Witam. Mam 21 lat, 9 miesięcznego synka i chłopaka który, ciągle kłamie oszukuje i poniża. A wygląda to tak. Pracuje tylko ja, chłopak siedzi w domu i pilnuje dziecka. Ledwo wiążemy koniec z końcem. A on na ciągle ma do mnie pretensje, że wiecznie bawi się w nianie. Weekendy mam wolne więc w sumie mógł by wyjść na przykładowe piwo, ale jedno piwo kończy się tygodniowym melanżem. Ja wtedy muszę organizować opiekunkę do dziecka, nie mam rodziny żeby mógł ktoś mnie zastąpić w opiece, więc mam duży problem. Gdy wraca do domu po tygodniu, ma pretensje do mnie, wzywa od różnych, nie raz podniósł rękę. Dawno bym go wyrzuciła z domu, niech idzie do swojego stada, ale co w tedy z dzieckiem z moja pracą. Jak dam sobie radę sama. Proszę mi coś poradzić, co mam zrobić dalej.
2 2015-08-07 21:17:36 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-07 21:19:11)
Dawno bym go wyrzuciła z domu, niech idzie do swojego stada, ale co w tedy z dzieckiem z moja pracą. Jak dam sobie radę sama. Proszę mi coś poradzić, co mam zrobić dalej.
Nie dziwię się facetowi, że ma obiekcje, skoro jest Ci potrzebny tylko do opieki nad dzieckiem i zajmowania się domem.
Ty go najnormalniej w świecie wykastrowałaś.
Ewentualnie odwróćcie role, Ty zostań kurą domową, a on niech idzie do pracy.
Oczywiście, nie ma prawa podnosić na Ciebie ręki, ale Ty też nie masz prawa wysługiwać się nim.
Zacznijmy od początku dlaczego nie pracujecie oboje ?
No i jak układały się wasze relacje jak byłaś w ciąży?
Co do wypowiedzi poprzedniczki
Nie dziwię się facetowi, że ma obiekcje, skoro jest Ci potrzebny tylko do opieki nad dzieckiem i zajmowania się domem.
Ty go najnormalniej w świecie wykastrowałaś.Ewentualnie odwróćcie role, Ty zostań kurą domową, a on niech idzie do pracy.
Oczywiście, nie ma prawa podnosić na Ciebie ręki, ale Ty też nie masz prawa wysługiwać się nim.
Oboje rodziców ma takie same obowiązki względem dziecka , jeśli jedno pracuje to logiczne że drugie zajmuje się domem i nie uznaje stereotypu że akurat ma to być kobieta. Nikt nie mówi o wysługiwaniu się dziewczyna jasno pisze iż w weekendy to ona sprawuje opiekę a pan baluje więc sory deko nieodpowiedzialne.
Co do kwestii rozstania tysiące kobiet pracują na 2 zmiany ob są samotnymi matkami bez rodziny da się to pogodzić szuka się sąsiadki, opiekunki i cóż robi co może względnie szuka innej pracy .
Nie opisałaś całej sytuacji więc trudno coś wydedukować.
Dziecko do żłobka. Tata do pracy. Albo alimenty z funduszu.
5 2015-08-07 22:04:45 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-07 22:08:48)
Feniks, wszystko ok, tylko jeżeli ona pisze, że już dawno by go pogoniła, ale jest jej potrzebny, by mogła pracować, to sorry, ja tam miłości nie widzę.
Poza tym, ten, kto siedzi w domu z małym dzieckiem, to wie - że to tak naprawdę trudniejsza praca, za którą na dodatek nikt Ci nie zapłaci.
Facet ma prawo być sfrustrowany.
Dziecko do żłobka/przedszkola/świetlicy, a rodzice do pracy. I wtedy po równo dzielić opiekę nad dzieckiem i czas wolny.
