czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 300 ]

Temat: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Witam, chciałam w skrócie, ale się nie da: facet, z którym jestem/byłam, ma bardzo trudny charakter, sporo narcystycznych cech, ale myślę, że wynika to z jego lęku o odrzucenie, lęku przed zaangażowaniem.
To on zainicjował kontakt, był bardzo zaangażowany, czułam czasem że to rozwija się zbyt szybko. Już po około 2 tygodniach od pierwszej randki zaproponował związek. Gdy się zgodziłam, uszczęśliwiona tym, że facet wie, czego chce (a ktoś wcześniej przedstawił mi go jako osobę stałą, wierną i w porządku), podkreślał np że już nie jestem wolna itp (zaznaczał swoje terytorium).
Dość szybko wyszło, że charakter ma trudny, władczy, nie znosi sprzeciwu, ale też nie znosi, gdy mu się coś nakazuje lub zabrania. Zawsze robi wtedy odwrotnie. Nie ma szacunku do wielu ludzi, autorytetów, lubi ich krytykować, nie tylko za plecami, ale też wprost potrafi im pocisnąć, zwłaszcza po alkoholu. Jest dumny z tego, że u każdego potrafi znaleźć słaby punkt i tak mu powiedzieć, ze komuś w pięty pójdzie. Siebie przedstawia zawsze w dobrym świetle (zbyt dobrym), ale ja czuję, że jego poczucie wartości i duma są bardzo kruche.
Jest niesamowicie uparty i jak wbije sobie coś do głowy, to nic go nie przekona. On zawsze "wie, jak to się potoczy" - i koniec.
Ma jednocześnie sporo dobrych cech, poczucie odpowiedzialności, nie kłamie, ma stałą pracę, jest uczciwy.

Niestety ma bardzo wyśrubowane wymagania co do innych a zwłaszcza partnerek. Jest sprzeczny w swoich wymaganiach, np. wspomniał raz, że kobieta powinna być z pazurem, ze powinna mu zabraniać np. zbyt częstych wyjść z kolegami na piwo i rozstał się z poprzednią, z którą krótko się spotykał, bo ona mu na wszystko pozwalała i uznał że jest zdesperowana. Jednocześnie nie uznaje tego, że mu się coś zabrania, np. gdy zgłosiłam swoje pretensje, że w mojej obecności na imprezie mówił że da klapsa naszej wspólnej koleżance - na moje wymowne spojrzenie krzyknął, że może dawać klapsy komu zechce i się wkurzył, że jestem zaborcza, zrobił z tego moją winę, i powiedział że chce kobiety "z pazurem", ale nie "zaborczej".
Wyrzucił mi też naraz jakieś moje małe przewinienia, które przechował w pamięci dziwnym sposobem i teraz była to jego bron. Byłam bardzo zdziwiona, ze pamięta i czepia się o takie pierdoły i to jego kontratak.

Niestety z dumą opowiedział mi też o  swoich byłych, o przelotnych związkach, również związkach na sam seks, i powodach, dla których się rozstawał z dziewczynami, a zawsze podkreślał, że to on porzucał tudzież on się wymigał, bo coś mu nie pasowało. Powiedział mi tą swoją historię po pretensjach, jakie miałam do niego, gdy zobaczyłam, jak flirtuje z koleżanką (druga sytuacja). Dla mnie było to zachowanie niestosowne bo jak można poprawiać za krótką sukienkę koleżance przez 5 minut i to przy mnie, a dla niego tylko żarty. Może zbyt nerwowo zareagowałam, bo potem gdy usiedlismy, na moje chłodne zachowanie sprowokował mnie i zdenerwowana wyszłam... w ogóle nie chciał słuchać, gdy mu potem powiedziałam, że mnie takie zachowanie rani. Powiedział, że jak o takie rzeczy będę strzelać fochy, to on podziękuje. Poza tym podczas tej rozmowy sugerował, że zaraz o wszystko zacznę się czepiać i że pewnie uważam że on z każda flirtuje (a tak nie uważałam, chodziło o tą konkretną sytuację).

Niestety wtedy byłam już w nim zakochana i za wiele dla mnie znaczył, żebym odwróciła się na pięcie i odeszła. Poczułam jednak, że moje bezpieczeństwo i zaufanie zostało nadszarpnięte i to bardzo, po tym jak dowiedziałam się o jego przeszłości, poczułam się jak jedna z wielu nic nie znaczących znajomości i że trudno będzie mi "przegonić" te dziewczyny, zwłaszcza że opowiadał o tym z dumą, i stawiał się na pozycji wybierającego i przebierającego. Zaczęłam się denerwować, straciłam apetyt, nie spałam, czułam że wszystko się wali.
Mniej więcej wtedy zaczął się oddalać.
Dzwonił nadal codziennie, gadaliśmy po 2 godziny, ale stosował wymówki, by się ze mną nie spotkać. Złapałam się na to, bo rzeczywiście miał w pracy bardzo gorący okres i widziałam, jaki jest wykonczony.
Na krótko odzyskiwał zainteresowanie, gdy widział, ze gdzieś np wychodzę, wtedy dzwonił w trakcie imprezy i powrotu do domu i męczył mnie gadaniną mimo że np byłam pijana i nie miałam siły go słuchać.
Potem było tak, że źle zinterpretował mój sms (zwykle uznaje, że ludzie mają złe intencje i że ja też miałam), uznał, ze chcę go kontrolować, potem jakaś mała sytuacja którą on potraktował jako "dopełnienie" moich wad, i przestał się odzywać.

Nie odzywaliśmy się tydzień, potem zadzwonił z łaską w moje urodziny. Gadaliśmy kilka minut. Mojej koleżance w ten sam dzień powiedział, ze przegięłam, że lubię się rządzić, a on też i dlatego się nie dogadamy, i że mam cechy jego poprzedniej zaborczej dziewczyny, poza tym się nie odzywam, więc on też nie, i jemu się odechciało.
Gdy o tym usłyszałam, zadzwoniłam, ale odrzucał moje połączenie. Smsowo umowiliśmy się na wyjaśnienie tej sytuacji ale dopiero po 2 tygodniach, bo on nie będzie miał czasu. Po tym czasie (bardzo cierpiałam, brałam leki na uspokojenie i na sen) poprosiłam go smsem o kontakt.
Odpisał po 1 dniu, jakby obszerny raport co ostatnio robił. Zadzwonił, gadaliśmy długo co u nas słychać, nie poruszając tematu frapującego nas.
Po kilku dniach znów napisałam, znów odpisał i zadzwonił.
W końcu wymogłam na nim spotkanie (ok, w ten dzień nic nie robi, więc się ewentualnie spotka, ale jak coś mu wypadnie to nie - łaska).
Chciałam wyjaśnić tamte nieporozumienia.

Ale spotkanie było takie fajne, że nie wiedziałam, jak do tego podejść. Byliśmy na mieście, on widać znów się zakręcił, był szarmancki, gdy mnie odprowadzał szedł koło mnie jak paw, chwycił za rękę, w koncu przyciągnął do siebie. Wprosił się na herbatę (zgodziłam się, bo chciałam w końcu poruszyć ten temat). W koncu odważyłam się. Wtedy jakby zniechęcił się, powiedział że chyba się nie dogadamy, że (tym razem) jestem jak jego ojciec, bo agresywnie reaguję itp...
Ja mu wyjaśniłam, ze źle zrozumiał mój sms, że nie chcę by się na mnie gniewał, ani na focha o flirt (nadal o nim pamiętał), że nie chcę się rządzić itp. Wtedy się niejako uspokoił, ja mu szeptałam do ucha, a on zasnął. Myslałam, że wszystko wyjaśnione...
Tej nocy kochaliśmy się, jednak potem nie odzywał się kilka dni.  Gdy zadzwoniłam po tych kilku dniach, zbył mnie szybko, ale zadzwonił po weekendzie sam z siebie, chyba gdy zobaczył moje zdjęcie na FB znad morza z przyjaciółmi. W tamtym tygodniu miałam gorączkowy okres, bo szykowałam się na wyjazd na wesele koleżanki (niestety z kolegą jako partnerem, bo X nie mógł a teraz sądzę że nie chciał jechać). W tamtym tygodniu dzwonił codziennie. Także gdy już byłam w pociągu, potem nawet o 3 w nocy, gdy z niego wysiadałam; potem następnego dnia wieczorem, gdy już byłam za granicą i zwiedzałam miasto ze znajomymi i kompletnie się nie spodziewałam tego telefonu (akurat wtedy chciał gadać, ale ja musiałam konczyć po kilkunastu minutach no bo jak...)
Gdy wracałam pociagiem też zadzwonił, zaproponowałam, zeby wyszedł po mnie, więc to zrobił, odprowadził, piliśmy trochę u mnie ale siedział w oddaleniu, nie garnął się do mnie... przytulił mnie na krótko tylko gdy go o to poprosiłam ale wrócił szybko na swoje miejsce.
Następnego dnia gadaliśmy przez telefon, zaproponowałam spotkanie w weekend, zgodził się.
Może to brzmi jakbym go przyciskała na spotkania, ale to było dopiero drugie spotkanie po tym pogodzeniu i trzecie w ciągu 3 tygodni, więc chyba się nie narzucałam?
Na tym spacerze dużo gadał, jednak nie chciał mnie złapać za rękę, nie patrzył na mnie, czułam że coś nie tak, wymigiwał się zmęczeniem, ale przycisnęłam go bo chciałam się dowiedzieć, i dowiedziałam się: NIE WIEM CZEGO CHCĘ, jestem gorszy niż baba.
Boi się, że ja się zaangażuję, a on stwierdzi, że to nie to, i powiem wtedy że mnie skrzywdził.
Nie chce brać odpowiedzialności za moje uczucia, a w związku bierze się odpowiedzialność za uczucia drugiej strony.
Lubi spędzać czas ze mną i ze mną rozmawiać i chce się spotykać (żebym tylko nie pomyślała, że nie chce! powinniśmy wybrać się tam i tam)
Widziałam, że był strapiony i zmartwiony, próbował wybadać moją reakcję.
Ja prawie nic nie powiedziałam, nie wiedziałam co, byłam trochę  w szoku, więc nasza rozmowa niejako nie została dokończona.
Nie odzywał się przez tydzień.
Po tygodniu napisałam smsa, żeby zadzwonił. Zadzwonił, gadaliśmy długo, było fajnie jak kiedyś, tak mi się zdawało. On angażował się w rozmowę.
Jednak mija już następny tydzień a z jego strony cisza.
Bardzo cierpię, nie mam apetytu, zaczęły mi pasmami wychodzić włosy. Zdawało mi się, że wszystko idzie ku lepszemu, a znając go już trochę jego zachowanie zwalałam na jego trudny charakter i problemy w wyrażaniu emocji.
Nie wiem dlaczego wszystko tak szybko się wypaliło z jego strony, podczas gdy ja się zaangażowałam.
Jestem bardzo zmęczona.
Uważam, że należy mi się jasne postawienie sprawy - choć wszystko jest już niby jasne, ale nie powiedział mi jednoznacznie "koniec".
Mój problem jest taki - odezwać się w przyszłym tygodniu i wyjaśnić ostatecznie sprawę czy nie dokładać sobie cierpień a jemu niewygodnych spotkań i zostawić wszystko jak jest?
A może zostawić to czasowi? Czy możliwe jest, by zmienił zdanie i się odezwie?

