Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy

Witam, postaram się opisać jak najkrócej to co mnie męczy. Mój narzeczony - przyszły policjant (w tej chwili jest na szkoleniu), od zawsze miał "odchyły" po alkoholu. Widzimy się teraz rzadko, a jednak jak przyjeżdża - wypije sobie coś i wtedy potrafi "obrzucać mnie błotem". Wypomina mi mnóstwo rzeczy, robi ze mnie najgorszą babę - chociaż na prawdę zawsze wokół niego skakałam, bo uważam/uważałam to za dowód miłości. Najgorsze jest też takie robienie ze mnie idiotki. Mówię jedno, on mi wmawia co innego - myśli za mnie. Ja mu tłumacze, że tak nie jest, że wiem lepiej co myślę i czuję. On dalej próbuje mi wmówić swoje ale oczywiście robi to z obelgami i przekleństwami. Od zawsze tak było... chociaż na początku związku (4 lata temu) było nawet gorzej. Wyzywał od suk, dziwek, kazał spier***, itp itd. Teraz mam wrażenie, że mniej jest przekleństw ale więcej hmm...takiego "rycia głowy" smile nie wiem jak to opisać, np. puszczam piosenkę, mówię, że jest piękna, że kojarzy mi się z nim, że jak za nim tęsknię to sobie ją włączam i słucham i że jestem taka szczęśliwa. No i mówiąc to zaczynam płakać (ze szczęścia - muzyka leci, mam go koło siebie, jestem szczęśliwa - łza się zakręciła). On do mnie z hukiem że mam to wyłączyć, bo jakieś negatywne emocje u mnie wyzwala... yikes powtarzam, że właśnie wręcz odwrotnie, że jestem szczęśliwa..... "jak nie negatywne jak już beczysz??!!!" tłumacze dalej... i tak w kółko... nie rozumie... cały czas który próbowałam wzbudzić prysł... wyłączyłam, powiedziałam, że nieważne, nie ma co się sprzeczać i pierduły. No i się zaczyna... "widzisz jaka Ty jestes??!!! zaczynasz coś a później nieważne! ogarnij się dziewczyno! nawet nie wiesz o co ci chodzi!!! pojeb***a jesteś! itp itd.

Oczywiście to po alkoholu... czasami bez powodu powie zebym się odpier** od niego czy coś w tym stylu. Kiedyś nie byłam mu dłużna, jak zaczynał to też potrafiłam się odszczeknąć, ale teraz juz tego nie robię bo kończy to się dla mnie tragicznie - jego się nie przegada, jak coś walnie to idzie w pięty, że żyć się nie chce.

I teraz pojawiła się moja obawa w związku z policją... nie jestem i nigdy nie bylam zadowolona ze tam poszedł - w sumie nie miał za dużych nadziei ze się dostanie, miał tylko spróbować - a tu bach, udało się.
Kocham go więc wspieram go w jego decyzjach - w tym wypadku praca w policji.

Nasłuchałam się od znajomych - i sama widzę po policjantach jak się zachowują w domu - że taki człowiek się zmienia. Że wyżywa się na rodzinie... no i że duuuużo pije...
To są dwie najgorsze rzeczy jakie mogłyby mnie spotkać - wyżywanie się (już mam ale tylko po pijaku), i dużo picia alkoholu - po alkoholu się wyżywa... czyli tak czy siak będzie tylko gorzej? Sama nie wiem o co mam zapytać... czy go zostawić? nie! nie chce, za rok mamy ślub, kocham go. Zapytałabym chyba bardziej jak sobie z tym radzić...mam dość nieprzespanych i przepłakanych nocy - bo wieczorem była impreza i był alkohol. Ja sama lubię wypić piwko czy dwa, ale nie litr wódy i nie dostaje po tym jakiegoś odchyłu.