Wiem, jak to jest opiekować się dzieckiem. To jest praca 24h/24, która się nie kończy. Czasem zazdroszczę mojemu mężowi, że może uciec do pracy od tego rozgardiaszu, bo on tam tak naprawdę odpoczywa, gada z ludźmi i jeszcze mu za to płacą. Mi nie płaci nikt. A nie, przepraszam, dostaję od Państwa 77zł miesięcznie. Dlatego tak, jak mąż przychodzi z pracy, to zajmuje się synem, a ja odpoczywam/wychodzę. I to jest właśnie normalny podział obowiązków. Raz wychodzę ja, raz on. A czasem podrzucamy malucha teściowej i wychodzimy razem. Kiedy ludzie się kochają, to można wszystko pogodzić. Ale jeśli jedno z rodziców jest postrzegane jako zło konieczne, to ja nie widzę w tym wszystkim sensu.
[Ty też nie masz prawa wysługiwać się nim.
Wysługiwać?
Facetowi w takiej sytuacji też być napisała, że nie ma prawa wysługiwać się żoną?
Znam parę, gdzie ona pracowała, a on siedział na tacierzyńskim i opiekował się dzieckiem.
Męskości mu od tego nie ubyło.
Tylko on siedzi z dzieckiem tylko góra 4 godziny. Niczym nie musi się zajmować później, ja sprzątam, gotuje i opiekuje się małym. Samo się nie zrobi, rachunki się też same nie opłacą. Nie może mieć do mnie żalu , że się bawi w nianke. Ja nie mam czasu dla siebie, a on wychodzi, bawi się,a później wraca po tygodniu.
8 2015-08-08 10:41:13 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-08 10:41:42)
Cynicznahipo napisał/a:[Ty też nie masz prawa wysługiwać się nim.
Wysługiwać?
Facetowi w takiej sytuacji też być napisała, że nie ma prawa wysługiwać się żoną?
Znam parę, gdzie ona pracowała, a on siedział na tacierzyńskim i opiekował się dzieckiem.
Męskości mu od tego nie ubyło.
Tak, facetowi też bym tak napisała.
Autorko, to jaką Ty masz pracę, że pracujesz po 4 godziny dziennie?
No to akurat chore jest, że go tydzień nie ma.
paulina201411 napisał/a:Dawno bym go wyrzuciła z domu, niech idzie do swojego stada, ale co w tedy z dzieckiem z moja pracą. Jak dam sobie radę sama. Proszę mi coś poradzić, co mam zrobić dalej.
Nie dziwię się facetowi, że ma obiekcje, skoro jest Ci potrzebny tylko do opieki nad dzieckiem i zajmowania się domem.
Ty go najnormalniej w świecie wykastrowałaś.Ewentualnie odwróćcie role, Ty zostań kurą domową, a on niech idzie do pracy.
Oczywiście, nie ma prawa podnosić na Ciebie ręki, ale Ty też nie masz prawa wysługiwać się nim.
Cyniczna - jak Ciebie posłucham , to aż mi nie dobrze.
Dziewczyna pracuje, w weekendy ma wolne i chce dać chłopakowi odpocząć i pozwala iść na piwo. Ale ON nie jest wdzięczny bo baluje tydzień, ma w tyłku to , że nie ma z kim dziecka zostawić, i jeszcze potrafi kobiete uderzyć..
Ty tylko wyimaginowaną miłością patrzysz na świat...! spojrz czasem z innej strony
1\2 etatu, więc tylko cztery godziny.
11 2015-08-08 14:53:52 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2015-08-08 15:00:53)
paulina201411 napisał/a:Dawno bym go wyrzuciła z domu, niech idzie do swojego stada, ale co w tedy z dzieckiem z moja pracą. Jak dam sobie radę sama. Proszę mi coś poradzić, co mam zrobić dalej.
Nie dziwię się facetowi, że ma obiekcje, skoro jest Ci potrzebny tylko do opieki nad dzieckiem i zajmowania się domem.
Ty go najnormalniej w świecie wykastrowałaś.Ewentualnie odwróćcie role, Ty zostań kurą domową, a on niech idzie do pracy.
