Dwa Światy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Dwa Światy

Witam wszystkie Forumowiczki, z góry dziękuje za zainteresowanie się moim problemem i przepraszam za ewentualne błędy w pisowni.

Jestem młodym człowiekiem który boryka się z problemem który uważany jest za chleb powszedni i chcąc nie chcąc przejść przez to musi. Teoretycznie odpowiedzieć mógłbym sobie sam, lecz liczy się dla mnie wasze zdanie, wasze doświadczenia i wasze odpowiedzi, gdyż nigdy z tego nie korzystałem, nie potrzebowałem pomocy innych, ich porady, a być może powinienem był się bardziej otwierać na ludzi, by uniknąć problemu który zagościł w naszym związku.

Zaczynając od początku opowiem wam jak się to wszystko zaczęło, w wieku szkoły podstawowej podjąłem jedną z ważniejszych decyzji w moim życiu, był to wyjazd do obcego mi kompletnie kraju, powodem tego wyjazdu było połączenie rodziny. Marzyło mi się żebym mógł codziennie widzieć Brata, Siostrę, widzieć uśmiech Mamy, słyszeć śmiech Taty.

Przez ciężką sytuacje finansową Tata był zmuszony do wyjazdu za granice, po nim wyjechała Siostra wraz z Bratem, dorastali za granicą porobili szkoły, potem pojawiłem się ja, pierwszy mój oddech miał miejsce w obcym kraju, będąc już w wieku szkolnym wróciłem do Polski wraz z Mamą, uczęszczałem do szkoły, Tatę widziałem trzy razy do roku czasami tylko raz, rodzeństwo widziałem tylko w czasie wakacji. Lata mijały. Mając spore trudności w uczeniu się spędzałem dużo czasu na nauce, co wpływało na to że większość czasu spędzałem tylko w towarzystwie własnych myśli i uczuć lub Mamy. Wychowywałem się w samotności, w ciągłej tęsknocie, i to wpłynęło na to że podjąłem decyzje o wyjeździe z Polski. Będąc już na miejscu, przyszedł czas na pójście do szkoły, spotkałem się z wielkim odrzuceniem z powodu swojego pochodzenia, wrogością i chłodem, za każdym razem wchodząc do klasy można było wyczuć to napięcie i pogardę która rysowała się dzieciakom na twarzach, każde negatywne spojrzenia starałem się roztopić uśmiechem, znalazłem w końcu przyjaciela pochodził z Serbii musiał uciec wraz z rodziną ze swojej ojczyzny przez wojnę, był dla mnie jak brat. Potrafił mówić trochę w obcym języku, potrafiłem się z nim dogadać albo na migi, lub przez pojedyncze słowa. Któregoś dnia powiedział że będzie musiał odejść, jego rodzice przeprowadzali się na drugi koniec kraju a co rzeczą oczywistą on wraz z nimi. Zostałem sam w całej tej szkole, milczałem, słuchałem, udawałem głupszego niż jestem, a może faktycznie byłem głupszy. Pierwszy rok przeleciał bardzo szybko, i wtenczas nadszedł moment w którym moja Mama musiała wracać do Polski, przez dom który nam w niej niszczał, mój cały plan połączenia rodziny jakoś się zaczynał rozwiewać, Rodzeństwo było już w takim wieku że się wyprowadzili z domu, i wtenczas zobaczyłem jaki Tata jest na prawdę.. zjedzony przez samotność ze swoim tokiem dnia, cichy, małomówny i nieobecny, odizolowałem się po jakimś czasie od wszystkiego, a przez małe (lub tez śladowe) zainteresowanie moją osobą ze strony Taty, zatopiłem się w świecie wirtualnych gier i ogólnie moje życie rozwinęło w Internecie. Parę lat minęło bez zmian, dorastałem i zapragnąłem poznać osobę z którą będę mógł dzielić się swoimi uczuciami, swoimi zainteresowaniami, chciałem się otworzyć na ludzi, chciałem dzielić piękno życia wraz z kimś drugim, chciałem kochać, i  w końcu znalazłem dziewczynę z Polski. Po kilkudniowych korespondencjach, wyznaliśmy sobie miłość, wielkie zauroczenie, dojrzewało razem z nami i przeobrażało się w miłość, obiecywaliśmy sobie ze będziemy razem do końca życia i jeden drugiego nie zostawi w potrzebie, pojawiły się propozycje z mojej strony żeby przyjechała do mnie, była tu gdzie ja. Propozycje przerodziły się w plany nasze, skończyła szkole, a ja w czasie trwania jej szkoły już miałem prace na stale, zarabiałem pierwsze poważniejsze pieniądze i marzyłem o zapewnieniu jej bezpieczeństwa i stworzeniu szczęśliwego związku jak i w późniejszym czasie również domu, w którym rodzina pozostanie rodziną. Przyszedł czas na jej decyzje, odnośnie wyjazdu do mnie, i tutaj zaczęły się problemy.

