Witam wszystkich! Mam dzis gorszy dzien i postanowilam opisac swoj problem, moze ktos zechce dodac mi otuchy. Mam 23 lata, od 3 lat jestem sama.Wczesniej samotnosc tak mi nie doskwierala ale teraz juz sobie z nia nie radze. Chodze do pracy, spotykam sie z przyjaciolkami ale brakuje mi faceta jak cholera.. Nie rozumiem czemu nikt ale nikt sie mna nie intetesuje. Czytam nagminnie kryminaly. kocham podroze, interesuje sie zwierzetami. Podobno jestem madra i bardzo ladna kobieta. Ale ciagle jestem sama. Faceci zawsze sie dziwia, ze nikogo nie mam, a mimo to nikt nie zagaduje. Juz nie wiem co jest ze mna nie tak..
Witaj
Prawdopodobie jest tak że trafiasz na mężczyzn, którzy są twoją osobą nie zaintersewane lub nieśmiałych, którzy czekają na twój pierwszy krok. Wychdz więcej na zewnątrz z przyjaciółmi bądz sama, bo siedzenie na " 4 literach? nie załatwi sprawy. Otwórz się na nowe znajomości, jak dostaniesz zaproszenie od znajomych na jakiś wypadzik na miasto to idz śmiało, "nie znasz dnia i godziny kiedy spotkasz tego jedynego" więc więcej optymizmu i spotkasz kogoś wartościowego. Jak nie masz z kim porozmawiać "o wszystkim lub o niczym? to chętnie moge popisać. ![]()
Wychodze czesto na miasto, jestem osoba towarzyska z reguly. Jak widze przystojnego faceta to faktycznie robie sie niesmiala ale to chyba normalne
Tylko problemem jest fakt, ze mimo, ze poznaje ludzi nikt nie wychodzi z inicjatywa poznania mnie blizej. Slysze teksty typu: taka sliczna i nikogo nie ma.. wkurza mnie to, raczej nikt nie chce poznac mnie blizej tylko zwraca uwage na moj wyglad. Mam ten cholerny problem od dawna. Nie chce zeby ktos zrozumial, ze jestem zarozumiala czy cos. Glupio mi zarywac do chlopaka bo faceci lubia zdobywac, nie chce sie podawac na tacy, ze tak to ujme.
Piszesz że "poznajesz ludzi ale nikt nie wychodzi z inicjatywą poznania mnie bliżej" więc może ty spróbuj zrobić ten pierwszy krok i dać szanse zapoznania siebie, może a już coś się z tego urodzi. Nie każdy napotkany przez ciebie facet jest typem tego zdobywcy. Nie twierdze że takich nie ma, ale nie musisz go od razu traktować za potencjalnego faceta tylko za nowo poznaną osobe tzw. kolege. Musisz przełamać się do wyjścia z inicjatywą do ludzi, bo nikt za ciebie tego nie zrobi. Pamiętaj ? dla odważnych świat należy". :)
Dziekuje za mile slowa i rady
Widzisz, mam delikatny problem bo mam na oku pewnego mezczyzne natomiast problemem jest fakt, ze on jest moim dentysta. Jak go ujrzalam pierwszy raz myslalam, ze piorun mnie uderzyl
Fajny facet, z moich obserwacji wynika, ze samotny ale kurde jest nieosiagalny. Wydawalo mi sie, ze tez mu wpadlam w oko. Zawsze specjalnie przedluzal wizyty, siedzialam u niego po 2 godz czasem! Usmiechal sie, zagadywal, smial sie do mnie i w ogole, o ile sie nie myle, wydaje mi sie, ze tez mu sie spodobalam. Teraz juz zakonczylam leczenie ale wciaz o nim mysle...
