Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też .... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....

No właśnie.
Najczęstszy temat poruszany przy okazji problemów wychowawczych naszych dzieci, to zrzucanie odpowiedzialności.
Oczywiście winna jest szkoła, rodzice, albo podwórko.
Jak to interpretujecie?
A co za tym idzie, jak angażujecie się w ten czas, w którym nasze pociechy są właśnie w placówkach edukacyjnych.
Oczywiście że dużo pracujemy,ale jakoś nie wyobrażam sobie abym nie angażował się, w to co się dzieje w szkole.
Działam w trójkach, organizuję wycieczki, ciekawe miejsca... A co wy robicie więcej w takich sprawach?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....

Sama jestem nauczycielem i nie cierpię tego obwiniania nieudolnych rodziców.To oni są w głównej mierze od wychowania.dziecko idące do przedszkola czy szkoły musi mieć już jakiś kapitał w tej kwestii.Do szału doprowadzają mnie rodzice nie radzący sobie z dzieckiem,którzy dają taką mała wydrę do przedszkola i "jakoś to będzie","w przedszkolu panie go dobrego zachowania nauczą"
Tak,winni są rodzice,z pewnością.Bo to oni mają obowiązek dziecko wychować tak by w społeczności nie sprawiało problemów.

W przedszkolu prawie się nie angażowałam bo moje dziecko w przedszkolu bywało rzadko z powodu tego,że w tym okresie była bardzo chorowita.
Sama nauczyłam ją samoobsługi,czytania,pisania liczenia.angielskich piosenek i słówek.Nie zostawiałam tego przedszkolu.

W szkole jestem w trójce,współpracuję w wychowawcą i jestem do jej dyspozycji.Pomagam w znalezienie dobrej oferty wycieczek,sprawdzam biura podróży  (bo mam w tej kwestii nauczkę),z racjo zawodu dostarczam sporo materiałów edukacyjnych z angielskiego.

A przede wszystkim sama pracuję z córką w domu.

3

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....
gojka102 napisał/a:

Sama jestem nauczycielem i nie cierpię tego obwiniania nieudolnych rodziców.To oni są w głównej mierze od wychowania.dziecko idące do przedszkola czy szkoły musi mieć już jakiś kapitał w tej kwestii.Do szału doprowadzają mnie rodzice nie radzący sobie z dzieckiem,którzy dają taką mała wydrę do przedszkola i "jakoś to będzie","w przedszkolu panie go dobrego zachowania nauczą"
Tak,winni są rodzice,z pewnością.Bo to oni mają obowiązek dziecko wychować tak by w społeczności nie sprawiało problemów.

W przedszkolu prawie się nie angażowałam bo moje dziecko w przedszkolu bywało rzadko z powodu tego,że w tym okresie była bardzo chorowita.
Sama nauczyłam ją samoobsługi,czytania,pisania liczenia.angielskich piosenek i słówek.Nie zostawiałam tego przedszkolu.

W szkole jestem w trójce,współpracuję w wychowawcą i jestem do jej dyspozycji.Pomagam w znalezienie dobrej oferty wycieczek,sprawdzam biura podróży  (bo mam w tej kwestii nauczkę),z racjo zawodu dostarczam sporo materiałów edukacyjnych z angielskiego.

A przede wszystkim sama pracuję z córką w domu.

Dokładnie o tym piszę. ja także szukam ciekawych miejsc, takich, które dadzą coś dzieciom, i zadziwia mnie obojętność rodziców, którzy nic nie robią, tylko przychodzą na zebrania, odcinając minuty do końca.
Ale najbardziej mnie wkurzają rodzice, którzy nie dość że nic nie zrobią więcej, to jeszcze stale są na nie, bo wszystko im przeszkadza.

4

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....

