ja, on i ten trzeci - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony 1 2 3 73 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 2,756 ]

1

Temat: ja, on i ten trzeci

Sama już nie wiem co robić, myśleć, może ze mną jest coś nie tak?
Otóż, jestem osobą która nie ma problemów z nawiązywaniem znajomości, ale jednak związki mi jak dotąd nie wychodziły z różnych powodów i nie były to zdrady. Myślę, że po prostu zakochiwałam się w niewłaściwych mężczyznach. Wiem, że jestem seksowna, ale nie lubię się z tym obnosić, wręcz mnie to drażni, jak takie określenie o sobie słyszę. Nie jestem modelką, nigdy nie chciałam. Mam normalną wymagającą pracę. I jestem profesjonalna w tym co robię, dlatego zwykle na takie teksty nie reaguję. Jednak to sprawia że przyciągam dwa rodzaje mężczyzn. Pierwszy to taki co raczej po dłuższym poznaniu widzi we mnie ciepłą, wyrozumiałą i wrażliwą osobę i zaraz chce się oświadczać,  drugi to zwykle zbyt pewni siebie mężczyźni dla których jestem głownie obiektem pożądania.
Ale do rzeczy. Jakiś czas temu poznałam dwóch mężczyzn. Jeden podoba mi się pod każdym względem, jest przystojny, inteligentny, szarmancki, w łóżku niebo, ale niestety z różnych względów nie możemy ze sobą być. Dlatego dałam szansę drugiemu zrywając romans z tamtym. Z tym obecnym mogłabym sobie ułożyć życie, bo nie ma żadnych zobowiązań. Jest inteligentny, bardzo wpatrzony we mnie. Kocham go, ale inaczej. Nie jest tak przystojny jak tamten, w łóżku też średnio, choć na co dzień fajnie się dogadujemy. Bardzo doceniam jak się o mnie stara. Wiem, widzę że mnie kocha. Wiem, że byłby wspaniałym ojcem.  Ale niestety wciąż mam w myślach tamtego. Wręcz łapię się na tym że chciałabym by był taki jak on i drażni mnie jak nie jest. Szczególnie chodzi tu o sprawy łóżkowe, ale nie tylko.
Wiem że to mój problem. Chciałabym dać nam szansę, ale czy tak można?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Megiyy (2015-06-27 13:30:47)

Odp: ja, on i ten trzeci

Jesteś zakochana w tym pierwszym i masz poczucie straty bo z jakiś tam przyczyn byc z nim nie mozesz. Uwazam ze z obecnego zwiazku nic nie bedzie bo od samego początku nie jesteś szczera -i z nim - i z sobą. Próbujesz logicznie podejść do tematu, ale jesli masz takie myśli i doszukujesz sie cech bylego w obecnym - to sory ale z tej maki chleba nie bedzie;) i chyba jesteś nieszczęśliwa w obecnej sytuacji no bo rozdarcie wewnętrzne to nic fajnego! Wiem cos o tym. Miałam podobnie.

Odp: ja, on i ten trzeci

Dopóki nie skończysz myśleć o "przystojnym samczyku z zobowiązaniami", to wg mnie jakikolwiek inny związek nie ma sensu. Szansę zawsze możesz dać, ale w tym wypadku jest ogromne prawdopodobieństwo, że zrobisz obecnemu partnerowi krzywdę.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.
Reklama

4

Odp: ja, on i ten trzeci

Mówiłaś mu o swoich potrzebach w sypialni ?

Jeżeli to jest główny Twój problem to siądźcie i porozmawiajcie na ten temat.
Poinstruuj go czasami co ma robić smile

5

Odp: ja, on i ten trzeci
bombastik napisał/a:

Mówiłaś mu o swoich potrzebach w sypialni ?

Jeżeli to jest główny Twój problem to siądźcie i porozmawiajcie na ten temat.
Poinstruuj go czasami co ma robić smile

To nie takie łatwe. Nie chcę tu pisać o szczegółach, ale ogólnie mój obecny partner jest powiedzmy "przy sobie" tamten jak z okładki magazynu, ale nie o to chodzi do końca, bo tego też cenię, może nawet bardziej niż tamtego, ale niestety nie za kwestie łóżkowe. Naprawdę próbowałam, próbuję. Ale to nie to samo. Seksu normalnego prawie brak. Widzę że i on ma z tym problem, sam mówi, że widzi że nie może stanąć na wysokości zadania. Wiem ze możne dla niektórych to się wydać śmieszne i mało znaczące ale o ile teoretycznie łatwo go zaspokoić - wiadomo, tak on już nie tyle nie chce co nie ma możliwości sad

Reklama

6

Odp: ja, on i ten trzeci
Byla_Narzeczona napisał/a:

Szansę zawsze możesz dać, ale w tym wypadku jest ogromne prawdopodobieństwo, że zrobisz obecnemu partnerowi krzywdę.

Roxann napisał/a:

Wiem ze możne dla niektórych to się wydać śmieszne i mało znaczące ale o ile teoretycznie łatwo go zaspokoić - wiadomo, tak on już nie tyle nie chce co nie ma możliwości sad

Krzywda w takim razie już się chyba stała? hmm
Nie ma "lepszego zmiękczacza" dla mężczyzny niż starać się dla  kogoś i widzieć, że to ciągle za mało i w ogóle nie to.

"Przyciągamy to, czym sami promieniujemy na świat. Trudni ludzie wciąż spotykają inne trudne przypadki, pogodni natomiast cieszą się stale dobrym towarzystwem, nawet jeżeli go nie szukają".
Lama Ole Nydahl

7

Odp: ja, on i ten trzeci
starlet007 napisał/a:
Byla_Narzeczona napisał/a:

Szansę zawsze możesz dać, ale w tym wypadku jest ogromne prawdopodobieństwo, że zrobisz obecnemu partnerowi krzywdę.

