oczekiwań towarzyszy klasyczne "odwracanie kota ogonem", czyli obwinianie Ciebie za taki stan rzeczy.
Jak długo jeszcze pozwolisz się tak poniżać zanim zaczniesz działać bardziej zdecydowanie i radykalnie?
Co jeszcze musi się wydarzyć, abyś zrozumiał, że Twoja żona nie kocha Ciebie? Może lub coś, co od Ciebie otrzymuje, ale z pewnością nie kocha Ciebie. Uwierz mi, że osoby które kochają i którym zależy na dobru partnera nie lekceważą jego próśb i prób naprawienia sytuacji. Przykro mi.
49 2015-11-05 12:12:00 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-11-05 12:13:16)
Jak wygląda twoja praca obecnie?! Napisałes na wstepie, ze wiąże się z wyjazdami?! Nadal tak jest? Jesteś weekendowy mężem czy jak?!
Nautilius,
Wydajesz się naprawdę łepskim gościem. To, że wstrzymałeś się z decyzją o powiększeniu rodziny dobrze o Tobie i Twojej intuicji świadczy. Gdyby na świecie pojawiły się dzieci byłoby Tobie o wiele trudniej podjąć zdecydowane kroki, które obecnie są konieczne, aby Twoje małżeństwo przestało być sceną jednego aktora.Jestem zwolenniczką naprawiania, ale aby naprawić związek, który z definicji jest relacją dwóćh osób, potrzebne jest zaangażowanie obojga. A u Was to jest jednostronne jojczenie z jednej strony i totalne zlewanie potrzeb partnera z drugiej strony. Co gorsze, temu olewaniu Twoich potrzeb i oczekiwań towarzyszy klasyczne "odwracanie kota ogonem", czyli obwinianie Ciebie za taki stan rzeczy.
Jak długo jeszcze pozwolisz się tak poniżać zanim zaczniesz działać bardziej zdecydowanie i radykalnie?
Co jeszcze musi się wydarzyć, abyś zrozumiał, że Twoja żona nie kocha Ciebie? Może lub coś, co od Ciebie otrzymuje, ale z pewnością nie kocha Ciebie. Uwierz mi, że osoby które kochają i którym zależy na dobru partnera nie lekceważą jego próśb i prób naprawienia sytuacji. Przykro mi.
Manipuluje nim to prawda!
Nautilus piszesz, że słowo " może" już ci bokami wychodzi.... Skąd ją to znam:)
Wiesz, chyba marny twój los u jej boku.
Dziewczyny dobrze radzą.
Nie daj się teraz wrobić w dziecko!
A wierz mi, ona będzie na to gotowa, gdy zobaczy, że bankomat się zwija..
Jeżeli podejmiesz decyzję o odejściu- bądź w tym konsekwentnym...
Zacznie Ci bowiem obiecywać cuda, a i nagle u niej pojawi się ochota na seks Będzie wręcz nieziemski..
Ty jednak wiej- bo to kolejna pułapka, z której już możesz się tak łatwo nie wygrzebać
Nie do końca jestem weekendowym mężem, ale zdarza się. Od początku znajomości mówiłem zestaw może być, i było z tym ze teraz nasiliło się ale zgodnie z przewidywaniami i rozmowami. Pracuje w instytucji o nazwijmy to pewności zatrudnienia.
Teraz też słyszę ze nie spodziewała się tego i ze może musi sobie poukładać w glowie...i w końcu ja zadałem pytanie, ile jeszcze i co znowu będzie w przyszłości... :-(
53 2015-11-05 12:28:42 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 12:29:32)
gdy jest miłość, jest namiętność. Oba te składniki się łączą, a z seksem nie ma problemu.
Mylisz się w tej kwestii. Jestem z mężem 19 lat. Oboje się kochamy do szaleństwa. Ale przez 8 lat nie sypialiśmy ze sobą. I nikt nikogo w tym czasie nie zdradził. Bo się kochaliśmy (nie mylić z pieprzy.iśmy). Teraz mamy z.jebisty sex i nadrabiamy sobie te 8 lat, kiedy mieliśmy pod górkę.
Kobiety są skomplikowane.
Nie oceniałabym tej kobiety jednoznacznie, bo nam się nawet nie śniło co jej w głowie może siedzieć.
54 2015-11-05 12:29:28 Ostatnio edytowany przez Xymena (2015-11-05 12:30:33)
&After
Niekoniecznie chodzi o zdradę...
Kobiety mają chęć na seks wobec konkretnego mężczyzny, jak go nie ma, to potrzeba seksu jakby się wycisza.
Aż do poznania kogoś ![]()
Dlatego faceci często właśnie nie rozumieją, jak to możliwe, że nie chce z nim seksu, skoro nie ma nikogo innego.
55 2015-11-05 12:32:35 Ostatnio edytowany przez Xymena (2015-11-05 12:32:59)
lilka
ale chyba nie pierwsze 8 lat?
poza tym napisz o przyczynach, jeśli to ma coś tutaj wnieść
Nie nie pierwsze 8 lat.
