Jak walczyć o byłą? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak walczyć o byłą?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1 Ostatnio edytowany przez blueEyes123 (2015-08-11 01:09:21)

Temat: Jak walczyć o byłą?

Witam,

Chciałbym poradzić się Was co zrobić w sytuacji w jakiej się ostatnio znalazłem. Ze swoją partnerką byłem przez około 6-7 lat w trakcie których kilka razy się rozeszliśmy, ale zawsze do siebie wracaliśmy. Byliśmy ze sobą od początku liceum i nawzajem zawsze bardzo siebie potrzebowaliśmy, ze względu na trudne sytuacje jakie rzucał przed nas los (ciężka sytuacja materialna obojga nas, pewne braki w poczuciu własnej wartości). Razem szliśmy więc przez życie będąc dla siebie wsparciem, jednak nasz związek nie należał do typu szalonych, pełnych namiętności, itp. Byliśmy ze sobą mocno związani, jednak po pewnym czasie nasza relacja przerodziła się odrobinę w bytowanie i zapewne przyzwyczajenie, ale to też miało swój urok. Jak już wspomniałem byliśmy doskonałymi przyjaciółmi (moja partnerka mówiła mi rzeczy, których wstydziła się powiedzieć innym osobom, ale najważniejsze było to, że zawsze doskonale ją rozumiałem, właśnie przez to, że nasze życiowe doświadczenia się mocno pokrywały) i mieliśmy w praktyce na wszystkie kwestie związane z życiem bardzo podobne podejście. Zawsze starałem się jej pomóc tak bardzo, jak tylko mogłem i być z nią w trudnych dla niej chwilach.

Problemy w naszym związku wynikały głównie z tego, że pomimo naszego bardzo dobrego rozumienia siebie nawzajem nie układało nam się do końca w sferze seksualnej. Z jakiegoś powodu coś w wyglądzie mojej dziewczyny mi nie odpowiadało często (była jednak ładną kobietą, która podobała się bez problemu innym facetom), przez co nabawiła się kompleksów i ciężko było o zaangażowanie z jej strony, bo bała się, że coś mi się znowu nie spodoba. Bardzo tego żałowałem, bo od zawsze wiedziałem, że to co mnie w niej głównie interesuje to wspaniały charakter i to jaką jest osobą.

Powiem Wam, że od tej właśnie strony była ona zawsze dla mnie ucieleśnieniem tego wszystkiego czego szukałem w kobiecie. Inteligentna, mądra, bardzo pracowita, uczciwa, niezależna (miała własne życie i potrafiła doskonale zorganizować sobie zajęcia beze mnie), towarzyska, wytrwała (na wszystko co miała w życiu dobrego musiała sama zapracować i zawsze starałem się jej z tym pomagać).

Na początku 2014 roku ostatecznie postanowiliśmy się rozstać (choć ja nadal chciałem z nią być), jednak utrzymywaliśmy dalej bardzo dobrą znajomość. W tym czasie dwa razy moja była miała kogoś na oku, jednak ostatecznie okazywało się, że tamci faceci nie wykazywali szczególnego zaangażowania i nic z tych relacji nie wychodziło. Słuchałem jak o nich mówi i było mi zawsze ciężko na sercu, gdyż gdzieś wewnątrz chciałem z nią ponownie być. Utrzymywaliśmy dalej relacje, które były blisko związku (co jakiś czas zdarzało się nawet pobawić w łóżku), jednak nie był on sformalizowany. Liczyłem bardzo na to, że ona podejmie jakiś zdecydowany krok z tę stronę, ponieważ zawsze było tak, że przez moje starania wracaliśmy do siebie. Nie nastąpiło to jednak i około półtora miesiąca temu moja była odnowiła kontakt ze swoim znajomym (chciała go po prostu o coś zapytać) i zaprosił on ją razem z koleżanką do siebie do miasta (na drugi koniec Polski) na weekend. Nocowały u niego w domu, a później pojechały do niego ponownie. Wtedy właśnie moja była zobaczyła, że temu facetowi na niej zależy, nie podejmował on jednak jeszcze jakiś szczególnych działań. Postanowił jednak zaprosić ją na wycieczkę, której cel wybrała moja była. Podróż kosztowała kilkanaście tysięcy złotych (gość dobrze zarabia i ma firmowe mieszkanie), jednak jestem pewien, że dalszy rozwój wypadków nie miał z tym dużo wspólnego, bo moja partnerka nie była nigdy interesowna i nie interesowały jej pieniądze partnera. Na pewno jednak zrobiło to na niej wrażenie, gdyż pokazał on jej całkiem nowy świat, do którego nie miała wcześniej wstępu. Właśnie w trakcie tej wycieczki, postanowiła ona zaryzykować i pocałowała go. Przerodziło się to oczywiście natychmiast w związek. Przez kilka tygodni nawzajem do siebie jeździli w weekendy. Kilka dni temu dodatkowo okazało się, że znalazł on dla niej pracę w firmie, w której jest pracownikiem (moja była ma pracę, jednak chciała ją zmienić już od dawna) i jak się zapewne domyślacie zgodziła się na przyjęcie jego propozycji, co wiąże się z jej przeprowadzką do innego miasta (oczywiście będą mieszkać razem). Oboje są zdania, że to wspólne mieszkanie to trochę za szybko i ta oferta pracy niejako ich do tego zmusiła, jednak mimo wszystko postanowili się na to zdecydować. Podsumowując od miesiąca są parą, a za kolejnych kilka tygodni będą razem mieszkali.