Faktycznie dość nietypowa sytuacja, ale to nie znaczy że od razu jest ?nieosiągalny?. Piszesz że specjalnie przedłużał wizyty z tobą, można z tego wnioskować tak jak napisałaś że też wpadłaś mu w oko. Spróbuj znaleś go np. facebooku (oczywiście jak go posiadasz) lub umów się na wizyte kontrolną wtedy będziesz miała okazje z nim porozmawiać, może akurat między wami zaiskrzy, a więc głowa do góry bo nie ma się czym przejmować ![]()
Podoba mi sie sposob w jaki piszesz, wydajesz sie sympatycznym chlopakiem
ma facebooka ale za cholere bym sie nie odwazyla do niego napisac, wiem, ze do odwaznych swiat nalezy ale balabym sie, ze mnie oleje..a tak mam zludzenie, ze to moze kiedys on odwazy sie napisac gdyby te sygaly ktore odczytalam od niego bylyby prawda
A wizyte kontrolna mam dopiero ok stycznia, teraz nie mam po co isc bo mam wyleczone zeby.. Ten myk sie nie uda. A zapytam, jak masz na imie ? Bo przypuszczam, ze nie Kris ![]()
Podoba mi sie sposob w jaki piszesz, wydajesz sie sympatycznym chlopakiem
Dzięki. Staram się nie owjjać w bawełne tylko pisać na temat ![]()
Nie dziwie się tobie że masz obawy, aby do niego napisać, w końcu to obca ci osoba. Tym że by cie olał nie miałaś by się czym martwić, przynajmniej wiedziałabyś na czym stoisz. Stać się może również, tak że sam zagada do ciebie tak jak napisałaś, wtedy miałabyś podstawy aby twierdzić że wpadłaś mu w oko i próbuje ci to jakoś zobrazawać. Z tą wizytą kontrolną może jednak za wcześnie ale w najgorszym wypadku zawsze to jakiś powód, aby z nim porozmawiać w 4 oczy ![]()
Moje imię to "krzysiu". Swoje możesz też zdradzić ![]()
Ja jestem Magda, mimo mi Cie poznac:) Nie jestem na tyle odwazna i pewna tego czy mu sie spodobalam. Rownie dobrze moglam to zle odczytac. Bo rownie dobrze moze ma taki styl bycia. Chociaz ciagle mi sie przygladal, usmiechal, opowiadal ciekawostki o leczeniu i pokazywal jaka ma ogromna wiedze o zebach. No i ciagle opuszczal mi z ceny za leczenie. Mile to bylo:) a wiadomo, dentysci sie cenia.. Od ostatniej wizyty minelo 2 tyg. Ahh gdyby do mnie napisal to chyba bym umarla ze szczescia
nie potrafie rozgrysc facetow, bo mysle, ze gdyby chcial to by sie odezwal, pretekst by sie znalazl ![]()
Witaj Magda, mi również miło cie poznać ![]()
Z twoim dentystą
może być tak jak to opisałaś że ma taki styl bycia, ale nie jest to wykluczone że nie wpadłaś mu w oko. Również nie wykluczone jest że traktuje poważnie swoją prace i stara się być miłym dla pacjentów. Tego się nie dowiesz jak nie zbierzesz się na odwage, aby z nim o tym porozmawiać. ![]()
Piszesz również że "gdyby chciał to by się odezwał" a czasem nie pomyślałaś że on też do tych odważnych i pewnych siebie nie należy? W takiej sytuacji ty czekasz na odzew z jego strony, a on z twojej ehh. Musisz w końcu się przełamać i brać inicjatywe na siebie, to nic ciężkiego, tylko trzeba się przełamać, a więc tak jak już wcześniej pisałem głowa do góry. ![]()
Powiem Ci Krzysiu, ze akurat ten facet mnie oniesmiela i ja nie potrafie sie przelamac zeby sie odezwac.. Moze dlatego, ze wiem, ze jest taki dojrzaly i hmh ogarniety zyciowo jeszcze bardziej mnie oniesmiela. Ja rzadko zagaduje do chlopakow pierwszai musialabym chyba zapic sie w trupa zeby mu wyslac wiadomosc hehe. Powiem Ci, ze zawsze uwarzalam,ze faceci to zdobywcy, niemal mysliwi i raczej oni gonia zdobycz, a nie zdobycz ich . Takie porownanie ale wydaje mi sie, ze oddaje rzeczywistosc. Ty bys wolal zeby kobieta odezwala sie do Ciebie ? Nie czul bys, ze podaje Ci sie " na tacy" ze tak to okresle ? ![]()
Powiem Ci Krzysiu, ze akurat ten facet mnie oniesmiela i ja nie potrafie sie przelamac zeby sie odezwac.. Moze dlatego, ze wiem, ze jest taki dojrzaly i hmh ogarniety zyciowo jeszcze bardziej mnie oniesmiela.
