Długi związek i....chyba się wypaliłam. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Jestem od czterech lat (dla jednych krótko dla drugich długo) w związku. Na początku było całkiem nieźle, z pewnymi zgrzytami na dotarcie się. Jestem dla niego pierwszą dziewczyną i dzięki mnie on wiele się nauczył, zrozumiał. A ja od niego. Były problemy... nie okazywał mi uczuć, nie potrafił mówić co lubi, co oczekuje. Bierze życie jakie jest bez planów, marzeń bo niby wszystko ma. Problem w tym, że ja marze, zmieniam, realizuje się i dopiero od jakiś kilku miesięcy zauważam, że mamy inne priorytety. Dzielą nas pasje, problemy w pracy, postrzeganie ludzi. Jego samorealizacją są filmy, wywiady, gra na instrumencie generalnie wszytko to co pozwala mu na rozrywkę domową. A ja zawsze byłam osobą której wszędzie pełno, jestem jego przeciwieństwem. Ta moja stagnacja trwa tyle co prawie nasz związek, wyciszyłam się nawet przez chwilę myślałam, że jest mi tak dobrze. Tak bardzo się tym nudzę - dom praca, praca dom.

Rozmawiałam z nim o tym: 'Chcę wychodzić z Tobą, chce pożyć, nie mamy zobowiązań, nie mamy dziecka jesteśmy młodzi, kiedy jak nie teraz? '. Stwierdził że przesadzam. Że już mam 25 lat i powinnam dorosnąć, że tak ludzie żyją. Czy mi się coś źle zdaje, ale mam 25 lat, nie mam dziecka, zarabiam, nie jesteśmy w średniowieczu gdzie kobieta ma się podporządkowywać facetowi. Moja 56 letnia koleżanka z pracy ma życie barwniejsze ode mnie.

Czy mieliście może w swoim życiu taką sytuację? Myślę ciągle o tym co mogłabym robić z moim facetem gdyby choć trochę chciało mu się chcieć. Jak bardzo brakuje mi wypadów poza miasto, spacerów letnią porą, wycieczek rowerowych. On o tym dobrze wie, ale nic mu się nie chce z tym zrobić. Bawią go tylko jego zabawki.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Widocznie wolisz ekstrawertyków skupionych zamiast na życiu to na ludziach. To prowadzi do zaniedbania w innych sferach, które są ważne jak wykształcenie, zarobki czy zasady. Ekstrawertycy są skupieni tylko na czerpaniu i widocznie nie dojrzałaś jak powiedział.

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.
Colt47 napisał/a:

Widocznie wolisz ekstrawertyków skupionych zamiast na życiu to na ludziach. To prowadzi do zaniedbania w innych sferach, które są ważne jak wykształcenie, zarobki czy zasady. Ekstrawertycy są skupieni tylko na czerpaniu i widocznie nie dojrzałaś jak powiedział.

Ja myślę jednak, że Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Albo ktoś Ci w związku kiedyś tak dopiekł, że teraz tylko pozostało Ci szukać ofiary w internecie co by jej dogryźć.
Autorka postu ma 25 lat. Jej facet wie czego ona pragnie, czego oczekuje, wie, że się powoli zaczyna wypalać w "czterech ścianach".
Chyba chodzi o to, żeby obie strony coś z siebie dawały, żeby obie szły na zgodę wtedy kiedy trzeba, a także od czasu do czasu wychodziły ze swojej strefy komfortu by zapewnić ten komfort drugiej osobie.

4 Ostatnio edytowany przez CatLady (2015-06-26 23:14:39)

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Aneta, to Ty masz rację. Jesteście młodzi, zarabiacie, nie macie zobowiązań. Lepszego momentu na zabawę nie będzie. Co ma do rzeczy, że ludzie tak żyją? To gadanie o wieku, że już 25 lat (dopiero, a nie już!), że czas się ustatkować, spoważnieć, to jest jakaś typowa polska bzdura. Mieszkam w UK i tu jak wyjdziesz do klubu, to przedział wiekowy bawiących się ludzi jest od 20 do 60 i nikogo to nie dziwi. A Polacy jak osiągną 30-kę, to najchętniej położyliby się do łóżka i czekali na śmierć, bo już nic ich zdaniem nie można z życiem zrobić.

Macie niezbyt dobrane charaktery, albo nauczycie się chodzić na kompromis, typu dwa weekendy w miesiącu in z Tobą wychodzi, robicie coś fajnego, a dwa w domu na kanapie, albo lepiej to zakończyć. Póki młodzi jesteście.

@Colt
A to co, preferowanie introwertyków świadczyłoby o dojrzałości Anety?

5

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Taki związek nie jest dobry ani dla Ciebie ani dla niego.Mówia,ze przeciwienstwa sie przyciagaja ale w tym wypadku bedziesz miala ciagly niedosyt.Twój chlopak robi co lubi i nie zmusisz go do innego trybu życia.Ty chcesz poznawac swiat,ludzi i nikogo tym nie krzywdzisz.Znam taki układ z własnego doswiadczenia-po dłuzszym czasie bedziesz miała coraz wieksze pretensje do niego,poczujesz,ze cos tracisz....w imie miłosci...

