moje małżeństwo się rozpada - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » moje małżeństwo się rozpada

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: moje małżeństwo się rozpada

Witam !!!
Nie wiem co mam robić od paru tygodni wyczuwałam ze mąż się od emnie oddala ,  nie wytrzymałam i porozmawialiśmy szczerzę . Powiedział ze od jakiegoś czasu już zaczęło się psuć tylko ja nie wyczułam, mówił ze potrzebuje zmian i tego co ja mu nie mogę dać  .Po długich rozmowach dał nam szanse , określił się co by chciał zęby się zmieniło  , Tak minęło parę dni i widzę malutką poprawę .

Czy myślicie ze wszystko się ułoży

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Pewnie, ze się ułoży. Tylko oboje musicie tego chcieć i przede wszystkim rozmowa jest najwazniejsza. Powodzenia

3

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Bardzo sie cieszę,że porozmawialiście szczerze,bo rozmowa jest tak bardzo ważna w związku. Powiedzieliście sobie ,co chcecie zmienić w Waszym związku i teraz dążcie do tego,aby się udało.Jeżeli się kochacie to uda Wam się wszystko naprawić,co gdzieś zanikło w biegu i monotonii dnia codziennego.  Na pewno sie wszystko ułoży smile Trzymaj się ...

4

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Największy krok już za Wami - szczera rozmowa.
Wiele par nie potrafi rozmawiać więc dochodzi do kłótni i nieporozumień a w konsekwencji rozstań i rozwodów.
U was jest inaczej i z tego powinnaś się cieszyć. Wyraziliście (oboje) chęć zmian, naprawiania tego, co było źle. Same postępy! Tak dalej a wszystko będzie dobrze - tak myślę smile
Trzymam kciuki i życzę powodzenia!

5

Odp: moje małżeństwo się rozpada

myślę tak samo jak poprzedniczki ze wszystko sie ułoży. Trzymam kciuki i powodzenia!

6

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Ważne jest żeby obydwie strony chciały poprawić relacje między sobą.
Jak już udało się Wam porozmawiać i próbujecie razem naprawić to co było złe to na pewno wszystko dobrze się skończy.

7

Odp: moje małżeństwo się rozpada

witam
dziękuje  wszystkim i obiecuje ze odezwę się jak mi się układa

8

Odp: moje małżeństwo się rozpada

zycze,jak najlepiej,i duzo rozmawiajcie z mezem.ludzie czasami latami sie,,docieraja,,czas pokaze,czy sie Wam ulozy,to zalezy od Was.trzymam kciuki

9

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Witam Was bardzo serdecznie....
dziś trafiłam na to forum i przyznam, że bardzo mi sie spodobalo. Przede wszystkim bardzo mile zaskoczył mnie wysoki poziom tego forum..
postanowłam się dopisać smile

A moje dzisiejsze poszukiwania "ludzkiego" forum zaczęło się od wczorajszej kłótni z mężem... już ohoho którejś z kolei....
ja tę mam wrażenie, że moje małżeństwo się rozpada ... Rozpada się od jakiegoś czasu, raz jest lepiej raz gorzej, ale generalnie nie idzie ku lepszemu...
Najgorsze jest to, że ja zawszę chcę naprawiać nasze wspólne błędy, pomijając kto miał rację, a kto jej nie miał. Każda próba wytłumaczenia mężowi, próba rozmowy (przy winku, na spokojnie, po kilku godzinach spokoju), kończę się zawsze tym samym, mianowicie, że to ja jestem wszystkiemu winna, bo ... "jesteś histeryczką, choleryczką, życie z Tobą to ciągła zagadka, nigdy nie wiadomo, czego się po Tobie spodziewać" itp, itd.
Na nic są moje próby tłumaczenia, że jeśli jest coś nie tak w związku to zawsze jest to wina obojga partnerów, że w większości przypadków on projektuje swoje wady na mnie...
Wiem, że najłatwiej jest się poddać, zakończyć toksyczny związek... ale, no właśnie i zawsze są jakieś ale...
jest dziecko (jest dobrym ojcem)
zakończenie związku to raczej wydaje mi się że troche takie błędne koło (bo uciekamy od problemów, a nie je rozwiązujemy).
Dodam, że mój mąż uchodzi za bardzo ułożonego, uprzejmego faceta na poziomie (bo nigdy nie jest do końca szczery), prawdziwe swoje oblicze i frustracje wyładowuje na mnie, często okazując mi swoją wręcz nienawiść...

