Sprawa wyglada tak.Jakieś 4 miesiace temu dowiedzialam sie o zdradzie mojego meza(wczesniej tez pracowal za granica)Dałam mu druga szanse bo bardzo go kocham.Jakies 3 miesiace był w domu,zrezygnowal ze starej pracy ale znalazl nowa i tez poza granicami naszego kraju.Jest mi bardzo ciezko ale sytuacja finansowa nas zmusila to takiej decyzji.Zarzeka sie ze mnie juz nigdy nie skrzywdzi ale problem nie na tym polega.Mianowicie od tej starej pracy dzieli go zaledwie 60 km,bardzo sie boje ze ta dziewczyna bedzie probowala sie z nim skontaktowac,chociaz do tej pory nie bylo takiej sytuacji.Maz dzwoni i pisze,wiem tez ze bardzo za nami teskni(mamy rocznego synka).Cały czas mnie pyta jak mi udowodnic to ze on mnie nadal kocha i ze mu zalezy,co mu odpowiedziec.Musi po prostu pokazac ze mu zalezy,ze kocha ale czy nie zmarnuje tej szansy ktora raz dostal?
to chyba najlepiej wiesz Ty, nikt z nas tego Ci nie zagwarantuje
26viki26, w jaki sposób dowiedziałaś się o zdradzie męża?
4 2009-12-25 03:19:07 Ostatnio edytowany przez pablo72 (2009-12-25 03:22:28)
Mam 37 lat,od pięciu lat pracuję za granicą,dokładnie od roku zaobserwowałem drastyczne zmiany w zachowaniu mojej żony w stosunku do mnie.Mam pewne ,lecz nie udowodnione podstawy,aby sądzić że ma kogoś.Musze dodać że jesteśmy 13 lat po ślubie i mamy dwoje wspaniałych dzieci.Pomyślicie że pewnie przesadzam i zle odczytuje zachowania kobiet,cóż wczasy żony z obcymi dla mnie ludzmi,sylwester w którego planie nie jestem uwzględniony(powiedziała że miałem nie przyjechać i dla tego ustawiła się z kumpelkami)ja będę ale ona planów wcale nie zamierza zmienić,wyjdzie a ja uszczęśliwię dzieci moją obecnością.Pewnego razu przyjechałem wcześniej niż powinienem być,żony łóżko było puste a ona wybyła,przyjechała godzinę przed moim planowanym powrotem,kiedy mnie zobaczyła nie wiedziała co ma powiedzieć,dodam że była godzina 5 rano,wymyśliła że była w aptece bo ucho ją rozbolało.Nie będę wymieniał więcej ale wierzcie mi jest tego trochę.Tak naprawdę nie piszę z prośbą o pomoc,muszę to wylać z siebie ponieważ zbyt wiele się tego nazbierało i psychicznie nie wytrzymuję napięcia,a tak naprawdę przez moje wyjazdy straciłem kontakt ze znajomymi i przyjaciółmi.Wiem że większość postów na tym forum jest pisana przez kobiety,myślę jednak że to co piszę stawia nas w trochę innym świetle,wiedzcie że pomimo całej naszej męskości bardzo łatwo nas zranić a po nocach w samotności nie jeden z nas zapłakał,ja na pewno!!!
5 2009-12-25 20:44:07 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-31 16:23:04)
Droga Tosiu a jaki to ma teraz sens.Ale skoro pytasz to odpowiadam:przeczytalam e-maile,a pozniej sam sie przyznał.Pozdrawiam.
Drogi pablo72 bardzo chcialabym Ci pomoc bo zdaje sobie sprawe jak sie mozesz czuc. Jakbys chciał sie wygadac to pisz.Pozdrawiam serdecznie.
6 2009-12-26 00:29:58 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-31 16:24:46)
pomocy błagam!!!
Dziś nie jest ok,byliśmy u znajomych,wielka ściema,jaka ja jestem wspaniała żona,udawanie i tyle,a w końcu święta,ile mogę to znosić,trochę wypiłem,błąd, zwierzyłem się koledze,jego żona potwierdziła moje domysły,z moją są blisko,teraz mam pewność.Takie dziwne uczucie ulgi,wszystko jasne,tyle że ja nie wiem co dalej robić, kocham ją i wiem że dzieci ucierpią na tym najbardziej.Zaproponować rozstanie?Wiem że to ostateczność,pomocy,błagam,może da się uratować nasz związek,ja jestem gotowy wybaczyć wszystko dla dobra dzieci.
26viki26 czy możesz mi pomóc,tego nie wie nikt,ale cieszę się że mogę komuś się wygadać ,na pewno będzie mi lżej!
Jeśli chcesz coś dopisać to użyj opcji "edytuj" - pozdrawiam Agatka
7 2009-12-26 09:43:48 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-31 16:26:14)
Wiesz no ja nie wiem ,moze sprobuj z nia pogadac.Usiadzcie wieczorem i po prostu zapytaj co sie dzieje.Opowiedz jej o swoich obawach,Wiesz u mnie jest odwrotna sytuacja,bo to maz mnie zdradzil.Jest ciezko ale staramy sie naprawic wszystko,bo sie kochamy.Pogadaj z żona i napisz co Ci powiedziała.a co do wygadania sie znajomemu to wierz mi zrobiles dobrze ja reagowalam tak samo bo to pomaga.W takim razie trzymam kciuki za rozmowe i pisz.Pozdrawiam serdecznie.(Oby Twoje podejrzenia były mylne)
Drogi pablo72,co u Ciebie?rozmawiałeś z zona?Jak wyglada sprawa,nie oddzywasz sie wszystko wporzadku?pozdrawiam i czekam na wiadomosc.