Wcześniej rok przed wyjazdem miała prace w Polsce przez rok, z zawodu jest technikiem żywienia, pracowała jako pomoc kuchenna a w późniejszym czasie już spokojnie trzymała się z wszystkimi na równi a nawet lepiej, bardzo jej się podobało to jak jest traktowana i ze jest doceniana przez innych, w domu miała zawsze sytuacje odwrotna. Jak wiadomo na kuchni tez się znajda jacyś mężczyźni. Jeden aż za bardzo się "znalazł", Miedzy nami był wtenczas burzliwy czas kłótni i dopytywan czy aby na pewno chce tego wyjazdu... chciałem wiedzieć czy czuje się pewna chciałem rozmawiać, nie raz z tego powodu pojawiały się kłótnie przez brak odpowiedzi, ciszy lub słów "Nie wiem, Kochanie." przyszedł czas jej urodzin, umówiona była ze swoją koleżanką z pracy w jakiejś knajpce, po jakimś czasie podobno przypadkowo pojawili się dwaj znajomi z jej pracy, jeden podarował jej sztuczne kwiaty wazoniku, pod koniec napili się szampana ciut więcej niż organizm akceptuje u mojej partnerki, i wtenczas żegnając się wyznał jej że się mu spodobała, i że zdaje sobie sprawę z tego ze długo jesteśmy już ze sobą razem, i ze nie chce się w nas mieszać, ona odpowiedziała mu tym samym, zaczęła mu się żalić na temat wyjazdu do innego kraju, że jak to będzie że może znajomych nie znajdzie że boi się że się nie odnajdzie i pracy nie znajdzie, i że problemy mamy miedzy sobą, mówił że musimy że sobą porozmawiać i że to ona ma zdecydować z kim i gdzie będzie szczęśliwa. O całym spotkaniu a dokładniej przebiegu  dowiedziałem się dopiero po całym zajściu, kilka dni po. Tak samo jak kilka dni po dowiedziałem się że byli wspólnie na zakupach które ona robiła dla mnie, przed dzień wyjazdu. Przyjechała do Mnie nie cieszyła się na mnie tak jak kiedyś, była to próba czegoś miłego.. rozmawialiśmy długo o tym co działo  się przed wyjazdem, opowiedziała mi o wszystkim. Pierwszy raz mówiła że ona nie wie kim jest, nie wie już co czuje, że się boi. Mówiłem jej że tamten chłopak z którym się spotkała, być może więcej razy niż mi mówiła.. ciężko powiedzieć. Chciał sobie tylko zaliczyć chwiejną niezdecydowaną do końca dziewczynę, wykorzystać chwilową niepewność i zasiać ziarno niepewności, chciał sobie ją tylko urobić, pytałem się jej czy coś do niego czuje, odpowiedziała że "Nie wiem, nie wiem co czuje ...", kontynuowałem więc rozmowę jednoosobową i pytałem czy chce poświecić wszystkie lata które się znamy i dać się zauroczeniu, i być z osobą której zna się tylko imię. odpowiedz "Nie wiem, nie chce", rozmowa trwała długo aż nieraz tlenu brakowało z mojej strony na kolejne zdania, doprowadziła ona do chwil wyciszenia, pomogłem jej znaleźć prace w ciągu niecałego tygodnia pobytu dostała prace w restauracji włoskiej i żyło się w spokoju, wycieczki po górach, rowerowe, długie nocne spacery, oglądanie gwiazd na niebie na tarasie, wspólne zakupy, gotowanie dbanie o dom, wyjścia do restauracji itp. wszystko było w porządku, aż do czasu urlopu, mieliśmy w tym samym czasie z różnicą taką że ona miała tydzień dłużej, wywołało to następne kłótnie, gdyż ona chciał bardzo jechać do Polski, a ja nie mogłem ze względu na to że mój paszport stracił ważność już jakiś czas temu a wyrobienie było możliwe ale nie w czasie urlopu, za długo to by trwało. w kłótni rozchodziło się w którym tygodniu ma do Polski jechać,. wszystko było by proste gdyby nie mówiła o zamiarach pójścia do starej pracy z Polski w celu odwiedzenia tamtejszych znajomych. Wzburzyło mnie to i od razu przypomniało tamta rozmowę na temat chłopca od plastikowych kwiatków, w końcu wycofała się z tym zamiarem i mówiła żebym sobie zdawał z tego sprawę że rodzina jest dla niej najważniejsza i że gdy będzie miała możliwość urlopu to zawsze tam będzie chciała jechać, rozumiałem to co mówi, nie trzeba było dużo tłumaczyć. Potem ton się zmienił na bardziej rozpaczliwy, i mówiący o tym że teraz musi tak zrobić bo potem nie będzie miała urlopu i że nie będzie to takie łatwe żeby tam jechać i że teraz taki wyjątek był z tym urlopem, może bym w to uwierzył, gdyby nie to że szef jest tak bardzo za rodzinnymi urlopami że jest w stanie zamknąć restauracje rok w rok.. nawet na cały miesiąc, mieszkam w tym miasteczku już ponad 14lat, znam ludzi a moja partnerka pracuje tam dopiero od niecałych dwóch miesięcy  i dziwnie mi się takich słów słucha. Poszliśmy na kompromis, dwa pierwsze tygodnie jesteśmy razem a potem jedzie na tydzień do Polski do rodziny wszystko dobrze, dni mijają tydzień się właśnie powoli kończy i wczoraj jeszcze była z koleżanką na mieście porozmawiać, pośmiać się, znowu przypomniało mi się jak to było z tym ostatnim spotkaniem  z koleżanką, porobiłem jej niepotrzebnie wyrzutów z tego powodu bo nie zapanowałem nad sobą. Dzwoniliśmy po jej spotkaniu bardzo długo ze sobą rozmawialiśmy aż do późnej nocy, teraz siedzę i opisuje wam wszystko co miało miejsce, podczas rozmowy powiedziała mi że czuje się w większym stopniu tak samo jak przed wyjazdem do mnie, że w Polsce ma rodzinę, Znajomych, czuje się rozerwana między dwoma światami, i nie umie się odnaleźć w obcym kraju i że znajomych nie znajdzie tutaj i praca jej się nie podoba, bo nikt jej nie chwali aż w takim stopniu jak w Polsce i że jest inaczej, i że wypala się w takiej pracy ( podczas szukania pracy oznajmiła mi że cieszyła by się z każdej pracy a szczególnie w gastronomicznym dziale, ale jak na początek to obojętne jej co by to było ) prócz tego mówi że chce wychodzić że znajomymi i że wcześniej tego nie robiła, wyjść gdzieś po prostu i że nie chce się tłumaczyć i mi nie mówić gdzie idzie ( Nie trzymałem jej pod kluczem, mogła wychodzić zawsze.. byle by mnie nie okłamywała jak zwykła to robić w czasie trwania naszego związku ). Czuje się że jej się odebrało jakiś etap w życiu i chce go przeżyć, robić co jej się chce bez suszenia głowy, i jak to powiedziała "mieć wy*.*ane". i Ona nie wie kim jest a dzięki temu pozna kim jest i co czuje, i nie wie czy chce to wszystko ciągnąc co jest miedzy nami i że dość ma kłótni jakie były w całym związku, kumulowało się w niej to wszystko i nie wytrzymuje teraz tych myśli. Poczułem się wtenczas jak chyba każdy.. bardzo rozszarpany, lecz po tych słowach poczułem że zrzucona została bardzo ciężka maska która tworzyła się przez czas trwania związku i panujących w nim smutków i zali. Poczułem znowu siebie, i niech teraz to wschodzące słonce, od nowa wypełni ciemne rysy mojej twarzy.

