To BYŁA ta " miłość życia"... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » To BYŁA ta " miłość życia"...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

Temat: To BYŁA ta " miłość życia"...

Chciałabym się z Wami podzielić moją historią. Mam na imię Beata i mam 20 lat.

Cała rzecz działa się dwa lata temu.

Poznałam przez Internet wspaniałego mężczyznę - Eryka. Mimo, że nie uważałam się za zwolenniczkę takich znajomości, zaczęliśmy pisać. Od tego dnia codziennie pisaliśmy ze sobą do późnych nocnych godzin. Na lekcjach siedziałam zaspana i myślałam tylko o nim ( byłam w klasie maturalnej). Był styczeń. Nasze rozmowy stawały się coraz dłuższe, a ja coraz bardziej szczęśliwsza. Eryk był przystojny, potrafił rozbawić mnie do łez, był też bardzo taktowny i rozmawiało nam się cudownie. Jak idiotka wybuchałam śmiechem patrząc w monitor i wywołując tym samym zdziwione spojrzenia domowników. smile W lutym do mnie zadzwonił ( po raz pierwszy). Gdy usłyszałam jego głos, nogi mi zmiękły i ogólne szaleństwo. Przenieśliśmy się na telefon, chyba nigdy w życiu tak długo z nikim nie rozmawiałam przez telefon. Nadszedł kwiecień. Rozdano nam świadectwa ukończenia szkół, wybraliśmy się z klasą do pizzeri, a ja już na 18.00 tego samego dnia miałam zamówiony bilet do Poznania żeby się z nim zobaczyć. Ja jestem z małej wioski około 50 km od
Poznania, a on mieszka na Przedmieściach Warszawy. Dlaczego Poznań? Tam studiowała moja siostra więc mogłam zostać u niej na noc, rodzicom wcisnęło się bajerę, że jadę odwiedzić siostrę. smile

W końcu zestresowana jak nigdy udałam się na miejsce spotkania i zobaczyłam go wśród tłumu. Myślałam, że serce mi eksploduje z radości, nie wierzyłam że po tak długim czasie wirtualnego kontaktu, on jest tu - tak blisko mnie! Wyglądał jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Podeszłam do niego i uśmiechnęłam się, on mnie przytulił i przez te dwie sekundy czułam się jakby mnie ktoś odciął od świata. Rozmawialiśmy do bardzo późna. Minęło pół dnia, a miałam wrażenie, że minęło pięć minut. Ciągle się do mnie uśmiechał, niby przypadkowo dotykał, wszystko szło idealnie.  Miał wracać tego samego dnia, ale stwierdził że zostanie i spotkamy się jeszcze następnego dnia. Na to ja nieco się zszokowałam, bo siostrze powiedziałam, że spotykam się z koleżankami i nawet nie mogłabym go u niej przenocować. Sama nie znałam zbyt dobrze miasta więc powiedziałam mu, że nie wiem gdzie mógłby spędzić noc. Na co on stwierdził że sobie poradzi i pożegnaliśmy się. Ja pełna obaw nie mogłam zasnąć w nocy. Rano wstałam wcześnie i od razu zaczęłam się ubierać żeby się z nim spotkać. Siostra patrzyła nieco podejrzliwie, ale wykręciłam się. ( Nie powiedziałam jej, bo dowiedzieliby się rodzice- a tego na ten moment chciałam najmniej). I spotkaliśmy się- okazało się że po prostu był w Mc Donaldzie. Zrobiło mi się trochę głupio, no ale ja nie nakłaniałam go żeby zostawał. Mimo tego spędziliśmy drugi cudowny dzień. Gdy wracał, rozpadało się ( wiecie, taki klimat jak w tanich filmach - deszcz i rozstanie bla bla wink )No ale coś w tym było, nie mogłam znieść myśli, że trzeba wrócić do  normalnego życia i mnie ( normalnej dziewczynie, której obce są takie akcje) DOSŁOWNIE MI ODBIŁO.

W życiu bym się tego po sobie nie spodziewała.

Zaczęliśmy pisać. On był bardzo pozytywnie nastawiony do znajomości i chciał ją kontynuować normalnym torem. Ja natomiast zażądałam od niego deklaracji, próbowałam na nim wymusić decyzję...