Było tak w ciąży sexu brak, bo zagrożona. Potem dziecko kilka lat chore, całe noce czuwanie na zmianę albo szpital,potem ja z tego stresu tak się rozchorowałam, że było podejrzenie RZS, w ogóle się nie poruszałam, potem jak znowu próbowaliśmy to mnie bolało, no i jeszcze ja chciałam takiego zespolenia dusz i ciał, a on tego nie rozumiał, czułam się jak gumowa lala, do zaspokajania jego potrzeb, to mnie bardzo bolało, on widział że boli, no więc nie chciał ranić bo kochał, no i nie umieliśmy ze sobą o tym rozmawiać, bo dla mnie to był trudny temat. Można kogoś kochać do szaleństwa i jednocześnie nie potrafić się z nim kochać. Dobrze, że mamy to już za sobą.
57 2015-11-05 12:45:26 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 13:06:48)
Nie nie pierwsze 8 lat.
Było tak: w ciąży sexu brak, bo zagrożona. Potem dziecko kilka lat chore, całe noce czuwanie na zmianę albo szpital, potem ja z tego stresu tak się rozchorowałam, że było podejrzenie RZS, w ogóle się nie poruszałam, potem jak znowu próbowaliśmy to mnie bolało, no i jeszcze ja chciałam takiego zespolenia dusz i ciał, a on tego nie rozumiał, czułam się jak gumowa lala, do zaspokajania jego potrzeb, to traktowanie mnie bardzo bolało, on widział że boli, no więc nie chciał ranić bo kochał, no i nie umieliśmy ze sobą o tym rozmawiać, bo dla mnie to był trudny temat. Można kogoś kochać do szaleństwa i jednocześnie nie potrafić się z nim kochać. Dobrze, że mamy to już za sobą.
58 2015-11-05 12:46:49 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 12:47:35)
poszło 2x
Lilka
To były konkretne przyczyny.
W tym wypadku tego nie ma.
Tak, ale może być też tak, że nie jest jej dodrze w czasie zbliżenia i dlatego nie chce. Albo ma blokadę jakąś. Nie wiemy też jak ona traktuje męża. Czy jest czuła dla niego, czy dba o inne sfery ich wspólnego życia. Jeśli jest tak że on czuje że go kocha, a sexu nie ma to znaczy że ma zona z tym problem i do specjalisty trzeba się udać. Jeśli nie czuje, że go kocha to odpowiedź nasuwa się sama.
Boli mnie to że ona nie chce tego zmienić. Przecież ciągle o to proszę. Są specjaliści. Nawet jak mówiła ze coś ja tam boli to raz była u ginekologa coś tam przepisał i uznała ze sprawą zamknięta. U nas w zasadzie nie ma większych problemów od prawie dwóch lat. Ona ma pracę, może nie do końca taka jaka by chciała ale w tym mieście to i tak jest nie najgorzej. Powiem za siebie, pod względem materialnym niczego nam nie brakuje. Wiadomo, małżeństwo na dorobku to i brakuje może wyposażenia, ale raczej to dobro luksusowe a niżeli pilna potrzeba. Nawet była taka akcja kupno telewizora. Mieliśmy jeszcze taki starszy z tak zwana dupa. Ja jestem minimalista, nie czułem potrzeby kupna nowego skoro ten działa i to bardzo dobrze. Ale jej bardziej by pasował płaski, jak mówiła. No to w końcu kupiliśmy. Ok fajnie. Ale teraz dobrze byłoby go powiesić... I robiona jest z tego pilna potrzeba.
Wracam do niej, i chce dobrze. Nie szukam konfliktu. Sam.mnie w końcu znajdzie.
Często też słyszę " bo ciebie ciągle nie ma" ale akurat tu, widziały galy co brały..a i bez przesady. Nie wyjeżdżam za granicę. Jestem w Polsce i nie tylko na weekendy.
Mało tego, był okres ze ja byłem częściej w domu i dałem o niego, czyli obiadki, sprzątanie itp. I nigdy nie wspominam ze ciągle ja coś robię za to gdy sytuacja zmieniła się, co chwilę słyszę ze nie sprzątam, że źle coś robię. Nagle sprzątać nie potrafię. A jak np chlapne woda na podłogę po myciu naczyń, słyszę ze przed chwila sprzatala i nie szanuje jej pracy.
Jak np on sprząta, odkurza czy coś, podejde do nie złapie, przytule oczoczo na seks, słyszę ze nie szanuje jej i traktuje jak rzecz, ona teraz sprząta...
Lilka787, mówi ze ma blokadę jakąś. Niby mnie kocha. Przytulić przytuli. Ale ta blokada trwa za długo...4 lata...