Te wszystkie informacje kompletnie mnie zaskoczyły i rozbiły emocjonalnie. Nie mogłem spać, jeść, pracować. Do teraz ciężko mi myśleć o czymś innym niż o niej i tym jak bardzo chciałbym z nią ponownie być. Całe to doświadczenie otworzyło mi oczy na to, jak bardzo mi na niej zawsze zależało i ile dla mnie znaczyła, zarówno jako kobieta (teraz podoba mi się dużo bardziej i nie miałbym się o co przyczepić), jak i przyjaciółka. Bez wątpienia mogę powiedzieć, że jest to dla mnie najgorszy okres w całym moim życiu (choć po rozstaniu na początku 2014, o którym pisałem, było podobnie, jednak trochę łagodniej). Widzę teraz, że szansa na bycie z kobietą, którą kocham praktycznie na pewno została zamknięta.

Zapewne popełniłem wiele błędów po tym jak dowiedziałem się, że znalazła nowego partnera, bo oczywiście zapewniałem ją o swoich uczuciach, o tym, że również mogę dać jej szczęście, którego pragnie i że razem możemy osiągnąć wszystko to, co sobie zaplanowaliśmy. Niewiele to jednak dało i musiałem przyjąć, że była chce być tylko z nowym facetem. Na moje pytania odnośnie tego, czy mam jeszcze u niej jakiekolwiek szanse odpowiedziała, że w tym momencie nie i żebym na nią nie czekał. Zaproponowałem, że jeśli w przyszłości będzie sama, to żeby się ze mną skontaktowała i zobaczymy, co wtedy z tego wyniknie, na co się zgodziła. Dowiedziałem się również, że przed tym jak odnowiła kontakt z tym znajomym, była teoretyczna możliwość, żebyśmy się zeszli, jednak oczekiwała ode mnie podjęcia pierwszego kroku, o czym już wcześniej pisałem, że ja dążyłem do sytuacji odwrotnej (niemniej jednak dla nowego faceta potrafiła się odważyć, a dla mnie nie).

Zdaję sobie sprawę z tego, że moja sytuacja jest w tym momencie beznadziejna i nie mogę na moją była w żaden sposób wpłynąć. Postanowiłem jednak, że to wydarzenie będzie początkiem mojej przemiany w życiu. Jej pierwszym elementem stał się skok na spadochronie, co było ekstremalną odmianą od mojego statecznego życia. Drugim elementem będzie rozpoczęcie chodzenia na siłownię w tym miesiącu.

Czy sądzicie, że istnieje jakaś szansa na to, że uda mi się odzyskać moją miłość? Jak powinienem się teraz zachowywać?

Z góry dziękuje za wszelkie sugestie i przepraszam za tak długi post, ale chciałem jak najlepiej nakreślić cała sytuację.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-08-11 02:04:56)

Odp: Jak walczyć o byłą?
blueEyes123 napisał/a:

Na moje pytania odnośnie tego, czy mam jeszcze u niej jakiekolwiek szanse odpowiedziała, że w tym momencie nie i żebym na nią nie czekał. Zaproponowałem, że jeśli w przyszłości będzie sama, to żeby się ze mną skontaktowała i zobaczymy, co wtedy z tego wyniknie, na co się zgodziła.

Aż syknęłam z bólu czytając te słowa...
Zastanawia mnie, dlaczego w sytuacji rozstania oprócz ukochanej osoby tracimy jednocześnie wzrok, słuch, rozum i to, co najważniejsze - godność i honor.
 
Ona się zgodziła na to, abyś Ty cierpliwie czekał w "blokach startowych", bo być może kiedyś znudzi się swoją nową męską zabawką i wróci do Ciebie. Co za wspaniałomyślność!
Będziesz teraz siedział na wieki wieków w "poczekalni" i wyglądał SMS-ka od niej albo zaczepki na Facebook'u???

Niebieskooki, czy Ty naprawdę sądzisz, że nie jesteś wart tego, aby jakaś dziewczyna słysząc tylko Twoje kroki na schodach już drżała ze szczęścia?

3

Odp: Jak walczyć o byłą?

Teraz to masz chodzić na bardzo długie spacery, gokarty, strzelnicę i siłownię.
Wiesz jakie piękne kobiety chodzą na siłownię?
Zobacz jutro wink

4 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-11 11:11:08)

Odp: Jak walczyć o byłą?
blueEyes123 napisał/a:

...Czy sądzicie, że istnieje jakaś szansa na to, że uda mi się odzyskać moją miłość? Jak powinienem się teraz zachowywać?
....