Po przeczytaniu paru linijek moich gramatycznie pogwałconych zdań, prosił bym was wszystkich o poradę, kilka słów od siebie do mojego problemu, co zrobiłybyście na moim miejscu, co powinienem zrobić. czy powinienem pozwolić jej odejść dać tego czego chce?. Czy zawalczyć

Opisze na pewno, jak dalej się sytuacja potoczyła, i jakie decyzje zapadły.

Dziękuję

Ps. Dzisiaj będzie wracać znowu do mnie z Polski.

2

Odp: Dwa Światy

Pozwól jej zadecydować. Moim zdaniem i tak zrobiłeś dużo dla waszego związku. A ona ma już zasiane w głowie ziarnko niepokoju i innych ciągot. Chce się wyszaleć, pozwól jej, później przy każdej okazji będziesz miał wypomniane...Nie proś, nie zaklinaj ona wie, jaką ma u Ciebie pozycję i też trochę to wykorzystuje, wie że będziesz o nią walczył. Bądź facetem z jajami;)

3

Odp: Dwa Światy

Cześć

Twoje życie z dzieciństwa, wyjazd , szkoła , przyjaciel i Twój Ojciec ... mnie jako faceta , też po przejściach , zatkały ze smutku jaki pojawił sie w mojej próżni.Gdzie w innych sytuacjach zwykle nie ma problemu z ocena i wskazaniem lub podpowiedzią wybrania drogi - tak u Ciebie jest mi ciężko z tym.Twoja sytuacja jest bardzo złożona i sięga korzeniami własnie do pierwszych lat.... A dziewczyna ... hmm... To chyba nie jest ta która powinna być przy tobie , przychylę sie tu do wypowiedzi "Nigdy" odpuść , ale odpuść na stałe.

4

Odp: Dwa Światy

Powinieneś pozwolić jej odejść. Nie tylko dla jej dobra ale dla swojego własnego. Napisales o zrzuceniu maski o uldze która poczuleś gdy opadła. Dla mnie to znak że nie byles tak naprawdę szczęśliwy w tym związku ..żadne z was nie bylo. Wydawało wam się że razem jakoś dacie rade, że grunt by było dobrze  i spokojnie... A przeciez powinno być zajebiscie. Nie powinniscie być dla siebie jedną z opcji  tylko tym jedynym najlepszym wyborem.Samotność jest przykra  ale warto się z nią zmierzyć  mając nadzieję na znalezienie autentycznego szczęścia.

