Witajcie. Miesiac temu rozstalam sie z moim facetem, byl to 3 letni zwiazek. Powod? zostawil mnie podajac ciagle inny powod, raz ze za malo mu pomagam, potem ze wkurwialam go, a na koniec po prostu chcialbyc wolny, by robic co chce i kiedy chce, spotykac sie z innymi itp. Minal miesiac ale widujemy sie srednio 2 razy w tygodniu, nie bylo tygodnia bez kontaktu. To ty czlowieka nerwowego, agresywnego, szybko sie denerwuje i mysli ze jest pepkiem swiata. Nie widzi swoich wad. Kocham go... jak spotykalismy sie przez ten miesiac to zawsze byla jakas czulosc. Myslicie ze wrocimy do siebie? ze zateskni. postanowilam urwac z nim kontakt zeby zobaczyl jak to jest bezemnie
pomoze ktos?
Ma kogoś,wiesz coś o tym?
" To ty czlowieka nerwowego, agresywnego, szybko sie denerwuje i mysli ze jest pepkiem swiata. Nie widzi swoich wad. "
???
I po co Ci ktoś taki?
5 2015-10-11 19:34:51 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-10-11 19:36:17)
Kobieto nie wróci, zamydli Ci oczy dopóki sobie nie znajdzie kogoś nowego. Nie potrzebujesz pępka świata. Odetnij się raz na zawsze od niego dla własnego dobra.
nie ma nikogo, poznal sporo dziewczyn przez ten miesiac w klubie ale tylko z nimi pisze, nawet sie nie spotkal. Mowi ze chce byc wolny i zajac sie innymi sprawami. Powiedzial nawet ze on nie chce dziewczyny na cale zycie, ze za mlody na to jest... robi wszystko zeby o mnie zapomniec... Strasznie cierpie, miewam nawet mysli samobojcze
nie ma nikogo, poznal sporo dziewczyn przez ten miesiac w klubie ale tylko z nimi pisze, nawet sie nie spotkal. Mowi ze chce byc wolny i zajac sie innymi sprawami. Powiedzial nawet ze on nie chce dziewczyny na cale zycie, ze za mlody na to jest... robi wszystko zeby o mnie zapomniec... Strasznie cierpie, miewam nawet mysli samobojcze
Hey ja tez jestem swierzo po rozstaniu i cały czas z tego powodu cierpię ....miewam nadxieje ze moze za tęskni i wrócimy do siebie Choć wiem ze to jest nie możliwe ...miałam mysli samobójcze jak ty ale chyba zrozumiałam ze
Nie warto ..,widocznie tak musialo byc wiec głowa do góry z czasem zapomnimy mam taka nadzieje nie poddawaj sie
Ja tak cierpię już 1,5 miesiąca....niby wiem,że to koniec ....a z drugiej strony czekam, myślę, tęsknie, kocham..... nie mamy kontaktu w ogóle ....
Ja tak cierpię już 1,5 miesiąca....niby wiem,że to koniec ....a z drugiej strony czekam, myślę, tęsknie, kocham..... nie mamy kontaktu w ogóle ....
Ja tez juz ponad miesiac i w głowie dalej mam tylko jego ...nie masz kontaktu moze i to lepsze niz u mnie bo ja kontakt mam pisze do mnie jako kolega i ciagle spoglądam w tel i czekam aż napisze takie czekanie nie daje nam zapomnieć wiec juz tez sie zastanawiam czy lepiej z nim nie zerwać kontaktu ...dlaczego kobiety tak cierpią a oni maja to gdzieś
10 2015-10-13 18:08:39 Ostatnio edytowany przez Kocisko27 (2015-10-13 18:09:45)
Kocisko27 napisał/a:Ja tak cierpię już 1,5 miesiąca....niby wiem,że to koniec ....a z drugiej strony czekam, myślę, tęsknie, kocham..... nie mamy kontaktu w ogóle ....
Ja tez juz ponad miesiac i w głowie dalej mam tylko jego ...nie masz kontaktu moze i to lepsze niz u mnie bo ja kontakt mam pisze do mnie jako kolega i ciagle spoglądam w tel i czekam aż napisze takie czekanie nie daje nam zapomnieć wiec juz tez sie zastanawiam czy lepiej z nim nie zerwać kontaktu ...dlaczego kobiety tak cierpią a oni maja to gdzieś
Ja teraz żałuję, bo kazałam mu obiecać, że już nigdy się do mnie nie odezwie....