Oczywiście, nie ma prawa podnosić na Ciebie ręki, ale Ty też nie masz prawa wysługiwać się nim.
Przeczytaj jeszcze raz, Cyniczna, co Ty tu nawypisywalas i stuknij sie w glowe. Dziewczyna PRACUJE i przy okazji utrzymuje 3 osoby (z 1/2 etatu!), a Ty jeszcze zarzucasz jej, ze sie wysluguje chlopakiem??? Skoro autorka go wykastrowala tylko dlatego, ze facet zajmuje sie dzieckiem, to co ma powiedziec ona sama, skoro pracuje i pelni role zywiciela rodziny- ze jej jaja urosly??? Powiedz mi, co jest takiego zlego w tym, ze jedno pracuje, a drugie zajmuje sie domem? Chyba to logiczne, ze ktos z dzieckiem siedziec musi. Koniecznie oboje musza pracowac? Mysle, ze nie- pod warunkiem, gdy kazdy zna zakres swoich obowiazkow i nie robi drugiemu laski (sorry za brak polskich liter, mam angielski laptop, wiem, ze z ta laska moglo mi dwuznacznie wyjsc
). A tu pan jest bardzo obrazony, bo musi z dzieckiem siedziec... Palant, nie facet.
Dodam jeszcze, ze wedlug Twojego rozumowania, Cyniczna, autorka wysluguje sie partnerem, ale w momencie, gdy proponujesz jej zostanie, jak to ujelas, ''kura domowa'' to juz ten wyzysk nie bedzie mial miejsca? Glupoty i tyle. Niewazne, czy oboje pracuja, czy ona utrzymuje rodzine, czy tez on- w kazdym z tych modeli oboje musza czuc sie w pelni odpowiedzialni za swoje obowiazki. A tu facet stroi focha, ze domowych pieleszy pilnuje. W dodatku nie pomaga za bardzo w obowiazkach domowych. To on ma problem i to on MUSI zmienic swoje nastawienie, a nie autorka. Dziewczyna pracuje, w weekendy zajmuje sie dzieckiem, by pan i wladca mogl odpoczac (i odpoczywa, a jakze! caly tydzien biedak sie relaksuje) i jeszcze na forum przeczyta, ze biednego faceta wykastrowala... Zgroza...
Cyniczna xD Hah idzie się uśmiać od Twojej wypowiedzi, umarłem ![]()
Braliście pod uwagę, że autorka po prostu nie chce pozbawiać dziecka ojca? Ale taki ojciec to gówno wart jest, więc lepsze jest nawet życie samemu.
Jak ktoś napisał dziecko do żłobka a dalej nie wiem, ktoś bardziej ogarnięty niech się wypowie.
nie mam zamiaru odnosić się do autorki i jej układu, bo trudno to nazwać związkiem, albo czymś co ma uczucie ...
ALE, jestem facetem, który od lat prowadzi działalność i potrafi sobie poukładać swój czas.
Po pierwsze. Od około 10 lat, nie muszę siedzieć w biurze, aby widzieć czy ktoś pracuje czy nie. Pracuję więc w domu, żona pracuje poza domem.
Od sześciu lat, od kiedy urodziła się nasza pierwsza córka, wychowanie, odchowanie, karmienie ( poza pierwszego kresu połogu rzecz jasna ) jest na mojej głowie.
Jakoś potrafiłem poukładać sobie życie zawodowe i rodzinne.
Od dwóch lat, opiekowałem się dwójką dzieci.
Podsumowując:
1. Nie czuję się mniej męski, wręcz przeciwnie, dla córek jestem macho, a żona potrafi docenić to, że córki rosną radosne.
2. jeżeli ktoś chce, to pogodzi wszystko i nie musi wymyślać sobie głupich teorii o utracie męskości...
3. jeżeli stanie się odwrotnie, to znaczy że żona będzie w domu a ja będę pracował poza domem, nie widzę powodu dla umniejszania jej roli.