Tak, ale wyłącznie jako piąte koło tzn zapasowe, pomiędzy kolejnymi miłościami, które wcale nie muszą nastąpić, jako ew. chwilowa zapchajdziura.
Gdyby kiedykolwiek była sama to wcale nie znaczy, że do Ciebie wróci. Jeśli już to na chwilę.
Ty wypowiadając te nieszczęsne słowa, na jakie wskazała Aurora, poprosiłeś by widziała Ciebie w roli dywanika, bądź pisząc brutalniej, spluwaczki.
W ten sposób zamiast zwiększyć, zmniejszyłeś swoje szanse.
Co masz robić ? Cierpliwie czekać, nie pozwolić sobie na kontakty z innymi dziewczynami bo mogłoby ją to rozgniewać, najlepiej iść do zakonu i umartwiać się do końca życia.

Dobra: a tak na poważnie, napisz co Ci się nie podobało, bo ja nie rozumiem.
Przyjmij na klatę, że stało się to co się stało

blueEyes123 napisał/a:

... .chciała go po prostu o coś zapytać ...

Fajna bajeczka... jak mawiają starzy górale "bujać to my ale nie nas"
po prostu

blueEyes123 napisał/a:

... około półtora miesiąca temu moja była odnowiła kontakt ze swoim znajomym ...

ten kolega był od dawna w jej życiu, być może dowiedział się, że jest wolna, może wcześniej na nią "polował" i zdarzyła się okazja, być może ona świadomie sprawiła, że zaczęły mu o tym ćwierkać wróble. W przypadek raczej bym nie wierzył.
Kolega akceptował to co Tobie w niej się nie podobało, a dziewczyna latami dusiła to w sobie. Uważam, że wbrew pozorom na tym punkcie była wrażliwa i po prostu "przelało się".
Być może zrozumiała, że denerwowała ją ta niepewność.
Prawdopodobnie przy nim, wyzbyła się wspomnianych kompleksów i zaczęła doceniać (ona i wspomniany kolega) jej sfery, których nie doceniano wcześniej.
Z tego chleba nie będzie, nie ma już dla Ciebie mąki w tym składzie. Musisz zmienić sklep.
Wyciągnij wnioski z tego co się stało byś nie powielał błędów. Teraz boli ale przejdzie choć na razie nie dopuszczasz takiej opcji.

Nie walcz o nią, walcz o siebie, w Twoim przypadku te dwie rzeczy stoją w sprzeczności.
Im szybciej ją sobie odpuścisz, tym szybciej "wrócisz do żywych"
Wbrew pozorom, ona widząc Ciebie "nowego" może zmodyfikować nadszarpnięte, wskazanym przez Aurorę cytatem, zdanie na Twój temat i zechcieć wrócić.
Tylko czy Ty wtedy będziesz tego jeszcze chciał ?

Przyłaczam się do pytania:

aurora borealis napisał/a:

... naprawdę sądzisz, że nie jesteś wart tego, aby jakaś dziewczyna słysząc tylko Twoje kroki na schodach już drżała ze szczęścia?

...

5 Ostatnio edytowany przez blueEyes123 (2015-08-11 11:18:09)

Odp: Jak walczyć o byłą?
aurora borealis napisał/a:

Będziesz teraz siedział na wieki wieków w "poczekalni" i wyglądał SMS-ka od niej albo zaczepki na Facebook'u???

Niestety tak to teraz wygląda...

@bullet: co do tego "starego znajomego", to jestem pewien, że wcześniej znali się tylko kilka dni, później nie utrzymywali kontaktu. Moja była jest szczerą osobą i nie sądzę, żeby miała powód mnie okłamywać w tym względzie. Faktycznie jest tak, że on w pełni ja zaakceptował, jak to określiła: "nie sądziłam, że tak po prostu ktoś będzie chciał ze mną być", oczywiście zapomniała jak ja o nią walczyłem i ile poświęciłem, żeby było jej dobrze i zawsze również była w centrum mojej uwagi. Z tego co opowiadała, to jest im teraz w wspaniale, dużo rozmawiają, świetnie im się układa w łóżku, po prostu szaleją za sobą. To boli, bo pamiętam, jak tak samo ekstatycznie było między nami jak zaczynaliśmy nasz związek, a w jej głowie to wspomnienie chyba zadusiła.

aurora borealis napisał/a:

Niebieskooki, czy Ty naprawdę sądzisz, że nie jesteś wart tego, aby jakaś dziewczyna słysząc tylko Twoje kroki na schodach już drżała ze szczęścia?

Myślę, że jestem tego wart. Mam bardzo przeciętną urodę (trzeba popracować nad tym na siłowni), ale myślę, że nadrabiam to osobowością i mógłbym zapewnić kobiecie to, czego oczekuje. Ciężko mi trochę pisać takie słowa, bo nie jestem typem człowieka, który lubi się chwalić w ten sposób. W ogóle wizja takiej dziewczyny, która drży na wspomnienie o mnie jest piękna, ale ciężko mi sobie na razie wyobrazić, że taka kobieta gdzieś tam na mnie czeka. Po tylu latach w jednym związku, zwłaszcza z kobietą, która bardzo osobowościowo mi odpowiadała, trudno mi uwierzyć, że istnieje jakaś lepsza partnerka. Może jakoś pesymistycznie to widzę, ale z tego co zaobserwowałem ciężko jest znaleźć sensowną partnerkę. O ile jakby kobieta już mnie poznała, to być może miałbym jakieś szanse ją zatrzymać, tak samo zdobycie jej zainteresowania na razie wydaje mi się nieosiągalne.

6

Odp: Jak walczyć o byłą?