Roxann napisał/a:

Wiem ze możne dla niektórych to się wydać śmieszne i mało znaczące ale o ile teoretycznie łatwo go zaspokoić - wiadomo, tak on już nie tyle nie chce co nie ma możliwości sad

Krzywda w takim razie już się chyba stała? hmm
Nie ma "lepszego zmiękczacza" dla mężczyzny niż starać się dla  kogoś i widzieć, że to ciągle za mało i w ogóle nie to.

nie wiem czy jesteś kobietą czy mężczyzną... frustracja jest czy byłaby chyba obustronna

8

Odp: ja, on i ten trzeci

????
Kobietą.
Jeśli dobrze zgadłam z problemami z potencją, to chyba jest obustronna?
Bo u Ciebie aż bije niezadowolenie z seksu z nim.

"Przyciągamy to, czym sami promieniujemy na świat. Trudni ludzie wciąż spotykają inne trudne przypadki, pogodni natomiast cieszą się stale dobrym towarzystwem, nawet jeżeli go nie szukają".
Lama Ole Nydahl

9 Ostatnio edytowany przez Byla_Narzeczona (2015-06-27 14:39:40)

Odp: ja, on i ten trzeci
starlet007 napisał/a:
Byla_Narzeczona napisał/a:

Szansę zawsze możesz dać, ale w tym wypadku jest ogromne prawdopodobieństwo, że zrobisz obecnemu partnerowi krzywdę.

Roxann napisał/a:

Wiem ze możne dla niektórych to się wydać śmieszne i mało znaczące ale o ile teoretycznie łatwo go zaspokoić - wiadomo, tak on już nie tyle nie chce co nie ma możliwości sad

Krzywda w takim razie już się chyba stała? hmm
Nie ma "lepszego zmiękczacza" dla mężczyzny niż starać się dla  kogoś i widzieć, że to ciągle za mało i w ogóle nie to.

No tak, tutaj to już sprawa jasna hmm Facet się już męczy. Autorka zresztą też.
Zwyczajnie się nie dobrali.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

10 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-06-27 14:41:46)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Sama już nie wiem co robić, myśleć, może ze mną jest coś nie tak?
Otóż, jestem osobą która nie ma problemów z nawiązywaniem znajomości, ale jednak związki mi jak dotąd nie wychodziły z różnych powodów i nie były to zdrady. Myślę, że po prostu zakochiwałam się w niewłaściwych mężczyznach. Wiem, że jestem seksowna, ale nie lubię się z tym obnosić, wręcz mnie to drażni, jak takie określenie o sobie słyszę. Nie jestem modelką, nigdy nie chciałam. Mam normalną wymagającą pracę. I jestem profesjonalna w tym co robię, dlatego zwykle na takie teksty nie reaguję. Jednak to sprawia że przyciągam dwa rodzaje mężczyzn. Pierwszy to taki co raczej po dłuższym poznaniu widzi we mnie ciepłą, wyrozumiałą i wrażliwą osobę i zaraz chce się oświadczać,  drugi to zwykle zbyt pewni siebie mężczyźni dla których jestem głownie obiektem pożądania.
Ale do rzeczy. Jakiś czas temu poznałam dwóch mężczyzn. Jeden podoba mi się pod każdym względem, jest przystojny, inteligentny, szarmancki, w łóżku niebo, ale niestety z różnych względów nie możemy ze sobą być. Dlatego dałam szansę drugiemu zrywając romans z tamtym. Z tym obecnym mogłabym sobie ułożyć życie, bo nie ma żadnych zobowiązań. Jest inteligentny, bardzo wpatrzony we mnie. Kocham go, ale inaczej. Nie jest tak przystojny jak tamten, w łóżku też średnio, choć na co dzień fajnie się dogadujemy. Bardzo doceniam jak się o mnie stara. Wiem, widzę że mnie kocha. Wiem, że byłby wspaniałym ojcem.  Ale niestety wciąż mam w myślach tamtego. Wręcz łapię się na tym że chciałabym by był taki jak on i drażni mnie jak nie jest. Szczególnie chodzi tu o sprawy łóżkowe, ale nie tylko.
Wiem że to mój problem. Chciałabym dać nam szansę, ale czy tak można?

Oczywiście, że można. Tylko, po co, skoro seks jest dla Ciebie bardzo ważny, a raczej jego jakość?
Poprzeczkę owemu "misiowi" podniosłaś bardzo wysoko, mając w pamięci orgazmy z żonkosiem z żurnala.
Raz, że on nie wie, że jest "towarem zastępczym" niższej jakości, a dwa ma ten feler, że nie kochasz go.
Świadomość bycia kochaną i szacunek wobec tego człowieka to mało, by stworzyć stabilny związek.

facet po przejściach

11 Ostatnio edytowany przez Roxann (2015-06-27 15:01:13)

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Poprzeczkę owemu "misiowi" podniosłaś bardzo wysoko, mając w pamięci orgazmy z żonkosiem z żurnala.
Raz, że on nie wie, że jest "towarem zastępczym" niższej jakości, a dwa ma ten feler, że nie kochasz go.
Świadomość bycia kochaną i szacunek wobec tego człowieka to mało, by stworzyć stabilny związek.

To dowaliłeś. wink Nie sądzę, że jestem jakąś maniaczką seksu. Może mam wysokie libido, bo ta sfer jest dla mnie ważna kiedy z kimś jestem. Nie potrzebuję kolejnego kolegi czy brata. I choć obecny facet na mnie działa, jak mnie traktuje, dotyka całuje, to jednak seks jest no co tu dużo mówić beznadziejny.
Tak dziwnie się czuję że wciąż myślę o tamtym, porównuję... choć nie ma co w sumie porównywać - dwie różne osoby.

12

Odp: ja, on i ten trzeci

Jeśli tamten facet jest żonaty to daj sobie z pokój,a tego drugiego nie kochasz to poszukaj trzeciego przecież masz możliwości !