Jest mi bardzo ciężko. Obwiniam się o wszystko- zastanawiam, co by było gdybym inaczej zareagowała w pewnych sytuacjach... on już ma wyrobione zdanie, jak zawsze bo "wie, jako to będzie". Im więcej o tym myślę, do tym bardziej absurdalnych wniosków dochodzę. Bez końca analizuję wszystkie dni, wszystkie sytuacje. Wiem, że już wtedy zaczęło się psuć, po tym, jak dostało mu się za te flirty-żarty.
Ale powinien to puścić w niepamięć, bo jakichś strasznych rzeczy nie zrobiłam... A on nie może. On już na zawsze to zapamięta. Tak też kiedyś powiedział ze nie zapomina przewin.

Jaki powinien być mój następny krok, jeśli powinien? Jest coś, co mogłabym naprawić tu?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Ja bym odpuscila,To tylko 2 miesiace, a ile nerwow mialas.
Facet jakis zaburzony, albo sam nie wie, czego chce, albo zmieniaja sie jego upodobania.
To dlugo nie trwalo.Po co masz tracic wiecej wlosow ? Poplaczesz, pocierpisz.I w koncu minie.I peruki nie bedziesz musiala sobie kupowac.I lekow na nerwy.

3

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Wiele cech, które opisujesz widzę u swojego chłopaka - zdecydowanie jest narcyzem, a od narcyzów trzeba trzymać się z daleka, bo czasem traktują ludzi jak przedmioty, to nie do końca wada charakteru, ale coś jak zaburzenie psychiczne.
Obecnie zastanawiam się czy nie skończyć tej relacji, a jestem z nim już 2 lata. Więc nie czekaj aż zajdzie to za daleko i nie ignoruj tego co widzisz. Tego, że jest władczy i myśli, że wszystko jest mu wolno. Ratuj siebie!

4

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Nie wiem autorko ile masz lat, jednak zadam Ci pytanie - Czy to jest mężczyzna, który da(je) Ci poczucie bezpieczeństwa, zadba o to by Wasze małe były syte, by niczego nie brakowało (finansowo, uczuciowo i emocjonalnie)?

"Dość szybko wyszło, że charakter ma trudny, władczy, nie znosi sprzeciwu, ale też nie znosi, gdy mu się coś nakazuje lub zabrania. Zawsze robi wtedy odwrotnie. Nie ma szacunku do wielu ludzi, autorytetów, lubi ich krytykować, nie tylko za plecami, ale też wprost potrafi im pocisnąć, zwłaszcza po alkoholu. Jest dumny z tego, że u każdego potrafi znaleźć słaby punkt i tak mu powiedzieć, ze komuś w pięty pójdzie. Siebie przedstawia zawsze w dobrym świetle (zbyt dobrym), ale ja czuję, że jego poczucie wartości i duma są bardzo kruche."

Dobrze czujesz, bardzo dobrze. Z tego co piszesz łatwo stwierdzić, że jego poczucie wartości jest bardzo niskie, przez co otoczył się grubą skorupą osoby władczej a krytykowanie innych powoduje, że czuje się lepiej.
Trzeba ufać swojej intuicji, jak Ci podpowiada 'wiej!' to lepiej wiać. Skoro po dwóch miesiącach jest tak, to co będzie za 10 lat?

5

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Mam 22 lata.
Jeśli chodzi o finanse, to nie musi mnie utrzymywać, bo nie mieszkamy razem. Przez długi czas naszego związku niestety nie pracował, często pożyczał ode mnie. W tym momencie zarabia, ale jak to zwykle bywa (do czego sam się przyznał) - popada w skrajności i tym razem z kolei goni za pieniądzem do tego stopnia, że właśnie zaniedbuje moje uczucia.
    Twierdzi, że wystarczy, że pracuje, że powinnam być strasznie dumna; po pracy nie jest w stanie silić się na czułości. Myślę, że kiedy rozmawiamy, to brakuje mi totalnego zaangażowania z jego strony - nie wystarczy mi jedynie to, że mnie słucha, chciałabym, żeby potrafił mi doradzać, pokrzepiać, prowadzić.
    Czasem, gdy bywałam zła na niego, to prosiłam o spotkanie, a kiedy wreszcie do niego dochodziło, to traciłam odwagę i odpuszczałam, bo potrafił tak zakręcić się wokół mnie, że wytrącał mi z ręki argumenty.
    Cytat, który idealnie opisuje mojego - jeżeli chodzi o szacunek do innych - bardzo często bywa tak, że wykorzystuje innych po to, by podwozili go tu i ówdzie. Gdy spotyka się z kolegami, to tylko po to, by czerpać w ten sposób jak najwięcej korzyści dla siebie. Nie są dla niego ważni, bo ich lubi tylko dlatego, że dzięki nim zaspokaja swoje potrzeby... Bywałam zazdrosna o kolegów a teraz im współczuję...
    Odnośnie tej "skorupy" to jest bardzo odporna. Potrafi zakamuflować śmiechem swoje kompleksy, a gdy próbuje się choć trochę na niego wpłynąć, to znajduje odpowiedź, która zamyka usta. Czasem, gdy tak zastanawiam się co jest w środku niego, co ukrywa w swoim wnętrzu, to widzę pustkę.

6

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Odpuść sobie tego faceta.

7

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

2 miesiące to żaden związek. To dopiero czas poznawania się. I z tego poznawania wychodzi, że ten facet kompletnie nie nadaje się do związku. I w tym momencie nalezy to zauważyć i iść szukać takiego, który będzie się bardziej nadawał.

O co Ty chcesz walczyć? Żeby zatrzymać przy sobie toksyka, który Tobą manipuluje, próbuje narzucić Ci swoją wolę w każdym aspekcie, który ma beznadziejne podejście do życa i ludzi i z którym niedługo będziesz wstydziła się wyjść do znajomych (o ile pan i władca pozwoli Ci mieć takowych)? I najważniejsze - który ma Cię gdzieś?

Brawo, dostrzegłaś jaki ma stosunek do kolegów (czyli, w sumie, bliskich u osób). Dostrzegłaś, ze wszędzie, poza sobą, widzi wady i lubi ludziom "dokopywać". Więc dlaczego, o święta naiwności, łudzisz się, że do Ciebie będzie miał stosunek inny? Ty nie ludź jesteś? Od Ciebie też bierze to, co mu pasuje - seks, pieniądze jak trzeba - do niczego więcej raczej nie jesteś mu potrzebna.

Jakim cudem Ty liczysz, że z nim się da stworzyć szczęśliwy związek? Dlaczego miałby zauważyć, że rani Ciebie i Twoje uczucia, skoro go uczucia onnych obchodzą tyle, co zeszłoroczny śnieg? Nie marnuj czasu na nadzieje, które nigdy się nie spełnią. Dostrzeż rzeczywistość i zwiewaj od niego jak najdalej. Chociaż nie będzie łątwo - to byłaby taka ujma na jego honorze, że on dołoży wszelkich starań, żebyś o nim nie mogła za szybko zapomnieć.

8

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Dziękuję za odpowiedzi!
Sylwia 93 - a jak Ci się udało tak długo wytrzymywac z Twoim? kiedy dostrzegłaś ta pustkę? czy Ciebie też zostawiał?

Po Prostu Adam - (to ja, autorka)
Nie tak mało, niestety smile Mam 29 lat, on 26. Od dawna zarabia i to dobrze, zabezpieczenie finansowe jest dla niego bardzo ważne i nigdy nie dopuściłby do sytuacji, w której by mu czegoś brakowało. W stosunku do mnie zachowywał się tradycyjnie/szarmancko, jeśli chodzi o wyjścia.
Bezpiecznie czułam się z nim tez wychodząc, bo jest męski i na pewno nie strachliwy, właściwie ma obniżone poczucie lęku jeśli chodzi o ryzykowne zachowania / zdarzały mu się bójki jak był młodszy / bywa impulsywny po alkoholu / prowadzi ryzykownie samochód - inni boją się jeździć z nim.