5

Odp: Dwa Światy

Dzień dobry Sekko. Pytasz co powinieneś zrobić. Jaką decyzję podjąć. Posłuchaj zatem co ona do Ciebie mówi:

Sekko napisał/a:

burzliwy czas kłótni i dopytywan czy aby na pewno chce tego wyjazdu... chciałem wiedzieć czy czuje się pewna chciałem rozmawiać, nie raz z tego powodu pojawiały się kłótnie przez brak odpowiedzi, ciszy lub słów "Nie wiem, Kochanie.

Sekko napisał/a:

przyszedł czas jej urodzin, umówiona była ze swoją koleżanką z pracy w jakiejś knajpce, po jakimś czasie podobno przypadkowo pojawili się dwaj znajomi z jej pracy jeden podarował jej sztuczne kwiaty wazoniku, pod koniec napili się szampana ciut więcej niż organizm akceptuje u mojej partnerki, i wtenczas żegnając się wyznał jej że się mu spodobała, i że zdaje sobie sprawę z tego ze długo jesteśmy już ze sobą razem, i ze nie chce się w nas mieszać, ona odpowiedziała mu tym samym, zaczęła mu się żalić na temat wyjazdu do innego kraju, że jak to będzie że może znajomych nie znajdzie że boi się że się nie odnajdzie i pracy nie znajdzie, i że problemy mamy miedzy sobą, mówił że musimy że sobą porozmawiać i że to ona ma zdecydować z kim i gdzie będzie szczęśliwa.

Sekko napisał/a:

pytałem się jej czy coś do niego czuje, odpowiedziała że "Nie wiem, nie wiem co czuje ..."

Sekko napisał/a:

pytałem czy chce poświecić wszystkie lata które się znamy i dać się zauroczeniu, i być z osobą której zna się tylko imię.



Sekko napisał/a:

w kłótni rozchodziło się w którym tygodniu ma do Polski jechać,. wszystko było by proste gdyby nie mówiła o zamiarach pójścia do starej pracy z Polski w celu odwiedzenia tamtejszych znajomych.


Sekko napisał/a:

i mówiła żebym sobie zdawał z tego sprawę że rodzina jest dla niej najważniejsza i że gdy będzie miała możliwość urlopu to zawsze tam będzie chciała jechać,

Sekko napisał/a:

Wcześniej rok przed wyjazdem miała prace w Polsce przez rok, z zawodu jest technikiem żywienia, pracowała jako pomoc kuchenna a w późniejszym czasie już spokojnie trzymała się z wszystkimi na równi a nawet lepiej, bardzo jej się podobało to jak jest traktowana i ze jest doceniana przez innych, w domu miała zawsze sytuacje odwrotna

Na razie tyle Sekko...

6

Odp: Dwa Światy

Witam ponownie :-)

Dziękuje wam za wszystkie odpowiedzi, Decyzja została przeze mnie podjęta jeszcze tego samego dnia w którym pojawił się mój wpis na forum.

Wystawiłem jej rachunek za te lata które spędziliśmy razem,  powiedziałem jej dużo ale w głębi wiem że nic do niej nie dotarło ponieważ znalazły się tam słowa i sprawy których ona, będąc takim człowiekiem jakim jest teraz, nie będzie w stanie zrozumieć. Miną dni, miesiące, lata nim dojrzeje do tych słów a może być tez tak że nigdy nie będzie jej dane zrozumieć tego co napisałem.

Pomimo że osiągnęła dojrzały wiek, brakowało jej jeszcze dojrzałości emocjonalnej, dlatego w naszym związku, gdy przeminął etap zachwytów,  wszystko zaczęło się kierować ku upadkowi, nastąpił kompletny odwrót. Zaczęła stawiać coraz to większe wymagania, nie bylem już jej  ukochanym, wspaniałym mężczyzną, bohaterem który był gotowy w każdej chwili na podjęcie wyzwań przez nią stawianych. Zagościła codzienność życia, a jej było bardzo trudno się z tym zmierzyć.