Kiedy o miłości można powiedzieć,że jest prawdziwa? Kiedy została zraniona a nadal istnieje

13

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

To dowaliłeś. wink Nie sądzę, że jestem jakąś maniaczką seksu. Może mam wysokie libido, bo ta sfer jest dla mnie ważna kiedy z kimś jestem. Nie potrzebuję kolejnego kolegi czy brata. I choć obecny facet na mnie działa, jak mnie traktuje, dotyka całuje, to jednak seks jest no co tu dużo mówić beznadziejny.
Tak dziwnie się czuję że wciąż myślę o tamtym, porównuję... choć nie ma co w sumie porównywać - dwie różne osoby.

Widzisz więc, że nie dowaliłem Ci w żaden sposób, tylko stwierdziłem nagi fakt na podstawie Twoich własnych wątpliwości.
I słusznie, że je masz.

Seks w związku jest bardzo ważny dla każdego zdrowego człowieka.
Na razie jeszcze "misio" wzbudza w Tobie pewną namiętność, ale za każdym razem zwieńczenie jej gasi efekt początkowy, miast pobudzać do jej wzrostu.
Dopóki nie wywieje Ci z głowy ten zajęty gość, nie ma szans na poprawę sytuacji.

A tak, na marginesie.
Czemu usunęłaś ostatnie zdanie?
Brzmiało wieloznacznie wprawdzie, ale i tak wiele powiedziało. A ja zdążyłem przeczytać.:)

facet po przejściach

14 Ostatnio edytowany przez Roxann (2015-06-27 15:49:52)

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:
Roxann napisał/a:

To dowaliłeś. wink Nie sądzę, że jestem jakąś maniaczką seksu. Może mam wysokie libido, bo ta sfer jest dla mnie ważna kiedy z kimś jestem. Nie potrzebuję kolejnego kolegi czy brata. I choć obecny facet na mnie działa, jak mnie traktuje, dotyka całuje, to jednak seks jest no co tu dużo mówić beznadziejny.
Tak dziwnie się czuję że wciąż myślę o tamtym, porównuję... choć nie ma co w sumie porównywać - dwie różne osoby.

Widzisz więc, że nie dowaliłem Ci w żaden sposób, tylko stwierdziłem nagi fakt na podstawie Twoich własnych wątpliwości.
I słusznie, że je masz.

Seks w związku jest bardzo ważny dla każdego zdrowego człowieka.
Na razie jeszcze "misio" wzbudza w Tobie pewną namiętność, ale za każdym razem zwieńczenie jej gasi efekt początkowy, miast pobudzać do jej wzrostu.
Dopóki nie wywieje Ci z głowy ten zajęty gość, nie ma szans na poprawę sytuacji.

A tak, na marginesie.
Czemu usunęłaś ostatnie zdanie?
Brzmiało wieloznacznie wprawdzie, ale i tak wiele powiedziało. A ja zdążyłem przeczytać.:)

Nie sądzę że to kwestia tamtego gościa. Romans z nim zakończyłam zanim się zaczęłam z tym obecnym spotykać. To nie tak że pałam do tamtego miłością a ten to tylko lekarstwo.
Owszem, kocham go inaczej niż tamtego, bo tam była mega chemia i super seks. Tu jest fajny związek, porozumienie, ale seks do d..py. Może jestem jakaś dziwna, że samo przytulanie i pocałunki mnie nie satysfakcjonują? I nie że z nim nie rozmawiamy o tym. On sam ma świadomość, ze nie staje na wysokości zadania.. a ja nie chcę mu robić przykrości i naciskać.. no bez sensu...
I wtedy tak zaczynam myśleć o tamtym, jak wspaniale z nim było..jak może być

15

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Excop napisał/a:
Roxann napisał/a:

To dowaliłeś. wink Nie sądzę, że jestem jakąś maniaczką seksu. Może mam wysokie libido, bo ta sfer jest dla mnie ważna kiedy z kimś jestem. Nie potrzebuję kolejnego kolegi czy brata. I choć obecny facet na mnie działa, jak mnie traktuje, dotyka całuje, to jednak seks jest no co tu dużo mówić beznadziejny.
Tak dziwnie się czuję że wciąż myślę o tamtym, porównuję... choć nie ma co w sumie porównywać - dwie różne osoby.

Widzisz więc, że nie dowaliłem Ci w żaden sposób, tylko stwierdziłem nagi fakt na podstawie Twoich własnych wątpliwości.
I słusznie, że je masz.

Seks w związku jest bardzo ważny dla każdego zdrowego człowieka.
Na razie jeszcze "misio" wzbudza w Tobie pewną namiętność, ale za każdym razem zwieńczenie jej gasi efekt początkowy, miast pobudzać do jej wzrostu.
Dopóki nie wywieje Ci z głowy ten zajęty gość, nie ma szans na poprawę sytuacji.

A tak, na marginesie.
Czemu usunęłaś ostatnie zdanie?
Brzmiało wieloznacznie wprawdzie, ale i tak wiele powiedziało. A ja zdążyłem przeczytać.:)

Nie sądzę że to kwestia tamtego gościa. Romans z nim zakończyłam zanim się zaczęłam z tym obecnym spotykać. To nie tak że pałam do tamtego miłością a ten to tylko lekarstwo.
Owszem, kocham go inaczej niż tamtego, bo tam była mega chemia i super seks. Tu jest fajny związek, porozumienie, ale seks do d..py. Może jestem jakaś dziwna, że samo przytulanie i pocałunki mnie nie satysfakcjonują? I nie że z nim nie rozmawiamy o tym. On sam ma świadomość, ze nie staje na wysokości zadania.. a ja nie chcę mu robić przykrości i naciskać.. no bez sensu...
I wtedy tak zaczynam myśleć o tamtym, jak wspaniale z nim było..jak może być

Daj sobie spokój z tym drugim.
Traktujesz go jak klin ew. plaster na byłego.
Nic z tego nie będzie, znajdź sobie innego, który będzie Cię pociągał.
Ranisz jego, ranisz siebie. Im szybciej oderwiesz plaster tym mniej będzie boleć.

