Witam kochane..
Moim problemem jest to że chyba ślepo się zakochałam...
Mam chlopaka,znamy się 2 lata, ciągle próbowaliśmy być i nie byc razem,mieliśmy wzloty,upadki,przezyliśmy na prawde wiele,ale to nie jest temat o którym chciałam pisać.
Otóż od miesiąca jestem z nim- pomimo zdania moich znajomych,że to porąbany pomysł,postarałam się wybrać sercem bo ono chciało mu dać kolejną szanse..
Problelem teraz jest to,że czuje się jakby to znajomi byli ważniejsi. W ciągu miesiąca pokłociliśmy się o to tyle razy... Nie lubie kontrolować swojego mężczyzny,ale nie chce kolejny raz płakać przyjacielom w rękaw- to on powinien mnie wspierać..
Mam teraz ciezki czas. Wybór studiów,szukam pracy...
W ciagu miesiaca tyle razy usłyszałam "kocham cie,ale ide grać w kosza,pogadamy potem jak wroce..."
Jak jest ze mna i dzwoni jego kolega Bartuś to ZAWSZE oddzwania,jak jest z Bartusiem i ja dzwonie bo coś się stało i nie wiedziałam ze są razem- oddzwania jakjest sam... a ja zostaje bez wiadomości bo przecież ciezko napisac "zaraz zadzwonie kochanie" zresztą on by tego nie zrobił...
Raz sie klocilismy przez telefon,ja ryczałam,a on powiedział że nie bedzie sie przez telefon kłócił bo kumple czekają, i mnie w takim stanie zostawił...
Mieszkamy 25 km od siebie i nie widzimy się codziennie,to przeciez niemożliwe,bo nie mamy prawka,ja mam juz niedługo egzaminy,on zaczyna,bo jest rok młodszy...
Czuję si dziwnie bo każde kłotnie ja łagodziłam...
Ostatnio w srode mielismy miesiecznice to zabrał mnie do kina itp... Oczywiscie o cos sie poklocilismy ale przeszło.. W czwartek było dziwnie,to postarałam się zalagodzić sytuacje, napisałam mu ze go kocham i ze nie chce się klocic to odpisał po 5 godzinach bo był z kolegą... I nie wyjmował telefonu zeby mnie przetestować jak się zachowam... Czułąm się dziwnie i byłam zła...
Wieczorem zadzwonił i gadaliśmy,wczoraj rano miałam beznadziejny humor,powiedziałam mu ze powoli nie mam siły na to,jak się zachowuje (czekac na wiadomosc 2 godziny bo on nie uprzedzi ze idzie na silownie? dodam ze nie pracuje) bo czuję się olewana to powiedział,że postara się mi odciazyc i jak mam zly humor to mogę pisać dzwonić on jest w domu i mi pomoże...
Poszłam zapytac o prace potem i nie dostałam.. byłam zła bo próbuje od dawna i nigdzie mnie nie chcą :-/ napisałam do niego a odpowiedz przyszła po 1.5 h że on nie moze gadać i mnie kocha i zadzwoni jak bedzie miał chwile...
Znowu...
Znowu zadzwoni jak ON bedzie miał chwilę. napisałam ze nie musi dzwonic w ogole,na co ze on radzi zebym znalazła kogoś lepszego bo on wie ze chujowo mnie traktuje. I tyle. na tym skonczyła się nasza dyskusja,bo sie nie odezwał...
Szukam rady kobietki... Bo nie wiem czy przesadzam...
Subiektywnej opinii . Proszę.
Nie przesadzasz on cię bez przerwy olewa. . . Ważniejsza jest dla niego opinia innych, nie odbiera żeby nie wyjść na pantoflaża. Wiem jak się teraz czujesz uwierz mi jestem w podobnej sytuacji. A ludziom z boku łatwo jest mówić( rzuć go ) on nie jest tego wart. . . Rady pogadaj z nim też są do dupy, bo on nie chce tego słuchać, olewa cię nawet przy szczerej rozmowie. . . A nie ma punktu wyjść. Serce mówi kocham a głowa nie warto.
To jest takie popaprane,czuje jakbym nie poznawała tego czlowieka.
Napisał do mnie w nocy dwa smsy ktore moze sobie wsadzic wiecie gdzie...
Drugi jest szczegolnie niepokojacy... "Nie cchce wywodu o milosci,nawet go nie przeczytam"- jakby z gory zalozyl,ze mu odpisze. "Moge przyjechac spojrzec ostatni raz w twoje oczy ktore mnie oczarowały"- jaki pewny,ze go wpuszcze. "Potem bede zdany tylko na siebie. Wiem co zrobilem zle" tego to juz nawet nie komentuje,rzucilam w zlosci ze nie chce go znac,a on juz planuje zycie beze mnie. A w pierwszym smsie pisze jak to mu mnie brakuje i ze klotnia byla niepotrzebna.
Chyba nie odpisze,ten drugi sms jest przejawem takiej pewnosci i arogancji,ze mam ochote utrzec mu nosa
4 2015-08-09 19:09:21 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-08-09 19:10:09)
"Nie będzie wywodu o miłości, ponieważ dzieciom nie ma co tłumaczyć spraw dla dorosłych, nic nie zrozumieją.
Mój rycerz w lśniącej zbroi ma maturę, metr osiemdziesiąt wzrostu* a w sercu lat pięć i pół.
Nic z tego związku nie będzie ponieważ tak się składa, że przedszkolaki nie pociągają mnie seksualnie.