Natomiast przestałam mieć bezpieczenstwo emocjonalne, gdy opowiedział mi o swoich poprzednich relacjach. Poczułam, że nie będę więcej warta od innych dziewczyn, zresztą wiem to po tym, jak łatwo rezygnuje z kontaktów z osobami, które były dla niego kiedyś ważne i z którymi długo się zadawał... Nigdy nie walczył. Koleżanka bardzo dobra się obraziła na niego - nie odezwał się od tamtej pory. Inna koleżanka bardzo dobra wyjechała - nie odwiedzi jej za granicą, bo szkoda zachodu (raz spał z nią po pijaku).
Mówi, że przyjął sobie, że niczym się nie będzie przejmować. Ale wiem, ze to czcze gadanie, bo widzę w nim przebłyski uczuć, obaw. Chciałam je bardziej wykrzesać, ale chyba nie wyszło.
Nie chcę być naiwniaczką sądzącą że "naprawię" faceta, ale ja byłabym w stanie wiele jego humorów i wad znieść, gdybym wiedziała, że uczucie się rozwija z jego strony, ale skoro on już twierdzi, że boi się że mu powiem że mnie skrzywdził, bo się nie zaangazuje, to...
Mówił jeszcze, że tylko raz mu bardziej zależało na dziewczynie, niż dziewczynie na nim, i bardzo się wtedy wściekał. Dał mi tym do zrozumienia, że nie zależy mu na mnie jak mnie na nim... bolało. Szkoda, że tak mnie wkręcił w to na samym początku, bo strasznie mu zależało.
A ja już nie wiem jak mam się zachowywać, bo wszystko interpretuje na moją niekorzyść i niejako szuka sam sobie potwierdzenia, że nie jestem jego ideałem...
Ah, miałam taki przebłysk intuicji na drugiej randce, że coś nie bardzo z tymi relacjami u niego (wspomniał wtedy o tej "zdesperowanej" dziewczynie), ale zignorowałam to, a teraz naprawdę za późno.
Niestety! Będę go widywać w trakcie roku, mamy wspólnych znajomych i wspólną pasję sad

9

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Vinnga - dziekuję za analizę trochę bardziej trzeźwą niż ja mam, ale w sumie nastapiło zamieszanie, Sylwia odpowiedziała na post Adama skierowany do mnie i pomieszały się historie...

On rzeczywiście ma złe zdanie o wielu ludziach, ale innych darzy sympatią i nie da o nich źle powiedzieć. Nie wykorzystuje ich do niczego, sam sobie radzi. Dokopywać zdarza mu się po alkoholu, potem mu bardzo wstyd. W ogóle sam wie, że ma za długi jezyk i wielokrotnie się wstydził, o czym mi mówił.
Nie kłamie.
Nigdy nie wziął ode mnie ani grosza.
Także nie ma typowo narcystycznych wad!!!
Ma niewielkie grono stałych znajomych (facetów), ale uwielbia kręcić się koło dziewczyn - koleżanek. Tylko ta jego "macho" postawa - raz powiedział mi gdy był pijany: "inne dziewczyny bym traktował przedmiotowo, ale z toba naprawde dobrze spędza mi się czas". Pomyślałam wtedy że hoho co to nie on, ale nie potraktowałam tego wyznania poważnie.

I nagle źle mu się spędza ze mną czas? Nie, dalej powiedział to samo, z tym, ze przestał się kontaktować sad
Przychodzi mi do głowy coś, co się może wydawać absurdalne, że on się boi, że ja się zorientuję, że nie jest taki idealny, i że może przestane go traktować z takim namaszczeniem albo go opuszczę?

10

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Iggam, faktycznie pomieszałam wasze posty, ale, poza pieniędzmi resztatrafiła się z Twojego smile

Robisz to, co robi niemal każda kobieta w nieudanym związku - analizuje, próbuje zrozumieć, tłumaczyś jego zachowania. Tymczasem analiza jest w sumie zbędna. Po pierwsze - nigdy przecież się nie dowiesz co faktycznie siedzi/siedziało mu w głowie i czym się kierował. Więc - strata czasu. Za to doskonałe działanie, żeby nie móc przestać o nim myśleć.  Po drugie - jakie to ma znaczenie? Czy to, że on opowiada Ci o swoich byłych z powodu niskiego poczucia własnej wartości inaczej brzmi niż opowiadanie z innych pobudek? Inne niesie skutki?
Jeśli nawet wszystkie jego paskudne cechy wynikają z lęku przed odrzuceniem i z niskiego poczucia własnej wartości - dla Ciebie to nic nie zmienia Bo on te cechy posiada! I w sumie nawet jest z nich dumny. Do tego wie, że Tobie zalezy bardziej niż jemu. Czyli - absolutnie żadnej motywacji do tego, żeby zechciał coś zmienić.

Nie szukaj z nim kontaktu, nie próbuj analizować i wyjaśniać. Zauważ, że takim zachowaniem upodabniasz się do jego byłych. O Tobie też będzie mógł dumnie następnej opowiadać, że byłaś kolejną, którą ON zostawił, bo się za bardzo czepiała/ograniczała go/jakikolwiek inny powód.

11

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Zarozumiały, narcystyczny buc z kompleksami, który karmi się nieodwzajemnionym zainteresowaniem - dowartościowuje go to.
I tak jak Ci napisała vinnga, to kompletnie nieistotne co on opowiada o powodach porzucenia swoich "byłych" (choć kilku tygodniowe czy miesięczne znajomości trudno nazwać związkami) - on ma duży problem z zaakceptowaniem siebie samego, dlatego boi się bliskości, bo w bliskim kontakcie wychodzi człowiek ze wszystkimi wadami i zaletami. A gość siebie nie lubi i narcyzm zawsze ma tutaj źródło.

Z narcyzem bliskiej relacji nigdy nie zbudujesz, bo on na to nie pozwoli, za dużo "ma do stracenia" (w swoim mniemaniu), ego nie wyrobi takiej konfrontacji, dlatego łatwiej jest mu porzucić, odejść niż zaakceptować wizję, że druga osoba mogłaby kiedykolwiek "wykorzystać" jego zaangażowanie i zdecydować o odejściu = porzuceniu JEGO (!!!)

12

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet
iggam1000 napisał/a:

Dziękuję za odpowiedzi!
Sylwia 93 - a jak Ci się udało tak długo wytrzymywac z Twoim? kiedy dostrzegłaś ta pustkę? czy Ciebie też zostawiał?

Po Prostu Adam - (to ja, autorka)
Nie tak mało, niestety smile Mam 29 lat, on 26. Od dawna zarabia i to dobrze, zabezpieczenie finansowe jest dla niego bardzo ważne i nigdy nie dopuściłby do sytuacji, w której by mu czegoś brakowało. W stosunku do mnie zachowywał się tradycyjnie/szarmancko, jeśli chodzi o wyjścia.
Bezpiecznie czułam się z nim tez wychodząc, bo jest męski i na pewno nie strachliwy, właściwie ma obniżone poczucie lęku jeśli chodzi o ryzykowne zachowania / zdarzały mu się bójki jak był młodszy / bywa impulsywny po alkoholu / prowadzi ryzykownie samochód - inni boją się jeździć z nim.

Natomiast przestałam mieć bezpieczenstwo emocjonalne, gdy opowiedział mi o swoich poprzednich relacjach. Poczułam, że nie będę więcej warta od innych dziewczyn, zresztą wiem to po tym, jak łatwo rezygnuje z kontaktów z osobami, które były dla niego kiedyś ważne i z którymi długo się zadawał... Nigdy nie walczył. Koleżanka bardzo dobra się obraziła na niego - nie odezwał się od tamtej pory. Inna koleżanka bardzo dobra wyjechała - nie odwiedzi jej za granicą, bo szkoda zachodu (raz spał z nią po pijaku).
Mówi, że przyjął sobie, że niczym się nie będzie przejmować. Ale wiem, ze to czcze gadanie, bo widzę w nim przebłyski uczuć, obaw. Chciałam je bardziej wykrzesać, ale chyba nie wyszło.
Nie chcę być naiwniaczką sądzącą że "naprawię" faceta, ale ja byłabym w stanie wiele jego humorów i wad znieść, gdybym wiedziała, że uczucie się rozwija z jego strony, ale skoro on już twierdzi, że boi się że mu powiem że mnie skrzywdził, bo się nie zaangazuje, to...
Mówił jeszcze, że tylko raz mu bardziej zależało na dziewczynie, niż dziewczynie na nim, i bardzo się wtedy wściekał. Dał mi tym do zrozumienia, że nie zależy mu na mnie jak mnie na nim... bolało. Szkoda, że tak mnie wkręcił w to na samym początku, bo strasznie mu zależało.
A ja już nie wiem jak mam się zachowywać, bo wszystko interpretuje na moją niekorzyść i niejako szuka sam sobie potwierdzenia, że nie jestem jego ideałem...
Ah, miałam taki przebłysk intuicji na drugiej randce, że coś nie bardzo z tymi relacjami u niego (wspomniał wtedy o tej "zdesperowanej" dziewczynie), ale zignorowałam to, a teraz naprawdę za późno.
Niestety! Będę go widywać w trakcie roku, mamy wspólnych znajomych i wspólną pasję sad


   Sama nie wiem jakim cudem z nim wytrzymywałam i wytrzymuję, no bo nadal z nim jestem. Bardzo trudno będzie mi z nim zerwać, jeśli się na to zdecyduję... 
   U mnie sytuacja była dość skomplikowana, ponieważ w pewnym momencie naszego związku kiedy wszystko było dobrze, spędzaliśmy ze sobą czas codziennie, byliśmy bliscy sobie... Jednak nastąpił moment, gdy zaczęłam wątpić w swoje uczucia. Powiedziałam mu o tym, a on poczuł się skrzywdzony, ciągle szukał ze mną kontaktu. Następny etap polegał na tym, że stał się strasznie złośliwy, wzbudzał we mnie celowo zazdrość, a na koniec całkowicie wszystko - wszystkie uczucia - jakby się w nim spaliły i została właśnie ta pustka.
   Zostawiał mnie na dzień lub najwyżej dwa - oznajmiał tylko, że wyjeżdża do innego miasta z kolegami (znałam dokładnie cel, miejsce, dzwoniliśmy do siebie itd.), ale zaraz po przyjeździe się spotykaliśmy. No albo w sytuacji, gdy akurat potrzebowałam emocjonalnego wsparcia, wysłuchania, to wymyślał jakieś wyjście na imprezę.-szedł sam. Tego typu sytuacje...