16

Odp: ja, on i ten trzeci

Mam go skreślać, tylko dlatego, że ne sprawdza się jako mężczyzna?
To nie tak, że on mnie nie pociąga. Jest między nami chemia. Kiedy jesteśmy razem nie możemy się wręcz od siebie oderwać. Dla mnie to też nie jest komfortowa sytuacja, że on nie może. Widzę jak go to boli, drażni. Nie wiem czy problem jest w stresie, jak on to tłumaczy, bo nie trwa to miesiąc czy dwa tylko ponad rok. Wciąż mu powtarzałam, by się nie przejmował, że popracujemy nad tym, że sam seks nie jest najważniejszy, że miło jest się po prostu przytulić. Teraz jednak sama widzę w tym poważny problem bo niestety zaczynam coraz częściej myśleć o seksie z tym pierwszym. Nie z innym, ale właśnie z nim, bo go znam i mu ufam. Wiem, że to brzmi, jakbym planowała zdradę i powrót do romansu. Jednak to są póki co tylko myśli wywołane pewną frustracją.
Czy ktoś miał podobny problem w związku?

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Mam go skreślać, tylko dlatego, że ne sprawdza się jako mężczyzna?
To nie tak, że on mnie nie pociąga. Jest między nami chemia. Kiedy jesteśmy razem nie możemy się wręcz od siebie oderwać. Dla mnie to też nie jest komfortowa sytuacja, że on nie może. Widzę jak go to boli, drażni. Nie wiem czy problem jest w stresie, jak on to tłumaczy, bo nie trwa to miesiąc czy dwa tylko ponad rok. Wciąż mu powtarzałam, by się nie przejmował, że popracujemy nad tym, że sam seks nie jest najważniejszy, że miło jest się po prostu przytulić. Teraz jednak sama widzę w tym poważny problem bo niestety zaczynam coraz częściej myśleć o seksie z tym pierwszym. Nie z innym, ale właśnie z nim, bo go znam i mu ufam. Wiem, że to brzmi, jakbym planowała zdradę i powrót do romansu. Jednak to są póki co tylko myśli wywołane pewną frustracją.
Czy ktoś miał podobny problem w związku?

Czy dla Ciebie jedynym wyznacznikiem męskości jest seks? Bo tak wynika z pierwszego zdania..  jeśli dajesz mu odczuć to,co tutaj już gro osób zauważyło w Twoich wypowiedziach, czyli rozczarowanie i brak szacunku, to nie wróżę temu związkowi powodzenia.  Nie rozumiem też, dlaczego nie zasięgacie porady specjalisty w celu rozwiązania problemu. Skoro są o tym rozmowy i jest to problemem. Miłość to jest troską o drugą osobę, o jej zdrowie i samopoczucie.  Jesteś pewna,że go kochasz?

...a dni, których nie pamiętasz, nigdy nie było..

18

Odp: ja, on i ten trzeci
statystyczna_polka napisał/a:

Czy dla Ciebie jedynym wyznacznikiem męskości jest seks? Bo tak wynika z pierwszego zdania..  jeśli dajesz mu odczuć to,co tutaj już gro osób zauważyło w Twoich wypowiedziach, czyli rozczarowanie i brak szacunku, to nie wróżę temu związkowi powodzenia.  Nie rozumiem też, dlaczego nie zasięgacie porady specjalisty w celu rozwiązania problemu. Skoro są o tym rozmowy i jest to problemem. Miłość to jest troską o drugą osobę, o jej zdrowie i samopoczucie.  Jesteś pewna,że go kochasz?

On nie chce słyszeć o specjaliście, bo uważa, że to ujma na jego męskiej dumie. Woli tłumaczyć to stresem i że to tylko chwilowe. W ogóle coraz częściej zaczęliśmy się ostatnio kłócić i nie chcę jeszcze dolewać oliwy, choć wydaje mi się że właśnie w tym tkwi prawdziwy problem i stąd te frustracje.
Co do rozczarowania tak masz rację, ale nie co do braku szacunku. Tu piszę wprost o co chodzi z nadzieją, że ktoś miał podobny problem. Podkreślałam też, że przez prawie rok starałam się by nie czuł się z tego powodu źle, że to nie jest najważniejsze. Może niesłusznie, ale nie chciałam go ranić.
Może tak to zabrzmiało, ale oczywiście, że nie, seks nie jest dla mnie wyznacznikiem męskości, ale jest jednak bardzo ważną częścią związku.

19

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann.
Czyjeś "podobne" doświadczenia w czym miałyby pomóc w Twoim problemie?
Tutaj nie ma szablonu, wzorca postępowania.
Sprawa rozbija się o konflikt między potrzebą bycia uczciwą wobec partnera a brakiem poczucia spełnienia w związku i stosunku tegoż partnera do tego problemu.
I nic więcej.

Mówisz, że zakończyłaś romans, zanim związałaś się z obecnym mężczyzną.
Myślę, że powinnaś skorygować to określenie poprzez stwierdzenie, że zerwałaś z fizyczną stroną tej relacji. Emocjonalnie wciąż w tym siedzisz.
To tak, względem uczciwości.
Co zaś względem poczucia braku spełnienia w obecnym związku sądzę, że żadne zaklęcia nie pomogą, ani ów "specjalista" cudotwórca.
Po pierwsze i ostatnie, On nie jest Nim i nie wiadomo, jak by się nie starał, to mu nie dorówna pod tym względem.
Pod żadnym względem, należałoby dodać, pomijając to, że jest wolny.

facet po przejściach

20

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Roxann.
Czyjeś "podobne" doświadczenia w czym miałyby pomóc w Twoim problemie?
Tutaj nie ma szablonu, wzorca postępowania.
Sprawa rozbija się o konflikt między potrzebą bycia uczciwą wobec partnera a brakiem poczucia spełnienia w związku i stosunku tegoż partnera do tego problemu.
I nic więcej.

Mówisz, że zakończyłaś romans, zanim związałaś się z obecnym mężczyzną.
Myślę, że powinnaś skorygować to określenie poprzez stwierdzenie, że zerwałaś z fizyczną stroną tej relacji. Emocjonalnie wciąż w tym siedzisz.
To tak, względem uczciwości.
Co zaś względem poczucia braku spełnienia w obecnym związku sądzę, że żadne zaklęcia nie pomogą, ani ów "specjalista" cudotwórca.
Po pierwsze i ostatnie, On nie jest Nim i nie wiadomo, jak by się nie starał, to mu nie dorówna pod tym względem.
Pod żadnym względem, należałoby dodać, pomijając to, że jest wolny.

