Jestem w ,,związku,, bo związkiem tego nazwac chyba się nie da od 4lat. On ma 36 ja 27 lat. Problem tkwi w tym ze nie umiem do niego dotrzeć. Tzn traktuje mnie jak koleżankę. Żadnych uczuć z jego strony, o głupie przytulenie muszę się prosić, na żadne imprezy (nie mowie tu o dyskotekach) nie chce ze mną chodzić , jedynie do sklepu jak musimy ale to tez jak kolega z kolezanka ...z kolegami to by urzedowac chciał ale żeby ze mną gdzieś jechać to tylko puste obietnice. Samolub straszny. Tylko on się liczy,w każdym wypadku tylko on. Bo on chce, bo on musi sobie kupić, bo to bo tamto , bo on chce i tak ma być. I nie ważne czy są na to pieniądze czy nie. Moje potrzeby się nie liczą. Ja jestem taka ze potrafię odmówić sobie wiele rzeczy on nie. Do tego główną role w jego życiu gra mama. Oczywiscie ja rozumiem ze rodzina jest ważną ale stawiać mamę ponad wszystko to trochę dziwne. Nasze dni wyglądają tak- praca,dom,obiad na szybko i wyjazd do mamy,powrót wieczorem ,szybkie zakupy,spać,rano praca,szybki obiad, mama... Weekendy wyglądają tak samo. Przez ostatni czas przestalam tam jeździć bo juz mnie to męczy. Siedze tam jak du*a na weselu i nie mam co robic . wiec mój pan jeździ sam. Obgaduje mnie z matka na każdym kroku. Sama slyszalam jak kiedyś wyszlam na korytarz na papierosa. Ledwo drzwi zamknelam to juz był temat o mnie. Kochani czy tak zachowuje się dorosły facet ?
Druga sprawa której nie mogę mu wytłumaczyć to oglądanie się za panienkami. Ba! Nawet przekazywał swojej siostrzenicy wiadomość dla jego bylej ze sobie nadzieje na nią jeszcze robi... Na kazde pytanie ,,co czujesz do mnie ?" słyszę odpowiedz ,,jestem za toba" nie,,kocham cie" tylko ,,jestem za toba" Możecie mi wyjaśnić co znaczy ,,jestem za toba" ?
Piwo... Patrzeć juz nie mogę jak on pije. Co dzień,obojętnie czy są pieniadze czy nie. Z kazdej rozmowy nic nie wychodzi. Obiecuje a potem swoje. Kiedyś nie wytrzymalam , wyrzucilam co mnie boli. Stwierdził ze dal mi dach nad głową. Tylko szkoda ze nie daje mi nic więcej od siebie... Jestem juz tym wszystkim zmęczona,nie umiem dotrzeć do niego. Wspolny znajomy powiedzial mi tak: facet z trojka dzieci z dwoma innymi kobietami na które buli 900zl alimentow , z długami (komornik), z marna perspektywa przyszłości powinien cie na rekach nosić za to ze z nim jesteś i to wytrzymujesz a on oglada sie za innymi i cie traktuje jak byś mu zawadzala"
W sumie to miał racje, tylko ze nie umiał mi powiedzieć jak do niego dotrzeć...
Może ktoś z was byl\jest w takiej sytuacji i może mi doradzić ? Ja juz wysiadam psychicznie,nie mam z kim nawet o tym pogadac, ,będę wdzięczna za każda rade...
Pozdrawiam
nie wiem czy jest tu o czym gadac i do czego docierac jakis dziwny gatunek masz sie gdzie wyprowadzic jak tak to ja bym postawila sprawe jasno i krotko kochany jesli chcesz byc ze mna to musimy zmienic to i to jesli sie zgodzi to ok jak nie to zwijaj zagle bo nic z tego nie bedzie jesli sie zgodzi to konsekwentnie wszystkie ustalenia egzekwuj na miejcu ale musisz byc konsekwentna jesli lokum jest twoje to niech on zabiera swoje zabawki a jak u was finanse wspolne czy kazdy sobie zepke skrobie
Chcesz go niańczyć i wychowywać przez kolejne lata swego życia? Czy myślisz, że nie zasługujesz na kogoś, kto Cię będzie cenił sam z siebie? Przecież ten facet to kompletna porażka!