Może to coś wniesie. Jest bardzo zaborcza o moją rodzinę. O mojego brata. Mam z nim Bardzo dobry kontakt, i jesteśmy bardzo związani. Jestem dla niego wzorem i często mnie się radzi. Choć może to wyglądać ze dzwoni kiedy tylko coś chce. I mi to wspomina.
Ona za to ma bardzo źle relacje z matką a z ojcem dobre. Teściowa niestety jest też zimna i jak dla mnie źle traktuje teścia. Mnie teściowa szanuje, bo nie daje sobie w kasze dmuchać podczas rozmów, i widzę że to właśnie taka kobieta, nie lubi słabych. Ale jaj widać ją słaby jestem wobec córki.
Dodam że moich rodziców tez nie lubi bo "nic nie dostaliśmy od nich" a oni od Ciebie coś chcą.
Ja dla rodziców naprawdę czasami jestem jakaś wyrocznia, radzą się mnie bo nigdy ich nie zawiodłem.
63 2015-11-05 13:17:45 Ostatnio edytowany przez After (2015-11-05 13:22:17)
Xymena,
Wiem doskonale o co Tobie kaman…
Bo wcale nierzadkojak nam się wydaje jest tak, że bierze sobie faceta rezerwistę, który daje poczucie stabilizacji, zapewnia bezpieczeństwo finansowe, często pozycję i jeśli sobie on na to pozwoli to jest traktowany tak jak właśnie Nautilus.
Ale cały czas skanuje teren w poszukiwaniu swojego samca Alfa,.
Jak na takiego trafi, to rezerwista zostanie bez mrugnięcia okiem spuszczony w kanał..
Tutaj cosik mi się wydaje wypisz wymaluj ona do tego schematu pasuje…
A co szkodzi aby Nautilus sprawdził, czy nie wali go po rogach?
Częste wyjazdy, praca poza miejscem zamieszkania….
Idealna sytuacja…
za to gdy sytuacja zmieniła się, co chwilę słyszę ze nie sprzątam, że źle coś robię. Nagle sprzątać nie potrafię. A jak np chlapne woda na podłogę po myciu naczyń, słyszę ze przed chwila sprzatala i nie szanuje jej pracy.
Jak np on sprząta, odkurza czy coś, podejde do nie złapie, przytule oczoczo na seks, słyszę ze nie szanuje jej i traktuje jak rzecz, ona teraz sprząta...
Mi wystarczy aż nadto aby podjąc działanie sprawdzające...
Nautilius, alarm i to bojowy!
Teraz przeczytałem Twojego posta..
To trwa cztery lata?
Tym bardziej wiej, ale sprawdź...
Tak jak pisałem, zabezpiecz swoje finanse a potem wiej....
Tutaj nie ma co się zastanawiać , rozkminiac- trza sperdalać ...
Osoba, której się nie kocha zaczyna po prostu po jakimś czasie irytować, a każde zachowanie denerwuje. Podświadomie szuka się powodu do sprzeczki.
Uciekaj.
65 2015-11-05 13:22:25 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-05 13:24:52)
Jak np on sprząta, odkurza czy coś, podejde do nie złapie, przytule oczoczo na seks, słyszę ze nie szanuje jej i traktuje jak rzecz...
Tu widzę problem, że czuje się jak rzecz. Nie mówię, że Ty ja tak traktujesz, ale, że ona się tak czuje.
Widzisz ja miałam podobnie. Nie chciałam sexu bez uniesień, takiego mechanicznego. To było dla mnie upokarzające. Ja się po tym czułam jak by mnie mąż zgwałcił. Płakałam. On nie miał bladego pojęcia, o co mi chodzi i odpuścił temat. Nie zdradził. Dał mi czas,dużo czasu. Tyle czasu, że o mało nie oszalałam , bo poszło w druga stronę: "Dlaczego on mnie nie chce?". Oj chłopie co ja musiałam za przebiegły plan wymyślić, żeby mężulka ze śpiączki obudzić.
Nautilius, ani Ty ani inni faceci, nie zdają sobie sprawy jak kobiety są skomplikowane (nie mówię, że wszystkie ale są).
Mój mąż znalazł do mnie kod dostępu, czego i Tobie w stosunku do żony życzę.
Pamiętaj jednak, że zdrada wszystko przekreśla. Potem już czasu nie cofniesz, ran nie zagoisz.
Nie żałuję tych 8 lat, widoczne było nam to potrzebne. Dla chwil, które teraz przeżywamy (codziennie, albo i i częściej ha ha ) zapewniam Cię że warto.
Mam teraz i zjednoczenie ciał i dusz. Mężulek ma to co lubi w sexsie, a o czym nawet mu się wcześniej nie śniło, że może tak być.
Jak mój mąż to podsumował: "do pewnych rzeczy musiałaś dorosnąć".
Nautilius jeśli czujesz że zona Cię kocha, tylko ma problem z sexem, to Jej pomóż, za co będzie Ci potem wdzięczna i Ci to sowicie i z nawiązką wynagrodzi.
Pozdro