Widzę że nieźle wpadł ci w oko, bo takimi objawami objawia się tzw. "zauroczenie", w taki stanie człowiek nie myśli racjonalnie. Teraz wiem czemu nie mogłaś się przełamać, aby z nim porozmawiać. ![]()
Piszesz że "żadko zagadujesz do chłopaków pierwsza, chyba że zapijesz się w trupa" to może za mało pijesz i musisz zacząć więcej na imprezy chodzić hehe (oczywiście to żarcik
).
Faceci to zdobywcy to masz racje, ale oczywiście nie wszyscy. Bywa też tak że facetowi do szczęścia brakuje tylko jednej kobiety, przy której czuje się wspaniale i spełniony.
Ty bys wolal zeby kobieta odezwala sie do Ciebie ? Nie czul bys, ze podaje Ci sie " na tacy" ze tak to okresle ?
Ja nie mam nic przeciwko gdy kobieta pisze do mnie jako pierwsza, nie myśle wtedy nawet że podaje mi się na tacy, pisze z nią w normalny sposób. Mnie nie robi różnicy czy ja czy kobieta zaczyna rozmowe po prostu chce popisać, lub poznać mnie to piszemy ![]()
Powiem Ci, ze nie tyle zauroczenie co fakt, ze jak go ujrzalam bylo to jak uderzenie pioruna. Cos czego nie da sie nazwac
ja wyznaje taka zasade, ze jesli on sie nie odezwie to znaczy, ze to jeszcze nie "ten". Masz racje, ze niektorym mezczyznom do szczescia brakuje tylko kobiety do pelnego spelnienia. U mnie jest identycznie. Mi tez brakuje tylko mezczyzny ale widocznie mam jeszcze poczekac. Wychodze z takiego zalozenia. Wiesz, nie chce psuc sobie dotychczasowego swiatopogladu, ze to jednak facet powinien wyjsc z inicjatywa. I wiem, wiem, ze czasy sie zmienily i kobiety tez moga poderwac faceta ale ja w tej kwestii jestem nieugieta i moze staroswiecka. Moze to jest przyczyna takiego stanu rzeczy, ze od 4 lat jestem sama i nic nie wskazuje na to zeby mialo sie to zmienic
podziwiam kobiety ktore maja odwage zagadac do faceta, naprawde. Ale tez nie kazda ma tyle odwagi i determinacji. A Ty masz jakas swą lubą ?:D
14 2015-07-14 21:07:28 Ostatnio edytowany przez Kris93 (2015-07-14 21:09:11)
Mogłaś wtedy przeżyć tzw. "miłość od pierwszego wejrzenia" gdy go ujrzałaś, jak mówisz że nie tyle co zauroczenie.
Tą zasade co wyznajesz spróbuj przełamać, bo jak ci już wcześniej pisałem , że możesz trafiać właśnie na nieśmiałych mężczyzn co czekają na pierwszy krok kobiety.
