Witam wszystkie forumowiczki !! Mam zamiar opisać tutaj swój problem i liczę, że coś mi poradzicie... Może od razu przejde do rzeczy... Jestem w zwiazku z partnerem, a jednoczesnie ojcem naszego 3-miesiecznego synka od 2 lat. Ja jestem osobą spokojna i zrownowazona, mój partner natomiast to wulkan energii ciągle wszędzie go pełno... Ja mam 24 lata on 30. Między nami układalo się roznie raz dobrze raz źle wiadomo kłótnie drobne sprzeczki jak w każdym zwiazku.. Jak urodzil się nasz synek mój partner był przy porodzie wspieral mnie i naprawdę czułam się z tego powodu szczęśliwa;) Obecnie mieszkamy jeszcze w moim domu rodzinnym z moim bratem jego żoną i trójka ich synów... bo sami jesteśmy w trakcie remontu mieszkania, które mam po mamie, niestety mama już nie zyje; ((( W czym tkwi problem pewnie się zastanawiacie... Już mówię.. otóż chodzi mi o to, że odkąd urodzilam synka to ja spędzam z nim 24/ dobę ... Mój partner pracuje w budowlance wychodzi o 5:00 wraca około 19;00 nieraz nawet później;/ kiedy wraca z pracy to tylko zajmuje sie sobą: albo jedzie jeszcze na nasze mieszkanie coś porobić albo spotkanie z kumplami z pracy o ktorych w kółko gada jacy to oni wspaniali albo zwyczajnie idzie spać...;/ Powoli mam tego dość!!! Rozumiem, ze pracuje jest zmęczony ale kurcze chyba mógłby mi od czasu do czasu pomóc przy małym???? Robię mu kanapki do pracy podaje obiad piore zajmuje się małym a on???? tylko praca wraca i nic go nie obchodzi:( ROZUMIEM, ze zmęczony jest,ale chyba mógłby też czasami mnie wyręczyć... W nocy do małego to nawet nie wstaje bo ja to robie... On pracuje nawet w soboty do wieczora... Wiem, ze praca jest wazna ale rodzina chyba tez??? Jestem w zwiazku a czuje się samotna nie mam z jego strony pomocy wsparcia... Uważacie, ze przesadzam???? Proszę doradzcie mi coś bo ja już tego nie ogarniam... Po ostatniej kłótni napisał mi w smsie ze on to robi dla nas ze długo pracuje żeby do końca wyremontowac nasze mieszkanie żebyśmy w nim zamieszkali bo on już ma dość wtracania się mojej rodzimy w nasze życie itp... no i że nas bardzo kocha i nie chce nas stracić i żebym była cierpliwa... Ja natomiast robię mu ciągle awantury ze nie spędza z nami czasu ze nie zajmuje się małym ze jedzie na godzinę do kumpla itp... Czy źle postepuje??? Proszę pomozcie... Kocham go ale denerwuje mnie jego zachowanie... ;/
Myślę, że serio on ma dosyć mieszkania z twoją rodziną i chce się wynieść do własnych 4 ścian... Jak skończycie remont to zastopuje trochę z pracą i zajmie się tobą i małym
Powiedz mu też, żeby czasami okazał Ci trochę czułości nwm. jakiś film z Tobą obejrzał, poprzytulał się i będzie wszystko ok głowa do góry ![]()
The Guest 009 ... Fakt... Ma dość mojej rodziny pomagaja mi przy małym nie mogę powiedzieć ale bardzo się wtracaja w nasze zycie... Bardzo często go krytykuja
on też nie jest jakiś święty ideał itp ale... Kocham go i liczę ze trochę zmieni podejście; )
4 2015-06-23 00:03:51 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-06-23 00:09:44)
(...) mieszkamy jeszcze w moim domu rodzinnym z moim bratem jego żoną i trójka ich synów... bo sami jesteśmy w trakcie remontu mieszkania, (...)
Mój partner pracuje w budowlance wychodzi o 5:00 wraca około 19;00 nieraz nawet później;/ kiedy wraca z pracy to tylko zajmuje sie sobą: albo jedzie jeszcze na nasze mieszkanie coś porobić albo spotkanie z kumplami z pracy(...)
Rozumiem, ze pracuje jest zmęczony ale kurcze chyba mógłby mi od czasu do czasu pomóc przy małym???? (...)
on???? tylko praca wraca i nic go nie obchodzi:( (...)