Mam za to syndrom "fejsbukowego stalkera"
Potrafię siedzieć i czekać aż zrobi się dostępny, przeglądać jego profil milion razy dziennie...mimo, że nic z tego nie mam... z upływem czasu jest gorzej...ja myślę Oliwka, że macie jeszcze szanse...jak jest kontakt z jego strony to chyba niekoniecznie potrafi wymazać Cię z pamięci...
Raz napisałam do mojego ex, że tęsknie i mi Go brak...odezwu nie było...
To chyba nie jest do końca tak, że oni nie cierpią....mężczyźni inaczej przeżywają rozstania niż kobiety.
oliwia27 napisał/a:Kocisko27 napisał/a:Ja tak cierpię już 1,5 miesiąca....niby wiem,że to koniec ....a z drugiej strony czekam, myślę, tęsknie, kocham..... nie mamy kontaktu w ogóle ....
Ja tez juz ponad miesiac i w głowie dalej mam tylko jego ...nie masz kontaktu moze i to lepsze niz u mnie bo ja kontakt mam pisze do mnie jako kolega i ciagle spoglądam w tel i czekam aż napisze takie czekanie nie daje nam zapomnieć wiec juz tez sie zastanawiam czy lepiej z nim nie zerwać kontaktu ...dlaczego kobiety tak cierpią a oni maja to gdzieś
Ja teraz żałuję, bo kazałam mu obiecać, że już nigdy się do mnie nie odezwie....
Mam za to syndrom "fejsbukowego stalkera"
Potrafię siedzieć i czekać aż zrobi się dostępny, przeglądać jego profil milion razy dziennie...mimo, że nic z tego nie mam... z upływem czasu jest gorzej...ja myślę Oliwka, że macie jeszcze szanse...jak jest kontakt z jego strony to chyba niekoniecznie potrafi wymazać Cię z pamięci...
Raz napisałam do mojego ex, że tęsknie i mi Go brak...odezwu nie było...
To chyba nie jest do końca tak, że oni nie cierpią....mężczyźni inaczej przeżywają rozstania niż kobiety.
No wlasnie dziwi mnie to ze sie odzywa ..zapytał czy sie kiedys spotkamy zapytałam czy chce to powiedział ze moze lepiej nie sam nie wie i co ja mam myślec cały czas czekac aż przypomni sobie o mnie tak go kocham ze nie interesują mnie inni faceci wszystkich porównuje do niego ..,nigdy nie wiedziałam ze rozstanie boli ....jsk chcesz przeczytaj moj wątek dlsczego miłość boli
oliwia27 napisał/a:Kocisko27 napisał/a:Ja tak cierpię już 1,5 miesiąca....niby wiem,że to koniec ....a z drugiej strony czekam, myślę, tęsknie, kocham..... nie mamy kontaktu w ogóle ....
Ja tez juz ponad miesiac i w głowie dalej mam tylko jego ...nie masz kontaktu moze i to lepsze niz u mnie bo ja kontakt mam pisze do mnie jako kolega i ciagle spoglądam w tel i czekam aż napisze takie czekanie nie daje nam zapomnieć wiec juz tez sie zastanawiam czy lepiej z nim nie zerwać kontaktu ...dlaczego kobiety tak cierpią a oni maja to gdzieś
Ja teraz żałuję, bo kazałam mu obiecać, że już nigdy się do mnie nie odezwie....
Mam za to syndrom "fejsbukowego stalkera"
Potrafię siedzieć i czekać aż zrobi się dostępny, przeglądać jego profil milion razy dziennie...mimo, że nic z tego nie mam... z upływem czasu jest gorzej...ja myślę Oliwka, że macie jeszcze szanse...jak jest kontakt z jego strony to chyba niekoniecznie potrafi wymazać Cię z pamięci...
Raz napisałam do mojego ex, że tęsknie i mi Go brak...odezwu nie było...
To chyba nie jest do końca tak, że oni nie cierpią....mężczyźni inaczej przeżywają rozstania niż kobiety.