Napisał to ( do tej pory mam w archiwum):
" Jesteś dziewczyną, z którą mógłbym być, było świetnie na spotkaniu, ale boję się że odległość która nas dzieli przeważy szalę. Jednak nie przekreślam tego i chcę się z Tobą jeszcze zobaczyć za dwa tygodnie"

Na co ja ( dalej na jakiejś głupiej fazie) zaczęłam mu robić wyrzuty, że tylko tak mówi itd..

Od tej chwili rozmawialiśmy jakoś mniej.

Potem wcale.

Weszłam w nowy związek, na fb zauważyłam, że też ma dziewczynę. Później zerwałam, on po jakimś czasie też. Napisałam do niego rok temu. Odpisał, że jedzie do Anglii i odezwie się jak wróci. No i cisza.

Minął kolejny rok, a ja nie umiem przestać o nim myśleć. Przez te dwa lata byłam w dwóch związkach, myślałam, że mi wyleci z głowy. Jednak tak się nie stało. Chciałabym z nim szczerze porozmawiać, wyjaśnić te kwestie raz na zawsze, ale czy pisać drugi raz? I tak już wyszłam na jakąś cholerną desperatkę, którą nigdy nie byłam i nie jestem.
Czy przez jedno głupie zachowanie straciłam go już na zawsze?
Sorry wielkie że tak długo męczę was jakimś melodramatem, ale jeśli ktoś się przemęczył - dzięki wielkie!

I jak już dotrwałaś/eś napisz szczerze co myślisz.
Sama się już pogubiłam.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez życiejestkrotkie (2015-08-07 18:20:46)

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Napisz do niego nic nie tracisz wink a jeśli chodzi o odległość to dla chcącego nic trudnego.  Oboje jesteście pełnoletni. Po jakimś czasie któreś z Was może się przeprowadzić do drugiego.. oczywiście nie mowie odrazu; )

3 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-07 18:26:57)

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Cóż za dramat.. 2 spotkania i odrazu miłość. Nie-sa-mo-wi-ta historia yikes

Gdybyś tylko odróżniała zauroczenie spotęgowana "przeszkodami" (moim zdaniem wydumanymi nieco -gdyby chciał znalazłby dla Ciebie miejsce w swoim harmonogramie i życiu) od Miłości..



Czytając tego typu "dramaty" zdaję sobie sprawę, że wyrosłam bezpowrotnie z nastoletnich lotów wink, ale może ktoś Cię zrozumie lepiej, jest tu tez sporo nastolatków.

4

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Pomylilas dzialy. "Debiuty literackie" sa pietro wyzej. tongue

5

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Ależ jesteście cyniczne:D

6

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...
Elle88 napisał/a:

Cóż za dramat.. 2 spotkania i odrazu miłość. Nie-sa-mo-wi-ta historia yikes

Gdybyś tylko odróżniała zauroczenie spotęgowana "przeszkodami" (moim zdaniem wydumanymi nieco -gdyby chciał znalazłby dla Ciebie miejsce w swoim harmonogramie i życiu) od Miłości..



Czytając tego typu "dramaty" zdaję sobie sprawę, że wyrosłam bezpowrotnie z nastoletnich lotów wink, ale może ktoś Cię zrozumie lepiej, jest tu tez sporo nastolatków.

Ale rozmawiali, co czesto jest dobrym sposobem poznania kogos. Bo nie sa zajeci calowaniem sie i patrzeniem sobie w oczy.

7 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-07 21:06:15)

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Ale rozmawiali, co czesto jest dobrym sposobem poznania kogos. Bo nie sa zajeci calowaniem sie i patrzeniem sobie w oczy.

Ja też dziś zaliczyłam flirta z jednym panem, przechodząc przez park.. czy z tego powodu mam przez 2 kolejne lata czekać na kolejne spotkanie? Czuję, ze to było "TO".. sad

Ja właśnie dlatego nie nadaję się do jakiegokolwiek poradnictwa 'odpłatnie'.. Jak czytam/słucham głupoty to mam przed oczami scenariusze rodem z cięzkiego kalibru bdsm. Tylko to mi daje satysfakcję na chwilę.. choć wiem, że to tylko marzenia, nic nie da się realnie z tym zrobić.
Zawsze muszę wleźć z ciekawości i przeczytać..  #$$^#W$!