smutne to wszystko... brak mi już pomysłów co mam zrobić z tym swoim małżeństwem...

pozdrawiam

10

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Rabarbar smutno się czyta takie posty ale wiedz że nie jesteś sama czytałam już wiele podobnych postów.Dlaczego tak jest że najpierw jest miłość zabieganie na wzajem o swoje względy a później po kilkunastu latach rutyna żale ciągłe pretensje i obwinianie o wszystko .dlaczego wtedy już nie trzeba o nic zabiegać ani dobierać słów.czy zawsze miłość tak krótko trwa?I tak trudno na te problemy znaleźć złoty środek.wszystko staje się bez sensu......

11

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Rozumiem, że nie bedziemy odczuwac motylków przez całe małżeństwo..., że ślub to początek końca tego okresu zachwytu itp.... Ale małżeństwo powinno się przeradzać w przyjaźń, innego rodzaju miłość niż ta na początku, ale nie w nienawiść...  Zeby tak było każde z nas musi tego chcieć, probować rozmawiać, rozwiązywać problemy (który z latami przybywa), a nie tylko jedna strona... Najgorsze u nas jest to, że on nie ma w życiu żadnych autorytetów, z nikim nie rozmawia na takie tematy, więc jak ma znaleźć inny punkt widzenia, niż swój własny?

12

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Witajcie Moniko rozmowa to wbrew pozorom najważniejsza rzecz w małżeństwie smile zyczę aby Wam sie udało smile pozdrawiam Julia

13

Odp: moje małżeństwo się rozpada
rabarbar napisał/a:

Rozumiem, że nie bedziemy odczuwac motylków przez całe małżeństwo..., że ślub to początek końca tego okresu zachwytu itp.... Ale małżeństwo powinno się przeradzać w przyjaźń, innego rodzaju miłość niż ta na początku, ale nie w nienawiść...  Zeby tak było każde z nas musi tego chcieć, probować rozmawiać, rozwiązywać problemy (który z latami przybywa), a nie tylko jedna strona... Najgorsze u nas jest to, że on nie ma w życiu żadnych autorytetów, z nikim nie rozmawia na takie tematy, więc jak ma znaleźć inny punkt widzenia, niż swój własny?

Spróbuj rozmawiać , wiem jak ciężko faceta prosić o rozmowe bo to my jesteśmy winne, to my mamy problem ,to my wyolbrzymiamy wszystko ... staraj sie Mu jakoś wytłumaczyć życzę Ci szczęścia aby sie udało - zburzyć zwiazek jest najłatwiej ale zawsze trzeba szukać tego co łączy ...chyba,że już się nie da sad
Myślę ,że potrafisz - życze ci serdecznie . pozdrawiam Julia

14

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Julio, mam nadzieję i wierzę, że się da. Mimo wszystko oboje się bardzo kochamy i to chyba tak jest, że najbardziej ranimy tych, których na których nam najbardziej zależy.

Teraz raczej staram się znaleźć jakiś sposób,żeby go zmusić do podejmowania inicjatywy. Ja po prostu jestem zmęczona wbijaniem mu wszystkiego do głowy łopatą...
Nie wiem czy dobrą metodę teraz obrałam, ale od ostatniej mega kłótni (sobota wieczór) się nie odzywam, niech poczuje jak to jest być w ten sposób traktowanym. Nie wiem czy dobrze, nie mam pojęcia, zobaczymy... ale wiem,że zawsze to ja pierwsza nie wytrzymywałam, ja pierwsza dzwoniłam, ja pierwsza przepraszałam...
pozdrawiam serdecznie