Z jednej strony wolałabym nie miec tego kontaktu moze bym szybciej zapomniała a z drugiej to sie cieszę jak małe dziecko gdy dostaje wiadomosci od niego ...nie wiem czy mamy szanse pytał mnie czy kiedys sie spotkamy a za chwile mowi ze lepiej nie ze nie ma co zaczynać sam nie wie ....kurde jak mi jest cieżko mam tak jak ty śledzę fb mysle i mam nadzieje ze będziemy razem ...chcesz to przeczytaj moj wątek dlaczego miłość boli i powiedz czy po takim czymś mamy szanse
Ok, już zabieram się do lektury ![]()
Ok, już zabieram się do lektury
A ty opisałaś tu swoja historie to podaj wątek i tez przeczytam przynajmniej nie jestem sama
Oliwia powiem tak...
Zastanawiałaś się nad tym czy, Twój ex może mieć jakieś problemy o których Ci nie mówi?
Nie chce Cie na coś narażać itd.?
Mój związek rozpadł się w (1/2) przez to, że miałam problemy rodzinne które mocno niszczyły moją psychikę (wstydziłam się powiedzieć o tym mojemu ex).
Stałam się nerwowa, drażliwa....nie wytrzymał....
Moja sytuacja rozstania była analogiczna do Twojej...płakaliśmy razem...wyłam, skręcałam się z tego wewnętrznego bólu...
Pamiętaj, że dla faceta ciekawsze jest to co niedostępne.
Jeśli chcesz Go odzyskać, moim zdaniem powinnaś zacząć udawać bardziej niedostępną, zająć się sobą, nie odpisywać na smsa po 5 sekundach...
ewentualnie...usiądź z nimi pogadaj szczerze...jesteście dorośli...albo w prawo albo w lewo...konkrety...zapytaj czego On oczekuje...jaki jest prawdziwy powód jego odejścia...ja innej opcji nie widzę.
Nie nie robiłam wątku ![]()
Byliśmy ze sobą 9 miesięcy....poróżniła Nas w sumie religia, jego rodzina....najważniejsza była praca...no i denerwowało mnie, że zaczął utrzymywać kontakt ze swoją niespełnioną miłością, która wróciła z wymiany studenckiej....raz rozstaliśmy się w maju...wytrzymaliśmy bez siebie 3 dni...
Co do tej panny..biegał za nią ponad rok...ona go nie chciała ..traktowała jak kumpla , który powinien spełniać życzenia i zachcianki na pstryknięcie palcem...wyjechała za granicę, później zaczelismy się spotykać ...wydawało mi się, że łączy nas coś pięknego...
Kocham Go i tęsknie...On zerwał...więc tylko On może poczynić kroki ku temu, żeby coś zmienić....czekam miesiąc i nic...
Powiem ci tak On ma problemy i to duze 5 lat temu z jego winy w wypadku zgineła narzeczona w 6 miesiącu ciazy i ja wiem ze on cierpi i to bardzo ...ciagle mysli o niej i obwinia sie dlatego czasmi wydaje mi sie ze on potrzebuje byc troche sam ...ja go tak kocham i nie wiem co dalej robic
Nie nie robiłam wątku
Byliśmy ze sobą 9 miesięcy....poróżniła Nas w sumie religia, jego rodzina....najważniejsza była praca...no i denerwowało mnie, że zaczął utrzymywać kontakt ze swoją niespełnioną miłością, która wróciła z wymiany studenckiej....raz rozstaliśmy się w maju...wytrzymaliśmy bez siebie 3 dni...
Co do tej panny..biegał za nią ponad rok...ona go nie chciała ..traktowała jak kumpla , który powinien spełniać życzenia i zachcianki na pstryknięcie palcem...wyjechała za granicę, później zaczelismy się spotykać ...wydawało mi się, że łączy nas coś pięknego...
Kocham Go i tęsknie...On zerwał...więc tylko On może poczynić kroki ku temu, żeby coś zmienić....czekam miesiąc i nic...
nie wiem co ci powiedziec moze tez warto czekac a myślałaś zeby sie spotykać z innym facetem zeby zapomnieć bo ja np nie potrafię
oszalałaś?
Jestem na etapie, że żaden oprócz ex nie jest wart mojej uwagi ![]()
oszalałaś?