4 2015-06-21 19:41:21 Ostatnio edytowany przez Ruda27 (2015-06-21 19:42:56)
Każde z nas ma prace, ale ja nie dziele to moje pienuadze a to twoje, sa wspolne , miałam męża, nie układało się nam wiec każde poszło w swoja stronę no i ja zaczelam mieszkać z moim obecnym. Pojsc moze i bym miala gdzie bo były maz utrzymuje kontakt z moja mama i z tego co jej mówił to tęskni za mną i chciałby żebym wróciła do niego. Z tym ze bardziej zależy mi na tym z którym teraz jestem. Chociaż boli jego zachowanie,boli bardzo. Chciałabym żeby był inny, nie pomagają rozmowy,płacz,krzyki,spokojne podejście,nie pomaga nic. Ostatnio był przykład. Prosilam mu się miesiąc ze chciałabym jechać na prywatny staw polapac ryby. Obiecywał ze jak będzie kasa pojedziemy bo teraz nie ma. No ok myślę. A praktycznie za resztę pieniędzy poszedl i sobie tel dal do naprawy bo on musi mieć. No przykro cholernie mi było. Takich przykładów mogę dac milion ale nie chce się zaluc, może którąś z was kochane forumowiczki podpowiedzi mi jak zmienić takiego zaopatrzonego w siebie dupka. Tu nie chodzi tez o to ale o jego zachowanie wobec mnie,oschly, oziembly, tylko on się liczy i mama, bo on, bo to bo tamto, moje błędy wytyka na każdym kroku,swoich nie widzi,nigdy nie powiedział mi ze mnie kocha ,,jestem za toba, dalem ci dach nad głową" to jedynie co uslyszalam, czasem mam wrazenie ze się mnie wstydzi,zwłaszcza przed znajomymi, nigdy uczuć nie okazał ani w towarzystwie ani nawet sam na sam w domu... Nie wiem juz co robić , jestem psychicznie juz tak wymeczona ze nie mam ochoty na nic ... ![]()
watpie zebys go zmienila ten typ tak ma po mojemu to albo z nim zostaniesz tak jak jest albo to wszystko pierdyknie bo jesli jest taki samolub to go nie zmienisz pewnie wyniosl to z domu jesli jest jedynakiem i oczkiem mamusi to tak pewno jest sama mowisz ze nie moze sie rozstac z mamusia oj bedzie ci ciezko tak funkcjonowac az bylym mezem dlaczegos sie rozeszlas to po co do tego wracac
On ma dwie starsze siostry jeszcze. Z byłym mezem to się wypalilo,ta rutyna , itp no i doszlismy do wniosku ze każde pójdzie w swoja stronę, z tym miałam mieć lepiej tak obiecywał a tu guzik, tamten jechal na zakupy i przywoził mi kwiata bez okazji ten nawet na walentynki nic mi nie kupił , tamten przytulal ze nie raz miałam tego dosyć, temu muszę się błagać o głupi gest, tamten stawiał moje szczęście nad swoje ten myśli tylko o sobie... Zależy mi na nim kurde zależy ale on przytłacza mnie tym swoim zachowaniem, boli to ze woli inne ode mnie , do byłej pisal , przebolalam a wiem ze gdyby miał okazje to by się z nią puścił, idąc po mieście czy w sklepie ja gadam do niego a on spogląda na inne , żadnej nie przepusci musi się obejrzeć. Kiedyś powiedział ze gdyby mu nie zależało na mnie to by kazał mi się wyprowadzić , ale czy w taki sposób można komus okazywać to ze zależy ?