Dobrze to rozumiem, czujesz tak jakby bezpieczeństwo fizyczne, że byłby w stanie Cię obronić, ale brakuje tego psychicznego. Jest w nim jakby pewnego rodzaju niebezpieczeństwo, które pociąga.
Widać, że jednocześnie boi się swoich uczuć, jak i boi się Twoich uczuć, bo boi się wziąć za nie pełną odpowiedzialność. Stwierdził, że zamykanie się i tworzenie tej "skorupy" jak do tej pory się sprawdza, bo nikt nie jest w stanie go skrzywdzić, ale niestety przy okazji zapomina się i sam krzywdzi. Bo chyba nie zważa na słowa i uważa, że wszystko mu się należy.
Być może jakaś dziewczyna go zraniła, ale nie ma prawa zachowywać się w ten sposób. Duże szczęście, że nie znasz się z nim długo. Myślę, że nigdy nie jest za późno na podjęcie jakiejś decyzji. A myślę, że podejmiesz tę właściwą.
Najważniejsze w tej chwili, to nie rozmyślać, uspokoić się i zająć się po prostu sobą smile

13

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Autorko, odpuścisz sobie gdy on powie wprost "nie chcę cię, to koniec"?
Po pierwsze - on tego nie powie, ten typ nie mówi, bo boi się scen no i też trochę Cię trzyma w zapasie.
Po drugie - wydaje mi się że nawet wtedy byś nie odpuściła.

Przestań go tłumaczyć, usprawiedliwiać. To takie strasznie poniżające dla Ciebie, nie widzisz?
Jak facetowi zależy to nie ma problemów z zaangażowaniem. On ma takie problemy z Tobą, bo Cię nie chce i nie stanie się tak, że nagle zachce.

Przeczytaj sobie "Nie zależy mu na tobie, koniec złudzeń" - w necie w formie e-booka do ściągnięcia. To książka idealna dla Ciebie.

14

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Cos, co trwa 2 miesiace to nie jest "zwiazek" to ledwo bardziej zazyla znajomosc.

I jezeli o taka znajpmosc trzeba "walczyc" po 2 miesiacach, to z pewnoscia nie jest tego warte.

To tak, jakby sobie kupic samochod z wadami fabrycznymi z zamiast wymienic felerny towar to uparcie naprawiac co rusz to inna wade tylko dlatego, ze autko ma fajny odcien lakieru. ;P Mozna, ale o inteligencji wlasciciela to nie swiadczy ;P

15

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Mi się wydaje ze nie machnie ręką i powie "tego kwiatu pół światu" i odpuści,

napisałaś że "Nigdy nie walczył", widocznie nie było o kogo
nie jesteś dla niego "fajną dupą", tylko "wartościową kobietą"

16

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Kobieto, czy Ty siebie nienawidzisz? Dlaczego robisz sobie coś takiego?
Równie dobrze mogłabyś się ciąć nożem.

17

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Oj, dla mnie to tragegia. Chyba bym się pochlastała jakbym z takim gościem miała spędzić AŻ dwa miesiące! big_smile Po pierwszych sygnałach chyba bym zwiała. Miałam zresztą podobną sytuację kiedyś z panem w wieku naszego bohatera. Historia skonczyła się po miesiącu, i do tej pory nie załuję żadnej relacji jak właśnie z tym panem! Aż zablokowałam go na fb, bo nie mogę na niego patrzeć big_smile
Twój chłopaczek jest takim typowym wampirem energetycznym, poczytaj trochę o tym w necie. Sama sobie odpowiedziałaś na wiele pytań, że powinno się go zakopać głęboko w pamięci, albo najlepiej wymazać, gdyby istniała taka możliwość.
Czarna Kotka zdała dobre pytanie- dlaczego sobie to robisz? Czekasz kolejny tydzień, aż książe sobie o tobie przypomni. Serio aż tak nisko się cenisz...?

18

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Dziękuję wszystkim za porady... nie było mnie przez weekend, chciałam się zresetowac, ale łaziłam nad tym morzem i ryczałam do księzyca w pełni, całkiem się rozkleiłam - postępów emocjonalnych brak.

Ktoś napisał mi, żebym poczytała sobie tą książkę "Nie zależy mu na tobie". Cóż, wiem, że mu nie zależy. Tylko nie wiem, co mu się tak odmieniło, może coś sobie znów wbił do głowy - przecież "on wie, jak będzie". W końcu nie zadawałam pytań podczas tej rozmowy "mam wątpliwości" + "nie wiem czego chcę" + "nie myśl sobie, że kogoś mam" + "nie myśl sobie, że nie chcę się z tobą widywać"...
Muszę, chcę i potrzebuję poznać prawdziwy powód jego "odechcenia".

 

Myślę, że kiedy rozmawiamy, to brakuje mi totalnego zaangażowania z jego strony - nie wystarczy mi jedynie to, że mnie słucha, chciałabym, żeby potrafił mi doradzać, pokrzepiać, prowadzić.

X odwrotnie - zawsze wiedział najlepiej. Nie mogłam dokończyć zdania, bo wtrącał się z radami, z opiniami, ze spostrzeżeniami. Właśnie tak wygladała nasza ostatnia rozmowa. Próbowałam opowiedzieć mu o działce koleżanki - wtrącał się co drugie słowo smile nie przeszkadzało mi to...
Lubiłam, gdy dawał te swoje rady i forsował to swoje zdanie. Bo on wie najlepiej. Po raz pierwszy czułam, że ktoś się mną opiekuje, że wie lepiej, co dla mnie dobre. Że mogę na chwilę odpuścić bycie tą "silną i niezależną kobietą" (z kotem, na przykład).
Może to chore, ale poleciałam na niego głównie dlatego, że był zupełnym przeciwienstwem mojego eksa, którego ja z kolei zostawiłam.
Byłam z tamtym 3 lata z przerwami, ale nigdy nie rozwinęło się z mojej strony uczucie. Eksa trzeba było prowadzić za rękę, był nieżyciowy, ewentualnie reagował na polecenia, ale sam zero inicjatywy. W niczym. Nawet się nie ubezpieczył w PUP (nie może iść do lekarza - pracuje na czarno za 8 zł/h), choć błagałam go za każdym razem przez te lata. Skłócony ze światem dziwak samotnik o bardzo niskiej samoocenie. Dużo słów i snucie nierealnych planów, mało czynów. Moja samoocena też jest niska, i dlatego to mnie dobijało.
Jeśli byłaby lista cech charakteru, X był dokładnie na odwrót. Zaradny, zdecydowany, wie, czego chce, konkretne plany na przyszłość. Bardzo utalentowany (mówię o pasji i jednocześnie zawodzie), ludzie się z nim liczą, bo potrafi się postawić, potrafi się upomnieć o swoje, nie odpuszcza, gdy uważa, że mu się coś należy. Tymczasem Eks nie potrafił się nawet upomnieć o kartę zniżek w pracy, bo uznał że dziewczyna, która je rozdaje, nie lubi go i specjalnie mu nie dała.

Ale bajka się skończyła, zanim na dobre się zaczęła (najgorsze wakacje ever).
Po tygodniu milczenia z jego strony napisałam mu krótkie pozdrowienia znad morza z pytaniem, co u niego. Zero odzewu.
Zdecydowałam się tego nie przeciągać, bo nie daję rady.
Więc napisałam mu dziś: Nie ignoruj mnie tak. Chciałam to tak zostawić, ale doszło do mnie, że muszę to zamknąć w odpowiedni sposób. Za dużo nerwów mnie to kosztuje. Spotkajmy się, aby dokończyć tamtą rozmowę. Są pytania, których wtedy nie zadałam. To dla mnie ważne. Proponuje wtedy i wtedy. Zadzwon, to się umówimy.

Czy myślicie, że dojdzie do tego spotkania? Czy myślicie, że użyłam dobrych słów?
Potrzebuję tej rozmowy, żeby poznać prawdę, poproszę go o całą prawdę, a nie jakieś frazesy.

Co, jak nie odpisze? Pocisnąć mu tchórzem? Chciałabym zamknąć temat i pozbierać dupę z ziemi, bo się przekręcę.
Tak, to były niecałe 3 miesiące, stąd tylko 1 szczęśliwy bez żadnej wpadki, a potem... ale tak strasznie się zakochałam, że chyba bardziej nie można, sama nie wiem dlaczego. Teraz czuję wielki ból.
Czy to możliwe tak się zaangażować w trakcie miesiąca, czy ja jestem jakaś nienormalna? W tamtym czasie wołałam o miłość, wszyscy mi się podobali. Moje serce było otwarte i złaknione czyjejś uwagi. I nagle trafił mi się ideał...
Jak długo wychodzi się z tego? sad

19

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

W eksie się nie zakochałaś, bo nie wiedział czego chce i był pipowaty.. W tym się zakochałaś, bo doskonale potrafił sprawiać wrażenie , że wie czego chce, a kiedy mu się odwidziało to uznałaś, że to coś z Tobą musi być nie tak, bo Pan Nieomylny przecież nigdy się nie myli, a jeśli "pomylił się" co do Ciebie, to musisz być kompletnym zerem, a on Łaskawym Panem, że dał Ci szansę.
Tak o sobie myślisz, prawda? Prawda.


W moim odczuciu w tej świeżo zakończonej relacji to Ty grałaś 'rolę' swojego eksa, a niedoszły facet Twoją w poprzednim związku.


Na Twoim miejscu skupiłabym się na tym, by nauczyć się nie traktować jednych facetów z góry, a innych stawiać na piedestał, tylko - niezależnie od wyglądu czy innych zalet, nauczyć się trzymać lekki dystans i obserwować -bez przyznawania dodatkowych punktów z tytułu: "Bo mi się facet podoba". Inaczej szybko popłyniesz w każdej następnej relacji, jeśli tylko uznasz faceta za lepszego od siebie i zaczniesz się płaszczyć tak jak teraz to robisz przed tym, tylko dlatego że..sama napisałaś i sama wiesz dlaczego. Nie miej wątpliwości - KAŻDY facet to wykorzysta i ŻADEN nie będzie pod wrażeniem.