Jestem na etapie, że żaden oprócz ex nie jest wart mojej uwagi
No to mamy przerąbane oprócz naszych ex nie liczy sie nikt matko ciekawe jąk długo trwa taki okres zeby zapimniec bo u mnie to z rok na pewno albo i więcej
mój poprzedni związek trwał 7 lat ;/ nie płakałam po rozstaniu ani razu...tutaj wiem, że będzie inaczej bo nikogo tak nie kochałam jak tego Pana Właściwego ![]()
Dziewczyny nie jesteście same. Ja byłam 6 lat i wszystko rubelo z mojego powodu mój watek tez możecie przeczytać. Kontaktu też nie mam . Nadziei też sobie nie robię. Tylko sobie nie potrafię wybaczyć dziewczyny strasznie cierpię nie da się tego opisać. Ja mojej ex Życzę alby znalazł szczęście i miłość. Dziewczynę ktora zasługuje na niego. On nie chce juz ani mnie ani związku to bolesne wiem. Od mojego rozstania minęło dwa mc. Ide do lekarza po skierowanie do poradni psychologicznej. Sama sobie z tym nie poradzę rozpoczęłam nie dawno upragnione studia i przez te cierpienie moge zawalić. Ogólnie odradzam śledzenie na fb. A to ze dla niego byl koniec powdziwli mi jego znajomi ze mogę byc pewna ze to koniec i oni to zapewniają. Sadze ze kogoś ma i nie chca mi powiedzieć. Bo moze im nie kazał nic mówić żebym tego nie wiedziała.
Dziewczyny nie jesteście same. Ja byłam 6 lat i wszystko rubelo z mojego powodu mój watek tez możecie przeczytać. Kontaktu też nie mam . Nadziei też sobie nie robię. Tylko sobie nie potrafię wybaczyć dziewczyny strasznie cierpię nie da się tego opisać. Ja mojej ex Życzę alby znalazł szczęście i miłość. Dziewczynę ktora zasługuje na niego. On nie chce juz ani mnie ani związku to bolesne wiem. Od mojego rozstania minęło dwa mc. Ide do lekarza po skierowanie do poradni psychologicznej. Sama sobie z tym nie poradzę rozpoczęłam nie dawno upragnione studia i przez te cierpienie moge zawalić. Ogólnie odradzam śledzenie na fb. A to ze dla niego byl koniec powdziwli mi jego znajomi ze mogę byc pewna ze to koniec i oni to zapewniają. Sadze ze kogoś ma i nie chca mi powiedzieć. Bo moze im nie kazał nic mówić żebym tego nie wiedziała.
Ja mojemu tez życzyłam zeby sobie życie ułożył i był szczęśliwy to powiedział ze teraz nie chce nikogo ze woli byc sam ...kocham go dlatego chce zeby mu sie w życiu ułożyło ...moze ja tez zerwie z nim kontakt i wtedy szybciej zapomnę ....nie nie to nie przejdzie i co tu robic nir mam nawet ochoty nigdzie wychodzić i sie bawić bo ciagle mysle ah jakie życie jest niesprawiedliwe
mój poprzedni związek trwał 7 lat ;/ nie płakałam po rozstaniu ani razu...tutaj wiem, że będzie inaczej bo nikogo tak nie kochałam jak tego Pana Właściwego
Widzisz ja tez tak mam zakochałam sie w nim od pierwszego wejrzenia i do tej pory jest w moim sercu ..
Kocisko27 napisał/a:mój poprzedni związek trwał 7 lat ;/ nie płakałam po rozstaniu ani razu...tutaj wiem, że będzie inaczej bo nikogo tak nie kochałam jak tego Pana Właściwego
Widzisz ja tez tak mam zakochałam sie w nim od pierwszego wejrzenia i do tej pory jest w moim sercu ..