Ogólnie czuje się tak jakbym mieszkała z kolega. Tylko z kolega bo ten nawet w łóżku mysli tylko o sobie...
tak ogolnie zastanawiam sie co ty tam jeszcze robisz chyba ze chcesz zostac druga matka teresa to powodzenia
,,serce jest jak głupia krowa leci za największym bykiem" ![]()
Nie radze juz sobie nie mam z kim pogadac o tym, nic mi się nie chce,nic mnie nie cieszy, nie jestem sobą,wszystko robię pod niego żeby było dobrze a on nic z siebie nie daje , chcialam to zmienić ale nie wiem jak wpłynąć na niego. Gdy powiedziała mu o jego mamie to wrzeszczal ze nie będę go od rodziny odciagac a przecież ja nie chce odciągnąć tylko chce
zeby zaczął traktować mnie jak prawdziwy facet swoja dziewczynę bez dodatku mamy która jest na bieżąco ze wszystkim co się u nas dzieje ,bez jego samolubstwa, chciałam tylko kochać i być kochana... Tylko tyle a może aż...
niby tak ja tez kiedys tak polecialam po 20 latach sie obudzilam kiedy bil pil wyzywal zamykalam oczy bo go kochalam potem mi powiedzial ze nie spelniam jego oczekiwan i odszedl jestem sama i nienawidze go a jak o nim wspomne to zal mi tych lat na pocieche z tego zwiazku zostal mi wspanialy syn dlugi bo zabral wszystko swiat do remontu i rozpacz i co dzien pluje sobie w brode dlaczego nikt mi tych oczu nie otworzyl kiedys z nim zostawilam swoja mlodosc i serce dzis pozostal tylko zal
"zamienił stryjek siekierkę na kijek"
Nie rozumiem, jak za dach nad głową można zmarnować sobie 4 lata! życia dla faceta z takim bagażem i jeszcze czekać co będzie dalej.
Cała jego postawa wobec Ciebie krzyczy NIE!!! nie zależy mi, mam cię gdzieś!
Ale Ty głucha jesteś.
Ani krzykiem, ani groźbą, ani też siłom i godnościom osobistom
nic tutaj nie zdziałasz.
Rozpatrywanie powrotu do byłego (z powodu dachu nad głową
) też nie jest najlepszym pomysłem, szkoda faceta.
Co zrobić? wyprowadzić się, najlepiej jutro np. do domu rodzinnego i zastanowić się nad sobą.
ja tez chcialam byc tylko kochana chodzilam na palcach jak pan spal studzilam zupe zeby nie byla za goraca wiedzialam gdzie jego skarpetki dokumenty papiery kiedy byl z jakim klientem umowiony bylam zona kochanka pralka gosposia sekretarka nianka jak mial kaca jak zygal gdzie popadnie sprzatalam jego samochod sama jezdzilam z dzieckiem na reku autobusem jak trzeba to bylam i workiem treningowym i potulnym barankiem i nic w zamian nie chcialam nawet pieniedzy bo sama wlasciwie wszystko utrzymywalam nawet nie wiedzial ze istnieja rachunki i co chcialam tylko zeby mnie kochal a moze za duzo ..
Wiem kochane każda z was ma swoje problemy,bagaż przeżyć przy którym mój problem to pikus. Napisalam tu bo chciałam was takie doswiadczone życiem poprosić o pomoc. O rade, bardzo chciałabym być z nim,nie bije mnie ,nigdy nie uderzył , ale wyzywac potrafi nieraz nie źle. Może jeszcze da się go zmienić ? Nie chce odchodzić bo za bardzo kocham...
Diagnoza??? Hmmm... Czas poszukać innego?
watpie ze cos ztego bedzie chociaz mi bardzo przykro
...a ja chciałabym mieć znowu 20 lat. Jest to tak samo niemożliwe, jak to, że "Twój" facet się zmieni.