Haha, no cóż, jeżeli związek między dwojgiem ludźmi jest oparty na zdrowych relacjach, to ludzie w nim rozmawiają, dzielą się swoimi uczuciami, starają się za wszelką cenę porozumieć w każdej sytuacji, i jeśli to jest na prawdę konieczne to i rezygnują ze swoich nietypowych zachowań, i starają się wypracować wspólnie kompromis który da zarówno jednej jak i drugiej osobie szczęście i sprawi że nie będzie między nimi źle, niestety ona okazała się być niezdolna do takich rzeczy, nie potrafiła zrezygnować z niczego, zachowywała się jak dziecko tupiące w złości nóżką, które nie otrzymało tego czego sobie zachciało, nie spełniło się jej wymagań i znudzona, zabrała swoje manatki, porzuciła wszystko i odeszła od wspólnej piaskownicy, szukając następnego "bohatera" do zabawy z nowymi zabawkami, którego pewnie tak samo porzuci gdy tylko nie zaspokoi swoich zachcianek. Taki charakter, a dokładniej jego brak, pustka emocjonalna to nic innego jak brzemię które zostało nałożone na nią juz w wieku najmłodszym.  Pomimo osiągnięcia fizycznie wieku dorosłego, jej emocjonalny rozwój zatrzymał się na etapie bycia nastoletnią dziewczynką.

Wychowywała się w rodzinie gdzie alkohol był na porządku dziennym, wieczne kłótnie i awantury stres i niezrozumienie, nikt nie miał jej nic do dania, żadnych uczuć pozytywnych, jeśli pojawiało się coś, co dawało jej radość, od razu po paru chwilach zostało to zniszczone, jej dzieciństwo opierało się na tragicznych w skutkach nieporozumieniach oraz przemocy psychicznej. Jej życie będzie koncentrować się przez to jedynie na tym, jak zdobyć czyjeś uczucia i wzbudzić zainteresowanie swoją osobą za wszelką cenę i będzie miała poczucie braku uczuć i różnego rodzaju niedostatku.

Zastałem ją w tragicznym stanie, los mnie do niej zrzucił mówiła i dziękowała mówiąc że to Bóg mnie do niej zesłał, odciągnąłem ją od samobójstwa, pokazałem że jest wiele powodów dla których warto żyć, pomogłem w wyborze szkoły którą ukończyła szczęśliwie, bylem dla niej w dzień i noc, skupiałem się na jej uczuciach, wypracowałem u niej wiarę w siebie w swoje możliwości, bywałem dla niej czasem jak ojciec, przestrzegając ją przed głupotami ale to nic nie dawało, to przestrzeganie nie dawało nic, mówiła że rozumie udawała lepiej jak nie jeden aktor, grała swoją role idealnie, zdradziła mnie pierwszy raz na wyjeździe do Portugalii, ciężkie to dla mnie było, bo darzyłem ją wielkim zaufaniem, nie chciałem żeby leciała lecz zrobiła tak jak chciała, nie słuchając mnie. Wybaczyłem jej to bo ją kochałem, tłumaczyła to tym, że to tylko kolega, nic nie znaczył i tylko milo się rozmawiało a potem "Jakos tak wyszło", mówiła że sobie tego nigdy nie wybaczy, i bardzo przeprasza... ale nie mówiła nic dokładniej, nic więcej. pustka. nie chciała zrozumieć tego jak ja się mogę czuć, i kiedy chciałem o tym pomówić dlaczego właśnie tak wyszło, może ja bylem powodem? Nie. Ona zaczynała kłócić sie, żebym jej nie wypominał tego wiecznie. Nigdy nie wypominałem, chciałem tylko rozmowy z nią.

Pisałem dla niej wiersze, pisaliśmy listy do siebie, wszystko układało się idealnie, była zachwycona, zacząłem oczekiwać w końcu czegoś od niej większego, jakiegoś wyznania, za każdym razem jak o to prosiłem otrzymywałem jedne i te same zdania, nic szczególnego i za każdym razem w tych słowach uwzględniała tylko to jaka ona jest szczęśliwa, że czuje się jak księżniczka że widzi to jak cały czas sie o nią staram i zabiegam, a ona?... zero starania o mnie. Zaniechałem pisania wierszy zaniechałem wszystkiego, i zachowywałem się tak jak ona. Spowodowało to że szybko zaczęła doszukiwać się problemu, ale nie w sobie tylko we mnie. zwracałem jej wiele razy na to uwagę, a ona ślepo przytakiwała i robiła dalej swoje, przestała być zadowolona i zaczęła robić z siebie ofiarę przed wszystkimi koleżankami. Puszczały mi nerwy chciałem zagrać na jej ambicjach, i wychodziły z tego tylko kłótnie, w których wychodziłem na tyrana. Nie byla ani trochę świadoma tego że to ona caly czas coś psuje. Przez niektóre jej zachowania i słowa, naciągała moje zaufanie do granic wytrzymałości aż doprowadziła do tego że powiedziałem dość, rozeszliśmy się na dwa miesiące po których wróciliśmy znowu do siebie, przepraszała, mówiła że rozumie i ze jestem najważniejszy i że chce się poprawić i nie chce byc taka jak inne dziewczyny. Uwierzyłem jej, zaczęliśmy odbudowywać nasz związek było dobrze idealnie, pokazywała że mnie Kocha i starała się o mnie, aż przyszedł czas na sentymentalne wyznania pytała co robiłem bez niej te dwa miesiące, Zajmowałem się wtenczas swoim rozwojem, szkoła itp. Nie wychodziłem nigdzie spędzałem tylko czas w domu. Przyszła na nią kolej, i mówiła że głupio jej się przyznać ale szukała sobie kogoś na sile żeby zagłuszyć "tęsknotę", ale w końcu była singielka "ale to, rozumiesz Kochanie. Tak?". Ja głupi ciołek wierzyłem dalej w to że wszystko z nią jest okej. (Miłość ogłupia, to prawda).