Nie angażowałam się w to co przedszkole czy szkoła zaplanowało dla dzieci. Uważam, że to jest "działka" nauczycieli. Że to oni w ramach swoich obowiązków mają tak zapełnić dzieciom czas, aby był z jak największą korzyścią dla ich rozwoju. Owszem, jeżeli nauczyciel poprosił o pomoc, wtedy w ramach swoich możliwości pomagałam. Ale nie, że nauczyciel rzuca tylko hasło "a może by tak dzieci pojechały na jakąś wycieczkę" i oczekuje, że rodzice wszystko za niego zorganizują.
Tak samo jak zawsze wkurzało mnie gdy nauczyciel skarżył się że dzieci źle się zachowują podczas lekcji. Zawsze wtedy miałam ochotę zapytać się, czy mam się zwolnic z pracy i pilnować syna żeby nie gadał na lekcji.
My jako rodzice nie jesteśmy w stanie nadzorować dzieci w czasie gdy są w szkole lub przedszkolu. Możemy dać dzieciom podstawy dobrego wychowania, pokazać im co jest dobre a co jest źle postrzegane przez społeczeństwo, ale nie mamy nigdy pewności czy poza domem dziecko będzie się do niech stosować w 100%. Dlatego, jak dla - mnie funkcję wychowawczą powinny sprawować również placówki edukacyjne.

5 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2015-09-28 14:44:44)

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....
gojka102 napisał/a:

Sama jestem nauczycielem i nie cierpię tego obwiniania nieudolnych rodziców.To oni są w głównej mierze od wychowania.dziecko idące do przedszkola czy szkoły musi mieć już jakiś kapitał w tej kwestii.Do szału doprowadzają mnie rodzice nie radzący sobie z dzieckiem,którzy dają taką mała wydrę do przedszkola i "jakoś to będzie","w przedszkolu panie go dobrego zachowania nauczą"
Tak,winni są rodzice,z pewnością.Bo to oni mają obowiązek dziecko wychować tak by w społeczności nie sprawiało problemów.
.

Tez kiedyś byłam nauczycielem i podpisuję sie pod twoja wypowiedzią. Mnie ta przepychanka przypomina zabawę w podrzucanie sobie zgniłego jaja. Nieudolny rodzic (najczęściej zbyt dużo pracujący, lub zbyt dużo pijący, albo po prostu leniwy)"podrzuca" szkole swoje "trudne' dziecko i z uśmiechem na ustach woła - zróbcie coś z nim, bo za to wam płacą i po to sie szkoliliście na mądrych uniwersytetach. Gdyby szkoła miała przejąc obowiązki wychowawcze rodziców i wyręczać ich w tej kwestii, to w którym momencie znalazłaby czas na spełnianie swoich funkcji?
Dziecko idąc do szkoły powinno być wypoczęte, zdrowe , najedzone, szczęśliwe i mieć duże poczucie bezpieczeństwa oraz prezentować choćby podstawową wiedzę praktyczną jeśli chodzi o zachowania społeczne. To jest odpowiedzialność rodzica i to jest danie dziecku szansy na pełne skorzystanie z dobrodziejstwa edukacji. Dziecko, o którym rodzic mówi - weźcie cos z nim zróbcie - jest pokrzywdzone na starcie. Szkoła nie ma aż takich możliwości jak to sie niektórym wydaje. Rodzic podrzucający dziecko szkole z jednej strony jak dłoni pokazuje swoja bezradność, a z drugiej próbuje ją ukryć pod stwierdzeniem - to wina nauczyciela , ja jestem przecież ok

6

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....
bbasia napisał/a:

Nie angażowałam się w to co przedszkole czy szkoła zaplanowało dla dzieci. Uważam, że to jest "działka" nauczycieli. Że to oni w ramach swoich obowiązków mają tak zapełnić dzieciom czas, aby był z jak największą korzyścią dla ich rozwoju. Owszem, jeżeli nauczyciel poprosił o pomoc, wtedy w ramach swoich możliwości pomagałam. Ale nie, że nauczyciel rzuca tylko hasło "a może by tak dzieci pojechały na jakąś wycieczkę" i oczekuje, że rodzice wszystko za niego zorganizują.
Tak samo jak zawsze wkurzało mnie gdy nauczyciel skarżył się że dzieci źle się zachowują podczas lekcji. Zawsze wtedy miałam ochotę zapytać się, czy mam się zwolnic z pracy i pilnować syna żeby nie gadał na lekcji.
My jako rodzice nie jesteśmy w stanie nadzorować dzieci w czasie gdy są w szkole lub przedszkolu. Możemy dać dzieciom podstawy dobrego wychowania, pokazać im co jest dobre a co jest źle postrzegane przez społeczeństwo, ale nie mamy nigdy pewności czy poza domem dziecko będzie się do niech stosować w 100%. Dlatego, jak dla - mnie funkcję wychowawczą powinny sprawować również placówki edukacyjne.

Sorry, ale nie zgodzę się z Tobą w praktycznie żadnym punkcie.
Nie dlatego że jestem z tych, którzy jednak angażują się w szkołę czy przedszkole swoich dzieci.
Zgodzę się z tobą, że szkoła, przedszkole, mają swoje programu edukacyjne, wychowawczy, ale nie jest on oderwany od udziału rodziców.
Angażowanie się rodziców tylko wtedy kiedy rodzic poprosi, jak dla mnie także jest lekko nie fair. Przecież chyba to NAM rodzicom powinno najbardziej zależeć na tym, aby nasze dzieci czuły że mają nasze wsparcie.

Ciebie naprawdę wkurza to, że nauczyciel mówi o niewłaściwym zachowaniu dziecka rodzicom? A komu ma powiedzieć? Ciotce? no sorry, to jak dla mnie kompletnie nie pojęte. Czyli dla ciebie szkoła to przechowalnia, w której cokolwiek się nie dzieje - nie jest to twoja sprawa?
Każdy dzisiaj pracuje, każdy ma swoje obowiązki, ale nie wmówisz mi, że komuś, kto chce, nie zajmie się swoim dzieckiem i nie wspomoże  opiekunek czy nauczycielki. My jako rodzice jesteśmy OBOWIĄZANI do wychowania, a to co prezentujesz to tyko wstęp do narzekania potem - zobacz ile dla ciebie robimy... no fakt, ale uwierz mi, są momenty, w których nie tylko powinno się,ale NALEŻY poświęcić czas tylko dzieciom.
"Możemy dać dzieciom podstawy dobrego wychowania, pokazać im co jest dobre a co jest źle postrzegane przez społeczeństwo, ale nie mamy nigdy pewności czy poza domem dziecko będzie się do niech stosować w 100%."
Jeżeli zechcesz, to będziesz to wiedzieć, ale wtedy trzeba być przy dziecku. Rodzic nie jest od podstaw, ale od całokształtu.
Zostawianie takich spraw szkole i wysnuwanie pretensji do nauczycielki, iż zwraca uwagę o gadanie rodzicom mnie naprawdę powala. A jak zacznie przynosić jedynki, wagarować, palić dopalacze, to rozumiem że to także problem nieudolnego nauczyciela?

Jakie wzorce wynosi się z domu, takie przynosi do szkoły. Jakie są reakcje rodziców, takie postępowanie dzieciaków.

To co napisałaś to kierunek do wychowania kogoś, kto zwyczajnie za kilka lat będzie czuł się totalnie bezkarny, ale wtedy nie zwalaj winy na szkolę... to sa tylko zaniedbania rodzicielskie.

7 Ostatnio edytowany przez bbasia (2015-09-30 11:10:04)

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....
facetJAKwielu napisał/a:

Ciebie naprawdę wkurza to, że nauczyciel mówi o niewłaściwym zachowaniu dziecka rodzicom? A komu ma powiedzieć?

To ja mam się też poskarżyć nauczycielowi, że dziecko w domu mnie nie słucha?