20

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Elle88, dzięki... Twoje słowa trafiają do mnie...
Prawda to, czuję się gorsza od niego, a przecież on nie jest ideałem...
Właściwie w ciągu ostatnich 3 godzin (od napisania smsa z prośbą o spotkanie, by to zakończyć) jest mi duzo lepiej
Bo uważam że ten sms był w dobrym tonie i właściwie należy mi się takie spotkanie, żeby powiedzieć sobie "to koniec".
Potrzebuję pokazać mu, że jestem w stanie to zakonczyć, a nie że czekam na jego łaskawy telefon, jeśli zmieni zdanie.
Bo ja już jestem pewna, że nic z tego nie będzie. Ale czy nie zasługuję na takie zamknięcie?
I chciałabym, by zobaczył mnie pewną siebie i wracającą do równowagi (faktycznie właśnie się tak czuję), a nie z łagodnymi oczami i skrzywdzoną miną, bo kurna zdołał zrobić mi z mózgu puree przez ten czas hmm

A jeśli nie odpisze, to znaczy, że te wszystkie nerwy nie były tego warte, bo on jest... tchórzem i to niedojrzałym, eh szkoda gadać - przerost formy nad treścią.

Mam nadzieję, że nastrój utrzyma się już od dziś bez tych huśtawek i powrotów wspomnień...

21 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-03 00:25:46)

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

I chciałabym, by zobaczył mnie pewną siebie i wracającą do równowagi


Tu jest prawdziwy powód, dla którego chcesz się z nim spotkać - nie jest nim zakończenie.. Chcesz żeby Cię zobaczył w 'nowej odsłonie' i skrycie liczysz, że w ten sposób jest szansa by on zmienił swoje myślenie i dał Wam drugą szansę.
Dopóki zależy Ci na tym by cokolwiek mu udowadniać, dopóty nic się nie zmieniło w Twojej postawie. Ale to normalna reakcja przy huśtawkach emocji, które obecnie masz: na zmianę chce się coś "definitywnie" i ostentacyjnie kończyć, by po chwili wycofywać się z tego z błagalnymi prośbami o wyjaśnienia, kontakt itp.

Dlatego, w moim odczuciu, narazie nic się nie zmieniło w Twoim podejściu, to gra pozorów.

Chodzi o to, że zaangażowałaś się w ciągu 2 m-cy w znajomość oparta na WYOBRAŻENIU o drugiej osobie, a to jaki jest, a tak naprawdę to nawet nie to jaki jest, a jego stosunek do Ciebie poznajesz teraz, po rozstaniu. 2 m-ce to jest nic.. Przeżywasz to w sposób nie współmierny do okoliczności i rzeczywistej więzi emocjonalnej jaka was łączy i jest - na co wskazują jednoznacznie fakty- tylko w Twojej głowie i wyobrażeniach.

ON byc może  za jakiś czas się odezwie, bo zrobi mu się Ciebie szkoda i faktycznie zaproponuje rozmowę licząc na to, że Twoje emocje opadły i będziecie mogli w kulturalny sposób to zakończyć, niestety - z autopsji - Ty weźmiesz to jako szansę.. i wrócisz do punktu wyjścia.


Pisałam o tym wielokrotnie - jeśli człowiek naprawdę jest zdecydowany coś zakończyc, to przede wszystkim robi to w sobie - nie potrzeba do tego ostentacyjnych rozmów przy "okrągłym stole" i wyjasnień.. no, chyba że byłby to co najmniej roczny związek który zakończył się z jakichś nietypowych przyczyn. Tutaj po prostu nie rozwinęło się u drugiej strony uczucie..jakiego rodzaju rozmowy i wyjaśnień Ty oczekujesz w tej sytuacji konkretnie?


EDIT: Przeczytałam raz jeszcze Twoj pierwszy post i powiem krótko: ten facet to wyjątkowy buc. Płaszcząc się przed nim dodatkowo pasiesz jego ego i równocześnie potwierdzasz jego ocenę Twojej osoby - Ciebie też za chwilę zakwalifikuje jako desperatkę, o ile już tego nie zrobił.
Dlatego zmień o 180 st. swoje zachowanie w stosunku do niego, albo za kilka tyg. będziesz w gorszym stanie niz jesteś teraz, choc może trudno jest Ci to sobie wyobrazić..

22

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Porażka. Totalnie zgadzam się z tym co napisała Elle.

Ten facet jest poważnie zaburzony- czytaj: jest mega dupkiem. Niesistotne jest jak się to u niego rozwinęło, faktem jest, że dla niego inni ludzie liczą się tylko o tyle, o ile karmią jego skarłowaciałe ego. Kobiety mają za nim latać z wywalonym ozorem, faceci podziwiać jaki z niego maczo i specjalista. I taką twarz pokazał w ciągu dwóch miesięcy!

Przestań zawracać sobie nim głowę. Nie warto tracić czasu.

23

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Dobrze, że to jaki jest wyszło teraz, a nie po np 2 latach. Uciekaj.

24 Ostatnio edytowany przez iggam1000 (2015-08-03 18:26:49)

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Ja rozumiem, że buc, że nie powinnam chcieć z nim być - nie chcę już, i tak wszystko stracone. Ale huśtawki mam. Powraca żal za fajnym facetem, jakim dla mnie był zanim nie zepsułam wszystkiego tym fochem, a potem to już sobie sam dodawał i chyba wyolbrzymiał moje wady.

A czy mogę jeszcze prosić o opinie w dwóch poniższych sprawach:

1) SPRAWA OSTATNIEGO SMSA
Napisałam mu wczoraj tego smsa z prośbą o spotkanie, bo "chcę to zamknąć odpowiednio" i że mam kilka pytań. Nie odpisał.
Myślicie, że boi się konfrontacji? A może tego, że będę prosić o to, by nie odchodził? A chciałam tylko zapytać: jaki jest prawdziwy powód? Czy przestraszył się, że zaangażowałam się za szybko? Potrzebuję to wiedzieć, nie wiem dlaczego, ale potrzebuję.

I tu uwaga!
Czy myslicie, że powinnam mu napisać dziś, że przykro mi, bo nie sądziłam, że nie będzie miał odwagi przeprowadzić tej rozmowy, chociażby z szacunku do mnie, i niech tak będzie w takim razie?
Czy powinnam napisać tego ostatniego smsa? Żeby przestał karmić już to swoje ego?
-----------------

Wtedy, gdy mi powiedział, że nie wie, czego chce, ja byłam w szoku, milczałam prawie. Dopytywał się, co myślę, chciał mojej reakcji. Ja mu jej nie dałam, tylko byłam zamyslona, zadałam pytanie od kiedy ma wątpliwości, wtrąciłam zdanie typu "ale przecież nigdy nie wiesz, jak pójdzie związek. Ludzie się łączą i rozstają". A on na to "wiem, wiem". Widziałam, że był zmartwiony.
Nie zachowywał się jak buc. Był odsłonięty, smutny, było mu głupio. Dokładnie zobaczył, że przeżywam to i że już jestem zaangażowana, może bardziej, niż się spodziewał? Może tego się wystraszył tak bardzo?
Może gdybym wtedy zareagowała jakoś, a nie siedziała i wzdychała, tylko delikatnie przyznała, że to się potoczyło za szybko (zlikwidowałabym presję), to odzywałby się po tamtym spotkaniu?


Czy on naprawdę jest tym narcyzem, czy tylko ma takie niektóre rysy? Swoich kolegów traktuje przecież z szacunkiem, nie ma tak, że muszą go podziwiać. Z jednym trzyma się bardzo, wszystko mu opowiada. Choć pewnie też się trochę popisuje... To było raz dziwne, gdy akurat odprowadzał mnie z tego dworca, ten kolega zadzwonił. Najwyraźniej pytał się o mnie, na co X powiedział "właśnie wróciła, jest tu, dać ci ją do słuchawki?"
Dziwne, po co miałabym gadać z jego kolegą smile

Poza tym lubi towarzystwo ludzi, jest odbierany raczej jako sympatyczny - oprócz gdy czasem wsiada na swój konik jak wtedy, gdy poznał moją znajomą na imprezie i w towarzystwie opowiadał te historie o sobie jaki on jest fajny, jak dobrze zarabia, jak Bóg go 2 razy uratował itp... on nie wiedział, że my się znamy. Ta koleżanka wraca i mówi, jaki to właśnie buc i ona nie lubi takich ludzi, że kiedyś wróci do niego brak pokory... i wyjawiła, że usłyszała od niego wszystkie te historie, które mi wcześniej opowiadał, a ja jej... więc słyszała je drugi raz. A dopiero się poznali...
Więc on wszystkim opowiada te same historie??


Dziewczyny/kobiety też raczej traktuje z szacunkiem, no chyba że jest to obiekt do przelecenia. Są takie, o których złego słowa nie da powiedzieć, mimo że np są to bardzo dziwne osoby (jedna taka podstarzała ubierająca się w jakieś futerka, różowe bolerka, błyszczące torebeczki, nieadekwatne do wieku, no ale to artystka - a pewna siebie i mająca wszystko w dupie. On ją uwielbia). Dużo dziewczyn mówi, że go lubi, że jest miły, ok, że nigdy nic im nie zrobił. Ale one nie były akurat obiektem jego zainteresowania. Często wspominał o koleżance, która miała podejście "nie ten to inny" (podejrzewam, że to za nią latał, ale mu się nie udało). Podawał to podejście za wzór, miałam wrażenie, że to skierowane między wierszami do mnie, gdy przyuważył, że się angażuję, to było już po tym, jak oddałam mu kontrolę w związku mówiąc, że nie zamierzam się rządzić, że chcę tu być kobietą, a nie trzymać faceta pod pantoflem.


Mówi się, że facet ma prosta konstrukcję, ale ten jakoś tak rzeczywiście dawał aluzje, już jakieś 2 tyg wczesniej przemycił w jakimś zupełnie innym kontekście zdania:
"nie wiem czego chcę od życia" i
"szybko się nudzę"
Coś mnie tknęło, że to może być aluzja do nas? Zapamiętałam to dobrze, ale nie uwierzyłam, bo wiem, że ja się często doszukuję znaczeń tam, gdzie ich nie ma, no a poza tym to facet mówił...