On pracuje nawet w soboty do wieczora... (...)
napisał mi w smsie ze on to robi dla nas ze długo pracuje żeby do końca wyremontowac nasze mieszkanie żebyśmy w nim zamieszkali bo on już ma dość wtracania się mojej rodzimy w nasze życie itp... no i że nas bardzo kocha i nie chce nas stracić i żebym była cierpliwa... (...)
Masz pretensje, że on po tych kilkunastu godzinach pracy + remontowaniu waszego mieszkania nie zajmuje się dzieckiem, nie pomaga w obowiązkach domowych, nie wstaje do dziecka w czasie nocy.
Masz rację. Jak on śmie tak wykorzystywać sytuację! Przecież to, że pracuje fizycznie przez kilkanaście godzin (by utrzymać całą waszą rodzinę) + remontuje wasze mieszkanie nie jest żadnym powodem, by po powrocie nie rzucać się do dziecka, by Ciebie nie wyręczać.
Mam pomysł. Zaproponuj mu zamianę. Ty przejmiesz jego obowiązki, on - Twoje. Ty od tej chwili będziesz pracowała za niego, wychodziła do pracy o 5.00 a wracała z niej po 19.00 albo później i jechała do waszego mieszkania, by dalej go remontować. Będziesz też spotykała się czasem z kumplami, albo szła spać. On za to, by zrozumiał to, jak ciężką pracę wykonujesz, jak dużo masz na głowie (bo i opieka nad trzymiesięcznym dzieckiem, i pranie, i gotowanie, i sprzątanie, i robienie zakupów, o których w ogóle nie wspomniałaś) przejmie Twoje obowiązki. Niech wreszcie zobaczy, jak bardzo źle postępuje. Pewnie też będzie robił Tobie awantury, a wówczas z czystym sumieniem, będziesz mogła mu powiedzieć "Teraz rozumiesz, jak mnie było ciężko".
A teraz na serio.
Rozumiem, że brak Ci obecności męża w domu, że brak Ci pomocy w codziennych obowiązkach. Twój mąż pracuje fizycznie. Pracuje po kilkanaście godzin na dobę przez sześć dni w tygodniu. Po swej pracy jedzie do waszego domu i tam dalej pracuje fizycznie - remontując mieszkanie, byście mogli wreszcie zamieszkać bez licznej twej rodziny, z którą żyjecie w niezbyt wielkiej przyjaźni. On nie szaleje, nie bawi się tylko ciężko pracuje, byś mogła spokojnie wychowywać dziecko, byś nie musiała teraz iść do pracy zawodowej, byście mogli jak najszybciej przenieść się do własnego mieszkania.
Podjęliście decyzję o tym, by dziecko przyszło na świat a Wy w szybkim czasie zamieszkali 'na swoim'. To wszystko co opisałaś, to koszty podjętych decyzji. Koszty ponoszone przez was oboje, przez Ciebie i przez męża. Myślisz, że nie wolałby pobyć z Tobą i dzieckiem zamiast kilkunastu godzin na budowie i przy remoncie?
5 2015-06-23 00:36:54 Ostatnio edytowany przez Elderflower (2015-06-23 00:38:55)
Ja bym nie pozwoliła mojemu mężczyźnie pracować więcej niż 8 godzin dziennie. Niestety, praca przez większą ilość godzin, z pewnością przynosi więcej dochodów, ale bardzo niszczy związek, a w tym przypadku rodzinę. Mężczyzna większą część życia spędza w pracy, później idzie do kolegów lub do remontowanego domu, a gdzie czas dla dziecka i kobiety? Nie jest w stanie dbać o to, żeby miłość nie wygasła, będąc poza domem. Nie zbuduje więzi z dzieckiem, jedynie przynosząc pieniądze, a nawet takie maleństwo wyczuwa co się dzieje.
Ja rozumiem wszystkie jego argumenty, ale mógłby chociaż po pracy spędzić z Tobą i dzieckiem trochę czasu, pomagając przy dziecku, już nawet nie mówię o wstawaniu do niego czy przewijaniu.
Zaznaczam, że wcale nie jest tak, że nie wiem o czym mówię, bo sama jestem w trakcie remontu.