Staram się powoli olewać to co do mnie mówi po pijaku, ale czy tak długo można? Zabronić mu pić?Ale przecież w policji tak się podobno chleje, że na pewno nie uda mi się go od tego uchronić (a tym samym siebie) sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy
anetk0 napisał/a:

Witam, postaram się opisać jak najkrócej to co mnie męczy. Mój narzeczony - przyszły policjant (w tej chwili jest na szkoleniu), od zawsze miał "odchyły" po alkoholu. Widzimy się teraz rzadko, a jednak jak przyjeżdża - wypije sobie coś i wtedy potrafi "obrzucać mnie błotem". Wypomina mi mnóstwo rzeczy, robi ze mnie najgorszą babę - chociaż na prawdę zawsze wokół niego skakałam, bo uważam/uważałam to za dowód miłości. Najgorsze jest też takie robienie ze mnie idiotki. Mówię jedno, on mi wmawia co innego - myśli za mnie. Ja mu tłumacze, że tak nie jest, że wiem lepiej co myślę i czuję. On dalej próbuje mi wmówić swoje ale oczywiście robi to z obelgami i przekleństwami. Od zawsze tak było... chociaż na początku związku (4 lata temu) było nawet gorzej. Wyzywał od suk, dziwek, kazał spier***, itp itd. Teraz mam wrażenie, że mniej jest przekleństw ale więcej hmm...takiego "rycia głowy" smile nie wiem jak to opisać, np. puszczam piosenkę, mówię, że jest piękna, że kojarzy mi się z nim, że jak za nim tęsknię to sobie ją włączam i słucham i że jestem taka szczęśliwa. No i mówiąc to zaczynam płakać (ze szczęścia - muzyka leci, mam go koło siebie, jestem szczęśliwa - łza się zakręciła). On do mnie z hukiem że mam to wyłączyć, bo jakieś negatywne emocje u mnie wyzwala... yikes powtarzam, że właśnie wręcz odwrotnie, że jestem szczęśliwa..... "jak nie negatywne jak już beczysz??!!!" tłumacze dalej... i tak w kółko... nie rozumie... cały czas który próbowałam wzbudzić prysł... wyłączyłam, powiedziałam, że nieważne, nie ma co się sprzeczać i pierduły. No i się zaczyna... "widzisz jaka Ty jestes??!!! zaczynasz coś a później nieważne! ogarnij się dziewczyno! nawet nie wiesz o co ci chodzi!!! pojeb***a jesteś! itp itd.

Oczywiście to po alkoholu... czasami bez powodu powie zebym się odpier** od niego czy coś w tym stylu. Kiedyś nie byłam mu dłużna, jak zaczynał to też potrafiłam się odszczeknąć, ale teraz juz tego nie robię bo kończy to się dla mnie tragicznie - jego się nie przegada, jak coś walnie to idzie w pięty, że żyć się nie chce.

I teraz pojawiła się moja obawa w związku z policją... nie jestem i nigdy nie bylam zadowolona ze tam poszedł - w sumie nie miał za dużych nadziei ze się dostanie, miał tylko spróbować - a tu bach, udało się.
Kocham go więc wspieram go w jego decyzjach - w tym wypadku praca w policji.

Nasłuchałam się od znajomych - i sama widzę po policjantach jak się zachowują w domu - że taki człowiek się zmienia. Że wyżywa się na rodzinie... no i że duuuużo pije...
To są dwie najgorsze rzeczy jakie mogłyby mnie spotkać - wyżywanie się (już mam ale tylko po pijaku), i dużo picia alkoholu - po alkoholu się wyżywa... czyli tak czy siak będzie tylko gorzej? Sama nie wiem o co mam zapytać... czy go zostawić? nie! nie chce, za rok mamy ślub, kocham go. Zapytałabym chyba bardziej jak sobie z tym radzić...mam dość nieprzespanych i przepłakanych nocy - bo wieczorem była impreza i był alkohol. Ja sama lubię wypić piwko czy dwa, ale nie litr wódy i nie dostaje po tym jakiegoś odchyłu.

Staram się powoli olewać to co do mnie mówi po pijaku, ale czy tak długo można? Zabronić mu pić?Ale przecież w policji tak się podobno chleje, że na pewno nie uda mi się go od tego uchronić (a tym samym siebie) sad

oj dziewczyno.ALE MASZ NARZECZENSTWO,SZOK
twoim problemem nie powinno byc czy zawod policjanta predestynuje do pewnych zachowan czy nalogow,heh,tylko to ze tkwisz w takim szambie,dlaczego?? główkujesz kiedy było mniej żle ,kiedy mniej toba pomiatał?? OMG masz syndrom ofiary??
dajesz sie upadlac czlowiekowi  i pewno sie zastanawiasz jak powinnas sie z nim obchodzic by bylo TROCHE MNIEJ ZLE,TROCHE LZEJSZE UPOKORZENIA,TROCHE ŁAGODNIEJSZE WYZWISKA??