"Możemy dać dzieciom podstawy dobrego wychowania, pokazać im co jest dobre a co jest źle postrzegane przez społeczeństwo, ale nie mamy nigdy pewności czy poza domem dziecko będzie się do niech stosować w 100%."
Jeżeli zechcesz, to będziesz to wiedzieć, ale wtedy trzeba być przy dziecku. Rodzic nie jest od podstaw, ale od całokształtu.

Zastosuj to w 100% do nastolatków. wink

Zostawianie takich spraw szkole i wysnuwanie pretensji do nauczycielki, iż zwraca uwagę o gadanie rodzicom mnie naprawdę powala.

Tak, dokładnie to uważam, że skoro nauczyciel nie potrafi sobie poradzić z gadającymi na lekcji uczniami - jest to nauczyciel nieudolny. Bo nie potrafił sobie wyrobić odpowiedniego autorytetu albo tak przynudza, że dzieciaki wolą się zając czymś innym.


To co napisałaś to kierunek do wychowania kogoś, kto zwyczajnie za kilka lat będzie czuł się totalnie bezkarny, ale wtedy nie zwalaj winy na szkolę... to sa tylko zaniedbania rodzicielskie.

Tu akurat nie trafiłeś... mam dwóch dorosłych już synów i jakoś przy takich moich poglądach i metodach wychowawczych potrafili bez problemów przejść wszystkie szczeble edukacji obowiązkowej. Nie mówię, że błędów nie popełniłam, ale jakoś synowie nigdy nie czuli się bezkarnie i wiedzieli doskonale co im wolno jakie zachowanie nie jest przez rodziców akceptowane. I jakoś nasze metody wychowawcze wyprodukowały dwóch fajnych, odpowiedzialnych za siebie i za innych młodych facetów. No, przyznam się - młodszy jest czasem "za pyskaty" wink

8

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....
bbasia napisał/a:

Tak samo jak zawsze wkurzało mnie gdy nauczyciel skarżył się że dzieci źle się zachowują podczas lekcji.

Nauczyciel nie skarży, nauczyciel informuje rodzica o złym zachowaniu dziecka. to nie jest jego przywilej, ani snobizm, to jest jego OBOWIĄZEK.  rodzic ma wybór co z tą informacją zrobić. Może się oczywiście obrazić i powiedzieć, że pani jest głupia i sobie z dziećmi nie radzi, tylko komu to wyjdzie na dobre? Na pewno nie dziecku. Złe zachowanie nie bierze się z powietrza, zawsze coś za tym stoi. Podobnie jest z trudnościami w nauce i w nawiązywaniu relacji z rówieśnikami. Sytuacja robi sie paradoksalna gdy nauczyciel (według rodzica nieudolny) sygnalizuje problem, a rodzic co.....wkurzony????ale na kogo? to jest tak jak z listem wzywającym do spłaty zadłużenia. Możesz go nie chcieć, możesz go nie przyjąć, możesz go podrzeć i wrzucić do kosza. Co to da? Sprawi, że twój dług przestanie istnieć?Chyba nie...Problemy dziecka też nie znikną tylko dlatego, że rodzic nie chce o nich słyszeć. W przeciwieństwie do rodzica, pojedynczy nauczyciel to jest tylko króciutki etap w życiu dziecka. Ciężko jest mi zrozumieć ludzi, którzy wychowanie swoich dzieci próbują zrzucić na osoby zmieniające sie jak w kalejdoskopie, na osoby emocjonalnie obce, na system, który nie do tego służy.Chcesz pomóc dziecku w procesie edukacyjnym? to sie w niego zaangażuj. Pytaj, dowiaduj się, trzymaj ręke na pulsie, a nie obrażaj sie o to, że niedobry nauczyciel się poskarżył. Ucz swoje dziecko właściwych zachowań społecznych,pracuj z nim w domu, wychowuj je a nie podrzucaj szkole. Daj nauczycielowi pracować, pozwól mu uczyć, bo to jest jego podstawowe zadanie.

