Może opowiem kilka słów o sobie...
Mam 33 lata, za sobą kilka związków, jestem z Krakowa. Ostatni, ważny dla mnie, zakończyłam w kwietniu. Mieliśmy względem siebie poważne zamiary, byliśmy po zaręczynach, ale jak się okazało -nieco inne oczekiwania wobec życia. Bolało bardzo mocno, rozstaliśmy się w związku z jego wyjazdem przez internet. Do dziś nie rozmawialiśmy ze sobą osobiście. Uważam, że mimo, że bardzo go kochałam, to nie możemy już być razem - krzywdził mnie psychicznie. A jednak jest to dla mnie jakieś takie niedomknięte...
Nie szukałam po tym rozstaniu nikogo, chciałam odpocząć od emocji. Mimo, że bardzo mocno chcę mieć dzieci, a czas nagli, postanowiłam zrobić sobie roczną przerwę. W tym czasie, chciałam się skupić na rozwoju, pracy, przyjaciołach, relaksie. Jego poznałam przypadkiem, w czerwcu. Od początku wpadłam mu w oku. Na początku udawał, że tylko się przyjaźnimy, ale po miesiącu powiedział, że już nie może udawać i powiedział, że zakochał się we mnie od pierwszego wejrzenia.
On. Niemiec mieszkający w Polsce od 3 lat. Przeprowadził się tu z Francji, gdzie mieszkał przez 2 lata. Z tego co wiem, przed wyjazdem z Niemiec miał trudne rozstanie. Singlem jest od grudnia. Nigdy nie był żonaty ani zaręczony, nie ma dzieci. Twierdzi, że nigdy nie spotkał kobiety, z którą chciałby założyć rodzinę. Że powiedział tylko 3 kobietom w życiu, że je kocha (w tym mi... po miesiącu). On ma w tym roku 46 lat, jest 13 lat starszy ode mnie.
Co mnie martwi...?
Kilka rzeczy.
To, że nigdy (w takim wieku?!) nie zdecydował się na rodzinę. Mi mówi, że chce mieć ze mną rodzinę, że mógłby się ze mną ożenić już (znamy się 4 miesiące..). Że go dopełniam.
Jest ogromnie rozrzutny. Ogromnie. Ja jestem raczej praktyczna, mimo młodego wieku spłaciłam już prawie 40% dwupokojowego mieszkania. On nie ma nic na koncie, dokładniej mówiąc kilka tysięcy po każdym miesiącu. Ile wydaje...? Kilkanaście tysięcy miesięcznie.... Ma kilkadziesiąt par butów (wiele od projektantów), pije wodę w cenie 8 zł za 0,5l. Jestem przerażona
Powiedziałam mu, że jak chce być ze mną, to musi zacząć oszczędzać na mieszkanie (obecne wynajmuje). Jak dla mnie to chore, żeby tyle zarabiać i wszystko przepuszczać. W rezultacie- jak mówi- oszczędza czterocyfrową sumę każdego miesiąca i w rezultacie za rok ma mieć odłożone na 30 % mieszkania potrzebne do wkładu własnego na mieszkanie. Nie bierzcie mnie za jakąś mega materialistkę, ale uważam, że skoro ja,. dziewczyna z Polski mogę, to tym bardziej on, starszy i z bogatego kraju, zarabiający kilka razy tyle. A jak chce ze mną być, to tego oczekuję i już.
On się bardzo stara. Stara się mi zaimponować w każdy możliwy sposób. Gotuje dla mnie. Zabiera na wycieczki. Stara się pocieszać, gdy mam zły dzień. Wie, że dla mnie ważne jest chodzenie do kościoła, więc od czasu do czasu ze mną chodzi. Oszczędza (jak wspomniałam wyżej). Poznał mnie ze swoją mamą. Wkurzałam się wcześniej, że lajkował ładne zdjęcia dziewczyn na FB, więc usunął część ładnych dziewczyn ze swoich znajomych i od 2 miesięcy nie dał żadnej lajka. Nawet na FB wpisał sobie, ze jest "w związku", żebym nie miała podejrzeń. Mówi mi zawsze, gdzie jest, zawsze odpisuje. Na pocałunek czekał prawie 3 miesiące. Robi mi u siebie kąpiele z pianką (kąpię się sama). Do dziś nie poszliśmy do łóżka.
A teraz, co mnie martwi. Na początku okłamał mnie, co do swojego wieku. Powiedział, że ma 39 lat. Cóż, nie wygląda..... Wiedziałam, że kłamie, sprawdziłam w necie, a że jestem w tym dobra, to znalazłam prawdziwą datę urodzin. Jeszcze ze 2-3 razy mnie okłamał, mimo, że dosyć mocno mu sugerowałam, ze wiem. W końcu w smsowej awanturze mu wygarnęłam, że wiem, wtedy (chyba ze wstydu) chciał urwać kontakt, potem prosił i przebaczenie, Mówił, że to dlatego, że bardzo mu zależało, żebym go nie odrzuciła. Dla mnie to paranoja- jak mam nie odrzucić kogos, kto mnie okłamał- to oczywiste!!! Dlatego teraz aż kilka miesięcy zajmuje mu przekonywanie mnie do siebie. Mówi, że będzie czekał. Zażartowałam kiedyś, ze pójdziemy do łóżka w marcu, powiedział, że ok ![]()
Nie ma na 95% innej - jest zawsze dostępny, dał mi klucze do swojego mieszkania, poznał z mamą.
Dodam, że bardzo go lubię. Jego towarzystwo jest dla mnie miłe. Jest jednym z nielicznych (!!!) mężczyzn, którzy mnie nie nudzą. Na początku ma też wrażenie, ze mocniej mnie zauroczył fizycznie (do czasu, aż się dowiedziałam o kłamstwie.... potem już spadło i utrzymuje się do teraz na takiej 4). Nie kocham go jednak aż tak mocno, jak mojego byłego, nie jestem ani w połowie tak zauroczona, zaślepiona, myśląca o nim bez przerwy. To też mnie trochę martwi...
Co mnie jeszcze martwi? Czy taki mężczyzna nadaje się jeszcze na męża? Czy będzie zmieniał pieluchy..? Deklaruje, że tak, ale czy znacie takie przypadki...? Całe życie hulał
Jak urodzi się dziecko, to będzie miał minimum 48-49 lat
Czy takiego typa można nauczyć oszczędzać? Wiem, jak żył całe życie (jak dla mnie -MASKARA!!!). Głupio mi zażądać, aby pokazał rachunek i oszczędności, ale trochę boję się kłamstwa, a z drugiej strony, nawet oficjalnie nie jesteśmy parą, więc czego mogę od niego oczekiwać ![]()
Boję się, że jest starszy, boję się, że będzie żył krótko, że nasze dzieci będą jeszcze male, gdy umrze (według statystyk, gdy będą miały 18 lat, to o umrze ![]()
Nie chcę marnować czasu, nie chcę też jego skrzywdzić. Lubię go, lubię jego towarzystwo, jednak wiele rzeczy mnie martwi. Wiem, że jeżeli zostanę singielką, to max do roku znowu kogoś poznam, zawsze tak jest.
Podzielcie się proszę swoimi myślami. Chciałabym po prostu usłyszeć czyjeś refleksje.