Ja doskonale rozumiem, że on pracuje, ze ciezko pracuje i ma prawo być zmęczony... choć dla mnie jak facet jest zmęczony to siedzi i odpoczywa w domu, a on...ledwo kumpel zadzwoni, z którym widział się przez 12 godzin w pracy mimo to on leci na każde zawolanie i co już wtedy nie jest zmęczony??????? Zauważyłam ,ze zmęczony to jest tylko wtedy jak małym ma się zająć... Ahh...
/ Druga kwestia którą chce tu poruszyć o której wspomniala wcześniej "WIELOKROPEK" to kwestia utrzymywania rodziny ... żeby było jasne: on nas nie utrzymuje!!! Ja dostaję rente po mojej mamie i rodzinne na małego i jakoś dajemy rade co więcej to ja muszę dawać swojemu chlopakowi jeszcze kasę jak nie ma ps. a bardzo często tych pieniędzy nie ma i to ja mu dokladam.. także nie jest to tak, ze on nas utrzymuje a ja ta niedobra i zla jeszcze go obwiniam mimo ze łoźy na dom... Mój brat nie chce nawet żebyśmy dawali na rachunki mamy w to miejsce kupić coś do mieszkania... Także jedyne czego na razie oczekuje of mojego partnera.poki nie mieszkamy sami to troche bliskosci zrozumienia tego zeby Choc chwile poswiecil Nam czas Sam od siebie.. Teraz byla niedziela jedyny dzien wolny to spal do 11:00 wstal I oczywiscie wzial swoj telefonik I nap...w gry zamiast pobyc z malym...juz omijajac mnie ale chociaz z malym... Potem przyjechal kumpel z pracy I oczywiscie pojechali sobie na poltorej godziny gdzies " pogadac "... Wczoraj wrocil z pracy o 18:00 zjadl I znowu byl wyjazd tlumaczac " kumpel kupuje samochod I chce zebym z nimi pojechal... Bede za godzine" wrocil po poltorej, chwile posiedzial przy laptopie i oczywiście poszedł spać... Ahh... Szkoda gadać... Może i wyolbrzymian, ale to chyba ludzka rzecz ze chcialabym mieć go przy sobie od czasu do czasu?????? Mam faceta a czuje się jakbyn go nie miała... a mały nie miał ojca.. :-(
7 2015-06-23 08:43:46 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-06-23 08:44:38)
(...) chodzi mi o to, że odkąd urodzilam synka to ja spędzam z nim 24/ dobę (...)
Przebywanie z dzieckiem, nawet najukochańszym, przez 24 godziny na dobę niezwykle wyczerpuje. I fizycznie, i psychicznie. Od 3 miesięcy tak wygląda Twoje życie: 24-godzinna opieka nad dzieckiem, wypełnianie obowiązków domowych. Nic dziwnego, że masz dość, a na męża, który pamięta o swych przyjemnościach, patrzysz zazdrośnie i Twoja frustracja rośnie. Rośnie też złość. Psuje się relacja między wami, bo Twoje pretensje narastają do tego stopnia, że masz już patent na wszystko (nawet na to, w jaki sposób Twój mąż ma odpoczywać).
Prosisz o rady.
Przypomnij sobie, co lubiłaś kiedyś robić, co sprawiało Ci przyjemność. Przypomnij sobie i rób to. Rób w trosce o siebie. Zapomniałaś, że jesteś człowiekiem, że masz swoje potrzeby i brak ich zaspokojenia rodzi frustrację, złość, agresję. Zaraz pewnie pomyślisz, że nie możesz tego wszystkiego zrobić na co masz ochotę, bo masz dziecko. Pewnie nie będziesz mogła wszystkiego tego zrobić naraz, w jednym czasie, w każdym momencie. Zanim zaczniesz zasłaniać się dzieckiem ("przecież mam dziecko, którym muszę się opiekować"), pomyśl, w jaki sposób możesz zrobić sobie wolne od dziecka, od domu, od obowiązków domowych. Mąż jest w domu w niedzielę? Wyjdź i zostaw z nim dziecko (uprzedź go, że tego dnia nic z jego wyjścia do kumpli nie będzie), w tygodniu poproś o zaopiekowanie się dzieckiem brata/bratową/sąsiadkę/koleżankę/znajomą i wyjdź z domu, by odetchnąć i przez jakiś czas mieć wszystkie obowiązki "z głowy". Nieprawdą jest, że dziecko (nawet trzymiesięczny niemowlak) musi być pod stałą opieką matki, nie jest to prawda nawet wtedy, gdy jest karmiony piersią - między karmieniami są przecież przerwy.