liczysz przepłakane noce juz przed slubem,i hektolitry wody ktora w siebie wlewa,a nawet masz zagwozdke do jakiej ilosci alkoholu wyzywa cie mniej,TO PATOLOGIA A NIE ZWIAZEK

3

Odp: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy

To nie do końca tak, gdyż on nie pije często. Także nie zawsze mu się po alkoholu coś takiego "włącza"... zauważyłam też że jak pije w "towarzystwie" to się tak później kończy. Jeśli czasami siądziemy sobie we dwójkę i wypijemy jakieś drinki czy piwko na przykład na wakacjach gdzieś to jest ok. Oczywiście jeśli już się zdarzy to na drugi dzień nie pamięta, ja mu opowiadam, to na początku się denerwuje że co ja wymyślam, że tak nie było...ale później przychodzi z podkulonym ogonem i przeprasza... nie wiem, nie zabronie mu pić. Ale wiem, że gdyby nie alkohol to było by cudownie, bo tylko po alkoholu ma takie jazdy. Nie wiem skąd mu się to bierze... on też nie. Ostatnio już rozwód po pijaku chciał brać chociaż ślub dopiero za rok... skąd mu się to wzięło? nie wiem... po prostu urywa mu się film i gada rzeczy z kosmosu wzięte. Ale mówię - jego picie nie jest częste. Na pewno nie ma problemu z ilością alkoholu tylko z zachowaniem po nim - ale tez nie zawsze.
Boję się tylko tej policji...czy jestem w stanie zapobiec temu żeby się nie rozpił... słyszałam własnie same złe opinie...że policjant będzie chlał bo chleje każdy...że nie ma wyjątków. Że to główny i największy problem policji...podobno nawet wysoko postawieni policjanci o tym otwarcie mówią, że właśnie tak jest.
Nie chce mu też właśnie zabraniać pić, bo chce żeby robił to na co ma ochote...ale z drugiej strony, dlaczego ja mam na tym cierpieć? sad

4 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-08-16 17:14:40)

Odp: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy

Długo nie popracuje.
Alkoholizmu w policji można się nabawić,  ale nie wnosi się go we wianie.

Masz rację, Autorko, że się obawiasz.
Nie wiem, co Ci poradzić. Chyba tylko terapię AA dla niego. Wkrótce współuzależnisz się i wówczas będzie o wiele trudniej.
O ile nie stało się to faktem już teraz.

5 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2015-08-16 18:11:41)

Odp: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy

Boże dziewczyno.. co Ty robisz? Ty go usprawiedliwiasz na każdym kroku, tłumaczysz - żoną jeszcze nie jesteś a już się zaczyna.. Mój facet jak się upije to mówi mi same komplementy, jest słodki, nie awanturuje się, NIGDY nie wyzwał mnie i nie przezwie czy na trzeźwo czy po pijaku.. jak Ty sobie na to pozwalasz? Pochodzisz z rodziny alkoholowej? Tak wyobrażasz sobie przyszłe życie? Będzie pił jeszcze więcej zapewne, bo takich kompanów sobie w pracy znajdzie, wyzywa teraz - będzie jeszcze gorzej a kto wie czy w twarz nie dostaniesz za to , że ugotowałaś kalafiorową zamiast rosołu - ale Ty wtedy byś napisała, że to nie jego wina tylko to wszystko przez to że jest policjantem i stresującą pracę.. I przestań mu USŁUGIWAĆ!! Bo to nie jest wyznacznik miłości tylko robienie z siebie baby sługusa.

6

Odp: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy

Uciekaj od niego dziewczyno i nie wychodz za mąż bo będzie tylko gorzej.

7

Odp: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy

Nie no, ładny stryczek sobie uplotłaś, prima sort robota.
Nawet już założyłaś na szyję i pasuje.
Teraz trzeba tylko zeskoczyć ze stołka - to zrobisz w dniu ślubu.

8

Odp: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy

Policjantem to on długo nie pobędzie.