15

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Moje malzenstowo sie rozpada.........Wiadomo klotnie sa w kazdym malzenstwie ale sa jakies granice .Dobre i zle dni ,,,,,jak juz jest klotnia to na maksa a zwlaszcza jak za duzo wypije to wtedy ja jestem z boku co powiem to zle mowi ze glupia jestem ze guwno wiem nie da mu sie przetlumaczyc i jak zacznie tak do mnie mowic to sie zaczyna awantura ze jak mi nie pasuje to moze mnie wywiezie do rodzicow jak jestem taka madra .....A na drugi dzien nie pamieta przeprasza i obiecal ze nie bedzie tak mowil i ze sie nie upije hmmm...zobaczymy do kiedy .Szkoda ze na moich rodzicow nie moge liczyc ..okaze sie za tydzien bedzie imprezka u nas to zobaczymy co dalej

16

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Moje małżeństwo sie rozpada - a jesteśmy dopiero rok po ślubie sad Razem ponad 6 lat, mieszkamy ze sobą od trzech. Od jakiegoś czasu robimy sobie na złość, jesteśmy paskudni względem siebie. Ale o ile ja przepraszam i chcę sie zmienić, o tyle on ma dość i przepowiada koniec naszego związku. Nie chce rozmawiać - twierdzi, że już wiele razy rozmawialiśmy i nic to nie pomogło. Kiedy pytam, czy mu zależy, czy kocha, czy chce ratować - wzrusza ramionami, mówi ze nie wie... Nie wiem, co robić, bo strasznie go kocham, wiem, że i on kochał mnie, a teraz wszystko sie poplątało, zagubiliśmy się gdzieś. Nigdy nie łączyły nas wspólne zainteresowania, ale lubiliśmy spędzać razem czas, wygłupiać się, spacerować, gadać o wszystkim, chodzić do kina, na bilard itp. Czyli jednak coś nas łączyło! Nie wiem, co zrobić, zeby on uwierzył, że można uratować nasz związek, tylko trzeba nad nim popracować, poświęcić mu czas i uwagę. Pragnęłam dziecka - teraz nie wiem, czy warto się starać. Zresztą, od jakiegoś czasu on stracił zainteresowanie mną w łóżku. Nie mówię, nigdy nie byliśmy ogierami i seks był zawsze na drugim miejscu u nas obojga, ale teraz to już kompletne dno sad Dziś juz nie wytrzymałam, wyłam w łazience pół godziny (on w pracy). Jego drażni też mój płacz:( Jestem trochę przewrażliwiona i często ryczę, ale mam wrażenie, że jego nie interesuje juz, co czuję, czy cos mi sprawia ból. Nie wiem, jak ratować nasz związek sad

17

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Do Kapitałki.
najbardziej w Twoim liście zmroziło mnie stwierdzenie "Nigdy nie łączyły nas wspólne zainteresowania, ". Wyglupy, spacery i rozmowy to za mało aby budować wspólne życie. Nie wróżę przyszłości Twojemu związkowi niestety. Może, póki jesteś młoda i bez obciazen dziecmi warto zastanowic sie nad zakończeniem tego układu.  Mam przyjaciółke, która kilka lat po slubie stwierdziła rozbieżnośc priorytetów swoich i swojego męża. Przeżyłam kibicowanie zanikajacemu związkowi. Strasznie przygnębiajace doświadczenie.  Wiele lat męczarni, braku ciepła i i zycia z coraz bardziej obcym człowiekiem. Uciekaj dziewczyno, jesli chcesz mieć szanse na miłość i radość.

18

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Kapitałka , może jestem młody , niedoświadczony i nie jestem kobietą , ale powiem Ci ,żebyś w żadnym razie nie wpadła na pomysł próby ratunku swojego młodego małżeństwa poprzez zajście w ciążę , piszesz że jesteście w kryzysie , a dziecko zamiast budować i scalić Wasz związek, może wywołać wręcz odwrotne skutki ,dlatego przede wszystkim musisz dążyć do uzdrowienia sytuacji w związku , niestety ta druga strona również musi tego chcieć .