Jestes jej przyjacielam tak? Wiec ciesz sie ze jej zycie sie uklada. Jesli nauczysz sie tego zobaczysz ze bedzie ci latwiej. Nie wazne z kim jest szczesliwa najwazniejsze ze osoba ktora ty sobie cenisz zaznaje szczescia. Nie kazda przyjazn to milosci postaw sie na jej miejscu, moze poczula ze to tylko wielka przyjazn a nie prawdziwe uczucie. Jak ty bys sie czul gdybys mial jakas inna koleznake kotra by sie w Tb zakochala za to ty czulbys tylko do niej przyjazn? Wiec jesli masz z nia kontakt to nie stawiaj jej pod murem i nie pisz jej ze dalej cos do niej czujesz itp. pisz z nia jak z przyjaciolka. Czy masz szanse? Nie bede oszukiwal szasne sa ale bardzo bardzo male i to jzu nei zalezy od cb tylko od niej bd chciala to Ci to powie albo napsize. hmmm..... moze z czasem stwierdzi ze to jednak Cb brakuje w jej zyciu bo czesto usiwadamiamy sobie cos dopiero wtedy gdy to tracimy ;p. Sa rozne kobiety chocaiz jesli o nie chodzi to one lubia dreszczyk emocji taki spontan jednego dnia poznaje takiego ksiecia z bajki ktory obiecuje i opowiada jak to bd a pozniej wieszksoc konczny sie w ten sam sposob wiem to po kolezankach. Tak jak czesto faceta latwo jest omamic wygladem(bo na tym punkcie jestesmy zaslepieni a przynajmniej wiekszosc mezczyzn) tak kobiete latwiej oczarowac slowami.

Takze sprobuj zastosowac sie do moich rad. Skoro jest dla Ciebie taka wazna to powinienes sie z tego cieszyc, nie wazne czy to ty dajesz jej te szczescie czy jakis inny albo nawet twoj najgorszy wrog, bo dla ciebie powinno byc najwazniejsze ze to szczescie ma. Zobaczysz ze jesli tak zaczniesz postrzegac to sytuacje to bedzie ci o wiele latwiej. To naprawde dziala a bardzo rzadko jest stosowane smile

PS i jesli masz z nia kontakt dalej smsy czy przez tel to nie pisz jej ze cos czujesz daj jej poznac ze u cb tez to uczucie przeminelo bo w innym przypadku bd stawial ja w truden sytuacji.

7 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-08-11 13:19:45)

Odp: Jak walczyć o byłą?
aurora borealis napisał/a:

Będziesz teraz siedział na wieki wieków w "poczekalni" i wyglądał SMS-ka od niej albo zaczepki na Facebook'u???

blueEyes123 napisał/a:

Niestety tak to teraz wygląda...

Wydajesz się być łebskim gościem, więc mam dla Ciebie inną propozycję niż ustawianie radarów na sygnał od obcych i dawno już odległych od Ciebie "cywilizacji". Za parę dni rozpocznie się Vuelta a Espana oraz kolejny etap F1. Do tego czasu sam wsiądź na bike'a, wyobraź sobie że jesteś Marcinem Białobłockim, kup orzeszki ziemne, trochę słonecznika i dobre piwo. Jeśli trudno Ci przeżywać w samotności wielkie emocje - zaproś jakiegoś kumpla, z którym się lubisz. Zrób w ten sposób "pożegnanie z Afryką" tj. suchą ziemią wypalonego już dawno uczucia (Jej do Ciebie). Przenieś się w jakieś żyźniejsze i bardziej przyjazne normalnemu mężczyźnie tereny ;-)))

aurora borealis napisał/a:

Niebieskooki, czy Ty naprawdę sądzisz, że nie jesteś wart tego, aby jakaś dziewczyna słysząc tylko Twoje kroki na schodach już drżała ze szczęścia?

blueEyes123 napisał/a:

Myślę, że jestem tego wart.

Ja też mam pewność, że jesteś. Podpowiada mi to moja kobieca intuicja ;-)))

blueEyes123 napisał/a:

Mam bardzo przeciętną urodę (trzeba popracować nad tym na siłowni), ale myślę, że nadrabiam to osobowością i mógłbym zapewnić kobiecie to, czego oczekuje.

A co Ty znowu z tą urodą wyskoczyłeś?! Wygląd nadrabiasz osobowością? TVN Style oglądasz, czy co? (Obciach!!! ;-)))
Nikt Ci jeszcze nie powiedział, że najseksowniejszą częścią ciała mężczyzny jest mózg?
Chcesz wyrzeźbić "abdominały", a jaki masz plan na Twój mózg, aby nie ustawiał Cię - jak słusznie stwierdził Bullet - w roli spluwaczki?

blueEyes123 napisał/a:

W ogóle wizja takiej dziewczyny, która drży na wspomnienie o mnie jest piękna, ale ciężko mi sobie na razie wyobrazić, że taka kobieta gdzieś tam na mnie czeka. Po tylu latach w jednym związku, zwłaszcza z kobietą, która bardzo osobowościowo mi odpowiadała, trudno mi uwierzyć, że istnieje jakaś lepsza partnerka.