witaj w klubie u mnie też jest identycznie, że do szczęścia brakuje tylko odpowiedniej kobiety, ale jak dotychczas to spotykam same tzw. "przelotne"
Powiem ci co do tego twojego założenia że "facet powinien wyjść z inicjatywą" z tym się zgodze, ale bywają sytuacje w których kobieta powinna przejąć "pałeczke" i wziąść wszystko w swoje ręce, gdy facet nie potrafi, a zarazem coś oboje do siebie czują. Więc staraj się twojąc"nieugiętość" jakoś przełamać
Piszesz, że jesteś 4 lata sama, widocznie czekasz na tego jedynego, tutaj się ci nawet nie dziwię, jedynie co to mnie zaskoczyłaś oczywiście pozytywnie
Pytasz się czy mam dziewczyne, to tutaj cię zaskocze i powiem że miałem, ale niedawno ze sobą zerwaliśmy. Wtedy mówi się trudno i żyje się dalej
Odskakując od tematu co tam wogule słychać u ciebie, jak ci się układa w życiu (oczywiście jak można spytać) ![]()
Moge Ci zdradzic, ze ja bardzo duza uwage przykladam do tego zeby wszystko bylo tak jak sobie wymarzylam. Wole poczekac nawet i kilka lat na tego jedynego bo wtedy bede wiedziala, ze warto bylo czekac i wtedy jeszcze bardziej docenie to, co mam:) Ja jestem z natury bardzo uczuciowa, jak sie zakocham to bezgranicznie. Aby mnie szanowal, kochal i dawal poczucie bezpieczenstwa. Reszta nie ma znaczenia. Moze byc gruby, chudu, duzy, maly aby mial wielkie serce
co u mnie.. hmh pracuje, studiuje zaocznie. Mieszkam na wschodzie Polski ale nie zdradze gdzie bo jeszcze ten moj doktorek trafi na nasza rozmowe jakims niezwyklym cudem i sie domysli hehe. Kocham czytac ksiazki psychologiczne i podrozowac, szczegolnie po Polsce. Uwielbiam dlugie spacery, te samotne bo wtedy mozna sie wyciszyc. A Ty opowiesz cos o sobie ? ![]()
Czytając twoje wypowiedzi, można stwierdzić że jesteś ogarniętą, miłą i zabawną kobietą. Dążysz do swoich mażeń, co w dzisiejszych czasach jest trudne ale osiągalne. Wiesz co w życiu jest dobre dla ciebie i próbujesz to osiągnąć. Moge ci zdradzić że mało takich osób w życiu znam, co myślą przyszłościowo tak jak ty, którzy obrali sobie cele i teraz dążą do nich. Może teraz opowiem coś o sobie hmm... Zaczne od wyglądu... blondyn, średniego wzrostu(178), można powiedzieć "przypakowany"
Na codzień pracuje, od września planuje powrót do szkoły na medycyne, oczywiście też zaocznie. Znajomi mówią mi że jestem miły, zabawny, odważny, "szczery do bólu" i łatwo się nie poddaje. Gdy obiore sobie jakiś cel to staram się go zrealizować. Przychodzą takie dni że mam ochotę zobaczyć jakiś dobry film ( gatunek zależy od danego dnia), wyjść na spacer lub gdzieś z znajomymi. Gdy mam wolną chwile to chodzę na siłownie. Obecnie mieszkam sam na śląsku ![]()
Szanuje ludzi, ktorzy sa szczezy do bolu. Wole to niz sztuczne klamstwa, obgadywanie i brak jakiejkolwiek szczerosci w relacjach miedzyludzkich. Duzy plus dla Ciebie
ja jestem polka ale urode mam raczej odmienna. Mulatka, ciemne wlosy, prawie czarne oczy, niska jak krasnal- 1,58
powiem Ci, ze ja nie lubie ogladac filmow. Jedynie horrory i dobre dramaty psychologiczne ale sporadycznie. A w zyciu trzeba wyznaczac sobie cele i do nich dazyc, daje to ogromna satysfakcje, nawet jesli cos nie idzie po naszej mysli. Zycie na spontanie tez jest fajne ale na dluzsza mete sie nie sprawdza.
Miło mi to słyszeć
Powiem ci że wole mówić, to co mi na sumieniu leży, niż właśnie kłamać. Nie rozumiem ludzi co w żywe oczy kłamią, wiedząc że druga osoba wie że to kłamstwa (nieraz doświadczałem tego na własnej skórze). Moge stwierdzić że szczerość to u mnie podstawa.