18 2015-06-21 21:24:24 Ostatnio edytowany przez Ruda27 (2015-06-21 21:30:46)
Nigdy nie pisalam na zadnym forum, nie gadalam bo nie mam z kim,zawsze ze wszystkim radzilam sobie sama ale jestem tu po raz pierwszy i pisze,pisze bo nie daje juz rady, za dużo tego wszystkiego , aż się przelewa,bo bardzo mi zależy a mimo ze staje na głowie nic moje starania nie daja,ani prośby,ani groźby,ani delikatne tlumaczenie,ani płacz... Z poczatku jego siostra jeszcze jako tako próbowała wpłynąć na niego, z początku jego mama tez a teraz to taki fałsz czuje z ich strony. Po tym jak dowiedzialam się ze mnie obgaduja to tez się zniechecilam żeby tam jeździć,ale nadal mi na nim zależy tylko jak dac mu do zrozumuenia to ? Jak byscie postapily na moim miejscu ? Jesteście z facetem na którym wam bardzo zależy,chcecie jak najlepiej, poswiecacie się na każdym kroku a taki tylko bierze od was i nic nie daje od siebie,traktuje was jak koleżankę obgaduje z rodzinka ale wy kochacie i chcecie to jeszcze uratować. Jak postapicie ?
Szczerze: co świadczy o tym, że on Cię kocha???
Chyba nic, nie ma takiej rzeczy , no chyba ze jego okazywanie ,,kocham cie,, to zrobienie mi herbaty ... Powiedzial mi ze on nie umie okazywać uczuć, na innym forum czytalam wypowiedzi dziewczyn którym ich faceci tez nie okazują bo nie potrafią,nie wiem może tez trafilam na takiego człowieka ? A może tylko szukam usprawiedliwienia..
Myślę, że one też mogą szukać usprawiedliwienia ![]()
Poza tym czy naprawdę chciałabyś mężczyznę, który nie potrafi pokazywać uczuć??? Czy będziesz z nim szczęśliwa???
Jesteś młoda. Masz prawo do szczęścia, a ten koleś Ci go nigdy nie da.
To choroba kobiet, że tak bardzo uwielbiamy naprawiać niereformowalnych dupków ![]()
Nie jestem szczęśliwa, mowilam mu to milion razy, mowilam co mnie boli a on nawet nie umie powiedzieć ,,przepraszam,,
Jak byscie postapily na moim miejscu ? Jesteście z facetem na którym wam bardzo zależy,chcecie jak najlepiej, poswiecacie się na każdym kroku a taki tylko bierze od was i nic nie daje od siebie,traktuje was jak koleżankę obgaduje z rodzinka ale wy kochacie i chcecie to jeszcze uratować. Jak postapicie ?
On Cię nie kocha, za kilka lat sobie kogoś znajdzie, w kim się zakocha. Ty tak nie będziesz miała, bo jesteś w niego wpatrzona. Czy uważasz, że jest wart poświęcenia Twojej młodości??? Czy jak Cię zostawi za 5 lat, będziesz żalować, że nie skończyłaś z nim dziś?
albo zamien sie na czas jakis w eskimosa i zobacz jaka bedzie reakcja wiem ze latwo powiedziec ale moze ci sie uda jak nie zareaguje to zwijaj sie zabieraj swoje zabawki i szukaj innej piaskownicy nic z tego nie bedzie
Po co z nim jesteś? Życie sobie marnujesz. On się nie zmieni.
Jak byscie postapily na moim miejscu ? Jesteście z facetem na którym wam bardzo zależy,chcecie jak najlepiej, poswiecacie się na każdym kroku a taki tylko bierze od was i nic nie daje od siebie,traktuje was jak koleżankę obgaduje z rodzinka ale wy kochacie i chcecie to jeszcze uratować. Jak postapicie ?
Ale co Ty chcesz ratować? Facet Cię olewa, poniża, wykorzystuje, a Ty go coraz bardziej kochasz?! Przecież to typowa toksyczna relacja. Poszukaj wsparcia w realu, jak nie możesz pogadać z mamą albo jakąś przyjaciółką, która by Ci otworzyła oczy, to znajdź sobie psychoterapeutę, bo szkoda Twojego życia na takiego palanta.
Cześć, ja wiem, że to może być jakieś podejrzane czy coś, wybaczcie że tak się wtrącam, ale potrzebuję rozmowy. pozdrawiam.
