Witam
Chciałabym się z Wami podzielić problemem związanym z moim bratem, bo sama już sobie nie radzę. Mianowicie, chłop ma 31 lat a kompletnie nie daję sobie rady w życiu. Można ten fakt wytłumaczyć tym, że od urodzenia miał problem z rozwojem intelektualnym - chodził do normalnej szkoły, skończył zawodówkę, jednak wiecznie miał problemy z nauką , do tej pory problem sprawia mu np. proste liczenie bądź poprawna ortografia. Dlatego też uważam, że to wina moich rodziców, bo osoby które mają takie problemy powinny mieć inny tok nauczania. No ale czasu się nie cofnie. Kolejnym jego problemem jest brak poczucia własnej wartości...i to również wynika z gorszego traktowania przez Naszego ojca, który zawsze go poniżał i wyzywał od idiotów. ( Historię problemu z rodzicami opisałam w innym temacie, więc pozostawmy to bez komentarza...).
Obecnie brat ma problem ze znalezieniem : pracy, znajomych, dziewczyny. Pracę jako tako ogarnia. Co jakiś czas wyjeżdża za granicę, ale zawsze jest ten sam problem, nie potrafi się tam odnaleźć. Bo Polacy jarają, imprezują, cwaniakują a on jest cichy i zamknięty w sobie. W pracy fizycznej nie jest zbyt szybki. Więc praca raz jest, raz nie ma.
Znajomych nie ma wcale. Dziewczyny nigdy nie miał.
Mi serce pęka. Wspieram go jak mogę, pomagam, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie, że mogę go tak "ciągnąć za rączkę" do końca życia. Tym bardziej, że jestem najmłodsza z rodzeństwa...Motywuję go do działania, pokonywania własnych słabości. Odnalazł swoje hobby: biega. Bierze udział w maratonach, jest w tym dobry. Miałam nadzieję, że tam znajdzie jakiś znajomych, ale są to tylko małe znajomości.
Proszę Was o jakieś wskazówki, bo nie wiem co robić. Może ktoś z Was zna podobny przypadek?