8

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...
Elle88 napisał/a:

Ale rozmawiali, co czesto jest dobrym sposobem poznania kogos. Bo nie sa zajeci calowaniem sie i patrzeniem sobie w oczy.

Ja też dziś zaliczyłam flirta z jednym panem, przechodząc przez park.. czy z tego powodu mam przez 2 kolejne lata czekać na kolejne spotkanie? Czuję, ze to było "TO".. sad

Ja właśnie dlatego nie nadaję się do jakiegokolwiek poradnictwa 'odpłatnie'.. Jak czytam/słucham głupoty to mam przed oczami scenariusze rodem z cięzkiego kalibru bdsm. Tylko to mi daje satysfakcję na chwilę.. choć wiem, że to tylko marzenia, nic nie da się realnie z tym zrobić.
Zawsze muszę wleźć z ciekawości i przeczytać..  #$$^#W$!

:DDD
Lubię ten Twój cynizm Elle;)

No to hajda, szukać kawalera z parku:D

9 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-07 21:11:03)

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

.

10

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

No to hajda, szukać kawalera z parku:D

No idę jutro tą samą trasą..
I również wierzę, tak jak autorka, że jeśli to było przeznaczenie , to on mnie i  za 5 lat wymijając znowu na rowerze po ciemku i w futrzanej czapce tyłem po pomponie pozna!

11

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...
Elle88 napisał/a:

No to hajda, szukać kawalera z parku:D

No idę jutro tą samą trasą..
I również wierzę, tak jak autorka, że jeśli to było przeznaczenie , to on mnie i  za 5 lat wymijając znowu na rowerze po ciemku i w futrzanej czapce tyłem po pomponie pozna!


Yeaah!
Ja też wierzę w przeznaczenie!
Ba że pozna- padniecie sobie w ramiona z takim impetem, że ziemia się zatrzęsie;)
I sceneria się zamieni na nawę kościoła od razu, wiadomo...:)

12

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Yeaah!
Ja też wierzę w przeznaczenie!
Ba że pozna- padniecie sobie w ramiona z takim impetem, że ziemia się zatrzęsie;)
I sceneria się zamieni na nawę kościoła od razu, wiadomo...:)

Widzę, że wiesz o co choo <lubię to>

Tylko teraz muszę znaleźć odpowiedź na pytanie, co chciał mi powiedzieć swoimi plecami gdy odjeżdżał. Na pewno musiał być jakiś przekaz podprogowy..
W najbliższych tygodniach pewnie spotkam jeszcze jakichś panów i może nawet będzie jakiś flirt, ale nie nie.. Czuję w moczu, że to było TO sad



ech.. pogubiłam się w tym
Dzięki, że jesteście, bo ja rozpadam się na kawałki..

Love być bardzo trudna dla mnie sad

13

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...
Elle88 napisał/a:

Yeaah!
Ja też wierzę w przeznaczenie!
Ba że pozna- padniecie sobie w ramiona z takim impetem, że ziemia się zatrzęsie;)
I sceneria się zamieni na nawę kościoła od razu, wiadomo...:)

Widzę, że wiesz o co choo <lubię to>

Tylko teraz muszę znaleźć odpowiedź na pytanie, co chciał mi powiedzieć swoimi plecami gdy odjeżdżał. Na pewno musiał być jakiś przekaz podprogowy..
W najbliższych tygodniach pewnie spotkam jeszcze jakichś panów i może nawet będzie jakiś flirt, ale nie nie.. Czuję w moczu, że to było TO sad



ech.. pogubiłam się w tym
Dzięki, że jesteście, bo ja rozpadam się na kawałki..

Love być bardzo trudna dla mnie sad

Hehehe:D
Nie pękaj, my Cię też lofciamy:P

14

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...
Elle88 napisał/a:

Ale rozmawiali, co czesto jest dobrym sposobem poznania kogos. Bo nie sa zajeci calowaniem sie i patrzeniem sobie w oczy.

