Tylko przyjaźń czy może zabawa w Podchody ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Tylko przyjaźń czy może zabawa w Podchody ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

Temat: Tylko przyjaźń czy może zabawa w Podchody ?

Cześć Wszystkim!

Chciałabym poprosić Was nie tyle o radę, ale o obiektywne spojrzenie na mój mały problem. Jak to zwykle bywa, ów problem dotyczy jakże by inaczej - mężczyzny

Zaczynając pokrótce od początku, czyli sierpnia ubiegłego roku kiedy spotkaliśmy się na "a la randce" po raz pierwszy. Nazwijmy kandydata przykładowo Bartek (jedno z moich ulubionych męskich imion  ).
Poznaliśmy się z Bartkiem na jednej z domówek mojej dobrej koleżanki ze studiów. Zostaliśmy sobie przedstawieni, od kilku słów przeszliśmy do dłuższej debaty na różne tematy. Jedną z wielu pasji, która nas łączy to radość z podróżowania. Oboje mamy niezłą pracę i zupełnie przyzwoite zarobki, co umożliwia nam udanie się na większa wyprawę gdzieś w daleki rejon świata, oczywiście nie obejdzie się bez promocji lotniczych, biegania z miejsca na miejsce z plecakiem większym od nas samych i spaniem w różnych miejscach na dziko. Podróżować może każdy, ale niewielu moich, oraz niewielu jego znajomych ma możliwości, a najważniejsze, że brakuje chęci. Poza tym oboje jesteśmy w wieku 26,27 lat, rychło po ukończeniu studiów.

Od tego sierpnia spotykamy się od czasu do czasu, bardzo często w różnych fajnych knajpkach - kolejna wspólna pasja to jedzenie. Uwielbiamy jeść, więc już tak się utarło, że od kilku miesięcy, przynajmniej raz w tygodniu lądujemy w klimatycznej knajpce i rozkoszujemy się jedzeniem. Uwielbiamy ze sobą rozmawiać, śmiać się, mamy podobne, dość cierpkie poczucie humoru, ogólnie oboje czujemy się w swoim towarzystwie dobrze i swobodnie.

Teraz trochę o nim, bo to dość istotne, do tego żebyście mogli mi pomóc Bartek jest z wykształcenia informatykiem, ale jest połączeniem "soft nerda" z naprawdę przystojnym i inteligentnym facetem. Ów Bartek jakieś 2 lata temu, przeżył prawdziwą miłość. Była to miłość od pierwszego wejrzenia i chyba jedyna prawdziwa jak do tej pory - kiedyś o tym wspomniał. Wiadomo mi również, że wiele jego koleżanek się w nim podkochiwało, ale on od tamtej pory z nikim nie był tak na poważnie. Ciężko mi powiedzieć, czy teraz z kimś się spotyka, nie wiem, ale codziennie do siebie piszemy, często dzwonimy, widujemy.

Jakieś 2 miesiące temu byliśmy razem na weselu, w sumie zaproszenie wyszło z mojej inicjatywy. Od 2 lat nie jestem w związku. Wcześniej byłam z chłopakiem przez 4 lata, którego kochałam, ale los chciał żebyśmy nie byli razem. I mimo kilku randek, niezobowiązujących spotkań z różnymi chłopakami, oraz prób swatania przez bliskich znajomych, nie udało się związać z nikim na dłużej, na poważnie. Zwykle po kilku spotkaniach jakoś wszystko się rozpływało...ja sama nie odczuwałam żadnych motyli, na które czekam z niecierpliwością, hmm a raczej nie czekam, ale fajnie by było gdybym w końcu "wpadła" i zakochała się po uszy ze wzajemnością.
Także na weselu bawiliśmy się świetnie, jest wytrawnym tancerzem, czego się nie spodziewałam. Zabawa do białego rana. Weekend spędziliśmy w moim rodzinnym domu. Bartek nawiązał świetny kontakt z rodzicami, kiedy ja odsypiałam wesele, czuł się swobodnie, ogólnie spodobał się rodzicom, choć oni wiedzą, że to TYLKO KOLEGA.