Excop, to nie tak. Wiem, że najłatwiej ocenić, że nie odcięłam się od tamtego i że drażni mnie że obecny nim nie jest. Jednak to dalekie uproszczenie nie mające odzwierciedlenia w rzeczywistości. To też nie tak, że ten tamtemu nie dorównuje w łóżku, bo seksu praktycznie nie ma. Nie że nie ma bliskości, bo jest, zawsze była. Tyle że ta bliskość polega na głownie przytulaniu i całowaniu.
Tak, na początku bardzo mnie to kręciło i pasowało, że mu chodzi o mnie, o relacje a nie tylko sam seks. Tym bardziej to ceniłam bo wielu mężczyzn widzi we mnie głównie obiekt pożądania co mnie bardzo wkurzało. Chciałam normalnego związku. I taki myślałam, że w końcu znalazłam nie podejrzewając że może problem tkwić gdzieś indziej. Jak piszę wprost to mi zarzuca się brak szacunku do niego. Nie, to nie jest brak szacunku. Staram się być wyrozumiała, ale to nie trwa miesiąc tylko właściwie od początku naszej znajomości. Wiem, że to drażliwy temat dla niego. Tak, myślałam o specjaliście, ale on się wtedy czuje urażony. Nie wiem już jak z nim na ten temat rozmawiać, ale zdałam sobie sprawę, że przymykanie na to oka i mówienie, ze nic się nie stało tak naprawdę nam szkodzi.
W czym mogłyby mi pomóc osoby, które coś podobnego przeżyły? W podpowiedzi jak ta sytuację rozwiązać, jak rozmawiać. Czy to normalne? Dodam, że ja nie mówię tu o tym, że on jest kiepski w tych sprawach, bo seksu właściwie nie mamy. A nie mamy bo on nie może. Ja też się źle z tym czuję. Już sama nie wiem czy to kwestia stresu, czy wagi czy innych zaburzeń.
Jesteś mężczyzną. Jakbyś się czuł gdyby Ci, przepraszam za dosłowność, nie stawał przy seksownej kobiecie? A uwierz naprawdę się starałam na rożne sposoby. Miła atmosfera, masaż. Czy moja frustracja jest nieuzasadniona?

21

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Excop napisał/a:

Roxann.
Czyjeś "podobne" doświadczenia w czym miałyby pomóc w Twoim problemie?
Tutaj nie ma szablonu, wzorca postępowania.
Sprawa rozbija się o konflikt między potrzebą bycia uczciwą wobec partnera a brakiem poczucia spełnienia w związku i stosunku tegoż partnera do tego problemu.
I nic więcej.

Mówisz, że zakończyłaś romans, zanim związałaś się z obecnym mężczyzną.
Myślę, że powinnaś skorygować to określenie poprzez stwierdzenie, że zerwałaś z fizyczną stroną tej relacji. Emocjonalnie wciąż w tym siedzisz.
To tak, względem uczciwości.
Co zaś względem poczucia braku spełnienia w obecnym związku sądzę, że żadne zaklęcia nie pomogą, ani ów "specjalista" cudotwórca.
Po pierwsze i ostatnie, On nie jest Nim i nie wiadomo, jak by się nie starał, to mu nie dorówna pod tym względem.
Pod żadnym względem, należałoby dodać, pomijając to, że jest wolny.

Excop, to nie tak. Wiem, że najłatwiej ocenić, że nie odcięłam się od tamtego i że drażni mnie że obecny nim nie jest. Jednak to dalekie uproszczenie nie mające odzwierciedlenia w rzeczywistości. To też nie tak, że ten tamtemu nie dorównuje w łóżku, bo seksu praktycznie nie ma. Nie że nie ma bliskości, bo jest, zawsze była. Tyle że ta bliskość polega na głownie przytulaniu i całowaniu.
Tak, na początku bardzo mnie to kręciło i pasowało, że mu chodzi o mnie, o relacje a nie tylko sam seks. Tym bardziej to ceniłam bo wielu mężczyzn widzi we mnie głównie obiekt pożądania co mnie bardzo wkurzało. Chciałam normalnego związku. I taki myślałam, że w końcu znalazłam nie podejrzewając że może problem tkwić gdzieś indziej. Jak piszę wprost to mi zarzuca się brak szacunku do niego. Nie, to nie jest brak szacunku. Staram się być wyrozumiała, ale to nie trwa miesiąc tylko właściwie od początku naszej znajomości. Wiem, że to drażliwy temat dla niego. Tak, myślałam o specjaliście, ale on się wtedy czuje urażony. Nie wiem już jak z nim na ten temat rozmawiać, ale zdałam sobie sprawę, że przymykanie na to oka i mówienie, ze nic się nie stało tak naprawdę nam szkodzi.
W czym mogłyby mi pomóc osoby, które coś podobnego przeżyły? W podpowiedzi jak ta sytuację rozwiązać, jak rozmawiać. Czy to normalne? Dodam, że ja nie mówię tu o tym, że on jest kiepski w tych sprawach, bo seksu właściwie nie mamy. A nie mamy bo on nie może. Ja też się źle z tym czuję. Już sama nie wiem czy to kwestia stresu, czy wagi czy innych zaburzeń.
Jesteś mężczyzną. Jakbyś się czuł gdyby Ci, przepraszam za dosłowność, nie stawał przy seksownej kobiecie? A uwierz naprawdę się starałam na rożne sposoby. Miła atmosfera, masaż. Czy moja frustracja jest nieuzasadniona?