Naprawdę współczuję niektórym tutaj panom... ![]()
14 2015-08-08 15:51:26 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-08 15:52:58)
Oho, widzę, że się gromy na mnie posypały.
Nikt sobie nie zadał trudu, by przeczytać moje WSZYSTKIE wypowiedzi w tym temacie DOKŁADNIE.
Po pierwsze, Autorka w pierwszym poście napisała b. mało szczegółów.
Po drugie, napisała, że jest z tym facetem tylko dlatego, że zajmuje się dzieckiem.
Po trzecie, NIE WIEMY, dlaczego ona pracuje, a on nie.
Po czwarte - tak, tak samo jak Wy uważam, że to NIE JEST NORMALNE, że facet znika na tydzień.
Przecież ja nie dyskryminuję facetów siedzących w domu. Nigdzie tego nie napisałam.
Czy ktoś w ogóle przeczytał mój post nr. 5?
Wymaga od niego szacunku, ale czy sama go szanuje?
Oho, widzę, że się gromy na mnie posypały.
Nikt sobie nie zadał trudu, by przeczytać moje WSZYSTKIE wypowiedzi w tym temacie DOKŁADNIE.
Po pierwsze, Autorka w pierwszym poście napisała b. mało szczegółów.
Po drugie, napisała, że jest z tym facetem tylko dlatego, że zajmuje się dzieckiem.
Po trzecie, NIE WIEMY, dlaczego ona pracuje, a on nie.Po czwarte - tak, tak samo jak Wy uważam, że to NIE JEST NORMALNE, że facet znika na tydzień.
Przecież ja nie dyskryminuję facetów siedzących w domu. Nigdzie tego nie napisałam.
Czy ktoś w ogóle przeczytał mój post nr. 5?Wymaga od niego szacunku, ale czy sama go szanuje?
Z mojej strony, bynajmniej nie na ciebie.
Jeżeli ktoś uważa że nauczenie dziecka siadania na nocniku to latwizna.... no cóż
Chyba napiszę bloga na ten temat
Ale kto to będzie czytał
![]()
16 2015-08-08 16:02:03 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-08 16:04:20)
Cynicznahipo napisał/a:Oho, widzę, że się gromy na mnie posypały.
Nikt sobie nie zadał trudu, by przeczytać moje WSZYSTKIE wypowiedzi w tym temacie DOKŁADNIE.
Po pierwsze, Autorka w pierwszym poście napisała b. mało szczegółów.
Po drugie, napisała, że jest z tym facetem tylko dlatego, że zajmuje się dzieckiem.
Po trzecie, NIE WIEMY, dlaczego ona pracuje, a on nie.Po czwarte - tak, tak samo jak Wy uważam, że to NIE JEST NORMALNE, że facet znika na tydzień.
Przecież ja nie dyskryminuję facetów siedzących w domu. Nigdzie tego nie napisałam.
Czy ktoś w ogóle przeczytał mój post nr. 5?Wymaga od niego szacunku, ale czy sama go szanuje?
Z mojej strony, bynajmniej nie na ciebie.
Jeżeli ktoś uważa że nauczenie dziecka siadania na nocniku to latwizna.... no cóż
![]()
Chyba napiszę bloga na ten temat
Ale kto to będzie czytał
![]()
Potwornie mnie dziwi, że większość osób, nawet kobiet(!) uważa, że siedzenie w domu z dzieckiem nie jest pracą.
Nauczenie dziecka jeść, spać, mówić, chodzić, liczyć, etc. jest naprawdę trudniejsze, niż praca w fabryce, czy w biurze.
To robota pełna odpowiedzialności i niespodzianek, za którą nie dostaje się wynagrodzenia.
Często po całym dniu z synem jestem bardziej wykończona, niż mój mąż po dniu pracy fizycznej.
Ale to mogą zrozumieć tylko osoby, które mają dzieci.