Jakiś czas później wspominałam, że miałam wyjechać na weekend ze znajomymi, do czego jednak nie doszło, i w ten weekend on miał wesele o swojej znajomej, o czym wspominał, że ogólnie nie wie czy się wybierze, że prawdopodobnie będzie tylko w kościele. Suma sumarum poszedł sam, bawił się do rana. Było mi przykro, że nie zaproponował mi, abym towarzyszyła, choćby dla samej chęci rewanżu. Było mi przykro hmm

Minęły kolejne 2 tygodnie. Wyszedł z inicjatywą wypadu w góry, także stwierdziłam - czemu nie! Nie jestem górską dziewczyną, na szlakach się nie znam, z kondycją u mnie cienko, tym bardziej kiedy wspinasz się omyłkowo czarnym szlakiem i ledwo zipiesz. No ale, skoro jestem upartą i ambitną dziewczyną, nie dałam za wygraną i wylazłam na sam szczyt. Czerwona, zziajana, z rozczochraną czupryną jako że pogoda nie dopisywała na różnych etapach wspinaczki. I tak wspinaliśmy się z przystankami, z podziwianiem widoków, przerwami na pogaduchy, od czasu do czasu szliśmy trzymając się za rękę... No ale powrót? Musieliśmy wrzucić 5 bieg żeby zdążyć na powrotny autobus, gdyż śpieszył się na imprezę jakiejś starej znajomej...............I tutaj w komentarzu wielokropek hmm

Przechodząc do sedna sprawy, przedwczoraj zadzwonił w godzinach pracy z sugestią żeby jechać razem na wakacje. Także w odmętach papierów, masy roboty, stwierdziłam, że "jasne, czemu nie!". A że on wiedział na jakie eskapady mogę sobie pozwolić i jakie kierunki mnie interesują, kupił bilety lotnicze dla dwóch osób. Bilety na Filipiny. Kopara mi opadła na wieść o tym, ale kto by nie chciał polecieć w tak egzotyczne miejsce z chłopakiem...który chyba jednak nam się podoba?
Mówiąc, że to w życiu różnie bywa i w ogóle, nie wiadomo kiedy znajdziemy tę "miłość, która w nas walnie jak piorun", powiedziałam wprost, że w razie gdyby taka sytuacja zaistniała, ja za żadne skarby świata biletu nikomu nie oddaje (ujęłam to jakoś w miarę lekko i zabawnie). A w odpowiedzi usłyszałam, ze on za żadne skarby nie chce lecieć z kimś innym, a gdyby nawet jakąś dziewczyne poznał to prędzej by z nią zerwał niż miałby rezygnować z podróży ze mną.

I tak powyższe relacje jak na moje oko i oko mojej dobrej przyjaciółki są bynajmniej dziwne i niezrozumiałe, gdyż nie potrafie zinterpretować jego intencji, nie wiem co myśli (tego zapewne się nie dowiem), nie wiem czego oczekuje.
Nie wiem, czy jestem dla niego tylko koleżanką od tak, z która można sobie fajnie pogadać na poziomie na wiele różnych tematów, z którą można się zapakować w podróż, czy może ma jakieś ciche zamiary? Bartek należy raczej do typów romantyków-archaików. Najpierw miłość potem sex, zawsze przepuszcza w drzwiach, ubiera, rozbiera z odzienia wierzchniego (szkoda, że nie z czegoś więcej , kiedyś wspominał mojej koleżance, że jego nie interesują szybkie numerki, że liczy się miłość, szacunek do siebie, własnego ciała itp itd...Eh dodam, że żadnego kontaktu fizycznego oprócz pocałunków w policzek, trzymania z rękę wówczas nie mieliśmy.

Kiedyś przeczytałam mądre słowa - przyjaźń między kobietą a mężczyzną może jak najbardziej istnieć, przy czym obie strony muszą chcieć tego samego - przyjaźni.

Obawiam się, że chciałabym czegoś więcej bo to naprawde fajny facet. Boje się zacząć rozmowę na ten temat, gdyż może to skończyć się nie po mojej myśli i ów przyjaźń mogłaby zostać zmącona, mogłoby się wszystko rozsypać hmm Nie chcę tego.
Czego bym chciała? Żeby pewnego dnia mnie np. pocałował?
Albo...powiedział, że ma dziewczyne - wtedy wiedziałabym przynajmniej na czym stoję.

Co o tym wszystkim myślicie?
Chętnie usłyszę różne interpretację i z góry dziękuję!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Tylko przyjaźń czy może zabawa w Podchody ?

A rozmawiałaś z nim o tym?
Jeśli starcza Ci to co jest- to masz fajnego przyjaciela.
Jeśli chcesz czegoś więcej- to raczej nie da się zignorować. I pogadanie może wyjaśnić sytuację- niekoniecznie na korzyść. Ale przynajmniej na jasność;)

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Tylko przyjaźń czy może zabawa w Podchody ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024