Jeśli chcesz coś dopisać to użyj opcji "edytuj" - Pozdrawiam Agatka
8 2009-12-29 13:23:24 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-31 16:34:57)
do 26yicki26 droga viki wiem ze boisz sie ponownej zdrady ale prosze nie daj w sobie mozliwosci na taka blokade ze on itak zrobi to ponownie. Na to co zrobi nie masz wpływu ale za to masz wpływ, na to zeby dac mu szanse na naprawienie błedu. Mysle ze dla niego takim szokiem było to co zrobił i to że mógł stracic rodzine, ze strach bedzie w nim silniejszy. moj mąż tez mnie zranil, i z tego bólu przez dwa lata robiłam mu awantury,a on mi ze stara sie a tego nie widze az faktycznie zobaczyłam to w ostatniej chwili ze pokuta jaka odbywał była az za okrutna, prawie sie poddał . Daj mu szanse naprawienia błedu.
do pablo. Czekałes długo na reagowanie na jej zmiane.mowisz ze od roku sie zmienia mysle że to był z jej strony sygnał zebys cos zrobił, nie pozwolił jej na odejście, zebys interesował sie jej sprawami.wiem po sobie ze wtedy kobieta gdy ma zal do faceta bedzie nie ufna bo tak jakbys pozwolił zeby wasze wiezy sie rozlużniły. Teraz w tej sytuacji mozesz tylko zmusic ja do szczerosci i okazać jak przerażony jestes jej zachowaniem, jesli pozostało w niej jeszcze uczucie to na łzy ukochanego powinna przejzec na oczy. pozdrawiam ciepło i zycze wytrwałosci, bo naprawienie zwiazku nie jest łatwe ale udaje sie.
Punkt 10 regulaminu mówi, aby używać opcji "edytuj", gdy chcesz coś dopisać - pozdrawiam Agatka
Do margola,kochana ja zgadzam sie z toba w 100%.Ale mimo wszystko jest ta iskierka niepewnosci.Chociaz zarzeka sie ze wie co zrobil jak skrzywdzil nas i swoich rodzicow i ze to juz sie nigdy nie powtorzy,masz racje ze przez to ze bede mu to ciagle wygadywac sama moge doprowadzic do rozpadu tego zwiazku.Pozdrawiam.
26viki26 Masz racje ze rany na duszy nie goja sie szybko ani łatwo, to powolny proces. nie musisz mu wybaczac od razu, pozwol mu czasem sie gdzies zaprosic , powiedz otwarcie ze dajesz mu szanse wykazania sie niech pokaze jak cie kocha.
Do margola!Rok czasu pracując na kontrakcie zagranicznym mija jak miesiąc,do domu co 2 tygodnie nieraz rzadziej.Kiedy przyjeżdżam jestem padnięty i nie zawsze mam dobry humor,często nie mogę się przespać ponieważ w czasie mojej nieobecności zawsze nazbiera się spraw do załatwienia.Zdaję sobie sprawę z tego że mam trudny charakter,ale kiedyś taki nie byłem,praca w stresie ,tysiące kilometrów przejechanych a ile jeszcze muszę pokonać,ciągły strach o to czy dojadę.Piszesz że nie odczytałem sygnałów które mi przesyłała moja żona,być może ale jedyne sygnały jakie zaobserwowałem to niechęć do mnie,znudzenie moją osobą.Nie wiem również dla czego miała by stracić zaufanie do mnie,co ja takiego zrobiłem.Ciężka fizyczna praca jaką wykonuję,rozstanie z rodziną,oraz wiele innych wyrzeczeń które ponoszę powinny wystarczyć na to żeby okazać mi trochę serca a co otrzymuje?Wiem że moja żona ma również ciężko,pracuje zawodowo oraz zajmuje się dziećmi i domem,ale moje propozycje powrotu na stałe do kraju,znalezienie sobie pracy na miejscu,kończą się wymówkami że z tych pieniędzy to my się nie utrzymamy.Pięć lat temu kiedy zaczynałem pracę za granicą miałem jechać tylko na rok i kończyć,teraz kończę piąty rok pracy a moja żona już planuje przyszły rok z tym że ja muszę wyjechać bo inaczej nie będzie nas na nic stać.Ja to widzę tak,ona się przyzwyczaiła do tego że mnie nie ma i ma swobodę,robi i wychodzi gdzie chce,nikt jej nic nie powie,po moim powrocie wszystko się urwie,zacznie się okłamywanie i oszustwa,po to żeby się gdzieś wyrwać z domu,gdzieś lub do kogoś.Ostatnio po kłótni powiedziała mi że mnie nie kocha i powiedziała coś czego nie powinna nigdy mówić mianowicie że żałuje tego że się ze mną związała węzłem małżeńskim,już wtedy nie wytrzymałem i zapłakałem,nie zrobiło to na niej wrażenia.Jak można powiedzieć coś takiego po trzynastu latach związku, mając dwoje wspaniałych dzieci,męża bez nałogów,nigdy jej nie uderzyłem,i nie zamierzam,starałem się jak mogłem żeby rodzinie było jak najlepiej,w podziękowaniu słyszę takie słowa,nigdy się tego nie spodziewałem.Jedno wiem na pewno,mojego serca nie sklei nic.Nie ma nadziei!!!Ciesze się tylko z tego,że mam moich synów i dla nich zrobię wszystko,żeby nie oni zakończył bym to dawno,raz na zawsze!