9

Odp: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy

Autorko wątku. Sama pochodzę z rodziny mundurowej ojciec byl policjantem itd. A ja sama jestem dowódca plutonu w wojsku. Nie powinnaś sie bać jego zawodu tylko jego samego. Przebywam w środowisku mundurowych i nigdy nie zauwazylam i nich przejawów agresji w stosunku do swoich bliskich wręcz przeciwnie sa to dobrzy ciepli ludzie którzy juz wystarczająco duzo widza w pracy zeby to samo zgotować swojej rodzinie. Nie można go usprawiedliwiać tym ze bedzie policjanta to o niczym nie świadczy a z takim podejściem to bardzo szybko mundur straci. Oczywiście zdarzają sie przypadki gdzie mundurowi to sk.... ale to pojedyncze przypadki. Jezeli juz tak bardzo ci na nim żale to zrob to dla dobra swojego ale i tez jego i zglosc u swojego dzielnicowego próśb o założenie twojemu partnerowi niebieskiej karty moze po tym kariery w policji nie zrobi ale oni mu pomogą. Pomysl co bedzie gdy w przyszlosci będziecie miec dzieci je tez będzie tak poniewierał jak cb? Zastanów się

10

Odp: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy

Wybacz za kolokwializm tego co teraz napiszę. .." tu sie nie ma co zastanawiać, tu trzeba spier****"
Prawda przykra, ale jest jedna. .. policjanci to czubki którzy mają okrutne uchybienia...ja właśnie staram sie wyleczyć po moim zwiazku z policjantem...jest ciężko, ale taka ich mentalność. ..prędzej czy później wyjdzie szydło z worka ...

11 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-09-24 10:44:06)

Odp: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy
Kocisko27 napisał/a:

Wybacz za kolokwializm tego co teraz napiszę. .." tu sie nie ma co zastanawiać, tu trzeba spier****"
Prawda przykra, ale jest jedna. .. policjanci to czubki którzy mają okrutne uchybienia...ja właśnie staram sie wyleczyć po moim zwiazku z policjantem...jest ciężko, ale taka ich mentalność. ..prędzej czy później wyjdzie szydło z worka ...

No, pięknie. Jakby do policji, po selekcji psychologiczno-psychiatrycznej, przyjmowali wyłacznie ukrytych, potencjalnych psycho- i socjopatów, zwłaszcza ze skłonnością do krzywdzenia kobiet.
Gratuluję analizy.

12

Odp: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy
Excop napisał/a:
Kocisko27 napisał/a:

Wybacz za kolokwializm tego co teraz napiszę. .." tu sie nie ma co zastanawiać, tu trzeba spier****"
Prawda przykra, ale jest jedna. .. policjanci to czubki którzy mają okrutne uchybienia...ja właśnie staram sie wyleczyć po moim zwiazku z policjantem...jest ciężko, ale taka ich mentalność. ..prędzej czy później wyjdzie szydło z worka ...

No, pięknie. Jakby do policji, po selekcji psychologiczno-psychiatrycznej, przyjmowali wyłacznie ukrytych, potencjalnych psycho- i socjopatów, zwłaszcza ze skłonnością do krzywdzenia kobiet.
Gratuluję analizy.

Pisz co chcesz,ale jednak bardzo często słyszy się historie o policjantach/wojskowych i znęcaniu się fizycznym,psychicznym nad partnerkami,mało tego kobietom ciężko się od takich uwolnić,bo facet "wszystkich zna" z branży i wiele potrafi załatwić,a mści się po tym okrutnie,jeśli jeszcze dochodzi syndrom ofiary,to już koszmar gotowy.

13 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-09-24 11:58:45)

Odp: Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy
theonlyone napisał/a:

Pisz co chcesz,ale jednak bardzo często słyszy się historie o policjantach/wojskowych i znęcaniu się fizycznym,psychicznym nad partnerkami,mało tego kobietom ciężko się od takich uwolnić,bo facet "wszystkich zna" z branży i wiele potrafi załatwić,a mści się po tym okrutnie,jeśli jeszcze dochodzi syndrom ofiary,to już koszmar gotowy.

Oczywiście,.że się słyszy.
No, bo kogo obchodzi, że górnik, rolnik, bezrobotny leje żonę?
To nie mundurowy, jeden z drugim.

W każdej grupie zawodowej znajdą się s..syny. Uogólnianie jednak, to zwykłe nadużycie.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Narzeczeństwo z przyszłym policjantem, problemy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024