Zapomniałaś o BHP.
Po każdej pracy potrzebny jest czas wolny przeznaczony na odpoczynek i regenerację.
(...) Robię mu kanapki do pracy podaje obiad piore zajmuje się małym a on???? (...)
Dlaczego robisz mu kanapki?
Dlaczego podajesz mu obiad?
Odkąd jesteście razem mąż stracił ręce?
Przestał być sprawnym człowiekiem?
Dlaczego obsługujesz dorosłego zdrowego człowieka?
Dlaczego z partnerki przekształcasz się w służącą?
Z pozoru moje rady nie są związane z przedstawionym przez Ciebie problemem - brakiem obecności męża i pomocy Tobie. Z pozoru. ![]()
Witajcie... Długo mnie tu nie było, przepraszam... Nie odpowiedzialam na Wasze posty... , ale wiecie jak to jest jak się ma małe dziecko; -) Mój brzdąc właśnie zasnal po mleczku, więc mam chwile. Muszę Wam się przyznać, że dzisiejszej nocy mało co zmruzylam oko, bo dreczyl mnie jeden problem , mianowicie narzeczony wczoraj wrocil o 18:00 "wyjatkowo " z pracy, był w domu zaledwie może 10 min przebral się i pojechal nie mówiąc nawet gdzie jedzie, ale domyslilam się, że jedzie na nasze mieszkanie robić, bo brał narzedziaa i klucze... Jednakże nie to mnie dreczy, a to, że nie wrocil na noc do domu!!! Nie zadzwonil ani nie napisal nawet że nie wroci i z tego co się domyslam od razu stamtąd jechal dziś do pracy znowu na cały dzień... A kanapki, które wczoraj mu zrobilam na dziś chyba sama będę jeść:/ Pisalam, ale nie odpisal... Wczoraj znowu szary harmonogram: cały dzień samaz małym, potem robienie kanapek " księciowi ", kapanie małego, poslanie łóżek i tak w kółko, a jego ciągle nie ma!!!! Wiecie co.... Mam już tego dość,.może uznacie mnie za egoistke, ale coraz częściej myślę o rozstaniu...:/ Sami widzicie jak postąpił dzisiejszej nocy... Dobrze więc, ze robię mu chleb do pracy myskalam ze może rano przyjedzie chociaż po niego, ale nie on ma to w dup... " Przeciez nic się nie stanie jak wyrzuce pół reklamowki kanapek do kosza " !!! On się chyba już nigdy nie zmieni... Teraz za tydzień w sobotę mamy iść z małym na imprezę firmowa z jego pracy, która jest od 11:00 do 18:00... Na poczatku nie chcialam iść, wiecie jak to jest z małym niemowlakiem... Tam będzie masa ludzi z jego pracy ,wszystko nad jeziorem będzie... ale zgodzilam się ,bo wiem, ze bylaby obraza, ze z nim nie chce nigdzie wyjsc zastawiajac się małym...:/ Tam będą rozne zawody ,w ktorych oni będą brać udział, więc pewnie będę zdana na siebie z małym a on będzie się świetnie bawił w towarzystwie znajomych.
Co raz bardziej mnie ta cała sytuacja zaczyna wkurzac... On chyba nie dorosl do rodziny...
Rzeczywiście ktoś nie dorósł, ale czy na pewno on?
Rzeczywiście ktoś nie dorósł, ale czy na pewno on?
A kto niby ja??? Może zechce Pani wyrazić zdanie na ten temat, skóro tak Pani uważa??? Chętnie posłucham... Być może to ja źle postępuje nie twierdze, że ja muszę mieć rację dlatego postanowilam tutaj napisać liczyć, że znajda się takie osoby, które wyrażą swoją opinie... Pozdrawiam
11 2015-06-27 08:40:46 Ostatnio edytowany przez Ślimaczyca (2015-06-27 08:42:15)
Twój partnet charuje ponad 12 godzin dziennie w pracy, potem idzie remontować wasze mieszkanie, a Ty masz ciągłe pretensje o to, że nie pomaga w domu, przy dziecku, że się Tobą nie zajmuje. I jeszcze nazywasz go "księciem". W tym układzie,to ty jesteś księżniczką, która siedzi w domu z niemowlakiem i ma pretensje o wszystko...