12 2009-12-30 21:43:33 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-31 16:35:36)
Pablo dziekuje że odpisales. Historia nabiera innego sensu gdy wie sie wiecej szczegółów. Bardzo dobrze wiem jak rujnuje bycie daleko mimo ze praca, i niby człowiek rozumie pieniadze sa potrzebne. Mam przyjaciela który przez kilka lat pracował tak jak ty na wyjazdach, bardzo ciezk jego zona na poczatku prosiła zeby został wiec zucił prace, wrucił i wiesz co ona zrobiła, powiedziała ze teaz ona pojedzie najpierw tylko na dwa miesiace potem po powrocie na poł roku. On zajmował sie domem poszukał pracy innej,wychowywał 11 córke i 3 letniego synka. budził dziecko rano zeby moc mu pomoc ubrac sie i odprowadzał do szkoły.Swietny facet a tymczasem pani pracowała juz 10 miesiecy poza domem i niby ciagle dla kasy. Miedzy powrotami on błagał ja na milion sposobów, prosze zostan dzieci i ja potrzebuja cie. nie ona zasłaniała sie praca.w ty roku jak on stracił juz dla nie szacunek wruciła do kraju, zrobiła mu balagan w uporzadkowanym już zyciu, nie mogł tego zniesć. awantury dzieci jedno dorosłe drugie 12 , i on ostatnio mowił mi ze ma dosyc to nie jest ta kobieta z która zył że jej nie poznaje. Załamał sie bardzo martwie sie bo mówił ze oglada ciagle cmentarze. napisałam ci te historie jakby ku przestrodze. Wiem kasa ważna, ale postaw dla dobra rodziny raz na swoim i wruć. Oddalenie zabija zwiazek, brak dotyku wsparcia drugiego człowieka, jestes swietny facet bardzo pracowity dasz rade i tu, a co do jej zachowania. Wiesz przez te dni kiedy cie niema ona zmaga sie prede wszystkim z odpowiedzialnoscia za wszystko i to rodzi w niej chec buntu, bycie samej sprawia ze łatwiej zapomina ze maż gdzies tam jest i trzeba liczyc sie z jego zdaniem, stałes sie dla niej przezroczysty, nie traktuje cie jak wspołpartnera a jakies zło konieczne ktore za kilka dni wyjedzie i jej zycie wruci do normy. Mówisz żesygnały to była niechec, iznudzenie. To własnie okropnie wyrazne sygnały ale mysle ze jeszcze nie zdrady ale tego ze ona czuje sie sama jak własciwie w separacji moze wyjsc kiedy chce robic co chce. gdybyś teraz wrucił napewno łatwo nie bedzie jeszcze jest szansa ze znów przypomni jak dobrze miec cie obok siebie, jak dobrze czasem miec do kogo ponarzekac. A i mysle ze dla ciebie tez było by lepiej odpoczac i pozałatwiac wreszcie w spokoju i isć zrobic cos z synami.wiem ze nie mam prawa pouczac cie i prosze nie traktuj tego zle.
W pierwszym poscie napisałes ze ona, gdzies wychodzi sama że znika to bardzo niepokojace rozumiem cie, ale moze jeszcze nie doszło do zdrady, choc zachowanie jest dziwne. Mysle że na poczatku robiła ci na złosc wychodząc gdzies, zobaczyła ilu jest wokół ciekawych ludzi jakby zachłysneła sie na nowo pozorna wolnoscia, sam wiesz ze zawsze ktos znajdzie sie zyczliwy wsród znajomych kto powie on tez cos tam pewnie robił to dlaczego ty masz miec wyrzuty sumienia, to okropne ale niektórych zniszczenie ludziom zycia bawi. Ludzie w złości w kłutni robia staszne rzeczy, i mowia cos czego nie czuja aby tylko zranic ukochana osobe, dlatego powiedziała ci ze nie kocha. Gdyby nie kochała to nie powiedziała by nic tylko by sie moze rozesmiała ci w twarz. Myśle że chce cie ukarac za wszystkie momenty w których czuła sie samotna i zle. To okrutna zabawa i znudzi jej sie wytrzymaj , a na razie staraj sie cos zrobic zebys był obok i nie daj sie wykluczyc zrodziny, bo masz w niej prawa a nie tylko obowiazki. Bedzie dobrze zobaczysz a jesli naprawde doszło by do czegos złego to najwazniejsze jest to zeby twoje dzieci jak najmniej ucierpiały a takiego człowieka jak ty dużo osob by chciało miec obok. pozdrawiam i moze pisałam nieco chaotycznie i boje sie czy czegos nie przekreciłam.
Dzisiaj była słodka jak nigdy,kupiła mi bez powodu bluzkę,cudownie...ale po chwili zapowiedziała że na Sylwestra jest umówiona do koleżanki,i tych planów nie da się zmienić chociaż rozmawialiśmy o tym i wie że jestem przeciwny.Zapewnia że będą tylko kobiety,ale ja nie wierzę.Będę widział jak się ubierze,i powiedzcie czemu nie chce żebym ją zawiózł,dlaczego nie bierze aparatu ,choć na każdą imprezę brała,powiem Wam czemu,bo nie mogła by i tak robić zdjęć ponieważ będą tam na pewno faceci.Pewne jest że ja jej śledził nie będę,niech żyje w poczuciu winy,tyle że musiała by najpierw do tej winy naprawdę sie poczuwać,a wiem że co by nie było to i tak ja będę winny wszystkiemu,dzieci będą cierpieć a ona dalej będzie przed wszystkimi odgrywać anioła.Znając ją to wymyśli jakąś bajeczkę jaki to ja jestem,już doszły mnie słuchy że powiedziała znajomej jako bym miał romans z jakąś kasjerką.Powiedział mi to kumpel.Jak długo jesteśmy razem,nigdy nie zdradziłem jej ponieważ zawsze ją kochałem i szanowałem.Jestem normalny i też mam swoje potrzeby ale nawet pomimo tego że od prawie 4 miesięcy nie kochaliśmy się nie byłem nigdzie choć miejsc takich tam gdzie pracuję jest wiele.I dzisiejszej nocy również zakończy się na odtrąceniu,chyba że jednak coś ale ja nie mam złudzeń.Pisałem nie tylko do Ciebie margola ale do wszystkich osób które to przeczytają ,wyciagnijcie wnioski z tej historii choc jeszcze trwa.Niech kobiety kochają bo my tego potrzebujemy ,a meżczyzni niech nie wyjeżdżają ,bo jedna jest prawda KONTRAKTY ZAGRANICZNE RUJNUJĄ MAŁŻEŃSTWA,kiedyś myślałem że to mnie nie dotyczy ale tak bardzo się myliłem,Serdecznie pozdrawiam wszystkich i życzę wam miłość i szczęścia nie tylko w NOWYM ROKU ale na całe życie!!!
