Witam,
Mam pewien problem, który strasznie mnie męczy. Otóż dowiedziałam się nie dawno, że siostra mojego narzeczonego jest w ciąży, w związku z tym, wiem nieoficjalnie, że zostanę Matką Chrzestną. I tu zaczyna się problem..Siostra z mężem sprawili mi kiedyś wiele przykrości,było bardzo dużo łez i nieprzespanych nocy. Owszem zostałam przeproszona- po roku czasu,( oczywiście przeprosiny zostały wysłane sms-em, i nie były całkiem szczere), ale wybaczyłam dla świętego spokoju.
Przez zadrę nasze relacje bardzo się ochłodziły, mamy do siebie dystans, poza słowem?cześć? nie rozmawiamy ze sobą w ogóle. Nie potrafią mi nawet złożyć życzeń, czy to urodzinowych, czy świątecznych. Wiec informacja o której się dowiedziałam, zabolała mnie bardzo. Nie chcę być Chrzestną, po prostu nie potrafię, nie czuje się na siłach. Tym bardziej, że nadal nie mają do mnie szacunku. Nie mam pojęcia czym się w tym momencie kierują, (zaznaczę, że mają do wyboru kilka osób wg mnie godnych uwagi) . Nie spodziewałam się- być może w innej sytuacji byłabym zaszczycona,a mam już jednego Chrześniaka i daje z siebie wszystko jako Matka Chrzestna. Nie chcę odmową krzywdzić dziecka (ponoć się nie odmawia ?) ale nie potrafię też zgodzić się wbrew sobie, bardzo bym się z tym źle czuła. Wiem, że jeśli odmówię to się wszyscy obrażą, wraz z przyszłą teściową. Siostra mego narzeczonego, to typowa córeczka mamusi, jeśli córeczka zrobi coś źle to nigdy nie ponosi za to odpowiedzialności, w oczach mamy wszystko robi dobrze, jeśli kogoś skrzywdzi- to widocznie miała powód itd.. Więc wiem, że moja zgoda zwiastuje dodatkowe problemy, których ja chcę uniknąć, bo czego nie zrobię to i tak zawsze jest źle. Bardzo proszę, doradźcie mi jak mam wybrnąć z tej sytuacji? Jak odmówić by każdy zrozumiał, ale się nie obraził? Czy to w ogóle w tym przypadku możliwe ?