Powtórz, to głośno, proszę, bo nie wiem czy Cię dobrze zrozumiałam... Osobościowo odpowiada Ci partnerka, która za parę tysiaków przejechała się z innym chłopem do Meksyku w celach "poszerzenia horyzontów" i migdali się z nim od tamtego czasu?

blueEyes123 napisał/a:

Może jakoś pesymistycznie to widzę, ale z tego co zaobserwowałem ciężko jest znaleźć sensowną partnerkę. O ile jakby kobieta już mnie poznała, to być może miałbym jakieś szanse ją zatrzymać, tak samo zdobycie jej zainteresowania na razie wydaje mi się nieosiągalne.

Kubuś Fatalista?
Osiołek Kłapouchy?
;-)))

8

Odp: Jak walczyć o byłą?
blueEyes123 napisał/a:

Witam,

Chciałbym poradzić się Was co zrobić w sytuacji w jakiej się ostatnio znalazłem. Ze swoją partnerką byłem przez około 6-7 lat w trakcie których kilka razy się rozeszliśmy, ale zawsze do siebie wracaliśmy. Byliśmy ze sobą od początku liceum i nawzajem zawsze bardzo siebie potrzebowaliśmy, ze względu na trudne sytuacje jakie rzucał przed nas los (ciężka sytuacja materialna obojga nas, pewne braki w poczuciu własnej wartości). Razem szliśmy więc przez życie będąc dla siebie wsparciem, jednak nasz związek nie należał do typu szalonych, pełnych namiętności, itp. Byliśmy ze sobą mocno związani, jednak po pewnym czasie nasza relacja przerodziła się odrobinę w bytowanie i zapewne przyzwyczajenie, ale to też miało swój urok. Jak już wspomniałem byliśmy doskonałymi przyjaciółmi (moja partnerka mówiła mi rzeczy, których wstydziła się powiedzieć innym osobom, ale najważniejsze było to, że zawsze doskonale ją rozumiałem, właśnie przez to, że nasze życiowe doświadczenia się mocno pokrywały) i mieliśmy w praktyce na wszystkie kwestie związane z życiem bardzo podobne podejście. Zawsze starałem się jej pomóc tak bardzo, jak tylko mogłem i być z nią w trudnych dla niej chwilach.

Problemy w naszym związku wynikały głównie z tego, że pomimo naszego bardzo dobrego rozumienia siebie nawzajem nie układało nam się do końca w sferze seksualnej. Z jakiegoś powodu coś w wyglądzie mojej dziewczyny mi nie odpowiadało często (była jednak ładną kobietą, która podobała się bez problemu innym facetom), przez co nabawiła się kompleksów i ciężko było o zaangażowanie z jej strony, bo bała się, że coś mi się znowu nie spodoba. Bardzo tego żałowałem, bo od zawsze wiedziałem, że to co mnie w niej głównie interesuje to wspaniały charakter i to jaką jest osobą.

Powiem Wam, że od tej właśnie strony była ona zawsze dla mnie ucieleśnieniem tego wszystkiego czego szukałem w kobiecie. Inteligentna, mądra, bardzo pracowita, uczciwa, niezależna (miała własne życie i potrafiła doskonale zorganizować sobie zajęcia beze mnie), towarzyska, wytrwała (na wszystko co miała w życiu dobrego musiała sama zapracować i zawsze starałem się jej z tym pomagać).

Na początku 2014 roku ostatecznie postanowiliśmy się rozstać (choć ja nadal chciałem z nią być), jednak utrzymywaliśmy dalej bardzo dobrą znajomość. W tym czasie dwa razy moja była miała kogoś na oku, jednak ostatecznie okazywało się, że tamci faceci nie wykazywali szczególnego zaangażowania i nic z tych relacji nie wychodziło. Słuchałem jak o nich mówi i było mi zawsze ciężko na sercu, gdyż gdzieś wewnątrz chciałem z nią ponownie być. Utrzymywaliśmy dalej relacje, które były blisko związku (co jakiś czas zdarzało się nawet pobawić w łóżku), jednak nie był on sformalizowany. Liczyłem bardzo na to, że ona podejmie jakiś zdecydowany krok z tę stronę, ponieważ zawsze było tak, że przez moje starania wracaliśmy do siebie. Nie nastąpiło to jednak i około półtora miesiąca temu moja była odnowiła kontakt ze swoim znajomym (chciała go po prostu o coś zapytać) i zaprosił on ją razem z koleżanką do siebie do miasta (na drugi koniec Polski) na weekend. Nocowały u niego w domu, a później pojechały do niego ponownie. Wtedy właśnie moja była zobaczyła, że temu facetowi na niej zależy, nie podejmował on jednak jeszcze jakiś szczególnych działań. Postanowił jednak zaprosić ją na wycieczkę, której cel wybrała moja była. Podróż kosztowała kilkanaście tysięcy złotych (gość dobrze zarabia i ma firmowe mieszkanie), jednak jestem pewien, że dalszy rozwój wypadków nie miał z tym dużo wspólnego, bo moja partnerka nie była nigdy interesowna i nie interesowały jej pieniądze partnera. Na pewno jednak zrobiło to na niej wrażenie, gdyż pokazał on jej całkiem nowy świat, do którego nie miała wcześniej wstępu. Właśnie w trakcie tej wycieczki, postanowiła ona zaryzykować i pocałowała go. Przerodziło się to oczywiście natychmiast w związek. Przez kilka tygodni nawzajem do siebie jeździli w weekendy. Kilka dni temu dodatkowo okazało się, że znalazł on dla niej pracę w firmie, w której jest pracownikiem (moja była ma pracę, jednak chciała ją zmienić już od dawna) i jak się zapewne domyślacie zgodziła się na przyjęcie jego propozycji, co wiąże się z jej przeprowadzką do innego miasta (oczywiście będą mieszkać razem). Oboje są zdania, że to wspólne mieszkanie to trochę za szybko i ta oferta pracy niejako ich do tego zmusiła, jednak mimo wszystko postanowili się na to zdecydować. Podsumowując od miesiąca są parą, a za kolejnych kilka tygodni będą razem mieszkali.