Ma cię koleś w nosie, nie zależy jej na tobie kompletnie. Na pewno dobrze się będzie bawiła w ramionach jakiegoś fagasa, a ty się będziesz martwił. Czy warto? Nigdy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Bo co ty masz z niej za pożytek? Nerwy i stres, a ona z Ciebie? Kaskę, fajne ciuszki i kolesia,co jej robi dobrze. Zapamiętaj święte słowa - "NIGDY NIE WIERZ KOBIECIE"
I bądź facetem w końcu. Zrób co należy. A nie żal się wiecznie.
Pozdro
Masz racje nie zależy jej na mnie ale mi zależy na dzieciach,one będą najbardziej poszkodowane przez to wszystko, a ja tego nie chcę.Wiesz co dla siedmiolatka znaczy rozbita rodzina,lepiej niech bedzie jak jest!Pozdrawiam
Jest w tobie tyle złosci i to zupełnie normalne, kupiła ci prezent moze przekupstwo zebyś tylko sie zgodził, a moze masz szanse powiedziec dobra idz ten ostatni raz sie zabaw , skoro umówiłas sie wczesniej ale od tej pory koniec, wybierz sobie czego chcesz. Kobieta to wiele sprzeczności i pamietaj do zdrady zawsze dokładaja sie oboje partnerzy jeden swiadomie a drugi przez to jaki był lub czego nie zrobił. Napewno dla dzieci to straszne i mam nadzieje ze uda sie wam uniknąc najgorszego. W nowym roku zycze i tobie pablo ale i dla ciebie chill-aut żebyscie spotkali wiele dobrych ludzi na swojej drodze i nie stracili wiary ze madre kobiety też istnieją.
17 2009-12-31 16:21:21 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-31 16:36:23)
to znow ja,wczoraj wrocil moj maz na sylwestra i prawie ze w drzwiach powiedzial mi ze jego eks pisala do niego smsa.Napisala ze go kocha,ze nikogo tak nie kochala,ze niby dzieki siostrze zyje,ze go nienawidzi,ma sie z nia juz nigdy nie kontaktowac i takie tam.Powiedzcie mi po co ona wogole napisala,zeby wzbudzic w nim litosc,przeciez wybral mnie.Co ja mam z tym zrobic jak sie zachowywac?Na domiar wszystkiego okazalo sie ze byl z nia 9 miesiecy a nie jak myslalam ze 3.Znow zaczynam go nienawidziec z jednej strony,ale z drugiej sam mi o tych smsach powiedzial.Pomozcie.Ona niby w ten sposob to zakonczyla na zawsze,ale jak jej sie znow cos przypomni.
pablo72 mimo wszystko probuj ratowac malzenstwo,nie mozna tak od razu przekreslac tyle lat wspolnego zycia.Życze Ci wytrwałosci w tym nowym roku,mam nadzieje ze nielugo napiszesz ze jednak jestescie szczesliwi czego zycze Ci z całego serca.Pozdrawiam.
[
Napisała tak zeby zburzyc spokuj i wywołac jego jakas litośc. spytaj go otwarcie czy cie kocha jesli mowi tak to nie doszukuj sie drugiego dna. skoro pokazał ci jej sms to wazniejsza jesteś dla niego i napewno widac ze chce naprawic wszystko. Badz z boku ale nie musisz wkurzac sie niech czuje ze jestes wsparciem dla niego i ze nie chcesz go wykluczyc z rodziny. Bedzie dobrze zobaczysz.
Droga margola,tez jestem zdania ze zrobila to specjalnie ale wczoraj oboje z mezem zaczelismy wszystko od nowa takie byly nasze postanowienia ze o wszystkim zapominamy.Dziekuje Ci serdecznie za te słowa,dobrze wiedziec ze ma sie w kims wsparcie.Pozdrawiam Cie serdecznie i jeszcze raz dziekuje.
Viki swietnie i uwierz bedzie dobrze nie ma co wypominac ani patrzec do tyłu. ja z mezem mamy taka metode jesli cos mi zrobi zle powie to waznosc ta uraza ma miec prawo jeden dzien , moge mu powiedziec dzis mi to zrobiles a to i on tez . ale na drugi dzien anstepuje przedawnienie i nie wolno obojgu robic o to jazdy. odkad tak postepujemy jestem spokojniejsza ze nie wyrzyga mi z tygodnia win a ja jemu i kłucimy sie rzadko. Polecam stosowanie tej metody i tylko trzeba byc fer i pamietac co dzis to dzis a nie za tydzien.