6

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Wystarczy że spytam czy kochacie ekstrawertyków i da sie z nimi tworzyć stabilne związki.

7

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Cotl 47 myslisz,ze nie da sie stworzyc silnego związku z ekstrawertykiem?To ciekawe.

8

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Oczywiście.
Tylko trzeba ruszyć nieraz szanowne dystyngowane 4 litery i zamiast oczekiwać że Oni będą przy Tobie , też czasem być przy nich.

9

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Prix i tu masz racje:)Nie zawsze sie jednak chce.

10

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Ja jak najbardziej chcę dobrze, rozmawiam dopytuję się czy może to czy może coś innego. Ale zawsze jest ta sama odpowiedź, wychodzić nie lubię, do kina , opery, teatru - jak najbardziej... Nie wiem, ale nie mam aż tak wyrafinowanego gustu, że wybieram operę zamiast spaceru. Chyba jednak jedna poważna rozmowa mnie czeka, a Wy utwierdzacie mnie w tym..

11

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.
Colt47 napisał/a:

Widocznie wolisz ekstrawertyków skupionych zamiast na życiu to na ludziach. To prowadzi do zaniedbania w innych sferach, które są ważne jak wykształcenie, zarobki czy zasady. Ekstrawertycy są skupieni tylko na czerpaniu i widocznie nie dojrzałaś jak powiedział.

Odnośnie Twojej wypowiedzi, uważam że nie można kogoś dyskryminować bo ktoś jest introwertykiem, czy ekstrawertykiem. A ja nie zaniedbuje żadnych kwestii. Jestem dojrzała jak na swój wiek, a to że cieszą mnie relacje z innymi osobami to raczej świadczy na plus.

12

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.
Colt47 napisał/a:

Wystarczy że spytam czy kochacie ekstrawertyków i da sie z nimi tworzyć stabilne związki.

Ale oczywiście, że się da. To jedynie zależy od usposobienia danej osoby. Od zdolności pary do kompromisów, od zwykłej chęci dogadania się. Związek nie może wyglądać tak, że jedna strona tylko się poświęca, cierpi, a druga nie daje nic, siedzi tylko w domu i ma gdzieś, że partnerka się zwyczajnie nudzi. Jeśli tak to wygląda, to taki związek nie ma sensu, trzeba znaleźć kogoś, z kim się dogadamy.

13

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Jestem zdania, że jeśli ludzie są ze sobą tak długi czas to na pewno mogą się porozumieć. Mój chłopak na przykład od zawsze ma problem z wyrażaniem uczuć, ale... wielu facetów tak ma:) Jednocześnie wiem, że jest do mnie szalenie przywiązany i mogę na niego liczyć. Czasem oczekujemy od 2 połówki tak wiele, a ile od siebie dajemy? Szanujmy też sposób bycia 2 strony. Nie wymieniajmy ludzi jak zepsutych przedmiotów. Związek to pewna trwałość, której od tak się nie niszczy. Czas leczy rany.

14

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Opisany problem to był mój problem... Ja (wtedy) dopiero co skończyłam studia, ciągle jeszcze pamiętałam imprezy studyjne, wyjścia, wspólne spontaniczne piwko, itd. On: nigdy nie studiował i nie wiedział co to znaczą takie wyjścia, poza tym skupiony na pracy.
Pominęłam fakt imprez, czy pubów. Chciałam zwyczajnie z nim wyjść na spacer do głupiego parku czy po mieście. Po prostu ubrać się inaczej niż w dresy, iść w fajne miejsce i cieszyć się sobą. Napotykałam ciągle jakieś "ale" z jego strony. Wiem, że był zajęty pracą, ale bywały chwile że mieliśmy czas dla siebie. I jak go przeważnie spędzaliśmy? Na kanapie, oglądając film. To mnie tak cholernie dobijało... Miałam poczucie marnowanej młodości. Żadnych dzieci, żadnych kredytów. On młody, ja młoda- do cholery czy dom i kanapa była moim przeznaczeniem? Wspomnę, że na studiach byłam bardzo aktywna społecznie i udzielałam się w b. wielu akcjach.

Ten problem był jednym z bardzo ważnych które przyczyniły się do naszego zerwania. Jak poszłam na zwykłą imprezę z koleżankami po tym zerwaniu, poczułam że właśnie tego mi cholernie brakowało!

Informacja dla tych co zaraz powiedzą że nie dorosłam itd. Ano dorosłam, mam b. odpowiedzialną pracę, potrafię rozdzielić obowiązek od przyjemności, jestem odpowiedzialna za siebie, potrafię dbać o dom itd. Ale nie można zamknąć się wczterech ścianach i rezygnować z najbardziej normalnych rzeczy w świecie, jakimi są kontakt z ludźmi, rozrywka.