2) SPRAWA FOCHA
Czy ktoś mi może ocenić okiem krytycznym i obiektywnym, czy rzeczywiście nie przesadziłam z reakcjami na tamte... flirty, i czy to były flirty? Teraz w sumie wiem, że tylko żarty i nie miał nic złego na myśli, a ja go tak oskarżyłam...
1) tekst w żartach "jak zaraz dostaniesz klapsa.." - sumie nic złego nie powiedział przecież! A przykro mi się zrobiło, i spojrzałam na niego z wyrzutem, a potem w kuchni spytałam co to za tekst, na co się obruszył i wyszedł... potem powiedział że jestem zaborcza.
2) żarty z krótką sukienką bo koleżanka bała się że jej podwieje... - no kurde też poczułam się i ignorowana, i trochę... upokorzona, że ja obok, a on jej tą sukienkę obciąga w dół śmiejąc się że odważniki przywiąże, że będzie miał widoki... i to nie był żarcik, dwa, tylko to przeciągało się w czasie, a może tylko mi się ciągneło... nie wiem, poczułam jakby ktoś mnie walnął, ale w sumie przecież nic takiego nie zrobił. Potem jak zobaczył moją minę, dołączył do mnie i koleżanki i zaczął mnie podpytywać a ja powtarzałam "nie chcę teraz o tym rozmawiać", bo nie chciałam przy koleżance, a on na to: "o jak ty mi o takie cos będziesz robić fochy..." i wtedy poniosły mnie nerwy jakoś tak, wstałam, powiedziałam "wiedziałam, że tak powiesz" i wyszłam i on wtedy został i tej koleżance powiedział że on dziękuje za takie coś - i nigdy mi tego nie zapomniał. To był początek końca.

Chyba rzeczywiście zareagowałam za mocno w obu przypadkach, ale czy wg was on miał prawo to mi tak zapamiętać, przestraszyć się śmiertelnie takiej kontroli, czy powinien puścić w niepamięć, zwłaszcza że przyznałam mu potem że rzeczywiście foch był głupi i tłumaczyłam że tak zareagowałam, bo przykro mi się zrobiło widząc to, i nie chciałam przy koleżance gadać o tym, a on drążył.

Jak wy byście laski zareagowały? W świeżym związku?

25 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-03 18:31:56)

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Dramat ten koleś..


Jasne, że te aluzje, które rzucał niby przypadkiem były do Ciebie - widać wiele miał Ci do "zarzucenia".
Ewidentnie szuka dziewczyny z luźnym podejściem, zabawowej, sprytnej wrednej s.." wink z którą będzie mógł zaszaleć, a u Ciebie zobaczył zaangażowanie emocjonalne, któremu nie umie sprostać, bo go nie odwzajemnia.

Tu nie ma czego ratować.. Facet po prostu bawi się na całego, a jak mu któraś zawróci w głowie -czytaj: to on dla niej straci głowę i będzie za nią latał, może przy takiej przycumuje na dłużej.



Ps. Doczytałam o wieku.. o ile jest prawdziwy wink

26

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Autorko- przepraszam....ale rece opadaja...:-(

27

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

No, mnie też opadają. Ona już go wytłumaczyła i za chwilę zacznie go przepraszać... hmm

28

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

no ja mam 29, on 26 hmm
wiedziałam, wiedziałam... potrafię się bawić, nie powinnam się była tak angażować sad
tylko on dawał zupełnie sprzeczne sygnały
- raz mówił że chce dziewczyny z pazurem
- drugi raz, że nie ma być zaborcza
- podobno podniosłam na niego kilka razy głos (czy ja wiem? to było raczej emocjonowanie się czy lekka irytacja)
- jedna była pozwalała mu na wszystkie wyjścia z kolegami, więc uznał, że jest zdesperowana
- a jednak stawał okoniem gdy mu się sugerowało że ma czegoś nie robić
- gdy stwierdził, że chcę go kontrolować, powiedział, że mu się odechciało, bo lubię się rządzić a to on lubi się rządzić
- powiedział wtedy (mojej koleżance), że szuka miłej i spokojnej, zrównoważonej dziewczyny
- gdy stałam się potulna i milutka i delikatna, wtedy chwilę się odzywał, ale...
- potem powiedział że jest niezdecydowany jak baba i nie wie czego chce

Ja już nie wiem...

29

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

To teraz - na wszelki wypadek - naucz się robić szpagat turecki i obie nogi zakładać za szyję w tej pozycji. Myślę, że to będzie jego następne życzenie - będziesz przygotowana ! Wtedy już na pewno Cię pokocha, no, chyba że się znudzi..ale to wtedy przecież go przeprosisz i dopasujesz pod kolejne życzenia (na 5 min.)..i tak do usrania.

powodzenia

30

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

ale przecież ja wcale nie zamierzam błagać go o powrót, więc dlaczego ręce Wam opadają sad
chcę tylko jak najwięcej zrozumieć...

czy powinnam wysłać mu ostatniego smsa? z tym że przykro mi, że nie ma odwagi się spotkać, i spoko...
jak zareagowałybyście na jego żarty z koleżankami? Czy ja przesadziłam, może mam jakieś zaburzone spojrzenie?

31

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Gdybyś mu się naprawdę podobała nie odpier... takich numerów, bo zwyczajnie bałby się, co sobie pomyślisz o takim zachowaniu i chciał jak najlepiej wypaść.
Tymczasem on nie dość, że ma w poważaniu jak wypadnie i co Ty myślisz o jego wybrykach na poziomie nastolatka, to jeszcze nic sobie nie robi z tego, że jest Ci zwyczajnie przykro i mówi Ci o tym wprost, albo wciska jakiś kit, by za chwilę sobie zaprzeczyć i pocisnąć Ci inny, bo wie, że łykasz wszystko jak młody pelikan.

Tak, koniecznie napisz mu smsa, na pewno Ci SZCZERZE wyjaśni o co mu chodzi, skoro sam nie wie..poza jednym: chce ostrej laski, która będzie umiała zawrócić mu w głowie i go sobie wychowa.

Mężczyzny wychowywać nie trzeba, można co najwyżej dopasować do siebie i wprowadzić małe poprawki. Mężczyzna sam wie co wypada, do czego się można posunąć, sam odpowiada za swoje zachowanie - nie potrzebuje żeby mu ktoś czegoś zabraniał jak 5-letniemu chłopcu..

A Ty rozkminiasz co ten debil miał na myśli, to jest największa porażka.

32

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

o matko... właśnie zobaczyłam, że odpisał.
"Nie ignoruję Cię, ale nie miałem czasu, by odpisać. Pasuje mi środa" (dałam mu do wyboru wtorek lub środę).

Proszę poradźcie, jak powinnam to załatwić.
chodzi mi o to, bym nie złamała się i nie zaczęła mu sugerowac, byśmy zaczęli od początku, tylko wolniej.
Nie chcę tego robić.
Chcę tylko skończyć to i rozstać się w przyjaźni, bo będziemy się niestety widywać. Nie chcę żadnej spiny i napiętych relacji w przyszłości. Jestem gotowa, aby go puścić. Chcę, żeby zachował o mnie dobre wrażenie - nie zdesperowanej osoby i to nie po to, by chciał do mnie wrócić.
Ale ze względu na przyszłość, w której będziemy spotykać się ze wspólnymi znajomymi.
Nie chcę by opowiadał historie o mojej desperacji czy coś.

33

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Nie miał czasu by odpisać, jasne.. wink

Na pewno musisz się widywać z nim i z tymi wspólnymi znajomymi? Jak wyście się poznali w ogóle..oraz: zaciekawił i rozbawił mnie  opis tej  "podstarzałej artystki" tongue on do niej startował zapewne?


Na moje oko to koleś odgrywa się na kobietach, bo kiedyś ktoś jego zrobił mocno w jajo. Innej opcji nie ma.

34

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Elle88, ja wiem, pewnie tak samo jechałabym po kimś, gdybym była z boku i nie była zaangażowana, i miałabym w pogardzie i takiego kolesia i taką laskę, która go usprawiedliwia... ale w tej chwili moją ocenę zaburzają tak silne emocje, że nie mogę sobie z nimi poradzić i choć zdaję sobie z tego sprawę, ciągle mam poczucie winy i te myśli, że "powinnam była". One mnie męczą, czuję że jestem normalnie znokautowana a w mózgu mam sieczkę.

35 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-03 19:13:31)

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Pytasz ja bym zareagowala na jego zachowanie?
Po calosci?

Popatrzylabym przez chwile, dla ubawu, potem poszla w swoja strone...
Daje sobie pol godziny na zwiazek z takim....

I nie, nie zastanawialabym sie, dlaczego ma cos z glowa?Bili go w dziecinstwie trepem, czy mial ciezkie zabawki- bez znaczenia...

I nie, nie wyslalabym mu zadnego esemesa, bo goowno mnie obchodza tlumaczenia palanta, ktory ma mnie w doopie..

I nie, nie jestem ciekawa, dlaczego ma mnie gdzies, ani co zrobilam zle/co mu sie nie spodobalo...

I , tak, z checia oddalabym go innej pannie, niech sie z nim meczy, jak chce...

I , nie, on nie znajdzie takiej, z ktora bedzie szczesliwy, bo on chce kobiete madra, a madre beda przed nim uciekac  z predkoscia swiatla...

I, tak, bedzie coraz bardziej zfrustrowany i bedzie szukal kogos, na kim mozna sie wyzywac...

I, tak, jak go olejesz, to sie odezwie, zabajeruje, i wrocisz do niego...

Powodzenia.....


PS- no, dobra, pytasz co robic?

Olac, byc ponad to, miec to gdzies, miec wywalone, nie brac do siebie, ignorowac.......
Konsekwentnie i skutecznie i zdecydowanie i dozywotnio.

W razie koniecznosci byc oschla, zasadnicza, zdecydowana, stanowcza, ....

W zadnym wypadku nie szukac z nim kontaktu, tak, jak nie szukasz ospy wietrznej, np.

Niczego nie wyjasniac, a jesli juz musisz, pogadaj sobie do slupa ogloszeniowego, masz jakas szanse, ze cos przyswoi, i ci ulzy...

Znajdz sobie obiekt zastepczy, kup ziolka, kup papuge, czy cos...
I zapomnij, ( w koncu to 2 miesiace, a nie 2 lata)

36

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Ten koleś to wypisz wymaluj osoba, z którą przelotnie się spotykałam kiedyś. Teraz doczytałam, że ten gość był kiedyś zakochany i został odrzucony..widać, że do tej pory tego nie przemielil i nadal coś do tamtej czuje , inaczej nie traktowałby kobiet rpzedmiotowo. To oczywiste.