21 2010-01-03 10:07:42 Ostatnio edytowany przez 26viki26 (2010-01-03 10:08:26)
Droga margolu a moze ja po prostu do niej napisze lub zadzwonie,co o tym myslisz?A wracajac do mojego meza on mi powiedzial co napisala w tych smsach a osobiscie ich nie widzialam.A moze lepiej dac ze wszystkim spokuj,maz tez mi powiedzial ze zaczelismy wszystko od nowa to po co do tego wracac.Odnosze wrazenie ze przez te smsy i tak moj maz bedzie sie dowiadywal co z nia,przeciez niby to przez niego chciala sie zabic.Prosze o jakas rade.pozdrawiam
Wiki faktycznie lepiej trzymac sie ustalen z mezem, nie wracacie do przeszłosci i zyjecie dalej budujac włsne szczescie. Wiem ze po takim czyms jetes nieufna rozumiem to, ale ciagłe przypominanie mu ze jest winny spowoduje to ze wolał bedzie byc sam bez was obu a wtedy ona mogła by go pocieszac i znow do siebie przyciagnac. Dlatego lepiej jak powiesz niepokoi mnie czy ona cie nie szantarzuje, jestem zmartwiona i boje sie o nas, w takiej sytuacji maz napewno zobaczy ze chcesz wszystko miedzy wami załatwiac czysto bez wyciagania kto jest winowajca zawsze. Kontaktowanie sie z nia jak ona mu grozi samobojstwem nic nie da bo widac ze wszelkich nieczystych sztuczek sie chwyta. Ona by na skarge do meza napisała i znow problemy miedzy wami. Teraz myśle ze waszej rodzinie potrzebny jest spokoj bliskosc duzo rozmow, okazuj mu ciepłe uczucia niech zobaczy ze zona to nie jedza a fajna kobieta w ktorej sie zakochał kiedys. Im wiecej rozmow i bliskosci tym wiecej on bedzie sie czuł szczesliwy ze swoja rodzina a w tym i z toba i bedziesz zadowolona. Jak sama widzisz po tym co na forum pisze pablo i chill-aut mezczyzni maja tendencje do łatwego poddawania sie. jesli kochasz meza to choc trudno to warto zmienic stare zwyczaje i postarac sie ratowac zwiazek. bede trzymała kciuki za ciebie bo wiem ze to nie łatwe ale mozliwe.
Witam przeczytaj sobie dokładnie moja historie może Ci pomoże
mój post to : Bardzo smutna historia
26viki26 zmień numer mężowi i juz albo zablokuj jej numer żeby nie mogla się kontaktować.
Przede wszystkim zacznij żyć tak jak by jej niebyło, nie myśl a może się spotykają, daliście sobie szanse, wiem że jest ciężko odbudować zaufanie, ale spróbuj. I nie dzwon do niej pokaż że jesteś ponad to. A mąż jak dostanie jakikolwiek sms od niej to niech go nawet nie czyta tylko odrazu kasuje,
Witam 26viki26!Nie potrafię Ci pomóc ponieważ sam sobie nie radzę ale wiem jedno blokowanie numeru męża nie jest dobrym pomysłem.Na pewno nie da się nie myśleć o tej kobiecie,ona ciągle będzie w Twojej głowie.Pewne jest to że jeżeli ktoś nas zawodzi ciężko będzie znowu mu zaufać,wiem to po sobie.Każde wyjście mojej żony budzi myśli,dokąd idzie i z kim się spotyka,staram się wypędzać te myśli z głowy ale...sama wiesz jak to jest.Rozmawiałem szczerze ze swoją żoną,zapewniała mnie że nikogo nie ma,ja muszę w to wierzyć inaczej nigdy nie będzie lepiej i coraz bardziej będziemy się oddalać od siebie.Jesteś bardzo młodą osobą,nie wiem czy macie dzieci,w moim przypadku one są ważnym powodem do tego aby za wszelką cenę dążyć do wytrwania w związku,ich dobro jest najważniejsze.Serdecznie pozdrawiam i życzę Ci żeby ten rok był lepszy od poprzedniego!
pablo72 ja tylko zarzuciłam taki pomysł i uwazam ze jest dobry, wiem ze sie nie da wyrzucic tej drugiej z glowy, ale przeciez nie mozna sie tym zadreczac non stop, wiem ze jest to ciężkie z doświadczenia, ale trzeba sie starac nie myslec bo inaczej mozna by bylo zwariowac !!!
Zdaję sobie sprawę z tego że każda pomoc jest dobra ale wydaje mi się że pomysł ze zmianą numeru w celu uniknięcia nieuniknionego jest zły,chyba że miałaś na myśli to żeby viki zaproponowała mężowi zmianę numeru.Myślę że lepszym rozwiązaniem będzie porozmawianie z nim żeby dał do zrozumienia tej kobiecie że ma własne życie,kochającą żonę,którą również kocha i że nie chce otrzymywać od niej żadnych wiadomości,po prostu zerwać kontakt.To wszystko będzie zależało również od niego,czy chce tego,w innym przypadku nawet zmiana numeru nic nie da,takie jest moje zdanie.Serdecznie pozdrawiam!
We wszystkim co robimy powinniśmy słuchać się swojego sumienia i żyć w zgodzie z nim.Łatwo kogoś zranić ale pamiętajmy że raniąc kogoś ranimy siebie.Czas leczy rany ale niektóre nigdy się nie zabliznią.To jest gorzka prawda.Ja swojej żonie będę starał się zaufać,będzie trudno ponieważ jesteśmy oddaleni od siebie o 1000 kilometrów,w mojej głowie jest kłębowisko różnych myśli,jestem sam tym bardziej jest ciężko.Dopóki pracuję jest dobrze ale kiedy siedzę w domu...tragedia.Cieszę się że mogę napisać parę słów do Was,jest lżej.Muszę się wyrwać gdzieś do ludzi bo dostaję świra.Mam ochotę uchlać się i popaść w błogość upojenia ale nie potrafię pić w samotności boję się że coś mi wtedy odbije i nie będzie nikogo kto mi pomoże.Muszę wytrzymać ten miesiąc a potem się zobaczy.Pozdrawiam!!!
