Witam.
W maju byłam u ginekologa,która stwierdziła, że prawdopodobnie mam wirusa HPV. Zaczęły się dodatkowe badania na potwierdzenie.
Przedwczoraj byłam na wycinaniu zmian,które jak stwierdziła moja ginekolog są zmianami świadczącymi o tym wirusie.
Nie wiem na jakim etapie jest ten wirus,bo wyczytałam, że on powoduje raka szyjki macicy jestem w grupie wysokiego ryzyka,ponieważ moja bliska ciocia zmarła na tego raka,ale ona zmarła 23 lata temu więc medycyna posunęła się do przodu od tamtego czasu.
Nie wiem czy się zaszczepić na tego wirusa jeżeli już go mam. Czy to coś pomoże? Czy jest sens? Czy po prostu czekać na rozwój wydarzeń i regularnie się sprawdzać. Moja ginekolog nic nie powiedziała jedynie tyle,że to są płatne szczepienia.
Była któraś może w takiej sytuacji? Co z moim partnerem? Czy on też ma iść się gdzieś przebadać?