Roxann, jeżeli piszesz ogródkiem, zamiast wprost powiedzieć, że podejrzewasz u niego impotencję i bagatelizowanie tego problemu poprzez zasłanianie się męskim ego, nie dziw się takim widzeniem Twoich problemów z zewnątrz.
Trzeba jasno powiedzieć, że partner ma kłopoty ze wzwodem i utrzymaniem erekcji.
I skoro nic z tym nie robi, pracuje sobie na poroże.
Pozostaje jednak spraw tej uczciwości.
Pragniesz dobrej seksu, a jednocześnie pozostałych walorów partnera, które od niego otrzymujesz.
Masz wybór, albo zmusić go do leczenia (o ile to impotencja) lub odejść.
Trzecia droga, być może najprostsza, uczciwa jedna nie będzie.

facet po przejściach

22

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Roxann, jeżeli piszesz ogródkiem, zamiast wprost powiedzieć, że podejrzewasz u niego impotencję i bagatelizowanie tego problemu poprzez zasłanianie się męskim ego, nie dziw się takim widzeniem Twoich problemów z zewnątrz.
Trzeba jasno powiedzieć, że partner ma kłopoty ze wzwodem i utrzymaniem erekcji.
I skoro nic z tym nie robi, pracuje sobie na poroże.
Pozostaje jednak spraw tej uczciwości.
Pragniesz dobrej seksu, a jednocześnie pozostałych walorów partnera, które od niego otrzymujesz.
Masz wybór, albo zmusić go do leczenia (o ile to impotencja) lub odejść.
Trzecia droga, być może najprostsza, uczciwa jedna nie będzie.

No to co ja mam robić? Tak, pisząc wprost, albo nie staje mu albo kończy po kilku sekundach. Dlatego o seksie nie ma mowy. A jego tłumaczenia? Najpierw, że mnie szanuje i nie chce od razu seksu. Ok. No ale po około 3 miesiącach już chyba czas? Wtedy jak nie wychodziło mówił, że za bardzo go podniecam i ze kończy zanim się coś zaczęło. Potem zaczął zwalać na stres. Przy mnie się wkurzał, że nie czuje się w pełni mężczyzną bo mając obok taką kobietę nie jest w stanie stanąć na wysokości zadania. Szkoda mi go było, myślałam, że to minie, że może jak się lepiej poznamy, razem popracujemy ale nie. A to już ponad rok trwa.
Szczera rozmowa, w tym moja sugestia specjalisty, skończyła się wielkim urażeniem i unikaniem zbliżeń. Wciąż mnie niby przytula, całuje, ale nic więcej już nawet nie próbuje. Widzę że i on jest tym poddenerwowany ja też, co prowadzi do coraz częstszych kłótni. Naprawdę nie wiem co robić. Wiem, że ucieczka choćby myślami do innego to tchórzostwo, ale czy jakaś młoda kobieta by tak długo wytrzymała?

23

Odp: ja, on i ten trzeci

Może to faktycznie głównie stres, z różnych powodów, ale też niepewność i ambicja dogodzenia Ci. Powiedz mu szczerze, spokojnie, że jesteś młoda, lubisz seks i nie zrezygnujesz z niego nawet dla tak świetnego faceta jak on. Niech spróbuje zdiagnozować u specjalisty problem i walczyć z nim dla Ciebie, może to go zmotywuje.
Nadal twierdzę, że on musi być przekonany o tym, że nie jest dla Ciebie wystarczająco dobry. Nie wyrwało Ci się kiedyś coś o poprzedniku?  I wyczuwa Twoje podejście, Tobie wydaje się, że się dobrze maskujesz, ale to rzadko da się ukryć. Przerób sama ze sobą brutalnie szczerze ten aspekt i jeśli nie jesteś pewna, że zapomnisz o innych i przekonasz się stuprocentowo do bycia z nim, puść go wolno. Nie będziesz szczęśliwa w takim niesatysfakcjonującym związku, on tym bardziej nie, zrobicie sobie piekiełko wzajemnym żalem i tęsknotą za idealnym związkiem, nawet jeśli szanując się dacie radę się o to nie kłócić.
Mało kto ma zadowalający całkowicie związek, ale warto do tego dążyć, wybierając odpowiedniego partnera, określając to, co dla nas ważne i akceptując to, co nie bardzo pasuje. Jeśli uznasz, że to jednak on byłby tym najodpowiedniejszym, wybij sobie z głowy tamtego, temu okaż to, że go chcesz, jest dla Ciebie najważniejszy, najlepszy, to też może pomóc w problemach.

"Przyciągamy to, czym sami promieniujemy na świat. Trudni ludzie wciąż spotykają inne trudne przypadki, pogodni natomiast cieszą się stale dobrym towarzystwem, nawet jeżeli go nie szukają".
Lama Ole Nydahl

24

Odp: ja, on i ten trzeci

starlet007, nie wiem, ale sama już tracę cierpliwość. Problem w tym, że od jakiegoś miesiąca czy dwóch prawie każda nasza rozmowa kończy się kłótnią, potem znów się godzimy i tak w kółko. Mniej więcej od takiego czasu nawet nie próbujemy spać se sobą.
Problem w tym, że on nic z tym nie zamierza robić poza czekaniem aż problem się sam rozwiąże.

25 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-06-28 19:12:31)

Odp: ja, on i ten trzeci

Kłótnią to chyba jeszcze żadna kobieta z mężczyzną nie wygrała...
A sam to się tylko bałagan robi.
Trudno, nie prośbą, nie groźbą, to proponuję posmutać się trochę, pograć a'la depresja, a na jego pytanie o przyczynę płaczliwie wyznać, że jemu chyba na Tobie nie zależy/ nie pociągasz go/ udaje niemoc by Cię zniechęcić i zmusić do zerwania.
Wersja druga oczywiście spokojnie powiedzieć, że to bardzo niekomfortowe dla Ciebie i proponujesz rozstanie. I poszukać innego. Wiem, że to też różnie bywa, niełatwo dobrze znaleźć, ale spore prawdopodobieństwo jest, że trafisz lepiej. Nie umiałabym żyć bez seksu i odradzam każdemu z potrzebami, to ogromna frustracja. Szkoda życia.