Dzisiaj była słodka jak nigdy,kupiła mi bez powodu bluzkę,cudownie...ale po chwili zapowiedziała że na Sylwestra jest umówiona do koleżanki,i tych planów nie da się zmienić chociaż rozmawialiśmy o tym i wie że jestem przeciwny.Zapewnia że będą tylko kobiety,ale ja nie wierzę.Będę widział jak się ubierze,i powiedzcie czemu nie chce żebym ją zawiózł,dlaczego nie bierze aparatu ,choć na każdą imprezę brała,powiem Wam czemu,bo nie mogła by i tak robić zdjęć ponieważ będą tam na pewno faceci.Pewne jest że ja jej śledził nie będę,niech żyje w poczuciu winy,tyle że musiała by najpierw do tej winy naprawdę sie poczuwać,a wiem że co by nie było to i tak ja będę winny wszystkiemu,dzieci będą cierpieć a ona dalej będzie przed wszystkimi odgrywać anioła.Znając ją to wymyśli jakąś bajeczkę jaki to ja jestem,już doszły mnie słuchy że powiedziała znajomej jako bym miał romans z jakąś kasjerką.Powiedział mi to kumpel.Jak długo jesteśmy razem,nigdy nie zdradziłem jej ponieważ zawsze ją kochałem i szanowałem.Jestem normalny i też mam swoje potrzeby ale nawet pomimo tego że od prawie 4 miesięcy nie kochaliśmy się nie byłem nigdzie choć miejsc takich tam gdzie pracuję jest wiele.I dzisiejszej nocy również zakończy się na odtrąceniu,chyba że jednak coś ale ja nie mam złudzeń.Pisałem nie tylko do Ciebie margola ale do wszystkich osób które to przeczytają ,wyciagnijcie wnioski z tej historii choc jeszcze trwa.Niech kobiety kochają bo my tego potrzebujemy ,a meżczyzni niech nie wyjeżdżają ,bo jedna jest prawda KONTRAKTY ZAGRANICZNE RUJNUJĄ MAŁŻEŃSTWA,kiedyś myślałem że to mnie nie dotyczy ale tak bardzo się myliłem,Serdecznie pozdrawiam wszystkich i życzę wam miłość i szczęścia nie tylko w NOWYM ROKU ale na całe życie!!!
masz rację z tymi kontraktami zagranicznymi. one psują związki, zapomina sie o swoich mężach czy żonach, małżeństwo to trudna instytucja, po paru latach ,,więzienia,, gdy poczuje się trochę swobody to koniec, chyba że ktoś w czas się opamięta. a co do małżonki twojej to wybacz ale ona raczej kogoś ma i nie ma odwagi się przyznać, jesteś za dobry, powinieneś dać jej do zrozumienia,że już cię nie obchodzi, wtedy ździwi sie twoją reakcją. rozumiem że robisz wszystko dla dzieci ale one nie dokońca muszą wiedzieć co dzieję się zwami. bądz dla niej też taki zimny. a z drugiej strony czy warto się tak męczyć, czas pozwoli ci poszukać innej kobiety z którą też będziesz szczęśliwy...
Witam wszystkich,czytalam posty ktore napisaliscie.Mianowicie rozmawialam z mezem na temat zmiany numeru i jak tylko przyjedzie to zrobi to,chociaz pablo 72 ma racje ze jak bedzie chcial z nia utrzymywac dalej kontakt to zmiana numeru nic nie zmieni. Ale wczoraj dostalam sms od meza w ktorym pisze:dziekuje mi ze jestem w jego zyciu mimo krzywdy jaka mi wyrzadzil,dziekuje mi za skarb jaki mu dalam naszego synka,ze zaluje ze nie moze cofnac czasu,chce wszystko naprawic,chce zebym znow sie usmiechala i niczym sie nie martwila,zebysmy znow byli szczesliwi jak kiedys i ze kocha mnie i naszego synka i chce byc z nami szczesliwy.Mowie Wam ruszylo mnie to bardzo i wiem ze te slowa plynely z glebi jego serca.kocham mojego meza i mysle ze jak kazdy zasluguje na jeszcze jedna szanse.
SPROSTOWANIE
Z tym numerem chodziło mi oczywiście o to, że powinna 26viki26 zasugerować mężowi taką możliwość- super że się zgodził, oczywiście wiem, że może z nią utrzymywać kontakt, tylko wydaje mi się że wcale tego niechce, chyba w końcu przejrzał na oczy i wie co jest dla niego najważniejsze.
Faktycznie piękne slowa Ci napisał i wierzę z całego serca że to prawda. Przykro mi tylko że musisz żyć ze świadomością tej sytuacji, i że będziesz miala cały czas obawy, musisz z tym dać sobie radę.
"prawdziwa miłość przetrzyma wszystko.."
yostynka wierz mi ze jak sie naprawde bardzo kogos kocha to mozna zniesc bardzo wiele.Masz racje ze swiadomosc tego co zrobil zostanie ze mna do konca moich dni,ale mysle ze on zrozumial jak bardzo mnie skrzywdzil i sam tez ponosi konsekwencje ze swojego czynu.pozdrawiam serdecznie.
Wieczór a ja siedzę i czekam na jakiś znak.Chciałem porozmawiać ale nie ma z kim,w tv nic nie ma.Komu się wyżalić,jedyne co przychodzi mi do głowy to napisać coś tutaj ale o czym.Nie mam już siły wypisywać jak jest mi ciężko i jak bardzo tęsknię.Viki ciesze się że daliście sobie z mężem szanse,na pewno będzie wszystko w porządku.Jeżeli twój mąż jest mądry to nie zmarnuje tej szansy,którą mu dałaś.Chciał bym żeby moja żona powiedziała mi szczerze jak jest,być może ja jej również wybaczę i dam jeszcze jedną szansę,na pewno zasługuje na to.A może nie będzie czego wybaczać,może jest po prostu samotna jak ja,do tego zapracowana.Przecież opiekuje sie domem,dziećmi i do tego pracuje.Jej też nie jest lekko a ja podejrzewam ją nie wiadomo o co. Pozdrawiam wszystkich!
Witaj pablo masz racje że bycie tak daleko, samotność zmienia nasze spojrzenie na cos co było gorace bolesne swierze ale gdy opadna pierwsze nerwy, wtedy człowiek inaczej patrzy. Mówiłam ci juz wcześniej że warto ybaczyć sobie i zacząć wszystko inaczej do przodu i z swierzym sercem . Obojga was łaczy tyle wspomien i szkoda byłoby je zaprzestac .