19

Odp: moje małżeństwo się rozpada
katarina napisał/a:

najbardziej w Twoim liście zmroziło mnie stwierdzenie "Nigdy nie łączyły nas wspólne zainteresowania, ". Wyglupy, spacery i rozmowy to za mało aby budować wspólne życie. Nie wróżę przyszłości Twojemu związkowi niestety. [...] Mam przyjaciółke, która kilka lat po slubie stwierdziła rozbieżnośc priorytetów swoich i swojego męża. Przeżyłam kibicowanie zanikajacemu związkowi. Strasznie przygnębiajace doświadczenie.  Wiele lat męczarni, braku ciepła i i zycia z coraz bardziej obcym człowiekiem. Uciekaj dziewczyno, jesli chcesz mieć szanse na miłość i radość.

Nie zrozumiałaś mnie, może źle sie wyraziłam. Nie jesteśmy parą, którą połączyło jedno wspólne zainteresowania, np. wycieczki górskie. Ja uwielbiam książki, jestem dość romantyczna, mój mąż to informatyk, twardo stąpający po ziemi. Są jednak sfery, które nas oboje interesują i dzieki nim właśnie związaliśmy sie, jesteśmy ze sobą ponad 6 lat i zdecydowaliśmy się na małżeństwo. Kochamy się, zawsze umieliśmy o wszystkim rozmawiać i zdecydowanie nie łączą nas tylko wygłupy i spacery. Pisząc "Może, póki jesteś młoda i bez obciazen dziecmi warto zastanowic sie nad zakończeniem tego układu" spłycasz nasze relacje. To żaden "układ", to związek. Po prostu ostatnio jest nam bardzo ciężko, jesteśmy wobec siebie nieuprzejmi - nie cały czas, ale takie sytuacje są częstsze. Mój mąż jest z natury pesymistą, trudno mu uwierzyć, ze można sobie poradzić, a ja nie wiem, jak go przekonać. Nie wątpię jednak w jego miłość. Wczorajsza rozmowa pozwoliła nam na spokojnie przyjrzeć się sobie - postanowiliśmy dać z siebie wszystko i spróbować zmienić nasze relacje, mam nadzieję, że sie uda.

ocobiega napisał/a:

żebyś w żadnym razie nie wpadła na pomysł próby ratunku swojego młodego małżeństwa poprzez zajście w ciążę

Nigdy nie zrobiłabym czegoś takiego, żeby "łapać" męża na dziecko (zresztą, gdyby miało się coś zakończyć, jestem zdania, że lepiej, żeby dziecko miało rodziców nie skaczących sobie do gardła i mieszkających osobno, niż żyjących razem i żrących się o byle co). Pisałam tylko, że jakiś czas temu podjęliśmy decyzję o spróbowaniu poczęcia dziecka, ale teraz sama się nad sensem tego postanowienia zastanawiam. /zresztą, odkąd nasze relacje są bardziej napięte, sprawy łóżkowe zeszły na drugi plan.

20

Odp: moje małżeństwo się rozpada

witam z powrotem , u mnie minie niedługo minie rok od kiedy zaczęły się nasze problemy .Daliśmy sobie szanse przez jakiś czas było naprawdę dobrze , niestety tydzień temu zaczęło się wszystko od nowa twierdzi ze czuje ze wszystko wróciło .
chyba potrzebowałam tego roku żeby na spokojnie wszystko sobie poukładać i teraz wiem ze nie można nikogo zmusić do miłości  nie kłócimy się rozmawiamy .Postanowiliśmy się rozejść.Jedyny problem jest taki ze mieszkamy razem na obczyźnie , a ja potrzebuje teraz samotności , a nie stać mnie na razie na mieszkanie samej   
Jeśli cokolwiek miała bym coś komuś radzić to czas dla siebie na przemyślenia
za i przeciw , mi ten rok naprawdę pomógł , chociaż w głębi duszy jest jeszcze iskierka nadziej ze będzie dobrze