Nie uleczysz "jego strapionej duszyczki" wink , ani nie przekonasz by Cię pokochał. On nie szuka miłości, tylko zemsty.

37

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

studiujemy artystyczny kierunek, ja już jestem po innych, niezwiązanych studiach, przyjechałam tu w październiku, zaczęłam te studia i jednocześnie znalazłam pracę. Zaczęłam nowe życie. On teraz idzie na mgr i pracuje już w zawodzie. Mamy kontakt z artystami na uczelni i w miejscu jego pracy. Ta pani jest kierownikiem katedry i nie startował do niej smile on ją po prostu podziwia, że ma wszystko w dupie i nie przejmuje się pierdołami.

Wiem, że "nie mam czasu" to wymówka. Bił się z myślami, czy spotkać się, czy uciec.

38

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Świetny materiał na partnera i związek - facet, któremu imponują osoby, które mają "wszystko i wszystkich w d..." smile
A najlepsze, że takie wnioski wyciągnął o tej pani pewnie po tym jak się nosi i jak zarządza katedrą big_smile:D no, chyba że zna ją osobiście, w co wątpie..


Oj moim zdaniem  to ty wieeeeelu rzeczy o nim nie wiesz. Najgorsze, że nadal chciałabyś się dowiedzieć i lgniesz jak ćma do światła..a facet jest młodszy i to Ty powinnaś być sprytniejsza, mądrzejsza i pociągać za sznurki..

39

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Tez miej w doopie, na poczatek jego....

40

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Moim skromnym zdaniem ten pan lubi ostre zabawy, gdzie to Kobieta go poniża i sobie na nim używa..najchętniej właśnie starsza, 'u władzy', typ zimnej s... idę o zakład smile

Takie osobowości rozpoznaję z kilometra. Zazwyczaj własnie ulegli faceci w życiu codziennym zgrywają się na sk... i maczo, żeby sobie i innym udowodnić, że tacy właśnie są, ale marzenia i fantazje i wizje swojej roli w alkowie..to już zupełnie inna bajka big_smile

41 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-03 19:24:51)

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Elle, a ja ide o zaklad, ze facet chce kobiete madra, decyzyjna, samodzielna, rozgarnieta, itd...

A na taka nie ma szans- takie uciekaja...

Jest zfrustrowany i wyzywa sie na tych, ktore daja mu " sie wziac" i przez to ich nie szanuje...

Podrywa kolejne i kolejne wedlug tego samego schematu, i zadna mu nie pasuje...
No, bo taka, jaka on by chcial, to sie nie da poderwac " na buca i chama"

A frustracja rosnie......

42

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet
oldorando napisał/a:

Elle, a ja ide o zaklad, ze facet chce kobiete madra, decyzyjna, samodzielna, rozgarnieta, itd...

A na taka nie ma szans- takie uciekaja...

Jest zfrustrowany i wyzywa sie na tych, ktore daja mu " sie wziac" i przez to ich nie szanuje...


Nie do końca się zgodzę.. Dlatego, że facet, który szuka kobiety, którą opisałaś, sam jest na tyle rozgarnięty by swoim zachowaniem nie odstręczać i nie odrzucać.. a tu koleś dość jasno 'testuje' osobowość partnerek, ale nie pod kątem tego, co wyżej, tylko pod kątem ich cech do dominacji i zdominowania w przyszłości JEGO, czego pragnie skrycie..trust me wink

43 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-08-03 19:37:57)

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Mozliwe, mozliwe, nie mowie, ze nie...

Ale znam dosc czesty przypadek " buca prostego typowego" na tyle rozgarnietego, zeby wiedziec, co to takiego " wartosciowa kobieta", jak ja spotka...

Na tyle jednak bucowatego, ze nie wie jak taka " podejsc"( wzorce, ze wszystkie kobiety...)
I udaje mu sie z kobieyami, owszem, tylko nie z takimi, jak by chcial...

A jak juz jakas poderwie, to ona durna jest i nic nie warta, bo.......dala sie poderwac....


Popatrz- artystka jest godna szacunku- bo go olewa= madra babka....
( i akurat w tym jednym punkcie sie z nim zgadzam)

PS , zwroc uwage, ze do tej pory zrywal ze wszystkimi kobietami, ktore poderwal, ale z roznych przyczyn, albo byly zbyt ulegle, albo zbyt dominujace...zaborcze...itd...
One mialy jedna wspolna wade- daly mu sie poderwac, i TO je skreslalo...

44 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-03 19:52:18)

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Tak tak, dla takich gości olewka = podniesienie wartości z automatu.
Skąd wiem? Bo mam "na koncie" kilku takich niedoszłych adoratorów i jednego "doszłego" niestety wink i wiem czego takie typy oczekują, ale wiem też czego nie są w stanie dać w zamian z powodów, które celnie wymieniłaś -wzorce i brak ogłady, odpowiedzialności itd...oględnie mówiąc.

Tacy goście potrafią się "zawiesić" na upatrzonym Obiekcie całe miesiące, jak nie lata i wyobrażać sobie to i owo, a w międzyczasie biorą 'co się nawinie' i utruwają tym zauroczonym dziewczynom krew i życie, mamiąc obietnicami albo deklaracjami z d... , bo samemu też na dłuższą metę być nie potrafią.

To jest typ gościa, którego - o ile mu się podobasz rzecz jasna -podchodzisz i "bierzesz za fraki" dosłownie i w przenośni (ale bardziej dosłownie wink) i po prostu..bierzesz go sobie. A on ma już namiot w spodniach.. to nie jest typ zdobywcy na pewno, natomiast chętnie będzie adorował kobietę, która sobie wybierze po tym jak ona wybierze jego smile I tylko taka będzie szanował, która będzie miała za nic jego pieprzenie i potrzeby, a swoje postawi ponad.

Sprawdzone.
Natomiast pytanie czy tego szukamy u faceta.. wiadomo, co kto lubi


EDIT: mała uwaga

albo byly zbyt ulegle, albo zbyt dominujace ...zaborcze

Zbyt dominujące nie były, bo dominacja niekoniecznie idzie w parze z zaborczością wynikającą, jak u autorki i jej poprzedniczek, z niepewności i potrzeby "trzymania faceta w klatce".
Dominująca kobieta potrafi sprawić, że on sam CHCE się w jej klatce zamknąć i z niej nie wychodzić wink

45

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Dlatego nasza autorka- jesli juz koniecznie chce z nim byc- musi go olewac totalnie.
Im bardziej bedzie miala go gdzies, tym bedzie jej lepiej( i z nim, i bez niego)

Klopot w tym, ze dziewczyna ewidentnie NIE MA GO GDZIES, wrecz przeciwnie, czemu daje wyraz na kazdym kroku...
( esemesy, wyjasniania, szukanie swojej winy, rozkminianie), a tym samym on traktuje ja coraz gorzej...

46

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

No o to chodzi, że autorka - co zresztą sama mu powiedziała - chce być małą kobietką, którą poprowadzi i zaopiekuje się typowo myślący facet, czyli taki, który woli dominować ( w tym dobrym znaczeniu, nie bucowatym).

Natomiast on, uprawiając tą swoją "gimnastykę" i przywdziawszy maskę maczo, przyciągnął ją tym do siebie. Strzelając sobie podwojnie w kolano, bo nie będąc sobą i grając kogoś innego: a) przyciąga niekompatybilne kobiety b) każdą tego typu znajomość opiera na pozorach cech, których nie posiada, więc są kompletnie bez szans na przyszłość, bo z gruntu oparte na kłamstwie.. Oszukuje te kobiety i oszukuje siebie.

47

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Przede wszystkim ma problem ze soba...

Ale to jego problem( ewentualnie jego terapeuty), a nie jego dziewczyny....

Noo, ja wychodze z zalozenia, ze albo jest sie terapeuta, albo partnerem...

48

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Zgadza się. To są osobowości zaburzone, bez 2 zdań. Dlatego, póki sama byłam 'zaburzona' wink to czerpałam z takich znajomości dziką (i chorą) satysfakcję..

Co innego ostrzejsza zabawa w łóżku, co innego życie z facetem, który potrzebuje być olewany i gnojony by móc szanować Kobietę.. na dłuższą metę to droga do psychiatryka, dla obojga.

49

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

No, tak elle....chyba, ze NA PRAWDE olewasz...

Tylko , faktycznie, po co ci taki facet???

50 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-03 20:16:44)

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Właśnie po nic. Ale z boku, zwłaszcza dla kobiet, którym wydaje się, że to taki świetny układ - pani i jej przydupas. W praktyce taki "partner" szybko się nudzi, bo nikt nie lubi jednowymiarowości w relacji.. no, chyba że ktoś ma nienasycone ego, które nigdy nie ma dość karmienia się takim przedstawieniem, wtedy można się w  to bawić do usrania. Tylko, że te role są tak sztywne, że w tym nie ma żadnej bliskości.
A każda próba zmiany, choćby najmniejszej, w kierunku normalności burzy cały misterny wink układ, bo zaburzona osoba nie potrafi przystosować się do innej roli niż tą, którą pielęgnuje i zna przez lata, czyli "z buta".

Kobieta w takim układzie może zapomnieć o jakimkolwiek poczuciu bezpieczeństwa czy wsparcia, bo sama za nie robi i tego się od niej oczekuje, w innym wypadku taki osobnik zaczyna zachowywac sie jak zbuntowany reksio i gryzie w łydkę (w najlepszym razie) wink

51

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Pozostaje pytanie.....

Co na to autorka???

Bo to jej watek, jej problem, i jej bol....