29 2015-06-22 05:12:57 Ostatnio edytowany przez arleta.b1 (2015-06-22 05:16:28)
Twój "związek" to żaden związek! To tylko jednostronne uczucie z twojej strony! Chcesz odpowiedzi jak go zmienić? Odpowiadam : NIC nie zdziałasz, to już taki typ! Z czasem znajdzie inną i też będzie TAK postępował! Wierz mi, sporo przeżyłam. Poczytaj raz jeszcze poprzednie odpowiedzi! Uważam że psycholog mógłby ci pomóc. Marnujesz sobie młode życie, czy tego nie widzisz? To jest taki typ, że tylko patrzeć jak ci któregoś dnia przyłoży! Otwórz wreszcie oczy!
Pojsc moze i bym miala gdzie bo były maz utrzymuje kontakt z moja mama i z tego co jej mówił to tęskni za mną i chciałby żebym wróciła do niego.
Co za chore myślenie.
Naucz się najpierw być sama. A potem dopiero myśl o związkach.
Twój problem nie leży w nim, choć fakt, dupek z niego straszny.
Twój problem polega na tym, że określa Cię bycie w związku.
Potrzebujesz do pełni szczęścia faceta, jakiegokolwiek.
Zostań z nim. Pierwszy związek już Ci pokazał, że Ty nie szukasz uczuć tylko dawki adrenaliny, emocji. Masz ją teraz. Z nim rutyna Ci nie grozi. A Ty jeszcze długo będziesz miała cel swojej krucjaty w postaci zmiany innego człowieka "na lepsze".
Ok, kolejna kobieta która jest rzeczą i jej to nie przeszkadza. ^_^
Co tu dużo mówić, jeśli nie bierzesz pod uwagi zerwania, to nic się nie zmieni, pokazujesz ze mozna robic z Tobą co się chcę a Tobie to odpowiada to co tu można. Zerwij z nim to jeszcze będziesz widzieć jak "JEstem za Tobą" zmienia się w błagania i wiele wyznań miłosnych byś nie odchodziła, haha, ludzie to przykry gatunek xD
Ruda27 napisał/a:Pojsc moze i bym miala gdzie bo były maz utrzymuje kontakt z moja mama i z tego co jej mówił to tęskni za mną i chciałby żebym wróciła do niego.
Co za chore myślenie.
Naucz się najpierw być sama. A potem dopiero myśl o związkach.
Twój problem nie leży w nim, choć fakt, dupek z niego straszny.
Twój problem polega na tym, że określa Cię bycie w związku.
Potrzebujesz do pełni szczęścia faceta, jakiegokolwiek.
Nie prawda, odpowiedzialam tylko na pytanie czy mialabym gdzie się wyprowadzic .
Prosilam o rade a wy jedziecie po mnie. ![]()
Cynicznahipo napisał/a:Ruda27 napisał/a:Pojsc moze i bym miala gdzie bo były maz utrzymuje kontakt z moja mama i z tego co jej mówił to tęskni za mną i chciałby żebym wróciła do niego.
Co za chore myślenie.
Naucz się najpierw być sama. A potem dopiero myśl o związkach.
Twój problem nie leży w nim, choć fakt, dupek z niego straszny.
Twój problem polega na tym, że określa Cię bycie w związku.
Potrzebujesz do pełni szczęścia faceta, jakiegokolwiek.Nie prawda, odpowiedzialam tylko na pytanie czy mialabym gdzie się wyprowadzic .
Prosilam o rade a wy jedziecie po mnie.
Każdy raczej myślał o powrocie do domu rodzinnego, ewentualnie zamieszkanie gdzies u rodziny/przyjaciół, a nie powrót do byłego męża! Co to jest w ogóle za pomysl?! I co, bylemu sie zatęskniło i z tego tytułu Ty byś sie od razu wprowadziła? Faceci rzucają Ci jakieś ochłapy prawdziwego zwiazku, a Ty żebrzesz o miłość i szacunek.
Cynicznahipo ma rację, powinnaś sie najpierw nauczyć zyc sama ze sobą, a nie z jednego związku w drugi. Ex mąż na koncie, teraz kolejny juz paroletni toksyczny związek. Mi sie to kojarzy z perypetiami jakiejś co najmniej 35/40latki a Ty dziewczyno masz dopiero 27lat.