Na miejscu tego gościa też wolałabym wyjść z kumplami niż z tobą.
Ile on w ogóle śpi? 5 godzin na dobę?
Twój partnet charuje ponad 12 godzin dziennie w pracy, potem idzie remontować wasze mieszkanie, a Ty masz ciągłe pretensje o to, że nie pomaga w domu, przy dziecku, że się Tobą nie zajmuje. I jeszcze nazywasz go "księciem". W tym układzie,to ty jesteś księżniczką, która siedzi w domu z niemowlakiem i ma pretensje o wszystko...
Na miejscu tego gościa też wolałabym wyjść z kumplami niż z tobą.Ile on w ogóle śpi? 5 godzin na dobę?
Tylko, że ta księżniczka go utrzymuje, bo pieniędzy z jego wypłaty nie ogląda! Mieszkamy Jeszcze u mojego brata a on nawet nie zrobi jakichkolwiek zakupow ze swoich pieniedzy nie wspominajac o innych oplatach... Mam wymieniać dalej???? Wlasniw byłam na naszym mieszkaniu i zastalam sterte butelek po wczorajszej libacji!!! Pozbawil mnie samochodu który ja kupilam i nawet nie spyta czy potrzebuje gdzies jechac... W dodatku jezdzi po alkoholu nie majac nawet prawka!!! Myslisz, ze nie martwie????? Uwierz... Bylabys na moim miejscu to by Ci sie po jednym dniu odechcialo!
Dodam jeszcze ze 2 Lata temu pomoglam wyciagnac go z wiezienia bo siedzial za wyrzadzenie szkody! Nadal uwazacie, ze nie zasluguje na szacunek?! Ja nawet nigdzie z małym nie mogę wyjść bez jego wiedzy bo zaraz awantura. A on co robi??? To jest fer?! Nie masz pojecia to się nie wypowiadaj !!!
myszko....
popatrz na to tak:
on ma prace, w budowlance
ty masz prace w domu(te wszystkie obiady, dziecko, kanapki itd.)
on haruje 12 godzin- wywiazuje sie ze swojej pracy
ty harujesz w domu
ty masz wsparcie w swojej rodzinie(pomoc)
on ma wsparcie w.......kolegach?
on wymaga od ciebie , zebys sie wywiazywala ze swoicxch zobowiazan...
ty wymagasz od niego, zeby pomagal tobie....
jeszcze inaczej:
on pracuje w budowlance
ty pracujesz w domu
on ma ci pomagac w domu
czy ty mu pomagasz w budowlance?
ty szukasz wsparcia w rodzinie, w nim, i moze w kolezankach
on szuka wsparcia tylko w kolegach
jesli tego nie zrozumiesz, to ktoregos dnia koledzy moga stac sie blizsi, niz ty...
wtedy bedziesz miala wieksze problemy, niz brak jego pomocy w robieniu kanapek...
myszko....
popatrz na to tak:
on ma prace, w budowlance
ty masz prace w domu(te wszystkie obiady, dziecko, kanapki itd.)
on haruje 12 godzin- wywiazuje sie ze swojej pracy
ty harujesz w domu
ty masz wsparcie w swojej rodzinie(pomoc)
on ma wsparcie w.......kolegach?
on wymaga od ciebie , zebys sie wywiazywala ze swoicxch zobowiazan...
ty wymagasz od niego, zeby pomagal tobie....jeszcze inaczej:
on pracuje w budowlance
ty pracujesz w domuon ma ci pomagac w domu
czy ty mu pomagasz w budowlance?ty szukasz wsparcia w rodzinie, w nim, i moze w kolezankach
on szuka wsparcia tylko w kolegachjesli tego nie zrozumiesz, to ktoregos dnia koledzy moga stac sie blizsi, niz ty...
wtedy bedziesz miala wieksze problemy, niz brak jego pomocy w robieniu kanapek...
Może masz rację... Może za dużo od niego wymagam... ale czy nie uwazasz, ze skoro jestesmy razem mamy dziecko to chyba powinien też dawac jakies pieniadze??? A on dal mi tylko raz marne 70 zł gdzie jeszcze nie zdążyłem tego stracić a on już wziął z tego 20 zł na papierosy. . albo nie wraca do domu i co nie trzeba dać znać, że się nie wroci na noc?????