Nie wiem dziewczyny jak dalej żyć uważam ze sie nie da byc szczęśliwym
da się ![]()
wyślij mi mailem link do Twojego fejsa. Pogadamy sobie
zawsze to będzie razniej
aiblin 112 chyba jesteśmy w podobnej sytuacji. Może zbliżonej, o. Ja mojego J też straciłam przez swoją głupotę... i to bardziej powszechną, czyli zazdrość. Tylko w moim przypadku było to zachwianie mnie samej... Zawsze kierowałam się logiką, czyli zaufanie przede wszystkim [!], nieograniczanie się nawzajem i oczywiście zrozumienie. Jeśli to wszystko zdrowo działa to i związek jest zdrowy...a u mnie przyszedł "moment", który trwał od początku roku, kiedy to mnie po prostu tak wzięło... byłam przeciwieństwem siebie, straciłam szacunek do niego, grałam na uczuciach ( szantaż emocjonalny...NP ! ) brak zaufania, ograniczenia... istny horror... a teraz wracam do siebie, mojego gada już nie ma w moim życiu... ale staram się, naprawdę chcę się stać znowu sobą... ale on też się zmienił, nigdy nic nie jest tylko i wyłącznie po jednej stronie, a zwłaszcza wina ! Mój gad był zmuszony szybko dorosnąć. To mnie w nim pociągało- opanowanie, dorosłość (jak na swój wiek) a teraz... zachowuję się jak dziecko... tak na wstępie... chciałabym komuś się po prostu wygadać... nie chcę dręczyć bliskich... jeśli mogę to proszę o pomoc... jestem teraz w totalnej d*pie emocjonalnej, nie wiem co się z nim dzieje, nie wiem o co mu chodzi... mogę liczyć na waszą pomoc i rozwinąć temat ?
28 2015-10-13 20:52:14 Ostatnio edytowany przez oliwia27 (2015-10-13 21:13:57)
????????? ???????
29 2015-10-13 21:00:47 Ostatnio edytowany przez Kocisko27 (2015-10-13 21:11:28)
wysłałam zapro ![]()
30 2015-10-13 21:01:36 Ostatnio edytowany przez oliwia27 (2015-10-13 21:07:12)
????????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!???????
31 2015-10-13 21:02:26 Ostatnio edytowany przez Kocisko27 (2015-10-13 21:09:30)
witaj kiwi w naszych szeregach
rozwiń wątek
aiblin 112 chyba jesteśmy w podobnej sytuacji. Może zbliżonej, o. Ja mojego J też straciłam przez swoją głupotę... i to bardziej powszechną, czyli zazdrość. Tylko w moim przypadku było to zachwianie mnie samej... Zawsze kierowałam się logiką, czyli zaufanie przede wszystkim [!], nieograniczanie się nawzajem i oczywiście zrozumienie. Jeśli to wszystko zdrowo działa to i związek jest zdrowy...a u mnie przyszedł "moment", który trwał od początku roku, kiedy to mnie po prostu tak wzięło... byłam przeciwieństwem siebie, straciłam szacunek do niego, grałam na uczuciach ( szantaż emocjonalny...NP ! ) brak zaufania, ograniczenia... istny horror... a teraz wracam do siebie, mojego gada już nie ma w moim życiu... ale staram się, naprawdę chcę się stać znowu sobą... ale on też się zmienił, nigdy nic nie jest tylko i wyłącznie po jednej stronie, a zwłaszcza wina ! Mój gad był zmuszony szybko dorosnąć. To mnie w nim pociągało- opanowanie, dorosłość (jak na swój wiek) a teraz... zachowuję się jak dziecko... tak na wstępie... chciałabym komuś się po prostu wygadać... nie chcę dręczyć bliskich... jeśli mogę to proszę o pomoc... jestem teraz w totalnej d*pie emocjonalnej, nie wiem co się z nim dzieje, nie wiem o co mu chodzi... mogę liczyć na waszą pomoc i rozwinąć temat ?