9

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....
MamaMamusia napisał/a:
bbasia napisał/a:

Tak samo jak zawsze wkurzało mnie gdy nauczyciel skarżył się że dzieci źle się zachowują podczas lekcji.

Nauczyciel nie skarży, nauczyciel informuje rodzica o złym zachowaniu dziecka. to nie jest jego przywilej, ani snobizm, to jest jego OBOWIĄZEK.  rodzic ma wybór co z tą informacją zrobić. Może się oczywiście obrazić i powiedzieć, że pani jest głupia i sobie z dziećmi nie radzi, tylko komu to wyjdzie na dobre? Na pewno nie dziecku. Złe zachowanie nie bierze się z powietrza, zawsze coś za tym stoi. Podobnie jest z trudnościami w nauce i w nawiązywaniu relacji z rówieśnikami. Sytuacja robi sie paradoksalna gdy nauczyciel (według rodzica nieudolny) sygnalizuje problem, a rodzic co.....wkurzony????ale na kogo? to jest tak jak z listem wzywającym do spłaty zadłużenia. Możesz go nie chcieć, możesz go nie przyjąć, możesz go podrzeć i wrzucić do kosza. Co to da? Sprawi, że twój dług przestanie istnieć?Chyba nie...Problemy dziecka też nie znikną tylko dlatego, że rodzic nie chce o nich słyszeć. W przeciwieństwie do rodzica, pojedynczy nauczyciel to jest tylko króciutki etap w życiu dziecka. Ciężko jest mi zrozumieć ludzi, którzy wychowanie swoich dzieci próbują zrzucić na osoby zmieniające sie jak w kalejdoskopie, na osoby emocjonalnie obce, na system, który nie do tego służy.Chcesz pomóc dziecku w procesie edukacyjnym? to sie w niego zaangażuj. Pytaj, dowiaduj się, trzymaj ręke na pulsie, a nie obrażaj sie o to, że niedobry nauczyciel się poskarżył. Ucz swoje dziecko właściwych zachowań społecznych,pracuj z nim w domu, wychowuj je a nie podrzucaj szkole. Daj nauczycielowi pracować, pozwól mu uczyć, bo to jest jego podstawowe zadanie.

Masz rację,jednak widzę w tym jedno ale.
Otóż jesli dziecko do tej pory było spokojne,słuchało,robiło notatki a tu nagle zmienia się nauczyciel przedmiotu i okazuje się,że dziecko na lekcji jest znudzone,próbuje robić coś innego niż wymaga nauczyciel,nie ma ochoty odpowiadać na pytania nauczyciela albo wręcz przeciwnie: chce cały czas mówić czym dezorganizuje pracę nauczycielowi.
Miałam taką sytuację z moją córką i jej nauczycielką od muzyki.Córka na lekcji się nudziła bo nauczycielka,mimo,że wiedziała,że córka chodzi do szkoły muzycznej,że poznawanie nut ma już dawno za sobą,że sporo utworów,których słuchali na lekcji potrafi zagrać na skrzypcach nie wykazała jednak chęci zainteresowania czymś córki.Córka zaczęła na lekcjach rozmawiać albo czytać książkę a pani nie omieszkała mnie o tym poinformować praktycznie po każdej lekcji.Porozmawiałam z panią i poprosiłam by może córkę angażowała w lekcję,by pozwoliła jej czasem coś zagrać,by opowiedziała dzieciom jak się nazywają elementy skrzypiec.Powiedziałam,że córka nigdy się tak nie zachowuje na innych lekcjach ale sama powiedziała,że na muzyce się nudzi.
W sukurs przyszedł mi dyrektor,a że to szkoła prywatna,której zależy na zatrzymaniu dobrego ucznia to córka na lekcjach się już nie nudzi:)

10 Ostatnio edytowany przez facetJAKwielu (2015-09-30 14:15:46)

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....
bbasia napisał/a:
facetJAKwielu napisał/a:

Ciebie naprawdę wkurza to, że nauczyciel mówi o niewłaściwym zachowaniu dziecka rodzicom? A komu ma powiedzieć?