Cały dalszy czas trwania związku przemijał spokojnie, bywały wzloty i upadki a poczucie jej nienasycenia niestety wzrastało ukradkiem, nie była świadoma że znowu zaczyna coś psuć przez swoje kaprysy i nierealne wymagania, wymagała ode mnie żebym przyjeżdżał częściej do niej bo w przeciwnym razie oznaczało to że jej nie kocham, że mi nie zależy. To wszystko doprowadziło mnie do takiego stanu, że zrezygnowałem ze swojej nauki, bylem u niej parę tygodni, resztę czasu spędziłem pomagając swojej Mamie Polsce. Nie wiedząc co ze sobą robić bylem zmuszony przez brak perspektyw, do ponownego wyjazdu za granice, do dzisiaj pamiętam lzy mojej Mamy, podczas naszego pożegnania gdy musiałem jechać, mam do tej pory wyrzuty sumienia że zostawiłem ją tam samą z wszystkim, że tak musiało być. Od Mojej Dziewczyny usłyszałem na pożegnanie, że przykro jej że tak krótko u niej bylem, będzie tęsknic. Nie usłyszałem ani jednego słowa na temat poświecenia szkoły dla niej. Żałowałem tego, nie wróciłem już do szkoły, potrzebowałem pol roku na ponowne staniecie na nogi, znalazłem prace. Zacząłem zarabiać swoje pieniądze, oszczędzałem, pomagałem rodzicom finansowo, i coraz bardziej się umacniałem. Moja dziewczyna zaczęła przyjeżdżać na wakacje, miała gdzie spać, jedzenie miała bo za wszystko płaciłem, było idealnie i seks i wszystko o czym można pomyśleć, ciągle mówiła o dzieciach że chciała by je już mieć, że chce być młodą mama, mówiłem jej że na ten czas to nie możliwe ze nie damy sobie rady, sprawiałem jej tym zawód, i pojawiały się łzy i obsesyjne wyczekiwanie przez nią spóźniającego się okresu, trwało to długo, gdy tylko spóźnił się o dwa dni, musiałem zapierdzielać do apteki po testy ciążowe, blady jak ściana z przejęcia, mówiła ze czuje to chyba że się udało i ze chyba będzie "Bubis", nie raz już na jej histerie nie reagowałem, bo po prostu wiedziałem co będzie się działo, przychodził czas kiedy miał być okres, spóźnił się i oczywiście gaz do apteki. i tak prawie za każdym razem. Będąc w Polsce spóźnił jej się raz okres około tygodnia a jak już się pojawił to płacz, i lament, mówiła ze może nawet była w ciąży tylko poroniła. Z początku przejmowałem się całymi tymi zajściami a potem zrobiło się to dla mnie już nie do zniesienia. Po długim okresie jej to przeszło, skończyło się wysyłanie zdjęć małych dzieci, i czytania jak się opiekować itp. Doktorka powiedziała ze ma nieregularne miesiączki.

Było wiele, uwierzcie mi, wiele chorych sytuacji i zagrań z jej strony, których normalny człowiek by nie wytrzymał. Przychylę jeszcze przykład. Pracowałem, zarabiałem i czekałem na swoją dziewczynę, bylem na etapie szykowania dla niej miejsca w nowym kraju przy moim boku. Kiedy wszystko było już gotowe postanowiłem że zrobię coś dla siebie, uwielbiam motocykle już jako mały dzieciak zawsze marzył mi się własny motocykl, Dziewczyna o tym dobrze wiedziała, wiele razy mówiłem jej o moich pasjach ale nigdy nie wykazywała jakiegokolwiek większego zainteresowania tym. Doszło do tego że kupiłem pierwszy motocykl, na wiadomość o tym i przesłaniu jej zdjęcia oczywiście zareagowała jakby ją coś ( lekko mówiąc ) ugryzło, wpadła w szal i mówiła że wszystko robię za jej plecami że nic z nią nie uzgadniam, o niczym nie mówię ze to taka ważna decyzja a ja ignoruje ją w tym wszystkim, zapominam o niej itd.
Oczywiście kolejna mila kłótnia o pierdole i oczywiście ja wychodzę na tyrana.. bo odważyłem się mieć własne zdanie, i nie zrobiłem czegoś w taki sposób w jaki ona sobie to wyobraziła. Tak jak już wyżej pisałem, podobnych sytuacji było wiele, wszystko miało być tak jak ona chce i spełniane miały być tylko jej zachcianki, nie zrobiłem czegoś po jej myśli ? to od razu bylem tyranem, i najgorszym nierozumiejącym jej potrzeb człowiekiem na tym świecie.