Te wszystkie informacje kompletnie mnie zaskoczyły i rozbiły emocjonalnie. Nie mogłem spać, jeść, pracować. Do teraz ciężko mi myśleć o czymś innym niż o niej i tym jak bardzo chciałbym z nią ponownie być. Całe to doświadczenie otworzyło mi oczy na to, jak bardzo mi na niej zawsze zależało i ile dla mnie znaczyła, zarówno jako kobieta (teraz podoba mi się dużo bardziej i nie miałbym się o co przyczepić), jak i przyjaciółka. Bez wątpienia mogę powiedzieć, że jest to dla mnie najgorszy okres w całym moim życiu (choć po rozstaniu na początku 2014, o którym pisałem, było podobnie, jednak trochę łagodniej). Widzę teraz, że szansa na bycie z kobietą, którą kocham praktycznie na pewno została zamknięta.

Zapewne popełniłem wiele błędów po tym jak dowiedziałem się, że znalazła nowego partnera, bo oczywiście zapewniałem ją o swoich uczuciach, o tym, że również mogę dać jej szczęście, którego pragnie i że razem możemy osiągnąć wszystko to, co sobie zaplanowaliśmy. Niewiele to jednak dało i musiałem przyjąć, że była chce być tylko z nowym facetem. Na moje pytania odnośnie tego, czy mam jeszcze u niej jakiekolwiek szanse odpowiedziała, że w tym momencie nie i żebym na nią nie czekał. Zaproponowałem, że jeśli w przyszłości będzie sama, to żeby się ze mną skontaktowała i zobaczymy, co wtedy z tego wyniknie, na co się zgodziła. Dowiedziałem się również, że przed tym jak odnowiła kontakt z tym znajomym, była teoretyczna możliwość, żebyśmy się zeszli, jednak oczekiwała ode mnie podjęcia pierwszego kroku, o czym już wcześniej pisałem, że ja dążyłem do sytuacji odwrotnej (niemniej jednak dla nowego faceta potrafiła się odważyć, a dla mnie nie).

Zdaję sobie sprawę z tego, że moja sytuacja jest w tym momencie beznadziejna i nie mogę na moją była w żaden sposób wpłynąć. Postanowiłem jednak, że to wydarzenie będzie początkiem mojej przemiany w życiu. Jej pierwszym elementem stał się skok na spadochronie, co było ekstremalną odmianą od mojego statecznego życia. Drugim elementem będzie rozpoczęcie chodzenia na siłownię w tym miesiącu.

Czy sądzicie, że istnieje jakaś szansa na to, że uda mi się odzyskać moją miłość? Jak powinienem się teraz zachowywać?

Z góry dziękuje za wszelkie sugestie i przepraszam za tak długi post, ale chciałem jak najlepiej nakreślić cała sytuację.


Ty lepiej zacznij myśleć, jak walczyć o, a właściwie uratować to, co zostało z twoich jaj, chłopcze, bo są w fazie zaniku smile

To jednak prawda. Widać dramatyczny deficyt męskości na tym grajdole. Teraz już tylko partenogeneza i możemy powoli się zwijać panowie.

Weź się w garść i przestań jęczeć!

Doom

Odp: Jak walczyć o byłą?
Doom napisał/a:

Teraz już tylko partenogeneza i możemy powoli się zwijać panowie.

Doom,
Jeśli tacy jak Ty mają zacząć się zwijać, to ja jako pierwsza, tępym nożem popełnię seppuku...

10

Odp: Jak walczyć o byłą?
aurora borealis napisał/a:
Doom napisał/a:

Teraz już tylko partenogeneza i możemy powoli się zwijać panowie.

Doom,
Jeśli tacy jak Ty mają zacząć się zwijać, to ja jako pierwsza, tępym nożem popełnię seppuku...



I byłaby to śmierć zaprawdę pozbawiona sensu droga Auroro! (Niegodzien jestem i mniejszych znacznie poświęceń:)

Nie widać tego (bo i nie ma jak) ale się rumienię, jak nie przymierzając uczniak smile

Padam do nóg Szanownej!

11

Odp: Jak walczyć o byłą?

Miałeś i nie doceniałeś, straciłeś i od razu w Twoich oczach została miss świata. Klasyka gatunku. Ona poczuła smak innego...życia, spodobało się jej, przykro. Ty też zacznij żyć swoim życiem. Przechodzony związek, wyciągnij wnioski na przyszłość.
Czytam i mam wrażenie, że jesteś mocno zaskoczony, że ona ( taka jakaś tam) znalazła sobie kogoś, zmieniła pracę, życie. I to wszystko bez Ciebie, no szok totalny.