Kolejny dzien za mna,,maz pisze codziennie i w kazdym smsie zapewnia mnie o swojej milosci do mnie.Wiedzialam ze tak naprawde nigdy nie przestal mnie kochac,ostatnio napisal ze to wlasnie ze mna chce sie zestarzec.Mile z jego strony-prawda,ale mam jeszcze jedna nowine mianowicie chce zebysmy tam pojechali ze synkiem do niego,narazie na dwa tygodnie a pozniej zobaczymy.Jestem taka szczesliwa.Wierze w to ze teraz juz tylko bede szczesliwa,ze nie spotkaja mnie zadne przykrosci z jego strony.Pozdrawiam
TRZYMAM za ciebie kciuki!!ta historia jest podobna do mojej..dam ci radę-jeśli chcesz aby było już dobrze,to zamieszajcie razem-nieważne czy to w polsce czy za granicą,bo życie i tworzenie rodziny na odległość po takich przeżyciach jak twoje to nie jest dobry sposób i nic na dłuższą metę nie daje,bo nie ma się już tego 100%zaufania i tylko bycie razem na codzień coś daje-rozmowy,poznawanie siebie na nowo..no i trzeba nauczyć się z tym żyć,bo wybaczyć nie jest łatwo,zawsze zostaje gdzieś głęboko ten lęk,że skoro raz tak zrobił to może się to powtórzyć.Ale najważniejsze jest to ,że mąż cię kocha i chce chce naprawić wasze relacje i się stara,powodzenia!!
Viki cudownie że wszystko idzie ku lepszemu trzymam kciuki pozdrawiam ciepło. Miłego pobytu u męża , pełnego miłości i radości. Napisz po powrocie pa
Witam wszystkich!Cieszę się że niektórym z was układa się,zwłaszcza Tobie viki,teraz na pewno będzie coraz lepiej.U mnie nic się nie zmieniło,rzadko rozmawiamy z żoną,nigdy jej nie ma w domu a kiedy się pojawia to nie ma czasu.Boje sie co będzie jak za 10 dni zjadę z kontraktu.Będziemy razem a ja wiem że i tak osobno.Dzieci się cieszą że w końcu będę na stałe,ja też nie mogę się doczekać w końcu jestem już ponad miesiąc poza domem.Dzisiaj napisałem do żony że tęsknię a ona odpisała mi że jest padnięta,czy tak ciężko napisać jakieś czułe słowo.Chciał bym usłyszeć czasem że również tęskni lub ,co jest raczej nie możliwe,że mnie kocha!Czy kiedyś będzie lepiej,nie wiem,jest jak jest i muszę chyba się z tym pogodzić.Napiszcie coś,najlepiej jakieś słowa które mnie podniosą na duchu,narazie.
39 2010-01-25 00:20:16 Ostatnio edytowany przez małżeństwo 78_80 (2010-01-25 00:25:37)
Witajcie.
Czytając Wasze historie potwierdza się jedna ważna rzecz:
Małżeństwo to jest bliskość a nie życie na odległość. To są dwie osoby , które razem idą przez życie.
A jak się jest daleko to jedna strona zarabia pieniądze gdzieś daleko a druga ma cały dom na głowie.
Może nie powinienem tu pisać, bo nie mam takich doświadczeń i nie wiem o co tu chodzi.
pewnie powiecie, że zawsze kasy jest mało, ale chyba lepiej zakasać rękawy i żyć razem.
Z tego co zaobserwowałem powiem jak ja to widzę, jeśli się mylę to mnie wyprostujcie.
Za miesiąc pracy w Niemczech można przywieść do domu ok. 4000 - 5000 zł już na czysto ale aby to zarobić trzeba pracować ok. 250 do 300 godzin ( po 10 - 12 godzin dziennie). Mówię to z tego co słyszę od znajomych, każdy również mówi, ze jest to praca na kilka sezonów, bo praca jest taka ciężka, że nawet "byczek" rady nie daje.
W Polsce zarabiamy może mniej, bo 2000 w porywach 3000 zł ale pracujemy do 200 godzin i mamy wolne dni - przynajmniej tak powinno być!!!
Mam kolegę, który potrafi pracować w dwóch firmach na dwa etaty: W jednej zarabia ok. 1800 zł w drugiej wyciągnie 2500 zł. Pracuje w systemie zmianowym. żona również pracuje na zmiany. Był taki okres, że widzieli się tylko w drzwiach aby pilnować małego. Dla siebie czas mają raz na tydzień kiedy im wspólnie wypada wolne. Ale w miedzy czasie opiekują się wspólnie domem dzieckiem, udało się im wspólnie wyjechać na tydzień wolnego.
Ktoś kiedyś go zapytał czemu nie jedzie za granicę a on powiedział, że już tam był i w Polsce za taki sam czas pracy i robienia tego co lubi, a nie tego co musi zarobi tyle samo a może i więcej ale i żonę i dziecko częściej widzi.
Ale u nas chyba tak jest jak to się mówi:
Że w Polsce ludzie nie mają pracy adekwatnej do swoich wymagań i byle czego robić nie będą a jadąc za granicą robią wszystko czego nie tknęliby się na miejscu. Przykładowo student w Polsce z magisterką nie będzie pracował jako sprzedawca w spożywczaku, bo to poniżej jego kwalifikacji a na zachodzie będzie gary i kible sprzątał i jakoś mu ta magisterka w tym nie przeszkadza- ważne aby kasa była.
Pewnie posypią na nas gromy, ale to są nasze obserwacje i każdy ma prawo sie z nimi nie zgodzić.
Ale musimy se zadać podstawowe pytanie:
Co jest dla nas ważniejsze: DOM RODZINA czy KASA? Bo jeśli to ostatnie to po co nam to pierwsze !!!
I jeszcze jedno:
Czy nie jest często tak, że praca za granicą jest ucieczką od codzienności - wszystkich kłopotów, biurokracji? Dajemy kasę i nic więcej nas nie interesuje niech inni latają kombinują załatwiają !!!