To ja mam się też poskarżyć nauczycielowi, że dziecko w domu mnie nie słucha?

"Możemy dać dzieciom podstawy dobrego wychowania, pokazać im co jest dobre a co jest źle postrzegane przez społeczeństwo, ale nie mamy nigdy pewności czy poza domem dziecko będzie się do niech stosować w 100%."
Jeżeli zechcesz, to będziesz to wiedzieć, ale wtedy trzeba być przy dziecku. Rodzic nie jest od podstaw, ale od całokształtu.

Zastosuj to w 100% do nastolatków. wink

Zostawianie takich spraw szkole i wysnuwanie pretensji do nauczycielki, iż zwraca uwagę o gadanie rodzicom mnie naprawdę powala.

Tak, dokładnie to uważam, że skoro nauczyciel nie potrafi sobie poradzić z gadającymi na lekcji uczniami - jest to nauczyciel nieudolny. Bo nie potrafił sobie wyrobić odpowiedniego autorytetu albo tak przynudza, że dzieciaki wolą się zając czymś innym.


To co napisałaś to kierunek do wychowania kogoś, kto zwyczajnie za kilka lat będzie czuł się totalnie bezkarny, ale wtedy nie zwalaj winy na szkolę... to sa tylko zaniedbania rodzicielskie.

Tu akurat nie trafiłeś... mam dwóch dorosłych już synów i jakoś przy takich moich poglądach i metodach wychowawczych potrafili bez problemów przejść wszystkie szczeble edukacji obowiązkowej. Nie mówię, że błędów nie popełniłam, ale jakoś synowie nigdy nie czuli się bezkarnie i wiedzieli doskonale co im wolno jakie zachowanie nie jest przez rodziców akceptowane. I jakoś nasze metody wychowawcze wyprodukowały dwóch fajnych, odpowiedzialnych za siebie i za innych młodych facetów. No, przyznam się - młodszy jest czasem "za pyskaty" wink

Od każdej reguły są wyjątki. Co nie zmienia faktu, że nie przekłada się to na ogół. Z zasady wynika to inaczej, a pracując w mediach, mam takich sygnałów kilkanaście tygodniowo. Pozwól więc że zostanę przy tym, co wiem.

11

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....

bbasiu, to wg. ciebie nauczyciel ma nic nie mówić? A to że dziecko w domu jest inne niż  w szkole to nie koniecznie jest wina nauczyciela, czy też jego całkowita odpowiedzialność. Często słucham rodziców próbujących wmówić nauczycielce że to ona robi błąd "bo moje dziecko..." dlatego ja jestem za tym aby w szkołach, w klasach były obowiązkowe kamery w klasach.
Jest to miejsce publiczne, więc nie powinno być z tym problemem.
Dzieci wśród innych dzieci są inne i wykazują zupełnie inne zachowania. Ja także mógłbym powiedzieć że nasza córka w domu jest cicha i aniołek. Ale gdyby ktoś ją widział na placu zabaw, w przedszkolu, na zajęciach tanecznych to można powiedzieć że to tylko ta sama postać, bo zachowanie - inne.

A z drugiej strony młodsza córka - w domu diabeł a w przedszkolu aniołek.

Najczęstszym błędem popełnianym przez rodziców, jest zbyt wielka ufność swoim dzieciom. Pewnie szokujące, ale tak to jest w praktyce.

Oczywiście że nie wierzę też bezgranicznie nauczycielce, ale miło mi było usłyszeć że jako jedyni rodzice, powiedzieliśmy nauczycielce co jest jej wadą na zajęciach. Każdy inny nie widział wad.

