Witajcie,
W skrócie :
2 lata temu poznałem w klubie pewną kobietę. Zaczęliśmy się spotykać. Jednak po pewnym czasie powiedziała mi, że nic do mnie nie czuje typowy kosz. Bardzo go jednak przeżyłem, zmieniłem miasto, odbudowywałem się po tej znajomości blisko rok. W końcu gdy czułem się juz w miarę normalnie, to wpadłem na nią na dworcu w Warszawie... I wszystko się zaczęło od nowa. Nie potrafiłem odpuścić i zaczęliśmy się znowu spotykać. Nie wiem w sumie na co liczyłem- ze może po takim szmacie czasu coś się zmieni, coś drgnie. I drgnęło- po kilku spotkaniach w końcu się pocałowaliśmy. Ja w siódmym niebie, euforia, zachwyt itd itd.. Jednak po dwóch dniach powiedziała mi, ze "pocałunek to nic intymnego" i ogólnie żebym sobie nie wyobrażał nie wiadomo czego... Dodam, że mamy po 20 pare lat, a nie po 15. I teraz moje pytanie- czy jest jakikolwiek sens walczyć dalej ? A jeśli nie- to w jaki sposób łagodzić ból ? ...