P.S Ja bym czytała takiego bloga.
P.S 2 Ewika, sama się stuknij w głowę. Trochę szacunku do innych rozmówców.
Ewika99
laptop angielski da sie przestawic na polski - ta sama klawiatura. Przestawialam. Teraz mam skandynawska, trzeba by naklejki robic.
Jak ja mu mam dać jakikolwiek szacunek. On nawet nie potrafi śmieci wyrzucić i wrócić widzę go dopiero z powrotem po paru godzinnach. Nie wspomniałam, że kiedyś pod moja nie obecnością poszedł w tango z dzieckiem, bo go jego własny ojciec wyciągną z domu. Ale nie daleko pada jabłko od jabłoni. . Jego ojciec był terrorysta w domu, bił jego i swoją żonę. A on woli teraz być lepszym synem dla swojego ojca, niż ojcem dla swojego syna.
19 2015-08-08 16:31:44 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-08 16:34:03)
Jak ja mu mam dać jakikolwiek szacunek. On nawet nie potrafi śmieci wyrzucić i wrócić widzę go dopiero z powrotem po paru godzinnach. Nie wspomniałam, że kiedyś pod moja nie obecnością poszedł w tango z dzieckiem, bo go jego własny ojciec wyciągną z domu. Ale nie daleko pada jabłko od jabłoni. . Jego ojciec był terrorysta w domu, bił jego i swoją żonę. A on woli teraz być lepszym synem dla swojego ojca, niż ojcem dla swojego syna.
O wielu rzeczach nie wspomniałaś.
Po co z nim jesteś, skoro jest taki beznadziejny? Rzuć go i radź sobie sama.
Niestety, to o Tobie źle świadczy, że zostawiasz dziecko z taką osobą, że żyjesz z kimś takim.
Dla mnie to Ty jesteś nieodpowiedzialna - Ty jesteś matką, powinnaś dbać o dobro swojego dziecka.
Oczywiście, Twój facet to dupek - ale nie musisz z nim być. Tak wybrałaś, więc pretensje miej do samej siebie.
Tylko mi nie pisz, że przecież z kimś dziecko zostawiać musisz, bo musisz pracować. Są żłobki, świetlice. Na 4 godziny coś byś wymyśliła, gdybyś chciała.
paulina201411 napisał/a:Jak ja mu mam dać jakikolwiek szacunek. On nawet nie potrafi śmieci wyrzucić i wrócić widzę go dopiero z powrotem po paru godzinnach. Nie wspomniałam, że kiedyś pod moja nie obecnością poszedł w tango z dzieckiem, bo go jego własny ojciec wyciągną z domu. Ale nie daleko pada jabłko od jabłoni. . Jego ojciec był terrorysta w domu, bił jego i swoją żonę. A on woli teraz być lepszym synem dla swojego ojca, niż ojcem dla swojego syna.
O wielu rzeczach nie wspomniałaś.
Po co z nim jesteś, skoro jest taki beznadziejny? Rzuć go i radź sobie sama.
jestem ostatnim aby takie rady dawać, ale zgadzam się z Cyniczną. Zakładasz temat, bo ... chcesz porady czy zwyczajnie się żalisz.... Jeżeli chcesz porady, to powiem tak - czas to skonczyć. Póki dziecko jest małe, o ile dobrze doczytałem.
21 2015-08-08 16:35:21 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-08 16:35:48)
Cynicznahipo napisał/a:paulina201411 napisał/a:Jak ja mu mam dać jakikolwiek szacunek. On nawet nie potrafi śmieci wyrzucić i wrócić widzę go dopiero z powrotem po paru godzinnach. Nie wspomniałam, że kiedyś pod moja nie obecnością poszedł w tango z dzieckiem, bo go jego własny ojciec wyciągną z domu. Ale nie daleko pada jabłko od jabłoni. . Jego ojciec był terrorysta w domu, bił jego i swoją żonę. A on woli teraz być lepszym synem dla swojego ojca, niż ojcem dla swojego syna.