12 Ostatnio edytowany przez blueEyes123 (2015-08-11 16:13:35)

Odp: Jak walczyć o byłą?

W tym przypadku nie mogę się zgodzić, bo zawsze bardzo ją doceniałem (jak nikt inny w jej życiu łącznie z rodziną). Szokiem nie było samo to, że kogoś znalazła, tylko sytuacja, w której jednego dnia jesteśmy praktycznie parą, a drugiego już jest z innym.

Oczywiście ktoś powie, że mogłem zrobić ten pierwszy krok, ale byłem trochę zmęczony tym, że to ja musiałem inicjować nasze powroty. Brakowało mi takiego poczucia, że ona pragnie ze mną być. Może to dziecinne trochę, sam nie wiem, ale na powrocie musi zależeć obu osobom.

13

Odp: Jak walczyć o byłą?
blueEyes123 napisał/a:

Problemy w naszym związku wynikały głównie z tego, że pomimo naszego bardzo dobrego rozumienia siebie nawzajem nie układało nam się do końca w sferze seksualnej. Z jakiegoś powodu coś w wyglądzie mojej dziewczyny mi nie odpowiadało często (była jednak ładną kobietą, która podobała się bez problemu innym facetom), przez co nabawiła się kompleksów i ciężko było o zaangażowanie z jej strony, bo bała się, że coś mi się znowu nie spodoba. Bardzo tego żałowałem, bo od zawsze wiedziałem, że to co mnie w niej głównie interesuje to wspaniały charakter i to jaką jest osobą.

Za ten akapit powinieneś dostać od niej kopa.

14

Odp: Jak walczyć o byłą?

Zdaję sobie sprawę z tego, że tym ją krzywdziłem i zawsze bardzo mi to ciążyło na sercu. Wiem jednak, że byłbym w stanie to naprawić. Kopa jak widać dostałem i pomimo tego wszystkiego co udało nam się razem w związku osiągnąć to zapewne było decydującym czynnikiem jego rozpadu. Nie mam w tym przypadku nic na swoją obronę. Byłem jej najlepszym przyjacielem, powiernikiem, starałem się jak mogłem, żebyśmy mieli w przyszłości lepsze życie, ale widocznie to było za mało, albo po prostu minęliśmy się ze wzajemnymi oczekiwaniami.

15

Odp: Jak walczyć o byłą?

Zdajesz więc sobie z tego sprawę, super. Poszukaj kogoś kto spełni te oczekiwania.
Szkoda tylko,że ideałów nie ma i Ty też nie jesteś idealny...

16 Ostatnio edytowany przez blueEyes123 (2015-08-11 17:04:04)

Odp: Jak walczyć o byłą?

Oczywiście, że nie jestem idealny, ideału również nie szukam, bo to byłoby nierealne, trudno jednak znaleźć kobietę "do życia", a taką była moja partnerka. Absolutnie nie zrzucam z siebie ani grama winy i to wszystko co się wydarzyło wiele mnie nauczyło.

17

Odp: Jak walczyć o byłą?

Kobiety chcą być pożądane, uwielbiane a nie ,,do życia", ona to czuła. Poszła za tym który spełniał jej oczekiwania. Tak, właśnie z dnia na dzień, najwidoczniej z jej strony też nie było do Ciebie mega uczucia.

18

Odp: Jak walczyć o byłą?

Tak jak pisałem w pierwszym poście, przed tym jak znalazła nowego faceta, zachowywaliśmy się jak para w dużej mierze, łącznie z tym, że jej pożądałem. Nie odczytuj "do życia" jako coś negatywnego, bo to w mojej notacji oznacza kobietę, która ma po prostu poukładane w głowie.

19 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-08-11 19:29:34)

Odp: Jak walczyć o byłą?

Blue,

Nie chciałabym zaogniać sytuacji...
Zwróć jednak uwagę, że sam piszesz, iż dwukrotnie w czasie Waszych kolejnych "separacji" ta dziewczyna szukała sobie  "zastępcy" i znajdowała go. Z moich obserwacji dojrzałych ludzkich zachowań wynika, że jeśli ktoś twierdzi, że nie ma pewności w jakiejś sprawie, gdy szuka rozwiązań, gdy chce sam sprawdzić dogłębnie motywy, jakimi się kieruje, gdy chce wiedzieć czy tęskni, czy coś głębszego niż przyjaźń łączy go z drugą osobą, to nie szuka sobie "wyjść awaryjnych", nie nawiązuje nowych relacji o charakterze bliskości, ale robi coś zupełnie przeciwnego. Nie dąży w tym czasie do żadnych związków, nie kładzie na brudny stół nowego obrusa...

To, co piszesz o świadomości własnych błędów, jest bardzo wartościowe. Wielu porzuconych po rozstaniu robi takie analizy i długo zastanawia się  nad "krzywdami", jakie wyrządzili drugiemu, kochanemu przez siebie człowiekowi. Często jednak jest tak, że je demonizują, bo przyczyna rozpadu związku bywa zgoła inna.