Pozdrawiam
i napiszę jak coś  się zmieni

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Czasami zyjemy zludzeniami , ze wszystko w naszym zwiazku bedzie dobrze sie ukladac. Widac Monika, ze nie jest to takie proste i oczywiste..Zycie nas zawsze zweryfikuje.Sama doswiadczylas tego faktu. Byla poprawa ,ale tylko iluzoryczna na krotka chwile.Ta chwila w twoim przypadku to 1 rok, dlugi rok. Dobrze , ze mialas troche czasu zeby pomyslec i przemyslec to i owo.  Przynajmniej nie bedziesz zyc nadzieja i zludzeniami. Zycie brutalnie nas kopie, i to w najbardziej delikatna czesc naszego zycia jaka jest MILOSC. Z pewnoscia pozbierasz sie , bo taka najczesciej jest kolej losu i pojdziesz do przodu BOGATSZA o jedno ZYCIOWE DOSWIADCZENIE wiecej. Mowia , ze lepiej zyc zyc nadzieja na zmiany , niz tkwic w APRAPIE zwiazku ktory nas dreczy i meczy. Powodzenia

22

Odp: moje małżeństwo się rozpada

witam i tak po rocznych próbach uratowania rozstajemy się z mężem , starał się dla mnie i dla naszych bliskich , myślał ze uczucie wróci ale teraz widzę ze to nic nie dało , czuje ze najgorsze przede mną bo wyprowadzę się od niego prawdopodobnie za 2 tygodnia , choć z pieniędzmi krucho . Bardzo się boje , bo czuje ze teraz trzymam się tylko dlatego ze jeszcze mieszkamy razem i widzimy się codziennie !!  a jak to bedzie jak już się wyprowadzę ..............

23

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Nie martw sie bedzie dobrze - jestem z Tobą.

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Nie boj sie Moniko tych drastycznych decyzji.To naprawde minie. Za jakis czas to docenisz i zrozumiesz. Caly czas   zylas w zawieszeniu i  dreczacej niepewnosci. To sie skonczylo. Przynajmniej wiesz na czym stoisz. Wiem , ze przeraza cie to co  przed toba.Mam nadzieje , ze wszystko sobie poukladasz i poskrecasz. Nie ty pierwsza i nie ty ostatnia z takimi problemami. Dasz rade. Zobaczysz. Uszy do gory i ruszaj w nieznane , ale z doswiadczeniem zdobytym napewno bedzie ci juz latwiej. POWODZENIA.

25

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Moniko początki twojego samodzielnego mieszkania będą pewnie trudne..ale ..poradzisz sobie...
z kazdym dniem będzie lepiej...

26

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Witam ! wiem ze posty sa juz stare, ale mnie rowniez dotknal ten problem.
Czytalam ze cos takiego przydazylo sie wam po kilkunastu latach wspolnego zycia - zazdroszcze .
Mam 21 lat w malzenstwie zyje od dwoch . I praktycznie od dwoch jest do bani. od kad urodzilam dziecko praktycznie sie dla niego nie licze, nie zwaza na moje potrzeby i nie mowie tylko o lozku. Mimo mlodego wieku wspolzyjemy do czterech razy w miesiacu !
i to on nie chce wiecej. jak probuje podjac rozmowe to zaraz mi odpowiada ze tylko narzekam bo siedze tylko w domu (ale dziecka ktos musi pilnowac) musze przyznac ze jest wspanialym ojcem, takim jakiego bym sobie nawet nie wymarzyla dla swojego dziecka . Malzenstwo moich rodzicow sie rozpadlo i nie jestem w stanie zrobic tego swojemu dziecku - poza tym bardzo go kocham . Moje uczucia do niego nie sa wcale slabsze . nie wiem co mam robic jak naprawic ... czy w ogole sie da ?