Historie z przyjazdem jej do mnie już znacie, teraz mogę powiedzieć że otworzyłem oczy i spojrzałem trzeźwo na to wszystko.

Było perfekcyjnie do czasu aż życie nie zaczęło wymagać od niej poważnej decyzji, była w stanie porzucić związek ze mną, pomimo tego jak mnie tratowała, kochałem ją, szanowałem i słuchałem. Ona za to coraz bardziej była zapatrzona na siebie, nie była nawet świadoma tego ze trzeba pozwolić na rozwijanie się relacji, że życie bywa zarówno wesołe jak i smutne że są wichury oraz burze, po których zawsze przychodzi słońce. Ona zatrzymała się na etapie dziecka, i tak samo jak ono chciała postępować. życie dla niej było i jest tylko zabawą i zaspokajaniem swoich potrzeb, jest skoncentrowana tylko i wyłącznie na sobie chce wszystkiego i nawet wszystkim nie da się jej zaspokoić, nie potrafiła zdefiniować ani razu siebie,. pomijała moje potrzeby, nie rozumiała ich i nie chciała nawet dojść do porozumienia, nie analizowała wszystkich zajść nie doszukiwała się sedna problemów, jedyne co potrafiła robić to wieczne żebrać o uwagę innych obcych ludzi, o akceptacje i o to żeby nieustannie się nią zajmować i być na każde jej skinięcie. Interesował ją tylko jej własny czubek nosa, i to by jej było dobrze i żeby sprawiano jej przyjemność, nie dbała o to by sprawić przyjemność, np. MNIE?.

Gdy się poznawaliśmy, bylem dla niej ideałem "Ty się tak o mnie starasz", "Ty sie tak mną interesujesz", "To miłość na cale życie", bylem już jej facetem na cale życie, bawiła się mną i moimi uczuciami bylem dla niej tylko zabawką która się jej znudziła. Dopóki tańczę tak jak mi gra, wszystko jest okej, a gdy coś zmieniam i walczę o siebie, zaczyna od razu swoje zagrywki o niezrozumieniu jej potrzeb, o tym że ją ranie, i że jest niedowartościowana i nie kochana.


Przyjechała do mnie, do obcego kraju. Nie miała się czego bać, dałem jej dach nad głową, pomogłem znalesc prace, była tam szanowana i ceniona. Szef poszedł jej tyle na rękę że nie dość że pracowała na pol etatu, to jeszcze dostawała więcej, dużo więcej niż się spodziewała. wypłatę miała dobrą. Lecz jej nie pasowało, mówiła ze ona ma większe ambicje!, ze się wypala i chce się rozwijać!. Bylem w tej restauracji wczoraj, porozmawiać z szefem. Powiedział mi ze jego główny kucharz nie przyszedł do pracy i ze się zwolnił i myślał o tym żeby właśnie zatrudnić moja dziewczynę na stale bo pokazała ze potrafi pracować,  i dać jej jego stanowisko, zarobiła by bardzo dużo, i mogla by kierować kuchnią tak jak jej się podobało. Dodam jeszcze tyle ze do tej pracy w aktualnym miejscu zamieszkania miała około 5 minut drogi na nogach  ale cóż.. Ona została w Polsce smile nie wróciła, miała wątpliwości nie wiedziała co czuje itp. itd. To jej to ułatwiłem i puściłem ją wolno niech leci do swojej kochanej pracy w Polsce gdzie każdy ją kocha i uwielbia i docenia teraz za to że robi dla nich farsze, niech ma "życie jakiego jeszcze nie miała" i może mieć na wszystko "wy*.*ane", i niech teraz każdy wie o tym, że gdy nie było jej w Polsce to nie było farszu..


Gdyby przyjechała postanowiła się zmienić, i pokazała że chce żyć razem ze mną w tym kraju, to miałem dla niej niespodziankę, a mianowicie zmiana miejsca zamieszkania, nowe mieszkanie, nowe perspektywy (bo tego chciała) było to miasto pachnące czekoladą, umiłowała sobie to miasto i nie mogla uwierzyć że w nim pachnie czekoladą dopóki jej tam nie zabrałem. Ja znowu tego miasta nie cierpiałem bo tamtejsi ludzie to straszne dno, nie ukłonią się ani nic i takie tam moje bla bla bla,. prócz tego nie przepadam za miastami. Ale chciałem tego dla niej, dla naszego wspólnego życia. Przeprowadzka oznaczała by pożegnanie się z przynajmniej z trzema moimi motocyklami (Posiadam 5), nie było by zwyczajnie miejsca gdzie postawić, jeden planowałem dać w prezencie mojemu Tacie, bo bardzo mu się oczy świeciły jak widział ten motocykl, a prócz tego marzył właśnie o takim, a reszta poszła by na sprzedaż, za uzyskane pieniądze kupił bym wtenczas samochód jaki zawsze chciała. Codziennie rano mogla by chodzić na zakupy na starym rynku w tym mieście, i zawsze o takim czymś marzyła, a jeśli chodzi o zmianę pracy to wokoło było bardzo dużo wyśmienitych restauracji które dzień w dzień były pełne, Ten prezent kosztował by mnie bardzo dużo, wymagał by dużo poświecenia ale bylem gotowy dla niej to zrobić, i umiał bym być szczęśliwy.