Ja też dziś zaliczyłam flirta z jednym panem, przechodząc przez park.. czy z tego powodu mam przez 2 kolejne lata czekać na kolejne spotkanie? Czuję, ze to było "TO".. sad

Ja właśnie dlatego nie nadaję się do jakiegokolwiek poradnictwa 'odpłatnie'.. Jak czytam/słucham głupoty to mam przed oczami scenariusze rodem z cięzkiego kalibru bdsm. Tylko to mi daje satysfakcję na chwilę.. choć wiem, że to tylko marzenia, nic nie da się realnie z tym zrobić.
Zawsze muszę wleźć z ciekawości i przeczytać..  #$$^#W$!

Wiele bylo zwiazkow w ktorych, ludzie najpierw przez dlugi czas pisali listy /maile /gadali przez telefon, a pozniej dopiero spotykali i z miejsca byli razem.

Ja widze smiesznosc postu autorki, ale nie w tym, ze niby sie nie da kogos poznac poprzez sama rozmowe wystarczajaco by sie zakochac.
^ ^

Na tej zasadzie, przeciez nie moge lubic Vian sad bo jej na zywo nie widzialam ani razu (czyli mniej niz autorka)  i mnie nie wymacala. Ojejku.

15 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-07 22:16:13)

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Ja widze smiesznosc postu autorki, ale nie w tym, ze niby sie nie da kogos poznac poprzez sama rozmowe wystarczajaco by sie zakochac.

Da się poznać jakąś cześć, nawet sporą, czyjejś osobowości poprzez pisanie - jasne. Ale dopiero spotkanie weryfikuje obustronną chemie.
Tutaj jej nie było po stronie tego gościa, a autorka klasycznie zakochała się w iluzji jaką wykreował nie będąc z nią przecież w związku.

Lubić i nie lubić, czyli mieć osobisty stosunek do każdego z użytkowników jak najbardziej można, ale to trochę co innego niż konstruować w swojej głowie scenariusz związkowy, a potem ubolewać latami, że był tylko w naszej głowie wink

16

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Napisz. Jeżli w dalszym ciągu "leży Ci to na sercu". Kąśliwe komenarze zamieszczone powyżej też weź pod uwagę. Przydaje się czasem spojrzenie na siebie i na sytuację z przymrózeniem oka. Nie można życia brać śmiertelnie serio. Tak czy siak - napisz. Odpisze, to ok, zobaczysz co Ci napisze. Nie odpisze, to trudno, przynajmniej rozwiejesz swoje wątpliwości. Bo tak to się zamęczysz.

17

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Moze autorka musi po prostu zderzyc sie z rzeczywistoscia. Moze gdyby zaczela z nim zyc , to tak naprawde okazalo sie, ze on nie jest jej wielka miloscia?

Autorko - napisz skoro chcesz. Dlaczego nie? Inaczej jeszcze bardziej sie nakrecisz.

18

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

A pewnie, niech pisze. Tylko, że już pisała i on nie odpowiadał.
Jeśli to nie jest jasny komunikat to może faktycznie trzeba do usrania próbować wink

19

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Szkoda mi w sumie autorki.

On nie wyglada na zainteresowanego, a napewno nie na zakochanego. Ale z drugiej strony nie wiemy co ona mu tam napisala.

20

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Zakochany facet, który nie znalazł czasu na odpisanie na smsa przez rok czasu.. niech będzie wink


Moim skromnym zdaniem autor dał jej kosza już w zdaniu:" Mógłbym być z Tobą, ALE.." - wstawić dowolny powód z d... (no, chyba, że byłby żonaty albo na łożu śmierci), ale tak... klasyczny blef na otarcie łez miłej zapewne dziewczyny, która się zbyt mocno wkręciła. Facet -jak to bywa w takich sytuacjach- "nie miał serca" powiedzieć jej wprost, więc zaserwował banał, na który niestety nabierają się wszyscy startujący dopiero w relacje damsko-męskie.. Gość pewnie nie ma pojęcia, że ona przez 2 lata na niego czeka.. o ile w ogóle ją kojarzy hmm

21 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2015-08-08 00:10:07)

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

No napisalam przeciez, ze napewno nie jest zakochany.

Chociaz znam przypadek zakochanego, ktory to sie nie odzywal tyle czasu big_smile I znam przyklad zakochanej, ktora dluzej jeszcze milczala.



Ale to nie w Twoim wypadku autorko!