52

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Mam nieśmiałe przeczucie, że autorka postawi sobie jako 'wyzwanie' pokazać mu, że potrafi być kobietą jego marzeń..Zacznie oczywiście od..przeprosin, że taka nie była już w najbliższą środę wink

53 Ostatnio edytowany przez iggam1000 (2015-08-03 20:38:53)

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

wiesz, kiedy decydujesz się z kimś na związek, to schodzi na dalszy plan ile ktoś ma lat. Chyba że to różnica 10 lat... ja nie chcę pociągać za sznurki, pociągałam za sznurki w poprzednim związku i źle mi z tym było. Pan Narcyz był najbardziej pewny siebie, zdecydowany i męski (taki mi się objawiał) ze wszystkich moich partnerów i tego usilnie szukałam, dlatego świadomie zrezygnowałam ze stawiania się wyżej ze względu na wiek. Facet ma być facetem, a wiek 26 też zdaje mi się powinien do czegoś zobowiązywać. Nie takie szczenię przecież... Dlatego lgnęłam, jak to mówisz, jak ćma do światła. Poleciałam na niego głównie dlatego, że był absolutnym przeciwieństwem mojego poprzedniego, niezaradnego partnera. Rozumiesz, byłam olśniona.
Że trafiłam źle, już wiem. Ale przecież są faceci w tym wieku, którzy już myślą poważnie tzn są normalni...

54

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Chodzi o to, że on Ci się właśnie takim "objawił", ale to pozory były - maska na potrzeby pierwszego 'odsiewu' lasek, które mu nadskakują i za nim latają, im bardziej on je olewa.
Niestety szybko poległaś na tym teście..jakby nie był ujowy i dziecinny.

Co nie zmienia zasadniczego wniosku, o którym pisałam: gdyby mu naprawdę zależało, nie pozwalałby sobie na takie zagrywki ani podsumowania Twojego zachowania i to jeszcze przy osobach 3-cich.

55

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Wasze odpowiedzi wstrząsnęły mną... serio. Przeczytam je sobie wiele razy przed środą.
Przeczytałam, że typ narcystyczny każdą kobietę stawia na piedestale, by potem ją dezawuować.
I nie da się z tym nic zrobić.
Ja pomimo mojego wieku chyba nadal mam kruchą konstrukcję psychiczną, wiem, że mam niskie poczucie własnej wartości, może powinnam iść na terapię hmm
Na pewno już nie będę go przepraszać - chcę to zakończyć, tylko pokojowo.

Ps. nie podrywał pani z katedry, bo ona jest stara wink i zna ją też z charakteru, bo pracują razem.
Trochę to okropne co piszecie o łóżku. Nic mi o tym nie wiadomo wink ale właśnie wyobraziłam go sobie w obroży, z panią profesor ubraną w lateks... o matko wink

56 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-03 21:08:31)

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Ja nie wiem za bardzo do czego potrzebna Ci ta poważna rozmowa z niepoważnym gościem, który zapewne będzie miał jeszcze większą satysfakcję patrząc na Twoją zbolałą minę we środę, no ale rób jak uważasz.

Co do fantazji z panią profesor..mogłabyś się niemiło rozczarować wink Młodzi ulegli (do pewnego wieku oczywiście) mają wielką słabość do starszych (a często duuuzo starszych) pań smile
Poza tym, nie może byc aż taka stara, skoro wg niego "przebiera w facetach", hmm? wink

57

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Rany... ja rzeczywiście mam nieźle przeprany mózg...
zastanawiam się i roztrząsam, czy to normalne, że poczułam się niekomfortowo, gdy frywolnie żartował sobie z innymi... aż sobie już nie ufam... wtedy miałam jeszcze zdrowy ogląd - w rozmowie z nim nie wątpiłam, że mam prawo odczuwać ten dyskomfort i powiedziałam mu, że mi było przykro.
Ale to właśnie na to zdrowe zachowanie tak stanął okoniem i był gotowy wszystko zerwać! Mówiąc, że chce spokojnej, miłej i niezaborczej dziewczyny!
To właśnie to, że byłam spokojna i miła, przyciągnęło go do mnie w pierwszej chwili... nie zobaczył mnie na parkiecie, nie postępowałam jak zimna sucz, której wszystko jedno, z kim spędzi noc! Byłam taka właśnie grzeczna i ułożona, i nie chciałam tak szybko go pocałować itp - więc jakby nie do końca szukał takiej dominy...
To to, że czasem zachowałam się nerwowo czy puściły mi emocje, go wkurzało. Miałam być życzliwa, spokojna, grzeczna, uśmiechnięta i nie przejmować się pierdołami. Więc jak to interpretować kurde hmm On powiedział mi kiedyś żebym nie starała sie go analizować, bo nigdy mi się nie uda. Że nawet jego dziewczyna po 4 latach powiedziała mu, że go nie zna...
o kurde - dopiero teraz dociera do mnie, w co ja brnełam... kurde!!!

58

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

nie, to nie  ona przebiera w facetach wink to jego młoda cycasta koleżanka z roku wink

59

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Iga....spokojnie.....
Dupek, to nie koniec swiata...

Przyznaj sie, ty sie boisz zerwac z nim radykalnie, ty sie boisz jego reakcji...
( bo on z tych, co oni zrywaja, a nie z nimi sie zrywa)

Ty sie boisz, ze on zrobi cos glupiego, jak go rozsierdzisz....

Otoz, on nic ci zrobic nie moze( to, co mogl, to juz zrobil- zrobil z ciebie glupia)
Podpali ci samochod?.... Eeee, nie....
Obgada cie?.... Mozliwe, ale cokolwiek nie opowie, bedzie z korzyscia dla ciebie, serio...
No, bo co opowie?
- ze go olalas?( + dla ciebie)
- ze masz innego( ty to rozchwytywana jestes)
- ze on cie rzucil?( biedactwo, ktos cie pocieszy...)
- ze z ciebie zolza?( ciekawa kobieta musisz byc)
Itd....

On ci nic nie moze, moze trzasnac focha.....

60

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

o kurde - dopiero teraz dociera do mnie, w co ja brnełam... kurde!!!


http://gobahasa.id/wp-content/uploads/2 … alking.jpg


Skoro on twierdzi, że jego była po 4 latach go nie zna, a zapewniam Cię że zna go doskonale, ale z tej paskudnej strony - to pomyśl jakim aktorem on potrafi być będąc w 'bliższej' relacji.
W ogóle..te 2 m-ce, jeśli wyglądały tak jak opisałaś, to wyście nie byli w żadnym związku- tylko w Twojej głowie, on zachowywał się jakbyście byli w 'wolnym związku' co najmniej, albo on był dalej singlem. Jakieś flirty, obciąganie spódniczek, groźby odejścia, bo miałaś czelność zwrócić mu uwagę, że rani Cię jakimś zachowaniem.. FUCK THIS SHIT!

Kobieto, spójrz w lustro (tylko dobrze je przetrzyj wink) i zobacz kogo pozwalasz znieważać w ten sposób smile

61

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Kobito, absolutnie się z nim nie umawiaj na żadne spotkanie. Piszę tak dla Twojego dobra i stanu poczucia własnej wartości. On Cię ma w doopie, jak zresztą też innych ludzi. To nie jest facet, który potrafi formować jakiekolwiek związki. Nie ma sensu rozstrząsać jaką kobietę by wolał, bo ona po prostu NIE ISTNIEJE.

Daj sobie spokój i kopnij go w siedzenie. Nie warto marnować energii i czasu na dupka.

62

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

bardzo dziękuję Wam smile naprawdę bardzo mi pomagacie smile po raz pierwszy od 1,5 mca mam banana na twarzy smile a w weekend, nad morzem, gdzie odwiedziłam wypoczywającą tam moją rodzinę, moja mama płakała ze mną, bo nie mogła na mnie patrzeć w jakim jestem stanie. Wszyscy pytali, jaką diete stosowałam, bo schudłam bardzo dużo bardzo szybko, mając nieustanne mdłości z nerwów. Ja się po prostu spalałam! Najpierw szalałam z wściekłości (gdy mi opowiedział o tych byłych - jakie miał koleżaneczki, jak żył w liceum jak to określił "jak pączek w maśle" - bo koleżaneczki, z którymi robił różne rzeczy, prowadziły mu zeszyty i odrabiały prace domowe - i inne historyjki). Przez kilka dni wtedy trawiłam to, chodziłam po ścianach, buchała ze mnie zła energia, chodziłam na basen, by ja rozładować, brałam tabletki na uspokojenie. Potem, gdy przestał się odzywać, tej energii już nie zostało, więc dużo spałam - oj fazy były różne. Nosz kurde, nigdy wcześniej tak mnie nie trzasnęło.
Aż do tej pory nie widziałam tego, jaką krzywdę SOBIE robię, bo wszystko przesłaniały analizy moich "błędów" potencjalnych... zbierałam włosy z grzebienia, i nie widziałam tego. Dopiero teraz zaczyna mnie to przerażać!
Kupiłam i wmasowałam sobie we włosy przecudny indyjski olejek khadi, a jutro idę do apteki po jakieś kapsułki.

63

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

I to wszystko przez kolesia, którego znasz 8 tygodni i który traktował Cię jak "dopust" boży..


Fajnie, że robisz coś dla siebie i idziesz po olejek..gorzej, że wybierasz się na to spotkanie.

64 Ostatnio edytowany przez iggam1000 (2015-08-03 22:53:35)

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

No... byliśmy razem od początku maja do właściwie 17 lipca (spacer z rozmową że "nie wie")  włosy wypadają mi od ponad dwóch tygodni i mam nadzieję, że szybko przestaną, jeśli zastosuję zmasowany atak od środka i zewnątrz. Bo moje włosy są cienkie i słabe i długo walczyłam w zeszłym roku, by je zagęścić.
Nie wiem sama już, czy iść. Muszę oddać mu jego rzeczy tak czy tak. W sumie mogę mu je zostawić na uczelni, z tym, ze to tak głupio, bo jak się potem będziemy widzieć na uczelni / u znajomych / w pracy, to będzie spina.

65

Odp: czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Jesteś przypadkiem niereformowalnym.

Wkręcaj sobie dalej, że "Musisz" i że "jesteś mu coś winna" i oszukuj się, że chodzi o zakończenie. Widać jak na dłoni, że liczysz na nowe rozdanie..

Kobieta, która ma dość i nie chce mieć nic do czynienia z dupkiem po prostu urywa kontakt, a Ty na siłę go podtrzymujesz i szukasz pretekstów by się z nim zobaczyć.

Posty [ 1 do 65 z 300 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy walczyć o związek, który trwał 2 miesiące - trudny facet

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024