Opisałaś się skromnie, ale subiektywnie i to lubię, ale czy na pewno 1,58 to już krasnal hehe, raczej moim zdaniem jeszcze nie
Ja tam lubię czasem jakiś dobry film zabaczyć, horrory jak najbardziej. Muszę się z tobą w 100% zgodzić w tym, że w życiu trzeba wyznaczać sobie cele i do nich dążyć, daje nam tą satysfakcje, ale zarazem jest po co żyć. Życie na spontanie przyznam, że jest fajne, ale tak jak piszesz do czasu, puźniej robi się to monotonne i nie ma z tego już tyle radości jak na samym początku. ![]()
Co tam u ciebie słychać dzisiaj, co porabiasz? Korzystając z okazji zapytam co studiujesz, oczywiście jak to nie tajemnica ![]()
Milo, ze sie zgadzamy w niektorych kwestiach. Fajnie jest pogadac z kims zupelnie nieznajomym o zyciu, swoich pogladach i wygadac sie wiedzac, ze nikt nie bedzie Cie ocenial bo najzwyczajniej Cie nie zna
Mam pewna refleksje dotyczaca zycia, a mianowicie tego, ze niektorym w zyciu cos przychodzi z latwoscia, a drugiemu los ciagle maci w zyciu i co by nie zrobil, jak sie staral zawsze z trudem bedzie mu realizowac jakies aspekty zycia. I zauwazyles, ze Ci ludzie, ktorzy maja wszystko: dom, prace, milosc sa wiecznie nie zadowoleni i nie potrafia sie cieszyc tym co maja, natomiast Ci, ktorzy na wszystko ciezko pracuja zawsze ciesza sie z malych sukcesow i doceniaja to co maja.. denerwuje mnie to, ze ludzie nie potrafia sie cieszyc z tego co maja. Ja mam dom, co jesc, mam prace, nic mi nie brakuje, mam przyjaciol, zdrowie i jestem szczesliwa jak diabli. No moze brakuje mi milosci ale jak sie postaram i to wkrotce moze sie zmieni, a jesli nie- trudno bo tak mialo byc widocznie. Zawsze kazda porazke kwituje stwierdzeniem- tak mialo byc. Trudno sie mowi i zyje sie dalej. Chcialabym zeby ludzie przestali narzekac.. Nie uwazasz ?
co u mnie.. bylam dzis w pracy, wracam do domu wlasnie gdzie zjem obiad, wezme psa na spacer i poczytam ksiazke lub poleniuchuje przed telewizorem. Studiuje psychologie ![]()
20 2015-07-15 19:30:05 Ostatnio edytowany przez Kris93 (2015-07-15 19:31:16)
Rozmowa z obcą osobą, o życiu, swoich problemach, czasem bywa ucząca, ponieważ ta osoba mówi nam to co uważa za stosowne, a nie to co byśmy chcieli usłyszeć. od czasu do czasu taka rozmowa jest przydatna, pokazuje nam nasze niedoskonałości i stara się nam je pomóc zwalczyć ;D Twoje refleksje dotyczące życia, są jak najbardziej trafne. Ci, którzy "harują" całe życie, cieszą się nawet z jakieś małej błahostki, sukcesu, a ci którzy mają wszystko podane na "tacy", tylko narzekają że wiecznie jest im mało. Mają tak jak piszesz "wszystko" dom, prace, ukochaną osobę, ale to im nie wystarcza. Taka osoba nie zna co to znaczy mieć poważny problem, nie mieć co jeść, gdzie spać, jet zapatrzona w siebie, któremu wiecznie jest mało. W twoim aspekcie życiowym brakuje ci tylko jak piszesz "miłości", nie przejmuj się tym, ponieważ nie znasz dnia ani godziny, a spotkasz tego jedynego. Nie traktuj, każdej porażki twierdzeniem "tak miało być" tylko wyciągaj z nich wnioski na przyszłość, staraj się tych samych błędów nie powtarzać, a miłość w końcu przyjdzie. Twój aspekt życiowy, jest podobny do mojego, mam dobrą prace, dom, co jeść, wspaniałych znajomych, tylko brak mi osoby, która będzie przy mnie w trudnych chwilach, ale nie ma co się załamywać, trzeba żyć dalej ![]()
widzę, że dzisiejszy twój dzień wygląda podobnie do mojego, rano praca, po pracy sporządzanie sobie obiadu i odpoczywanie hehe. Miałem dzisiaj inne plany, ale jestem psychicznie wykończony po pracy, same problemy były z składaniem " rygli". Teraz idę trochę poćwiczyć, odstresować dzień. Tak przypuszczałem że studiujesz psychologie ![]()
Napisałeś: " Nie traktuj, każdej porażki twierdzeniem "tak miało być" tylko wyciągaj z nich wnioski na przyszłość, staraj się tych samych błędów nie powtarzać". Tutaj się nie zrozumieliśmy troszkę, bo ja te słowa rozumiem tak żeby się nie załamywać i iść dalej. A potwierdzenie tego słowami " tak miało być" działa na mnie budująco bo nie obwinam się o jakaś porażke tylko tłumacze sobie, że tak miało być i kropka. Nie siedze nigdy i nie myśle- ohh wszystko moja wina, co ja narobiłam tylko właśnie mówie- walić to, tak miało być. I poważnie, ja nie mam problemów bo niczym się nie przejmuje, nie biorę wszystkiego do siebie bo nie dam się zwariować. Wyciąganie wniosków na przyszłość jak najbardziej..