22

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...
NinaLafairy napisał/a:

Chociaz znam przypadek zakochanego, ktory to sie nie odzywal tyle czasu big_smile I znam przyklad zakochanej, ktora dluzej jeszcze milczala.

Wyjątek potwierdzający regułę i zapewne dotyczy Ciebie i Twojego partnera smile i fajnie

Natomiast ludzie zakochani bez wzajemności takich "wyjątków" lubią się czepić i czekają na ich materializację latami (!!) hmm

23

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...
Elle88 napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:

Chociaz znam przypadek zakochanego, ktory to sie nie odzywal tyle czasu big_smile I znam przyklad zakochanej, ktora dluzej jeszcze milczala.

Wyjątek potwierdzający regułę i zapewne dotyczy Ciebie i Twojego partnera smile i fajnie

Natomiast ludzie zakochani bez wzajemności takich "wyjątków" lubią się czepić i czekają na ich materializację latami (!!) hmm

Nie jestem pewna czy ona jest w nim zakochana, czy w wyobrazeniu o nim. Bo minelo tyle czasu, ze z takim poziomem romantyzmu to ona sobie mogla wiecej dorobic do niego.
W sumie najbardziej romantyczna milosc jest ta niespelniona , podobno

24

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Nie jestem pewna czy ona jest w nim zakochana, czy w wyobrazeniu o nim.

Nie no, to jest oczywiste smile

W sumie najbardziej romantyczna milosc jest ta niespelniona , podobno

Najbardziej wyidealizowana i przekoloryzowana - to na pewno wink

25

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

Dzięki dziewczyny za wszystkie komentarze. Poniekąd rozumiem Waszą uszczypliwość bo faktycznie - może to brzmieć głupio, ale nie daje mi ta sytuacja spokoju.
Nie napisałam tego wyżej, dawno dałabym sobie z nim spokój gdyby nie jeden fakt. Podczas wszystkich rozmów, właściwie on dążył do ich rozpoczęcia. Ja go trochę olewałam na początku. Widziałam, że był nieźle wkręcony w tą znajomość, pisał codziennie, dzwonił tak samo, on dążył do spotkania. I to nie tak, że po spotkaniu ze mną w realu stwierdził, że jednak to nie to ponieważ pisał do mnie codziennie w takim samym tonie przez ok. tydzień.
I właśnie wtedy ja JEDNORAZOWO zachowałam się jak desperatka. Nie wiem co mi odbiło, może bałam się, że już się nie zobaczymy itd.
I po tym moim zachowaniu on zmienił styl pisania. Już wtedy wiedziałam, że pojechałam po całości.
Znalazłam cały fragment tego co mi wtedy wysłał.
" Jeśli chodzi o mnie, to nie chcę zbyt szybko oceniać i używać poważnych określeń. Chcę Cię poznać jeszcze lepiej. Ale możesz być pewna, że mam o Tobie bardzo dobre zdanie, imponujesz mi w wielu rzeczach i wciąż potrafisz mnie zaskakiwać. Jesteś prze mega sympatyczną dziewczyną jakich mało na tym świecie. I jak od początku byłem z Tobą szczery, tak jestem dalej. Szkoda, że jesteś tak daleko. Wiem, że nic nie poradzisz na to, ale powiem Ci, że takie rozmowy i spacery jak wtedy to mogłyby być częściej smile Szczerze. Chciałbym to rozwinąć bo uważam, że jesteś dziewczyną z którą mógłbym być, ale boję się w tej chwili zaangażować, żeby nie okazało się po jakimś czasie, że odległość, która nas dzieli przeważyła szalę. Wiesz o czym najbardziej myślę ostatnio? O tym co by było gdyby, jakby to wyglądało i czy poradziłbym sobie z tym, że Ty jesteś tam a ja tu. Jak byśmy się mieli spotykać to raz na nie wiem - 2 tygodnie. Po prostu biję się z myślami, czy dałbym radę. I nie chcę dać za szybko kroku naprzód".

Ja się tylko zastanawiam czy przez jedno moje głupie zachowanie można tak spierdzielić sprawę

26

Odp: To BYŁA ta " miłość życia"...

No to przyjmij, że on uznał że jednak nie za rady, przez tę odległość właśnie.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » To BYŁA ta " miłość życia"...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024