Często sami ośmieszamy nauczycieli przed dziećmi, obniżamy ich autorytet, a potem wymagamy od nich cudów.

12

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....
gojka102 napisał/a:

Masz rację,jednak widzę w tym jedno ale.
Otóż jesli dziecko do tej pory było spokojne,słuchało,robiło notatki a tu nagle zmienia się nauczyciel przedmiotu i okazuje się,że dziecko na lekcji jest znudzone,próbuje robić coś innego niż wymaga nauczyciel,nie ma ochoty odpowiadać na pytania nauczyciela albo wręcz przeciwnie: chce cały czas mówić czym dezorganizuje pracę nauczycielowi.
Miałam taką sytuację z moją córką i jej nauczycielką od muzyki.Córka na lekcji się nudziła bo nauczycielka,mimo,że wiedziała,że córka chodzi do szkoły muzycznej,że poznawanie nut ma już dawno za sobą,że sporo utworów,których słuchali na lekcji potrafi zagrać na skrzypcach nie wykazała jednak chęci zainteresowania czymś córki.Córka zaczęła na lekcjach rozmawiać albo czytać książkę a pani nie omieszkała mnie o tym poinformować praktycznie po każdej lekcji.Porozmawiałam z panią i poprosiłam by może córkę angażowała w lekcję,by pozwoliła jej czasem coś zagrać,by opowiedziała dzieciom jak się nazywają elementy skrzypiec.Powiedziałam,że córka nigdy się tak nie zachowuje na innych lekcjach ale sama powiedziała,że na muzyce się nudzi.
W sukurs przyszedł mi dyrektor,a że to szkoła prywatna,której zależy na zatrzymaniu dobrego ucznia to córka na lekcjach się już nie nudzi:)

Problem twój dotyczył raczej kwestii merytorycznych, a nie wychowawczych. Myślę , że nauczycielka informując cie o zachowaniu córki postąpiła słusznie. Może nie od razu, ale jednak udało wam się tą sprawę rozwiązać. zauważ, że nie było tu zacietrzewienia i złości , a raczej chęć współpracy po każdej stronie (tak to rozumiem). Ja powyżej pisałam raczej o dziecku, którego rodzice wymyślili sobie, że szkoła zajmie sie jego wychowaniem. Taki bezsilny rodzic będzie obwiniał nauczyciela za swoje niepowodzenia. To jest prawdziwa dezorganizacja pracy szkoły, cierpi na tym cała klasa, bo nauczyciel zamiast nauczać skupia się na "wychowywaniu" niegrzecznego ucznia. Jesteś nauczycielem, więc pewnie znasz ten klasyczny przypadek - dziecko rozwalające swoją głupawką/ szałem cała lekcję, po skarceniu przez nauczyciela biegnie do mamusi z płaczem, że pani sie na niego uwzięła, a potem ty masz na głowie ową mamusię i jej żale, że chcesz dziecko do samobójstwa doprowadzić. Bezradny rodzic wiąże ręce i szkole i sobie , a "słodkie dzieciątko" dorasta w przekonaniu, że jest bezkarne , wszystko mu wolno i nie musi ponosić konsekwencji swoich działań. Łatwo się domyślić co z takiego "słodziaka" wyrośnie.

13

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....

MamaMamusia w przypadku starszych dzieci tak, ale w podstawówce jeszcze nie mają takich pomysłów, ze pani się uwzięła. To wychowanie to zawsze taka przepychanka - czy skzoła ma uczy c cyz wychowywać, a jesli tak to w jakim stopniu? Bo jednak podstawową rolę pełnią rodzice. Tak naprawdę, każde miesjce, osoba , z kóra dizekco przebywa ma wpływ n a jego zachowanie, postrzeganie świat, skrótem - wychowanie. Często Niestety... Bo nauczyciele niesowadomie przekąłdaja jakieś schematy do głów dzieci, z kórymi rodzic niekoniecnzie się zgadza. Np. kwaestia zabawek. Spotkałam sie z sytuacją , gdzie dziewczynka zostala właściwie wysmiana jak w piątek - dzien przynoszenia zabawek, przyniosła traktor - a to jest chłopięca zabawka! U mnie było podobnie z różowymi ubraniami - że to niby dziewczyńskie jest... A ja mojej córce tłumaczę, że wolność, wybór, kochać można akzdego chclopiec chłopca i te sprawy... Ręce opadają czasem. Ale w prywatnych palcowkach to już wykle wygląda inaczej - bardziej światłe jest towarzystwo, a i rodzic, ktory płaci ma wiekszy wpływ.