Ps. Nie mówię, że jestem idealna bo też może nieraz przesadzam, ale... bez powodu go mama z domu nie wyrzucila i ja oczywiście wyciagnelam do niego pomocna dłoń za co teraz mam zaplacone... Ahh... Szkoda gadac...ale dziękuję za Wasze opinie nawet za te krytyki... Napewno nauczą mnie czegoś nowego i po czesci wyciagne z nich wnioski... ![]()
Myszko- a ja mam wrazenie, ze ty wyciagasz to co on ma , za uszami, jako argument koronny, zeby wymagac od niego wiecej, niz powinnas.
Wiedzialas o jego grzechach robiac z nim dziecko, a teraz nie umiesz tego zaakceptowac? Kiedy czegos chcesz?
Nie zalozylas watku, ze on nie daje pieniedzy, nie skarzylas sie, ze pije- ty sie skarzysz, ze nie pomaga w domu.
A twoim zdaniem powinien, bo......za malo na was lozy, i ma brudna przeszlosc...
Trzeba mu bylo powiedziec:
Pomoge ci, przygarne cie, wybacze ci, ale bedziesz za to pokutowal w domu po wsze czasy...
Wtedy byloby ok, jesli on by sie na zgodzil..
On myslal( tak sadze) ze go kochasz...
A widzi, ze wypominasz, wymagasz, oczekujesz...
Tego nikt nie wytrzyma na dluzsza mete..
Okresl, w czym dokladnie problem, zaloz watek na temat, i rozwiaz problem,
Bo na co innego sie skarzysz, co innego ci doskwiera, a co innego komunikujesz...
(...) Okresl, w czym dokladnie problem, zaloz watek na temat, i rozwiaz problem,
Bo na co innego sie skarzysz, co innego ci doskwiera, a co innego komunikujesz...
Rany! Trzeci wątek na temat tego samego mężczyzny? ![]()
Ps. Nie mówię, że jestem idealna bo też może nieraz przesadzam, ale... bez powodu go mama z domu nie wyrzucila i ja oczywiście wyciagnelam do niego pomocna dłoń za co teraz mam zaplacone... (...)
Do tej pory nie zauważyłam ani jednego zdania, w którym przyznajesz się do swych wad. Wady ma w tym związku tylko on. Ty jesteś osobą poświęcającą się dla niego i wymagającą wdzięczności.
Jak długo będziesz używała jego przeszłości (pobyt w areszcie i wyrzucenie z rodzinnego domu) jako argumentu w dyskusji? Kiedy uznasz, że spłacił wobec Ciebie zobowiązania? To są pytania, na które dobrze byłoby byś znalazła odpowiedź, jest ona ważna i dla Ciebie, i dla niego, nie dla kogokolwiek z użytkowników.
19 2015-06-27 12:34:50 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-06-27 13:32:47)
Myszko,a ja uważam, że powinnaś pojeździć z nim do waszego mieszkania, choćby po to żeby podać mu młotek lub po prostu popatrzeć co tam się dzieje ciekawego.Powinnaś zaplanować wam niedzielę tak konkretnie i ciekawie, np wypad poza miasto z synkiem chocby na 2 godziny.Wydaje mi się, że zbyt mocno zaangażowałaś się w bycie gospodynią domową i o niczym innym nie potrafisz marzyć.To bardzo dobrze, że jesteś opiekuńczą mamą, że dbasz o obiad, dom itd, ale musisz pozwolić sobie i swojemu partnerowi na oddech od obowiązków raz na jakiś czas.Pomoże wam to zbliżyć się do siebie i spojrzeć na wszystko z dystansem.Niedziela to cały dzień, wykorzystaj to.Bo inaczej będziecie tkwili tylko w swoich światach i coraz bardziej oddalali się od siebie. To zrodzi tylko frustrację i pretensje.A co do pieniędzy - tworzycie rodzinę, więc namów partnera na wspólne ustalanie budżetu domowego.On musi nauczyć się, że nie zarabia tylko na siebie,a może pieniądze, które zarobi wkłada w remont?Musicie to jasno ustalić.Pozdrawiam.