40 2010-01-27 19:45:49 Ostatnio edytowany przez zbuntowana żona (2010-01-27 19:47:57)
święte słowa..
ale często jest tak,że ta osoba która wyjeżdża za granicę po to aby poprawić byt rodzinie często robi sobie od niej urlop:(ale każda próba przekonania jej,że to nie jest dobre wyjście kończy się wyrzutami,że PRZECIEŻ PRACUJE,HARUJE JAK WÓŁ ŻEBY BYŁO LEPIEJ!!)
i jeśli ktoś się przyzwyczai do życia bez obowiązków po pracy,do czasu wolnego spędzanego na rozrywkach(bo to mu sie podobno należy za harówkę)-to nie jest mu tak łatwo przyzwyczaić się do etatu i życia rodzinnego :(i często nie kończy się to jednym wyjazdem,bo kto ma dużo,chce jeszcze więcej...
niektóre rodziny potrafią przetrwać takie lata rozłąki,ale jest ich coraz mniej...
a w tych czasach najlepszym wyjście u młodych małżeństw prowadzących takie rodziny na odległość jest bycie razem za granicą
bo małżeństwo to droga przez życie RAZEM,RAZEM wychowuje się dzieci,prowadzi dom,myśli o wydatkach,planach bo gdy juz pojawia się moje życie tu a twoje tam to należy się zastanowić ,,co dalej?"i postawić wszystko na jedną kartę
święte słowa..
bo małżeństwo to droga przez życie RAZEM,RAZEM wychowuje się dzieci,prowadzi dom,myśli o wydatkach,planach bo gdy juz pojawia się moje życie tu a twoje tam to należy się zastanowić ,,co dalej?"i postawić wszystko na jedną kartę
Nic dodać nic ująć - Albo praca daleko od siebie albo praca z rodziną - trudniej bo mniejsze zarobki i więcej obowiązków, ale RODZINA blisko
WYBÓR ZAWSZE JEST WASZ I POWINIEN BYĆ WSPÓLNY - to też podstawa.
Widać, że niektórzy wyciągają wnioski z takich wyjazdów i to ceni.
42 2010-01-29 14:45:11 Ostatnio edytowany przez pablo72 (2010-01-30 02:02:47)
małżeństwo 78_80 a co jeżeli mąż robi wszystko aby było dobrze żonie a żona robi wszystko żeby było dobrze jej.Pomyślcie co zrobić ma ktoś taki, czekam na rady,może ktoś podsunie jakieś racjonalne wyjście.Pozdrawiam Was serdecznie
Wiesz a może czasem potrzebna jest terapia "szokowa".
Może trzeba dać z siebie troszkę i robić to co chce, czyli robić co ona pragnie. Wiem, że to głupie ale my chyba jesteśmy takimi "przekuratami" i robimy coś aby zrobić komuś na złość.
Może to ty postępujesz jednak źle, bo co według ciebie jest dobre dla niej jej nie pasuje. Spróbuj robić to co chce i zobaczysz efekty - czy robi ci to specjalnie na złość czy może jednak ty się myliłeś.
Powiem Ci, że trzeba mieć do tego dużo nerwów bo będziesz działał wbrew swoim zasadom.
Ale jeśli chcesz sprawdzić czy żona robi tylko sobie dobrze to staraj się jej w tym pomóc - może to są też jakieś znaki dla ciebie.
A czy nie mówiła ci że ma już dość twojego stylu życia czy WASZEGO?
Przeczytajcie mojego posta jeszcze raz i pomyślcie!!!Nadal czekam na pomysły co zrobić żeby było lepiej.Albo nie ,wyjaśnię wam problem w prosty sposób.Ja nie chcę wyjeżdżać ale kiedy zaproponuję żonie pozostanie w Polsce ona robi wszystko żebym jechał.Jest taka podstępna i sprytna ale ja już wiem o co chodzi i to od dawna,nie potrafię tego dłużej znosić i czas podjąć drastyczne kroki,Żegnam Was i dziękuję za wszystkie rady,myślę że teraz będzie lepiej! :(Szkoda tego wszystkiego:(
Zrób jej niespodziankę i szybko wróć, choćby kilka godzin po tym jak cię pożegnała. Będziesz mógł przekonać się czym zajmuje się żona, gdy cię nie ma w domu.
Witam wszystkich dawno mnie tu nie było,ale jakos nie mialam czasu.Nie wiem od czego zaczac,moze od tego ze wkoncu czuje sie szczesliwa mimo wszystko,ostatnio nawet rozmawialismy z mezem i oboje doszlismy do wniosku ze bardzo sie zmienilismy( na lepsze)wiecej rozmawiamy,wogole jest jakos inaczej.Ta cala sytuacja dala nam obojgu wiele do myslenia.Nie ukrywam ze mam nadal chwile slabosci i nadal czasami mam wrazenie ze maz cos przedemna ukrywa i takie tam.Wiem jedno przetrwalismy najwiekszy kryzys naszego malzenstwa a to swiadczy tylko o tym ze oboje dazymy sie wiekim uczuciem i tak naprawde nie potrafimy bez siebie zyc.Kochamy sie jeszcze bardziej i jeszcze bardziej zalezy nam na sobie.Oby to juz tak zostalo.:)pozdrawiam serdecznie.
takie chwile słabości będziesz miała nie raz,to normalne,
ale dobrze,że mąż się stara,wie,ze zrobił źle ,potrafił się przyznać i naprawia to,odbudowuje twoje zaufanie i że zrozumiał,że jesteś najważniejsza:)
z czasem będzie lepiej,życzę ci tego,bo każdy zasługuje na szczęście,na druga szansę,a jeszcze jak się kogoś kocha bardzo mocno,to tym bardziej:)
nie doszukuj się niczego złego-jak maż ci obiecał,że będzie lepiej-to uwierz,że
INACZEJ BYĆ NIE MOŻE,TYLKO LEPIEJ,PRZECIEŻ SIĘ KOCHACIE-A TO NAJWAŻNIEJSZE!!!