Ile minęło od twojego rozstania...? I ile byliście razem? No ciężko jest dlatego ide do psychologa nie chce sie tak zadręczać chce normalnie żyć . Tesknie za nim straznie barkuje go był.moim ideałem facetem na resztę życia teraz już. Tego nie ma przyjmuje fakt takim jaki jest czyli to ze on mnie już. Nie chce. Myślę ze musimy naszym partnera dać odejdejsc na zawsze ... Pożegnać sięni zacząć żyć wiem zw to trudne ja chce iść z życiem do przodu zapomnieć sie nie da bol będzie ale chce sobie pomoc....a wiecie co jest najgorsze?? Myśl ze to z inna pójdzie do ołtarza ze inna będzie miał za żonę i będzie szczesliwy z inna a nie ze mna to chba jest naaaajgorsza myśl ktora nie daje mi spokoju
16.10 minie pierwszy miesiac...bylismy razem 5 lat bez 2 msc... Ten ostatni rok byl ciezki, klocilismy sie, stracilismy oboje do siebie szacunek, on do samego konca mial jakies hamulce a ja nie... Wszystko nagle tak szybko buchnelo... Zaczelam byc zazdrosna, kontrolowac go, przegladac mu telefon... I wszystko przykrywalam faktem ze potrzebuje go. Czyli np, nie idz z kolegami bo potrzebuje ciebie przy mnie. Jak cos nie szlo po mojej mysli to wpadalam w histerie, mimo , ze widzialam ze on ma dosc to i tak dalej sie tak zachowywalam, nie umialam przestac... Tyle razy mowilam ze sie zmienie, on wierzyl ja zawodzilam i w koncu sie uodpornil. Czyli zaczal miec mnie po prostu gdzies... Najbardziej mnie boli to, ze przez te 5 lat wydawalo mi sie ze go znalam, ze seks jest powiazany z miloscia, dla mnie jest i on byl przekonany ze dla niego tez... Kochalismy sie 3 dni przed rozstaniem. A pozniej mnie zostawil... Mowil ze ma juz dosyc, ze on juz tak nie chce... Nawet nie potrafil powiedziec mi tego w twarz, tylko przez tel. Mialam zly dzien, zadzwonilam do niego zeby przyjechal do mnie na noc, juz wtedy wylam do telefonu ze go potrzebuje... I uslyszalam, ze on tak dalej nie moze... Zrazilam go do siebie kompletnie...
Jeszcze- zostawil mnie ale nadal mowi, ze kocha, ze jemu tez trudno, ale wierzy ze sobie poradzimy... Dopytuje sie kiedy sobie z kims zycie uloze, dopytuje a znajomego o ktorego byl zazdrosny... Wierze, ze mnie kocha... Ale boje sie ze da rade zapomniec... Jest silnym czlowiekiem, odpornym...
16.10 minie pierwszy miesiac...bylismy razem 5 lat bez 2 msc... Ten ostatni rok byl ciezki, klocilismy sie, stracilismy oboje do siebie szacunek, on do samego konca mial jakies hamulce a ja nie... Wszystko nagle tak szybko buchnelo... Zaczelam byc zazdrosna, kontrolowac go, przegladac mu telefon... I wszystko przykrywalam faktem ze potrzebuje go. Czyli np, nie idz z kolegami bo potrzebuje ciebie przy mnie. Jak cos nie szlo po mojej mysli to wpadalam w histerie, mimo , ze widzialam ze on ma dosc to i tak dalej sie tak zachowywalam, nie umialam przestac... Tyle razy mowilam ze sie zmienie, on wierzyl ja zawodzilam i w koncu sie uodpornil. Czyli zaczal miec mnie po prostu gdzies....
Podobna historia do mojej. Ja byłem z nią niecałe 7 lat. Mija prawie 2 miesiące od rozstania. Ona ostatni miesiąc przed rozstaniem już miała nagranego nowego faceta.
Nie muszę mówić co przeżywam. Ona jest dla mnie wszystkim, namacalnym ideałem kobiecego dobra. Jedyne co mnie trzyma przy życiu to wiara mamy mojej ex i jej rodziny. Oni wierzą, że będziemy znowu razem, ale ja po tym co widzę na FB mojej ex oraz innych informacjach, już jej nie mam. On ją omamił w 100% i Ona patrzy w niego jak w obrazek, już po kilku spotkaniach, tak jak patrzyła przez tyle lat na mnie.
36 2015-10-13 21:48:14 Ostatnio edytowany przez akwaforta (2015-10-13 21:50:33)
Nie nie robiłam wątku
Byliśmy ze sobą 9 miesięcy....poróżniła Nas w sumie religia, jego rodzina....najważniejsza była praca...no i denerwowało mnie, że zaczął utrzymywać kontakt ze swoją niespełnioną miłością, która wróciła z wymiany studenckiej....raz rozstaliśmy się w maju...wytrzymaliśmy bez siebie 3 dni...
