Dziewczyny, moja rada: zanim zaczniecie się zapętlać ze swoim złym samopoczuciem i depresją, to zbadajcie sobie proszę tarczycę pod kontem niedoczynności hashimoto.
Dość często kobiety leczą się na depresję, a ta niedoczynność ma w swoich objawach między innymi depresję. Jak się unormuje hormony jest lepiej - piszę z doświadczenia swojego.
Tarczyca i/lub prolaktyna. Tę ostatnią przerabiałam. Wielki dół, ciągły smutek, płacz nie wiadomo dlaczego i okropne nerwy. Po leku przeszło wraz ze spadkiem prolaktyny, ale samopoczucie było serio dobijające. I też na początku myślałam, że to tarczyca.
Potwierdzam. Po porodzie zdiagnozowano u mnie Grevesa Basedowa i hormony tarczycy szalały. Nigdy wcześniej nie miałam tak długo utrzymującego się złego samopoczucia psychicznego. Znajomy psychiatra ( open might człowiek) od razu potwierdził moją hipotezę że ma to związek z tarczycą. A samopoczucie totalnie depresyjne z olbrzymiastymi lękami.