Muszę się poradzić bo jestem przewrażliwiony na punkcie wykorzystywania, zazwyczaj kobiety włażą mi na głowę i przekraczają moje granice.
Na początku lipca poznałem dziewczynę, dostałem jakiś tam sygnał zainteresowania od niej i parę razy się spotkaliśmy od tego czasu. Wszystko z mojej inicjatywy ale dopóki chciała się widywać i była miła to uznałem, że mi to nie przeszkadza. Ja nie jestem osobą, która się szybko decyduje, napala, wysyła jakieś słodkie smsy codziennie więc generalnie to wyglądało pewnie jak spotkania koleżeńskie ale chciałem to pchnąć jakoś do przodu.
Teraz dziewczyna jest na urlopie i miała przebywać w swoim rodzinnym mieście, które jest oddalone od mojego rodzinnego o jakieś 50 km gdzie ja miałem być z racji długiego weekendu, a ponieważ moje miasto jest ładnym miejscem turystycznym więc ją zaprosiłem żeby przyjechała ale teraz trochę się pozmieniały u niej plany bo ciągle nie wybrała się do swojego miasta rodzinnego więc oboje jesteśmy w mieście gdzie mieszkamy na codzień i gdzie się poznaliśmy. Ona jednak nie chce teraz jechać bo ma jeszcze tydzień urlopu więc za długo by była w domu gdzie nie ma co robić i chce zostać na weekend tutaj. Pytała się czy ja zostanę na weekend w takim razie razie ale ja już powiedziałem w domu, że będę wiec nie chcę sie wycofywać. Powiedziałem jej, że jak pojedzie po weekendzie do domu to żeby wróciła na następny weekend to możemy coś zorganizować jakieś góry czy coś ale ona na to, że nie da rady bo jej pewnie nie wypuszczą.
I teraz sprawa wygląda tak, że ja mógłbym nie jechać do domu, tutaj w ten weekend są akurat fajne opcje na spędzanie czasu. Także ten weekend miałbym spoko zaplanowany, a w następny byłbym w domu wtedy co ona. Z drugiej strony mogę zachować się tak jak powiedziałem
i planowałem i wtedy w ten weekend się nie widzimy, w następny też, a potem ja wyjeżdżam na 2 tygodnie wiec myślę, że to koniec znajomości także pierwsza opcja byłaby korzystaniejsza tylko, że jest ale ...
To o czym napisałem na początku. Zawsze w relacjach z dziewczynami to ja muszę się naginać, zmieniać coś, rezygnować z czegoś przez to wchodzą mi na głowę, wykorzystują to. Myślę sobie, że skoro ona nie może wrócić wcześniej na następny weekend żeby się spotkać to dlaczego ja mam się poświęcać. Myślę też, że jakbym teraz powiedział, że zmieniłem plany i jednak zostaję to wyszło by, że mi zależy.
Dodam tylko, ze ta dziewczyna jest wobec mnie absolutnie fair i nie mam jej nic do zarzucenia ale taki sposób myślenia pojawia się u mnie po negatywnych doświadczeniach z innych znajomości.