15 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-07-03 15:24:43)

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Ech, też tak miałam. Pięć lat związku, w którym facet chciał tylko siedzieć w domu i książki czytać. Jasne, że nie mam nic przeciwko czytaniu i czasami sama wolę zostać na kanapie z czymś interesującym, ale tak bez przerwy? Jak się ma te dwadzieścia parę lat to sytuacja jest idealna, żeby się wyszaleć- nie ma dzieci, nie ma kredytów, nie ma większych zobowiązań. Doceniam z perspektywy czasu jakie wtedy życie swobodne było big_smile No, ale ja z tego nie korzystałam, bo mój natenczas chłopak reagował alergicznie na jakikolwiek wypad do pubu czy wycieczki (na serio, ten facet przy kuflu piwa, na słoneczku, wyglądał jakby mu zęba wyrywano!), a jak wychodziłam sama to się obrażał tak, że się nie opłacało wychodzić.

Mówią, że przeciwieństwa się przyciągają, ale chyba jest to prawdą tylko na początku znajomości. Potem takie skrajne podejścia do życia zaczynają doprowadzać do zgrzytów.

I Colt, to nie tak, że jak ktoś jest introwertykiem, to jest z automatu dojrzały. Mój były chłopak był skrajnie nieodpowiedzialny i nieporadny, więc mu to siedzenie z książką na kanapie niewiele dało w kwestii dorosłości. W sumie rozstaliśmy się właśnie głównie dlatego, że ja miałam jakąś wizję przyszłości, a on pozostał na poziomie planowania nastolatka.

16

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Ilu ludzi, tyle przypadków. Dla jednej "wyszaleć" się to balangować bez opamiętania w oparach alkoholu...i nie tylko, a inna osoba woli po prostu inaczej spędzić czas. Jeśli decyduję się na związek to jak gdyby automatycznie godzę się na pewne kompromisy dotyczące życia codziennego. Z perspektywy wielu lat i różnych doświadczeń powiem, że przyczyną rozstania zwykle nie była kwestia "imprezowania" - przecież to nie jest esencja związku, uczuć etc. Ok, może dla części dziewczyn tak jest, ale nie dla mnie. Inaczej postrzegałam świat jako nastolatka, a inaczej jako absolwentka studiów. Jak wspominałam - najlepiej porozmawiać z "problematycznym" partnerem i spisać protokół rozbieżności. Łatwiej potem dojść do wspólnych wniosków.

17

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Różnice pomiędzy partnerami są normalne (w końcu nie wychodzi się za swojego klona), ale im bardziej są one widoczne w podstawowym podejściu do życia, priorytetach, tym więcej problemów para będzie mieć. Na przykład, jeżeli ja lubię mieszkać na wsi, z dużą dozą prywatności, a mój facet czuje się najlepiej w centrum Wawy, 5 minut od kafejek i z toną ludzi dookoła, to nie ma dla nas żadnego kompromisu. Ktokolwiek się podda w takiej sytuacji będzie sfrustrowany.

18

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.
Beyondblackie napisał/a:

Na przykład, jeżeli ja lubię mieszkać na wsi, z dużą dozą prywatności, a mój facet czuje się najlepiej w centrum Wawy, 5 minut od kafejek i z toną ludzi dookoła, to nie ma dla nas żadnego kompromisu. Ktokolwiek się podda w takiej sytuacji będzie sfrustrowany.

To oczywiście skrajny przypadek, ale jestem przekonana, że ludzie na "poziomie" są w stanie porozumieć się w kwestii spędzania wolnego czasu,  jeśli tylko zależy im na sobie. Pytanie też ile można poświęcić "siebie" dla drugiej strony. Uogólnianie może być bardzo krzywdzące.

19

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.
*Aneta1990* napisał/a:

JChyba jednak jedna poważna rozmowa mnie czeka, a Wy utwierdzacie mnie w tym..

Jestem w podobnej sytuacji, napisz jak to się skończyło. Z tego co opisałaś to wydaje się, że dałaś szansę na poprawę.

20

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Związek to jeden wielki kompromis. Sama jestem młodziutka, ale jestem domatorką. Za to partner jest starszy i woli bardziej aktywne życie.Jakieś wyjście na spacer, miasto, do kina. Staramy się uzupełniać. Raz zostajemy w domy, a raz wychodzimy poza cztery ściany. Znaleźliśmy się pośrodku i wilk syty i owca cała wink

21

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.
followme!12 napisał/a:

Związek to jeden wielki kompromis.

Święta prawda, a w ogóle zastanawiam się jak można się "wypalić" przez inny tryb życia. To przecież tylko 1 z setki elementów tworzących życie...

22

Odp: Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Święta prawda, a w ogóle zastanawiam się jak można się "wypalić" przez inny tryb życia. To przecież tylko 1 z setki elementów tworzących życie...

Niby tak, ale frustracja narasta, a kiedy nie widać w związku choćby odrobiny zmiany, zrozumienia dla naszych potrzeb, na której nam bardzo zależy to człowiek faktycznie może się wypalić w związku oczywiście.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Długi związek i....chyba się wypaliłam.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024