"Przyciągamy to, czym sami promieniujemy na świat. Trudni ludzie wciąż spotykają inne trudne przypadki, pogodni natomiast cieszą się stale dobrym towarzystwem, nawet jeżeli go nie szukają".
Lama Ole Nydahl

26

Odp: ja, on i ten trzeci
starlet007 napisał/a:

Kłótnią to chyba jeszcze żadna kobieta z mężczyzną nie wygrała...
A sam to się tylko bałagan robi.
Trudno, nie prośbą, nie groźbą, to proponuję posmutać się trochę, pograć a'la depresja, a na jego pytanie o przyczynę płaczliwie wyznać, że jemu chyba na Tobie nie zależy/ nie pociągasz go/ udaje niemoc by Cię zniechęcić i zmusić do zerwania.
Wersja druga oczywiście spokojnie powiedzieć, że to bardzo niekomfortowe dla Ciebie i proponujesz rozstanie. I poszukać innego. Wiem, że to też różnie bywa, niełatwo dobrze znaleźć, ale spore prawdopodobieństwo jest, że trafisz lepiej. Nie umiałabym żyć bez seksu i odradzam każdemu z potrzebami, to ogromna frustracja. Szkoda życia.

Dzięki za te słowa, bo już zaczynam myśleć że coś ze mną nie tak, bo właściwie tylko przez to zaczynam się w tym związku męczyć, szukając nawet winy w sobie. W końcu zawsze mi przeszkadzało, że mężczyźni widzą we mnie głównie obiekt seksualny a tu zupełnie odwrotna sytuacja. Ironia losu? Zdaję sobie sprawę, że inne cechy są ważne, ważniejsze. I taką nadzieją żyłam przez rok. Jednak ten brak zaczął coraz bardziej doskwierać i wzbudzać niepotrzebne napięcia i kłótnie.
Wielokrotnie z nim o tym rozmawiałam, tyle że na początku raczej na zasadzie, że nic się nie stało, że popracujemy, że to nie jest najważniejsze. On wtedy bardzo się z tego cieszył, dziękował za wyrozumiałość. Czułam że to nawet nas zbliża do siebie, że razem przez to przebrniemy. Ale zamiast lepiej było tylko gorzej. Wiem że to jego czuły punkt i ma z tym problem i wszelkie próby rozmowy już nie na zasadzie, nic się nie stało tylko powinniśmy coś z tym zrobić, kończą się jego wielkim  urażeniem. Ja też już nie mam siły poruszać tego tematu, bo wiem, jak się to skończy.
Próbowałam nawet robić tak jak proponujesz, z wyrzutami, smutkiem, nawet płaczem, ale co od niego usłyszałam? Że jest mu przykro że tak mówię, że tak go oceniam, że nawet nie wiem jak na niego działam, jakby chciał się ze mną kochać, że wciąż o tym marzy że pozbędzie się blokad, ale...... i tu się zaczynają tłumaczenia, zwalanie na stresy i wręcz wzbudzanie we mnie poczucia winy. Bo on jest dla mnie tai dobry a ja niewdzięczna i szukam dziury w całym bo mi seksu brak.
Wiem, że najłatwiej poradzić, znajdź innego, ale z jednej strony chciałabym by on się przełamał o ile to możliwe bo chę z nim być, z drugiej niestety przez te wszystkie frustracje i kłótnie coraz częściej myślę o innym. I nie że chciałabym z tamtym być, po prostu brakuje mi ciepła zrozumienia... no i seksu. sad

27 Ostatnio edytowany przez Blitzkrieg1942 (2015-06-28 20:17:24)

Odp: ja, on i ten trzeci

Wszystkiego ci brakuje i jawnie o tym wspominasz, nawet myśląc o innym, a sama dajesz jedynie chęć na to by cie zaspokajał?

Biedak jest z braku laku, a jeszcze suszysz mu glowe

28

Odp: ja, on i ten trzeci
Blitzkrieg1942 napisał/a:

Wszystkiego ci brakuje i jawnie o tym wspominasz, nawet myśląc o innym, a sama dajesz jedynie chęć na to by cie zaspokajał?

Wiem że to może tak wyglądać, bo to akcentuje, gdyż to jest główny problem, dlaczego tu napisałam. Co ja daję? Staram się wspieram, dbam. Ogólnie byliśmy dość zgraną parą, na co dzień. Ostatnio jednak są głównie ciągłe kłótnie w sumie o nic.
Ot przykład: nasi wspólni bliscy znajomi oznajmili że spodziewają się dziecka. Byliśmy bardzo podekscytowani. Wracając ze spotkania powiedział, że chciałby też już zostać tatą i uważa że byłabym wspaniała mamą. Ja pół żartem pół serio powiedziałam, że niestety bocian nie przynosi dzieci - no i foch. Oj, dużo by pisać sad

29

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Staram się wspieram, dbam.

A tak konkretnie w punktach to co takiego robisz, bo z tego tematu wynika że jest na odwrót? Masz prawo wymagać, jeśli nie potrafisz wskazać co robisz dla niego?

30

Odp: ja, on i ten trzeci
Blitzkrieg1942 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Staram się wspieram, dbam.

A tak konkretnie w punktach to co takiego robisz, bo z tego tematu wynika że jest na odwrót? Masz prawo wymagać, jeśli nie potrafisz wskazać co robisz dla niego?

Ale co ja wymagam? To chyba normalne że młoda kobieta w związku chce TEŻ seksu. Reszta nam się układa a raczej układała bo ostatnio tylko kłótnie.

31

Odp: ja, on i ten trzeci

Chciałabyś mieć kiedyś dzieci?

32

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ja pół żartem pół serio powiedziałam, że niestety bocian nie przynosi dzieci - no i foch. Oj, dużo by pisać sad

Sorry, ale jak ty ciągle go stresujesz z tym seksem, to nie dziwne, że facet ma problemy.