A gdzie pracujesz, że składasz rygle? Wcześniej studiowałam ekonomię ale rzuciłam, nie dla mnie kierunek. ![]()
Widocznie źle zinterpretowałem twoją wypowiedz ehh (tak czasem bywa, chcesz szybko odpisać i coś przeoczysz, a dzisiaj w dodatku praca dała się w znaki tzw. wykończenie psychiczne
). Czytając twoją wypowiedz, można stwierdzić, że też jesteś optymistycznie nastawiona do życia, tak jak ja. Twierdze że życie jest za krótkie, by stać w miejscu i myśleć " co by było gdyby...". Szkoda czasu na zastawianie się kogo to byłą wina, tylko brnąć dalej do przodu. Słusznie robisz, że nie bierzesz wszystkiego do siebie, potem można naprawdę zwariować, szkoda tylko naszego zdrowia ![]()
Aktualnie pracuję przy konstrukcjach stalowych w średniej firmie, jako składacz,spawacz i operator suwnicy. A ty gdzie pracujesz? Ekonomia... też nie dla mnie hehe ![]()
Faktycznie masz ciezka, fizyczna prace jak sie domyslam. Musisz chyba zregenerowac sily, odpoczac. Zbliza sie weekend, wiec masz okazje naladowac baterie
Ja pracuje jako konsultant w salonie. Praca nie jest zla ale to nie jest to, co w zyciu chcialabym robic. Narazie nie planuje zmiany pracy bo nie mam na siebie pomyslu ale jak cos mnie zafascynuje to wtedy rozejrze sie za czyms
nie rozumiem ludzi, ktorzy sie mecza w pracy, ktorej nienawidza wiesz.. zamiast to rzucic i poszukac nawet pracy z gorszymi zarobkami, dojazdem itp brnal w pracy w psychiczny dolek. Mam mnostwo znajomych, ktorzy nie znosza swojej pracy. Mowie rzuc to w cholere i poszukaj czegos nowego to nie, bo sie boja.. ludzie sa dziwni ![]()
24 2015-07-16 05:21:50 Ostatnio edytowany przez Kris93 (2015-07-16 05:22:36)
Czy ja wiem czy taka ciężka, nie powiem bywają dni, w których mam już po prostu dość fizycznie jak zarówno psychicznie, ale daje radę. Weekend się zbliża, tylko kierownictwo mówi mi, abym już od soboty na nockę przyszedł bo robota pilna jest, ale raczej sobie odpuszczę "robota nie zająć nie ucieknie", tylko tak jak mówisz odpocznę, zregeneruje siły do dalszej pracy
Pracujesz jako konsultant w salonie hmm moim zdaniem interesująca, ciekawa praca. Można poznać nowe osoby i dowiedzieć się coś o ludziach. Pamiętaj zmienić pracę idzie, praktycznie z dnia na dzień, tylko jest małe, ale, trzeba się zastanowić, czy nowa praca będzie lepsza od starej i czy będzie się nam kalkulować, aby ją podjąć
Ludzie, którzy pracują, ale tak jak mówisz, że nienawidzą swojej pracy czasem nie mają wyjścia, zmienić pracy. Teraz na tynku pracy pojawiają się coraz więcej agencji pracy, które oferują śmieszne wynagrodzenia i poprzez to osoba co posiada np. dwoje dzieci i żonę do utrzymania nie zmieni pracy jak nie będzie mu się to kalkulowało, teraz nie wiąże końca z końcem, a co dopiero potem. Powiem ci szczerze że Polska to piękny kraj, ale żyć w niej jest ciężko. Oczywiście nie dla wszystkich. Ludzie są dziwni, to fakt, ale my ich raczej nie zmienimy, gdy oni sami tego nie chcą ![]()
Życzę tobie Magdo udanego dnia ![]()
Dziekuje i wzajemnie, milego dnia ![]()