Przez naprawdę długi czas bardzo chciałam widzieć w Tobie mężczyznę, ale dłużej już nie dam rady, zostałam pokonana przez Twoje wewnętrzne dziecko
"
*wstaw jego wzrost
Spróbuj znaleść w sobie siłę i powiedzieć mu koniec. . . Ja jestem ostatnią osobą która powinna ci tak pisać, bo też nie potrafię się wyrwać z toksycznego związku, ale ty spróbuj puki nie jest za późno. . Ja się mecze już pięć lat mam dziecko z nim i wspólne mieszkanie. . Też na początku chialam się wyrwać i nie dałam rady, by mniej bolało. A teraz po tych latach jest jeszcze gorzej.
Czarna kotka- haha,poprawiłas mi nastroj i w sposob w jaki to przedstawiłaś- zrozumialam swoj blad. Dzieki ![]()
Przyznam szczerze ze nartwie sie tym. Zadzwonilam do Niego,przedstawilam to co mysle,on mi ze on to konczy bo dluzej nie da rady, ale pod koniec rozmowy gadalismy o pierdołach i miał dzwonic wieczorem,a nawet przyslal smsa ile gadalismy. Nie dzwoni,nie pisze,ale po szczerej rozmowie z przyjacielem od zerowki- nie chce sie prosic. Niech robi co chce. Jesli nie chce naprawic tego- nie zmusze Go. Kocham Go bardzo,ale boje sie ze bedzie tak jak zawsze- tydzien rozlaki i wroci jak syn marnotrawny... Bo gdy 3 dni temu deklarowalo sie wielka milosc... To dla mnie jest niepojete konczyc cos co w sumie trwalo dwa lata pod wplywem impulsu.
Ktos mi wytlumaczy? Wiem ze czasami przesadzalam,ale kocham - to kocham szczerze i nie wyobrazam sobie zycia bez drugiej osoby. Jesli on porzuca mnie bo nie umiemy rozmawiac- to chyba nie mezczyzna dla mnie.
Wiem ze bedzie ciezko ale ja tez nie chce prosic sie o milosc
o prawdziwa nie trzeba.
Kocham-pozwalam odejsc. Jak wroci(znowu) bylo moje (znowu) . jesli nie to nigdy nie było..
Ale potrzebuje wsparcia...
Nie męczą cię te rozstania i powroty? ![]()
Powiedz mi co ty z tą niedojrzałą jednostką masz zamiar robić jak wróci?:/ znowu się kłócić?? po co?
Wątpie zeby wrócił.
Nie wiem nigdy nie rozumiałam tego człowieka pod tym wzgledem. Gdy ja cos koncze to raczej nie z dnia na dzien,a on z tekstami ze caly miesiac sie bil z takimi myslami i ze tym razem to nie był bład,a wybor.
Nie mam pojecia co myśleć.
Wrocic-nie wroci,jakos tak dziwnie mówił,pewnie juz nic nie czuje.
Czy mnie to meczy? Dla mnie jest chore. Chciałam postawić kawe na ławe ale moj były wie lepiej,ze czegoś juz sie nie da naprawic. Milczymy,i pewnie bedziemy tak milczec do smierci,bo juz sie zmeczył.
Ide w pazdzierniku na studia,zmieniam srodowisko... Watpie by sie odezwał. Mowil przeciez ze boi sie mojego pojscia na studia i ze "nie wie czy da sobie z tym rade".
Dziekuje dziewczyny ze mowicie wprost... To cholernie niedojrzale.
Dodam,ze zakonczyl zwiazek przez telefon ;-)
Miałam dokładnie to samo. I sama siebie chciałam zlinczować za to jak z własnej głupoty tkwię w takim związku i nie próbuje z niego wyjść mając nadzieje, że coś się zmieni. Dupa nic się nie zmieniło! Koledzy byli najważniejsi. Dodatkowo nadużywał alkoholu i jak mu mówiłam, że jak go zobaczę jeszcze raz pod wpływem alkoholu to koniec. Nie odzywał się przez 5 dni,bo pewnie poniosły go melanże a ja przecież powiedziałam, że NIE CHCE GO WIDZIEĆ jak będzie pił -.- Pewnie to do teraz tkwiłabym w tym posranym związku,ale miał on wyrok w zawieszeniu i coś zrobił, że mu odwiesili i policja zabrała go do więzienia. I BOGU DZIĘKI!W ten sposób mi pomogli uwolnić się od niego,ale wtedy to on sobie o mnie przypomniał na co ja z czystą satysfakcją olewałam go ciepłym moczem.
W Twoim przypadku też nic się nie zmieni. Woli kolegów? Spoko-nara. Nie potrafi się Tobą zająć, pomóc Ci i nic tego nie zmieni. Koledzy będą najważniejsi.
Kopnij go w dupę,bo nic z tego nie będzie.
Ta sytuacja jest nawet ciezka do opisania. On bardzo się dla mnie zmienił i w ogóle... Ja też może przesadzałam,bo wariowałam i obrażałam się jak nie odpisywał przez te kilka godzin ale moim zdaniem to kwestia rozmowy,a nie kończenia związku.
Roksana,ja już jestem kopnięta w dupe (jak zwykle) bo przecież on to zakończył ![]()
Mama mówi żeby dać mu troche czasu (tak do miesiąca) a jak nie to zyc bez niego. Bo ona wie co do niego czuje.