Jeśli spluniesz na mój pieprzony grób
I zażyczysz mi Piekła, ja będę życzył Ci dobrze
Wyślę Cię prosto do mojego najlepszego przyjaciela
"Eminem"

33

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann, pewną rzecz należy uściślić.
Jak to w końcu jest? Nie pociągasz go, czy tylko ma kłopoty z postawą zasadniczą?
My tu ciągle deliberujemy o penetracji, a właściwie jej braku.
A co z grą wstępną i podnieceniem przed próbą. Jak to wygląda?
Erekcja to nie jedyny objaw podniecenia seksualnego. Wymuszone pieszczoty zaś łatwo odróżnić od prawdziwego zaangażowania.
To, jak to, według Ciebie wygląda?

A może on, po prostu, jest krypto gejem?

facet po przejściach

34

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Roxann, pewną rzecz należy uściślić.
Jak to w końcu jest? Nie pociągasz go, czy tylko ma kłopoty z postawą zasadniczą?
My tu ciągle deliberujemy o penetracji, a właściwie jej braku.
A co z grą wstępną i podnieceniem przed próbą. Jak to wygląda?
Erekcja to nie jedyny objaw podniecenia seksualnego. Wymuszone pieszczoty zaś łatwo odróżnić od prawdziwego zaangażowania.
To, jak to, według Ciebie wygląda?

A może on, po prostu, jest krypto gejem?

Raczej nie jest krypto gejem, choć nie wiem czym to się przejawia.
Co z grą wstępną? Uwielbia się całować, przytulać, dotykać, pieścić, ma wręcz bzika na punkcie mego biustu, ust, ale seks mógłby dla niego nie istnieć. Co do jego podniecenia, to trudno mi oceniać, bo wydaje się że go bardzo pociągam, bo jest namiętny, ale mu nie staje, albo bardzo słabiutko i na chwilę pomimo że się staram jak mogę.
I nie że na niego naciska, albo wciąż o tym mówię. Wręcz wydaje mi się że jestem i tak nad wyraz wyrozumiała.

35

Odp: ja, on i ten trzeci

Kobieto  , sama ie wiesz czego chcesz ,najpierw tamten super facet pod każdym względem a potem ten drugi wszytsko fajnie ale w łóżku nie tak. A jak sprawa wygląda z tym pierwszym jak się dogadywaliście ,? jeśli źle to nawet nie ma co myśleć o tamtym facecie , daj szanse twojemu obecnemu partnerowi

36

Odp: ja, on i ten trzeci
MegaDelmer1283 napisał/a:

Kobieto  , sama ie wiesz czego chcesz ,najpierw tamten super facet pod każdym względem a potem ten drugi wszytsko fajnie ale w łóżku nie tak. A jak sprawa wygląda z tym pierwszym jak się dogadywaliście ,? jeśli źle to nawet nie ma co myśleć o tamtym facecie , daj szanse twojemu obecnemu partnerowi

Z tamtym wszystko było ok, ale to był w sumie tylko romans, bo z różnych względów nie mogliśmy ze sobą być. Skończyłam go, bo chciałam dać szansę normalnej relacji i myślałam, że znalazłam odpowiedniego mężczyznę. Przez ten rok nawet nie widziałam się z tamtym by nie kusić losu. Jedyny kontakt jaki mieliśmy to życzenia świąteczne czy urodzinowe, nic więcej. On chciał by mi się ułożyło, trzymał kciuki. Ten obecny nie ma zobowiązań, jest dobrym człowiekiem, ale kompletnie się nam nie układa w TYCH sprawach. Najgorsze, że on z tym nic nie zamierza robić. A to powoduje że coraz częściej myślę o tamtym. Czuje się winna, że chcę się znów z nim spotkać.
Chciałam byśmy z obecnym przeszli przez to, rozwiązali ten problem wspólnie. Niestety zamiast lepiej było gorzej, bo doszły frustracje i kłótnie. Nie umiem z nim już o tym rozmawiać, nie chcę naciskać, sprawiać, by czuł się urażony.
Sama już nie wiem czy tęsknota za tamtym jest bezpośrednim skutkiem tych problemów z obecnym, bo raczej nie powodem, w końcu przez pond pół roku nawet nie pomyślałam o nim w taki sposób.
Czuję, że jestem o krok od zdrady, le to się nie wzięło znikąd. sad
Jestem wściekła na siebie, na niego, na wszytko...

37

Odp: ja, on i ten trzeci

Problem z erekcją?
Kup mu vigrax. naprawde dziala. problem z szybkim dojsciem? daje link, dziala...naprawde mozesz mu pomoc. Razem dacie rade. oto on:
http://www.penis.com.pl/forum/viewtopic.php?t=16446

Sorry za link, ale sprawa jest naprawde powazna. Porozmawiaj z nim. Powiedz mu, ze naprawde da rade sie przelamac i Ty jestes z nim. powodzenia.

38

Odp: ja, on i ten trzeci
CoChwileCos napisał/a:

Problem z erekcją?
Kup mu vigrax. naprawde dziala. problem z szybkim dojsciem? daje link, dziala...naprawde mozesz mu pomoc. Razem dacie rade. oto on:
http://www.penis.com.pl/forum/viewtopic.php?t=16446

Sorry za link, ale sprawa jest naprawde powazna. Porozmawiaj z nim. Powiedz mu, ze naprawde da rade sie przelamac i Ty jestes z nim. powodzenia.

Dzięki za link. Poczytałam sobie. Tak w tym jest problem a raczej w jego głowie. Tylko co zrobić by on chciał to naprawić, bo póki co ani prośbą ani groźbą sad w ogóle najlepiej nie poruszać tematu, by go  znów nie urazić. hmm
Z tamtym potrafiliśmy się kochać cały wieczór przez kilka godzin z przerwami a nad ranem powtórka. Wystarczyło że mnie pocałował i przytulił a już był gotowy. Wiem, że nie powinnam porównywać, ale tęsknię za tym. On chyba wyczuł, że w moim związku się źle dzieje bo zaczął się częściej odzywać, nawet proponował spotkanie niby na kawę i pogaduchy, ale wiem, że gdybym się z nim spotkała, to byśmy skończyli w łóżku sad
Bez sensu to wszystko sad

Posty [ 1 do 38 z 2,756 ]

Strony 1 2 3 73 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016