Pojawił się też w Twojej opowieści ważny motyw - ona z powodu Twojego niezadowolenia mogła nabawić się kompleksów... Staliście się parą w wieku nastoletnim. Dla młodziutkich dziewczyn nawet delikatna sugestia dotycząca np. ich wyglądu urasta czasami do potężnego problemu, gdyż są one jeszcze bardzo niedojrzałe, niepewne swojego uroku, nie rozumiejące aluzji. I pewnie tak, jak i Ty czułbyś się fatalnie gdyby ona oceniała Twoją sprawność, czy wytykała Ci to, co w Twoim wyglądzie nie jest idealne, tak dla każdej kobiety jest to prawdziwy cios. Nie wiem, co prawda o co chodziło między Wami w tej kwestii i czy moja uwaga nie jest przypadkiem  niestosowna, ale w przyszłości staraj się albo tak dobierać partnerki, aby ich "nieładne detale" nie stanowiły dla Ciebie problemu, albo zamilknij na wieki, pamiętając o tym, że dla kochającej Cię kobiety jesteś lustrem i to Twoja miłość i akceptacja sprawiają, że czuje się ona piękna, atrakcyjna i interesująca.

20

Odp: Jak walczyć o byłą?

Nie zaogniasz absolutnie sytuacji big_smile, z chęcią wysłucham wszystkiego co masz do powiedzenia. Dokładnie to znalazła dwóch "zastępców" po tym jak już się rozstaliśmy na stałe (jeden przypadek był dosyć poważny, drugi nie, ale z perspektywy czasu stwierdziła, że nie wiedziała co w nich widziała). Żeby być szczerym, to ja również nie podobałem się jej, ale bardziej ceniliśmy swoje charaktery.

21 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-08-11 21:03:46)

Odp: Jak walczyć o byłą?
blueEyes123 napisał/a:

Nie zaogniasz absolutnie sytuacji big_smile, z chęcią wysłucham wszystkiego co masz do powiedzenia. Dokładnie to znalazła dwóch "zastępców" po tym jak już się rozstaliśmy na stałe (jeden przypadek był dosyć poważny, drugi nie, ale z perspektywy czasu stwierdziła, że nie wiedziała co w nich widziała). Żeby być szczerym, to ja również nie podobałem się jej, ale bardziej ceniliśmy swoje charaktery.

Zobacz, zaleta tej sytuacji jest taka, że wiesz jakie cechy w kobiecie Cię interesują, a to już wiele, jak na tak młodego człowieka, którym jesteś. Szukasz istotnych dla budowania związku cech, mądrze myślisz i logicznie wnioskujesz. Możesz zatem podziękować losowi, że spędziłeś kilka lat nie z jakąś różową bezą, dla której kluczową sprawą w życiu są hybrydowe emalie, ale kimś, kto Cię zafrapował swoim podejściem do życia, zaradnością, pracowitością, itp. Był w Waszym związku czas wspólnego dorastania. Teraz Wasze drogi się rozeszły, byście na bazie tego, co razem stworzyliście mogli funkcjonować już oddzielnie, niezależnie od siebie. Zachowaj więc miłe wspomnienia i wypuść na wolność jej i własne marzenia o szczęściu.
Pamiętaj, że emanujesz czymś, co inni odbierają jako sygnał. Jeśli jesteś struty, nieufny, zamknięty, uczepiony przeszłości, dawnej relacji, jeśli nie ufasz, że w życiu może spotkać Cię wiele dobrego - to taki komunikat idzie "w eter".  Na zasadzie: "mówisz - masz" ;-)))

Pomyśl o tym, Blue...  :- )

22 Ostatnio edytowany przez blueEyes123 (2015-08-11 21:21:13)

Odp: Jak walczyć o byłą?

Tak do tej sprawy również można podejść. Na pewno wiele wyniosłem przez te wszystkie lata i w kolejnym związku inaczej starałbym się postępować. Oczywiście szkoda, że cały ten kres się tak zakończył, ale jeśli ma być jej lepiej z innym, to nie będę przeszkadzał jej szczęściu (a wiem, że na nie zasłużyła).

23 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-08-11 21:30:27)

Odp: Jak walczyć o byłą?

Znajdziesz tu, na Forum wiele postów osób w podobnym do Twojego wieku, którzy przechodzą, albo przeszli przez rozstanie. Zobaczysz jak wielu wartościowych ludzi tu pisze, z jakimi kłopotami się borykali, będąc w podobnej sytuacji. Jeśli masz czas i ochotę - poczytaj.

Właśnie dostaję maile od chłopaka, który jeszcze kilka miesięcy temu nie widział żadnej przyszłości dla siebie.
Dziś buduje nową relację. Robi to ostrożnie, z wyczuciem, powoli, bez pospiesznych deklaracji, tak jakby smakował tę nową miłość...

Tego Ci życzę, Blue.
Wstawaj! ;-)

24 Ostatnio edytowany przez blueEyes123 (2015-08-11 21:45:11)

Odp: Jak walczyć o byłą?

Dzięki @aurora big_smile. Mam chyba podobnie do tego chłopaka, co z tego wyjdzie czas pokaże. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś odnaleźć nową miłość smile. Na razie jednak muszę się jakoś pozbierać.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak walczyć o byłą?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024