O wielu rzeczach nie wspomniałaś.
Po co z nim jesteś, skoro jest taki beznadziejny? Rzuć go i radź sobie sama.jestem ostatnim aby takie rady dawać, ale zgadzam się z Cyniczną. Zakładasz temat, bo ... chcesz porady czy zwyczajnie się żalisz.... Jeżeli chcesz porady, to powiem tak - czas to skonczyć. Póki dziecko jest małe, o ile dobrze doczytałem.
Dziecko ma 9 miesięcy.
Wiem powinnam, nie wiem co mnie powstrzymuje. Strach, lęk, a może zwykle przyzwyczajenie.
Wiem powinnam, nie wiem co mnie powstrzymuje. Strach, lęk, a może zwykle przyzwyczajenie.
A może po prostu wygoda, jak to napisałaś w pierwszym poście?
Pomyśl o swoim dziecku. Ono powinno być najważniejsze.
Paulina, powinnaś spróbować zorganizować sobie życie bez męża.Poradzisz sobie, on jest właściwie ci niepotrzebny. A to, że cię bije, czy potrafi pić cały tydzień - to jest po prostu straszne i niewybaczalne.Musisz ratować z tej patologii siebie i dziecko, bo nic nie będzie lepiej, tylko gorzej, no chyba, że by stał się jakiś cud.Jesteś bardzo młoda, współczuję ci, to trochę zbyt ciężko unieść taki ogrom kłopotów, ale przemyśl to, nie możesz poddać się terroryzmowi męża,musisz zacząć działać dla siebie i syna, dla waszej lepszej przyszłości.
paulina201411 napisał/a:Wiem powinnam, nie wiem co mnie powstrzymuje. Strach, lęk, a może zwykle przyzwyczajenie.
A może po prostu wygoda, jak to napisałaś w pierwszym poście?
Pomyśl o swoim dziecku. Ono powinno być najważniejsze.
tutaj się odrobinę nie zgodzę. To ONA powinna stać się najważniejsza. Bez zbudowania świadomości własnej wartości, nie wiele zwojuje. Odnoszę wrażenie że Autorka cały czas siebie obwinia za zaistniałą sytuację. A to nie dobrze. Dziecko będzie silne siłą matki.
Cynicznahipo napisał/a:paulina201411 napisał/a:Wiem powinnam, nie wiem co mnie powstrzymuje. Strach, lęk, a może zwykle przyzwyczajenie.
A może po prostu wygoda, jak to napisałaś w pierwszym poście?
Pomyśl o swoim dziecku. Ono powinno być najważniejsze.tutaj się odrobinę nie zgodzę. To ONA powinna stać się najważniejsza. Bez zbudowania świadomości własnej wartości, nie wiele zwojuje. Odnoszę wrażenie że Autorka cały czas siebie obwinia za zaistniałą sytuację. A to nie dobrze. Dziecko będzie silne siłą matki.
Możesz się nie zgodzić, ale uważam, że skoro już się powołało na świat dziecko, to ono jest priorytetem.
Trzeba zadbać o jego rozwój, bezpieczeństwo.
Dziecko jest zależne od rodziców, samo o siebie nie zadba.
Gdzie w tej sytuacji znaleść wygodę. Twoim zdaniem wygodny jest stach o własne dziecko. Jak tak wygląda wygodne życie, to ja tak nie chce.
Gdzie w tej sytuacji znaleść wygodę. Twoim zdaniem wygodny jest stach o własne dziecko. Jak tak wygląda wygodne życie, to ja tak nie chce.
Nie widzę w Twoim opisie strachu o dziecko.
Dawno już byś tego faceta pogoniła i byś nie pisałam na forum, tylko działała.
Przecież widzisz doskonale i zdajesz sobie sprawę z tego, że Twój związek jest toksyczny.
Zrób coś z tym. Bo krzywdzisz dziecko i siebie.