Co do tej panny..biegał za nią ponad rok...ona go nie chciała ..traktowała jak kumpla , który powinien spełniać życzenia i zachcianki na pstryknięcie palcem...wyjechała za granicę, później zaczelismy się spotykać ...wydawało mi się, że łączy nas coś pięknego...
Kocham Go i tęsknie...On zerwał...więc tylko On może poczynić kroki ku temu, żeby coś zmienić....czekam miesiąc i nic...
Mój eks też uganiał się za swoją niespełnioną miłością, nawet gdy byliśmy razem wciąż o niej gadał za moimi plecami... Nie muszę mówić, ze niedostatki jego "uczuć" do mnie bardzo mnie raniły i a on nigdy nie zważał na moje uczucia, potrzeby... Teraz kiedy się rozstaliśmy miesiąc temu znów próbuje z nią kręcić. Nie mam z nim żadnego kontaktu. Zablokowałam numer tel i maila. Wciąż jeszcze przeżywam, ale jest dobrze. Wiem, że razem już nie będziemy, bo on mnie nigdy nie kochał, byliśmy razem 1,5 roku.
kiwiii napisał/a:16.10 minie pierwszy miesiac...bylismy razem 5 lat bez 2 msc... Ten ostatni rok byl ciezki, klocilismy sie, stracilismy oboje do siebie szacunek, on do samego konca mial jakies hamulce a ja nie... Wszystko nagle tak szybko buchnelo... Zaczelam byc zazdrosna, kontrolowac go, przegladac mu telefon... I wszystko przykrywalam faktem ze potrzebuje go. Czyli np, nie idz z kolegami bo potrzebuje ciebie przy mnie. Jak cos nie szlo po mojej mysli to wpadalam w histerie, mimo , ze widzialam ze on ma dosc to i tak dalej sie tak zachowywalam, nie umialam przestac... Tyle razy mowilam ze sie zmienie, on wierzyl ja zawodzilam i w koncu sie uodpornil. Czyli zaczal miec mnie po prostu gdzies....
Podobna historia do mojej. Ja byłem z nią niecałe 7 lat. Mija prawie 2 miesiące od rozstania. Ona ostatni miesiąc przed rozstaniem już miała nagranego nowego faceta.
Nie muszę mówić co przeżywam. Ona jest dla mnie wszystkim, namacalnym ideałem kobiecego dobra. Jedyne co mnie trzyma przy życiu to wiara mamy mojej ex i jej rodziny. Oni wierzą, że będziemy znowu razem, ale ja po tym co widzę na FB mojej ex oraz innych informacjach, już jej nie mam. On ją omamił w 100% i Ona patrzy w niego jak w obrazek, już po kilku spotkaniach, tak jak patrzyła przez tyle lat na mnie.
Co najśmieszniejsze... Przed nim mialam faceta, ktory wlasnie zachowywal sie jak ja teraz. Tyle, ze on po prostu taki byl, taki charakter i tyle, a Ja ... Ja sie czyms takim zrazilam, balam sie ze znowu sie wpakuje w taki zwiazek i prosze... Tyle, ze role sie odwrocily. Boli mnie to, ze on pamieta tylko te zle chwile... Nie dociera do niego, ze nie bylam soba, zeswirowalam... Nie dziwie mu sie, ale tak strasznie chcialabym miec ta druga szanse...
Także ześwirowałem. I ja też pragnąłem mieć drugą szansę, ale ona oszalała na punkcie nowego faceta. Szaleje za nim tak jak za mną na początku. Nie interesują ją żadne argumenty, które aż się proszą o zapalenie czerwonej lampki nad jej głową, że ten facet ukrywa przed nią jakieś złe informacje o swoim życiu.
Boli to, że tak empatyczna i oddana kobieta nagle ma mnie za NIC, za śmiecia.
Macie kontakt ?
On traktował żonę jak śmiecia to teraz ma za swoje.
Chodzi o mnie? Jeżeli tak, to mieliśmy kontakt tylko gdy ona potrzebowała zabrać kolejne rzeczy z mojego mieszkania. Po tym jak zabrała wszystko już nic do mnie nie pisze, nie dzwoni. Ja zresztą też. O wszystkim przeczytasz w moim temacie.
oliwia27 napisał/a:Kocisko27 napisał/a:Ja tak cierpię już 1,5 miesiąca....niby wiem,że to koniec ....a z drugiej strony czekam, myślę, tęsknie, kocham..... nie mamy kontaktu w ogóle ....