27

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Kochane....widze,ze ten problem dotyka coraz wiecej kobiet ale nie tylko....takze mezczyzn.Ja jestem prawie 5 lat po slubie.Mamy 2 corki...od roku jest tak sobie.Raz lepiej raz gorzej hmm  a od jakichs 4-5 miesiecy do dupy!To ja jestem "ta zla",ktora nie potrafi przeciwstawic sie sobie i dac kolejna szanse na to,zeby sie nam polepszylo...Ja po prostu juz nic nie czuje do mojego meza sad zadnej wiezi emocjonalnej procz takiej,ze jest ojcem moich dzieci.Czuje sie z tym beznadziejnie....nawet nie mam ochoty na seks...nie chodzi o to,ze maz mnie juz nie pociaga bo tak nie jest...jest dla mnie atrakcyjny jak kiedys ale ja po prostu przestalam Go Kochac....przyslowiowo "wypalilam sie".Juz 2 razy dawalismy sobie szanse,bo noz akorat sie polepszy...ale niestety nie potrafie "stanac obok" stuknac sie w glowe i powiedziec"dasz rade"....jakies 3 lata temu bym tak zrobila ale nie teraz.Chce od niego odejsc....wiem,ze bedzie mi ciezko ale jeszcze sa ludzie,ktorym na mnie i moich dzieciach zalezy.....i oczywisci trafilam"tu" gdzie mozna zawsze sie wygadac i poprosic o rade....lub nawet wsparcie wink

28 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-01-20 22:57:30)

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Powiedz mi, a twojemu mężowi na swoich dzieciach nie zależy? A twoim dzieciom nie zależy na ojcu? Wątpię, gdyby tak było to raczej byś już o tym napisała, a ty przecież nawet napisałaś, że ty jesteś "tą złą". Spójrz jeszcze na jedną rzecz - piszesz że mąż jest dla ciebie atrakcyjny, ale mimo wszystko nie chcesz się z nim kochać - trochę to dziwne, prawda? Przemyśl to wszystko. Jesienią, zimą wiele osób dopada depresja, przygnębienie, często nic się nie chce. Niedługo jednak przyjdzie wiosna, dajcie sobie szansę.

29

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Witam. Moje małżenstwo dobiega końca.Dziś męża urodziny i zamiast ja jemu zrobić niespodziankę on zrobił mi a mianowicie przyznał się do zdrady.Mam dość tego żywota. Niewiem co robić.Ratujcie

30

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Zagubiona2311
Chciałabym jakoś Cię pocieszyć, może załóż swój wątek i napisz coś więcej o sobie.

31

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca

32

Odp: moje małżeństwo się rozpada

a ja streszczę opowieść z przed 20 lat - szefowa pewnej restauracji, koleżanka mojej mamy - jej mąż wyjechał do Chicago pracować, powrót do Polski odkładał co roku, aż wreszcie przyznał się, że poznał inną, zakochał się i nie wróci. Szefowa spakowała się i mimo trudności paszportowo-wizowych, pojechała za nim. Wrócili razem i żyją długo i szczęśliwie. może potrzebowała trochę pokory, ale czy się nie opłacało??? Kraków.

33

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Witam Was Dziewczyny bardzo serdecznie, czytając Wasze posty to po części jakbym patrzyła na swoje życie. Małżeństwo, któremu się poświęcałam legło w gruzach.

Po krótce opiszę wam swoją sytuację...

Mam 27 lat za sobą 4 lata małżeństwa i 2,5 letnią córeczkę, którą kocham nad życie i tutaj pojawia się problem KOCHAM TYLKO JĄ

