Hej hej, nigdy nie pisałam na forum w takich sprawach, ale czuję się jak gówniara.
bywałam w "poważnych" związkach, od jakiegoś czasu jestem sama i zwracam uwagę na fajnych facetów z mojego otoczenia.
Pracuję w sklepie powiedzmy że spożywczym. Jestem otwarta, rozmawiam z klientami, ze starszymi, młodszymi, kobietami w wieku mamy i w moim. Oczywiście zawsze na "pan/pani", nawet jak widzę że dziewczyna jest młodsza ode mnie.
Od kilku miesięcy przychodzi do nas pewien chłopak, wizualnie mi się spodobal od razu, ale wydawał mi się trochę taki ĄĘ, nadęty. widac ze musi miec wyprasowane odpasowane koszule, widziałam raz ze jezdzi dobrym autem, stwierdzilam ze to w ogóle nie mój typ, nie lubię takich bogaczy. Jednak z czasem zaczął się bardziej do nas przyzwyczajać, przewaznie to ja go obsługuję jak jestem na zmianie z koleżanką, tak wychodziło, a potem juz sama się paliłam do obsługiwania go. Ale normalnie, profesjonalnie, oczywiscie z usmiechem.
Z czasem on zaczął się do nas przyzwyczajać i był coraz bardziej otwarty, ja cos zagadalam, on zaczał zagadywac, jakies śmieszki ale tylko na temat produktów w sklepie i pracy. WYluzował się bardziej i można powiedzieć ze go "polubiłam". Zamiast "dziękuję" na do widzenia juz mówiłam "dzięki", a on ostatnio tez wyszedł z tym słowem ze sklepu.
Niby dziecinada ale kurde, podoba mi się, ale jest przeciez moim klientem!
juz niedługo... ![]()
Otóż zwalniam się z tej pracy, wyjezdzam do innego miasta. A on mnie kusi i kusi. Myslę jakby zagadać? Zamiast "ile będzie pan chciał?" np "ile będziesz chciał?", tak wiecie, bez przesady, by się nie wygłupić. Chciałam też spr jego imię i nazwisko i jakby miał fb obczaić go, w jakie miejsca chodzi i gdzieś tam się wybrac niby ;przypadkiem. Ale zawsze płaci zbliżeniowo i nie mam dostępu do karty a nie mam 18 lat by kłamac ze mamy awarię czytnika bym to ja musiała wkładać kartę ![]()
Myslalam by dac mu karteczkę typu "Byleś moim ulubionym klientem. Juz tu nie pracuję. jak cos to moj nr
" ale nie wiem czy to nie głupie i jak wroci i mnie wysmieje? Jest tez opcja ze jak juz odejdę ze sklepu to kolezanka mu to przekaze ode mnie.
Co o tym myslicie, jak zagadac, skoro chcialabym go normalnie poznac? A wiem ze w sklepie nie wypada i nie chce się wyglupic. chociaz tak czy siak odchodzę to powinno mi to byc obojętne