Ja tez juz ponad miesiac i w głowie dalej mam tylko jego ...nie masz kontaktu moze i to lepsze niz u mnie bo ja kontakt mam pisze do mnie jako kolega i ciagle spoglądam w tel i czekam aż napisze takie czekanie nie daje nam zapomnieć wiec juz tez sie zastanawiam czy lepiej z nim nie zerwać kontaktu ...dlaczego kobiety tak cierpią a oni maja to gdzieś
Ja teraz żałuję, bo kazałam mu obiecać, że już nigdy się do mnie nie odezwie....
Mam za to syndrom "fejsbukowego stalkera"
Potrafię siedzieć i czekać aż zrobi się dostępny, przeglądać jego profil milion razy dziennie...mimo, że nic z tego nie mam... z upływem czasu jest gorzej...ja myślę Oliwka, że macie jeszcze szanse...jak jest kontakt z jego strony to chyba niekoniecznie potrafi wymazać Cię z pamięci...
Raz napisałam do mojego ex, że tęsknie i mi Go brak...odezwu nie było...
To chyba nie jest do końca tak, że oni nie cierpią....mężczyźni inaczej przeżywają rozstania niż kobiety.
Ja nadal płaczę po tym gdy dziewczyna przestała do mnie pisać tzry miesiące temu po ośmiu miesiącach kontaktu. Nie było żadnego powodu do rozstania. Ona bała się spotkań bo jest neurotyczna i dostawała lęków bez żadnego powodu. Potrafiła też panować nad sobą przez dwa miesiące bez zupełnie najmniejszego sporu, więc sądzę że ona jest w stanie być ze mną jeśli tylko opanuje emocje. Ona ciągle czyta moje smsy więc będę czekał dowolnie długo aż zmieni zdanie i wróci do mnie.
Tym większa jest strata im mniej było powodów do rozstania. Ludzie, bądźcie dobrzy dla siebie, nie kłóćcie się, starajcie się sobie pomagać i zrozumieć druga osobę. Wychodźcie razem do miasta na przyjacielskie rozmowy. Wtedy będzie wam dobrze razem.
Tym większa jest strata im mniej było powodów do rozstania. Ludzie, bądźcie dobrzy dla siebie, nie kłóćcie się, starajcie się sobie pomagać i zrozumieć druga osobę. Wychodźcie razem do miasta na przyjacielskie rozmowy. Wtedy będzie wam dobrze razem.
" Trzeba coś stracić żeby docenić..." a reszta chyba znana chociaż nie zawsze się sprawdza... Ludzie to głupie istoty, mądrzy po szkodzie a czasem i nawet to nie pomaga... czuję się w pełni człowiekiem...
Mój ex za kilka dni ma imieniny...nie wiem co zrobić składać życzenia czy nie... z jednej strony chcę zachować klasę.... a z drugiej wiem, że będzie miał te życzenia w głębokiej dupie ;/ co robić?? i tak nie mamy kontaktu i tak... może nie pisać?
Jestem zalamana. Po moim rozstaniu minal juz ponad miesiac. Caly czas mialam z nim jakis kontakt. Wzoraj byl pierwszy dzien bez zadnego sms, zadnej wiadomosci. Na dodatek wiem ze spotyka sie z pewna dziewczyna i ja bajeruje. Mowil mi ze on chce byc na razie wolny a pisac sobie tak po prostu moze. Nie wiem czy moge mu wierzyc. Mam polamane serce. Momentami mam to gdzies a momentami placze do poduszki jak glupia. Nie moge zniesc tego bolu. Chce umrzec
Dopóki będziesz miała z nim kontakt to nic się nie zmieni. Będziesz załamana, będziesz płakać, czekać. Bez sensu. Jemu taka relacja pasuje, a Tobie? Oczywiście, że nie możesz mu wierzyć. Urwij to.
Seselka.... na ludzki, zdrowy rozum...Który facet powie Ci prosto z mostu, że chce się spotykać z inną? Oni są świetnymi aktorami ;/ Olimpia ma rację, nie możesz temu Panu wierzyć !!!!