Mój mąż jest moim pierwszym mężczyzną. Związałam się z nim mając 16 lat. Moja sytuacja rodzinna nie była łatwa, więc przy nim trochę odreagowałam. Jest ode mnie o 7 lat starszy. Wtedy zaczynałam szkołę średnią nie wiedziałam jak do końca może wyglądać życie. Uważałam, że kocham go na zabój. Byłam o niego cholernie zazdrosna. Miałam klapki na oczach, zapomniałam o koleżankach, o wspólnych z nimi wyjściach. Liczył się tylko "ON". Wszystko dla niego. Po 2 latach zamieszkaliśmy razem i tak jest do teraz. Rodzinie oddałam się całkowicie. Starałam się być idealną dla niego kobietą a później żoną. Pranie, sprzątanie, gotowanie miał wszystko co chciał. On pracował, miał czas na hobby od czasu do czasu wyjazdy z kolegami. Po ukończeniu szkoły znalazłam pracę. Najpierw pierwszą, potem drugą. Dorosłość pokazała mi zupełnie co innego. Nie kocham swojego męża. Nie ma on ambicji. Wydaje mi się, że gdy ja nie będę ambitna i nie będę do czegoś dążyła to on nie przyłoży do tego rąk. Mój mąż ma problemy z prawem więc na "wspólną" przyszłość nie mam co liczyć. Wszystko musi być tylko i wyłącznie na mnie. A boję się tego podjąć bo wiem, że jak on straci pracę będzie wszystko na mojej głowie. A od niego mogę tylko i wyłącznie liczyć na słowa typu"skąd mam wziąć"
Kiedy urodziła się nasza córeczka zostałam sama on uciekał z domu koledzy, jazda na motorze, alkohol.. Ja straciłam pracę on również nie pracował. Z tym wszystkim zostałam tak naprawdę sama. Najlepiej chciał abym znalazłam pracę i sobie i jemu. Liczył tylko i wyłącznie na pracę tzw. "na czarno", liczył jak ktoś będziemy mu przynosił pieniądze na tacy. Po dobrze płatnej pracy musiałam cofnąć się o krok. Zdecydowałam się podjąć staż, dzięki niemu zostałam zatrudniona. Mój mąż siedział z dzieckiem w domu do chwili kiedy moja siostra nie zaproponowała mu pracy. Rodzina widziała, że on w tym kierunku nie stara się nic zrobić. Otworzył własną działalność, która w tym miesiącu została zawieszona. Nie ma pomysłu na siebie.
Na początku mojego małżeństwa za nim zaszłam w ciąże poznałam mężczyznę, który pokazał mi jak może czuć się kobieta, która prawdziwe jest kochana, docenia itp. lecz zrezygnowałam z tego szczęścia ponieważ uważałam, że wyszłam za mąż nie po to żeby się rozstawać tylko po to żeby kochać i walczyć o szczęście. Wychodząc za mąż zrobiłam to bo myślałam, że będzie lepiej, urodzenie dziecka też się z tym wiązało. Miałam wrażenie, że moje małżeństwo się zmieni, że mój mąż zrozumie, że dla tego małżeństwa jestem w stanie zrobić wszystko. Nie docenił tego, nie starała się nic z tym zrobić. Moje rozmowy z nim, płacz, awantury do niczego nie zmierzały. Zmiany było na tydzień i później wszystko wracało do normy.
Na początku tego roku postanowiłam powiedzieć mu że go nie kocham, że nie widzę z nim wspólnej przyszłości. Że sama z dzieckiem sobie lepiej poradzę niż z nim. W chwili obecnej nie mieszka, ale "stara się" się to jakoś naprawić. Wydzwania do znajomych, rodziny ale na mnie to nie działa, wręcz przeciwnie. Bez niego jest mi lepiej.
Proszę dziewczyny, które były w podobnej sytuacji, co zrobić, jak żyć, on chce wrócić, to jest jego mieszkanie, a ja nie chce z nim być. Zrobił mi w życiu za dużo przykrości a jego walka od 2 miesięcy niestety nie jest w stanie tego zniwelować!

Mój mąż wrócił wczoraj do domu po 1,5 tygodnia nieobecności. Nie poznaje tego człowieka, jest dla mnie jak obcy. Robił wszystko po złości, najpierw głośna muzyka, a później próbował doprowadzić mnie do szału jeżeli chodzi o naszą córeczkę Twierdzi, że to jest dla niej oaza spokoju, ale jaka skoro on swoim zachowaniem mnie prowokuje.

Dziewczyny również Ws proszę o pomoc !!! Czuję, że zostałam z tym wszystkim sama on jeździ po mojej rodzinie opowiada, że nic nie będzie robił po złości a wraca i jest zupełnie inni. Mi nikt nie wierzy sad:(:(

34

Odp: moje małżeństwo się rozpada

Widze, że kolejnemu facetowi odbiła szajba co to znaczy że on chce czegoś innego co za koleś! Po co w takim razie sie wiązał małżeństwem myślał, że będziesz sie zmeiniać co meisiąc w kogoś innego bo nie rozumiem, wiedział kogo bierze za żone

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » moje małżeństwo się rozpada

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024