14 Ostatnio edytowany przez Aszntiii (2015-12-21 18:04:29)

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....

Serducho takie wrzucanie wszystkich do jednego worka jest straszne, już na samym początku. Dzielenie jakiś aktywności na dla dziewczynek i chłopców to lekki przeżytek. Teraz praktycznie role się wyrównują, dzieci powinny uczyć się tego już w przedszkolu. Możliwości rozwijają kreatywność, nie ma co zamykać się w schematach, które są niepotrzebne. W prywatnych szkołach czy przedszkolach, jednak z moich obserwacji podchodzą do dzieci bardziej indywidualnie niż w państwowych.  Sytuacja ze wspomnianą lekcją muzyki byłaby niedopomyślenia w przedszkolu gdzie chodzi moje dziecko. Prywatne placówki mają jednak wyższy poziom, tak jak na to wszystko patrze.

15

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....
Aszntiii napisał/a:

W prywatnych szkołach czy przedszkolach, jednak z moich obserwacji podchodzą do dzieci bardziej indywidualnie niż w państwowych.  Sytuacja ze wspomnianą lekcją muzyki byłaby niedopomyślenia w przedszkolu gdzie chodzi moje dziecko. Prywatne placówki mają jednak wyższy poziom, tak jak na to wszystko patrze.

Niestety - a moze stety, tak... Z jednej strony - płacisz to wymagasz. Z drugiej strony też inaczej to wszystko działa. Jak nauczyciel przychodzi do szkoły, to często nawet jak ma dobre intencje, zapał, to niestety wpada w panujący już tma klimat starych nauczycielek, które głownie narzekają, przychodzą odbębnić... W placówce, kóra jest załozona z pasją nie ma takich akcji, tam dyrektor czy prezes dba o realizownaie idei nauczania. mam porównanie jak to wygląda w academy international.

16

Odp: Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....
serducho napisał/a:
Aszntiii napisał/a:

W prywatnych szkołach czy przedszkolach, jednak z moich obserwacji podchodzą do dzieci bardziej indywidualnie niż w państwowych.  Sytuacja ze wspomnianą lekcją muzyki byłaby niedopomyślenia w przedszkolu gdzie chodzi moje dziecko. Prywatne placówki mają jednak wyższy poziom, tak jak na to wszystko patrze.

Niestety - a moze stety, tak... Z jednej strony - płacisz to wymagasz. Z drugiej strony też inaczej to wszystko działa. Jak nauczyciel przychodzi do szkoły, to często nawet jak ma dobre intencje, zapał, to niestety wpada w panujący już tma klimat starych nauczycielek, które głownie narzekają, przychodzą odbębnić... W placówce, kóra jest załozona z pasją nie ma takich akcji, tam dyrektor czy prezes dba o realizownaie idei nauczania. mam porównanie jak to wygląda w academy international.

Jak nauczyciel ma pasję i predyspozycję, to też chciałby zarabiać przyzwoicie, więc myślę, że idzie pracować do prywatnej szkoły... To jest bardzo stresująca robota, z młodymi ludźmi, których trzeba ukształtować, a w tych najwcześniejszych latach jest to szczególnie istotne.... Zgadzam się, że Academy to jedna z najlepszych tego typu placówek...

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Szkoła, przedszkole - miejsce przechowania dzieci, czy też ....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024