Witam Was serdecznie kochani,
Może i dużo było zapewne takich tematów, ale jestem tutaj nowa i potrzebuje porady kobiet, które już przez to przechodziły.
Mianowicie, już od tygodnia nie dostałam Małpa.
Niby wydawałoby się się to normalne, gdyby nie fakt, że już od dawna miałam wszystko regularnie. To jest pierwszy raz, kiedy od czasu regularnych miesiączek (co 28 dni) spóźnia mi się aż tyle.
Do tego, trochę zachodzę w głowę, bo za niedługo minie miesiąc od kiedy ostatni raz uprawialiśmy seks z chłopakiem (z zabezpieczeniem), ale nie mamy pewności, że prezerwatywa wtedy nie pękła, ale On i tak zawsze kończył poza. Od tej pory trochę się strachu nabawiliśmy. Bo to nasza taka pierwsza sytuacja.
I jak na złość, teraz nie dostałam Małpa, który miałam dostać w niedzielę, i czuję, że nie zanosi się kompletnie na to abym dostała - żadnych objawów, tak jak do tej pory, tj. wypryski na twarzy, wzmożony apetyt, na słodkie itp.
Do łazienki latam co chwilę. Cały dzień mam albo zmienne nastroje i to bardzo, albo jestem tak ospała, że ciężko mi rano wstać z łóżka - mimo odpowiednich godzin snu. Do tego nie wiem czemu, odrzuciło mnie automatycznie od wszystkich przysmaków, potraw, jakie do tej pory uwielbiałam. Teraz jedynie mam ochotę na coś, czego wcześniej nie jadałam np. bigos, rosół - z którego zrezygnowałam ponad 10 lat temu, pizze, ogórki kiszone - to podstawa do wszystkiego, i nie mam ochoty kompletnie na nic słodkiego bo mnie mdli, wyjątkiem są lody lody i lody. A do tego ten ból głowy codziennie i nie spadająca w ogóle gorączka powyżej 37 stopni.
Wczoraj zrobiłam test ciążowy, ale wynik był negatywny. Nie zmartwiłabym się gdyby nie te objawy i do tego tego brak Małpa.
Dopiero na 24 lipca mam wizytę u ginekologa.
Czy test ciążowy może był za szybko robiony? Albo może nie wykazać ciąży, mimo iż ona jest?
A może to tylko mój niepokój?
Stresu nie miałam ostatnio w ogóle. Wszystko układa się w jak najlepszym porządku.
Bardzo proszę o jakieś opinię, porady i proszę, o nienabijanie się z tego. Liczę na Was.
Pozdrawiam