Moje życie jest już od dawna ustabilizowane, chciałem aby nasz związek był również ustabilizowany, lecz ona tego nie chciała, nagle zaczęło ją wszystko swędzieć, zrobiło się za poważnie i musiała z czegoś rezygnować, nie podobało jej się to ze przychodzę urobiony do granic możliwości z pracy, nie podobało jej się to ze zmęczony po pracy kładę się spać, nawet nie raz nie moglem spać bo ona czekała żeby iść ze mną na zakupy, lodówka pusta była mogla iść coś kupić ale nie, bo wtenczas wydala by własne pieniądze, czekała na moje. Nie podobało jej się to że nie nosze jej zmęczony po pracy na rekach i nie przychodzę do domu z tysiącem kwiatów, ani tez to że nie zabieram jej już tak często do restauracji czy na wycieczki. Na urodziny dostała ode mnie organy w drewnianej obudowie, takie co pod ścianą można ustawić , bo lubiła bardzo grac na takich lubiła muzykę ogólnie, tak samo jak zresztą ja lubie, nie cieszyła sie zbytnio, pusty uśmiech i powiedziała ze ona by w sumie to pianino wolała i ze bardzo dziękuje. Nigdy na nich nie zagrała. W jej pustym sercu, zagościła monotonia i zniechęcenie i rozczarowanie czuła się chyba oszukana.. ?

Apropo Serca, wiedziała doskonale ze mam chore serce, i że muszę uprawiać sport jakiś żeby nie wykitować do końca, przez ten cały czas zaledwie raz poszliśmy biegać, ona już nigdy więcej nie poszła, a gdy sam chciałem gdzieś iść to zaraz była obrażona, i niezadowolona. czuć to było po powrocie do domu. Siedziała przed laptopem, popatrzyła na mnie i co robiła? albo komórka w ręce i pisze coś do znajomej, albo facebook,  z zainteresowania jedyne co to rzuciła na odczepne "i jak było?" i koniec, odpowiedziałem to co miałem i koniec tematu. Nie raz jak obiad zrobiła, ( pyszny był zawsze ) ale nie zawsze miałem siły na jedzenie bo bylem do tego stopnia zmęczony, nie rozumiała tego. Zrobiła awanturę że bardzo jej przykro że nie jem tego co robi i że tak się stara i  przestanie cokolwiek robić jak widzi jak sie zachowuje, mi ręce opadały potrzebowałem tylko odpoczynku a potem gdy już trochę odetchnąłem siadałem i jadłem co zrobiła ze smakiem, nigdy nie narzekałem, problem w tym ze przy jej technice gotowania pozostawiała kolosalny syf w zlewie który niejednokrotnie czekał na mnie, tak samo jak pranie do rozwieszenia. Nie ma sensu już więcej pisać


Czytaliście poprzedni mój wpis, myślę że ten będzie jako dopełnienie i zakończenie tego wszystkiego. To musiało się w końcu skończyć smile

Na zakończenie, opowiem wam krótko co stało się dzien po rozstaniu.
Pojechałem na rowerze wysoko w Alpy, złapał mnie deszcz i chcąc wrócić szybko do domu pospieszyłem się troszkę za bardzo jadać w dół, naturalnie zaliczyłem wywrotkę, ale nic mi się nie stało ani mojemu rowerowi ( uff.. ) podczas upadku zatrzymałem się prawie nad przepaścią, trochę mnie otrzepało, zacząłem się śmiać i pojechałem dalej do domu.

Dopiero dzisiaj uświadomiłem sobie co to miało znaczyć.
Po każdym upadku człowiek musi się podnieść i życie toczy się dalej, możemy zatrzymać się na chwile i pomyśleć co złego mogło nas spotkać a następnie należy się cieszyć z tego że wszystko skończyło się szczęśliwie.

Trzymajcie się wszyscy i dziękuje jeszcze raz za odpowiedzi.

Gdybyście mieli jakieś pytania kiedykolwiek to piszcie śmiało. smile

7 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-08-19 18:33:49)

Odp: Dwa Światy

.

8

Odp: Dwa Światy

Usmiechnęłam sie czytajac koncowkę Twojego posta Sekko. Zgadzam się w 100% smile. Czasem trzeba zaliczyc krawedz przepasci by zrozumiec ze nie tędy droga. Gdy to pojmiemy moze byc juz tylko lepiej chociaz potrzeba czasu by zapomniec. Pozdrawiam ciepło. smile

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024